[Natalie] Alternate Reality

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Pią Sty 04, 2013 4:09 am

Nevarez z westchnięciem bardziej wynikającym z przyzwyczajenia niż faktycznej potrzeby opuściła rękę.

- Yeah, right. And I said something about not digging everything out. Allright allright. As far as I know this is what happened. First of all I've died, or to be precise I've been killed by this good for nothing backstabbing bitch which I named somewhat thirty years ago Nya, which happens to be one of them Darks, they have really some serious psychic issues....And then you Scottie was thrown at the wall by this pathetic scumbag pawn of Earl Misha Kovic....and you Hunter were actually killed. - chwila przerwy - Well, technically speakin' you were killed... - Natalie jakby dla podkreślenia swoich słów zaczęła rozprostowywać palce prawej dłoni wraz z liczeniem - once by that fella, and then when I crawled up from hell few minutes ago you were killed again, this time by me. Somewhat that. Well, if you count ripping your mind from your body by tampering with time so I would grab it just a minute before you would be actually killed and dissolved...just to put you in a new body. Oh, I'm not even here? Now that's a curious one, what do you mean by that? - Nevarez przekrzywiła nieco głowę spoglądając na Huntera z ciekawością - I'd say death changes people, you know... being torn apart and eaten a few times in a row ain't exactly the most pleasant experience I ever had. And you said that you're not good with this paranormal stuff. Hmm...In fact I haven't look in the mirror since I'm back... - Natalie przerwała na dłuższą chwilę by przywołać kulkę energii której następnie nakazała się ułożyć w formę gładkiej płytki, dodatkowo modyfikując częstotliwość przepływu światła przez niemal materialną siatkę energetyczną tak by wytworzyć właściwie lustrzaną powierzchnię w której mogła się przejrzeć, co zresztą niezwłocznie zrobiła, tylko po to by po chwili rozwiać sieć energii - Well, could've been worse. You know, this feeling of me not being here might be somewhat connected with fact that I'm currently living on a kiss of borrowed time to be poetic, to be more precisely I'm a living timebomb for myself, as in if I step over the invisible line there is a creepy thing going to happen. Oh yes, right. Like it's not creepy enough that my mind is using somewhat a dead corpse of being responsible for existence of the world...So long story short if I cross this line this fella is going to wake up, and probably won't be happy about being used. Just a wild guess. Well, right unless I do something with it. Well, in theory I've got nothing to lose anymore. After all I survived...One..two...technically speakin three deaths. Third one was quite serious though. - Nevarez zaśmiała się nerwowo przez dłuższą chwilę - Now that's something to cross out from my "to do list" "survive your own death". Ha! That's rich... - Nevarez się odwróciła i zaczęła spacerować po pomieszczeniu splatając początkowo dłonie za plecami potem gestykulując nimi jakby w trakcie rozmowy, ostatecznie oparła się o ścianę plecami z kolejnym westchnięciem, prawą nogę również, dla lepszego efektu. Palcami prawej dłoni zaczęła się odruchowo bawić kosmykiem włosów.

Zerknęła to na brata to na Devine'a.
- I'm freaking out a little bit, am I not. Yes, probably. Yet there is some work to do, prevent some insane two-way end of the world. Call me a workaholic or suicidal, still wouldn't matter, as those psychos are worse, and they're serious. - Nevarez pochyliła lekko głowę i się uśmiechnęła, pozwalając grzywce krwistoczerwonych włosów zasłonić nieco jej oczy - Oh yes, I'm also serious now, deadly serious.

- Right first things first, insurance mixed up with revenge and then real work....aaand after that another insanity run...I think I'm goin on a retirement after all of this... Right, Hunter. As we're technically speakin' off duty you haven't forgotten my name, now have you? I've also died recently and I somewhat remember everything you know. Yeah, including fixing your daughter if you wonder whether I'm my good for nothing backstabbing clone. Whom I intend to repay, like thousand times or so.. Now time to work, I guess I'm talkin' too much when I'm somewhat nervous. Oh and one safety warning. If I suddenly start changing my appearance like everything not just the outfit, and or start acting in a creepy "creator of universe" way, then you two act humble and tell this First being fella that Earl gone mad and wants to pointlessly revert the universe once again, and Trickster screwed and freed Sheol. Just in case if my mind or soul will fry up in contact with awakened fella. A, and by the way. it's nice too see you two too. After all it's nothing that first thing after getting back to life I'm fixing both of you. Now, the creepy and risky part.. - Nevarez złączyła dłonie przed sobą i uczyniła gest jakby chciała strzelać z kostek dłoni, co oczywiście obecnie było nieco niemożliwe. Po chwili opuściła dłonie i zerknęła to na jednego, to na drugiego i ostatecznie na resztę pomieszczenia - Riiight...it would be a shame to accidentally destroy everything and everyone in radius of few miles. Excuse me for a minute.

Nevarez zmieniła swoje koordynaty by znaleźć się ponownie w miejscu w którym pozostawiła ją Sheol po przywróceniu jej statusu żywotności. Następnie skoncentrowała się na "swoim" rdzeniu by wydobyć z niego nieco więcej nitek, gdzieś tak do 36% możliwości. Po wykonaniu poboru energii wróciła do swoich dotychczasowych rozmówców, czy raczej słuchaczy. Gdy zakończyła swoją "podróż" potrząsnęła lekko głową rozwiewając krwistoczerwone włosy.

- Kind of refreshing, slightly similiar to drugs..Well nevermind, back to work. - mruknęła wzruszywszy ramionami.
Potem na próbę rozejrzała się za jakimiś czarnymi dziurami znajdującymi się relatywnie blisko, w najprostszy możliwy sposób, czyli poprzez wyszukanie największych skupisk "wolnej" energii.

Po znalezieniu jednej, nieszczególnie kłopocząc się stanem zaludnienia jakimkolwiek inteligentnym życiem w okolicy, zważywszy na to że w teorii czarna dziura powinna zakrzywiać na tyle czasoprzestrzeń w swoim naturalnym stanie że wszystko byłoby w stanie jakby czas się kompletnie zatrzymał...Zaczęła się przyglądać temu zjawisku, na ile to było możliwe w spektrum energetycznym, gdyż w naturalnym stanie czarnej dziury nie sposób było dostrzec...przyglądać się i powoli modyfikować owe zjawisko.

Nakazując mu przede wszystkim kondensację, do zajmowania przestrzeni odpowiadającej sześcianowi o krawędzi 5 cm. W trakcie utrzymywania kondensacji jednej czarnej dziury, Nevarez poszukała następnej by również ją skondensować, aczkolwiek nadając jednocześnie drugiej osobliwości odwrotną polaryzację do pierwszego zjawiska, czyniąc całość neutralną dla otoczenia do momentu uaktywnienia. Następnie zmieniła koordynaty nowoutworzonej bomby tak by pojawiła się na jej wyciągniętej dłoni.

- Now, gentlemen may I introduce you my new plaything ; black hole bomb. If something goes wrong, we're all dead. Nothing new I guess, just sayin. And yes, I think I'm still myself, so don't freak out, I'm going to need a few more of those... Try not disturb me for a moment 'kay?

W razie konieczności Nevarez ponownie zwróciła się do "swojego" niedawno nabytego rdzenia o kolejną odrobinę energii tym razem do 40%, naturalnie zachowując dotychczasowe środki ostrożności, czyli przenosząc się na moment w próżnię by uniknąć destrukcji otoczenia. Na wszelki wypadek była gotowa w każdej chwili zwrócić się do budzącego się starego jak wszechświat nieumarlaka ze słowy "Hey, hey relax don't do anything too hasty I can explain everything". Zakładając że w momencie przebudzenia się tego typa sama Nevarez nie przestanie istnieć, na co miała nadzieję jak nigdy w życiu. To było dobre założenie...przynajmniej jej zdaniem.

Jeżeli jednak nie było słychać żadnych podejrzanych głosów, albo płomieni złowieszczego nieistnienia, Natalie powtórzyła zabieg z czarnymi dziurami dwukrotnie. Po wszystkim mruknęła pod nosem.

- 'right these should do the thing, although I guess that my luck is somewhat jinxed, I survive somewhat everything, and that's the bright side, although the sole fact of neccesity to survive might be somehow annoying.. - podniosła wzrok znak ładnego zestawu morderczych sześcianików zagłady i rozejrzała się po pomieszczeniu - Now that's what I'm talking about, nothing went wrong, and we're still alive. That's what I call a change for better allright, now let's fix 'em so they'll work.. - agentka wróciła wzrokiem do sześcianików w międzyczasie skupiając się na dyskretnym znalezieniu rezonansu pozostałych fragmentów ze rdzeniem by odnaleźć poszukiwanych Darks, czyli swoją niewydarzoną "siostrę" z gwiezdnym sztylecikiem, oraz...Sage. Po zlokalizowaniu celi, "wsunęła" rezonans obydwu Darks w co drugi sześcian tak by ichnie fragmenty były jedynym co poszczególne sześciany będą przyciągały przez pozornie niewielki wyciek energii, na zasadach grawitacyjnych czarnych dziur.

Zestaw dwóch sześcianików dla Sage posłała Nevarez od razu do poznanej lokalizacji, a w razie problemów ze zlokalizowaniem, do jej legowiska, stosując dobrze sprawującą się metodę z koordynatami, pobierając je z pamięci lub rezonansu.

Z kolei sześcianiki przeznaczone dla pewnej zdradzieckiej suki, Natalie ustawiła na nieco opóźniony zapłon. Zmieniła ich koordynaty tak by znalazły się wewnątrz panny Trickster Dark. Natomiast ich zapłon miał być zdalny poprzez impuls energii, z zaznaczeniem żeby "wolny" sześcianik pochłonął jedynie organizm celu a następnie wrócił do stanu przed wyzwoleniem energii.

Natalie uśmiechnęła się drańsko gdy sześcianiki znikły i uformowała tuż obok swojej "kochanej siostrzyczki" ostrze energetyczne, z krawędzią z antymaterii dla ułatwienia sprawy. I z jeszcze szerszym uśmiechem nakazała ostrzu odciąć rękę NTD dzierżącą Stardagger, a następnie tworząc tunel czasoprzestrzenny wokół ostrza uwięzionego uchwytem energetycznym, przenieść go wraz z ręką przed siebie na podłogę. Po przeniesieniu natychmiast wręcz aktywując sześciany. Na sekundę przed aktywacją morderczych sześcianików skupiła się na Trickster i odezwała się wprost do jej umysłu, szeptem. "From Natalie, without love this time."

Jeżeli wszystko się udało Nevarez schyliła się po ostrze wydobywając je ze zniekształconych resztek dłoni z szaleńczym uśmiechem.
- Oh would you look at that, I guess bitch will miss her arm, and her free will as well...I suppose I should revive her and introduce to her new role...Looks like I'm getting better and better with balancing on the verge of insanity while takin' out those creeps.

Natalie sprokurowała sobie paczkę papierosów korzystając z tej samej sztuczki co kilka-kilkanaście minut temu w sprawie odzieży po czym odpaliła jednego zaciągając się odruchowo, samą paczkę chowając przy pomocy sieci energetycznej do kieszeni, dała chwilę sześcianom na działanie, a po skontrolowaniu ich czy pozbierały fragmenty tak jak sobie tego życzyła, przywołała je do siebie, zmieniając ich koordynaty tak by tym razem znajdowały się na posadzce w stanie uśpienia, bądź uśpienia połowicznego przez utrzymywanie fragmentów.

- Now it'll be the fun part...anyone of you want a smoke in the meantime? - Nevarez spojrzała na swojego brata i Devine'a z połuśmiechem trzymając chwilowo papierosa w prawej dłoni. Gdy czekała na ich odpowiedź pod wpływem kaprysu zdecydowała się przyjrzeć dokładniej przeszłości Scotta od momentu w którym "wypadła z gry", stosując oczywiście metodę przeglądania strumienia czasu wstecz. Okazyjnie uznała że warto byłoby sprawdzić przy okazji kto właściwie był odpowiedzialny za śmierć Devine'a.


Ostatnio zmieniony przez Az dnia Wto Lut 05, 2013 12:34 pm, w całości zmieniany 4 razy (Reason for editing : Address Unknown, Seriously, Unknown.)

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Wto Lut 05, 2013 9:57 pm

- A very basic thing - powiedział równie powoli co poprzednio Hunter. - Every living being has a presence. Some excel at concealing it, some don't even know they have it. It so happens that, maybe because of my upbringing, I'm quite keen to these things. I don't have to look at that kid several meters away, to know his there. And you... I knew some damn good assasins. Few much better than you ever were at being unnoticed. Hell, I could still figure you're there more or less when this whole mess started. Even though you changed somewhat then. But now? Shit, my eyes can see you, but other than that, you're like a frigin' ghost... - Devine pokręcił głową.
Nevarez przejrzała się w prowizorycznym lustrze, ale nie dojrzała w sobie jakiejś szczególnej duchowości. Wyglądała całkiem namacalnie.

- They must've doped me with something strong in this dump, because I can, like, hear you and all, I get the words, but the sentences just doesn't make any damn sense... - Scott rozejrzał się wokoło po lazarecie, jakby szacując ile psychotropów wpompowały w niego niewinne maszyny. Oprawca się nie odzywał, obserwował tylko wszystko z pewnym błyskiem chłodnej kalkulacji, której Natalie u niego nie kojarzyła. Zawsze wydawał jej się raczej gorącokrwistym mężczyzną, ale mogło jej się wydawać, miała sporo na głowie, na przykład dwoje idiotów planujących zniszczyć wszechświat.

Nevarez przeniosła się znowu do samotnego, opuszczonego skrawka kosmosu i ponownie skupiła się na "swoim" rdzeniu. Moc przestała z niego wyciekać, a zaczęła wręcz tryskać. Wrażenie było niemal identyczne z poprzednim, ale o wiele potężniejsze. Energia trysnęła z niej i rozlała się po układzie, gotując go intensywnością, nim udało jej się na powrót odzyskać stałą i w miarę stabilną formę. Stara gwiazda i reszta kosmicznego śmiecia wyparowała, układ jako taki przestał istnieć, pozostawiając po sobie jedynie pustkę kosmosu. Wróciła na stację medyczną.

Teraz czekała ją prawdziwa praca. Zlokalizowała najbliższe źródło anomalii grawitacyjnej, znanej szerzej jako czarna dziura. Spróbowała ostrożnie sięgnąć do niej i... zrozumiała szybko jakie to głupstwo. Co prawda znajdowała się może i na stacji medycznej, ale jakimś wewnętrznym wzrokiem widziała ową niewidoczną gołym okiem czarną dziurę. Choć ręce trzymała przy sobie, sięgnęła nimi do anomalii. Zmanipulowanie nią okazało się całkiem proste: ot wzięła drugą czarną dziurę i zmieniła polaryzację jej osobliwości, zanalizowała siłę obu osobliwości i umieściła je w idealnej stazie obok siebie. Operacje wymagające niewyobrażalnej mocy obliczeniowej i pokładów energii okazały się dziecinnie proste. I oto Nevarez trzymała w dłoni pozornie biało-czarną, półpłynną kulkę, średnicy kilku centymetrów. W tym stanie dziury nie miały żadnego efektu i wyglądały jak zabawka. Tylko Natalie wiedziała jak potężne moce trzyma w dłoni. Najdziwniejsze przy tym było to jak niewiele wysiłku to od niej wymagało, mimo, że cały czas musiała pilnować zachowania stazy. Wykonała jeszcze dwie takie bomby. Moc skondensowana w jej dłoniach była zdolna w kilka chwil zniszczyć kilka układów, a może i całe ramię galaktyki.

Rezonans Sage odnalazła w jej legowisku, ukrytym wymiarze między rzeczywistościami. Nya wciąż tkwiła na krańcu wszechświata zagrzebana w matowej masie. Jej rezonans był niewyraźny, jakby zamglony. Natalie umieściła sygnaturę ich rezonansu w utworzonych bombach i wysłała je na łowy.

Dwie poleciały do legowiska Sage. Jedna z bomb otworzyła się od razu pochłaniając tysiące kilometrów przejść, pomieszczeń, ksiąg i map. Nevarez widziała jak Sage umyka przed niszczycielskim przyciąganiem korytarzami podprzestrzennymi. Wprost na drugą bombę. Pełna fala niszczycielskiej grawitacji uderzyła w pannę mądralińską. Ta próbowała uciec poza swoją siedzibę, ale pierwsza fala zdążyła już ją dogonić. Dwie, miażdżące siły się zderzyły i rozerwały jej fizyczną powłokę. Jedna z pułapek wciągnęła Fragment Sage, umieszczając go miedzy osobliwościami. W tym momencie ukryty wymiar implodował, zapadając się w sobie. Natalie wyciągnęła pułapkę z Fragmentem, podczas gdy druga czarna dziura zniknęła wraz z tą warstwą rzeczywistości.

Tymczasem na froncie Nyi działo się coś dziwnego. Pułapka posłana w ciało jej niby-siostry... zniknęła. Zupełnie jakby rozpłynęła się w powietrzu zanim dotarła do celu. Nevarez spróbowała uformować ostrze z antymaterii, ale ono także zniknęło zanim przyjęło jakąkolwiek formę. Trudno było oprzeć się wrażeniu, że coś chroni Nyę... czy też raczej coś, przeszkadza Natalie. Wszelka energia, czy materia wysyłana w tamten obszar zdawała się przechwytywana, czy też niwelowana. Nevarez była przekonana, że to co czuje to irytacja, ale gdy miała zamiar przestać się bawić i spróbować na poważnie, poczuła coś... oczywiście nie podskórnie, ale pewne wrażenie, że lepiej nie próbować. Miała idiotyczne wrażenie, że usilnie próbuje włożyć rękę w ogień i nie wiedziała właściwie dlaczego.

- Gladly... - Scott odpalił jednego i zaciągnął się głęboko. Wreszcie jakby coś bardziej zrozumiałego w życiu.
- I'll pass, thanks - Hunter nie wyglądał na zainteresowanego paleniem w tym momencie.
Natalie przejrzała strumień czasu z okresu gdy jej nie było.
Scott Nevarez odniósł nie tylko ciężkie obrażenia wewnętrzne, ale w trakcie uderzenia pękło jedno z niewielkich naczynek w mózgu powodując częściowy udar i następującą po nim śpiączkę. Promieniowanie i poparzenia też zrobiły swoje. Co ciekawe ciało chłopaka zostało przetransportowane... właściwie przeteleportowane wprost do pustej komory terapeutycznej na stacji na której się znajdowali. Systemy medyczne otrzymały odpowiednie instrukcje i podjęły się leczenia zapobiegawczego. Personel stacji najwyraźniej nie miał pojęcia skąd wziął się im dodatkowy pacjent, ale ponieważ wszystkie istotne wpisy znajdowały się w systemie, nikt o nic nie pytał. Nevarez przyjrzała się temu, kto stał za tym wszystkim. Źródło.
Przejrzała jeszcze stan Huntera Devine sprzed jego niebyłej śmierci. Szacunki nie zajęły długo. Choć obrażenia w ładowni normalnie mogłyby mieć znaczenie, w tamtym czasie struktura jego ciała była już zbytnio naruszona by miało to jakieś znaczenie. Jeden znaczący cios, to starczyło by istnienie jakim był Hunter Devine rozlazło się w szwach.
Drzwi do sali rozsunęły się i do środka wszedł technik. Spojrzał po nich i zmarszczył brwi.
- No smoking in here - przestrzegł surowo, sprawdzając coś na wyświetlaczu trzymanym w lewej dłoni. Spojrzał na Scotta i porównał coś w tabelkach. - This can't be right... Operator? - połączył się z centralą. - Would you check something for me. We seem to have a bug in the system. Yeah, patient PS00932, he's supposed to be in a coma with some serious 2nd degree burns, but he seems fine to me. No, I don't have any surgeries in the system. Yeah, I'll hold.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Sro Lut 06, 2013 1:28 am

Nevarez skrzywiła się nieco na słowa Huntera. - Might be, the hell with this. I'm trying to kill something what used to be part of me for few decades, I might end up dead. Whatever, so might the universe. - zaciągnęła się papierosem dla komfortu wynikającego z przyzwyczajenia, dopiero po chwili trawienia w irytacji faktu nieudanego odzyskania Stardaggera i pewnej irytującej osoby, Natalie zwróciła uwagę na technika.

Odwróciła głowę w jego stronę szybkim ruchem, rozwiewając przy tym włosy, skupiła swój wzrok na jego oczach, starając się nie uczynić go ujściem dla swojej wściekłości w bardziej morderczym wydaniu.

- Oh, really, no smoking in here. Like I would care, sorry lad I had a few very bad days, and I barely hold myself from joining the Crazies Club, of two fellas who want to destroy everything existing in this bloody universe... - Nevarez odstąpiła od ściany i rozłożyła ręce, by po chwili wskazać jedną z nich na Scotta a drugą na wyświetlacz technika - So let me set this clear for you, without killing anyone, as I am perfectly aware that you have nothing to do with my problems and you're simply doing your job. There was no bug in the system, yeah he was temporarily burned and in coma, so what I fixed him. Now, word of advice. Please, don't bother calling security. It's not that I would mind killing anyone, I'm long gone through the line when I would care, I simply prefer to not do so when it ain't neccessary. So, as I don't pose any immediate threat, you'll do what you have to do, without interfering with things I need to do, and everyone will remain...what's the word..- Nevarez zakręciła dłonią przyjmując zamyśloną minę przez chwilę, jakby sobie coś przypominała - Ah...right happy....Well not neccessarily, still you will be alive...savvy? Grreat - Natalie aż się uśmiechnęła mając podły błysk irytacji w oczach, jednocześnie opuściła dłonie po chwili zaciągając się ponownie tylko bo to by odwrócić się w stronę fragmentu Sage i pstryknąć peta w powietrze, rozkładając go w nieszkodliwy tlen na poziomie materii. - You can stay for the show if you want, I don't really care, just don't make this room more messy from shock. Although it might get ugly, so you might want be...I don't know on other end of galaxy? Whatever... - agentka potarła skroń z westchnieniem, cała ta sytuacja była śliska oraz irytująca. A co gorsza ubezpieczenie szlag trafił przez materię skraju wszechświata.

You really have some nerve, bitch to stay alive, sheltering your sorry cowardly backstabbing ass behind matter of universe's edge. - Nevarez warknęła w kierunku Trickster Dark - One thing you can bet your worthless life on, I'm vindictive, and you crossed the line. You might be damn immortal, but that only makes things sweeter. Eternity in pain in misery. Seize your freedom while you still have it bitch.

Natalie z wściekłością potrząsnęła głową po czym skoncentrowała się na czymś innym, a mianowicie wydobyciu fragmentu Sage z pułapki, stale utrzymywanej w stazie. Same elementy pułapki przeniosła w próżnię do której się udała by wysnuć więcej energii ze "swojego" rdzenia, a następnie po kolei do dwóch utworzonych bąbli między rzeczywistościami, tak by mieć je w razie czego pod ręką w kieszonkowym wymiarze. Następnie utrzymując fragment w lewej dłoni prawą zaczęła kreślić w powietrzu litery tworząc krwistą siecią energetyczną treść kontraktu, który postarała się nasączyć swoją wolą, wściekłością i energią.

"I Sage, one of the Ninki, hereby resign my freedom of will, to being naming herself Natalie Nevarez. Any act of insubordination towards Natalie Nevarez will result in my immediate death, leaving my Fragment in hands of Natalie Nevarez"

Natalie przelała również część swojej woli i wściekłości na sam Fragment starając się go dodatkowo spętać przed przypieczętowaniem kontraktu poprzez dotknięcie go Fragmentem Sage.

- Well this should set things one square towards proper situation, although it might as well not work. Did I mention that things are pretty much screwed up lately...? Nevermind..nevermind - agentka pokręciła głową ze zmęczeniem, po czym odtworzyła na podłodze ciało odpowiadające wizerunkowi jaki Sage przybrała jako Sanay E. Gemmis.

Zaraz potem przeniosła fragment przy użyciu niewidocznej sieci energetycznej do ledwo co sprokurowanego ciała, po czym nakazem myślowym skierowanym do fragmentu spróbowała wymusić przebudzenie.

Przy jakichkolwiek pierwszych oznakach przytomności ze strony Sage, Natalie z przyjemnością złapała Mroczną za koszulę podnosząc ją do poziomu swoich oczu.

- Hi, remember me? - Natalie wycedziła z szaleńczym uśmiechem błąkającym się na ustach - I'm the person with who you agreed to mess up, wrong person to mess with. Long story short, you're screwed. But no worries, I have an offer you can't refuse, to give meaning to your existence. After all as far as I know you like doing nasty stuff for others when there is a possibility that you might end up pretty much dead if you won't do the thing...So for beginning, tell me everything you know about Boundary of Membrane. Yeah, I allow you to speak, for now. - Nevarez dała chwilę Sage na ewentualną odpowiedź - Fine, now it's time for your task...well or maybe even two tasks. It depends how useful you are willing to be, mind you I'm pretty pissed off after dying and crawling back through dead corpses....and I can be veeery creative when it comes to pain. - Natalie na chwilę przerwała po czym kontynuowała z przesadnie przyjaznym tonem głosu - Well...It's not that you have any choice, but I wanted it to be clear. So your task, you're going to talk with what's his name..."Warrior"? Yeah something like that I guess... and convince this charming fella that Earl went nuts and wants to screw you all over. As in final reaction Warrior attacking Earl. Got it? Good girl, now the other thing, remember how you kindly trapped me inside fake reality? As far as I recall it is impossible to perform this thingy on one person two times in a row, however you might gain some credit if you render Trickster to be in such or similiar state. Trickster thing is optional, I'd rather thank her personally...although your next task is to perform such attack on Earl, when he'll be disturbed by Warrior or maybe me. And yeah, you can't mention anything about me, or try to sabotage your predefined by me tasks. Although feel free to make up whatever it takes to get Warrior into attacking Earl. If you're threaten by someone else of Darks you're free to defend yourself or flee. Everything clear? Great, now get the hell out of my sight before I change my mind and decide that killing you is more fun. - i z tymi słowy Natalie puściła Sage, właściwie ją odpychając.

- Fine, at least one thing is half done... - Nevarez z westchnięciem ścisnęła palcami nasadę nosa jakby męczyła ją migrena której niegdyś doświadczała. - This might as well bite my ass as there is no time at all but whatever... Scottie, focus now and tell me how are you feeling. I've actually patched you up in a nick of time, but it was quite invasive tampering with your body....So? Quick decision, you need a new one or you're good to go? Well not that you have anything to do but relax in fact...still. As you're aware there ain't exactly much time. - Natalie splotła dłonie na biuście czekając na odpowiedź, w razie potrzeby skopiowała organizm Scotta z przeszłości z momentu tuż przed urazem, a następnie przeniosła jego umysł ze starego do nowego.

- Great, another thing done. Now let's get back to real work. Wish me luck, and try not to die. It shouldn't be hard without me around. Ironically. Right, serious work...- Nevarez potrząsnęła z głową - Serious as hell...

Następnie sięgnęła pamięcią do rozmowy z Sheol, w której ta podała Natalie lokalizację kolejnego z Darks, Child. Agentka skorzystała z tych koordynatów, jeżeli zgadzały się z rezonansem, w razie konfliktu korzystając z tych z rezonansu, odrobinę je modyfikując, tak by się pojawić jakieś 2 metry od uwięzionego Darksa. Rozejrzała się, w poszukiwaniu kolejnego prawdopodobnie z problemami psychicznymi przedstawiciela uroczej rodzinki Darks. Po zlokalizowaniu zawiesiła na nim swój wzrok.

- Well, Child I assume, that you're willing to repay Earl for imprisoning you? I can grant you the possibility, if you're willing to sign a contract. Plain, simple and fair. Let's say that it only depends on you.

Natalie dała chwilę na odpowiedź nowospotkanemu przedstawicielstwu Darks. W międzyczasie zwracając się do Źródła.

Hey, Steve. Thanks for taking care about Scottie. As you can see, I'm too stubborn and angry about this whole mess to die, and I have a question for you, do you think that this could override Trickster's power over you?
- Natalie przekazała Źródłu odwrócony rezonans z fragmentu posiadanego przez osobę którą szczerze znienawidziła.

Potem uśmiechnęła się pod nosem, poświęcając otoczeniu tyle uwagi by zabezpieczyć się w razie potrzeby przed jakimś atakiem. Teraz przyszła pora na przesączenie odrobiny jadu w stronę Earla. Natalie skoncentrowała się na tym by przybrać w przekazie maksymalnie profesjonalny ton psychiatry...z lekką domieszką szczerego rozbawienia.

So, Mr. Earl, since when are you having those suicidal thoughts? I understand that after Frigg's death you felt worthless as a man, unable to keep your word or goals. I suppose that feeling of helplessness, and cowardice of being unable to revive her, took it's toll on you. It is understandable that Trickster's betrayal left you as poor and weak bastard who is uncapable of holding reign over Darks. Afterwards you had no authority, so you had to kill everyone in furious rage, clean their memories of your weakness...and move along hoping that your so called lover, which by the way screwed you over like a cheap 5 crown whore, will eventually feel sorry for you, and return the Stardagger from stolen fragments to you. Well, as an psychiatrist I would understand such naivety from a few years old human child...But seriously, almost eternal being? You were in coma or have someone removed your sense of honor, self-respect and dignity? No wonder that you'd rather cowardly revert the universe than face her on the Boundary of Membrane while she's trying to destroy everything with Stardagger.... What the heck, I changed my mind, I'll provide you even with coordinates - dla potwierdzenia swoich słów, istotnie Natalie przekazała Earlowi koordynaty - It doesn't matter if you have them or not, it's obvious that you don't have the nerve, or abilities to face her and take what is yours, as you say. No wonder that you're more willing to revert the universe, and wait for another betrayal which will no doubt occur sooner or later...than setting things right once and for all... You know Earl, I actually feel sorry for you. I died, but well...you said yourself people die. But to be a loser for eternity? Washed out from every last drop of self-respect...Well, that's just....sad. No wonder that Frigg have chosen death over living by your side. I'd advise doing something with your life instead of constant escaping from leader's responsibilities.... - chwila ciszy - Well, time's up. Next session on monday, assuming that Trickster won't kill you. This little chat will be...let's count everything in. Eh, let's make it round. That'll be one universe.

- So, you're in or you're out. There is a high probability that this asshole will come here any minute. The deal is simple, I'll free you, and you oblige yourself to never take any actions against me, as well as little insurance thingy. No strings attached, really. - Natalie ponownie zwróciła się do Child, jednocześnie starając się przeanalizować pułapkę w której było kolejne z Darks, jednocześnie przenosząc na powrót elementy pułapki w jedną całość, do swojej ręki, wprowadzając w nie dla odmiany rezonans fragmentu Earla. Na wszelki wypadek, by w razie czego poczęstować go jeżeli ten zdecyduje się ukierunkować swoją świeżo wzbudzoną furię w niewłaściwym kierunku.

Okazyjnie sięgnęła ostrożnie do rdzenia, doszukując się w nim jakichś wskazówek co do swoich obecnych możliwości, poświęcając temu część uwagi, a część uwagi otoczeniu na wypadek ataku ze strony Earla. Próbowała subtelnie wniknąć w sferę podświadomości rdzenia by czegoś się dowiedzieć, usilnie starając się przy tym nie obudzić prawowitego właściciela. Póki co.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pon Lut 18, 2013 12:06 am

- Oh, riiiight. Right. Well, I won't disturb you then. I'll better be off... to be savvy... - technik popatrzył się wokoło, sprawdził coś na wyświetlaczu, po czym wyszedł i drzwi zasunęły się za nim.

Natalie w nieoględnych słowach wyjaśniła co myśli o zachowaniu Nyi. W odpowiedzi usłyszała szum, jakby tysiąc much zerwało się do lotu. Jakby milion os lęgło jej się w głowie. Niezrozumiały szum poszarpanych myśli.

Następnie Nevarez przystąpiła do podpisania kontraktu. Ukryła skonstruowane bomby w bąblu między rzeczywistościami i przypieczętowała kontrakt Fragmentem Sage. Następnie sprokurowała "ciało" Sanay i umieściła w nim Fragment. Zanim zdążyła przejść do przebudzenia rozpoczęła się reakcja.
Pierwszy zareagował Hunter. Chwycił zaskoczonego Scotta za kołnierz i wypadł z nim na korytarz przez szparę na jaką sensory zdążyły otworzyć drzwi.

Powodem tego było szarpnięcie, prowadzące do nienaturalnego wygięcia się ciała Sanay. Żaden człowiek nie mógłby się tak zwinąć do tyłu i zachować całe kości. Nie mówią już o tęczowej ferii jaką przybrał każdy jego cal. Oczy i usta Sage były otwarte do krzyku, choć żaden dźwięk się z nich nie dobył. Wybuch był kwestią sekund. Nie nastąpiła eksplozja, raczej seria następujących po sobie skutków. Część podłogi i ścian rozgrzała się i popłynęła, podczas, gdy część pokryła się szronem. Powietrze wypełniło się dymem i rozrzedzoną zawiesiną z kwasu. Przywołanym ciałem wstrząsnęła seria skurczów, zostawiając, pozornie bez związku, szereg wgłębień na ścianach i suficie. Większość świateł w pomieszczeniu wybuchła i zgasła, ale ogólnie sala przetrwała. Czego nie można było powiedzieć o ciałach trzech pozostałych pacjentów, najwidoczniej także pozostających w śpiączce jak Scott. Zawyły wentylatory próbując wyciągnąć ze środka skażenie.

Sage ostygła i spojrzała się przytomnie dookoła.
- Forced Revival, huh...?
Natalie chwyciła ją za koszulę i podniosła do góry. Podczas gdy mówiła, Dark przeskanowała uważnie otoczenie, a potem długo i dokładnie wpatrywała się w Nevarez. Za długo i za dokładnie, trudno było się oprzeć wrażeniu, że jednym spojrzeniem rozumie więcej niż inni po latach badań. Jednak inteligentne typy często sprawiają takie wrażenie. Sanay przesunęła palcami w powietrzu, wywołując tym rozchodzące się kręgi, które na swojej drodze odsłaniały słowa: "I Sage", "resign my freedom", "Natalie Nevarez", " insubordination", "death"...
- I see... - zaczęła, gdy doszły do kwestii Granicy. - Not much to say, really. There's a Boundary, which encompasses all time and space, all universe in all realities. You can't cross it, even if you are a Ninki. Even unfathomably stretched it's strong enough to repel a single one of us. Well, maybe Earl could if he really tried. But why would you? No one knows what's past the Boundary, but it can't be anything good. It is generally perceived that if it is penetrated it would mean the real end of the world.

Natalie podjęła wątek i gdy skończyła, odepchnęła Sage, a ta przefrunęła spokojnie na podłogę. Cały czas miała pozornie spokojny, niemal obojętny wyraz twarzy i ton głosu. Nic już nie powiedziała, po prostu spełniła polecenie i weszła w tunel podprzestrzenny.
Nawet jeśli Hunter i Scott chcieli wrócić do środka, AI zablokowało pomieszczenie ze względu na niebezpieczne warunki środowiska. Jej brat nie wyglądał na rannego, czy chorego, może poza próbą nagłego przejścia od śpiączki do rzeczywistości, ale z pewnością mogła się nim zająć później. Jeśli będzie jakieś później.

Nevarez zlokalizowała położenie kolejnego z Darks: Child. Miejsce okazało się swoistym zakrzywieniem czasoprzestrzeni, bardzo regularnym i jakby sztucznym. Przeniosła się tam... i coś ją zatrzymało po drodze. Bariera.
Czarna, matowa sfera wielkości gwiazdy... właściwie po otoczeniu sądząc, znajdowała się w miejscu gwiazdy. Zdawało się, że jej odporność zwiększała się wraz z siłą nacisku. Natalie właśnie miała ją przełamać i dostać się do środka, gdy coś błysnęło. Raca sygnalizacyjna. A potem kolejna. Okazało się, że barierę otacza metalowa sieć setek, może tysięcy stacji, połączonych w jeden wielki kłąb. Ktoś wydał na to ogromną kupę kasy, a mimo to struktura była tak niewielka w stosunku do sfery, że łatwo było ją przeoczyć.

Natalie kiedyś potrzebowałaby do tego komputerowego powiększenia, ale teraz widziała normalnie jak jedna ze śluz na jednej z wielu podobnych stacji otwiera się i wychodzi z niej malutki człowieczek w kombinezonie kosmicznym. Malutki oczywiście ze względu na odległość. Odpalone zostały silniki pulsacyjne, ale człowieczek zbliżał się strasznie powoli. Co dziwne, agentka czuła rezonans Fragmentu od tego człowieka, zupełnie jak od Mishy.

W czasie niespodziewanego oczekiwania, Nevarez nawiązała kontakt ze Stevem. A raczej próbowała, ale nie mogła go nigdzie znaleźć. Szybko doszła do konkluzji, że został całkowicie ubezwłasnowolniony, albo przestał istnieć w ten czy inny sposób.

Nagle coś wpadło znikąd do jej dłoni. Fragment. Fragment Sage. Zacisnęła na nim palce, po czym przemówiła do Earla. Nie wiedziała czego się spodziewać, gniewnej tyrady? Zaprzeczenia? Natychmiastowego ataku furii? Milczenia? W zamian otrzymała jednak to, wypowiedziane zwodniczo chłodnym głosem. Głosem kogoś na krawędzi, a może lecącego już w dół poza nią:
So it was you. It was always you. I know what you are. You monster. You cold, heartless monster. We were always just disposable trash to you, weren't we? Toys. Puppets. All this sadness, pain and suffering, because you got bored of us? We would try harder if you just asked. We would do anything for you. We loved you unconditionally. And this is how you repaid us?
Gdyby nie wiedziała lepiej, psycholożka mogłaby przysiąc, że słyszy zduszone łzy w głosie swojego rozmówcy.
Damn you. Damn you to hell and beyond. I won't kill. I will erase every trace of your existence. This will be the last thing that I do. I think I'll even take your advice and do something with my life.

W tym czasie człowiek w końcu zbliżył się do niej na jakieś pięćset metrów.
- Hello, this is doctor Alan Springfield speaking on the general frequency. I hope I'm heard, because I hate telepathy. I'm guessing I'm speaking with one of the Ninki. Well, anyways, this is a restricted, top-secret facility. If I would kindly ask not to break it, would you consider it? Seriously, we put a lot of effort in building that trap, so... pretty please?

Nevarez przy okazji zaanalizowała konstrukcję bariery. Pułapka była zasadniczo zakrzywieniem czasoprzestrzeni przeplatającym się z wojskowymi ideami na temat więzień i pancerzy scalających. Proste i sprytne. Oceniła, że dwa, może trzy stanowcze stuknięcia, żeby całość się rozleciała.

Część uwagi skierowała też na przywłaszczony rdzeń, pragnąc zajrzeć do środka... natychmiast się cofnęła. Co za przyciąganie... na myśl od razu przychodziły strumienie czasu: niebotyczne, niepoliczone rzędy kolumn biegnące w obie strony tak daleko jak można było sięgnąć wzrokiem, a każda za nich tak skomplikowana, że można by strawić całe życie ludzkie nad jej analizą i nie zgłębić jej tajników. Tu uczucie było bardzo podobne, tylko jakby jeszcze silniejsze, bo skoncentrowane w jednym punkcie, jakby nieskończonej otchłani, w którą można spadać aż do końca wszechświata... czyli być może wcale nie tak długo.
Wtem, Natalie wydało się, że usłyszała śmiech, który nie był śmiechem. Ciche bicie dzwoneczków, gdzieś z głębi siebie. Trwało to jedynie chwilę, ale efekt był taki, że gdyby miała kręgosłup, przeszedłby ją po nim dreszcz, a zimny pot spłynął po plecach. Jednak nic nie nastąpiło po sugestywnym omenie, żadnego wybuchu, rozrywania na sztuki, objawienia, przemówienia... nic. Bardzo złowieszcze nic.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Lut 21, 2013 3:23 am

Theme

Natalie przetrawiła słowa Earla z niechęcią. Znowu brał ją za kogoś kim nie jest, powoli stawało się to irytujące. Jednak z drugiej strony udało jej się osiągnąć przynajmniej pośredni cel. Rozproszyła go i skierowała uwagę z cofnięcia wszechświata do pierwotnej formy na coś innego. A mianowicie na zabicie jej. Niezbyt przyjemna perspektywa. Z drugiej strony ten ból wyczuwalny w głosie, o tak trafiła w czułą strunę, częściowo zapewne dzięki posiadanemu rdzeniowi. Na ile jej poprzednie słowa były czystą drwiną to aż się jej zrobiło trochę szkoda przywódcy Darks. Na co zareagowała ściągnięciem brwi i prychnięciem.

Emocje, uczucia, niewłaściwie skierowana empatia. Zdecydowanie niewłaściwe w tej sytuacji. "Zabij lub zostań zabita" fuknęła na siebie w irytacji. Z drugiej strony również się odezwała jej edukacja w odpowiedzi na słowa profesji, ostatecznie Earl żył najwyraźniej w dużym cierpieniu, pogrążony w żalu i nienawiści, głównie skierowanej do samego siebie, dopiero potem do pierwszego, gotując się we własnej żółci. Działał irracjonalnie, pod wpływem wzburzenia i mylnych informacji.

Potrząsnęła z wściekłością głową starając się odepchnąć od siebie te myśli, jakiekolwiek miał problemy musiał sobie z nimi poradzić. Nie po to została psychiatrą by pomagać ludziom, tylko żeby pomóc sobie, ze swoim rozdwojeniem jaźni, którego jak się okazało wcale nie miała.

Nevarez roześmiała się gorzko czując metaforyczną bliznę na umyśle jaką zostawiła zdrada ze strony Nyi. Jakkolwiek usłyszała słowa Springfielda, nie poświęcała im większej uwagi pogrążona w myślach, wskazała mu jedynie gestem dłoni by czekał, właściwie odruchowo. Irytowała ją wątpliwość, kto ją tak naprawdę zabił. Nya nie zdawała się do tego zdolna, jednak słowa....I fakt teoretycznego stopienia świadomości z Loki o którym wspominała Sheol...

Natalie uznała że same słowa nie musiały wiele znaczyć, mogły mieć na celu jedynie złamać szczątkowy opór który jeszcze stawiała w swoich ostatnich chwilach przed wyrwaniem Fragmentu. Co miało sporo sensu, agentka sama by tak zrobiła wiedząc o tym że najgorsze ciosy jakie można zadać przeciwnikowi to te godzące w psychikę.

Dopiero po chwili zarejestrowała dźwięk dzwonków przywodzący na myśl chłodny śmiech. Zastygła na moment, przyzwyczaiła się wcześniej do ignorowania sporej części bodźców jako potencjalnie nierealnych, za czasów gdy miała jeszcze ludzkie ciało i bywała pod wpływem różnych substancji i zmęczenia. Teraz nie było tego marginesu błędu, i na powrót ogarnęła ją irytacja. Skąd mógł pochodzić ten dźwięk, no skąd, miała wrażenie że z jej wnętrza. A była tylko jedna możliwość w takim wypadku o ile nie straciła resztek zdrowia psychicznego.

Veeeery funny, seriou....Hmm or maybe even. Just maybe.. If you're not sleepin there don't hesitate to talk, I'm used to hearing voice in my head. Kind of. That is, if you're not planning to do anything stupid, like killing me, although if you are planning...Well, feel free to sleep, even whole eternity.

Fuknęła w stronę głębin swojego umysłu oplatającego rdzeń. Gdy po chwili ponownie rozległ się podejrzany dźwięk ze źródła zapewne znajdującego się niżej aniżeli jej podświadomość, Natalie skrzywiła się jakby ktoś podał jej drinka składającego się z soku z cytryny, grejpfruta oraz soli, bez grama alkoholu. Ale po chwili grymaś irytacji zmienił się w podły uśmiech. Jeśli już się śmiać to na całego, miała pewną teorię na temat tego co zrobić by przetrwać, a skoro nie słychać sprzeciwu..

Deeelightful. So you're actually asking for it, as if you weren't you would do something against it, aye? Grrreeeat. However I wouldn't mind a little chat, it's always better to know different possibilites before I start messing with mechanics of...Well somewhat everything


Po chwili ciszy usłyszała niski, nieco zblazowany i flegmatyczny głos z głębin swojego obecnego "organizmu". Więc miała rację, przynajmniej tyle dobrego.


Are we having fun?


Jakkolwiek, trafna interpretacja swojej sytuacji na chwilę obecną może do największych sukcesów nie należała, to wciąż była sukcesem, dzięki czemu humor Nevarez w nieznacznym stopniu się poprawił. Co zaowocowało dość rozbudowaną odpowiedzią, z typowym dla niej brakiem pokory.

Well, it's quite hard to say, frankly. I obviously don't mind capabilities of doing literally everything, at least in theory, though insanity and dying parts aren't exactly the most likeable ones. It would be somewhat nice if you could answer to some questions, after all I suppose that you have somewhat more fun than I, as in no matter what you stay intact. Soo...how exactly should I adress you? You must have some name, that would make things somewhat easier

Ostatnie pytanie zadała dla swojej wygody tak naprawdę, jednak z lekkim, ukrywanym rozczarowaniem przyjęła odpowiedź. Nie nawykła do tolerowania innej arogancji niż swojej, nawet jeśli arogancja była zwyczajnym stwierdzeniem teoretycznego faktu.

Names are for those that need diferentiation. I am one of a kind. You can call me God, if you need to. Isn't that how you adress a being superior to yourself? And no need to be nervous, if I wanted I had tens of thousands of occasions to anihilate you, but I didn't. Did I?

Aczkolwiek ta odpowiedź nieco rozwiała jej coraz słabiej utrzymujące się roztrzęsienie po szoku jakim było umieranie, i wygrzebywanie się z rynsztoka egzystencji, zaskakująco prawdziwe. Ostatnie zdanie potwierdzające przypuszczenia zabójczyni dołożyło kolejną drobną cegiełkę z dodatkiem zaprawy do ruiny jej niegdyś dobrego nastroju, jakkolwiek toksyczny dla reszty świata by on nie był. Jakkolwiek z pewnym zaskoczeniem przyjęła sugestię że czyjaś obecność mogłaby ją stresować.

Yeah, I suppose, and that was my assumption. However..As it is for names, I have slightly different point of view, but nevermind. About being nervous, I suppose it's rather my recent death wearing off rather than your presence, no offence. Now the thing I meant earlier by "it". Say...what would it take to create a new fragment? I have an idea, well at least an theory, although if there is some specified certain way, what's the point of risking in theory? Facts are usually superior to theories, right?

Udzielając odpowiedzi starała się nadać słowom nonszalancki wydźwięk, ostatecznie już raz umarła, nie wyglądało na to żeby miała umrzeć w najbliższych paru sekundach, więc uznała że może przynajmniej spróbować coś ugrać.

And why would you? Any fragment besides my own is irrelevant

Krótka i zwięzła odpowiedź odrobinę zbiła Nevarez z tropu, jednak nie zamierzała się poddawać. Inaczej nie prowadziłaby tej konwersacji, inaczej w ogóle nie próbowałaby wrócić do życia gdy tyle jest do zrobienia.

Well, I prefer to stay alive for starters, and as far as I know they're quite useful in that matter. Secondly, I'm assuming that sooner or later you would like to be...how to put it right, alone in yourself? And that kind of insurance is way better than dying. However... I suppose you're slightly tired by this whole....eternity?

Tym razem, odpowiedź Pierwszego, nie tyle ją zaskoczyła co sprawiło że się zjeżyła wewnętrznie. Nawet byle oligarcha imieniem Sherman Woodland mający subtelności tyle co słoń w składzie porcelany nie rzucił jej takich słów wprost.

Your preference doesn't matter. And you are free to leave anytime you want. But do you? Even if I would create a new Fragment, it would be just an absurd, inferior plaything. For you to desire such a thing is a bit disappointing, while I graciously allow you to stay here. Am I not a generous host? Regardless, I'm a bit bored, yes. That's why you are here, is it not?

Z trudem, ale jednak Nevarez puściła mimo uszu tę bądź co bądź bezczelną jak na jej standardy względem zwracania się do niej uwagę, powstrzymując się od wyłuszczenia wprost co sądzi o takim zachowaniu. Bóg czy nie bóg. Zamiast tego w skrywanej irytacji uznała że skoro i tak świat ma szlag trafić jeśli czegoś z tym nie zrobi, to może zagrać va banque.

That's certainly one way of thinking, however I thought about something different when I mentioned being tired, although when it comes to my desires....Weell, if you find that disappointing, what the hell I suppose that if you'd want you could read it anyways. I was simply trying to be realistic, and well cautious. Boredom can nicely stretch patience...Well whatever. To be honest I'd really desire to be literally in your situation, not just a temporary guest. Sure, that's bold. And that's why I didn't say it at first. Also I am grateful, however it might be hard to notice due to my personality.

Co prawda ostatnie zdanie, jakkolwiek prawdziwe, ciężko jej przeszło przez myśl to odpowiedź przyjemnie ją zaskoczyła, mimo pewnej dozy samouwielbienia ze strony rozmówcy.

That's more like it. It's an intriguing thought, to merge with you. Yes, it's certainly worth considering. That would be something new. Guess my judgement of you wasn't wrong, as always. You could even say, as expected of me, couldn't you? And don't worry about your personality or my patience. The first one is perfectly fine and the second one is virtually eternal.

Fakt że rozmówca przy okazji skomplementował jej osobowość, łechtając nieco próżność Natalie, mimo tego że kontekst dotyczył bardziej stwierdzenia iż Pierwszemu nie przeszkadzało jej zachowanie, sprawił że nawet nie skomentowała narcystycznego żartu, zamiast tego skupiła swoją uwagę na pojawiającej się możliwości. Ryzykownej, tajemniczej, i notabene już wcześniej rozważanej.

Yes, apparently it is endless as you have never thought of....Hmmm to merge you say, and how exactly would that work? I mean, certainly I'm arrogant, also somewhat crazy, although in a surprisingly painful way I noticed few facts about myself. So, obviously I'm curious what it would mean, you see I'd like to stay on surface, like in be able to act and think, not to be just a pattern of thoughts to choose from.

Jakkolwiek wraz z przebiegiem rozmowy dobry nastrój agentki zaskakująco wzrastał stopniowo, nie mogła pominąć wielce istotnej rzeczy, a mianowicie czego oczekiwałaby po takim działaniu. Odpowiedź z kolei wywołała trwającą ułamek sekundy konsternację.

I wouldn't know, I never tried it. I am a perfect, complete, individual being. There was never any need or incentive to do so... until now. That's why it's an exciting thought. Well, for now, it's just a thought. Maybe I'll deem you worthy of such a deed. I am, at times, impulsive. Charming, wouldn't you say? For now, let me enjoy this a little. Do whatever you want to do, with me you have nothing to fear, no?

Jednak, zgodnie ze swoją nieco sceptyczną a zarazem kreacjonistyczną naturą, przełknęła fakt braku wszechwiedzy u ponoć doskonałej istoty. Aczkolwiek sceptyzm i dodatkowy dystans nabrany do rzeczywistości po tym jak została zabita, odezwały się w następnej wypowiedzi agentki. Sam fakt umierania najwyraźniej w istotnym stopniu nadwątlił jej wcześniejszy pogląd o tym że praktycznie nic nie jest w stanie jej zabić o ile zachowa ostrożność. Samo przypomnienie o tym spowodowało postawienie kilku pytań pod koniec, ostrożności nigdy za wiele.

Logically, yes it looks that way. However I already died once due to being trustfull in my wicked logic, after all it has some flaws. And if I weren't myself I wouldn't worry at all...Well, what exactly I have left to be afraid of, since I died? Rhetorical, still I have few questions which are driving me crazy. First one is somewhat trivial, what's the deal about Darks after all? And second one, yes second one....this is a tricky one. What was before you, hm? This question is actually rather old, and used to make me think of slightly insane ideas of explaining it. Well, there's also quite recent one, what actually happens after breaching boundary of membrane, and what of is capable Sheol after all?

Odpowiedzi nadeszły po chwili wraz z nieco flegmatycznym westchnieniem. Wywołały u Natalie nieco mieszane uczucia, z jednej strony jej teza którą zawsze uznawała za słuszną znalazła potwierdzenie, aż do przesady nawet. Z drugiej strony było coś w głosie Pierwszego gdy mówił o Sheol..

*sigh* "Are you doubting me? Are you distrusting me? That would be... absurd to say the least. I don't have flaws. I cannot die. And since you are with me, you cannot die either. Weren't I clear about that? You should be smarter than that. Oh, well. Ninki are nothing. They were useful for some of my ideas, but they became boring and I lost interest in dealing with them. And that's a silly question. There was nothing before me and there will be nothing after me, for I am eternal. The pinnacle of existence, the final creation. Even the Perfect Being is just me, wearing the rest of existence. Nothing more, nothing less. If the Membrane would be broken - which it will not - nothing would happen, it would just regrow back. There is nothing outside the Membrane, so there is nothing to worry about. Sheol, ha. It is just a cog in the process of existence. And it would stay as such, if you wouldn't freed her, but no matter. It cannot do anything significant and it must simply be put back in place. I do not wish to deal with it any more than necessary.

Are we done yet? This is getting pretty tideous quite fast.

Natalie z lekkim rozbawieniem stwierdziła że jej talent do męczenia ludzi, i nie tylko, wcale nie zmalał. Postarała się na ile to możliwe zachować swoje spostrzeżenia dla siebie i przejść do rzeczy, kończąc rozmowę na jakiś czas.

Well, you said yourself you weren't wrong about judging me. Truth to be told my problem is doubting in everything, and trying to consider anything. And if I were you, I would see my previous statement as a sign of doubting in myself, rather than in you. Quite rare thing to observe by the way. Although, aye we're done for now, just sit back and enjoy the show


Nevarez z niejakim zaskoczeniem stwierdziła że nie tylko poprawił jej się humor po tej rozmowie, ale również ogarnął ją pewien spokój. Rozmawianie "ze sobą", najwyraźniej na tyle weszło jej w nawyk przez lata spędzone z Nyą, że wydawało jej się to czymś naturalnym. Nawet jeśli rozmówcą była istota ponoć odpowiedzialna za istnienie wszechświata, nawet jeśli ta istota była w pewien sposób podejrzana, ze względu na przedmiotowy stosunek do Darks, co do których sama agentka miała sprzeczne zdania.

Natalie uśmiechnęła się, lekko unosząc kącik ust w autoironicznym rozbawieniu. "Yearning for insanity", wypowiedziała bezgłośnie.

Po chwili skierowała swoją uwagę na Springfielda, korelując fale dźwiękowe wypowiadanych słów z częstotliwością fal radiowych radia doktorka.

- Yes, a cold day in hell, allright. That was the "hello" part, I tend to call things as they are. Alas, you couldn't be more mistaken about who I'm, introductions are in order. Natalie Nevarez, psychiatry doctor and former mercenary. Also, the only person as far as I know who survived... - Natalie zaczęła ostentacyjnie wyliczać rozprostowywując palce z każdą kolejną pozycją na liście - being used by Ninki, then using one of Ninki, then being killed by the same Ninki..And finally crawling back from the gutter of whole existence, just to take my revenge on them by either killing them or fixing. Nice to meet you Alan, now a little heads up for you. Crazies, politely mentioned by you as Ninki, intend to revert universe to it's original state, or destroy it. Needless to say, it would mean melting everything, and everyone to raw matter, or simply destroying. I'm kind of in hurry, but since you asked so politely, continue please. You have max five minutes to give me at least one meaningfull reason, in spite of end of universe, not to destroy this trap. Maybe some intel, about them Darks, or Ninki if you prefer to call them that. Maybe some release mechanism so I could take care of Child Darks you've trapped in it...? Well be my guest, time is running, tic tac. - Nevarez zakończyła z drańskim uśmiechem.

Następnie nieco wbrew tej żądnej krwi części swojej natury, zdecydowała się dać Earlowi jeszcze jedną szansę próbując mu pomóc. Prychając przy tym na irytujące emocje które skłoniły ją do tego wróciwszy w dwójnasób po śmierci.

Well, now. That's what I call pain my friend, and as you are obviously mistaking me with someone alse, like second time. Allow me to reintroduce myself, explain my recent words towards you, and surprisingly give you a present. So, my name is Natalie Nevarez. Last time you thought I was Trickster-bitch, and hell with that. I don't blame you, even I thought so. You weren't the only one who has been deceived by her. As we both were somewhat literally screwed by her, here is my proposal. Both of us were thinking that we're our enemies, because we had wrong intel. You'll drop the idea of reverting universe to it's basic form, as well as trying to destroy first being. Now, please before you say something harsh, let me finish all of this.

Why have I said those cruel, almost sadistic words? Well, because I'm a psychiatrist who believes in shock therapy. All I wanted to do, was making you realise that completely opposite to things you told me before my recent death...You in fact do care very much for the past, my words wouldn't be so painful to you, if you didn't. So here's my gesture of good will, for a fresh start. How about giving you back your long lost love?

Yees, before you start to think "what is this bullshit", let me tell you about the gift. You see, however you feel that my words are coming from your hated creator....In fact I'm the only one able to talk here at the moment. You see, you don't know something. As I have died, apart of it being unpleasant, I didn't had a choice in fact..No choice at all other that, let's say gently violate First mind using his own power against him while he was asleep. I like being alive, so I didn't hesitate.... Soo yes. I could actually bring your love back, and yes. I also could verify your accusations against this guy. Yeah, sure. Why would you believe me. No reason, but mind you after tearing fragment out of my body I was still able to speak to you, I'm really persistent, enough to bind one in whom you're so dissapointed. We also have a common enemy by name Trickster. Well, I'd really like to help you, but you have to let me do it. And my final argument, conclusion. Ask yourself, what would Frigg want you to do with your life? Would she want you to throw everything away, kill yourself? Even when she only left for some time because she couldn't stand to watch you hurting yourself? Why did she turn to Sheol, instead of someone else? Because she knew that you would try to get her back, and if you would have done it earlier, you couldn't stand dissapointment and sadness in her eyes... I know you wouldn't, I don't think you're that kind of person, cold and heartless. She also knew it, so she chose to hide until you would be able to get her back, to see her smile and hear her laughter. Would you really prefer to try killing first being who is currently harmless, and maybe even innocent, and not only die yourself trying, but also execute your love, rather than get her back? I don't believe in that. Needless to say, here's your chance to set things right, Earl. I can help, all you need to do is ask.


Nevarez aż się wzdrygnęła, mimo zgrabnie wplecionego jak miała nadzieję, kłamstwa, nie była przyzwyczajona do tylu emocji w tak krótkim czasie. A siłą rzeczy, po rozmowie z pierwszym już swoją część, teraz doszło do tego przemówienie skierowane w stronę Earla, przy którym mimowolnie musiała przywołać swoje doświadczenia oraz emocje by wypaść przekonująco. Te emocje z kolei wywoływały wspomnienia których nie chciała pamiętać, nie teraz.

Potrząsnęła głową przywołując się do porządku, poprawiła swoje "bezpalczaste rękawice" zauważając przy tym fragment Sage. Mądralińska może się od biedy do czegoś przydać mimo wszystko.

Natalie przyjrzała się fragmentowi, przypominając sobie odpowiadający mu rezonans. Chwilowo zawiesiła fragment w próżni, tylko bo to by wytworzyć przy dłoniach rodzaj pola magnetycznego rezonującego z sekwencją na którą wrażliwy był fragment, ot by przeciągać go od dłoni do dłoni. Powinno się udać. Jeżeli się udało, Nevarez przez chwilę się bawiła fragmentem czerpiąc czystą, prostą satysfakcję z posiadanych zdolności, obserwując jednocześnie Springfielda, uniósłszy brew pytająco, jakby oczekując jego odpowiedzi.

Po uzyskaniu odpowiedzi sięgnęła wzrokiem do lokacji Trickster wskazanej wcześniej na podstawie rezonansu. I ot w ramach próby spróbowała wpłynąć nieco na membranę by pomóc jej w hamowaniu aroganckiej panny Darks.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Wto Mar 19, 2013 4:25 pm

- So you're not one of them per se and you know about the whole reverting the universe thing? That makes things faster, certainly. However, it is kind of strange... I could've sworn you were on par with Earl... - dodał do siebie Alan, po czym wzruszył ramionami. - No matter, time is of the essence. This isn't all that complicated. As you may already know, Child is the centre of the whole spinning thing, the one that devours everything back to the beginning. Sort of. Alas I think they made some device... a proxy of hers, to control it remotely... Source was it? Anyway, from what I'm getting, there was some internal struggle and Earl destroyed Source for whatever reason. Now, that works in my... our favor, as far as I'm concerned and makes the last 300 years of preparation worth it. The thing is, I've separated Child from the rest of the universe, and quite successfully I might add, since we've been able to hold her captive for the past week. Somehow. Now, I know this isn't perfect, but things got out of control. This is just a preventive measure, but I hoped to gain some allies... but then all of them were systematically slaughtered. And I don't want that bastard, Earl, to win, no matter what. So I ask humbly, would you help us? You certainly seem capable.

Przemówienie do Earla było długie i męczące, jednak nie przyniosło ze sobą wiele satysfakcji. Odpowiedzią był ciężki, nienawistny śmiech, pozbawiony krztyny radości.
What a load of bullshit. Oh well, let's say, you are just this "Natalie Nevarez", fine, whatever. Bad luck for you, to be grind to dust with that bastard. On the other hand, you probably deserve it anyways, for rubbing worthless blabber in my face. "Love" is just an empty word. "Innocence"? Oh, please, you two faced pile of shit. In this cold world, there is only burning betrayal and judging rage.

But you made one big mistake in your plan to slow me down. Yeah, you managed to hide that treacherous Trickster, but you didn't anticipated that she left behind her little blade, did you? Bad move, very bad move. I may lack some power, but it's still enough to take down that arrogant bastard, or die trying. What would Frigg want? Who cares what that treacherous bitch wants?! All of you go to hell! Or better yet, I'll drag you there... or better yet, I'll turn all of this into nothingness! Fuck starting over, today's full-course is nothingness!!!

Ostatnie słowa bardziej przypominały ryk dzikiej bestii niż zdanie inteligentnej istoty. Natalie mogła się spodziewać wściekłej szarży w każdej chwili... chyba, że Earl w swoim szaleństwie knuł coś jeszcze innego. Ale co to było o ukrywaniu Nyi...?

Sięgnęła wzrokiem do miejsca w którym ta powinna się znajdować. Natknęła się jedynie na membranę. Poszarpane brzegi schodziły się szybko, niczym stara blizna. Barierze brakowało jeszcze trochę do odbudowy, ale proces trwał. Dziura była pusta, ani Nyi, ani sztyletu, ani Earla. Szybki skan w poszukiwaniu właściwego rezonansu... nic nie wykazał. Nya zniknęła. Fragment Sage wibrował, obracany w jej palcach. Nevarez nie słyszała zadowalającego krzyku, być może dlatego, że nie było żadnego głosu by go wydawać, ale efekt wydawał się prawdziwy i namacalny. Głównie dlatego, że mimo, że niemy, wibrujący fragment miał w sobie coś niepokojącego, niczym rozbebeszane za życia ciało.

Springfield skrzywił się ukradkiem zza wizjera.
Coś drgnęło za barierą obok nich. Nic wielkiego, ot mgnienie, delikatny powiew, wyczuwalny tylko dla bardzo wyczulonych zmysłów. Gdyby Nevarez nie stała tuz obok, mogłaby je przeoczyć.
Zatrzeszczał komunikator profesora.
- I don't have time now... wha...? What?! Impossi... check again... no, I don't care that you triple-checked it, check again... ok, give me the readings on the screan... mhm... mhm... god damnit all... - Springfield przeżuł kilka soczystych słów. - What about the recordings...? Mhm, yea, somehow I'm not surprised. Ok, turn it off.
Przez gęstą sieć stacji otaczających barierę przeszło wysokie napięcie. Sama bariera pokryła się pęknięciami, rozpłynęła i znikła, tracąc zasilanie. Wnętrze było puste.
- One question - zwrócił się do Natalie - why are you guys so hell-bent on this absurd idea? It's so stupid it isn't even remotely funny. Why would anyone with even just half a brain listen to that wacko? Superior god-race my ass. Just a bunch of self-important, spoiled brats.
Springfield pokręcił głową.
- Well, why should I care? I spent 300 damn years, coming with a way out of this and failed. Now that beast will devour me anyways, like all his subordinates and so called kinsmen. Damn it all... I was so certain I could go against this bitter pill, but I guess I will have to swallow it anyways...
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Sro Cze 05, 2013 1:45 pm

THEME
Usta Natalie wykrzywił chłodny uśmiech. - My dear doctor Springfield, truth to be told I'm on the verge of insanity, and thus, I would be grateful if you would listen to what I say, preferably while I'm still holding myself in restraints, so I won't start killing everything I see. So as I said I'm none of them, never was either. Why would you ask me such question? - Nevarez skrzywiła się lekko po swoim pytaniu - Right, because apparently I've been in this mess barely few days and somehow I know things I would prefer not to. Fair enough, fair enough. - agentka zaczęła spacerować w próżni podświadomie utrzymując pozory niemożliwego fizycznie spaceru - Had this conversation already with my subconsciousness, I get your point. Don't ask - dla podkreślenia uniosła dłoń w powstrzymującym geście poprzedzając ewentualne zdziwienie u Springfielda - Long story short, they're crazy. Critical mental cases, due to miscalculation during creation or simple...cruelty or carelessness I suppose. Different stages of psychotic disturbances development or degeneration of ability to think straight. Pick up random mental problem, odds that they have it are quite high. With a notch of immortality and almost omnipotence icing. Sooner or later it has to explode. However as you never died before you should consider yourself lucky. Now you have a binary choice, you can let few psychos spit on your whole life by giving up, or you could stand up and try to hold the line against the odds, you know, oldfashioned insanely humane way, either by trying to improve my improvised Black hole bomb, or by risking your life to wander through mind of one of Darks, I believe I have a solution for that, although one additional mind wouldn't hurt maybe. Both possibilities are high death risk cases. By the way, I would prefer not bringing this up, but since you're so keen on giving up, here's a bigger picture. Me, few days ago just a girl who tried to live her crazy life without any...Mmm let's put this in these words "no reaaally serious problems", got killed instead. Yet here I am, after crawling up from hell. Literally. And on the other hand you, man who tried for 300 years to solve this problem. Now, when shit is about to hit the fan, all you can do is say "damn it it all" and bet both universe and your life just on me, mental wreck of a woman I used to be? - Nevarez zaczęła się śmiać, i zdecydowanie nie był to śmiech wesoły, jakkolwiek energiczny, to bardziej przypominał nerwowy chichot - Ooh, that's a good one. And I thought that I'm hell of a gambler and risk addict. Word of advice my friend, dying itself isn't so bad. You're only losing your vision while feeling tremendous cold sensation, but afterwards, oh afterwards...That's the real deal, you wake up in hell consisting of endless amounts of unshapely mud, and here's the best part, you see there are projections of your mind, quite real ones, believe me. And they sole purpose of existence is eating you...uh undeadly alive? And tearing apart bit by bit. Mind you, this cycle is endless, until either you go crazy and dissolve into mud, or you claw your way out, which isn't easy thing to do. I for instance, wouldn't recommend dying. Unpleasant, even though it lasted only a day in my case. Anyways, I'll be here for a few more minutes doing situation analysis, so you can notify me on your decision. - po tych słowach Nevarez jak gdyby nigdy nic wróciła do "spacerowania" jednocześnie werbalizując swoje myśli pod nosem.
- Analysis, at least three possible hostiles, two for certain. First target, mental case. Ability to reason decreased, self control non existent. Trying to satisfy "basic needs". Define basic needs for not strictly physical being. Social and of psychological nature, safety...Not, immortal. Doesn't apply. Comfort, feeling of belonging, pleasure...Hmmhm... Yes, lost while trying to fix occuring earlier problem with insane leader. Need of peace? Used to be, replaced by overwhelming responsibility of keeping bunch of egocentrics in check. Needs deteriorating, changes apply. First "betrayal" Frigg. Hmm was it betrayal? Pain of change...No, sorry gal. I'm here against the odds, and simple reasoning that dissolution would be easier, than dealing with this shit. Escape to void, while I have genocide of one species on my neck, and three "people" trying to push me into void...And theere are some other reasons, like why the hell I'd allow so many people to die. Not that I care..or do I...Hmm. Yes, and no. However I hate society I have to admit that would be boring without any people left, plus there are also acceptable people. Also, some people are acceptable, and what's worse some are dependent from me. I die, they die in this scenario, I can't die. They'd know I falied, in these few brief seconds before death. And for some reason they don't doubt. Even though it seems a lost case. - uśmiechnęła się blado przypominając sobie słowa brata gdy ten się dowiedział w jakiej aferze znowu wylądowała. - One things is certain, I can't lose this one. There are also others. Yees, Leah hmf... Hm, even this Jennifer. Seriously, it would be a very bad joke, be cured of terminal disease just to die because world ends. Oh right, and the russian kid. It's just...wrong. Can't remember last time when I was so damn obliged to make things right, and just when I need it the most, damn timetravel won't do the trick. Figures, now let me guess who should I blame on that....Right. Of course.... - w ostatniej chwili Nevarez krzywiąc się powstrzymała od "delikatnego zwracania uwagi" pierwszemu. Potrząsnęła zamiast tego głową i wróciła do swojego dotychczasowego zajęcia - Nevermind. Mental case, even understandable. Especially when you count in further deterioration of mind due to despair and being used later on by Trickster...Right Trickster, second target. - Natalie z irytacją rozejrzała się dookoła czując się nieswojo z braku "ludzkiego" otoczenia. Dopiero gdy zaczynała na powrót chłodno analizować sytuację docierały do niej wrażenia dyskomfortu wynikające z przyzwyczajenia do przebywania w bardziej...zdatnych do życia warunków niż zero absolutne i próżnia. - Basically me, just thousandfold worse, or something near. Why would I leave Stardagger? Because it wouldn't be useful anymore. Well, why now. Because she never went over destruction of universe as main goal, no. I wouldn't. Too damn stupid, however destroying universe to create a new one and release myself from mad circle. Yes, I'd go for that. For my own freedom. Mhm. - dłuższa chwila ciszy - Similarities are kind of creepy now. How would I do that. Hmmm by using Earl why not, make him do the dirty job and strike when it'll be almost done. Yes, minimal risk, or theft of another tool by name Child...Hmm. Sheol...Uh shouldn't be a problem. At least for now... - Nevarez przeczesała włosy dłonią starając się nie rozmyślać za bardzo jak absurdalny jest problem do rozwiązania, tak samo jak cały czas starała się unikać rozmyślania jak dokładnie się znalazła w tej pozycji. Nie było na to czasu.


Następnie zwróciła się do Earla. Uprzednio starając się dowiedzieć czegoś więcej o "podmuchu" który przed chwilą odczuła, badając go pod różnymi kątami spektrum widzenia.
Indeed, a very serious mistake. As long as you call doing nothing a plan. But let's get to the real deal, as you apparently are tired of sugar coated lies. I admit, you got stabbed in the back few times, I'd even agree with your statement about innocence, not sure about the other one...Anyways, surprisingly I still have patience for this conversation. Actually I have only two things left to say. One is a question, second one is a warning. As you assumed that there is "only burning betrayal and judging rage" in this world, I must say I'm curious, where would go tar then? You know, before you went into full frenzy, when I have...as you put it yourself...what where your words.." Used my only chance to catch you off guard to pour some tar on you." I believe? Of course you thought I was Trickster then, but hey nobody's perfect. Speaking of which, as you could see from your own experience in fact I did nothing wrong to you so far, even when I had a chance. So here's the second thing. Might be hard to believe, however if you go around with whole starting over or full-course of nothingness as you poetically put it..Well long story short, you'll die. She had quite a good plan, although she miscalculated that I'll stay dead, just like nothing ever happened. And funny thing you see, as I would put it, she thinks like me. Aside from me wanting to make her suffer eternally instead of just mercifully killing her. Because, you see...It's personal thing. She killed not only me, but someone else. Mainly me but...Well, point is I hate her guts in fact. So despite you being pain in the ass, rude as hell...I'm actually trying to help you, so I could get my revenge. Also, the warning thingy. If you have the child, using it for your purpose will actually detonate a trap due which you'll die. Not that I care much, although that would set things just as the Trickster bitch wants them to be.
"Right, shows' off from my perspective. I'll obviously do what I can, no wonder as I always prefer to survive. No, I do not care about you not caring about my preferences. You've made this mess, and like it or not you have to move your ass and help me. And as it happens I have an idea, actually a job for you, which probably you'll like. Yet I need some answers. As it became obvious that my beloved fake sister who excels at killing myself in multiplied variations has quite intriguing plan....Well I guess that you have to give me some answers if you want to survive yourself I suppose. I don't really buy this superior immortality thing. Call me cauitious untrusty or whatever. As far as I can tell she's up to something like "screw this worthless universe, I'll make up my own". My point is, how, and where the hell is she."
"Ha! You've got a 'job' for me? If I want to 'survive'? Don't push your luck, spouting such nonsense! I don't really care what you 'buy' or not, but don't make me repeat myself. You will acknowledge my awsome self soon enough. And that lout of yours is no threat to me, or you. She wasn't before and nothing changed in between. And never will. What good will cautiousness do you, once we crash that upstard, Earl? All nonsense!"

"Yeah, pretty much. As far as I can recall you've said my personality is perfectly fine and your patience virtually eternal so we go further into it. Yeees, I've made mistake of underestimating her, wouldn't advise doing so again. My point is, if you don't want me to use your mind as a proxy to Earl's then you would have to do the work. Perfect simplicity as it is for destroying someone. I'll make detonator. You would have to plant it, ain't much to ask. I didn't ask for opinion. You want me to clear this out, and I'm fine with that, as long as I have the intel I need. And yes, I can see a fasade that I've been using before. So if you made some kill switch into Darks, it'd be nice to tell me. I know I would do such thing when creating something possibly dangerous. So what I need is schematic of Darks mental mind construction and integrity with fragment, as well some intel about former "mortal" personalities of Darks, from dormant moments. What am I asking is, do they survive at least partially aware of themselves, withing Darks mind after awakening. It is a crucial information to further actions. And one more thing. Even if she isn't a threat, I'd still like to know her whereabouts."


"Mental attack? So boring. I was counting on some flashy show of strenght. Well, whatever, we can do it your way this time and think of something better next time. Make whatever 'detonator' you will, and I can plant it into Earl's mind anytime. Very well, I will provide you with general schematic of a Dark's psyche and its connection to the Fragment" in Nevarez'es view appeared the image of a Fragment, which had a nucleus inside, and then several layers filling it up one by one. It seemed that the nucleus and the Fragment are perfectly interwined with each other "as for the host of their personas, I never cared about that, but well I suppose that there are some remains added to the existing persona. Whereabouts, whereabouts... such a greedy person. Oh well, why not?" the First released some kind of pulse from their body, like a sonar wave, spreading increadibly fast in and between spaces "Her signature is being protected by something, probably some kind of distortion, like this... no, no, no... fake, fake, fake... not that one either... strange, I don't remember her being this crafty. Well, it's nothing if we take it seriously, but you sure? We'll look lame if we lower our guard and give a free hit to that upstart. No damage done, but still annoying as hell. Anyway, I allowed you to lead, so chose one. Earl? Trickster?"


"Well, technically speakin' I intend to strike both at the same time, and afterwards finish them off. Then in might be time for some flashy show. So we can't pinpoint her exact location. Yet technically speaking it would be possible to access her mind through mine, right? I don't want to be distracted, so I'll simply multiply, and use all resources at hand, now how would work implementing Springfield's mind into Trickster's, hm? He might be somewhat a trigger in her case. It's personal issue, and no, I do not intend to allow being backstabbed while dealing with one at a time, so don't worry."

Z tymi słowy Natalie podjęła się absurdalnego działania skopiowania swojego własnego umysłu, w ilości sztuk dwóch, z drobną modyfikacją uzależnienia ich od woli oryginału, z zachowaniem pewnej dozy swobody w wykonywaniu zleconych działań. Każda kopia miała przy tym zaprogramowane żeby się ponownie skopiowała w momencie przechodzenia przez umysł pierwszego, by tam zostać.
"Pick one of those and simply plant it in Earl's mind, that would do the trick. Now I only have to plant the other one in Trickster's mind, any useful hints about how should I do that? And yes I also want to do that by myself, thanks for possible proposition of doing that for me but my mind had quite enough visitors lately."
W razie otrzymania sugestii co do sposobu implementacji, spróbowała to zrobić zgodnie ze wskazówkami, jeśli nie...spróbowała zejść na moment do swojej podświadomości i ręcznie przetransportować kopię do umysłu Trickster.
Następnie przeniosła się na powrót do szpitala który nie tak dawno temu zdewastowała, przypadkiem żeby zobaczyć co z jej bratem i Hunterem po nie do końca zamierzonych zniszczeniach. W międzyczasie obserwowała postęp w przypadku kopii na ile to było możliwe, gotowa w każdej chwili do nakazania im zmiany perspektywy celów.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pią Cze 14, 2013 10:59 pm

Nevarez żałowała, że całego tego bajzlu nie może rozwiązać proste cofnięcie się w czasie. Jednak teraz, gdy była w pewnym sensie połączona z Pierwszym, przynajmniej rozumiała już dlaczego. Skoro pierwotnie świat podzielony był na trzy części: Pierwszego, Darks i całą resztę, to należało zrozumieć zakres czasu. Czas w pierwotnej formie był sposobem na mierzenie i jednocześnie wynikiem zmian w całym wszechświecie. Pomijając już wszelkie detale, strefy buforowe i inne odcienie szarości, cały wszechświat funkcjonował według jednego czasu, a zmiana jednej części oddziaływała na całą resztę. Jednak było to prawdą jedynie w jednej trzeciej pierwotnego świata. Nawet jeśli Pierwszy i Darks przebywali w tej samej przestrzeni co reszta, nie byli jej częścią, podlegali więc własnym, oddzielnym prawom. Nagle zrozumiała stawała się ich rzekoma nieśmiertelność.
 
Oto co Natalie wywnioskowała z badania podmuchu: przestrzeń wewnątrz "nieprzeniknionej" bariery została delikatnie odgięta, a następnie wróciła na swoje miejsce, co ów delikatny podmuch wywołało. Innymi słowy, Child wymknęła się z potrzasku lub ktoś zakradł się i ją ukradł, zacierając za sobą niemal całkowicie ślady.
 
Odezwała się jeszcze do Earla, jednak czuła się jakby mówiła do otaczającej ja pustki. Żadnej odpowiedzi. Żadnego odzewu. No cóż, nie wydawał się typem na którego działają argumenty, gdy się na coś nakręci. Jeśli jego furia faktycznie była częścią planu jej siostry, to działała jak marzenie.
 
W tym czasie Natalie skopiowała się w dwie dodatkowe osoby. Obie spojrzały na nią z powątpiewaniem.
- So... you made us your slaves. How dull - powiedziała Kopia 1.
- I would expect something better from my copy - dodała Kopia 2.
- You are omnipotent, and this is what you come up with?
- So uncool.
 - I hate your guts - sarknęła Kopia 2.
- From a brief analysis, I'd say you have some serious mental disorder, sister - Kopia 1 pokręciała głową.
- Self-confidence issues, I'd say.
- Being cold-ass bitch, more likely...
Ponieważ jednak kopie musiały robić co im kazano, Kopia 1 przeszła przez umysł Pierwszego, do umysłu Earla. Pierwszy podpowiedział Natalie jak dotrzeć do podświadomego połączenia z jej siostrą, którą to drogą ta wysłała Kopię 2.
 
- Ok, I'm ok with whatever, really. I'm out of ideas, so just tell me, what to do and I'll... - Springfield nagle urwał, delikatnie westchnął i umarł. Jego ciało zawisło w próżni, obracając się powoli. Jego ciało zaczęło się powoli kruszyć i rozpadać. Jednak nie był on wyjątkiem. Było to coś odległego, coś w tle... chodziło o samo tło, na które do tej pory agentka nie zwracała uwagi. Tło zaczęło znikać. Konstelacje, gwiazdozbiory, niezliczone światełka na niebie poczęły gasnąć i znikać. Co było teoretycznie niemożliwe, bo nawet jeśli gwiazdy ginęły, ich światło powinno wciąż być widoczne przez setki, tysiące, a może i więcej lat. Wyglądało to tak jakby wszechświat zaczął się kurczyć... czy to było to cholerne zwijanie świata?
 
 - No. - Powiedział Pierwszy. - That's not it. Everything is dying. That's Sheol's doing. Really, give that idiot a little bit of freedom, and she goes and kills everything of the bat. Well, aren't you glad that you set her free, Natalie? Things started to get a little bit interesting at last.
- Ahhhhhh!! - zawyła Kopia 1. - It burns!! Oh my god!! Fire everywhere...!! Can't get it off...!! Aaaaa, heeelp meeee!! - Natalie, oczami swojej kopii, widziała jedynie nieskończone morze płomieni, które zasłaniało wszelki widok.
- What is this supposed to be? Some kind of a shrine? I never knew, Nya was such a creep... - Kopia 2 szła pozornie niekończącym się korytarzem o słabym oświetleniu. W równych odstępach ustawiono niewielkie szafeczki przystrojone kilkoma kwiatkami. Nad nimi wisiały obrazy, które Natalie rozpoznawała ze swojej pamięci. To ona w domu rodzinnym, jak miała kilka lat. To też ona, kilka lat później, w rzadkiej chwili z matką i ojcem. Tu ona w swoim pierwszym samochodzie. Ona na rozdaniu dyplomów. Ona i Scott na strzelnicy. Ona i Aya w jakiejś restauracji. Ona w mundurze... - Well, at least it's not me, that's burning alive...
 
Tknięta nagłym przeczuciem, odszukała w pamięci koordynaty szpitala na stacji kosmicznej... koordynaty, które nie istniały. Czy też raczej nic nie istniało pod rzeczonymi koordynatami.
 
Ciało Springfielda pękło i rozpadło się w pył. Wyleciał z niego Fragment i pomknął przed siebie, wpadając do ogromnej paszczy, która zamknęła się raptownie. Agentka spojrzała na wyłaniającego się z międzyprzestrzeni wielkiego, czarnego smoka. Innymi słowy, Earla.
- It's true that a fixed form is just a convinience, but still, why must he always go for that stupid look? - parsknął Pierwszy. Informacje pojawiały się stopniowo w umyśle Natalie.
Acnologia, the Dragon of the End, kształt jaki zazwyczaj przybierał Earl gdy cykl świata dobiegał końca. Smok otworzył paszczę skierowaną w ich stronę. Coś pulsowało wewnątrz.
- Well, you can't expect anything oryginal of this guy...
Judgement - Earl zamykał energię równą wybuchowi supernowej wewnątrz masynwej czarnej dziury i rozpędzał tą energię na minimalnej przestrzeni, nieustannie dokładając więcej energii. Całość przypominała nieco laser, a zderzenie dwóch pozornie nieskończonych sił, było doprawdy absurdem godnym potwora jakiego kształt przyjął. Ostatecznie energia zyskiwała dość mocy by uciec z pułapki masywnej czarnej dziury i wystrzeliwała z siłą i szybkością zdolną wymazać gromadę galaktyk w mgnieniu oka.
 
- Relax and watch - zaśmiał się Pierwszy.
Coś w paszczy smoka pękło. Nevarez zalało światło, od którego gorąca topniały gwiazdy. Uderzenie przetoczyło się po niej, zmiatając z okolicy wszystko. Po chwili było po wszystkim. Tak, zdecydowanie to poczuła. Próżnia wciąż się gotowała, nawet gdy strumień energii pomknął dalej. Jednak nawet coś takiego to było za mało by zadać Pierwszemu - a więc i jej - jakiekolwiek prawdziwie obrażenia.
- See? Exactly as I told you.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Wto Lip 30, 2013 12:44 am

Theme I
Usta Nevarez wykrzywił grymas przypominający uśmiech, lecz miał on niewiele wspólnego z radością, prędzej z szaleństwem. To z czym obecnie miała do czynienia, dalece przekraczało prozaiczne zlecenia zamykające się w sferze spraw ludzkich. Ludzie mieli podstawową zaletę w porównaniu do Darks, poddawali się manipulacji czasowej. Najczęściej również posiadali pewne wątpliwe zasady, których ona sama nie uznawała... Jednak jakkolwiek wielokrotnie przyjmowała zlecenia zabójstw, nie raz zdarzyło jej się również zabić kogoś "bezpłatnie" jeżeli się jej naraził, to jednak nienawidziła niepotrzebnych strat, czy mordów wynikających z niedbalstwa. Nevarez zacisnęła pięść, gdy fala energii z ataku Earla ją opływała nie czyniąc większych szkód, niemniej jednak spowodowało że agentka pochyliła się opuszczając prawe ramię w dół, jakby została postrzelona w bark. Rozwiane czarnoczerwone włosy opadły zasłaniając oczy agentki. To był koniec. Brak Scotta("Co jak co, kiepska była z ciebie siostra, ale gdyby kiedyś robiono zakłady, wiedziałbym na kogo stawiać w ciemno. "),  oraz postępująca anihilacja wszechświata, w połączeniu z absurdalną ilością ofiar postronnych stanowiło kroplę przelewającą czarę goryczy.  Agentka rozluźniła dłoń, wszystko stało się jedynie zleceniem. W trakcie trwania zlecenia, nie ma miejsca ani czasu na błędy. Podświadomie stworzyła z energii materię potrzebną na stworzenie na sobie czarnej koszuli mundurowej z bordowymi pagonami oraz złotymi insygniami kapitańskimi na nich. Dotychczasowe buty przeistoczyły się w oficerki, a nogawki spodni zostały równo rozcięte z przodu od kostki po kolano.

Theme II

Oczy Natalie nabrały niezdrowego blasku, niemal identycznego z tym który towarzyszył manipulacjom czasu, z tą drobną różnicą że blask nie wykraczał poza tęczówki i odpowiadał dokładnie ich kolorom, zamiast zwyczajowej purpury. Agentka się wyprostowała kwitując słowa Pierwszego krótką odpowiedzią.
- Information acknowledged.

Następnie zwróciła się do Earla.
- That attempt was a failure. So is a man who is blind despite being able to see. - z tymi słowy skupiła wzrok na miejscu tuż obok smoczego łba, odczytując z niego koordynaty czasoprzestrzenne, tylko po to by po chwili zmienić je na swoje. Lewą dłonią chwyciła się łuskowanej szyi Acnologii, w razie potrzeby wkładając w to dość energii by wbić ją w ciało. Prawą dłoń zaś położyła na smoczym pysku tuż przy prawym oku Earla, tak że znajdowało się między jej kciukiem a palcem wskazującym. Sama agentka nawiązała kontakt wzrokowy.
- You may sense the end, yet it isn't end that you desire. This end is mine. - z tymi słowy agentka wtłoczyła w powłokę Earla energię, energię której ilość oraz wektor zostały nakierowane tak by spowodować szereg nuklearnych reakcji rozszczepiających poszczególne atomy earlowej powłoki. Zaraz potem ponownie zmieniła swoje koordynaty do poprzedniego miejsca, tworząc przy tym dookoła siebie niewidoczną sferę o promieniu dwóch metrów. Sfera ta w razie jakiegokolwiek ataku, stawała się na zewnętrznej powierzchni tunelem czasoprzestrzennym prowadzącym do dominium śmierci, tunelem który przenosił każdą formę energii inną niż naturalna dla otoczenia do zony śmierci, anihilując ją.

Natalie obserwowała niszczejącą powłokę Earla, z minimalnie uniesionymi w bladym uśmiechu kącikami ust, w międzyczasie zwracając się do swoich kopii z odpowiednimi dyspozycjami, podświadomie okręcając sobie kosmyk włosów dookoła palców prawej dłoni.
Pierwszą rzeczą którą zrobiła Nevarez w gestii kopii było wsparcie pierwszej, poprzez wtłoczenie w "miejsce" w którym tamta się znajdowała dostatecznej ilości energii by pozwolić jej na swobodne manewrowanie. W razie potrzeby zmieniając energię pierwotnie w wodę, oblewając zarówno kopię jak i przestrzeń w promieniu dwóch metrów od niej, a następnie w lód. Z wyjątkiem resztek które były na samej kopii.
- Well, I never said that I'm completely sane, yet still, it appears that it wasn't so crazy to send someone else there instead of going there myself. While we're at it, now maybe that you're wet you could do some work there? Your job is to change two variables in Earl's mind. After he'll regain himself and will attack me once again you have to change first pair of variables, responsible for his believing who is the first being. Change it so he'll believe that Trickster is First Being and me. Second set of variables is his ability to see me or any form of first being. He must not be allowed to see me, twist his mind in such manner that it would recreate the vision of environment in place where should be information of my presence. Also, I believe that I shouldn't have to say this to you, however I'll remind you. Most probably you are able to use esper abilities there just by reminding yourself of usual process. And as we're at it, set these coordinates to him after his attack, and corelate them with presence of "first being" accordingly to what he should believe.

Theme III

Potem naturalną koleją rzeczy przyszła pora na drugą kopię.
- I don't really care, however it is disturbing. Your job is to find her there, and convince her to perform a little uprising inside of Tricksters' mind. To say the least Nya has a debt to pay.
Nevarez sięgnęła w przeszłość do momentu w którym zawiązała kontrakt z Sheol ;
" „I, Natalie Nevarez, by the rights bestowed upon me, I proclaim all the past regulation imposed on the being known as Umbra as invalid and therefore give him freedom. According to this:
- The one known as Umbra will provide answers to any question asked after signing the contract and before his first answer.
- The one known as Umbra cannot lie.
- After signing, the one known as Umbra will be released from his binds and will become free of all old regulations imposed unto him.
- Binds and regulations shall be removed 36 earthly hours after signing the contract.
Signature: ……………………..”


Zmieniając to z wykorzystaniem koniecznej ilości energii na ;
„I, Natalie Nevarez, by the rights bestowed upon me, I proclaim all the past regulation imposed on the being known as Umbra as invalid and therefore give him freedom, till revoked by Natalie Nevarez.  According to this:
- The one known as Umbra will provide answers to any question asked after signing the contract.
- The one known as Umbra cannot lie.
- After signing, the one known as Umbra will be released from his binds and will become free of all old regulations imposed unto him.
- Binds and regulations shall be removed 36 earthly hours after signing the contract.
- However it is in Natalie Nevarez' rights to reinstate mentioned before regulations.
- Additionally in case of revocation of given freedom to being known as Umbra, also known as Sheol, the mentioned being shall be forced to obey Natalie Nevarez, by the laws of this contract.
- Furthermore, it is forbidden for Sheol/Umbra to partake any actions that could lead to harm or threaten life of Natalie Nevarez.
- Revocation of Sheol/Umbra's freedom requires from Natalie Nevarez saying of the words "Paradise lost" with intent of said revocation.
- It is also possible to reestablish said freedom in case of revocation, if that's the will of mentioned earlier Natalie Nevarez. However, even if those bindings are revoked, they are meant to be bent by any request of NN, which means that her requests have always higher priority
Signature: ……………………..”

Zabójczyni następnie z namysłem zrezygnowała z natychmiastowego wypowiedzenia koniecznych do odebrania Sheol wolności słów. Zamiast tego zwróciła się do Pierwszego.

- Requesting additional data, what can you tell me about this process that Sheol started, more likely how to stop this nonsense. Also, just in case, how to make them temporarily blind, those variables I mentioned earlier to my copies, in case you somehow weren't listening ; my point is to make Earl believe that Trickster would be you and me, and so he won't be able to see us. Also, to make his and hers sense of time and space stop working for a while.

W razie potrzeby poinstruowała dodatkowo swoje kopie po otrzymaniu odpowiedzi.
Gdy przyszła kolej na kolejny atak Earla, Nevarez "stanęła" nieco szerzej podświadomie przyjmując pozycję która w normalnych warunkach gdyby była wciąż człowiekiem zapewniłaby jej większą stabilność by przyjąć uderzenie, ręce wzdłuż ciała, palce obydwu dłoni rozcapierzone i zgięte jakby chciała coś wyszarpnąć.

Podtrzymywała dookoła siebie sferę ochronno-transportową, ot na wszelki wypadek dostarczając stale więcej energii, gdy w końcu atak przeminął obróciła sferę w czystą energię na powrót, koncentrując ją w lewej dłoni, szerokim gestem odrzuciła kulę niewidoczną kulę energii w stronę Earla. Dostarczając w ten sposób energię potrzebną do zatrzymania przez kopię Earlowego poczucia czasu i przestrzeni.

- Ceasing time wouldn't work, well... After all it's nothing more than someone's mind..And yet.. - Nevarez westchnęła ucinając myśl w połowie. Była w stanie wyrwać czyjś umysł z ciała, wepchnąć do nowego ciała...Tylko nie miała czasu zbadać czym tak naprawdę jest umysł i jak jest dokładnie skonstruowany. Irytujące.

Theme IV

Nevarez opuściła głowę chłonąc przez pół minuty spokój, włosy znów jej przesłoniły oczy, które jednak nie utraciły wciąż swojego niezdrowego blasku, prześwitując przez kosmyki opadających włosów. Usta barwy zaschniętej krwi rozciągnęły się w uśmiechu.

- One brags about judgment, other one betrayed and killed me...not realising what was her biggest mistake in the first place... Well, so be it....Oh yes, so be it. Now it's time of change. Since it's just a commissioned order, there is no place for mistakes.

I z tymi słowy zabójczyni podniosła głowę, wciąż mając na twarzy niezdrowy uśmiech.
- This will be a paradise lost, for one of the participants...Just to be certain.
Natalie sięgnęła gwałtownie do "swojego" rdzenia by wydobyć z niego pełnię możliwości. Następnie wykorzystując połączenie z Pierwszym zwizualizowała sobie model przestrzeni całego wszechświata jako układ współrzędnych, wypunktowywując cztery elementy ; Siebie, Earla, NTD, oraz zakres rozwoju procesu rozpoczętego przez Sheol.
Siebie oraz Earla wyłączyła poza współrzędne fizyczne, tak by nic nie było w stanie wejść z nimi w kolizję. Następnie skoncentrowała energię do tego stopnia by "obrócić" wszechświat, do tego stopnia żeby ona sama wraz z Earlem znaleźli się obok Trickster. Jednocześnie wykorzystując proces zaczęty przez Sheol by zlikwidować jakiekolwiek ewentualne pułapki, czy konstrukcje energetyczne wzniesione przez jej jakże "kochaną siostrę". Gdy obrót uległ zakończeniu, szarpnięciem w sieci energetycznej ustawiła Earla naprzeciwko Trickster Dark, następnie wydałą dyspozycje swoim sobowtórom by przywróciły percepcję czasoprzestrzeni obojgu Darks.

- Well, this should somewhat sort by itself. Although I don't mind helping it a little bit. Anyways, there is still this process to get rid of, I personally do like the shape in which universe was so far, any suggestions First, hm? And as for your content for freeing Sheol, I guess I should introduce her to new situation.

Co zresztą Natalie zrobiła, obserwując rozwój wydarzeń pomiędzy Earlem a Trickster którą ten powinien uważać za Pierwszego. Przy okazji, gdyby tylko wyczuła jakiekolwiek ślady fragmentu Child była gotowa dokonać natychmiastowego morderstwa, konstruując ponownie pułapkę czarnodziurną, by pochwycić pożądany fragment tylko po to by ją zanihilować gdy tylko spełniła swoje zadanie, przechwytując fragment.

- Sheol, my dear friend. I believe that you are perfectly aware of what happened a while ago when I said paradise lost, aren't you now? This wasn't how I intended to sort things out, unfortunately you didn't give me a choice. I would like to give you an offer you can't refuse, I believe. And by that I mean answering me what exactly did you do to the world so it has started dying all of sudden. I do recall that I asked you politely for some time before you start eating, so naturally I'm a little bit concerned about it.
W razie gdyby któreś z dwojga Darks zaczęło przejawiać jakiekolwiek oznaki oprzytomnienia w sferze tego co się dzieje, Nevarez "poprosiła" Sheol o zjawienie się i użycie swego "morderczego dotyku" by przywrócić Darks do niegroźnego stanu fragmentarycznego.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Nie Sie 18, 2013 11:45 pm

Natalie przeniosła się do łba Earla. Jego łuski były twardsze od diamentu, ale z odpowiednią siłą udało jej się przebić miedzy nimi. Smocze oko odwróciło się między jej palcami, spoglądając na nią - a może i przez nią. Energia popłynęła z jej ręki w powłokę, a po chwili z otwartej rany buchnął strumień energii skierowanej przeciwko niej. Przeniosła się na poprzednie miejsce.

Przywróciła sobie palce, spoglądając jak smocze ciało pokrywa rozszerzająca się, świetlna sieć wybuchów. Ogień wzbierający na powierzchni łusek nagle zniknął, wydobywając się z pyska w kolejnym ataku. Struga ognia oblała agentkę, po czym zniknęła, przenikając do Dominium.

W myślach widziała swoją pierwszą kopię, której nieustannie dostarczała energii, stojącą pośrodku pola płonącego lodu.
- Yeah, yeah, right, right. I don't see any command console per se, so I just gonna do what it is there to do. Don't stop with the water and ice and I'll find a more convinient location. Or something - westchnęła pierwsza kopia.
Z drugą nie było już tak różowo.
- Easy for you to say. There's nothing here, just endless hallways. I keep ending in dead ends. Dead ends which wasn't there before. Seriously... it feels like I've been walking for weeks. I tried tearing through walls, ceiling and floor, but I'll I ever find is more hallways and occasional stairwell. I would be somewhat impressed, if I wasn't pissed so much...

Pierwszy nie wyglądał na przesadnie przejętego. Może wręcz odrobinę znudzonego.
- You "could" stop every bit of this torrent manually... but it would be so much efficient to just cage her and make her do it, no? And why bother me with little details? - Westchnął Pierwszy, przesyłając do jej umysłu sposób na oślepienie Darksa i zatrzymanie jego percepcji czasu przez kopię, gdy ta już znajdzie się nieopodal rdzenia.

Kolejny gorejący atak opłynął ją i zniknął w otchłani. Skupiła swoją tarczę w jednej ręce i kula wrzącej energii uderzyła w smoczy łeb. Dostarczyła przy tym dość energii dla swojej kopii w jego głowie, by ta mogła zrobić co miała do zrobienia. Tymczasem nicienie mocy dobywające się z rdzenia Pierwszego w jej powłoce wychynęły jeszcze dalej i w większej liczbie, oplatając ją od stóp do głów. Zwiuzualizowała sobie mapę wszechświata... a raczej tego co z niego zostało. A zostało niewiele, ot resztki tu czy tam. Fragment galaktyki, kilka lat z linii czasowej. Dużo pustej przestrzeni. A i to błyskawicznie znikało, pożerane przez proces zapoczątkowany przez Sheol. Za to dzięki temu łatwiej było wytropić zbiegów.

Natalie bez problemu przeniosła siebie i Earla do odległego końca wszechświata, gdzie zniszczyła tarczę chroniącą trójkę Darks. Zmiażdżenie Child było o wiele prostsze od walki z Earlem. Prawie jak walka z dzieckiem. Agentka zacisnęła rękę na Fragmencie Child. Zostało dwoje. Jednoręka Trickster i ta zwana kiedyś Witch.
- Come on! We must run! - Zwróciła się do Freya do jednorękiej. - We still got a chance... come on!
- No... it's fine. It's fine.
- It's not fine! How can you...
- It's fine already! - Trickster uniosła pozostałą rękę, uciszając Witch.
Freya spojrzała z niedowierzaniem po obu siostrach, zagryzając zęby.
- You're both out of your fucking minds. I can't deal with you fucking lunatics anymore.
Co powiedziawszy, zasłoniła się otaczającą ich materią i zniknęła. Znowu. Przynajmniej wyjaśniło się jak zdołały uciekać przez ten czas.

Nya oceniła sytuację. Bezużyteczna kopia numer dwa do tej pory nie zdołała spenetrować korytarzy jej umysłu, ale nie wyglądało na to, żeby miało to w czymś przeszkodzić. Natalie trzymała wszystkie karty w ręku. Przywróciła orientację czasową Earlowi, utrzymując przy tym przekonienie o tym, że Nya to ona z rdzieniem Pierwszego. Smok rozdziawił paszczę.
- I'm sorry, sis. I... - zaczęła Nya, kiedy dopadł ją pożar ryczącej supernowej. Tak jak Child nie miała siły by opierać się agentce, tak Trickster nie miała siły opierać się Earlowi. Rozpadła się wpierw jej powłoka, a potem Fragment, nie pozostawiając po sobie nawet śladu. Nya "Trickster" Nevarez umarła z lekkim uśmiechem i smutkiem w oczach.

Cały wszechświat oczywiście nie "zniknął" ot tak po prostu. Całość trafiała do Dominium, jednak stamtąd wracała z powrotem tutaj i koncentrowało w jednym punkcie. Co stało się ewidentne, gdy ten punkt pojawił się nieopodal, gdy zwróciła się do Sheol. Zaczęła mówić, gdy zorientowała się, że to nie śmierć się zjawiła. Spojrzała na kobietę ubraną w kolorowe płomienie. Kobietę, którą już kiedyś widziała, choć nie na jawie. Kobietę, która była snem, a jednak stała przed nią w ciele, jakkolwiek odmienionym, tak jak ona była odmieniona.
- I'm sure that grandma would like to be here and chat, but unfortunetely, she's dead - powiedziała tamta z autentycznym smutkiem. - That was a dirty trick, but no matter, too late. Neither you nor me could care less about such elemenal force as coherence wave... well, you should know that more that I do. I think I will make you an offer that you can't refuse. Get away from there or help me kill that thing. I won't ask again, auntie - dodała, zaciskając pięści.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Nie Cze 26, 2016 3:50 am

Theme

Nevarez kept staring at center of Earls attack with blank gaze, only after a decent while she reacted to words of recently appointed incarnation of Death.

Natalie turned her head towards newcomer, skin around her right eye twitching, betraying extent of emotional reaction she just had. Everything up till this point has built up enough, just to shatter mental restraints she still had yet intact.

-Not alive. Dead...not. - she said absently, while switching focus of her eyes towards flaming silhouette - Doesn't matter. Act cutesy, determined. Nobody here to care. - mercenary bared her teeth like a wolf ready to attack for a moment then calmed down and continued - I was right to be wrong, and I was wrong to be right. You can't nor are offering me anything I'd be interested in. - agent glanced at her fingers while she was flexing them, nearly like claws. She rose her head to look at her future opponent, who could see now that Nevarez eyes had black sclerae suddenly, skin around her eyes twitching uncontrollably - Too late, for many. Doesn't matter, deal is a deal even if made with deceased. - Nevarez leaned her head to right while staring at recent incarnation of Death - Are you prepared to die? I am if necessary. For one thing. Not what you think, but something.

With those words Natalie clawed her fingers, and snapped a command at her operative within Earl's mind.
"Revert and release. Can go back if preferred afterwards. It won't be pretty."
Without further delay she snatched copy of herself into 'safe' confines of her own mind.

So far she managed to supress her emotions, though will to continue doing so ceased with command. Pain, fury, despair, concern, frustration, anger, joy, confusion, resentment : all of those clearly shown via rapidly changing facial expressions.

She didn't care for them, not anymore, wasn't able as they kept flowing agent simply embraced them, focusing on feeling itself, remains of space, matter of which her opponents, no - obstacles were made. Misfortune didn't consider them as sentient beings anymore, just raw matter and energy. As such they were subject to absorb, merely an object to manipulate.
Yet she did hesitate for a splitsecond "What if...what if what, she..no. Can't. Don't have time." she thought to herself lost within world of memories and feelings for a moment. "Can't afford to fail now". As she muttered those words within her own mind, a gun materialised in her right hand, personal black Beretta with golden initials on handle. Tool of questionable use given circumstances, or was it? Wide grin flourished on her lips as she rose gun upwards and pointed it at her own head from side.
- Dirty trick? Brat, you haven't seen any of it yet. - she snapped sharply as she pulled the trigger, if necessary propelling projectile herself with energy stream. All bullets in magazine were blanks, but this guns' purpose wasn't to kill. Not directly. Real purpose of it was tiny sphere glistening with shades of mercury, sphere which contained very specific memories of agent, located within barrel. Memories dating to times of her recreational use of psychoactive substances, specifically those containing feeling of impact they had on thought process. Forced clarity of thinking, racing thoughts, diluted perception of time similar to one which she achieved by adjusting timeflow around her in past, feeling of invincibility. Temporary catalyst allowing for cheating nonexisting time yet again.
Chaotic feelings became random flashbacks, flashbacks became dialogues.

"I know you have a soft spot for drama"
'Ain't that true'
"If they were ever making bets, I'd know who to put all my money on blindly"
'Can't really back down now, can I'
"One way or another, no matter what happens our deal remains"
'I did say that didn't I. Technically even fulfilled, not good enough though'

"Do you feel like some kind of magistrate? Feel like righting wrongs?"
'I do, don't I?'
"Try that before killing anyone. Even if they tried to kill you first."
'Too late for that, again. Then again you didn't mention actual dying.'
"Face it. If you want to prove me wrong, do it with deeds not words."
'Fine you fucker'
„How much longer do you intend to mock me?!”
'Eternity, I suppose.'
"Why are you still fighting it, dearie? When you have nothing left? Why fight, when you can succomb? Indulge in pain with us! Admit defeat and let’s have fun tearing each other apart till the end of times!"
'Because I'm Natalie Nevarez, because I gave my word on which I can't back down so I have something to fight for. Because I don't admit defeat even while dead, because I made mistakes. Because I feel like righting wrongs, and living through to tell the tale.'
"You can always come back, once you do all that is to be done, right?"
'That's the idea..'
" I'm sorry, sis. I..."
'...I thought I can handle everything by myself, wasn't it?'

Due to forced manipulation of her own perception, whole situation didn't take more than a second by old standards for anybody observing Nevarez. Rabid grin of a person which lost remaining shards of sanity got replaced with cold one, reminiscing that of predator baring teeth, or somebody who made final decision without care for outcome since risk was worth it, eyes betraying presence behind them instead of bewildered by pain and exhaustion animal.

If inevitable, she reached within mind of First to find necessary information in order to flesh out her intent.
Not asked but bluntly reached, as she decided there is no point in pleasantries and fella doesn't like answering anyhow.
Finally she spoke, once directly to Cleo's mind, once aloud both times casually with calm voice, like nothing would be happening at all.

"She wouldn't. Since she made an honest decision and following action, without any regret. One of many reasons why I couldn't ever accept your offer even if it made sense, out of abstract respect for adversary whom bet her life on a gamble. Can't do any less myself. That's all."

- One bullet, look closely. - She said while aiming sidearm at flaming silhouette. She pulled the trigger, smoke burst out of barrel among with the flash, but real bullet wasn't flying. Real bullet was another marble of Nevarez' memories, which she directly created on coordinates of Cleo in remains of universe. Marble containing ordeal of dying dead, torn apart, gnawed upon, ripped to pieces, eaten alive. Conversations with Rephaite, Sheol.
While formulating the marble silent echo went off in her mind "find happiness".

With these words and actions agent disregarded anything 'obstacles' had to say possibly, and commenced attempt of claiming every tiny shard of matter or energy in vicinity piece by piece as her own, as part of First, ripping it with determined will, backed up by capability of 'god'.

Expecting Earls' attack with another blast as soon as he regains his senses, she reached toward formulating 'projectile' with her left hand and started draining it, directly, disregarding any concern of him being a sentient being, just like she did with Prototype Seven in long lost life, raw matter and energy, nothing else, something to use as intended from beginning.

Her hand armed with Beretta pulled the trigger, yet again sharp sound of firing gun could be heard by remaining survivors of worlds' end, this time creating a gravitational singularity strong enough to draw both Earl and Cleo, yet intentionally leaving out Freya, or simply designing a point towards she forcefully would pull both of obstacles manually, in order to annihilate current form of Earl utilising confusion which Cleo probably had while living out Natalie's memories. She didn't pay any attention to logic behind it, fact that Cleo was embodiment of devoured universe, that Earl was a meltdown of Fragments, it was her world for good or worse, rules never applied to her, why should they when she became 'omnipotent', her thought should be more than enough. Just before effects of her first 'shot' worn off returning percpetion to normal, albeit slightly refreshed.

- Curiosity killed the cat, I guess you could say - she said aloud yet making it absolutely clear in her mind that she's adressing First* - Sheol, Earl...You wondered why I prefer to bind them, as you said they were merely tools, and as such need tempering. Wouldn't you agree? I guess I'll need another fix, forgot about sufficient duration. How did you like feeling of it though, memory I mean. Not cutting through 'boring details'. - she asked First while preparing another 'bullet'within barrel of Beretta, despite claim that it was another fix, in reality it contained something far more consequential. She aimed at her head from side and pulled the trigger without hesitation.

Afterwards she put her gun behind her belt and decided to analyse energy readings of Earl, just in case somehow gravitational singularity paired with colliding with Death wasn't enough to tore him apart into bunch of scattered Fragments for her to claim.

After acquiring energy reading she created concentrated tiny orb of energy which contained just enough to dazzle and stun Earl for few moments without much care for amount of possible damage it could deal, materialising it on coordinates of 'skin' of her opponent.

Agent didn't pay too much attention to latest incarnation of Death since she gave her enough memoies to be occupied for quite a while, apart of paranoid observation with corner of her eye.
Nonetheless she did proceed to formulate basic contracts binding both obstacles. Promptly forcing bindings upon them, assuming they were still in state showing slightest risk she ordered them to fall asleep.

*
"Curiosity killed the cat", sentence which was supposed to end any and every doubt of her survival and achievement of set goals which still weren't utterly destroyed, those remaining that is.

Codephrase triggering sequence of a plan which should grant agent all that she desired at given moment, plan which came to her mind inbetween flashbacks.

Utilising her tendencies to time manipulation, despite lack of time she figured that she could abuse perception adjustment via memories, which initially was flawed due to duration to her advantage.

Establishing a link between her own mind, copies, and finally mind of First, she created a delay between what she saw and what First could, subtly overriding his initial view which was identical to her own. Delay which should be just enough to allow her to form contract without getting killed in the process.

Additionally amplified by possible confusion resulting from her hastening perception, effect wearing off, and retriggering with second 'bullet' she shot herself with.

'Bullet' which in contrary to first one, was twolayered sphere, which initially contained similar memory of substance effects, however with opposite effect, while core part of it contained a contract which was binding core of First Being as one rightfully belonging to Natalie Nevarez, effectively switching her and First's positions, with slight adjustment for rendering First incapable of any action without her approval, while she remained in control of her body as well.

Also binding him to carry on what she had in mind for solving whole situation with Darks, devoured world, and her personal deals, in unlikely case that First would manage to catch up to what is happening despite delay and kill her before contract would take in effect. Which just in case contained part about ressurecting her, with specifications that contract is valid only for her. One and only true Natalie Nevarez, well at least according to her mind.

Assuming forceful contract would take proper effect she made two statements. One intended for ex-First :

- How is that for boring details?

And one for Freya :

- Personally I prefer psychos, however I suppose 'lunatic' is still better than 'fantasy-made-flesh bullshit'. I guess that does it for nasty part. Could use a drink now. Not a threat to you, no reason. - Nevarez completely disregarded fact that she nearly killed Freya a short while ago.

/////////////////
Treści kontraktów nie zamieściłem, żeby nie wyszła z tego olbrzymia ściana tekstu, zwłaszcza że nie jest pewne że do nich dojdzie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sro Lip 20, 2016 5:13 pm

There was a slight miscalculation in Natalie's plan. Impossible to predict from inside the system, as she was, but grevious in consequences.

The events that played out in the last corner of the universe were lightning-fast. Two burst of flame from the barrel were like a birth of a new star; two singularities were like two eclipses. However, even if almost instantenous, they were almost snail-paced compared to the decline of the universe. The process that started slowly was gaining speed expotentialy and passed the speed of light long ago. At the moment of the last shot, the force that was devouring everything was already upon them.

Alas, it wasn't 'devouring' as much as it was 'compression'. Reminder of the universe was being decomposed and redistributed to the remaining parts over and over, faster and faster and so proportionaly that even the participants of the last battle, didn't notice. Unless not before it was too late.

Nevarez put a second bullet in her mind and at the same time felt and instant surge of power, which had nothing to do with the First. Cleo, the embodiment of lifeforce, disappeared and boundless energy was bursting through agent's very being. In the same moment Earl roared, stunned; his body cringed at strange angle and burst from the stomach, collapsing in on itself.

However, she didn't have 'time' (no matter how ilussory it become) to observe that. While she was being showered with new power, the rest of the universe collapsed on them with the speed of darkness. Even transcendent beings would not comprehend what exactly happened in that chaotic moment. Natalie lost her senses, bursting to the brimm with new matter and energy being forced inside her by ungodly pressure. It was akin to sailing forth through the meanest of maelstroms, only worse.

Once she came to, she was standing on a beach. It was a real beach, but it was just a figment of reality at the same time. She felt suprisingly normal. Of course there were differences. First of all, she had more senses than before. Not only her physical senses, but more than her extraperceptional senses or transcendent senses.

Second of all, she felt First below her consciousness. It was a huge gamble, but it seems that pride and arrogance have the power to bring down even the mighties of beings. At least that's the feeling she's got. He was shouting something in the depths of her being, but turning that voice off was suprisingly easy. There were more voices below that, but they were inaudiable. Enough pressure might combine even noble gasses, but that doesn't matter they'll fit well. Nevarez wasn't even completly sure of her own composition right now.

There was also her newly found knowledge (taken from the First) and power (taken from all the other... 'elements'). However, none of this seemed odd. She became aware how to weave the reality itself but it was just a skill, no different to her than to how to clean her pistol. One of which she still clutched in her hand.

The beach was about a hundred meters across, including the ocean, bushes and a single palm tree. She could see the darkness just beyond the reality. There was water and waves, but no ocean. There was sand, but no earth. There was breeze, but no atmosphere. There was sunlight, but no sun. Everything created straight from the subconscious.

The only detail was that it wasn't just her subconscious. There were two beings on this beach, her and 'it'. She was tempted to call it Earl, but she knew that wasn't the case. Her knew knowledge gave just one explanation on what had saved her. Ironically it was not her powers or so called 'godhood'. What saved her was her monstrous ego. Besided the situation with the First, that was the factor that allowed her to flow to the top and assume command on the amalgamation that was at the moment Natalie Nevarez.

Eard wasn't so lucky. It wasn't even about winning or losing control. It was something new that emerged from all those fragments and who-knows-what-else in that extreme situation. At the beginning it was fromless, shinning golden light, through the darkness, always shifting.

For a moment it took the form of Hunter Devine, but felt that pity would not save it.

For a moment it took the form of a hooded figure, much alike Sheol, but far much more sinister. Again it felt that fear would not save it.

Several half-shaped forms came and went, until it decided to go with something simple. It mimicked Natalie, taking on her form with skin as dark as darkness around them and with white accents of eyes, hair, teeth and nails. In left hand it clutched something that looked like a sheated katana, but didn't mind the weapon.

It opended mouth and screeched with frustration in a earth-shattering voice. If there was any earth to shatter, that is. It kept distance, pacing back and forth, like a caged animal. Natalie's newfound knowledge allowed her several obserwations:

* Space they resided in were created by their subconscious energy, that was released and mingled all around them, however was having no other effect. As blowing your breath would have no effect at a fist coming at your face.
* It behaved as an animal, Natalie could clearly feel its primal emotions, but was far from mindless. It was sentient and inteligent.
* Finally, maybe because Nevarez started absorbing matter and energy a split-second earlier - or maybe by sheer luch - it seemed that she got a better bargain in the aftermath. She felt that she was at the moment stronger (even if ever-so-slightly) that it. Maybe around 51 : 49. If you would split the universe in two.

avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Sro Wrz 07, 2016 3:24 am

Her eyes were rolling around for quite a moment past her arrival at beach area due to experiencing maelstormlike compression, she felt quite refreshed by both surge of power and sole experience of it.
After scanning environment focus of her eyes landed on ‘it’, she observed curiously as it was deciding which form to take, finally flinching due to scream more out of habit than of necessity. Nevarez felt pleased, even if with a tiny bit of miscalculations and confusions her plan did work, so she didn’t have to worry about potential First oddities, however ‘it’ was a new unknown in equation.
Natalie sighed and just said – Nope – afterwards she holstered her sidearm (which had purely decorational purposes given circumstances) while proceeding to walk in direction of only palmtree in area, most likely leaving ‘it’ in slight confusion. She wasn’t completely careless however since during stroll she kept an eye on ‘it’ in case of deflecting eventual attack which for time being was doubtful from her perspective.
As soon as she arrived at best palm tree in whole universe, she did most reasonable thing possible – she sat under it with her back leaned on trunk of tree, and materialized herself a bottle of finest rum she remembered ever drinking. Promptly refreshing said memory in classic way, without bothering with fancy stuff like glasses.
- I can’t just abandon my plans only because something unexpected happened – she said towards ‘it’ in sort of explanatory tone – Now, since I have my drink as scheduled : you seem intelligent, so let’s get this through with, aye? For a starter few things : you seem to be quite on edge, but screaming won’t change anything. Since you’re intelligent how about using words? This English thingy seems to be quite handy for communication purposes, well definitely better than guesswork. – she took another sip of liquor – Second of all, I suppose introductions are in order, I’m Natalie ‘Misfortune’ Nevarez, person who clearly doesn’t care about dying since got herself undeaded, nor about ‘personal status’ of anybody as in we’re in this situation and I apparently have took over seat ‘creator of universe/first being/god’ however my current ‘job’ is called, now who and what you might be? – she waved her left hand at ‘it’ in a greeting gesture and smiled, first time since a while without any hidden intentions at given time – Third thing off the list, I wouldn’t exactly say it’s best idea ever to assume form as similar to mine, since there were few beings before you who had that bright idea, neither lived long. Then again fortunately for you, I’m somewhat tired, or bored of constant conflict recently, so whoever you might be I’m willing to give it a shot for possible peaceful solutions or reasonable compromise. – she leaned her left hand over knee of respective leg in relaxed manner – So I’ll start with layin’ my cards out on the table so to speak, simply put I want to restore universe to what it was approximately while I was still human/barely Transcendental, while still possessing my recently acquired core of existence since it seems quite handy. Most of that will require either your cooperation or, well you get the idea. Now the question is, what do you want. And I’m asking about what YOU want, not some foreignly imposed purpose since such things we should be able to work around. Oh, right. Want a drink as well? – she extended her right hand in which she held bottle of rum towards ‘it’ gazing upon it with curiosity. ‘I certainly would look very odd with such colour combination, note to self : don’t change colour of skin to pitch black’
While waiting for response from ‘it’ she poked around her insides mentally, wondering whether one of them silent noble gases-voices were belonging to someone annoyingly familiar and recently deceased. ‘After all my arrogance clearly broke universe enough to suspend any logic’ she smirked briefly while having that thought. Assuming that by some absurd coincidence there was such voice she tuned it up enough to be audible to her.

Sory za ściane tekstu, problemy z netem i pośpiech, nie mam neta przez najbliższe 2 tygodnie

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sro Wrz 07, 2016 1:17 pm

Natalie checked her insides, but could not find any sentient voices. Even if she was capable of finding singular thoughts or memories belonging to the past beings, they were completely blended and grinded together with the others. It was truly difficult to say whether the universe consisted only of the two of them or if the two of them consisted of the universe.
'It' bend its head sideways in a way proving that a spine was a redundant contraption. When Nevarez finished talking, It straightened up.
- You seem awfully relaxed, considering the situation - It said in a stern voice, not far removed from agent's own. She closed the distance a few paces. - I wonder is it the so called 'balls of steel'? Or simply foolishness?
- Look at me, I'm Natalie 'Misfortune' Nevarez and I'm oh-so-important! - It momentarily changed to a mocking tone. - I'm so proud to be the biggest asshole in the whole universe! I so clearly don't care if I die I will stress that at every occasion! - Black & white face of Nevarez twinged mockingly, before returning to a neutral expression straight away. Shiftiness in tone and behavior were blatantly obvious. - Me?
- What is me? - It frowned as if Natalie poised a deep philosophical question. - I guess you can call me 'Cero' - It said with suddenly pleasant tone. She even smiled showing pearly-white teeth. She was now not further than a step from sitting Natalie. - So you want to revert the universe back to how it originally was, is it?
Cero raised her sword and thrust the sheath into the sand, leaving it like that. She fell onto her knees and reached for the rum bottle. Then took a long, deliberate sip, allowing a droplet of alcohol to trickle down her neck.
- What do 'I' want? - She repeated, getting on all fours to give Nevarez the bottle back. - What if I wanted to make love to you right now? - She asked while advancing slowly. - Or I could fuck your brains out - she added in Hunter's voice. - If that's your preference. I don't mind. I can show you pleasure you couldn't even imagine in that old universe of yours.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 8 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach