[Natalie] Alternate Reality

Strona 5 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:03 pm

- Well.. Does it really matter? I guess not. Obviously I know almost everything I need to know. Although I bet that you'll simply tell me all of this. Because that's the drill when it comes to people mentally ill and or drugged. And it seems that I'm mental in this scenario. Sweet. Just peachy. Well but why not let's play this little game for a while. So my name is Natalie Nevarez officially retired officer of Kek mercenary group. Also a psychologist,although I never really worked as one. You know I guess the coats are the reason they don't look good enough in my opinion. So I suppose that I've been a very bad or naughty girl as I'm bound by those safety belts. Anyway I think I know where this leads to. Theory is that I had delusions, hallucinations. Oh well it could be called a nice long drug trip. Everything that could be reasonable enough to believe in it. And yet this ain't a flawless attempt. Too many mistakes not even close to knowing something about manipulatin' other people... - Nevarez posłała "doktor" chłodny uśmiech. - This simply won't do. It would be obviously easier to believe in what you're about to say than in many other things. But all right as I said let's play this game. So tell me what's the offer. Leave everything and believe that I had delusions? Please. This is really cheap - kolejny uśmiech wykwitł na wargach Nevarez, tym razem drwiący. Okazyjnie oblizała zęby sprawdzając ich stan - So I'll tell you know what will happen. You've got five minutes to Spit out what you've got on your mind I'll tell you what I think and I'm out of here in no time. You see... I never liked idea of bondage. - Natalie jakby na podkreślenie swoich słów uniosła lekko ręce. - So be my guest I'm listening, at least for now. - zabójczyni uśmiechnęła się drwiąco.

Następnie rozpoczęła analizę otoczenia. Spróbowała zmienić wygląd osób w pomieszczeniu. Np Kiryenko na Juszczenko. Spróbowała odpowiedzieć psowatemu.

Riight. Here's the deal. Don't call me "little girl" and I won't call you a doggie. The same goes with brat and mr furbag. Truth to be told...you're right. If I would like to kill you I would already did. I only wanted you to be more...tolerable in your words. Frankly I don't give a shit about those race relationships. All I need to know is that I'm Natalie Nevarez and as I love freedom I have right to don't care about anything that I don't want to. As it is for your gathering forces...that would be year 999 right? And all Darks dissappeared from the scene. Now here's the funny thing. The others suspect that I've killed them right then. And what's more funny..seriously this is rich. I don't remember anything of my supposed former lifes as Trickster Dark Loki or whatever. And no surprise everyone wants to kill me or fuck me or use me. Last two options interchangeable. And about Nya..no surprise. After all she's mind from my mind blood from my own...yeah right in a less fleshy way but you know what I mean. We're both perfect actressess.

The only difference is that I rarely use role of humble and innocence. And yet in my opinion it's partially your fault. Being more tolerable might've worked. As you can see Sam ain't imprisoned by me is he?

Natalie spojrzała po sobie a potem po pomieszczeniu. Nie spodziewała się żeby komunikacja działała ale z drugiej strony... Potrzebaby innych Darks by ją odciąć. W teorii.

Z ciekawości zrobiła coś nowego. A mianowicie pomyślała o tym by pogadać z Earlem.

Havin' fun don't you? Just bring him back where he was and apologise for the trouble. Such pranks or tricks...using people for them in such manner is passe. It's quite boring too. Now tell me what do you know about my lack of memory...and out of curiosity simply why did you that to Witch...or Frigg or Freya whatever was the accurate name by then. And why do you want to turn back the ilusional time so badly to earlier ages hm? No point at all as you say that time is an illusion. Also.. From what I've just heard you were thinking something like fixing the wrong things and mistakes when claiming the leadership...riight? Quite funny you know?

Następnie uznała że warto pozbyć się więzów. Więc podjęła różne próby. Od zwykłego przecięcia ich strumieniem niewidzialnej energii po porzucenie chwilowo powłoki by ją zaraz potem przybrać na nowo.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:10 pm

Natalie spróbowała nawiązać komunikację z Lobo. Słowa pojawiały się w jej umyśle, ale... nie czuła żadnej formy komunikacji z nikim innym poza sobą. Żadnego połączenia, żadnej odpowiedzi. Spróbowała tego samego z Earlem, w końcu Darksowie znajdowali się na lepszej pozycji komunikacyjnej. Jednak rezultat był taki sam. Słowa rozbrzmiewały w jej głowie i tam pozostawały. Osamotnione.

Spojrzała na jej znajomych w roli odźwiernych i spróbowała zmienić ich wygląd. Równie dobrze mogłaby starać się kichnięciem przesunąć górę. Obaj stali tam, niczym góry, z tym profesjonalnym, obojętnym wyrazem twarzy. Hunter zauważył, że na niego patrzy i uśmiechnął się ciepło.

Następnie skupiła się na krępujących ją pasach bezpieczeństwa. Spróbowała przeciąć je strumieniem energii. Zero reakcji. Żadnych Mrocznych mocy, żadnych zdolności Nieprzeniknionych. Nawet zwykłych umiejętności psionicznych. Co gorsza nie czuła się jakby miała gdzieś jakieś braki, jakby coś jej odebrano. Czuła się jakby nigdy niczego takiego nie posiadała. Spróbowała opuścić swoje ciało, czy raczej materialną powłokę, ale jej umysł okazał się wyjątkowo mocno przymocowany do jej mózgu. Czuła bicie swojego serca, płuca nabierające powietrza i w efekcie pasy napierające na jej klatkę piersiową. Czuła skórę więzów na swojej skórze, bawełnę szpitalnego ubrania. Po jej czole spłynęła kropla potu, jej język przesunął się po wargach zostawiając mokry ślad. Przesunęła nim po zębach, ale miała zwykłe, równe zęby.

Spróbowała unieść rękę, ale pasy stanowiły opór nie do pokonania, z pewnością nie dla zwykłych, ludzkich mięśni.

Doktor Gemmis uśmiechnęła się jak ktoś wiedzący, że postawiono przed nim trudne zadanie, ale gotowy próbować je wykonać, póki starczy mu sił.
- Natalie, firstly I'd like to state that we're all here to help you. We are your friends. Now, let me state some basic facts, just to clear things. I'm doctor Sanay E. Gemmis, chief medical officer at this facility. You are in Pine Hills Hospital, one of the most prestigious facilities of its kind here, on Lux. You may believe otherwise, but it is year 2135, and currently you are 26 years of age. There is no such organization as KEK and you were never a part of this or any other organization of its kind. You were a psychology major, and even practiced here. Unfortunatelly you had a major psychological breakdown. We tried everything we could to help you, but you had buried yourself deeply in your fantasies, trying to escape the reality. You rejected most of our attempts, at some point even turning violent against your caretakers and doctors. You declared that we are trying to kill you and cheat you. In the end we were forced to bind you after you ambushed one of our orderlies, breaking his jaw and trying to force a plastic fork through his skull. You kept saying that he invaded your mind and was there to kill you. - Sanay odetchnęła ciężko. - After that you had better and worse days. One you recognize us and it seemed that you could recover any day to regress the very next day screaming about intergalactic societies and psychic powers.
- Don't get me wrong, we all know that you are inteligent and I personally know, that you were a promising, even brilliant psychology student. Which makes all this so much harder for us. But you must understand some things. You are here for over a year, yet from your relations only a few days have passed. We already had this conversation once, about half a year ago. You were nearly released, but regressed suddenly near the entrance to the Pine Hills. Now we changed your medication substantialy and it seems to be taking its effect. I won't hide it from you, your father is growing impatient and openly questions my capabilities as a psychologist. I understand him, sometimes I feel like I'm failing you, being unable to bring you back to your senses. I would like nothing more than to release you to home, cured. But I can't do it on my own.

- I can't make the choice for you, Natalie. You must decide what is more important for you: your family, your father, mother, younger brother, who all miss you and wish you back? Or some imaginary world, where you are all-powerful immortal, and don't have to face harsh reality? I want to help you, but I can't do it without your help. I may consider sending you back to your family on trial. With proper medication, you might be able to get your life back. But if you leave me no choice I might be forced to leave you here. For the next year. Or maybe for all your life. Sole thought breaks my heart, but I want you to be aware. As a doctor I can't let loose a patient, who is dangerous to herself and to others - dodała i uśmiechnęła się zachęcająco.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:10 pm

Nevarez przez dobrą chwilę nic nie mówiła. Odczuwała niepokojącą fizyczność. I zalewającą ją lodowatą falę paniki. Paniki którą po chwili zaczęła odganiać. Zgoda, obecnie czuła się przerażająco ludzko. Zgoda bajeczka pani doktor brzmiała przekonująco, a sama Natalie nie mogła się z nikim skomunikować...ani nie miała swoich zdolności... Ale uchwyciła się dwóch myśli. Ucieczka w fikcję była.sensowna pod warunkiem że fikcja była lepsza od rzeczywistości. Podczas gdy tu sytuacja miała się na odwrót. A przynajmniej to próbowano jej wmówić. A przecież nie mogłaby zmyślić 15 lat życia.( co prawda wiedziała że mogłaby, ale wolała o tym nie myśleć) No i co to za lepszy świat gdzie każdy co i rusz chce ją zabić albo w jakiś pokrętny sposób wykorzystać. Nie. To byłoby zbyt łatwe żeby było prawdziwe. Ot miała przez rok halucynacje i tyle. Jasne. Jedno życie może i tak ale jeszcze przecież Levchenko...

Nah, czegoś tak szurniętego jak stopienie psychiczne dwóch różnych osòb i świętoszkowate społeczeństwo nieprzeniknionych z gadką o pokoju we wszechświecie nawet ja bym nie wymyśliła. Nie gdy uważam konflikty za konieczność życia. To musi być albo sen, albo wymuszony sen lub przeżywanie wspomnień mojej wariacji z równoległej linii czasowej..Tak..

Jakby szukając potwierdzenia zerknęła niby przypadkiem na zegar doszukując się w nim zmian gdy tylko na chwilę odwróci wzrok. Cały czas oddychała miarowo i głęboko uspokajając organizm. Pocieszała się myślą że jeżeli to nie jej własny sen to




Zabije osobę odpowiedzialną za to. Niemniej jednak chwilowo uznała że warto zagrać wyleczoną. Nie powinno to być trudne. W końcu zawsze oszukiwała testy psuchologiczne w kek i w ogóle.

Dopiero teraz w pełni zdała sobie sprawę w o ile lepszej sytuacji od reszty ludzi była wcześniej, mając Nyę. Paradoksalnie.

- Well it is just as I said. Things that you're speaking of are a lot easier to believe in than some certain other things. After all if I had some "psychic powers" now...well I guess that I wouldn't be bound anymore would I? - Nevarez posłała lekarce blady uśmiech z serii "biedna skołowana dziewczyna". Dawno z tego nie korzystała.

- Well so as we stated the obvious that impossible is impossible...may I have a request? Would you be so kind and show me a mirror? I'm clearly not going anywhere at the moment despite what I said earlier... - kolejny blady uśmiech i znaczące uniesienie dłoni w nadgarstkach. - I guess that you even might unbind me. After all you said that you're giving me a chance. This trial. And that's something I wouldn't want to waste would I? Not mentioning that I couldn't do a thing against two adult men obviously stronger than me.Could I ? - chwila przerwy - Anyways although I feel fine rigjt now... I guess that meds're working. Or maybe it's simple reaction of denial. Both options are equally possible. What I'm trying to say is that I can't recall the beggining. How this breakdown had begun. If you would be so kind and remind me of it I would be

Grateful. I guess that I should apologise few people. For example the fellow with broken jaw... - Natalie opuściła głowę z udawaną pokorą. Cóż jak zamierzała powiedzieć pewnemu jamnikowi była doskonałą aktorką. I zgodnie z jej pamiecią miała za sobą conajmniej 30 lat zwodzenia innych ludzi. I szczerze wątpiła by rozpoznano jej grę. Nie żeby to miało znaczenie...ale zawsze można zażyć trochę rozrywki, nawet w takiej sytuacji. Dla wykończenia westchnęła boleśnie i przez chwilę milczała. Zaraz jednak powoli podniosła wymęczony wzrok na doktor Gemmis. Co nie było trudne Nevarez była już dość zmęczona problemami ostatnich 72 godzin. - Mmm.. Sanay.. I mean doc... Before you'll call someone from my family to pick me up...I have an request. I know that is usually restricted for patients with heavier cases than mine...rather for schizophrenics..but still... I would like to have an electroshock therapy session before you'll sign me out today for this trial. - Natalie zwieńczyła wypowiedź dodając do niej nieśmiały uśmiech - After all delusions you've mentioned before must've been caused by minor circuit malfunction in nerval system...and now as I'm quite fine it would be good to maintain such session while bioelectrical balance of brain and nerve system is correct... Just to keep it that way..you know. Better safe than sorry. And as far as I can recall my knowledge this therapy is surprisingly effective...but after all I'm the one tied up. So obviously it's up to you doctor. I can only

Say that I would be very grateful if you would fulfill my request. Luckily in these days it doesn't require skull opening so I wouldn't lose any hair. - Natalie zakończyła ostatecznie z bladym uśmiechem na ustach. Okazyjnie przypomniała sobie dlaczego nigdy tak naprawdę nie ciągnęło jej do wykonywania zawodu.
"where you're all-powerfull immortal who doesn't have to face harsh reality"
"Screw you this is a holiday in comparison to reality where almost everyone wants me dead." przemknęło przez myśl Natalie. Podobnie jak to że przyjemnie byłoby pogadać z kimś inteligentnym nie wmawiającym jej że zwariowała. Np. Ze sobą w postaci Nyi...a cholera tam. Obecnie Nevarez ucieszyłaby się nawet słysząc w swoim umyśle zrzędliwą podświadomość. Niemniej jednak niezależnie od tego czy to był sen czy też czyjś fortel czy nawet usterka materii wszechświata Nevarez była pewna że sobie poradzi. Nawet jeżeli to rzeczywistość w której nie posiada zdolności w tej chwili elektrowstrząsy powinny załatwić sprawę. Z niegenetycznych modyfikacji akurat elektrowstrząsy wykazywały się największą skutecznością co do pobudzania zdolności psi. A wtedy...wtedy będzie w domu i rozprawi się z ewentualnymi winnymi wliczając w to wszechświat.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:11 pm

Natalie zerknęła na zegar, ale wskazówki ciągnęły po tarczy irytująco powoli i regularnie. Tick, tick, tick, tick, tick...

- A mirror? - powtórzyła doktor Gemmis. - Well, of course. Would you be so kind to...? Thank you.
Devine cofnął się, drzwi za krzesłem Nevarez otwarły się i zamknęły. Sanay spojrzała znowu na swoją pacjentkę.
- I'd like to, but you know I can't do that. Not yet. You must understand the situation you are in. You are a very inteligent person with vivid imagination and psychological training. I can't even remember all the occasions you faked coming back to your senses only to try to catch us off guard and escape. I know this is all due to your deep delusions, but nonetheless we must be very careful, please understand. You must now that it is extremly difficult to control a psychotic patient, even with five grown men. And we aren't a prison, we are a psychological health facility, we can't just shock you back to your senses whenever you are convinced that we are here to hurt you.

Drzwi otworzyły się ponownie i Hunter wszedł niosąc ze sobą spore lustro, wielkości niemal portretowej, opakowane w elastyczną ramkę, zapewne z łazienki. Stanął przed Natalie, pozwalając jej się przejrzeć. Wyglądała... normalnie. Jak na siebie. Jedno oko krwistoczerwone, drugie elektryzująco niebieskie. Z wyglądu mogła mieć i dwadzieścia sześć lat, ale też jej powłoka taka była. Włosy miały naturalny kolor, bez czerwonego barwienia. Ubrana była w biały, bawełniany strój pacjenta o mało modnym kroju.

- Ok, thank you, you may place it under a wall for now - powiedziała doktor do pielęgniarza. Przez chwilę stukała paznokciem o blat biurka jakby coś rozważając.
- Well, so you know, at first I was against it. Reminding you about the cause of your breakdown possed too much of a threat, too much stres. But we are running out of options and if you are to go back to your real life and family, you will have to face it sooner or later... - Sanay zerknęła na swoje papiery, podniosła kilka za róg, jakby opóźniała nieuniknione. Wreszcie wróciła wzrokiem do Nevarez.
- Ok, Natalie, I will now tell you the truth. I'm afraid that it might be too hard to accept for you, but please try to bear with me. When you were born, twenty six years ago, you weren't alone. A second child was born, your twin sister, Nadya Nevarez. She was younger than you by 37 seconds, but phisiologicaly you were identical to the point of both having heterochromia iridum, which is not always the case with twins. I heard you were very similar, but of course you had different personalities. You pursued studies in psychology, while Nadya studied arts. I think it is needless to say that you both loved each other very much. Of course, not to confuse you, you rarely adressed each other by the full name. She often called you "Nat", and I never heard you refer to here in any other way than "Nya".
- You had your differences, but you shared common passions. One of them was racing. Your father is a wealthy man and never spared any expences on his daughters. I never saw it, but I heard you had a whole garage full of custom-made racing models. Around a year ago I heard that you met up for a race in such custom-made racing autolots. A race like tens or hundreds others. You were both experienced drivers and both vehicles were checked, charged and ready. But someone made a mistake and didn't notice a defect in your sister's engine. It was a minor thing and no one knows why it happened then and there or what caused it to activate, but it caused a critical failure in Nadya's engine. I read the reports and they state that at the moment of the failure you were going over 300km/h over a rocky region. She lost manuverability, didn't had any time to react. She hit a stone wall and died nearly instanteniously. You were right beside her but couldn't do anything.
- I will spare you grusome details, the fact is that it was nothing uncommon for you two to disappear for a few hours and before satelites notices heat-signature from the crash site and help came, you spent several hours beside your sister's corpse. You were completly unresponsive at the time and fell into deep depresion afterwards. It continued for a few days, but after a week you came out of it as if nothing happened. The only difference was that you acted as if Nadya was still alive and present. Your father was griving and he couldn't bear it, so he tried to force you back to your senses. You lashed out at him, wishing him dead. Ultimately your family couldn't handel the situation and they brought you here for treatment.
- From then your perception changed a few times. One time you were convinced that Nadya, or Nya is a completly different person, living inside your head. Then those personalities started merging and you sometimes didn't know who you were. We were really worried, when about two months ago you decided that you found a way to give your sister a new form or a body and from that time you again acted as she was beside you. It all happened in your imaginary world, of course. You managed to implement many things from your surroundings into your fantasies, to make them more realistic. For example, your therapist, doctor Lynch became your advisor from different plane of reality and your caretaker, mr Devine, became your mercenary friend. You substituted your real world and real problems with a fake, managable ones. You created a world where your sister is still alive and you can solve your own problems. You save people, because you couldn't save your own sister, you turn back time when something isn't going well for you, because you can't take back what you have done in reality. You feel guilty and responsible. In your imagination you are powerful being which cannot be harmed and posses a convinient multi-tool calles "the Source" I believe, both to prevent yourself from harm and to solve your problems at your will and leasiure.
Doktor odetchnęła i odgarnęła kosmyk blond włosów z twarzy zanim znalazła w sobie kolejne słowa.

- I wish you could understand this. Even the most recent events, when you caught a cold, and were feeling very cold. Mr Devine took his personal time to care for you and you felt obliged to him I believe. I'm also sure he mentioned his daughter, Jessica. Then you implemented this into your own world and "cured" her from an imaginary illness. You just substituted yourself for her, like so many thing, a woman, freezing in the cold, and a girl is cryo-stasis. I could name so many more of this cases, and believe me I did. I tried, we all did. But you just refuse to believe it no matter what. The sole reality of your twin sister being dead is too much for your mind to bear, so you just erase "this" life and go back into your own, safe world. Where you are immortal and so is she. Where you two cannot be harmed no matter what.
- That is one of the reasons I put you on experimental medication. This medicine is new and it's supposed to supress your right hemisphere, while increasing the activity in the left hemisphere. In other words it boosts your logic and hamper your imagination. In theory anyways and it is not without cons, but I felt it was worth the risk. At first you reacted with extreme aggresion and anxiety, claming that we hid or maybe kidnapped your sister who "vanished". I was close to call this medication off, but after a week you seemed to calm down, and became aware of your state. And here we are. This is a big chance for you and for us.

Doktor Gemmins odchyliła się do tyłu, a fotel zaskrzypiał lekko, zatrzeszczała na oparciu.
- But meds aren't enough. You are perfectly fine, physiologically speaking. There is nothing wrong with your brain, it is the psychological trauma that is the problem here. We need you, your will to come back to us. Without it we are powerless. That is also the reason I can't with clear conscience perform an electroshock therapy on you. Your brain is fine, but a direct shock could do unknown amount of damage to your psychological state. Of course, after you return to yoru family I'm sure you could find a private clinic of lower standards, that would perform such procedure. In that case I can't stop you, but I advise strongly against it.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:12 pm

Nevarez przeanalizowała przekazane jej rewelacje. Wszystko pasowało. W tym odradzanie elektrowstrzasów. W końcu jesli ktos chcial sie jej pozbyc nie byloby mu na reke gdyby odzyskala zdolnosci. Powoli resztki paniki i strachu byly wymywane przez narastajaca fale gniewu. Lodowatego i palacego niczym schlodzony alkohol z wyzszej polki. Nevarez przywitała go z radoscia lecz nie dawala po sobie niczego poznac, miesnie jej twarzy nawet nie drgnely dopoki nie zaczela mowic glosem udawanego zmartwienia i przygnebienia.

- Yes..I see. Dead people tell no tales, as the saying is. So obviously I couldn't really speak with my dear deceased sister, could I? Rhetorical question. - chwila przerwy - Although it ain't a pleasant thought that she's dead.. Well there isn't much that I could do for her, right? And I guess that she wouldn't want me to believe in absurd things. Rather move along and enjoy your life, what's done is done. End of story. As it is for my mind not being able to deal with this tragedy.. Well it apparently had been in that way.. But now..Now it's a different story. You see I never liked poetry much and yet there are few exceptions...and one of them fits quite well in this situation...so let me tell you something.

Natalie przerwala na chwile by zlapac oddech po czym zaczela recytowac.

- On the desert...I saw a creature, beast naked. It was feasting over a heart held in its hand

I asked "Is it good friend?"
"Bitter it is, bitter - it replied - Yet it is tasty for me.


Because it's bitter and it is my heart" by Steven Crane as far as I can recall. And it fits well don't you think? After all I've apparently ate it already by someone's death by year of insanity with your help and all. What's done is done. Now all what we can do is call someone from my family to pick me up as I really want to get my life back. You know, the real one. So please give me prescription, call my brother as my father is probably busy and let's get those belts of shall we? I guess that I should put on some more suitable clothes, right?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:12 pm

- Yes, that is if you believe that she's dead - przyznała Sanay. - Well, it would be great if what you're saying is true. We're all rooting for you here, at the clinic, you know. But what had to be said had been said, I have no more information or advice to give you. I'll contact your family right away. Of course your brother is only fourteen, so he can't pick you up, but I'm obliged to contact your parents anyway. Your father left instructions that in any event to contact him regardles of whether he is working or busy. Now, if you excuse me, orderlies will help you prepare for departure. Good luck in going back to your life, and don't come back here, okay? - Doktor Gemmis uśmiechnęła się, po czym pochyliła nad blatem, który musiał być multimedialny.

Kiriyenko otworzył drzwi, a Devine wywiózł ją na korytarz. Minęli kilka zamkniętych pokoi, wsiedli do windy i zjechali dwa piętra. Za drzwiami przywitały ich dwie pielęgniarki. Skręcili w prawo i dotarli do czegoś co było pokojem gościnnym. Wprowadzono ją do środka.
- Let me help you - Hunter pochylił się i zaczął rozplątywać pasy bezpieczeństwa. - I like my jaw whole, ok? - mrugnął do niej.
Arkadyj wyjął coś z szafy, ubranie, składające się z ciemnych spodni, zielonej koszuli, czarnej bielizny, białych skarpetek i butów na małym obcasie.
- Your father left them with us in case of your recovery - wyjaśnił, kładąc ubrania na łóżku. Devine skończył z pasami, pomógł jej wstać. Jej nogi były dziwnie otępiałe, jakby mało nimi ruszała od dłuższego czasu. Następnie otworzył drzwi i zabrał ze sobą wózek.
Arkadyj spojrzał na wyświetlacz przy pasie, który właśnie zawibrował.
- Good news - oznajmił. - Your father got our message and is on his way, he should be here shortly to pick you up. Well, take you time - skinął głowę na niewielką łazienkę z prysznicem za ścianką z matowego szkła i na ubrania. - If would need anything, I'll be behind the door. - Co powiedziawszy wyszedł na korytarz, zamykając za sobą drzwi, choć nie na klucz.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:12 pm

Nevarez tylko skinela glowa w odpowiedzi na zapewnienia czy gadki. Gdy juz tzw asystenci poszli sprawdzila kieszenie ubran. Potem stan swojego organizmu puls zgodnosc brak nadprogramowych tatuazy. Pociagnela nosem i uznala ze prysznic nie zaszkodzilby. Ktos sie postaral tworzac ten cyrk wiec uznala ze warto przez chwile jeszcze pograc. Przynajmniej dopoki nie wyjdzie z wariatkowa..
Po prysznicu ogarnela sie i ubrala. A nawet wyjrzala na korytarz przez uchylone drzwi i spytala "strasznikow" czy nie maja jakiegos carosso na zbyciu. Im wiecej informacji bedzie miala tym szybciej sie wydostanie z cyrku do rzeczywistosci. Nie byl to raczej sen ani glebiny jej umyslu zosyawala teoria o zamianie miejsc ze swoja wariacja.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:12 pm

Ubrania były świeżo wyprane, wysuszone, wyprasowane i złożone, ale kieszenie były puste, choć Natalie nie miała pojęcia, czy takie zostały dostarczone, czy coś z nich zabrano. Rozebrała się i obejrzała uważnie w łazienkowym lustrze, ale nigdzie nie dostrzegła żadnych nieprawidłowości, oznakowań, czy innych dziwactw. Zwykła skóra, ciepła w dotyku, pod nią delikatne drżenie pulsu. Była trochę osłabiona, ale to normalne, jeśli naprawdę trzymali ją tyle czasu w zamknięciu, a może i więzach.

Wzięła prysznic i gorąca woda była bardzo przyjemna, miała też głęboki, mineralny zapach charakterystyczny dla głębokich źródeł na Luxie. Wytarła się i ubrała w podarowane ubrania. Wyjrzała na korytarz spytać Kiriyenko o papierosa.
- Oh, I'm sorry, but smoking isn't allowed in the facility. You must endure somehow... - jego wyświetlacz zawibrował. - Or maybe not - dodał, po przeczytaniu wiadomości. - Your father made it to the reception. Come, follow me please.

Wrócili do windy i zjechali na parter. Przeszli obok kilku zamkniętych pokoi przygotowawczych i weszli do recepcji. Pod ścianą, po prawej siedziało kilkoro ludzi, najwyraźniej pacjentów, a może ich rodzin, oczekujących na coś. Po lewej znajdowało się półkoliste biurko z jasnego drewna, za którym stało kilka pielęgniarek. Jakaś para zamęczała właśnie jedną z nich pytaniami, a pan w średnim wieku pochylał się nad blatem z ponurym wyrazem twarzy. Obok nich stał Silvestre Nevarez w markowym garniturze, rozmawiając z Samem. Skierowali się do nich.
- So this is the prescription, she ought to take one in the morning. We would like to do a check-up in a week, if that's fine. Just sign here... oh, good morning Natalie, how are you feeling today? - spytał Lynch uśmiechając się do niej. Zamiast garnituru nosił lekarski kitel.

Jej ojciec postawił parafkę i też spojrzał na nią.
- Natalie... doctor Gemmis told me you felt much better today and that she would allow me to take you home. Are you really better? - spytał.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:13 pm

Nevarez usmiechnela sie do osoby wygladajacej jak Lynch oraz jej ojciec.

- Yes indeed I'm feeling better. Thanks for asking.

Po chwili zwrocila sie tez do zywego trupa.

- As I just said indeed I feel better. It's good too see you dad. It's been a while. Say you have a cigarette by any chance? I could really use one as I had a long break well from everything. So shall we go he now?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:13 pm

- That's good, that's good. Really. - Przytaknął jej ojciec, po czym sięgnął do kieszeni. - Yes, I thought that your bad habits may resurface. So I brought them with me... - wyciągnął z kieszeni paczkę czerwonych Carosso.
- Smoking is forbidden inside, sir - przypomniał mu Lynch. Silvestre przez chwilę się w niego wpatrywał, po czym skinął głową.
- Oh. Right. So yeah, thanks for taking care for her - uścisnął Samowi dłoń.
- Our pleasure. I hope everything goes well.
- Yeah. Me too. You can smoke in the car - zwrócił się do córki. - Let's go home.

Przeszklone drzwi otworzyły się przed nimi i wyszli na świeże powietrze. Silvestre podał jej papierosa i ogień. Otworzył drzwi srebrnego autolotu. Usiadł za kierownicą, więc Natalie musiała usiąść na miejscu pasażera. Autolot miał odpowiednie filtry, więc dym nie był problemem. Wznieśli się w powietrze, zostawiając na ziemi klinikę osadzoną na gustownym wzgórzu i otaczające ją okiełznane lasy. Otoczyły ich błękitno-rubinowe przestrzenie Luxu.

- I was starting to doubt - powiedział Silvestre, patrząc się przed siebie. - if you ever come back to us. A whole year, huh? A damn long time. Your mother wouldn't stop nagging me about it. I'm sure she'll be happy as hell.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:16 pm

- Oh yes I bet she will. And how's Scott doing? I guess that he's already a sharpshooter hm? And I'm in fact quite curious how you're feeling about all of this. It must've been quite hard. And probably somewhat bad for buisness rumours and all. - przerwała by zaciągnac sie dymem tytoniowym ktory wypuscila nosem po dokladnym przeanalizowaniu imitacji odczuc tytoniowych - And yes you were right bad habits indeed die hard. You know I couldn't not notice that we never spoke about your past, dad. You know what were you doing before you met mother... - Nevarez przemknelo przez mysl ze moglaby wyskoczyc z autolotu, skrecic kark i cyrk moglby sie skonczyc. Lub nie.
- Is there any particular reason for it? Anyways you're as always in suit. Do you even restsometimes? Don't get me wrong you don't look like you would be in bad shape quite the opposite. - surprisingly well for a dead man przemknelo przez umysl Natalie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:19 pm

- A sharpshooter? Are you sure you are ok? You know I don't like guns and your brother never held one in his life. Besides, he was feeling down pretty much the whole time. It got to him hard, you know... all of this. Not as hard as to you, but, you know how sensitive he is.

Przelatywali właśnie nad zespołem jezior, połączonych sprytnym systemem tam i tarasów widokowych. Natalie za oknem mogła zaobserwować ławicę latających ryb przelatujących ponad niemal niewzruszoną taflą, w chmurze wodnych odłamków. Setki kolorowych sztuk zdawało się na chwilę zawisać w powietrzu, zanim ławica nie zanurzyła się z powrotem.
Papieros smakował tak jak pamiętała, że powinien. Trochę drapał w gardle i wypełniał ciężko płuca, ale przynosił też ulgę i rozluźniał. Co poradzić, najwyraźniej miała roczną przerwę. Nic dziwnego, że zwariowała w sumie.

- Me? Don't you worry about me, I'm fine. Well, I am from some time. It still lingers here and there, but a year is a long time to think about stuff. And I don't give a damn about that business fools, I pay them, so their job is to shut up and to their job. - wzruszył ramionami i rzucił jej przelotne spojrzenie.
- Well, you never asked. Why now? Oh, well, it doesn't matter why I suppose. I was working in the family business. I came from a line of strong-willed land owners. My father was no different, so when he learned of Lux's riches he lobbed against making it a wildlife reservation and study and instead to turn it into turist spot it is today. Of course he took the best lands and contracts he could put his hands on. I came here with him and worked my ass off to get where I am today. In the meantime my father died of some venomus bug they didn't know was here and I took over. Your mother came here on vacation and well you know the rest. Not as thrilling as you'd expect, eh?

Rzucił jej kolejne spojrzenie.
- Well, excuse me for being a workaholic to provide for my family. And you aren't exactly cheap, you know? Three women in the house are... I mean two - pokręcił głową i zmienił temat. - My point is, I know how to relax once in a while. It's just that I was in a meeting when doctor Gemmis called to pick you up, that's all - zapewnił.

Odrobinę skręcił i zaczął obniżać lot. Za sporym wzgórzem, pokrytym gęsto roślinnością, znajdowało się jedno z ostatnich jezior kompleksu, wygięte niczym rogalik. W połowie wygięcia postawiono willę z widokiem na wodę i tam się właśnie kierowali.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:19 pm

- Yes I'm perfectly fine. Things are only a bit blurry. One of side effects of medicine is temporary problem with long term memory. Nothing to worry about. And you don't have to avoid the topic. That shouldn't happen, that accident and yet it took its place. And there is absolutely nothing we can do about it. Sad but true. - Nevarez wzruszyla ramionami - At least here and now. I've had a year to deal with facts. And I did. Nothing more nor less. Although...please remind me obviously you and Scott don't like guns. Now that you mentioned it came back. And what about me in this matter? - Nevarez zaciagnela sie ponownie usmiechajac sie lekko. Jezeli tylko dorwalaby sie do broni mialaby dowod. Nie zeby go potrzebowala ale zawsxe mogl sie przydac. - And yes I'm aware that fulfilling some of our desires wasn't easy. But now as you said there are only two women in the house. which probably makes things easier. Don't get me wrong I'm grateful and I know that all in all you never thought of money more than about our family. Sorry if I offended you dad, I didn't mean to do so.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:19 pm

- Medicine, hmm - skinął głową. - I don't want to avoid it, it's just might've been a year, but it still isn't easy to talk about. Maybe it never will be.
Odetchnął.
- Well, in that regard I have no idea. Pretty lame for a father, huh? I did what I could to protect you from such vulgar things when I could... but then you turned into adults, both of you. Either way, you were always very independent, going your own ways, thinking your own things, whispering your own, little secrets. I never saw either of you with a gun, but that doesn't prove anything. The only person who would know for sure isn't with us anymore.

Zawiśli nad domem i zaczęli opadać do lądowiska. Widać było, że willa ma już swoje lata, zapewne pamiętała czasu dziadka Natalie, albo i pierwszych kolonii na Luxie.
- You didn't offend me. It's just that... I would've given everything, and I mean everything, to still be paying three, fat checks for your expences... - przez chwilę wpatrywał się w kierownicę bez iskierki życia w oczach, ale zaraz się ożywił. - Sorry, it's supposed to be a happy occassion. My daughter is finally home. It calls for a celebration! We'll throw a party, what do you say?

Zgasił silnik, otworzył drzwi i wysiadł.
- Liz, should've already brought Scott back from school. Don't let those two wait, they did for the last year. Come, we could use some good news for a change - skinął zachęcajaco w stronę domu.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:20 pm

- Yes. Ofcourse I can't keep them waiting. Can I? As it is for a party...Well you bet that I like the idea. But before that I would like to check few things. For example I would like to visit your office in our home. Not the real workplace. I have an idea or two. Which wouldn't prove anything probably as the sole fact that you haven't ever seen me with personal weapon or assault rifle doesn't prove that I don't have experience with them. But for a while I'm afraid you'll have to forgive me forgetting some things. As doctorGemmis said it could take a week or so for my body to adapt to medicine then I should be completely fine. Well obviously also memories could came back if I wouldn't take prescripted drugs... Well just sayin. - Nevarez wzruszyla ramionami. - So let's go shall we?
I can't wait to see them. As probably are they. - Nevarez usmiechnela sie i zgasila peta w popielniczce autolotu po czym wyszla z auta i poszla wraz z ojcem z rzeczywistosci rownoleglej. Gdy doszlo do spotkania przywitala sie dosc wylewnie jak na nia nawet zmierzwila bratu wlosy jak kiedys. I spytala z ciekawosci niby o to jak szkola. Natalie przyjela poki co zalozenie ze albo jest to sen ktory w koncu minie albo jest to inna rzeczywistosc wiec tak czy owak mogla grac swoja role. Chociaz bylo to dla niej nieco meczace po zarzuceniu fasady gdy juz awansowala w hierarchii wszevhswiata

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:21 pm

- Well, I don't mind. Feel free to do what you like. I guess you must rediscover some things at your own pace.
Weszli do domu. Powietrze pachniało pastą do drewna i cytrusowym odświeżaczem powietrza. Pozostałą dwójkę znaleźli w kuchni. Natalie nie pamiętała kiedy ostatnio widziała gotującą Elizabeth Nevarez, ale oto i stało się. Jej matka stała w kuchennym fartuszku, z nożem w ręce i kroiła właśnie ogórki. Scott siedział na wysokim, barowym stole, opierając głowę na rękach. Oboje zamarli na jej widok.

Potem nastąpił nagły wybuch radości i poruszenia. Matka omal nie rzuciła się na nią z nożem, odkłądając go na deskę w ostatniej chwili. Scott przytulił się do jej pasa niemal ją dusząc, Elizabeth zaczęła komentować jej wybiedzony wygląd i bladość cery.
Agentka zmierzwiła włosy brata, wypytując o szkołę. W zamian dostała wzruszenie ramion i "dobrze" jakby szkoła nie była ważna. Młodszy brat wyrzucił z siebie jak bardzo mu jej brakowało, po czym wtulił twarz w jej żebra.
Natalie wspomniała jak dawniej, ledwie parę lat temu mały Scott wszędzie za nimi łaził, niczym zbity psiak. Mały, skryty, nieśmiały. Może nie powinny były go tak traktować, ale sam się o to prosił. Przypomniała sobie jak jednego razu...
Co oczywiście nigdy się nie stało. Ani nic z tego. Ale mogłoby.

- Okay, I have to buy some stuff - powiedział jej ojciec. - I didn't want to drag her around, but I'd rather have this done sooner than later. Natalie said that she wanted to explore a little, so Liz, why don't you make some preparations, and we'll celebrate when I'm back?
- I as well might agree to that offer. If you, my good sir, won't be late - Elizabeth wskazała jej ojca palcem.
- I wouldn't dare to invoke the wrath of the gods, my fair lady - zapewnił tamten.
- So it shall be - roześmiała się jej matka.
Ojciec wrócił do autolotu i odleciał.
- Ok, you're so skinny, Natalie, I bet you miss my cooking. Go and... explore, I'll make something good, 'key?

Natalie wspięła się po schodach, Scott powlókł się za nią. Zlokalizowanie gabinetu ojca zajęło jej chwilę. Wnętrze wyposażono oczywiście w ergonomiczne, skomputeryzowane biurko, ale także masę półek z książkami, figurkami i dokumentami, które musiały mieć fizyczną kopię. Znalezienie czego szukała zajęło jej kolejną chwilę. Małe pudełko było wciśnięte na najwyższa półkę w samym rogu. Miało zamek szyfrowy, ale ona znała wszystkie szyfry ojca, równie dobrze mógłby wsadzić zawartość do pudełka po butach.
- What are you doing? - zainteresował się Scott.
Postawiła pudełko na biurku. Zamek puścił na trzeciej kombinacji. W środku znalazła czego chciała: szmatkę nasączoną oliwą, a pod nią Berettę i nabity magazynek. Całość była strasznie stara, mogła mieć i kilkadziesiąt lat, ale wyglądała na zadbaną i dobrze zakonserwowaną.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:21 pm

Nevarez usmiechnela sie pod nosem widzac znalezisko. Zaraz potem je wyjela i na rozlozonym skrawku materialu zaczela rozkrecac bron na czesci. Po to by zyskac kolejna kotwice utwierdzajaca ja w tym kim jest oraz by sprawdzic czy Beretta jest kompletnie sprawna. Jednoczesnie odpowiedziala mlodemu.

- Nothing in particular. Just revoking some things and preparing to end some unfinished business I've left behind some time ago. - zabojczyni zaczela skrecac bron z powrotem spogladajac na dzieciaka ktory byl albo wariacja na temat jej brata albo jedynie jego projekcja. Doszla przy tym do kolejnego wniosku. To mogl nie byc sen. Ktos mogl ja zabic gdy sie przemieszczala miedzy warstwami rzeczywistosci co wywolalo wspomniany wczesniej mechanizm przeniesienia swiadomosci typowy dla Darks a zarazem wyjatkowy i odmienny dla kazdego z nich najwyrazniej. - You know father's words reminded me of one tale I've heard in the past. That the beings called gods are in fact mortal, and when they're killed they don't perish but only assume form of ordinary people for some time. Mythologies are quite funny, don't you think? - usmiechnela sie cieplo, jednoczesnie ladujac Berette i odciagajac zamek z przyjemnoscia wsluchujac sie w jakze znajome klikniecie. Ostatnimi czasy co prawda czesciej korzystala z Glockow , ale Beretty rowniez byly jednymi z jej ulubionych broni recznych. - Could you tell me what time it is Scottie? I have to do few things and I'm wondering if I'll manage to do them until dad Will come back. - przerwala na chwile by zerknac po biurku czy do jakiejs szuflady w poszukiwaniu jakiejs chusteczki. Pamietala ze ojciec zawsze trzymal jakies pod reka znajac swoje sklonnosci do kataru. Po znalezieniu pozadanego skrawka materialu przetarla nim bron i rece z oliwy po czym schowala bron za pas spodni i zakryla koszula z braku kabury.
- Mmm now I guess that I should go to my room or garage. And after that for some fresh air. I don't mind if you want to acompany me with it. In fact I even think that you should come with me. -dodala chowajac material do skrzynki a sama skrzynke na miejsce. Wlasciwie Natalie naprawde uwazala ze "Scott" powinien z nia isc przydalby sie do weryfikacji czy jest tylko projekcja czy jednak wariacja. Nawracajace wspomnienia falszywe notabene przypominaly nieco sytuacje z Levchenko. Co przemawialoby za opcja ze zostala zabita i jakims cudem jej swiadomosc zostala przeniesiona do alternatywnej wariacji nadpisujac ja. Z drugiej strony watpila by bylo tak latwe ja zabic. Zdecydowanie odrzucala mozliwosc ze zmyslila cale czterdziesci lat swojego zycia w ciagu jednego roku i to z powodu jakiejs nonsensownej traumy. To nie bylo w jej stylu. Pomijajac juz fakt ze tak naprawde do zapomnienia calego zycia jak jej tutaj wmawiano potrzeba by uszkodzenia mozgu. Jak przy alzheimerze czy amnezji pourazowej. Nic nie pasowalo. Widywala czasem przypadki amnezji po nieudanych misjach czy uszkodzeniach mozgu lub niesmiertelnika gdy czasem z ciekawosci

Zglaszala sie do pomocy przy takich przypadkach lub jak pozniej zlecano jej takowe. Nic nie pasowalo. Niemniej jednak teraz szla sprawdzic swoj pokoj i garaz w poszukiwaniu klasycznego noza bojowego. Musial gdzies byc. Ostatecznie czasem korzystala z niego by majstrowac w samochodach i autolotach. Rzadko co prawda zwykle korzystala ze zwyklych narzedzi, ale noz przydawal sie zaskakujaco czesto wiec powinien gdzies tu byc. Niezaleznie gdzie to "tu" sie znajdowalo. Po drodze zgarnela gdzies kartke i dlugopis pozwalajac sobie na odrysowanie tarczy strzelniczej pistoletowej z pamieci. Po znalezieniu kolejnego zabojczego elementu wyposazenia wyszla na tyly domu i zapalila kolejnego papierosa.

- So tell me Scott what do you think about this situation and what's been with you this year. Maybe let's say you found yourself a girlfriend,hm? - obdarzyla dzieciaka krzywym usmiechem. On tez byl nie na miejscu Scott ktorego pamietala nie byl niesmialy. Ani skryty nie po tym gdy zauwazyla ze rowniez posiada te same zdolnosci co ona. Wtedy zadbala o to by wiedzial jak z nich korzystac. Okazyjnie bylo przy tym troche zabawy i zwyczajowych zlosliwosci jak to z rodzenstwem bywa, ale nigdy nie pamietala by chodzil za nia jak zbity kundel.

Nie czekajac na odpowiedz Nevarez wybrala sobie jakis punkt charakterystyczny na najblizszym drzewie oddalonym o maksymalnie 15-20m, przycelowala w punkt i zamachnela sie rzucajac nozem tak jak ja kiedys uczyl pewien konkretny i martwy Silvestre Nevarez.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:21 pm

Natalie zajęła się rozkręcaniem pistoletu. Jej umysł wiedział co robić, ale palce wydawały się niezręczne i ociężałe, jakby próbowały sobie przypomnieć dawno zapomnianą czynność.

- And you need gun to resolve them? I don't think that's a good idea... Dad will be mad, if he knew you took grandpa's memento - Scott wydawał się niepewny.

Nevarez otworzyła szufladę i wyjęła z niej pudełko chusteczek, którymi wyczyściła Berettę i dłonie.
- I never heard that before. That doesn't quite make sense - chłopak przekręcił głowę. - Aren't gods immortal? What's the point of being a god if you can be killed like any mortal? Strange...

Agentka wsunęła magazynek do broni i odciągnęła zamek, wprowadzając nabój do komory.
Coś pojawiło się tuż za nią. Poczuła obcą obecność, wlewającą się do jej mózgu i wnętrzności. Lodowaty oddech postawił jej włoski na karku. Poczuła jak szponiasta dłoń strachu zaciska się boleśnie wokół jej serca. Były to tylko reakcje fizyczne. Ale czuła się teraz bardzo fizyczna.
Obecność przypominała pod pewnymi względami Earla, tak samo pojawiła się znikąd. Trochę przypominało to pierwsze spotkanie z MIO. Jednak nawet bez zdolności ponadzmysłowych czuć było wyraźną różnicę. Od Earla nic nie czuła, nie miał żadnej specjalnej aury o ile potrafiła to stwierdzić. MIO byli po prostu zupełnie inni niż ona, odmienni. Natomiast jej nowy towarzysz cuchnął, cuchnął pewną nieokreśloną, nieprzyjemną mieszanką brudu, zgnilizny i chłodu. Nie był to bynajmniej zapach sam w sobie, raczej wrażenie promieniujące, rozlewające się po gabinecie i przeszywające na wskroś.
Na świecie nie istnieje nic co byłoby idealnym dobrem, czy złem, idealną czernią, czy bielą. O ile absoluty istnieją w teorii, praktyka wymaga zachowania pewnych proporcji do istnienia. Coś co stało za nią też nie było absolutnym złem, ale Natalie miała wrażenie, że ktoś wziął tyle zła ile tylko mógł zmieścić na jednej przestrzeni i ścisnął.

Jednak kiedy się odwróciła, trzymając w ręku pistolet, nikogo tam nie było. Gabinet wydawał się chłodniejszy i ciemniejszy niż na początku, ale to wszystko.
- It's quarter past five - powiedział Scott, który najwyraźniej niczego nie zauważył, patrząc na swój kieszonkowy wyświetlacz. - Yeah, sure I'll come - młodszy brat się rozpromienił.
Natalie otarła rękawem zimny pot, schowała materiały do skrzynki i odstawiła ją na miejsce. Wzięła z biurka czystą kartkę i długopis, po czym przeszła do swojego pokoju.
Przeszukała go, ale nie znalazła nic odpowiedniego. Komputer, trochę książek, gitara elektryczna ze wzmacniaczem, szafa z ubraniami, parę plakatów, trochę sprzętu elektronicznego, nic przesadnie ciekawego.
Zeszła wraz ze Scottem do garażu, stały tu dwa dodatkowe autoloty. Więcej garażowali na prywatnym warsztacie na wyżynach jak sobie przypomniała.

Podeszła do ściany na narzędzia i zaczęła ją przetrząsać. Znalazła w końcu spory scyzoryk wielofunkcyjny, ale nie nadawał się, szukała więc dalej. W końcu na dolnej szufladzie jeden z szaf znalazła czego szukała. Nóż wojskowy był wrzucony pomiędzy śrubki i nakrętki. W przeciwieństwie do pistoletu nie był zadbany i wyglądał jakby leżał tam kilka lat. Wzmocniona stal pokryła się nalotem z rdzy, ale narzędzie było dobrej jakości, więc kilka muśnięć starą szmatką doprowadziło go mniej więcej do stanu używalności.

Wyszli i przeszli na tyły domu. Po lewej mieli migoczącą taflę jeziora, ale wokoło rosły ładne, zadbane drzewa, dość gęste by nadawać scenerii uroku, ale nie dość gęste by utrudniać poruszanie się. Natalie obrała sobie na cel zgrubienie na jednym z konarów, wyglądające trochę jak garbaty nos. Zważyła w dłoni nóż, ustawiając się nie więcej niż dwadzieścia metrów od celu, po czym rzuciła tak jak ją uczono. Stal zawirowała w powietrzu i wbiła się w drewno. Niecelnie. Trafiła co prawda w drzewo, a ostrze się wbiło, jednak obok "nosa", a w dodatku nie prosto, a pod kątem niemalże prostym.

Jej mózg wiedział czego chce, ale jej ciało zachowywało się jakby nie wiedziało o co chodzi. Albo co gorsza, jak ciało panny z bogatego domu, bez szkolenia wojskowego, która przez ostatni rok nie zażywała wiele ruchu, czy ćwiczeń.
- Well... I've mostly been lonely. - Przyznał Scott. - Father's been working too much, mother was worrying too much... it wasn't easy. - Spojrzał na nia wilkiem na wspomnienie o płci przeciwnej. - Oh, come one, sis! I'm only fourteen! Besides, all the girls I know are interested in is how much money my father has. - wzruszył ramionami. - Why should I care about them? It's not like any of them likes me because I'm me...
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:22 pm

- Yeah. It might be that way. I'm not saying that you should neccesarili care for every single one of them. Although if they are interested even only in money...Well why don't take an advantage of it? When you feel that they only want money. - mruknela podchodzac do drzewa by wyrwac noz i przybic nim tarcze do drzewa. Nastepnie wrocila na miejsce z ktorego rzucala nozem. Wyciagnela bron i zaczela mierzyc. - If someone wants to use you there is nothing wrong in switching roles. Done that before. Men were usually interested only in good looks. So I thought why not. Simply I picked up the ones that were interesting and or interested and took my time. - kontynuowala oddawszy trzy strzaly celujac w srodek tarczy probujac zarowno z jednej reki jak i chwytu oburecznego. - Well maybe it does have some logic within. Maybe something like balance. Or pattern affecting every single living being. Who knows it is only a weird tale. - Nevarez wzruszyla ramionami podchodzac by skontrolowac wyniki. - Anyways it doesn't really matter because there are some things I need to do. If you want you can still go with me. - wzruszyla ramionami chowajac bron tak jak poprzednio. Zaciagnela sie dymem. Po czym zerknela przeciagle na Scotta. - Let me guess now. I'm not really as you remember me, right? - usmiechnela sie krzywo - Say have I ever gave you a smoke to try as you remember? As I remember not yet. I guess that I wasn't so bad sister after all. - usmiechnela sie krzywo po czym zgasila papierosa



Na ziemi i skierowala swoje kroki do swojego pokoju odpalila komputer a nastepnie poszukala jakiejs innej prywatnej kliniki gdzie oferowali terapie elektrowstrzasami. Potem przeszukala pokoj w poszukiwaniu dokumentow i pieniedzy po odnalezieniu ich sprobowala z pamieci sfalszowac skierowanie na sesje takiej terapii na komputerze i wydrukowac. Nastepnie zebrala papiery i udala sie w strone garazu po drodze mowiac ze jedzie na miasto. Po odnalezieniu kluczykow oczywiscie. Gdy dotarla do garazu i zasiadla w fotelu kierowcy zwrocila sie ponownie do dzieciaka. - Listen now Scottie I said that I need to do something it won't be pleasant I guess so it would be best for you to wait at home. And I'm serious. So I guess that it would be best for you to go help mom with the cooking she might use some help. -zakonczyla obojetnie. Obecnosc"zla" potwierdzala jej dotychczasowe teorie. Okazyjnie sprobowala czegos nowego.
Overseer of time You should be watching me. You should notice that there was something weird going on. So answer me if you want be a living transcendental and not a dead one

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:23 pm

Natalie przybiła nożem tarczę do drzewa. Scott nie wyglądał na przekonanego. Podskoczył na huk strzałów. Nevarez wpierw spróbowała strzelić z jednej ręki, ale mimo, że spodziewała się odrzutu, pocisk trafił ledwo w zewnętrzny obręb tarczy. Strzeliła jeszcze dwa razy z chwytu oburęcznego, co znacznie poprawiło celność, ale i tak kule trafiły obok środka tarczy, a nie w niego.
- That doesn't make any sense. Aren't two people ment to make each other happy? Where is happiness in using other people? Well, I might be too young for this yet... and I have to help mom. I'm glad you're back, sis. Maybe rest a little? - spytał, po czym oddalił się w stronę domu. Po krzywym spojrzeniu na papierosa wnioskowała, że nigdy nie palił, więc raczej nie zdążyła go "zepsuć".

Wróciła do domu, włączyła komputer i weszła do sieci. Wyszukiwarka znalazła jej listę klinik według podanych założeń, przez chwilę selekcjonowała je by wybrać tą, która wydawała się najwłaściwsza. W szufladzie znalazła portfel z zestawem dokumentów i kilkoma tysiącami kredytów w gotówce, kartami bankowymi, rabatowymi... wyglądało jakby nikt się nim nie interesował od dłuższego czasu, kilka przedmiotów straciło już ważność.
Wygrzebała z pamięci odpowiedni formularz skierowania, zaprojektowała, wypełniła, wydrukowała. Co prawda szpitale używały nieco innego papieru niż miała w domu, ale akurat na skierowanie nie powinni tak patrzeć. Skierowanie zawierało tylko numer identyfikacyjny pacjenta i lekarza odsyłający do odpowiednich danych z bazy szpitalnej, nie było więc traktowane jako poufne informacje. Gorzej z kartą pacjenta i resztą dokumentacji. Wpisała swój numer identyfikacji ubezpieczenia zdrowotnego, a niżej numer lekarza z gabinetu w którym praktykowała kiedyś, oczywiście nie z tego samego z którego ją teraz wypisali.

Spisała sobie lokalizację kliniki i wyszła do garażu. Po drodze poinformowała rodzicielkę, że wychodzi, na co dostała odpowiedź, żeby szybko wracała, bo jej ojciec powinien być w każdej chwili. Wzięła kluczyki z haczyka i wsiadła do sportowego autolotu. Odpaliła go, otworzyła bramę garażu i wyleciała, szybko się wznosząc i ustawiając kurs na spisane wcześniej współrzędne.
Ponownie spróbowała nawiązać połączenie, ale znowu bez rezultatu.
Za sobą, tuż za ciemieniem, poczuła ponownie to samo zimno i coś co właściwie nie było śmiechem. Zgrzytliwe, krótkie pociągnięcia powietrza, przesycone złośliwością. Wyraźne, szydzące oświadczenie "nikt ci tu nie pomoże".

Przekroczyła trzy machy i gęsty las pod nią zlał się w zieloną plamę. Klinika nie była zbytnio oddalona, był to jeden z powodów dla których ją wybrała, więc po chwili zeszła do jednego macha. Po następnej chwili zawisła już nad budynkiem. Na parkingu stało kilkanaście autolotów, musiała więc chwilę manewrować zanim zdołała dogodnie posadzić maszynę.
W recepcji nie mieli obiekcji co do skierowania. Pielęgniarka spojrzała na nie raz, po czym wklepała numery do bazy danych, najwyraźniej nie znajdując nic podejrzanego.
- Of course, miss Nevarez, I will see which doctor...
- Could you send this for me, Rosalie? - spytał jeden z lekarzy, kładąc stosik papierów na blacie recepcji.
- Of course, sir.
- And what we have here? - mężczyzna spojrzał na Nevarez. Był wysoki, muskularny i niezbyt przypominał typowego lekarza. Ubrany w białą tunikę i luźne spodnie, głowę miał idealnie łysą, a oczy zapadnięte i pociemniałe wokoło. Ostre rysy nadawały mu wygląd ożywionego ostrza, a jednak miał w sobie pewne ascetyczne piękno, jakie może mieć na przykład czysta, wygładzona stal.
- Miss Nevarez was recommended for electroshock treatement, doctor.
- Really? I can take care of that. Doctor Umbra, nice to meet you miss Nevarez - lekarz uśmiechnął się, ukazując idealne zęby i wyciągnął do niej rękę.


Ostatnio zmieniony przez Deithe dnia Czw Wrz 20, 2012 8:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:24 pm

- Nice to meet you too dr Umbra. So shall we start? I must admit I'm a little bit nervous. After all this is quite new way of dealing with memory problems. I've been told that it should work after one session so let's hope that it'll work - obdarzyla doktorka niepewnym usmiechem po czym dodala zmartwionym glosem jakby nie znala odpowiedzi na swoje pytanie - Oh and one more thing. Doc said that my hair won't be a problem, even with those specifications that's true, right? I wouldn't want to part with them.. - owinela niby odruchowo kosmyk wlosow dookola palca co w rzeczywistosci bylo kompletnie zaplanowanym ruchem. - And it's not dangerous, right? Those specifications.. - zerknela znaczaco na skierowanie na ktorym wypunktowala calkowicie przypadkowo miejsce wplywu i natezenie pradu oraz czas przy ktorych osiagano najlepsze rezultaty w wybudzaniu zdolnosci psi. U niej powinno to i tak pojsc znacznie latwiej. Bron przezornie zostawila w schowku autolotu. Moze i jej organizm byl niewycwiczony ale znala dosc "sprytnych" chwytow by nie stanowilo to przeszkod.

Nastepnie zwrocila sie do tej dziwnej szyderczej obecnosci mentalnie oczywiscie.
And who exactly is so cowardly to pull off this trick? And what's the point of such boring manipulation. One more thing. I'm simply curious what I supposedly did to earn attention or revenge of your so obviously sorry ass? You know.. Those whispers "nobody will help you" as well as this pure evil aura is quite cliché. As far as I can tell

They're usually associated to people so scared that they have to reassure themselves that they actually have some power. Not mentioning that if someone else made you to do this...well you're sealing your own death. Because whether you succeed or fail, which is more likely...then well you'll be no longer useful. So you will be executed like a disposable tool which accidentally came to be a threat. You have some name maybe? Doesn't matter if you want to be called something like warrior..or maybe mr evil lord of darkness...as that would be simply boring I'll call you Todd from now on. Nice name don't you think? Anyways so what's this all about again? Did I crush your precious little ego somehow and now you wish to reassure yourself that you're capable of anything? You should really say something in your defense before I insult you accidentally. And believe me I can talk like this for days so it would be more painfull to you than me. One way or another it will obviously end. Question is how you want it to end, and why. It must be some good reason, not lame ego. You have to admit it, that would be unbelievably cliché. Man wants his revenge on a innocent assasin because she supposedly hurt his precious little feelings. Seriously you got me curious. So what is it all about Todd,hm?


Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:24 pm

- Oh, there is nothing to worry about. Although, it is quite unorthodox to treat memory problems this way... could I please see the patients referral...? Thank you, Rosalie.
Po uścisku ascetyczny doktor wczytał się w to co Natalie była uprzejma nagryzmolić w skierowaniu. Zmarszczył brwi.
- Those specifications are quite unique, as well... Rosalie, do we have miss Nevarez patient's card?
- No doctor, she's the first timer, and her clinique of origin didn't send us anything.
- Really? - zdziwił się, ale zaraz uśmiechnął się pocieszająco w stronę agentki. - Those people, really. They mess up all the time and it puts us in bad light. You'll have to bear with us, we have to do a few tests of our own in this case. I hope you don't mind? Good. What? No, of course not. We're not in the 20th century! You hair will be perfectly fine. - Złożył skierowanie i wsadził do kieszeni kamizelki. - Rosalie, did you discussed payment with the patient?
- Of course, doctor - pielęgniarka wcześniej przedstawiła jej rachunek na dwa tysiące kredytów, na co Nevarez przystała bez mrugnięcia okiem. Część, którą wymontowała z silnika autolotu kosztowała więcej.
- Great. Please follow me to the treatement room then.

Doctor Umbra poprowadził ją korytarzem w głąb oddziału, mijając kilka gabinetów, pokoi zabiegowych i sal pacjentów. Kilka osób siedziało na korytarzach w oczekiwaniu na własne badania. Doszli do rozgałęzienia w kształcie litery T i doktor skręcił w prawo. Wyjął kartę kodową z kieszeni i otworzył zamek drzwi, puszczając psycholożkę przodem. Zamknął za nimi drzwi, zamek automatyczny cicho kliknął.
Pod ścianami stały przeszklone szafki i metalowe komody z lekami, tylną ścianę zajmowały tablice na prześwietlenia i ekrany komputerów. Jednak pomieszczenie dominowało łóżko na środku. Nachylone pod kątem 45 stopni, z podkładką na nogi i autodokiem zawieszonym nad nim.
- Please, lay down, you don't have to undress.
Doktor zdjął ze ściany płaski panel sterowniczy i poczekał aż Natalie wygodnie się ułoży. Następnie aktywował więzy, które owinęły się wokół jej nadgarstków, kostek, miednicy i klatki piersiowej.
- Don't worry, this is just a precaution. I'll administer a muscle relaxant, but in case of a siezure, we want to be certain you won't hurt yourself. Now I need to make a scan...
Autodok zjechał, rozwinął skaner i przejechał z cichym pomrukiem od głowy Nevarez do jej stóp, po czym wrócił do góry i zakręcił się wokół jej głowy.
- Ok, perfect. I knew they would do something like this. You siezure threshold is inconsistent with what they wrote down. Now, just relax and lay still. I'll take care of everything.

Wyszedł poza jej pole widzenia, przygotować zastrzyk, gdy to poczuła. Tą samą lodowatą zgniliznę co wcześniej. Temperatura musiała spaść z dziesięć stopni. Głos doktora też się zmienił, był chropowaty, głęboki i basowy.
- I admit I never understood you, Fragments. Always getting so upset. Angry. Threatening. Vengeful. Depressed. Sad. Crazy. Life is supposed to be fun, you know?
Jednak, gdy tylko pojawił się w jej polu widzenia wyglądał identycznie jak przed chwilą, gdy go poznała. Przemawiał też miękkim, kojącym tembrem. Podniósł injektor i wstrzyknął jej coś palącego.
- Relax, it's only a muscle relaxant with some atropin. A saliva inhibitor. Now, put this in your mouth, we don't want you to bite your tongue off, do we? - wsadził jej między zęby dwustronną, połączoną kieszeń na zęby, praktycznie uniemożliwiając jej mówienie. - And don't worry, if you want to say something, think it. You know how it works. Oh, boy, we have so much to correct, don't we?

Odsunął się na dwa kroki i ocenił wszystko.
- Ok, I suppose we'll go with bilateral setting? Great, bilateral it is - odpowiedział sobie sam. Autodok opuścił błękitne przysadki, ustawiając je po obu stronach głosy Nevarez. - Well, to be honest, I'm supposed to give you some anesthetic. Thiopental, perhaps? But then, we don't want to spoil all the fun, do we?
Sięgnął i obrotowe krzesło i przysunął je sobie po czym usiadł, opierając się rękami o oparcie.
- Ok, so for starters, I don't like the name Todd. Seems kinda odd. What? Nothing? And I thought you lot could appreciate a good pun. Oh well, before we get to your specifications, we should test some lower ones. I don't want to shock you, do I? - Zaśmiał się krótko. - Still nothing? It's not easy to make you laugh, huh? Oh well...
Puknął palcem w panel sterowniczy i diody rozjarzył się na chwilę energią. Prąd przeszedł przez jej ciało, raczej niegroźnie, choć gwałtownie. Czuła jak jej ciało się rozluźnia, ale mimo to drgnęło w więzach. Całość nie trwała nawet sekundy, ale i tak pojaśniało jej na chwilę przed oczami.
- Ok, some more things. For one - zaczął wyliczać na palcach. - I'm not a person. Two, you did nothing to me, since we never met before till now. Three, it's fascinating to me that you think I'm evil. I rarely consider such things, but by my standards, I'm the good one. And even if so, what's wrong with being cliche? I'm very traditional man, you know. Although, I'm not a man... you get the point. Four, don't be ridicolous, I'm even less killable than your kind is. Five, no one makes me do anything, well, mainly because I'm not doing anything. Frankly speaking you shouldn't be concerned about me. I'm harmless. Well, that's a lie, but you already knew that, didn't you? Was this all I wanted to say, hmm, let me think...
Umbra puknął panel sterowniczy ponownie. Tym razem napięcie było wyższe, trwało ponad sekundę. Ciało agentki drgnęło ponownie w więzach.
- Life is a funny thing, don't you think?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:24 pm

Nevarez nie podobala sie sytuacja niemniej jednak przyjela maske obojetnosci spychajac ewentualny bol na skraj swiadomosci.

- Seriously? Well if you aren't a person and you don't have a name I'll stay with Todd. So Odd Todd if you're not a person then what are you? And what's your problem. I mean it. And yes I can appreciate a good pun if it is good. In good time, performed on correct target and all... Well I admit even when it is imperfect, this trick is still quite impressive. Nonetheless I don't think that you're evil. Frankly I don't consider good and evil to exist - Nevarez wywrocila oczami - It was just a feeling. Now.. You didn't answer to my question. What is your point and what do you want from me. You know we could work out a deal of some sort. That is..if you wouldn't be responsible for it and if you could offer me something worth my while. Besides even if you think of yourself as not a person, you are one because you're sentient and have ability to think. Still I don't really see it as you don't show it. Petty games and blabling of things to correct. You say you don't understand me. And that's correct as in whole universe there might be only one real person other than myself who could undetstand me. And yet you're fascinated because if not you wouldn't be here. So let's cut to the chase where you give me my real life back with all skills and memory back. And then... Well I might as well consider cooperatin' with you if you show real intelligence, proper respect



And your reasons for "not doing anything". By the way if you're so traditional then follow my instructions about those shocks. Ignoring them or interfering in negative way would be boring. About clichés there is a funny thing though. "Nothing is cliché when it happens to you" once said a man with nothing to lose but his will of revenge. And yet everything is cliché to you, as nothing happens to you as you claim. It must be quite miserable and boring life. However I might change it for better if I would only like to. Doesn't matter how. Givin' you a good amount of rest by temporary killing you, or changing your psyche. Even if death of others you see as neccessary it would be foolish to let them die...in a physical way in lack of better word to describe. And I'm livin' my life as joyfull as it is only possible, in my own way. But you wouldn't know anything about that, would you? If you would I wouldn't be in this situation

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Czw Wrz 20, 2012 8:25 pm

- Seriously, and I even introduced myself properly. And Umbra is the name you lot gave me. So indecisive. And what I meant is that being a person is a little below me. I'm an omniscient being, goddamnit, even you aren't one. Give me some credit, would you?
Napięcie przeszyło jej ciało po raz kolejny, tym razem na trzy sekundy. Ból nie był problemem samym w sobie. Natalie potrafiła sobie radzić z bólem, nawet jeśli jej ciało nie było powłoką i nie miało podwyższonej odporności. Inne, drobne oznaki cierpienia były gorsze: suchy niesmak w ustach, drżenie i drętwienie mięśni, ciemne plamki przed oczami.

- And you're still stuck up in the idea that I, somehow, did all of this to you. And I even told you not to concern yourself with me... oh well - wstał z krzesła i powoli zaczął chodzić dookoła. - I didn't even know you existed, before you were thrown in here - gdy tylko znikł z jej pola widzenia, temeperatura znowu spadła, a jego głos się zmienił. - I might be omniscient, but how often do you focus on your elbow or shin? I have a lot to think about as it is. Unless, there is, like, some nasty mosquito, who bites you... - wychylił się z drugiej strony, całkiem zwyczajny. - Does this get to this tiny brain you have at the moment? Great. Now, since you are here, I'll tell you what will happen.

Przysiadł sobie na brzegu stołu operacyjnego.
- You may either try to get out of here or be devoured by me. Well, not that it should matter to you, you won't feel a thing. From your perspective, you will live like another century here. A long, happy, rewarding life. More than most can hope for. And then you will die. Like, for real. This mechanism was designed for Fragments that were so tired of living that they didn't want to go on anymore. Well, it's not perfect and it irritates me somewhat, but reviving anyone from it is near damn impossible. You're following me I hope? Great, smart girl. So you can either live an unhappy life out there, in the real world, or live a happy life in the fantasy land and die. Of course, soon you won't remember that you even had a choice. You already noticed small changed, replacements and so on. Oh, right...
Dotknął panelu sterowniczego i ciało Natalie wygięło się pod napięciem.
- So as I was saying, that's the case from your perspective. Now, what's in it for me? Well, obviously I got to eat you and that's fine and all. You see, the more you know, the more you care about simple things. For example I'm all about eating and shitting. I care little about anything else. Now, as you might've guessed by now, I don't get to eat one of you lot often, so it's quite a feast. But! I have a better meal in mind, although, further down the road. And so here we are. You have your choice and I have mine. And to be honest I haven't decided yet, what I want. A delicious meal right now or a bigger feast in some time? Not that your choice is easier. You seem to want to go back to your real life, but once they're here... well, no one managed to do that yet. It's possible of course but I doubt that you can manage... without my help that is.

- So let me rephrase you question. What can you interest me in, so we would make a deal? I'll even make it easier for you: how about a habited planet? I would appreciate an appetizer. And of course there is one I want the most, the real feast. The most delicious of meals. - Wstał i znowu przeszedł za stół. - Think about it for a second. And yes, I don't understand you. I know why you do what you do, but I don't understand it. And the person you talk about is Nya, right? I don't think I like that sister of yours.
- And please, trust me a little - powiedział, znowu się pojawiając w jej polu widzenia. - This is the safest way to deliver your specifications. Well, not that they will do you any good. You don't seriously think a treatement designed to stimuly and awaken psychic powers would work in world where no such powers exist? Oh, well, I'm only doing what you asked for anyway - napięcie przeszyło ją po raz kolejny, pozostawiając jej ciało odrętwiałe, a oddech ciężki.

- Arogant little dinner, aren't you? You want to kill me? Change my psyche? Well, I guess it's in your blood to take me lightly. Do you know what our oryginal relation was? Of course you don't. Well, it was something akin to human and a tapeworm. I guess tapeworm isn't as beneficial as I am to you. Ok, back to the topic. How about that deal? I'm a man of my word... well, I'm not a man, but you get what I'm saying.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Wrz 20, 2012 8:26 pm

- So you weren't even aware of my existence before someone threw me here hm? Interesting. About the deal.. Well in fact I could offer you many things if I only want to. For a starter I could repay the bloke who threw me here. I would be quite satisfied you would have a meal...but first we would have to discuss circumstances of devourong that bloke. And some other things. In fact many other things. For example.. The way you're reffering to me or "my kind".."lot" what's about that. I hear it first time in my life. Also I wouldn't mind if you'd tell me something more about how did you put it.."fragments" I guess that would be me, other Darks and maybe Transcendentals? Seriously tell me more. You have to as I'm apparently the only one who can in fact provide you more...uh food. By the way, I might look tasty but devouring me would most probably give you some sort of indigestion. Maybe you would go mad. After all I'm quite toxic. - Nevarez odwrocila glowe w strone..czegos szczerzac sie. - Now it's time for my curiosity. Let's say... Why you think that you don't like my sister hm? You don't know her, like for real despite this supposed omniscience. And yet there is something interesting in what you say. That you're omniscient. Maybe and yet you're not omnipotent outside this.. Let's say domain of yours where are we now. If you were then you wouldn't be interested in deals. Now the real deal. You'll get me out of this pulp fiction VR or whatever it is, providing intel on who threw



Me here, how he did it, how do that to him and obviously how to prevent myself from going back involuntarily as it would ruin the plan..and of course how to get here on my own and get back by myself. In case of further discussions about the deal. That's for start. Now there are also some other things you know? Recently I've noticed that pretty much everyone want to kill me somehow for something. Or simply stick their noses in my business which I don't like really. And here cames your so called omniscience onto the scene. Other Darks want to kill me for killing them before which I probably did, problem is that I don't remember anything about that. And I would like to. So there is probably some failsafe to kick back my memory that I've made, that is if I really did what they accuse me of. So your part of deal would be reminding me how to switch it on or giving me back my old memories in addition to current ones that I have. Also I would like to know how Earl manipulated my creation and how to fix that so only I could give someone access to it or deny it. You know, without surprises like someone theoretically without access using it. And this..mechanism we're in.. It's quite curious if you would tell me more about it's origins and how it works..then I might be able to alter it in a better way. And yes that's one of conditions of the deal. It would be also good to know something more about my kind as you put it. All that you know... It's almost all of conditions you might think




That this is a hard bargain, but still you can't have more without my help. And if you would foolishly choose to devour me then you would only cause yourself more pain as the hunger wouldn't be sustained you would only want more and eventually it would drive you crazy. Trust me, one bite of me and it would turn against you. Say this Earl fella made a deal with you before didn't he? Ok, now seriously the deal is only a rough prefabricate. We should discuss it in a more suitable environment you have some quarters of yours, right? Someplace that this replacement things and messing up with my mind wouldn't be occuring? I must admit that I don't like being bind when it doesn't lead anywhere. It's quite hard to focus yet before we discuss this deal thoroughly things which you'll get in exchange for your services. Others of my kind, other living beings that want or try to kill me...I guess that I could even spare few habitated planets I would only need to know how deliver them to you. No sweat. You know those fellas who want me dead you would be surprised how many of those exist. Some weird people trying to kill such a nice girl like me - rzucila Umbrze kolejny absurdalnie szeroki usmiech. - So Umbra let's go to a better place and discuss the details? You can't imagine how irritating it is not being able to alter reality in a way that it pleases me.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 5 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach