[Natalie] Alternate Reality

Strona 1 z 8 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

[Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pią Lut 17, 2012 8:16 pm

Gdy Anielica weszła do pokoju, świat nagle poszarzał i pociemniał. Zupełnie jakby właśnie używała swoich zdolności. Tyle, że nie używała. Widziała tylko siebie i tego klauna, reszta świata zniknęła. Worek na głowie humanoida udającego więźnia był zadarty do góry, rogi płótna nastroszone, niczym uszy nasłuchujące głosu swego pana.

Szklanka z rumem wyśliznęła się ze zbyt dużych rękawic i spadła w nicość. Overseer podniósł się z fotela, który również rozpłynął się w szarości, a następnie spojrzał na agentkę. A przynajmniej odwrócił worek w jej stronę.

Natalie poczuła, że nagle wie więcej niż jeszcze przed chwilą, choć informacja ta pojawiła się znikąd.

Zrozumiała, że stojąca przed nią istota nazywa się Overseer i jest członkiem grupy innych istot zwanych Nieprzeniknionymi. Ta konkretna grupa zajmowała się śledzeniem strumieni czasu na wielowymiarowej płaszczyźnie wieloświata. Strumieni do których niezliczone Natalie Nevarez wrzucały cały czas swoje małe grudki błota.
Zrozumiała, że przekazywanie jej wiedzy jest zbędną stratą czasu i łatwiej wtłoczyć informacje do jej prymitywnego mózgu.
Zrozumiała, że coś się zmieniło, gdzieś dużo wyżej niż stał jej nowy towarzysz. Nie powinna więc siedzieć jak kamień, tylko ruszyć dupę.

Overseer już szedł przodem. Nevarez musiała pobiec za humanoidem oddalającym się ze zbyt wielką prędkością jak na jego ruchy.

Zrozumiała, że w tej chwili prędkość jest rzeczą względną, przynajmniej dla niektórych. A także, że jeśli nie będzie nadążać, spadnie poza pole tymczasowej rzeczywistości i porwą ją wartkie nurty przy których połączenie z Nadyą Levchenko wyda jej się wakacjami.

Swoją drogą biegnąc za Overseerem – który złośliwie zmuszał ją do biegu była tego pewna – czuła się dziwnie lekka, jakby opuścił ją jakiś nagły ciężar. Zdaje się, że pani porucznik generał została w swojej własnej linii czasowej.

Przed nimi rozciągała się wąska, szara przestrzeń, niczym most linowy rozłożony nad przepaścią z rwącym potokiem rozbijającym się wściekle o ostre skały poniżej. Choć pojęcie przestrzeni, czy w ogóle odległości było tu rzeczą względną, Natalie nie mogła pozbyć się wrażenia, że poruszają się zaledwie tunelem wewnątrz jakiejś ogromnej, wielowymiarowej struktury. Czuła się obserwowana, choć niczego nie widziała poza plecami w żółtym kombinezonie.

Wreszcie dotarli do jakiejś większej komnaty. Wokół latały po elipsach kolorowe światła, ale agentka nie wiedziała, czy to rodzaj zwykłego oświetlenia, czy jakaś projekcja układów gwiezdnych. Pośrodku tejże komnaty, złożonej w większości z szarej i białej niby-materii, unosiła się jajowata, wirująca kolumna bryła czegoś, co mogłoby być nawet wodą.

Overseer podszedł i ukląkł na jedno kolano przed skupiskiem wody spuszczając głowę... to znaczy worek. Bez wątpienia agentka trafiła do zwierzchnika swojego nowego towarzysza, ale to nie było zaskakujące. Zaskakujące było to co przyszło wraz ze wkroczeniem do tego pomieszczenia. Był to rodzaj wiedzy, ale nie suche, szorstkie informacje wciskane do jej umysłu przez Overseera. Był to rodzaj subtelnej, delikatnej pewności, który przenikał jej ciało i przyprawiał ją o dreszcze.

Zrozumiała, że forma przed nią życzy jej dobrze. Nie jest jej sprzymierzeńcem, ani nie stoi po jej stronie, a zwyczajnie chce dla niej dobrze. Chce jej pomóc. Zaskakujące było też coś innego: pseudo-wodny wir był kiedyś kobietą. Człowiekiem. Czuła bijące od niej ciepłe, życzliwe uczucia, przenikające jej system nerwowy. W jakiś sposób wodna kobieta wstawiła się za nią. Chciała wciągnąć Natalie w szeregi istot wyższych, Nieprzeniknionych. Uważała, że to pomoże jej i im wszystkim.

Z wirującej masy wysunęły się kropelki wody, w locie tworząc kobiecą dłoń, choć wciąż zbudowaną z wody. Pomiędzy palcami wskazującym i środkowym uformowała się pojedyncza kartka zapisana z dwóch stron czarnym tuszem. Właściwie było to bardziej jak kawałek folii zapisany słowami, czy wręcz słowa zawieszone w powietrzu. Dłoń wyciągnęła kartkę w stronę Nevarez.

Natalie zrozumiała, że powinna ją wziąć. Powinna ją przeczytać. Na głos.
Zanim się zorientowała co robi, już trzymała kartkę w dłoniach. Była niemal całkiem przezroczysta, a jednak sztywna jak papier. Spojrzała na zapisane słowa:

“Sheol.
A dark and silent abyss where the souls of dead wander.
My foray into the abyss began with the innocence of a child chasing a butterfly.
Eternal pain.
Each breath brings with it smothering despair.
What words might I offer if I were to come across my mother and father?
So long as it has been since I bound across the earth, amassing a wealth of knowledge.
The intellect of a demon.
The ultimate equation which barred my path.
And the solution.
I continued to search for a simple and universal answer.
Joy. The joy of life.
The consummate joy of man that shall never fade.
However, the irregular wingbeats of the butterfly give rise to an infinite array of realities.
The laws of life sneer at human wisdom and escape from our grasp.
Cries of all kinds are averted, yet poverty never goes away.
Humans devour each other, succumb to disease, and cry out in agony as they die.
Oh, Sheol.
Merciless god of the underworld.
Death incarnate.
Hear my voice!
Hear the grevious sobs of a mourning child!
The carcass of the butterfly you have ensnared may pale or tear apart, yet still, there are those who would defy death for a single scale.
Behold! As the ferocious worms take flight into the sky again.
Crushed dreams… Lingering rays of sunset transformed into brilliant light…
Curl your lips into a smile. Spread your wings with fervor.
Take flight! Butterflies of despair!”
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Pią Lut 17, 2012 9:41 pm

Nevarez przeczytała kartkę na głos, zgodnie z imperatywiczną sugestią. Przemknęło jej przez myśl że taka "rozmowa" takie wcinanie się w jej umysł jest trochę nie na miejscu, ale z drugiej strony tak było pewnie szybciej.

Czytała i w pewnym momencie z lekkim rozdrażnieniem zauważyła że wkłada w recytację która powinna być beznamiętna, odpowiednią intonację do słów. A zarazem lekko się zjeżyła gdy tekst w pełni do niej dotarł. Zwykle nie lubiła zbytnio poezji, a jeżeli już to konkretną w miarę. Chaotyczną ale konkretną. Ale to przekraczało wszelkie normy konkretności. Było niepokojąco zbieżne z jej życiem, poza krzykliwym czy jękliwym nawoływaniem do jakiegoś Sheola bożka śmierci zdaje się.

W każdym razie po przeczytaniu spróbowała sztuchnąć Nyę czy wszystko z nią w porządku po czym odkaszlnęła.

- Well, this sounds awkwardly familiar... I see that let's say converting me looks like a quite good solution. Obviously I won't argue, I don't see nothing wrong in improving my possibilities, although I have to ask, what's the price of thy change? What it takes, and what kind of help you want from me after this so called conversion, hm? - agentka zerknęła to na Overseera to na tajemniczą wirzycę podejrzliwie nieco, to była nieco nietypowa sytuacja, trudno zaprzeczyć.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sob Lut 18, 2012 12:01 am

Gdy Natalie zaczęła czytać, gdy wpadła w odpowiedni rytm wypowiadanych słów, poczuła jak robi jej się ciepło w środku. Jakby ktoś wsypał do jej wnętrza nieco żaru. Czuła, że rozumie zapisane tu słowa, ich znaczenie odbijało się echem w jej głowie i nie była to żadna z wtłoczonych w nią informacji, ale jej własne zrozumienie.

Przed oczami zatrzepotały jej skrzydła motyli. Błahe i niesamowicie ważne. Nagle potrafiła odnieść nie tylko siebie, ale i całą ludzkość do tych słów. Im dłużej o tym myślała, tym jaśniejsze się to stawało.

Jednak pustka zrazu przywołała ją do porządku. Miejsce, gdzie powinna znajdować się jej druga połowa było puste. Była sama.
- Nie jesteś sama – powiedział znajomy głos, pierwszy prawdziwy głos odkąd się tu znalazła. Wrażenie Nyi objęło jej szyję od tyłu i przytuliło się do jej pleców. Tyle, że wrażenie dotyku miało też ręce, normalne, widoczne ręce, które obejmowały jej własną szyję.

Nie otrzymała odpowiedzi na swoje pytania, zupełnie jakby przeczytawszy ten tekst sama udzieliła jakiejś odpowiedzi, a może zgody. Spojrzała na Overseera, ale ten jak zwykle tkwił w bezruchu. Można by wręcz rzec, że gdyby kiedyś ogłaszano zawody na najlepsze pozostawanie w bezruchu, humanoid nawet by się nie ruszył.

Za to w wodnym wirze zaszła zmiana. Na jego powierzchni pojawiło się wybrzuszenie, szybko przyjmując kształt kobiecej sylwetki. Naga stopa stanęła na szarej niby-materii, a zaraz potem cała postać wynurzyła się w bryły. Była jakby nieskończona, brakowało jej szczegółów, kolorów, faktury. Niczym posąg z prawdziwej wody, nawet połączony był z resztą wicią sięgającą od bryły do pleców nowego tworu.

Kobieca postać zbliżyła się do Natalie. A gdy otworzyła usta, zamiast zastrzyku wiedzy, rozległy się słowa wypowiedziane miękkim altem. Trochę zaskakujący był wyraźny, walijski akcent.
- The words of Paracelsus hold true even after nine centuries. We are still just butterflies, running blindly into the scorching light, trying to escape from our darkness.
Wodna dłoń uniosła się i dotknęła miejsca nad sercem agentki. Ręce wokół jej szyi zacisnęły się kurczowo.
- Będzie dobrze – szepnęła Nya, przytulając policzek do policzka swojej siostry.
- You are free to take this any way you like. There is no price, no obligations, although, how you will act shall reflect on us all. I am convinced that this is for the best. You are the second – and third – child of man to ever recive blessing from Transcendentals. Honor and cherish it, like the life you were given by your parents. Brace yourself.

Żar rozgorzał i rozpalił się obejmując całe jej ciało i płonąc zawzięcie. Co ciekawe, jedynie przyjemnie grzał, a nie palił. Gorzał, płonął i szalał, aż wypalił wszystko. Natalie na chwilę straciła wzrok, słuch i pozostałe zmysły.
Gdy je odzyskała coś się zmieniło. Wciąż była sobą... chyba. Jej ciało było częściowo przezroczyste, a wewnątrz niego widziała wici, punkty i kłębki energii. Tak samo wokół siebie, w wirze wody, w stojącym teraz obok niej Overseerze, a także dalej, dużo dalej. Znajdowała się gdzieś w klastrze ogromnej budowli, jednak gdzie by nie spojrzała, budynek ciągnął się tak daleko jak mogła sięgnąć wzrokiem. Wszędzie poruszały się kształty i obłoki innej energii. Jeden z nich poruszał się tuż przy niej.

- Czy to nie cudowne? - spytała Nya. Wyglądała dokładnie tak jak sobie ją wyobrażała i także była półprzezroczysta. Okręcała się właśnie wokół własnej osi. Wyglądała na dziwnie szczęśliwą. W ogóle całość przypominała szalony sen, a nie część rzeczywistości. Nie zdziwiłaby się chyba wiele, gdyby obudziła się nagle z drzemki nad kubkiem gruzińskiej herbatki.

Tymczasem wodna postać odsunęła dłoń z jej piersi.
- You have been reborn – poinformowała ją ze śpiewnym akcentem. - You are no longer a human you used to be, you have become a one of us, a Transcendental, a part of our community, for good or worse. However different we may be, we try our best to understand each other and our hardest to respect each other and the world we are living in.
- Both of you will recieve a guide and a helper, so you don't hurt yourself or others in the begining. There is not much else I can say to you, girls. I would like you to make your own choices, be it selfish or selfless.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Nie Lut 19, 2012 4:54 pm

Natalie zerknęła na swoje ręce kontrolnie, czuła się trochę abstrakcyjnie. Tak... przeźroczyście. Trochę uspokoiła ją obecność Nyi mimo że w nieco innym wydaniu niż zwykle. I tyle energii wszędzie. Wszystko zaczynało wyglądać coraz bardziej interesująco i wymagało odpowiedzi by zaspokoić naturalną u Nevarez ciekawość. Z drugiej strony to mógł być też sen, nie byłoby to wcale zaskakujące, ostatnio trochę przesadzała może z wysiłkiem, z drugiej strony to było zbyt logiczne na sen.

Nie wspominając już o fakcie że o ile pamiętała jej sny czy fazy po różnych substancjach objawiające się zwidami miały znacznie więcej elegancji niż więzienny klaun Overseer.
- Owszem, również intrygujące. - przytaknęła Nyi zginając i rozprostowując palce na wpółprzezroczyste z pewną fascynacją. Po chwili podniosła wzrok na wodnicę.
- Well, I guess we're honored by this gift, unless this is just a dream not reality. Anyway, I assumed that you've already read our names, but if not we'e Natalie and Nya Nevarez. May I ask what's your name and how long it has been since your own change? - agentka dała chwilę na odpowiedź po czym kontynuowała - Well, I hate to be rude to a nice person, but...mmm you know, I was in the middle of cleanin' up some deathly mess, and I guess that if I won't set things right there, nobody will. On the other hand, I was in wrong timeline - zerknęła podejrzliwie na Overseera - I'm wondering if this was my mistake, or simply somebody "helped" me switch 'em... Anyway, thy question is, who will be our guide and helper, and if that wouldn't be too much to ask we would like to get back to time and space where we intented to be in, with the rest of the company. There is no need to worry about our choices, they're always our own. On the other hand... I got quite used to my body, and now I feel kinda' transparent, this might be a problem when dealing with other people, obviously that ain't a problem judging by the look of Overseer, right? Not that I would like to look like him, no offence but...You know.

W ostatecznym rozrachunku przed ewentualnym przeniesieniem Nevarez szarpnęła by się jeszcze by podziękować.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pon Lut 20, 2012 9:39 pm

Wodna sylwetka kobiety zaczęła się cofać do całości, stopniowo stapiając się z wirującą taflą, poczynając od kończyn, a kończąc na głowie.
- My name was Lynn – powiedziała kobieta. - And there is no simple answer to tell you how long I am here. For me it seems like a brief moment, if that would help you. I am sure you will understand... in time.

Postać straciła kończyny, pozostając przy tułowiu i głowie.
- The world is not a simple thing. You will come to understand that it is very different from what you have known. It does not like to be toyed with, and every action has appropriate reaction.
- In the same time it will feel like nothing has changed. In some respect we, the Transcedentals live our life not so differently from the Humans. We love, we hate, we desire knowledge and understanding. We life, we feel and we die. We crave... for different things. Natalie Nevarez and you Nya Nevarez, before we part, know this: no amount of transformation can change you. The real change comes from the inside. And life is a constant to change.

Po Lynn została sama twarz zanurzona w wodnej głębi. Spojrzała jeszcze raz na więziennego klauna.
- Being your guide and helper is still the job of the noble Overseer here – spojrzała po raz ostatni na obie kobiety. - It is in your best interes to heed his council. For now I must rest, may we meet later.
Wodna postać całkiem znikła w amorficznej bryle, a prędkość wirowania spadła. Agentka widziała, że strumienie energii tworzące Lynn zwalniają i zapętlają się wokół siebie. Najwidoczniej Nieprzeniknieni także mogli spać.

Ponad i wokół nich trwał ciągły karnawał postaci, sylwetek i sygnatur energetycznych. Widok był oszałamiający, dla kogoś kto widywał sygnatury psioniczne dość rzadko. Co prawda nie można mówić tu o dokładnie tym samym, ale podobieństwo było spore. Widziała na przykład Nieprzeniknionych poruszających się wewnątrz czegoś co tu mogłoby uchodzić za ściany tej prastarej struktury. Czuła bijące od nich zaciekawienie, choć niemal jej nie zauważały: podróżowały przez lata, przeglądając wiedzę tych ścian i wydarzenia jakie się tu rozegrały. Czuła, że gdyby się na nich skupiła, mogłaby zagłębić się w echa minionych tysiącleci...

Beware. I won't wait for millenia until you wake up.
Głos przedarł się do świadomości Natalie niczym nóż. Był to głos pozbawiony akcentu i intonacji, prosty, mdły i banalny. Jak u kogoś kto co prawda rozumie koncept języka, zna zasady i słowa, ale nigdy nie słyszał prawdziwej mowy i nie zależy mu by brzmieć naturalnie. Czarny worek wpatrywał się w nią zanim się nie odwrócił. Overseer wyraźnie blokował jej spojrzenie, był dla niej czarnym szkieletem otoczonym wirującymi płatkami sadzy, zamkniętym w znany jej, więzienny kostium klauna.

Nad sobą, gdzieś na kładce widokowej, może, widziała grupkę Nieprzeniknionych, przypatrujących się jej i omawiających coś. Gdy tylko się na nich skupiła, poczuła, że mówią o niej, są niezadowoleni z tego, że Lynn udało się przekonać resztę do wciągnięcia Natalie do ich szeregów. Nie zgadzali się z poglądami wodnicy, uważali, że dziecinność agentki przyniesie o wiele więcej szkody niż pożytku.

Trzy młode sygnatury wpłynęły gdzieś z dołu i zakręciły się wokół nowoprzyjętych, niczym zmaterializowane podmuchy wiatru. Zaniosły się śmiechem, Natalie czuła, że ich ludzkie formy wyglądają dla nich dziwnie i zabawnie zarazem. Zaraz jednak poszybowały gdzie indziej i rozpłynęły się w morzu energii nieprzerwanie płynącej przez antyczną strukturę.

Nya przestała szaleć i podbiegła, łapiąc swoją siostrę w ramiona. Pomimo półprzezroczystej formy, Nevarez zaskakująco wyraźnie czuła ręce tamtej i jej ciepło, gdy przytuliła się na chwilę. Gdy spojrzała w lustrzane odbicie swoich oczu, dostrzegła w nich znajome iskierki.
- Mam takie wrażenie... jakbyśmy szły właśnie na niesamowitą imprezę – Nya wyszczerzyła radośnie zęby.

Come. We have to go.
Overseer czekał na nie przy jednej ze „ścian”. Nie wiedziały jeszcze czy stworzył, czy tylko odblokował jeden z tuneli czasoprzestrzennych, ale szara ścieżka niby-materii rozpościerała się pośród ciemności. Straceniec ruszył przodem i obie siostry musiały za nim podążyć. Tym razem okazało się, że nie muszą biec, o wiele prościej było dotrzymać kroku ich tak zwanemu pomocnikowi.

Po chwili ścieżka się skończyła i ciemność zszarzała. Znajdowali się w ich mieszkaniu w Kosmogradzie. Chwilowo było ono puste.
This is the moment you shoud've arrive to if you weren't swayed by the stream. Time will start flowing soon. Assume phisical form. Otherwise you'll be like ghosts to the others. For now it will be enought if you remember the look of your phisical form. It will serve as a container for your energy. It won't be a real flesh if you wish to go back to it, but for now it will do. Hurry.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Wto Lut 21, 2012 4:01 pm

- Right, it won't be real, although why shouldn't it feel like real if it can, hm? - mruknęła przywołując z pamięci swój wygląd, potem dodając ubrania. Pozory zawsze warto zachować, pozory ułatwiają sprawę często. Aczkolwiek postarała się przy tym by dla przeciętnego człowieka różnica byłaby nie do wychwycenia, może poza nieco niższą temperaturą "ciała" niż u zwykłego człowieka.

Potem skontrolowała swoje dzieło, i gdy uznała że efekt jest zadowalający uczyniła w stronę Nyi zachęcający gest ręką, odzywając się w międzyczasie do Overseera.

- Well, obviously we're here, but what about the rest of the group? You know, the others who switched timelines with me. And a few more questions. For example what could you tell me about my, well our.. new possibilities, hm? Let's say.. would I be able to turn a blocker into esper, or on the other hand a regula human into esper? And on the other, less formal hand... what's with your appearance? You like inmates' jumpsuit or those oversized shoes or gloves? Or maybe you think of this whole idea of helping us as a some abstract form of punishment? Just curious.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Wto Lut 21, 2012 8:19 pm

Gdy Natalie przywołała obraz swojego ciała, a potem ubrania, poczuła jak coś ją pokrywa. Przypominało to właściwie noszenie pełnego cyberkombinezonu i nie było nieprzyjemne ani nic... jedynie dziwne. W końcu to teraz nie była już jej naturalna forma, jakby na to nie patrzeć.

Nya też przestała już być półprzezroczysta, właściwie to wyglądała dokładnie tak jak agentka sobie ją zawsze wyobrażała: jej lustrzane odbicie. No może nie dokładnie, ale blisko. Jej drugie ja ze zdziwieniem przyglądała się swoim dłoniom. Zaciskała je w pięści i rozkładała niczym świeże rękawiczki, które się jeszcze nie dopasowały.
You'll get used to this feeling.
Powiedział jej Overseer.
Symptoms may vary, since your body is adjusting to constraints. That's completly natural.

Następnie spojrzał na Natalie. O ile przekręcenie worka można uznać za spojrzenie.
Right now we're in a time-space bubble. It will burst soon and we'll enter this reality. Your companions are traveling here through a different route, alas they won't see a difference in the matter of your journey. From their point of view you were divided mid-way, but arrived safely at the destination point.

Worek przechylił się, po czym wrócił do poprzedniej pozycji. Agentka wyczuwała zamyślenie, niepewność i niechęć płynące od ich przewodnika. Mimo to wciąż miała dziwną pewność, że widzi tylko tyle ile on chce jej pokazać.
Your possibilities as a Transcendental are as vast as your creative mind goes. For we are mainly beings of sentient energy. In the same time they are as limited as your life-span. Things you speak of are possible. But bear in mind that for every action there is a reaction. Carelessness is your greatest enemy. You both may be transformed, but are still just like newborn children.

Ich pomocnik się odwrócił, jakby nie usłyszał ostatniego pytania, a obie kobiety poczuły drgania bańki czasoprzestrzennej w której się znajdowali. Szarość dostała przebłysków kolorów.
I don't consider this a punishment.
Stwierdził niespodziewanie Overseer.
But how would you feel if your job was to babysit someone to be effective in using possibly destructive skills, while knowing they would erase your whole kind from existence, to satisfy their own ego? It's hard for me to be happy.

Bańka pękła i wstąpiły we właściwy nurt rzeczywistości. Wraz z nimi w mieszkaniu pojawił się Serafim i Arkadyj Kiriyenko. Porucznik generał wylądował wprost na krześle, Anielica przykucnęła na dywanie.
- I think I'm gonna puke... - jęknął Serafim. - Oh, maybe not, uh... - dodał przyciskając dłoń do ust. - At least everything went well...
- No, nie powiedziałbym – zaprzeczył dowódca wojsk Kosmogradu. - Albo może lepiej przestanę jednak pić. Widzę podwójnie – zamrugał raptownie.
Nya nie wytrzymała i parsknęła śmiechem. Spojrzała jednak na nieprzeniknioną sylwetkę ich przewodnika i jakoś przestało jej być do śmiechu.
- That makes the two of us. But that's not the main problem – rzucił Serafim. - Something's off – mruknął jakby do siebie. - What happend to you two? - dodał już głośniej do Natalie i Nyi.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Wto Lut 21, 2012 9:23 pm

Natalie na próbę zgarnęła krzesła dla siebie i Nyi tak jakby korzystała ze swoich dotychczasowych zdolności, dorabiając przy okazji brakujące dla Overseera czy Serafima.

Zaraz potem rozsiadła się wygodnie z przyzwyczajenia. Uśmiechnęła się z lekkim rozbawieniem na słowa porucznika jenerała po czym odezwała się.
- Nie zaprzeczę, odstawienie flaszki by ci nie zaszkodziło. Ale właściwie z waszym postrzeganiem jest wszystko w porządku. Ale myślę że powinnam was nieco oświecić, a więc poznajcie moją siostrę Nyę. Co do tego co się nam stało... ujmę to w ten sposób, z tego co wiem nic złego. - wzruszyła ramionami.

Oh come on, I might be annoying, cruel or malicious sometimes but just look around, I didn't kill every human in known universe for some absurd form of fun or satisfaction, right? That would be sooo tirin', and not worth the effort. Don't you think? When I'm sayin' that would be pointless from my point of view there is no need to worry, after all my sister wouldn't think of such inhumane act, as far as I know her. So cheer up Overseer. Anyway, what sort of reaction might it be in cases I've already mentioned before, something like those which I've experienced before for example, exhaustion? Oh well, the best method is trying it, right? Just tell me how should i change his blockerish brain parts to esperish so I won't melt his brain accidentally, would you be so kind? Zwróciła się do Overseera w ten sam sposób co on sam do niej, a przynajmniej spróbowała. Po otrzymaniu odpowiedzi z kolei podjęła próbę wcielenia swojego zamiaru w życie. Po skończeniu lekko przekrzywiła głowę z ciekawością obserwując ewentualną reakcję generała.

- Jak tam twoja nienawiść do psionitów Arkadyj? Może... przypadkiem znikła?
Następną rzeczą którą zrobiła było sprawdzenie czy może już był pod drzwiami efreitor Raibov, jeśli tak pomyślała o tym by zaimplementować mu rozkaz od por.gen. Kiriyenko by przyprowadził do jej mieszkania dzieciaka Gorbova. Powinno się udać, czemu nie. Chyba żeby udało jej się zlokalizować Ilyę Gorbova bliżej od Raibova, wtedy nie bawiłaby się nawet w pośredników tylko wprost nakazała mu przyjść do mieszkania jeśli chce poszerzyć horyzonty i przy okazji poznać Anielicę. Nawet pomyślała o tym by się podpisać.

- A tak swoją drogą, Serafim, co z Cleo? - zagadnęła konwersacyjnym tonem do Anielicy przekładając między palcami wytworzoną monetę 5 koronową.

A właśnie, jak tam twoje samopoczucie, co Nya? Jak sądzę trochę większe wywiera na tobie wrażenie cała sytuacja niż na mnie, w końcu przeskok wyższego kalibru, nie? Szczerze powiem że wcale nieźle cię widzieć dla odmiany w rzeczywistości. mruknęła mentalnie do swojej świeżo zmaterializowanej bliźniaczki.

- W każdym razie, myślę że teraz...teraz wszystko pójdzie znacznie łatwiej. Och, chyba że wystąpią nowe okoliczności, ale nawet jeśli to czego nie może jedna osoba zrobić, mogą dwie nieprawdaż, Nya?


Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sro Lut 22, 2012 2:36 pm

Krzesła były proste do zrobienia, pojawiły się w powietrzu niemal bez wysiłku i opadły miękko na właściwe miejsca. Natalie rozsiadła się, a Nya poszła za jej przykładem, wyraźnie rozkoszując się rzadką przyjemnością z siedzenia we własnym ciele. Choćby i sztucznym. Overseer nie skorzystał z podarunku, a Serafim spojrzał na swoje z zaciekawieniem, choć także nie zdecydował się usiąść.

Agentka czuła zmieszanie i zmęczenie płynące od porucznika generała i zaciekawienie połączone z podejrzliwością bijące od Anielicy.

Cały wywód od dobrych zamiarach Natalie i tym, że jeszcze nie skorzystała z okazji wymordowania wszystkich żywych istot we wszechświecie, Overseer skwitował krótkim:
Yet.
Gdyby więzienny klaun wydawał z siebie dźwięki, psionitka miała wrażenie, że teraz by westchnął.
Yes, we suffer from exhaustion, untill there is nothing left of us. Our strenght replenishes over time. But that is not the problem here. Your skills are times better than when you were a human, that's true, but even without the danger of error there are still many things to consider. Even we, who study all possibilities sometimes lack insight to learn what will happen. Reality may not meet your intentions or expectations...

Ich pomocnik miał chyba ochotę klepać więcej komunałów, ale Natalie nie miała wielkiej ochoty ich wysłuchiwać. Jak nie spróbuje to się nie dowie, czyż nie? Spojrzała na porucznika generała, który zmarszczył brwi, nie rozumiejąc skąd to nagłe zainteresowanie, uniósł pytająco brew.
To jednak nie było ważne. Gdy się trochę skupiła, mogła to widzieć: bijące od niego fale negatywnej energii, interferujące z każdym źródłem energii pozytywnej. Jeśli tylko zechciała mogła zajrzeć do jego umysłu, zobaczyć go jako projekcję mózgu, niemal tak jak to robił Kuro, jednak tym razem projekcja nie była projekcją, ale znajdowała się w czaszce dowódcy. Była jak najbardziej realna.

A tam, o tam, lśniące skupiska, tysiące, dziesiątki tysięcy połączeń, służących jedynie produkcji bezsensownych fal energii, które niczemu nie służyły. Widziała pasemka komórek obumarłe od zgubnego działania tych właśnie części, a także takie wyniszczone nadużywaniem alkoholu. Nagle zrozumiała, że czuje się wspaniale, niesamowicie... umysł mężczyzny leżał przed nią otworem i mogła mieć nad nim całkowitą kontrolę. Śmieszny, organiczny móżdżek, taki galaretowaty i ograniczony...

Nie, nie, Natalie Nevarez była poza takie trywialne upijanie się mocą. Musiała trzymać szyk. A mimo to nowe pulsowanie w jej ciele niosło ze sobą uzależniającą dozę ekscytacji. Nie przypominała sobie, żeby się tak kiedykolwiek czuła. Overseer nie chciał jej pomóc, żeby mogła pomóc porucznikowi generałowi. Ale wcale nie potrzebowała jego pomocy. Nie wiedziała nic o funkcjonowaniu mózgu, mocy psi, a co dopiero blockerów. Nie miała pojęcia jak odwrócić polaryzację procesu. Teraz jednak ta wiedza wpływała do niej sama, wypełniała ją, wirowała w niej. Zupełnie jakby otworzył się przed nią tajemniczy skarbiec wiedzy, jeśli czegoś potrzebowała, było tak i przybywało, by ją obdarować. Niezwykłe i wspaniałe uczucie.

Teraz widziała jak na dłoni, które części odpowiadały za produkcję mocy, a które zostały źle połączone przez przypadek genetyczny. Nie miała pojęcia co się z nią dzieje, ale podobało jej się to. O tak, bardzo jej się podobało. Właściwie trochę było jej wstyd, że wcześniej nie zdawała sobie sprawy z takich prostych spraw. Jej pole widzenia ograniczyło się do dowódcy i widziała, że jego wzrok skupia się tylko na niej. Mógł nie wiedzieć co się faktycznie dzieje, ale jego istnienie reagowało na obecność czegoś doskonalszego, lepszego od niego. Był sparaliżowany niczym człowiek spoglądający w oczy absolutu.

To było aż zbyt proste. Wyciągnęła rękę i choć niczego nie dotknęła, kazała połączeniom przenieść się na odpowiednie miejsca. Arkadyj drgnął po czym złapał się za głowę i zaczął krzyczeć, ale to nie miało znaczenia. Ból był przejściowy, choć intensywny. Czuła go, czuła go wyraźnie, przeszywające rwanie wewnątrz czaszki, której nie miała. Bo to nie był jej ból; czuła ból Kiriyenko i było w tym coś przyjemnego. Cierpienie łączyło się jakoś z tym elektryzującym doznaniem, które ją ogarnęło. Jakaś jej część nie chciała by to się skończyło.

Inna jej część litowała się nad cierpiącym człowiekiem, rozważała przerwanie zabiegu. Jednak jej nowa wiedza stwierdzała jasno: procesu nie wolno przerwać, inaczej pacjent umrze. A potem było po wszystkim. Mężczyzna leżał na podłodze w pozycji płodowej, kurczowo trzymając się rękami za głowę. Jego mózg został przestawiony na właściwie tory, stał się psionitą. Natalie mogła przez chwilę podziwiać piękno swojej pracy. Wykonała lepszą pracę niż jakaś tam natura. Gdyby tylko chciała, mogłaby...

A potem coś w nią uderzyło. Świat wrócił na właściwie tory, znowu mogła widzieć cały pokój, nie tylko swojego pacjenta. Czuła jak opuszcza ją tajemnicza siła i jak ulatuje z niej wiedza, która nie była już potrzebna. Wrota do skarbca wiedzy zatrzasnęły się przed nią. Zniknęła gdzieś ekscytacja i upojenie. Co to w ogóle było? Natalie brała w swoim czasie niejedną substancję, także te psychotropowe i halucynogenne, o ile były w granicach bezpieczeństwa. Zdarzało jej się nawet brać to co tak lubią młodzi: środki po których człowiek czuje się wielki i potężny. Z tym czymś nie było jednak w ogóle porównania. Jakby wciągnął ją podwodny wir, wprost w niezbadaną otchłań. Tyle, że nie czuła się wcale źle, nie miała symptomów odstawienia. Czuła resztki tamtych doznań i miała ochotę na jeszcze. Z drugiej strony oszacowała swój stan i ze zdziwieniem stwierdziła, że zużyła prawie jedną trzecią swoich sił na taką drobnostkę. Jak to było w ogóle możliwe?

Nie miała jednak chyba czasu tego rozważać. Przed nią stał czarny worek, teraz dziwnie przypominający katowski kaptur. A ona unosiła się pół metra nad podłogą. Obca siłą schwyciła jej kończyny niemal tak jak na tamtym śnie. Czuła niewidzialne sploty sieci energetycznych oplatających ją niczym pajęczyna motyla. Tyle, że tym razem zamiast ją rozkrzyżować, jej ręce i nogi zostały bezpardonowo zawinięte za jej plecy. Poczuła napięcie, ale nie ból. Gdyby miała kości zostałyby zgruchotane, teraz jednak czuła tylko dyskomfort.
What do you think you are doing?

- Przestań, zabijesz ją! - krzyknęła Nya rzucając się na Overseera. Niespodziewanie zatrzymała ją dłoń Serafima.
- Kto tu jest? - wyszeptał jej do ucha. Miał dziwny, podekscytowany wyraz twarzy.
- Co? Nie mam na to czasu, puszczaj! - Nya zamachnęła się na Anielicę, ale ta zmaterializowała skrzydło, które owinęła wokół jej dłoni.
- Nie jesteś człowiekiem, co? Wydawało mi się, że coś jest nie tak... dlaczego wasze sygnatury przywodzą mi na myśl tamtego humanoida?
Spytał Serafim, a Nya miała najwyraźniej ochotę mu coś ostro odpowiedzieć, ale on nagle wbił jej dłoń w brzuch. Drugie ja Natalie zgięło się zdziwione raczej z przyzwyczajenia przyniesionego z przebywania w ciele agentki, niż z czegokolwiek innego. Anielica wyjęła dłoń, całkiem czystą, a pęknięcie niemal natychmiast się zasklepiło.

- Tak myślałem...
Zaczął mówić, ale druga dłoń Nyi uderzyła ciało ich wnuczki w klatkę piersiową. Musiała trochę przesadzić z siłą, bo zdziwiona Anielica odleciała do tyłu i z rozpędem wyrżnęła w stojący pod ścianą kredens, przerabiając go na stos drzazg i osypując deszcz kawałeczków tynku ze ściany.
- Mówiłam, żebyś mnie puścił! - warknęła Nya, odkręcając się do ich teoretycznego przewodnika.
That much won't kill her. Relax. Or maybe you want to join her, hm?
Nya zatrzymała się w pół kroku, niepewna, czy rzeczywiście zdzielenie ich pomocnika pomoże Natalie. Overseer jednak nie zaprzątał sobie głowy drugą Nevarez, skupiając się na tej, którą trzymał w potrzasku.

Right when I told you to be careful. You just never listen, do you?
Kiriyenko wydawał się niewrażliwy na zajścia w pokoju. Leżał, a choć był przytomny, najwyraźniej jego mózg wciąż próbował powrócić w pełni do rzeczywistości. Ból powinien zniknąć wraz z końcem zabiegu, więc albo był to proces przystosowawczy nowych połączeń, albo jakiś rodzaj szoku emocjonalnego.

Tymczasem Serafim zdążył się pozbierać i wyglądał na bardzo zadowolonego.
- Czemu ona wisi w powietrzu? I czemu jest złożona jak pacynka? - zapytał, oblizując usta. Nya spojrzała na niego kątem oka ze złością, ale nie zniżyła się do odpowiedzi. Zagryzła wargi i całkiem zmieniła podejście.
- Mógłbyś ją puścić? Bardzo proszę – wyszeptała, najwyraźniej zapominając, że nie musi mówić na głos.
Why should I?
- Byłabym niezmiernie wdzięczna – dodała, skłaniając nisko głowę. - Jestem pewna, że miała jak najlepsze intencje. Z całego serca przepraszam.

Czarny kaptur przez chwilę wpatrywał się w odbicie Nevarez, po czym nacisk na członki Natalie ustąpił. Jej ręce i nogi wróciły na swoje miejsca, a agentka poczuła pewien rodzaj ulgi. Overseer ukląkł nad leżącym Arkadyjem, choć przecież nie musiał się w ogóle ruszać z miejsca.
He'll be fine. As far as his body and brain are concerned.
Zawyrokował, podnosząc się. Mimo to nie wyglądał na zadowolonego. Nawet pomimo braku twarzy.

W tym czasie Serafim udał, że nie został zignorowany i otrzepywał się nonszalancko z drzazg i tynku. Gdy zobaczył, że Natalie wraca do właściwiej postaci, a Nya najwyraźniej prowadzi konwersację z kimś niewidocznym, pstryknął palcami, dla zwrócenia uwagi.
- Coś się stało, tak? I co teraz? Pracujecie dla tych głupców, którzy chcą odebrać mi małą, hmm? Jeśli jest jakieś inne wytłumaczenie niż to, że się sprzedałyście, to chętnie się dowiem. Co się będzie działo później zależy od waszej odpowiedzi... moje drogie babcie.
- Nic ci się nie stało, Nat? - spytała Nya, klękając przy swojej siostrze i cały czas ostentacyjnie ignorując Anielicę, co chyba nie było najlepszym pomysłem, ale szczególnie nie dziwiło biorąc pod uwagę sytuację.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Sro Lut 22, 2012 3:41 pm

Nevarez otrząsnęła się mentalnie z efektów mieszania mózgu i overseerstwa, co po chwili zostało zobrazowane potwierdzającym skinieniem głowy w stronę Nyi.
- Taaak, wszystko w porządku jak narazie. - podniosła się, ostentacyjnie otrzepując ręce z niewidocznego kurzu, zaraz potem zwróciła ostry wzrok na Serafima. - Ustalmy kilka rzeczy, tak "coś się stało". Tak nie jestem już człowiekiem. Nie, nie pracuję dla nikogo w tej chwili, a sam fakt tego że próbowali mnie zabić ci sami którzy chcą ci odebrać Cleo poczytuję za osobistą obrazę która zasługuje na śmierć. Masz jakieś jeszcze cudowne teorie spiskowe które nie mają ani krztyny logiki w sobie, a za to skutecznie odwracają twoją uwagę od tego co ważne, czyli tego że wrogowie mają w tej chwili znacznie mniejsze szanse niż wcześniej? Podpowiem ci, nierozsądnie jest wnerwiać i oskarżać jedyne osoby na całej planecie które jednocześnie znasz i jednocześnie dla odmiany nie chcą zabić ani ciebie ani dzieciaka. Lepiej daruj sobie groźby, w tej sytuacji są one po prostu śmieszne. Nawet jeżeli jakimś cudem byś zabił mnie i Nyę, skończysz tak jak ostatnio. Jako ich marionetka, a tego chyba nie chcesz, co?- prychnęła podchodząc do Kiriyenko, wskazała Nyi gestem by pomogła jej usadowić go na fotelu, gdy ten tylko się znalazł na fotelu sprawdziła podstawowe reakcje na bodźce, pstrykanie przed oczami, takie tam rzeczy.

Następnie zwróciła wzrok na Overseera. Wściekły wzrok warto zaznaczyć.
Yeah, careful. Maybe if you would be so kind to speak more briefly, without moral decorations, and say from your own experience what could happen... Then maybe the whole situation wouldn't happen. Also, as far as I remember you didn't say anything like "don't do this" or for example "that's quite risky, I wouldn't do that if I were you but well if you must try it this way, it should be quite safe". But nooo, better just wait what will happen and then try to do smth riskin almost everything in one single shot, that's your method, hm? Doesn't really sound like help, you know. Even if the timing was right, and assuming you did let's say the right thing, when there's no right or wrong...Form of it was inadequate, definetly. And If you REALLY want to expect listening from me, maybe try saying something in less pompous way, without all those fancy decorations and fears that I'll destroy the whole universe? Ease up a little, if ya think that I'm a threat 'cos in let's say one of endless quantity of realities states that I have done such thing then...You're a hypocrite. If everything what can possibly happen happens, then there is one where you did such thing. Sheesh, there must be one for everyone, Anyway, maybe the time was right, but still ya don't know a damn thing how to treat a girl. So for the future, If ya got something to say, just say it instead of creatin' such annoyin' energy webs when it's after the whole thing, it's not much to ask assuming that your job is really to help, not to kill me. Na zaakcentowanie swoich słów jeszcze prychnęła po czym wróciła do obserwacji jenerała.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sro Lut 22, 2012 8:23 pm

- Ładna mówka, ale nic mi nie wyjaśnia – Serafim parsknął pod nosem. - Widzicie, wiem, że mówią o mnie, że jestem potworem, ale spójrzcie na siebie! Spójrz na nią! - skinął głową w kierunku Nyi. - Zrobiłem jej wyrwę w cholernym brzuchu i nawet nie drgnęła. Zresztą sama powiedziałaś, że nie jesteście już ludźmi... kim więc jesteście? Jak mogę wam ufać? Nie przeczę, że Natalie Nevarez, moja babcia, choć z innej linii czasowej, jest prawdopodobnie moim największym sprzymierzeńcem. Skąd jednak mam wiedzieć, że to ty? Że to wy? Wpierw gubicie się w strumieniu czasu, a potem wracacie nie dość, że w dwóch osobach, to jeszcze jako... coś. Świat nie jest zbyt prosty, niestety.
- Teraz więc muszę rozważyć co jest najlepsze dla mojego dziecka. Po to się w ogóle cofaliśmy, przyznacie chyba? Więc tak sobie myślę: kto zagraża mojemu maleństwu? Jakieś humanoidy, które rozpadają się od jednego uderzenia? A może para nieludzi, których nie rusza nawet rozdarcie? Zakładając nawet, że nie spiknęliście się z tymi głupcami, mój instynkt mówi mi, że powinnam się was pozbyć tu i teraz.
Anielica oblizała usta w dwuznaczny sposób.
- Wasz sposób bycia, wasza aura, sygnatura... to co zrobiłaś temu człowiekowi. Jestem pod wrażeniem. Całe ciało mi mówi, że stoi przede mną ktoś mi równy... ba, zapewne ktoś silniejszy, przed kim powinienem się ukorzyć. Z drugiej strony instynkt mi podpowiada, że cokolwiek wam się stało, nie opanowałyście tego w pełni. Gdybym uderzył teraz... - wyraz twarzy ciała Leah cały czas wyrażał coś na kształt radosnego oczekiwania.

Zarówno Natalie jak i Nya nie musiały się wysilać, żeby czytać w wysyłanych przez Serafima sygnałach: nigdy nie spotkał nikogo kto byłby mu równy. Być może więc wierzył w to co mówił, a być może zwyczajnie szukał pretekstu do walki, żeby sprawdzić co tak naprawdę umie, ile jest wart. Na co komu cała ta moc, jeśli nie ma jej przeciw komu użyć? Poza tym jego długi sen przerwało pojawienie się kogoś kto w ostatecznym rozrachunku chciał go zabić, a kolejne wydarzenia podnosiły napięcie. Nawet samo cofnięcie w czasie było czymś czego nie praktykował od lat. Bijące od niego emocje niosły posmak tęsknoty za uczuciem, że żyje, czymś czego dotychczas zaznał jedynie w walce.
- Więc może jednak skusicie się na wyjaśnienie? Albo przedstawienie mnie waszemu niewidzialnemu koleżce, który wcale nie jest jednym z moich wrogów jak mniemam? Tylko bez pustych gróźb o „powrocie do bycia marionetką” dobrze? To mnie obraża.

Właściwie to nie było jasne, czy tylko je prowokuje, czy naprawdę szuka powodu by im uwierzyć.
W czasie, gdy Anielica mówiła, siostry Nevarez podniosły porucznika generała z podłogi i posadziły go na krześle. Był zadziwiająco lekki jak na rosłego mężczyznę, ale też ich siła była bezpośrednią przekładnią ich energii na „powłokę”. Natalie pstryknęła Kiriyenko kilkukrotnie przed twarzą, potrząsnęła nim i delikatnie popukała w policzki czubkami palców.
- Nevarez...? - wybełkotał uchylając powieki, mrużąc oczy i mrugając. - Co się ze mną stało...? Nie pamiętam... - wymamrotał, pocierając zdrową ręką oczy i twarz, jakby wybudzał się z głębokiego snu.

Miłą odmianą było to, że Overseer wpierw wysłuchał całego wywodu agentki zanim przeszedł do tego co mu leży na metaforycznej wątrobie. Rzeczy, które zaczął mówić, nie były już takie miłe.
Three things. First of all, I was in the middle of explaining things when you decided that you didn't need any explanation. Secondly, it exist. Right and wrong, good and evil, morals and ethics. They are like laws of phisical world, the exist whether you believe in them or not. Lastly, don't presume that I will ever consider treating you specially based on your sex. Eh, that won't do. That won't do at all.

Po raz pierwszy Natalie usłyszała jak więzienny klaun wzdycha. Nie miał płuc ani nie był człowiekiem, więc był to czysto teoretyczny wyraz stanu psychicznego, ale czy w ogóle coś dla niego znaczył? Być może przyswoił sobie takie onomatopeje wraz z językiem angielskim. Wciąż niewidoczny dla postronnych przeszedł się po saloniku, dotykając przerośniętą rękawicą czarnego kaptura. Po raz pierwszy wyglądał niemal ludzko, co było w pewien sposób dziwne.
What miss Lynn was thinking? I just can't comprehend that. What's with this „it will work itself out if you give it a chance”? So irresponsible, so unlike her usuall self... Why pick me of all Transcendentals? I have no objections as such, but I'm sure there are many Transcendentals better suited for this. Why would she insist, while she's well aware of my stance towards such irresponsible people? Somehow this doesn't make sense for me at all.

Zatrzymał się i odwrócił z powrotem do sióstr Nevarez.
You are wrong. There aren't many such possible futures regardles of people's intentions. Except for will there must be opportunity and not many come across those. Not that it matters much, right now I'm more worried about your life-span than your possible actions. I know you are impatient and impulsive, but that will spell your own doom. Most things worth talking about need time to be told. Most things worth doing need time to be done. You may not like this, but that is the truth.
There is of course a short-cut. You've seen it before. You've reached to the Source and used it. And you lost third of your current life energy in a blink of an eye. The Source can give you any knowledge, any power, any skill. It want's to give you everything. It's sole reason for existence is to be used. But that is a false knowledge and power. It will suck you dry and you will dissolve in it, becoming a part of it. You will loose all your memories and concience. Only fools think they can control the Source. Your energy is your life, what will you do if it runs dry?


- To nie będzie problem – wtrąciła się niespodziewanie Nya. - W takim wypadku, zwyczajnie oddam jej swoją – schowała się za plecy Natalie i pokazała workowi język. Overseer wyglądał na zakłopotanego.
That's not really possible... but why would you even consider it?
- No jak to? Przecież to moja siostra – parsknęła Nya, wciąż chowając się za agentką.
Even if she is inconsiderate, childish, self-centered, foolish person? I'm not saying she's bad, just... I mean there must be a better...
- O czym on gada? Nie mogę tego słuchać – poskarżyła się do Natalie. - Co to ma do rzeczy? Czy przez to jest mniej moją siostrą?

Overseer wpatrywał się w nie przez chwilę, stojąc niczym posąg, po czym zmienił temat.
Anyways, that won't do. It is essential that we work out some kind of agreement. I could put you in constant constraint, but that really isn't the way to do things. On the other hand I can't really have you running wild. I'm thinking about: how about you listen to my morals and then maybe I won't have to intervene? Well, I'm open to reasonable propositions.

Anielica zaczęła tupać stopą o podłogę. Najwyraźniej czuła się ignorowana. Nawet odkaszlnęła.
Arkadyj patrzył już trochę przytomniej, ale jego twarz zdradzała, że nie wie czemu stracił kilka minut z życia i czemu jest taki półprzytomny. Najprawdopodobniej dostał krótkotrwałej amnezji z powodu stresu nałożonego na mózg.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Lut 23, 2012 7:20 pm

Natalie czuła się nieco niezręcznie, z jednej strony cieszyła ją konsternacja Overseera nieco, z drugiej sama była nieco skonsternowana wtrąceniem Nyi. Agentka doskonale zdawała sobie sprawę z sytuacji i swojej relacji ze swoją świeżo zmaterializowaną krewną, ale mimo wszystko tak trochę.. Doszła do wniosku że dwadzieścia lat z minimalnym bagażem emocjonalnym trochę ją mimo wszystko zmieniło, wiedziała o co chodzi a jednak tak trochę… W każdym razie postarała się tego w najmniejszym stopniu nie okazać. To byłoby jeszcze bardziej kłopotliwe.
- Myślę że to nie będzie konieczne Nya, nie musisz nawet rozważać takiego scenariusza – mruknęła agentka dość cicho.
Zaraz potem wróciła do swojego zwyczajnego tonu i zachowania ; przekrzywiła głowę zerkając krytycznie na oczy dowódcy sił zbrojnych Kosmogradu, powinna do nich wracać już przytomność. Odwracała tym samym swoją uwagę od ewentualnych kwestii problematycznych związanych z ewentualnymi ruchomymi bagażami emocjonalnymi.
- Co się stało. To całkiem dobre pytanie, ale pozwól że zanim udzielę odpowiedzi zadam ci inne pytanie. Zastanów się przez chwilę i powiedz mi czy jesteś psionitą czy blockerem? Nie odpowiadaj odruchowo, zastanów się nad tym. Dla testów możesz skorzystać z tej monety, ale raczej unikaj manipulacji czasem, mówię serio. – podała jenerałowi pięciokoronówkę , po czym odczekała chwilę na jego odpowiedź i reakcję jeżeli zgodnie z poprzednimi overseerskimi słowy wszystko poszło świetnie to odezwała się ponownie – Powiedzmy że… jakby to ująć poprawiłam ci parę połączeń nerwowych w mózgu. Okazyjnie radzę ograniczyć picie bimbru, trochę szkód zdążył już narobić.
Zaraz potem odnalazła wzrokiem najbliższe krzesło i zdecydowała obrać je na miejsce chwilowego spoczynku, obserwując jednocześnie poczynania generała. Zwróciła się potem do Overseera.
Yeah, well now you’re talkin with some meaning. But, excuse me for a minute. Mruknęła I zwróciła swój wzrok na Serafima.
- No i? Gadasz jakbyś komukolwiek ufał. A jeżeli uznać zdolność leczenia własnych ran za kryterium tego kto jest potworem, to generalnie rzecz biorąc sam nim jesteś. Pomijając aspekt tego że w tym przypadku to co gadają wynika z braku świadomości, tak samo jak twoje zabójstwa w większości można porównać do zabójstw dokonywanych przez zwierzęta. Nie wiem co chcesz usłyszeć, to że nasze pierwsze spotkanie było groteskowe i zasunąłeś tekstem z absurdalnej bajeczki dotyczącym oczu, to że pokazałam ci partię mózgu którą warto czasem pobudzić, jako jeden z wielu elementów życia którego nie znasz? Ten tak zwany instynkt znam dość dobrze, między innymi dzięki niemu zabiłam Sevena. Z drugiej strony on sam ściągnął na siebie śmierć atakując mnie i obrażając. Rzecz w tym że nawet przy założeniu nieopanowania wszystkiego idealnie, ewentualne starcie byłoby groteskowe. Żeby ci to dobrze zobrazować, twój atak na mnie czy Nyę byłby tego samego kalibru co przeciętny człowiek pozbawiony zdolności psi który chciałby cię zabić gołymi rękami. Przy czym w przeciwieństwie do ciebie mnie nie wiąże ciało w tej chwili. To tylko powłoka służąca do ułatwienia komunikacji z wami. – Nevarez westchnęła obserwując poczynania generała – Na dobrą sprawę nie mam ochoty się z czegokolwiek tłumaczyć, nigdy nie miałam na to ochoty. Ale powiem ci jedno, jeżeli się nie mylę to tego tak zwanego humanoida nie zabiłeś tym jednym uderzeniem. Skoro przemawiał ci wprost do umysłu, to moim strzałem będzie to że istnieje na tych zasadach co ja teraz. Jako czysta świadomość, tak w dużym uproszczeniu. Innymi słowy porzucił powłokę fizyczną widząc że nic nie zdziała, i wolał się pobawić swoimi marionetkowymi narzędziami jak Seven czy Dziewiątka, zdaje się tak nazywała ta czarna co ci porwała dzieciaka ostatnio. Te informacje ukradłam z umysłu narzędzia, a jeśli masz jakieś jeszcze wątpliwości, to zastanów się że nie ma najmniejszego sensu fakt że wciąż żyjesz przy założeniu że my dwie i nasz niewidzialny znajomy jesteśmy twoimi wrogami. Prościej byłoby cię zabić, a chwilę przed śmiercią wyrwać z umysłu położenie dzieciaka, niż się bawić w wyciąganie tego normalnymi metodami. A jak widać wciąż żyjesz, mimo tego że robisz wszystko żeby to zmienić na gorsze, coś tu nie gra w twojej teorii spiskowej, nie sądzisz? – zakończyła tym samym chłodnym i nieco znużonym tonem głosu którym prowadziła całą wypowiedź do Serafima do tej pory. Po chwili jednak dodała – A teraz usiądź i dla odmiany zamiast zmierzać ku samozagładzie, pomóż mi uzyskać odpowiedzi na parę pytań, w tym te które cię nurtują. Na dobry początek, mówiłeś że ten humanoid był czarny i miał że tak powiem pazury, co? Widziałam coś podobnego podczas mojego „zagubienia w strumieniu czasu”, o to chodziło? – wskazała ruchem głowy na projekcję humanoida który przywitał ją po przebudzeniu w rzeczywistości Levchenkowej, projekcję którą ledwo co przywołała korzystając z pamiętanych z czasów bardziej cielesnego życia metod. – Świetnie, a teraz usiądź i przez chwilę nie przeszkadzaj, jakiś czas temu ty czy Leah, któreś z was powstrzymało u mnie zawał, uznaj to za dostatecznie dobre zapewnienie że cię nie zabiję, jako że nie chcę. Ale nie przeciągaj też struny z żądaniem skierowania na siebie uwagi, pewnie że po jakichś dwudziestu latach bez jakichkolwiek prawdziwych krewnych można mieć jakieś oczekiwania, ale odłóż to na moment gdy nie będę musiała porządkować i kalkulować zagrożeń które trzeba wyeliminować by nikt przy tym jeszcze nie zginął, dobra? Dobra, więc siedź. Mogę cię do tego zmusić, ale jak na razie nie chcę, więc nie doprowadź do sytuacji w której nie dasz mi wyboru lepiej, jasne? Doskonale.
Now… where were we? Oh yes, lifespan, and the Source. Well, I agree it’s like some type of drug. Dangerous drug judging by the effects ‘cos it’s eventual addiction is mental, not physical. Although, it is possible to control it. It must be, maybe even I might do that. Point is, I don’t want to. Even if the power or knowledge is real, it has some weird…Let’s say…stirrings connected within. For example, I never enjoyed causin’ accidental and not deserved pain. And when using the Source, quite the opposite. So, the Source is the last thing to use when it’s no other option I guess. On the other hand, you maybe recognize this clawy fellow over here? – wskazała ruchem głowy na projekcję, dała Overseerowi się przyjrzeć po czym ją rozwiała – He might cause some problems I guess. Anyway, about treating me specially, I’m afraid you don’t have a choice really. Not sayin’ that you must necessarily act like a gentleman or something, you just must be aware of simple fact that sex is one of the factors determining someone’s psyche. So here’s the funny thing, while you cannot comprehend this situation, why are you here I think that I may know it, if I’m right you’re free to feel like a lab-rat. By the way, why you just didn’t refuse? On the other hand, I’m flattered that you think I’m able to do such thing as destroying the whole kind on my own, while.. meh “childish”? Come on, those ethics of yours must say something about being too honest with your thoughts. Anyway let me think, time what’s the time – zerknęła odruchowo na zegar, jeżeli było ładnych kilkanaście godzin do momentu spuszczenia z uwięzi sevena I spółki to kontynuowała – Ok fine, that sounds somehow fair, you could start with the lifespan and death thingy, what are the threats of death, how to avoid ‘em or use them against someone in let’s say self defence. But I have a request ; make yourself visible to the others ‘kay? You already alerted them of your presence anyway, so why not try to calm them, well actually him down a little bit. You know, without messing up with someone’s brain or mind more or less. After all, if there is a threat we can abandon physical form any moment without harm, am I right?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pią Lut 24, 2012 9:58 pm

- Hmm...?
Nya objęła Natalie od tyłu i wspięła się na palce, przysuwając usta do jej ucha. Agentka przypomniała sobie, że czasem zachowywała się podobnie nawet, gdy wciąż była wewnątrz jej umysłu.
- Naprawdę? Ty mała kłamczuszko – szepnęła – w tej formie widzę cię jeszcze lepiej niż zwykle, wiesz?
Ręce zacisnęły się na jej powłoce, a wewnątrz psionitki narodził się przyjemny rodzaj żaru, który rozpływał się po całej jej istocie. Drobne ząbki skubnęły jej małżowinę i Nya puściła ją, odskakując z chichotem. Wykonała salto do tyłu, najwyraźniej wciąż rozkoszując się nowym ciałem. Anielica skwitowała całe zajście uniesieniem brwi.

Natalie zostawiła sprawę swojego uwolnionego bagażu emocjonalnego i tymczasem pochyliła się nad przytomniejącym porucznikiem generałem. Wręczyła mu pięcokoronówkę. Arkadyj obdarzył ją spojrzeniem z gatunku „jaja sobie ze mnie robisz?”, ale znał już troszkę Nevarez i widać postanowił wpierw spróbować, a dopiero potem ją opieprzyć za czepianie się jego kalectwa.
Wbił wzrok z trzymaną w ręce monetę i wpierw nic się nie działo. Nic się nie działo kilka sekund później i kilka następnych. Na twarzy mężczyzny odmalowała się irytacja, usta zacisnęły w wąską kreskę, gdy wtem... moneta się uniosła odrobinę. Początkowo mógł to być przypadek, drgnięcie mięśnia, cokolwiek... jednak kawałek metalu w chwilę potem powtórzył manewr, tym razem odrywając się od dłoni Kiriyenko. Już w chwilę potem pięcokoronówka wirowała powoli w powietrzu, utrzymywana tam jedynie siłą umysłu.

Postarzały mężczyzna jakby odmłodniał na chwilę, gdy na jego twarzy pojawiła się dziecięca fascynacja, podobno dawno już utracona. Spojrzał błyskawicznie na Natalie, gdy ta się odezwała, ale zaraz wrócił do monety, jak gdyby jej unoszenie się zależało od ciągłej obserwacji.

Gdy dowódca wojska Kosmogradu był pochłonięty odkrywaniem swoich nowych zdolności, agentka opadła na krzesło i zaczęła klarować swój punkt widzenia i stosunek do Anielicy, która chyba zaczynała się niecierpliwić.
Serafim słuchał przez cały czas, a gdy kilkukrotnie wydawało się, że ma ochotę przerwać swojej babce, jakoś nic nie mówił. Gdy psionitka ukazała mu obraz humanoida, przyznał, że owszem, to ten sam którego spotkał na pustkowiu. Ostatecznie jednak ciężko było powiedzieć, czy był przekonany czy też nie. Biła od niego chaotyczna mieszanina uczuć, które ciężko było rozdzielić i uporządkować. Gdy Natalie skończyła prychnął.
- Niech będzie. To zastanówcie się tam, co niby chcecie robić, a potem ja się zastanowię co ja będę robił. Być może będą to te same rzeczy – westchnął. A potem, najwyraźniej, żeby nie być gorszym, zmaterializował sobie swoje własne krzesło i się na nim rozsiadł. To które sprezentowała mu Natalie musiało się gdzieś zagubić, gdy przelatywał do tyłu po ciosie Nyi. Zniknęła gdzieś bojowość, teraz Anielica zachowywała się jak krnąbrne dziecko, wpatrując się w sufit i ściany i udając, że nic a nic jej to wszystko nie obchodzi. Dziwna zmiana.

Tymczasem Arkadyjowi szło coraz lepiej. Moneta stopiła się w metalową kulkę. Z tej natomiast wyrosły cienkie, pajęcze nogi, choć było ich ledwie pięć. Teraz w powietrzu wisiało coś co wyglądało jak dziwne morskie stworzonko. Wiło nóżkami w powietrzu, jakby szukając oparcia. Kiriyenko wyciągnął rękę do swojego tworu. Lewą, uschniętą rękę. Była wychudła i blada, to prawda, ale najwyraźniej całkiem sprawna.
Metaliczne stworzonko wyciągnęło odnóża i spełzło na rękę dowódcy, przez chwilę łapiąc równowagę. Wyglądało to bardzo realistycznie i miało w sobie pewien urok. Porucznik generał zaczął się nawet śmiać.
Nagle metaliczne stworzonko zachwiało się, wyprężyło i spadło bezwładnie na podłogę niczym figurka, pozbawione swojej wcześniejszej gracji. Mężczyzna jęknął przez zęby i złapał się za ożywioną rękę, przyciskając ją do piersi prawą. Natalie mogła zobaczyć wyraźnie jak mięśnie lewej ręki zaciskają się i nabrzmiewają w nie całkiem normalny sposób, jak nabrzmiewają żyły i kurczą się ścięgna.

Musiało boleć jak cholera. I faktycznie w nie do końca zrozumiały sposób Natalie czuła pulsowanie w lewej ręce, zupełnie jakby miała zaraz nabrzmieć do granic, albo skurczyć się boleśnie, czuła jednak też coś innego, coś jakby ciepłe łaskotanie w piersi. W pierwszej chwili pomyślała, że to pozostałość po tym co czuła, gdy obejmowało ja jej alter ego, ale to było całkiem inne uczucie. Poza tym wyraźnie pochodziło od porucznika generała. Gdy na niego spojrzała zobaczyła pot jaki wystąpił mu na skroniach i nozdrza rozszerzające się od kurczowych oddechów, ale także szczery, uśmiech odsłaniający zęby, jakiego u niego jeszcze nie widziała.
- A więc taka jest cena...? - mruczał do siebie przez zęby. - I co...? Wali mnie to... - parsknął śmiechem. Zachowanie jego ręki stopniowo wracało do normy. A właściwie to nie bardzo, bo ręka wciąż wydawała się sprawna.
- Nic mi nie jest. Zdrów jak wilk śnieżny – zapewnił Nevarez, wciąż się uśmiechając. Opadł bezwładnie na krzesło. Ból w ręce zniknął.

Gdy Natalie wróciła uwagą i myślami do Overseera, ten stał już na wyciągnięcie ręki.
This is important, so listen closely. The Source is the problem and the solution for all of us. There were countless beings who thought they could control it. They are those who think they can, and even a handful of those who think they succeeded. This is a serious mistake and all of them are doomed to fail. The reason is simple: the Source want to be used. It want to be controled. On a very basic level it is alive. It sole purpose and meaning of existence is to grow. Using it accelerates its growth. Well, that's the theory anyways. I even heard that it would present its users with knowledge how to control it. Do not be decieved. Well it's not like it tries to decieve anybody.
The reason why I put so much emphasis on it is that is is different for all of us. Some connect with it easily, others not. Some are able only to take a quick glimpse even after extensive traning. To be able to invoke the Source on your first try, means you have a very tight connection to it. This is not a skill, rather a matter of construction of your psyche, I'm not sure. There are whole nations devoted to discover secrets of the Source, yet we still don't know very much. Researchers who make it to critical information usually never come back. Just be sure to remember this, ok? I'm not sure about all this personality twist, but using it doesn't have to be a bad thing. It has it's uses, just for you it may be too much to even connect to it. I'm not so sure about this, but just to be on a careful side.


Overseer spojrzał na projekcję humanoida i przyglądał jej się przez chwilę zanim zaprzeczył.
No, I've never seen anyone like that. It's no suprise since I wasn't operating here until recently.
Why would I agree? Why wouldn't I? I don't have any particular objections, I just don't comprehend my candidacy for this job. I don't complain, it's just that there must have been more suited Transcendentals than me, that's all. You say that I'm a lab rat in some kind of experiment? It's hard for me to imagine. We don't operate like that, there's no point to it. And while we're at it, no, I like being as honest as I can.


It's not „while” being childish, it's „because” of it. At least partialy. In my opinion, your kind is whole milenias too early to enter our society. Your psychic powers, being a shadow of our own, are a miscalculation of nature. Which brings us back to whole ring of events that escapes my understanding, including the ascension of miss Lynn, and her conviction that everything will work itself out if we make you one of us.

Natalie rozwiała projekcję i spojrzała na zegarek. O ile dobrze pamiętała, zostało im jakieś sześć-siedem godzin do spotkania Anielicy i humanoida i następującego po nim wypuszczenia rodzeństwa zabójców-potworków z komór.

Going back to the topic. We are not immortal, which impression you might have, since we live very long by the count of your years. Still we are mortal, we can be killed and we can die of old age. The lifespan of an individual varies but it is usually multiple times longer than humans. We aren't bound by matter if we don't want to. We exist in a form of concious energy, which is both our life, mind and body. Our every move, every use of power uses that energy to continue existing. If you are damaged by something you will also loose your energy. Using the Source eats a lot of energy of course.
We are also a part of the universe, and therefore we replenish our energy over time. You can think about it as being connected to invisible energy grid if you want. If all of this energy is depleted, there is nothing more to sustain your conciousness and you will fade away. If you grow old, your conciousness may dissolve into the universe.
In theory you can damage another to either incapitate or kill him, but you should know that you should refrain from that.
Anything other than that is just aplication of different factors to those facts.


Overseer nie wyglądał na przekonanego czy ma się ukazać.
That would be a little... oh, well, that may be a proof of my goodwill I suppose. But do you think this form will calm anybody?

Kiriyenko jakby trochę już ochłonął i spoglądał już przytomniej na Nevarez.
- Chwila, co to było to o tym, że nie jesteś już czlowiekiem?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Sob Lut 25, 2012 9:56 pm

Well, frankly I must say that it would hardly calm them down. I was at first a little bit annoyed just 'cos thy appearance. Maybe try something more like this? You would need a face, for a good start /W tym momencie Nevarez przesłała Overseerowi pierwsze wyobrażenie nie raniącego oczu swoją facjatą faceta jakie przyszło jej na myśl. Zdecydowanie nie miało to nic wspólnego z blond włosami, zwykle posiadacze takowych drażnili Natalie mimo że miała bardzo szerokie horyzonty wykraczające poza stereotypy. Gdy tylko tego chciała. Rzecz w tym że dziwnym zbiegiem okoliczności ludzie z blond włosami na ogół irytowali agentkę.

And about some clothes you might as well try this one as any appearance. w podobny sposób przekazała wprost do umysłu Overseera najzwyklejszy w świecie czarny mundur polowy bez oznaczeń. Of course you are free to do whatever you like with those propositions. I'm only tellin' what might work, more humanlike look is one of those things. So as you made your mind in part of appearing I'll warn them so it won't do the wrong thing and startle 'em instead of desired effect.

Natalie zwróciła wzrok na Kiriyenko z tajemniczym uśmiechem igrającym na jej ustach.
- Och, nic takiego. Tak jak to że jesteś teraz psionitą a nie blokerem. W skrócie cała ta sytuacja zaczyna być bardziej skomplikowana z każdą minutą. Dobra wiadomość jest taka że jednocześnie zwiększyły się też moje możliwości, kosztem fizycznego człowieczeństwa, ale z tego co widzę ma to więcej zalet niż wad. Ot, wcześniej może i dokonywałam różnych jak to określiłeś kiedyś cudów, ale mogłam się pomylić i na ten przykład wcześniej gdybym spróbowała mieszać w funkcjonowaniu twojego mózgu, mogłoby się to skończyć jego implozją albo spłonięciem. A teraz... teraz margines błędu zależny ode mnie wynosi zero, dzięki czemu też jesteś w stanie korzystać ze swoich możliwości tak jak powinieneś był. A teraz...teraz myślę że powinieneś się przygotować na więcej rzeczy niepojętych ze swojego dotychczasowego punktu widzenia. Powiedzmy że zrobię co mogę by wam wyklarować trochę sytuację. Ale, wszystko po kolei. Nie zdziw się jak nagle ktoś ci się pojawi w polu widzenia. Wstrzymaj się jeszcze przez chwilę z pytaniami.

Not yet. mruknęła do Overseera po czym nagle jakby ją tknęło dodała. ...but, well. You must have a name, right? I mean some more let's say personal, 'cos you know Overseer sounds more like a job or function. No offence intended.

Zwróciła swój wzrok na Serafima.
- Wiesz, generalnie rzecz biorąc udawanie że nic się nie stało, albo jakieś absurdalne obrażanie się nie działa na konto sukcesu naszych działań. Zwłaszcza że widzę emocje jak na dłoni, urażona duma pewien rodzaj ambicji, zmieszanie irytacja, podziw, strach logiczny strach, który właściwie sama zwykłam nazywać instynktem drapieżnika. Wyeliminować zagrożenie nim ono wyeliminuje ciebie. Rzecz w tym że pośrednio psionita, tutaj nie chcę się rozwodzić na kwestią wpływu możliwości na psychikę prowadzącą do powstania owego instynktu, definiuje zagrożenie. A jak sam powiedziałeś jestem twoim największym sprzymierzeńcem, pewnie nie możesz mieć pewności że ja to ja, z drugiej strony po co miałabym kłamać gdy mogę widzieć czyjś umysł jak na dłoni jeśli zechcę? Nie mówię że to robię w tej chwili, nie muszę koniecznie korzystać z moich nowych zdolności do tego, w końcu uczyłam się czytać z innych już dobrych dwadzieścia lat temu. Ot psychologia. A teraz gwóźdź programu, niepokoi cię nasz niewidzialny znajomy, więc proszę bardzo by pokazać że nic się nie zmieniło i nie masz tu wrogów zgodził się pokazać, czemu nie.

Now if you would be so kind. Anyway, you say that espers are miscalculation of nature, that's funny thing, 'cause so is life as we know it. Tell me what do we know about the origin of Transcendentals, is there someone old enough to know something about it? On the other hand when I said lab-rat I didn't mean to offend you or say it's literally a experiment of some sorts, although before we met I've experienced myself that experiments are the way of doing things by Transcendentals, at for some of them, well us I should say by now. In case of the three of us I would call it rather a game than actual experiment.
You see, about being childish there is an absurd and superficially immaterial thingy. Young girls usually tend to play with dolls, they act scenes with them. They play with them like with human pawns. With the exception that those dolls aren't alive. Well, I'm on the other hand quite different case I never liked toyin' with dolls. Why should I, when I could play with real people, change them, make influence on them like there were pawns in my own game. Obviously some ethics or morals would be against it, but look at lieutenant general, I've made my influence on him well usin' the Source which is way too easy solution to problems to be true, but still. You saw him, my action didn't make him any harm even quite the opposite, let's not mention temporary pain in the beggining.
My point is, psyche is determined by many factors. I used to be human, well being precisely a woman, and I'm glad that this thing haven't changed. And now miss Lynn, she said that she used to be a human too, and you said that she chosen you to help me. The real point is that I think that the whole three of us are like this fellow here which I've just changed to esper. The only difference would be that it's meant to be done more subtle by trangulary influence of the three of us on each other. It might even work, why not. Think about it. I'm not sayin' that this is meant to be wrong, quite the opposite, just like changing of Arkadyj was painful at beginning but positive and profitable in the end. You know, the funny thing is I never considered career of a mercenary, I have a few higher degrees in psychology, although it may be unclear 'cause as I said before I like play with others so I never considered ethics or morals as an important thing.

Dała Overseerowi chwilę czasu do namysłu po czym zwróciła się do reszty.
- No dobra, zanim przejdziemy do rozplanowania dalszych działań i rozpoznania zagrożenia, macie jakieś pytania?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sob Lut 25, 2012 11:53 pm

Ok, let me think about it for a while.
Overseer najwyraźniej wziął do siebie jej wskazówki odnośnie wyglądu i zaczął się nad nimi zastanawiać. Natalie czuła nawet, że tamten zdaje się przeszukiwać różne kanały w poszukiwaniu innych wzorców.

Gdy ten się zastanawiał, objaśniła sytuację Kiriyenko. Arkadyj wyglądał jakby miał ochotę o coś zapytać, ale póki co się wstrzymał. Czuła od niego pewien rodzaj wdzięczności i miała wrażenie, że pomimo początkowych cierpień – których ten zdawał się nie pamiętać – i obecnego bólu ręki przy używaniu mocy, zyskała sobie prawdziwego sojusznika. Przynajmniej na razie.

Więzienny klaun wciąż się zastanawiał. Nevarez nie potrafiła sprecyzować skąd mu się to wzięło, ale stukał palcem wskazującym przerośniętej rękawicy i swój kaptur, jak człowiek rozważający coś głęboko. Zdawało się, że im dłużej z nimi przebywa, tym bardziej ludzki się staje. Spojrzał na nią, gdy spytała o imię.
Well, yes, that's true. Overseer is the closest translation for my function in your language. But I don't have a name. My ancestors communication was scent-based, every individual was unique due to its own characteristics, so we never needed names as you do. That may be awkward from a human perspective, since our ancestors looked pretty much identical to someone outside of our species. Call me whatever you like.

Oświadczył i wrócił do rozważań na temat własnego wyglądu.

Serafim wygiął się na krześle, odkręcając głowę pod kątem, który niemal krzyczał „lekceważenie”.
- To co, widzisz moje myśli, czy ich nie widzisz? Bo trochę się chyba w tym gubisz, nie sądzisz? Raz tak, raz śmak. Nie traktuj mnie jak głupka – sarknął. - To niech się ruszy i wreszcie się pokaże – dodał trochę za ostro.

Natalie poczuła ukłucie dawnej irytacji. Taka bezpodstawna, bezsensowna wrogość działała jej na nerwy. Ludzki, a wręcz ośli, upór w olewaniu rozsądku potrafił doprowadzać do furii nie jednego stoika.
Tym razem było jednak inaczej, skomplikowany obraz uczuć i myśli promieniujący od Anielicy ułożył się w bardziej zrozumiałą formę. Oczywiście domyślała się tego, ale nigdy nie widziała tego w ten sposób. Serafim się bał. Bał się wszystkiego i wszystkich. Na chwilę zerknęła do głębi jego umysłu, ale zaraz się wycofała. Nie szczególnie ze względów moralnych, czy etycznych, zwyczajnie zbytnio przypominało jej to o Źródle i jego wiecznej obecności tuż obok.
Serafim się bał. Cienie jego strachy zatańczyły przez chwilę przed oczami agentki: strach przed istotami silniejszymi od niego, strach przed istotami słabszymi od niego, strach przed ludźmi, strach przed samotnością, strach przed utratą dziecka, strach przed byciem złym człowiekiem, strach przed zabijaniem, strach przed śmiercią, strach... Agentka nie wgłębiała się w to dalej. Niektóre z tych uczuć rozumiała, większości nie bardzo. Kątem oka zauważyła, że Nya ją obserwuje i uśmiecha się przy tym psotnie, ale gdy tylko Natalie zwróciła na nia uwagę, ta udała, że szalenie interesuje ją stan kuchni.

Serafim niepewność i strach maskował przesadną pewnością i ryzykownym życiem. Gdy coś go przerażało, atakował. Teraz nie mógł, nie mógł pozbyć się tego budującego się wewnątrz napięcia, więc zachowywał się tak a nie inaczej.

Doświadczenie psycholożki podpowiadało jej, że wytknięcie mu teraz jego stanu, nawet w dobrej wierze, nikomu się nie przysłuży. Ludzie przyparci do muru zwykle zaciekle się bronią. Pal licho jeśli facet leży wtedy na kozetce i sarka na matkę, gorzej jak włada potencjalnie destrukcyjnymi siłami.

Za to Overseer chyba ostatecznie się namyślił, jaki nowy wygląd chce przybrać. Płynnie przeszedł od jednej formy do drugiej, pozbywając się swojego starego wcielenia na rzecz nowego, które jednak niewiele miało wspólnego z sugerowanym mu: nosił teraz czarny, prosty garnitur, białą koszulę i czerwony krawat. Na nogach miał zwyczajne, czarne półbuty, a na rękach takież rękawiczki. Czarne włosy miał uczesane modnie, choć prosto. Twarz była w zasadzie nijaka, choć przystojna, z takim wyglądem mógłby być modelem, albo prezenterem telewizyjnym. W zasadzie przywodził Natalie na myśl kogoś kogo musiała widzieć w holowizji, ale z powodu wielu zmienionych szczegółów nie mogła rozpoznać osoby. Tylko oczy pozostały całkiem czarne, niczym dwie kule obsydianu.

Zdobył się nawet na lekki uśmiech, najwyraźniej zadowolony z siebie w pewnym sensie. A potem zrobił krok naprzód, co dla Natalie wyglądało jakby opuszczał jakąś niewidzialną barierę. Reakcją było drgnięcie u porucznika generała i Anielicy.
- A niech mnie, no popatrz... - mruknął Kiriyenko.
Fear not, for I don't want to do you harm.
Oboje znowu podskoczyli.
- Kolejny palant, gadający wprost do twojej głowy – Serafim zgrzytnął zębami. - No dobra, ale przynajmniej nie wygląda jak tamci. O ile wygląd ma tu jeszcze jakieś znaczenie – dodał przytomnie. Overseer odwrócił się do Natalie.

If there are beings old enough and still alive, I don't know. There are archives of course. There is the Heart, which is the name of the superstructure we were in before. It was built by the first Transcendentals and the generations after them and in its walls lays much of our history. Of course there are past timelines, which we can explore. That is also one of our interest as Overseers of Time. And of course there is the Source.

We don't have law as such. Our conduct is the resultant of each individual convictions and beliefs. And many of us believe that treating others as objects is the root of all evil. That is why we put so much emphasis on understanding one another.
You claim that you could play with real people instead of dolls, because you were superior to them. That your conduct was based on your natural traits plus the fact that you pushed your emotions on your alter ego to get rid of morals or ethics. In effect you feel no remorse or responsibility whatsoever. Furthermore you claim that this is a positive thing. I couldn't agree less and that is the main reason I call you childish.

As an Overseer of Time I can't agree right away that the life of this man was changed for better, at least in the long run. That may or may not be the possibility. Yet that is not important to me now. I won't try to force my ideals on you. As miss Lynn said, the choices are yours to make, and I can only try to show you the way I think is best and if everything fails, to minimize the damage.
What is now important is that you will soon discover how different our lives are from other beings. Maybe you already do realize it. Your existence will seek understanding and being understood, with all its pros and cons. Some think it is a beautiful experience, some can't stand it and try to shut themselves in a protective shell.

Therefore if I am a part of some game or experiment, let's call it, that can propagate mutual understanding I have nothing against it. My work taught me that the outcome of our actions is rarely what we expect and there is not much we can do about it.
By the way, it is curious that beings such as humans, who lack basic understanding about themselves, devote whole branch of science to try to describe themselves. Maybe that is precisely why you do that?


Anielica przez chwilę przyglądała się bezgłośnej wymianie zdań.
- Ja bym już przeszedł do ważnych teraz rzeczy: kim są te palanty i jak ich pozabijać?
Dowódca wojsk Kosmogradu miał najwyraźniej co innego na myśli, gdyż zapytał z pewnym wahaniem:
- A gdybym się tak spytał... czym wy właściwie jesteście? Zrozumiałem, że... nie wiem jak to nazwać, przestałyście być ludźmi, ale co teraz? Jesteście bogami, czy co?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Nie Lut 26, 2012 10:54 am

Natalie uśmiechnęła się widząc pojawienie się swojego rozmówcy dla reszty obecnych, raz dobrze że zrobił to czego chciała, dwa bawiły ją trochę reakcje reszty.

Of course, we agree to disagree, although you are wrong in part of getting rid of emotions, and after that morals or ethics. I've disposed common morals and ethics before switching emotional balance, just logical sequence of thoughts. Although yes without emotions it was easier, that's right. So, even if I don't care 'bout common sense of morals and ethics it doesn't mean that I don't know them, and what's more important I've got my own rules. And they are workin' just fine as far as I remember, about the name. What do you think about let's say Samuel Lynch? It's kind of cinematic connection, old enough to not be remembered by not interested parties, well it's also a merc's pun in it. Samuel Lynch that's how you call an official here's the part of your main job Time Overseerin' and something from your past the owner of the name is hardly recognisable by third parties. I think it fits you well.

Zwróciła swój wzrok na Serafima.
- Nah, to nie jest znowu takie ważne. Zabijanie ewentualne jest procesem końcowym, a i tak mamy jakieś sześć-siedem godzin dopóki nasi wrogowie nie uczynią ruchu. Kim dokładniej oni są? To jest ta bardziej problematyczna część. Jak na razie wiem tyle gdzie przechowują narzędzia, czytaj Sevena i resztę, równie dobrze mogą nadzorować ich osobiście jak i przyglądać się z daleka. Dlatego trzeba będzie rozplanować to wszystko. Wszystko w swoim czasie, a tak swoją drogą dlaczego zabiłeś tego dzieciaka co tylko chciał cię odwiedzić, przypadkiem za bardzo zbliżył się do Cleo i myślałeś że to kolejny cieć przysłany by zabrać ci ją?

Zerknęła po chwili na porucznika generała z niejakim zaciekawieniem.
- Ciekawe pytanie, i całkiem zrozumiałe. Na ile nie lubię religii jako że na ogół prowadzi ona do problemów przyznaję tak postawione pytanie mi schlebia. Ale nie, nie sądzę chociaż tak to może wyglądać z zewnątrz. Ot najprościej wytłumaczyć w tej chwili istotę naszego istnienia jako... Wyższość umysłu nad ciałem, w ten sposób. - mruknęła zmieniając rękawiczki na dopasowane czarne skórzane bez palców jednocześnie przygotowując swoje oko do pewnego zabiegu - Mógłbyś mnie nazwać w tej chwili duchem który sobie stworzył powłokę cielesną dla wygody, ale nie jest z nim związany. Ot tak to wygląda mniej więcej - i w tym momencie Natalie zrobiła coś absurdalnego, a mianowicie ni mniej ni więcej...wyjęła sobie oko, lewe elektrycznie niebieskie, po czym rzuciła je w stronę porucznika generała z krótkim "Łap". Dała mu parę sekund na reakcję spojrzenie na nią po czym odtworzyła sobie nowe oko identyczne do poprzedniego, a co.

Well psychology was meant to help some weak people, and of course as you said describe ourselves, but I'm glad that you agree with me that makin' influence on others might be useful, even if you say it in context of our triangular situation. Anyway I think that would be better if you would speak to them when adressing 'em as I do, it would be less confusing for them. For obvious reasons I'm quite used to this form of communication, but they're not.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Nie Lut 26, 2012 11:41 am

Samuel Lynch? That's fine with me, I'll remember that. Speaking of emotions and ethics, what about your twin? Any plans, yet?

Serafim wyglądał na zaskoczonego.
- O czym ty bredzisz? Nigdy nie zabiłem żadnego dzieciaka. Nikt mnie nigdy nie odwiedzał. Musiało ci się coś uroić. Popełniłem błąd zostawiając ją samą poprzednim razem, więc wpadła w ręce tej dziwki, Nine, ale to tyle. Zresztą ją bym rozerwał na strzępy i bynajmniej nie jest dzieckiem – zgrzytnął zębami. - No więc jakie mamy plany? - spytał wracając do tematu. - Moim zdaniem najlepiej od razu rozwalić te narzędzia, a potem brać się za następnych. Aż się nie skończą – prychnął.

Tymczasem Natalie odwróciła się do porucznika generała. Zmieniła rękawiczki w locie. Następnie sięgnęła do swojego oczodołu, wsunęła do niego palce, czując jak jej oko się ugina. Obecnie jej ciało było bardziej kształtem materii niż prawdziwym ciałem i choć wszystko czuła, nie było to bolesne. Wyjęła swoje elektrycznie niebieskie oko i rzuciła Kiriyenko. Ten złapał je odruchowo.
Zabawne było, że jej sposób widzenia wcale się nie zmienił, ale w zasadzie oczy były tylko przykrywką do jej prawdziwego wzroku. Przez chwilę pozwoliła Arkadyjowi spoglądać w jej pusty oczodół, w którym osoba postronna widziała jedynie lekkie migotanie trzymane za przezroczystą warstewką materii, zanim nie odtworzyła sobie oka.

Mężczyzna spojrzał na trzymaną w dłoni gałkę oczną. Nie miała nerwu wzrokowego, ani choćby kropelki krwi na sobie. Gdyby nie to, że widział to na własne oczy, można by pomyśleć, że jest to szklana atrapa. Tyle, że uginała się lekko w palcach.
Natalie zauważyła stworzonko powstałe z monety jak podnosi się z podłogi i wspina na cienkich nóżkach po nodze dowódcy. Ostatecznie wskoczyło mu na dłoń i owinęło się wokół oka Nevarez, niby druciana klateczka. Po chwili całość jakby skrystalizowała się, zmieniając trochę fakturę. Przypominało to trochę jakiś okultystyczny wisior, albo ozdobę new age.

Kiriyenko zacisnął na nim dłoń i spojrzał ponownie na najemniczkę.
- No cóż, jeśli dobrze rozumiem, gdy cofaliśmy się w czasie coś się stało. Coś związane z mocami psi oczywiście. A zdaje się, że jestem teraz psionitą, tak? Naturalnie więc nasuwa się pytanie: co zrobić, żeby przystąpić do waszego klubu? - zapytał, uśmiechając się zaskakująco szczerze na twarzy przyzwyczajonej do zgorzknienia i ironii.

It all comes to the kind of influence and understanding... well, we'll see, right?
Why would I? I can't think of anything more I could say to them. And using sounds sounds so troublesome to me. I feel confident in scent-based communication if it comes to that.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Nie Lut 26, 2012 5:28 pm

- To świetnie, wychodzi na to że nie byłoby problemu z tym że ktoś chce cię poznać, co? Wybacz pytanie, opierało się jedynie na obrazie z przeszłości przed tym jak się cofnęliśmy, zwyczajnie założyłam że bardziej prawdopodobne byłoby że się natknął na ciebie z dzieckiem niż na samo dziecko. A wygląda na to że nasi wrogowie nie mają nawet wyczucia dobrego smaku jak coś zrobić. Więc co ty na to by spotkać tę osobę która ostatnio umarła szukając ciebie, hm?

Uśmiech Natalie początkowo lekko się powiększył po słowach Serafima, ale zbladł nieco po ostatnim pytaniu Kiriyenko, Podparła głowę dłonią westchnąwszy po czym zaczęła klarować jeszcze bardziej sytuację porucznikowi generałowi.
- Hmmm, tak w pewien sposób miały związek. A jak sam mówiłeś psionitą już wcześniej byłeś, tylko negatywnym czyli blokerem. I to się zgadza z mojego punktu widzenia, problemem było kilka pokręconych połączeń nerwowych które dawały odwrotną polaryzację sygnatury. Rzecz w tym że jakkolwiek sama nie widzę niby żadnych przeciwwskazań to pytanie nie dla mnie. Przemiana której doświadczyłam, cóż ujmę to w ten sposób. Jesteś teraz psionitą, przeszedłeś proces przemiany, wiesz nawet mniej więcej jak on działa. Ale na dobrą sprawę nie wiesz jak to zrobiłam. Podobnie jest w moim przypadku, z tą różnicą że mi nikt nie mówił co zostało zmienione. Ot wiem tyle że stało się. Jest też pewna możliwość z której już skorzystałam by przełączyć ci sygnaturę, ale to jak...jak... - pstryknęła palcami dłoni najwyraźniej szukając odpowiedniego porównania -...Hmm powiedzmy jak handel z żydem. Dostajesz to czego chcesz ale zerżnie z ciebie ile tylko się da, różnica jest w tym że koszt w tym wypadku to nie pieniądze tylko energia życiowa że tak to ujmę. Więc jakkolwiek doskonale rozumiem twoje pytanie i to co musisz teraz czuć, i nijak nie dziwi mnie to, ba na twoim miejscu sama bym zadała to pytanie... To wciąż chwilowo nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie, z drugiej strony jednak obecny tu Samuel Lynch mógłby może rzucić na to trochę światła. - na podkreślenie swoich słów wskazała ruchem oczu na Overseera.

Well, now there is something to say. Although I must agree, if the choice is scent-based or directly to their minds, second option would work better. Thing of curiosity, what do you think personally about the lieutenant general's question 'bout what it takes to become a Transcendental? And when we're at it already, how has been made decision regarding mine, well our change?
About the plans, well....hm.... That's one damn good question. So..
- przeniosła swój wzrok z Overseera na Nyę - Powiedz mi Nya, co ty chcesz tak naprawdę w tej chwili robić. Jeśli o mnie chodzi to myślę że trzeba uporządkować tu sytuację, przynajmniej na dobry początek. Ale no cóż zrozumiem jeśli wolałabyś dla odmiany odpocząć ode mnie. Alee....tak właściwie o co ci chodziło z tym że kłamię? Fakt faktem, zdarza się, notorycznie, ale akurat z tym że taka sytuacja raczej nie nastąpi mówiłam poważnie.

Natalie przekazała te słowa wprost do umysłu swojej bliźniaczki, zauważając przy tym że sama idea wolnostojącej, czy wolnochodzącej Nyi całkowicie niezależnie od niej samej wydaje jej się nieco nienaturalna i abstrakcyjna. To było niecodzienne. Wiedziała oczywiście że jest jak jest w tej chwili, z drugiej strony też nie spodziewała się by Nya faktycznie chciała sobie od niej odpocząć

W międzyczasie przywołała sobie kartkę, podobną do tej z której czytała jakiś czas temu wiersz, z tym że na tej kartce nakazała słowom sformułować się w sieć powiązań i notatek, czysto operacyjna analiza sytuacji.
Rozkład szacowanych sił, osoby powiązane, godzina wypuszczenia Sevena i reszty, godzina. Moment pojawienia się dzieciaka, rok temu. Czas przebywania Leah/Serafima w tej rzeczywistości 7 lat...Chwila, coś tu.... Agentka ściągnęła brwi przypominając sobie pewien szczegół. A właściwie szczegóły, między innymi to że na ile z czasem zawsze jej szło instynktownie to by przenieść się w przestrzeni musiała poznać własności opisujące punkt w przestrzeni. To wymagało świadomego udziału psionity, nie pojawiało się samo z siebie.
- "Coś takiego, nagle znam dokładne koordynaty czasoprzestrzenne, podejrzane... " - mruknęła po czym zwróciła się do Serafima - Tak? To powiedziałeś przed przeskokiem o sto pięćdziesiąt lat wstecz, dobrze pamiętam? Tak oczywiście że dobrze pamiętam. Hmm...mm...To zaczyna być coraz bardziej poskręcane. Wychodzi na to że jedna osoba a być może grupa kazała ci dokonać tego przeskoku... Przez siedem lat nie mieszając się w to co robisz a potem... Powiedz mi, moment w którym znalazłaś dzieciaka, nie miałeś wcześniej jakiegoś... dziwnego napadu ochoty by się udać w miejsce w którym znalazłeś potem Cleo?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Nie Lut 26, 2012 8:04 pm

- To, że ich nie zabijam nie znaczy od razu, że chce ich poznać, nie? Poza tym, zwykle nie radzę sobie z ludźmi, są tacy delikatni. Łamią się od byle kichnięcia – sarknał Serafim. - No... może mógłbym zrobić wyjątek – przyznał po chwili – skoro już umarł, szukając mnie. Ale czy nie mamy teraz ważniejszych spraw na głowie niż spotkania towarzyskie?

Kiriyenko słuchał uważnie, może nie z narastającym zawodem, ale z pewnością z czymś w tym rodzaju. Z jednej strony dostał to o czym marzył, a zarazem przed nosem majaczyło mu coś więcej... Nie wyglądał na kogoś kogo zniechęca „wysoka cena”. Odchrzaknął.
- Well...? - zwrócił się do Samuela Lyncha w języku którym tamten wcześniej przemówił.

Overseer patrzył na niego przez chwilę bez słowa.
This is not really for me to say. Transcendence is a byproduct of our way of life. Usually our new members transcend by themselves. So live well, be honest with yourself and work hard. Then you might be able to achieve it.
- Ah... well, ok – Arkayj nie wyglądał na przekonanego, ale równocześnie najpewniej nie czuł się na pozycji do kłótni z demibogiem.

Następnie Samuel zwrócił się już bezpośrednio do Natalie.
Being a Transcendental is more about state of mind than state of existence. As far as I would want to abstain from saying this, forcibly making someone one of us is quite rare. Don't let it go into your head, but the three of you are quite an exeption. I'm not the best person to ask for details, but usually there is a vast group of elder Transcendentals who decide such things. They must have their reasons to help miss Lynn, and then she, for some reason, convinced them to help you two transcend.

Natalie spojrzała na Nyę... która gdzieś znikła z wejścia do kuchni. Jej alter ego jakoś zdołało się przekraść za nich i gdy tylko zwrócono na nią uwagę, zarzuciła im ręce na szyję, lewą swojej siostrze, a prawą ich pomocnikowi w nowej formie.
- Co chcę robić? Czy ja wiem? Wszystko, tak mi się zdaje. Myślenie o naszych nowych możliwościach jest... przyjemne. Póki co, jestem za porządkami, czemu nie. Można to uznać za rodzaj próby generalnej tego nowego życia.
Pochyliła się i spojrzała przewrotnie na swoją starszą siostrę.
- Och, Nat, jesteś czasem taka urocza, że mogłabym cię zjeść. Ale poważnie, biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe życie, szczególnie że weszło w nową, nieznaną fazę, czemu miałybyśmy tego nie rozważać? Szczególnie, że wiem, że zrobiłabyś to samo dla mnie.
Puściła jej oko, a potem puściła ich oboje.
- If you'll excuse me for a second... - Powiedziała, odwracając się i przechodząc roztańczonym krokiem do sypialni. - I'll be back in a sec.

- Moglibyście nas włączyć w dyskusję? - zagadnął Serafim, najwyraźniej częściowo poirytowany „cichą” rozmową, której oznak można było doszukiwać się w pauzach, ale i zachowaniu Nyi.
Tymczasem Natalie właśnie prokurowała sporą kartkę operacyjną, przypominającą nieco polową mapę, gdy coś ją tknęło.
- Może i tak, to było lata temu, nie pamiętam dokładnie. I co z tego? - Przez chwilę słuchał, po czym stwierdził: - No właściwie zawsze wydawało mi się to podejrzane – oznajmił z wyrazem twarzy kogoś kto nigdy się nad tym nie zastanawiał. - Hmm, szczerze to nie pamiętam tego dokładnie. Korzystam ze wspomnień Leah, a jak się możesz domyślać, nie są zbyt dokładne, więc ciężko mi powiedzieć. Może tak, może nie. Sam moment pamiętam dość dokładnie, bo wywołał w niej silne emocje... ale czemu tam była? Może przypadkiem, może nie... - Serafim wzruszył ramionami.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Pon Lut 27, 2012 4:20 pm

Well, I guess it's no use 'cos I lived whole my life in a exceptional way. That's it. My old possibilities, this so called miscalculation of nature in comparison to the rest, you could say that I was above almost all rules bonding espers. So I am arrogant, there's no point in tryin' to change that. Although it doesn't mean that I'm also outlandish in the same time. I even dare to say that I understand your reasons, motivations and morals, also I think that in certain circumstances I might be able to unfold the secrets of the Source. What makes me think that you may ask, well it's my personality and my past. After all I'm also quite good cardsharp, and you could say that breaking every single rule that ain't my own is my hobby. So why don't outsmart the Source? The fun part is, the thing I'm talkin' 'bout has to work, and the risk of gettin' sucked into the Source is almost none.
Tell me, researchers where always on their own, one a time trying to examine the Source like they would use it, am I right? If yes that would be cardinal mistake in attempts to understanding the Source.


- Właściwie to nie miałoby sensu, dyskusja jako taka, pomijając że to była wymiana zaledwie kilku zdań dotyczy rzeczy które nie mają dla was znaczenia. Tak sądzę przynajmniej. Z drugiej strony, wracając do kwestii spotkania, nie będzie ono czysto towarzyskie. Ma też swój cel, a mianowicie żeby twój że tak to ujmę "fan" nie wpadł znowu na genialny pomysł szukania cię, co mogłoby zasabotować przypadkiem przyszłe działania. - mruknęła znad ponownie kreowanej kartki - Poza tym, sądzę że ci się spodoba to spotkanie, z zastrzeżeniem że jakkolwiek jego fascynacja twoją osobą może trącić nieco fanatyzmem jakby religijnym...to w zdecydowanie innym wydaniu niż to z którym miałeś styczność. Przypadek o którym mówię, wynika z niewiedzy raczej niż z głupoty i zwichnięcia zdolności logicznego myślenia która dotyczyła Marasa i reszty jego koleżków. Przynajmniej taka jest moja zawodowa diagnoza, pominę kwestię tego że polazł samotnie na pustkowia, na piechotę praktycznie bez żadnego ubezpieczenia tylko po to by cię znaleźć gdy ostrzegałam że może przez takie działanie zginąć. Ironiczne w tym wszystkim jest to że stało się tak jak mówiłam, mimo że nie z powodu twoich działań tylko tej całej Nine. A teraz, teraz fascynujące jest to że dzieciak żyje, a przynajmniej powinien żyć, skoro za kilka godzin od teraz żył ostatnim razem. To mi właściwie przypomina że wypadałoby go zawołać - mruknęła zakładając z przyzwyczajenia nogę na nogę poprawiwszy okazyjnie kartkę. Zastanowiła się czy coś jej umknęło może

Now tell me, as far as you know other Transcendentals who can connect with it easily, would you call them somehow irresponsible or careless? If yes I dare to say that I even understand diversion in receivance of it. Well anyway, the original idea gave me Nya. You said that exchange of one's energy is impossible, if I recall your words rightly. Although I can't see why should it be that way? If we are essence of energy, hm? The thing is, give me location of the Source and at least two other Transcendentals and you're free to use it without charge, or even without the location if it's everywhere somehow. This is still possible and plain simple. On the other hand, there are some limitation when talking directly to someone's mind, hm? Space probably makes a difference, the cost of talkin, although it shouldn't be too exhaustin' when the receiver is let's say in diameter of 5 or 10 kilometers, right?

Poczekała na ewentualne ostrzeżenia i uwagi odnośnie jej pytania po czym uznała że warto byłoby ustalić sobie stały podgląd swojego stanu w wygodnej skali procentowej. Po przeanalizowaniu słów Lyncha podjęła decyzję, jeżeli ewentualne szacowane koszty były relatywnie rozsądnie niskie sięgnęła by znaleźć umysł młodego Gorbova i podać mu adres, każąc wprost przyjść tu jeśli chce zobaczyć "Anielicę", przy czym był to bardziej przekaz w formie rozkazu niż rozbudowany nakaz jak w wypadku Sevena czy Łavrova było.

Wciąż dokładała kolejne elementy układanki do kartki, z tym że jednocześnie odezwała się też do reszty.
- Właściwie, na ile do niedawna mogłam mieć jedynie podejrzenia co do sytuacji, to teraz to nabiera kształtów. Podsumujmy chwilowo sytuację. Mamy wroga, a w każdym razie grupę z którą mamy konflikt interesów. Oni odpowiadają za Sevena, żeby oczywiście nie było zbyt łatwo w życiu okazuje się że do tej grupy należą też Nieprzeniknieni, o jednym wiemy na pewno, reszty można się jedynie domyślać z tego jak określał Seven że kontrolują go "władcy", a więc mamy do czynienia co najmniej z dwiema istotami odpowiedzialnymi za stworzenie Sevena i reszty tych popapranych genetycznie "narzędzi". Dodatkowo mamy przy tym działania ludzi oczywiście, z pewnością współpracę nawiązała z nimi ta cała śpiewaczka Gaia. A przynajmniej to byłoby najprostsze założenie, obawiam się jednak że całość może być dalece bardziej irytująca. W końcu, skoro stworzyli imitację człowieka rozpatrującą wszystkich ludzi jako ewentualną zwierzynę stojącą na przeszkodzie do celu, dlaczego nie mieliby przejść do tego co mnie osobiście niezmiernie irytuje. Innymi słowy kompletnego braku smaku i elegancji czyli ni mniej ni więcej jak bezpośredniej kontroli umysłu, nakładanie barier w postaci psionicznej hipnozy która spycha świadomość na boczny tor. Stąd też mówiłam że nawet cała armia NRS mogłaby być nieskuteczna w walce z tym wrogiem, skoro może kazać żołnierzom pozabijać się nawzajem - mruknęła w stronę Kiriyenko po czym kontynuowała - Więc na ile nie jestem teraz w stanie stwierdzić w pełni winy gwiazdeczki, czy też Woodlanda który jest podejrzany jako pominięty przez Sevena, można przyjąć za pewnik że są w to zamieszani. - przerwała na chwilę by skopiować przezroczystawą kartkę operacyjną i podrzucić każdemu egzemplarz w razie potrzeby nakierowując przedmiot do celu - Jak możecie zauważyć po tym co napisałam, jakkolwiek wyeliminowanie dziewięciu prototypów znając ich lokację nie jest problemem... To zostaje kwestia motywów. Po co wpływać na decyzje Leah i Serafima, skłaniać do cofnięcia się w czasie a może...Hmmm...jak teraz sobie pomyślę że nawet cała ta szopka religijna mogła być wyreżyserowana pod kątem jakiegoś bzdurnego eksperymentu badawczego ogarnia mnie odraza dla ewentualnego pomysłodawcy. Ale, wracając do faktów, mamy niewątpliwie widoczny wpływ, podawanie koordynatów które nie pojawiają się same z siebie. Jeżeli zwrócimy uwagę na to że Frakcja 7, chce za wszelką cenę dostać dzieciaka którego żeście przygarnęły, prawdopodobnie przy ingerencji Frakcji X która podała koordynaty... Dochodzimy do wniosku że Frakcje 7 i X są w konflikcie interesów, a jednak są na tyle nierozsądni by działać jak działają. Pojawia się też pytanie o co chodzi z tymi teoretycznymi obliczeniami dotyczacymi Cleo, hmm..mmn... Właściwie to mogłabym sprawdzić to czy nakierowali cię na dzieciaka, przeglądając ci wspomnienia na niższym poziomie, kwestia podświadomości i tym podobne rzeczy. To mogłoby dostarczyć istotnych informacji, aczkolwiek to od ciebie zależy Serafim.

-Tak, jak się nad tym zastanowić masz w sumie rację. Jednak.. wiesz nie wiadomo jak by to wyszło w praktyce i jakkolwiek zgadzam się że w razie konieczności...tak. Wiesz o co mi chodzi.....Mmm taaak.... to jednak nie ma powodu by doprowadzać też za wszelką cenę do konieczności, zgodzisz się chyba ze mną? W końcu nie wiadomo jak to by wyszło.


Mruknęła do Nyi, spoglądając jednocześnie po bardziej ludzkich uczestnikach rozmowy, po chwili wróciła do analizowania swojej kartki zaczepiwszy Overseera.

Now, a little bit off record, Sam. Thing of curiosity, when have you transcended by yourself, and what do you consider as fun, hm?



Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pon Lut 27, 2012 6:43 pm

- Dobra, jeśli ma to pomóc, to zgadzam się – westchnął Serafim. - Nie, żebym miał na to specjalną ochotę, ale jeśli ma to utrzeć nosa tej kurwie, to czemu nie. Ale przy okazji coś sobie wyjaśnijmy: nie wspominaj przy mnie więcej ani jego imienia, ani fanatyzmu religijnego, dobrze? - wnuczka rzuciła Natalie nieprzychylne spojrzenie. - W ogóle nie interesuje mnie w tej chwili, czy grzebałaś w moich wspomnieniach i czy wydaje ci się, że rozumiesz jak to jest. Nie rozumiesz. I nie zrozumiesz, póki cię tam nie położą i... - głos mu się na chwilę załamał, spojrzał na podłogę i oblizał usta.
- Po prostu zostaw już ten temat, dobrze? - dokończył.

So many questions, one after another.
As I said previously, I won't force you to change or impose anything. I tried to be as clear as I can, the choice is yours. But it makes me happy that you at least understand my logic and morals.
As for the Source... I'm certain that you may try. I did everything I can to warn you, to give you a fair chance. What you do with it is up to you. You may even succeed, but I don't know if you would want to. I'm not an expert, but I think that it has been tried individually and in groups. From what I've heard you can enter the Source, connect to it in as many individuals as you please, but when inside, you are alone. Much like death I think. Reason for that is, the Source is everywhere. Not that I personally checked „everything and everywhere” but in theory. It is the lining of things, a net that spreads in between everywhere. Or maybe a liquid flowing in the cracks of reality, it's hard to say.
From my point of view, anyone thinking they can use freely or rule over such thing are grievously mistaken, not to say delusional. And there are so many of them. I don't understand this lust of power or knowledge or both, but maybe it's because I came from a race of workers, so it is easier for me to be happy of what I have. The bottom line is, although, I can't point you in the right direction I'm sure there are more than few Transcendentals who would gladly join you in such a search or experiment.
I said that transmission of energy was impossible, didn't I? Well, you are right, in theory it is possible, I admit that. It's just that it isn't very common and it is so hard to do right. The truth is, if you aren't dying, your energy will replenish in time. If you die it is almost in an instant. So there are very little cases in between that. And even then there are so many things that could go wrong, “bleeding out” of life energy being the least of it. I heard that centuries ago, there was a group that thought they could achieve control over our society by absorbing others. They were dealt with accordingly.


Dodał dość złowieszczo. Zaraz jednak wrócił do tematu komunikacji na odległość.

Communication for us is quite easy and rather effortless. If you think of communicating with one of us, the space is only a little bit of an obstruction. Establishing mind link, let's call it, with less developed beings may pose some difficulties, as you must tune yourself to them to be understood. Also it is better if you can pinpoint their location. It is much safer to limit your radius in this case to one planet. It will still tire you after some time or if distance is very long but we as a general species do our best to perfect our communication skills. You have the benefit of that, since you were transcended by us rather than of your own accord.

Natalie postanowiła zobrazować sobie swój stan, przywołała więc procentowy licznik, co było zaskakująco łatwe. Zobaczyła własną sylwetkę wypełnioną migotliwym lśnieniem i wyraźną cyfrę procentową na niej. Gdy tak na nią patrzyła, cyfry podskoczyły o jeden procent i teraz wyświetlały: 77%.
Nevarez znała Ilyę, miała też niejakie pojęcie, gdzie mniej więcej powinien znajdować się o tej porze. Znalazła go siedzącego na porannych zajęciach. Rysował w tej chwili coś w zeszycie, zupełnie nie słuchając wykładu odnośnie ciągu w matematyce. Psionitka... a właściwie już Nieprzenikniona, przekazała mu lukratywną ofertę, tak by mógł ją zrozumieć: jeśli teraz uda się pod wskazany adres zobaczy swoją idolkę.
Przez parę chwil obserwowała wybuchy różnych emocji i nagły atak bólu brzucha, przez który musi się niezwłocznie zwolnić z zajęć. Zostawiła go, wracając myślami do swojego mieszkania. Zerknęła na granicę pola widzenia, ale wskaźnik procentowy nie drgnął z miejsca.

Agentka rozdała przygotowane przez siebie kartki operacyjne. Jedna zawirowała wokół Overseera, a potem rozwiała się, gdy ten wchłonął zawartość. Nya schwyciła swoją i schowała do kieszeni idąc do sypialni. Serafim przez chwilę wpatrywał się w swoją obracając ją na różne strony, aż złożył ją kilka razy i niedbale obracał między palcami. Jedynym naprawdę zainteresowanym wydawał się Kiriyenko, który z zaciekawieniem oglądał papier i szybko przeglądał dane, przyzwyczajony do raportów wojskowych.
Gdy Natalie zastanawiała się nad powiązaniami i składem każdej ze stron z którymi wkrótce przyjdzie im się zmierzyć ponownie to poczuła. Gdzieś tam w środku.. albo z tyłu, a może z boku. Gdzieś tam, ten dźwięk, jakby przekręcanie klamki, skrzypienie zawiasów. Wiedziała, że to tylko jej umysł wizualizuje sugestię, ale i tak je zobaczyła: drzwi w umyśle.
Gałka kręciła się w tą i w tamtą, drewno lekko uginało, jakby ciągnięte. Czuła, że Źródło do niej woła, ale drzwi nie mogły otworzyć się bez jej woli. Już nie da się tak złapać, nabrać podświadomym zakusom. Choć z drugiej strony Źródło do niej wołało. Choć nie było żadnego dźwięku, choć nie było czego czuć, czuła jego intencje. Chciało jej pomóc, chciało podarować jej wiedzę i siłę. Wiedziało kto był kim, kto co robił, komu można było ufać, kto kłamał. Znało sposoby, mnóstwo sposobów, dzięki którym Natalie by nie ucierpiała. Źródło wiedziało, że Natalie jest wyjątkowa i chciało jej tylko pomóc. Nie chciało jej krzywdzić. Gdyby tylko otworzyła drzwi, wszystko stałoby się takie proste...

Ocknęła się z wyimaginowaną dłonią na nieistniejącej gałce. Cofnęła rękę. Wizualizacja zniknęła. Choć wciąż tam była, tuż obok. Sam na nią patrzył, ale nic nie powiedział, ani nic nie zrobił.
- No cóż, chyba oczywistym jest, że trzeba zabezpieczyć dzieciaka – powiedział Arkadyj, podnosząc wzrok znad kartki. - Nie jestem pewien, czy dobrze wszystko rozumiem, ale kto ma dziecko, kontroluje całą tą rozgrywkę, zgadza się?
- Hej, nie traktuj mojej córeczki jak przedmiotu – warknął Serafim.
- Ok, przepraszam – porucznik generał uniósł pojednawczo ręce. - Ale fakt pozostaje faktem. To powinien być nasz priorytet. Szczególnie, że zdaje się jest sama i bez opieki.

Anielica zjeżyła się na pomysł przegrzebania jej wspomnień.
- Bez urazy, ale nasłuchałem się ostatnio o tej całej kontroli umysłu, byciu marionetką i tak dalej. Myślę, że dość mi grzebano w mózgu jak do tej pory, więc uprzejmie dziękuję za dodatkowe atrakcje.

I have been born like that. As for when... objectively speaking a few decades ago. But from subjective point of view, which is quite important for an Overseer of Time, it was a few times that.
As for fun, hmm... would you consider things I do off-duty as „fun”? As a matter of fact I do have a hobby. I collect plants. All of them unique, some are quite extraordinary. I specially like different kinds of moss. I could show you around my personal space sometime if you like.


Do saloniku powróciła Nya. Miała zamyślony wyraz twarzy.
- Słuchajcie ferajna, jest coś co chciałabym wpierw sprawdzić. Kwestia ciekawości. Mam plan i w ogóle, więc spotkamy się wkrótce. Zresztą, nawet bez niego i tak was znajdę, 'key? - obdarzyła obecnych uśmiechem. - Wybacz, Nat, wiem, że powiedziałam, że wpierw ci pomogę, ale jeszcze zdążę wrócić zanim zaczniecie.
Ruszyła do wyjścia, otworzyła drzwi i wyszła na klatkę.
- To było dziwne - mruknął Serafim.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Wto Lut 28, 2012 10:01 pm

Natalie spojrzała za Nyą jakby jej to wszystko kompletnie nie dziwiło, ot w końcu dzień jak codzień. Zupełnie jakby Nya nie była właściwie wytworem jej umysłu który rozwinął się do rangi pełnoprawnej całkiem wolnostojącej osoby. I jakby nie było nic dziwnego w tym że nagle sobie gdzieś idzie.

- W porządku. Skoro tego chcesz. Co prawda nie sądzę żeby w tej chwili cokolwiek mogłoby ci zagrozić, ostatecznie na chwilę obecną nasi wrogowie nawet nie wiedzą że są naszymi wrogami, ale mimo wszystko uważaj, zwłaszcza na to całe Źródło, jest dość zdradliwe. I tak na wszelki wypadek informuj mnie, ok? Nigdy nie wiadomo co się stanie mimo wszystko. - chwila przerwy - A tak w ogóle, to co wzbudziło twoją ciekawość?

Agentka odruchowo poprawiła włosy odgarniając kilka kosmyków za ucho, i odezwała się do Serafima dla odmiany łagodnym głosem, nieco przekrzywiając głowę.

- Jak sobie życzysz, zwyczajnie nie chciałam byś źle odebrała dzieciaka, wiesz tak właściwie to on cię podziwia. Zresztą sam przyznasz że niewielu ryzykowałyby życiem idąc na ślepo w dzicz dookoła Kosmogradu by kogoś spotkać, prawda? Co do mojego "grzebania"...wierz lub nie, mam swoje zasady nie chcesz bym coś sprawdzała i uszanuję to. Wiem tylko tyle ile mi pokazała część ciebie przy naszym pierwszym spotkaniu - Natalie wzruszyła ramionami mruknąwszy jeszcze pod nosem - Przy czym jest to dość by pozabijać tych wszystkich idiotów religijnych przy pierwszym spotkaniu.

Agentka zerknęła na zegarek przywołując jednocześnie kolejną monetę do przekładania między palcami.
- Właściwie to powinien tu być za jakieś dziesięć, może piętnaście minut. Niby droga jaką ma do pokonania może sięgać do pół godziny marszu dla przeciętnego człowieka, ale że młody ma motywację dobrą myślę że będzie biegł. - ściągnęła po chwili brwi - W sumie głupio byłoby gdyby przez to rozemocjonowanie wpadł pod jakiś samochód. Swoją drogą wskaźnik śmiertelności wśród celów, który może być dowolnie wysoki jak dla mnie, a co innego u pacjentów teoretycznie...Hmm...

Nieprzenikniona uznała że warto zerknąć czy Gorbov zachowuje się zgodnie z jej przewidywaniami i czy może jednak pewien instynkt samozachowawczy zachowuje. W razie gdyby faktycznie leciał jak skończony dureń pod jakieś auto uznała że warto byłoby go pchnąć siecią energetyczną poza zasięg rażenia z dodatkiem zirytowanego komentarza dla dzieciaka ; "Uważaj, mam lepsze rzeczy do roboty niż pilnowanie żebyś się nie zabił".

Zwracała przy tym uwagę by zakluczyć chwilowo wyobrażenie drzwi do Źródła, nie było potrzeby korzystania z niego jak narazie.
- Tak, tak jest w teorii - mruknęła do porucznika generała obracając nową monetę między smukłymi palcami dłoni. - A przynajmniej teraz, zważywszy na obecne możliwości operacyjne. Wcześniej stawałby się celem, tak jak moja droga krewna będąca tutaj z nami. Jednak zgadzam się trzeba będzie zadbać o jej bezpieczeństwo, ostatecznie to jeden z powodów dla których się cofnęliśmy w czasie, prawda? Zminimalizować straty, najlepiej do zera, potem pozbędziemy się uroczych narzędzi będących chodzącym rozkładem z zegarem czasowym. Przesłucha się ludzi których podejrzewamy o współpracę...Dorwiemy w końcu osoby odpowiedzialne za cały burdel, prędzej czy później nawet obie frakcje. A wtedy bardzo chętnie wysłucham gęstych tłumaczeń...

Well, why not some time, when this it will be over. Although I can hardly imagine you off-duty. Even now you're warnin' me between the words. See, if this was reality you're afraid of then it wouldn't have a point really. I would create this little world-wide-hell of my own to reign anyway. But, the good thing is that I ain't considerin' that even, as I told ya too much effort and not worth it. You see, I am considering assasination of other Transcendental right now, although only because he already tried killing me, more or less declaring his I guess, stance against me. No harsh feelings, just basic will of survival. On the other hand.. - Natalie pstryknęła monetę w górę, łapiąc ją gdy opadała by wrócić do przekładania jej między palcami - As I said I'm arrogant. That's a good thing, I guess. 'Cos I know that I don't need to use the Source when things are quite clear what to do. When I said that I know how to look into it without risks, it was based on irregularities. Say, did you ever seen before someone like me and Nya as a Transcendental? I mean two from one. In my opinion our energy must be somehow more similiar to each other than any other random pair of Transcendentals. The way to outsmart the Source, well I was thinking about one of us connecting to the Source to gather information, while the other would diverse the process and drain energy from the Source to give it the searching part. Although that's only a theory, about which I don't feel any urge to test it asap.

- Swoją drogą trzeba będzie uprzedzić majora Juszczenko o przybyciu Huntera i ułatwić mu je, jeszcze znowu Walio przez swój sposób bycia skończy z przybitą do blatu dłonią - mruknęła do Arkadyja wywracając oczami z ukrytym przekazem "celnicy.."

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Sro Lut 29, 2012 9:25 pm

Choć Nya zniknęła już na schodach i najpewniej opuściła już kamienicę, gdy się odezwała, brzmiała jakby stała tuż obok. Najwidoczniej równie dobrze słyszała swoją druga połówkę.
- Ostrożnie, bo zaczynasz brzmieć jak nasza matka czasami – zaśmiała się druga Nieprzenikniona. - Nic mi nie będzie, jeszcze nawet nie próbowałam kombinować z tym całym Źródłem.
- Mnóstwo się zdarzyło w międzyczasie, ale skoro już siedziałyśmy w mieszkaniu, coś mi przyszło do głowy. Pamiętasz tego poprzedniego właściciela mieszkania, którym mieliśmy się zająć zanim przytrafiła nam się ta cała zabawa? Wydaje się, że mam pomysł, gdzie go znaleźć, albo przynajmniej, od czego zacząć. Skoro na razie nie jestem wam niezbędna, to chce to sprawdzić. Jakby co, to informuj mnie na bieżąco, jak widać, akurat to nie problem.

Serafim spojrzał na agentkę, jakby było mu wszystko jedno.
- Podziwia mnie? A za co? Nawet mnie nie zna – wnuczka pokręciła głową z rezygnacją. - Zawsze to samo, ktoś sobie coś ubzdura, a potem oczekuje, że reszta mu zagra jak mu się zamarzy – Serafim skierował oskarżycielski ton do wszechświata i wszystkich tych złośliwych ludzi, którzy nie wiedzieli co jest naprawdę, a co istnieje tylko w ich głowach. Potem spojrzał jeszcze raz na swoją babkę.
- A tak. Anna. Zdradziecka sucz. Osobiście już dawno bym dziwkę wypalił wraz z całym kawałkiem mózgu, gdzie chowa ten blady, sprzedajny tyłek, ale co robić, wybór Leah – wzruszył ramionami z rezygnacją, choć tylko częściową. Nevarez przez chwilę poczuła promieniującą od niego falę gniewu i zastarzałej nienawiści.

Tymczasem Natalie odszukała młodego Grobova, który już ku nim zmierzał. Ruch na ulicach Kosmogradu był raczej szczątkowy i dość trudno byłoby wpaść pod samochód. Nawet gdyby kierował nim ktoś pokroju Nevarez, lubujący się w jeździe ponad dwieście kilometrów na godzinę po lodzie w terenie zabudowanym. Jednak z tego co agentka się orientowała na odległość Ilyi nic nie groziło, zachowywał nawet minimalne zasady bezpieczeństwa, choć biegł i już zdążył się dwa razy wywalić boleśnie.
Chwilowo żadna interwencja nie była potrzebna, więc agentka zajęła się problemem Źródła.

Przywołała ponownie obraz drzwi. W zamku pojawił się kluczyk, który następnie samoistnie się przekręcił. Zabrzmiał satysfakcjonujący trzask. Teraz nawet gdyby przekręciła gałkę, nie mogłaby otworzyć drzwi. Chyba, że oczywiście przekręciłaby wpierw kluczyk. Znowu poczuła tą dziwną obecność zza bariery, coś... jakby nic tam nie było. Żadnego dźwięku, aury, światła, niczego, a z drugiej strony jakby coś odbijało się od niej i wracało. Jakby to echo wywoływało te wszystkie szepty i odczucia, które jej się zdawały wcześniej. Było to dość dziwne i głupie, ale raczej nie miała co pytać o to Sama, biorąc pod uwagę stan jego wiedzy.

W dłoni zmaterializował się twardy okrąg monety.

- Rozumiem, czemu mimo to wciąż tu siedzimy – mruknął Kiriyenko, przenosząc wzrok między sprokurowaną kartką, a Natalie – czy jednak wszyscy jesteśmy tu potrzebni? Skoro już uzgodniliśmy, że powinniśmy zabezpieczyć dziecko, Cleo – dodał dla pewności, spoglądając na Anielicę – to chyba efektywniej będzie się rozdzielić? Aha, jeszcze jedno...
Złożył cwaną kartkę, spojrzał na obie dłonie z chwilowym zdziwieniem, jeszcze nie przyzwyczaił się do posiadania obu sprawnych. Następnie zaczął ostrożnie gestykulować, jakby dla ułagodzenia przesłania.
- Coś mnie dręczy. Mamy tu psionitów, tak? Powszechnie mówi się, że psionita jest ekwiwalentem bomby atomowej. O ile dobrze pamiętam, wspominałaś coś, Natalie, że w jednej z przyszłości, obecna tu Anielica zmiotła cały Kosmograd z powierzchni ziemi, tak? Wielka bomba czy coś?
- Niezły jestem – parsknął Serafim, ale zasłonił sobie usta, gdy Arkadyj spojrzał na niego surowo.
- W każdym razie – podjął porucznik generał – przechodzę właśnie do sedna. Skoro Anielica jest tak potężna, w co nie wątpię, a wy wspięliście się na jeszcze wyższy poziom... poziom, na którym najwyraźniej są i nasi wrogowie – a mówię w liczbie mnogiej – to czy to... nie będzie kiepska sytuacja? - Widać było, że brakuje mu słów, więc wypalił po wojskowemu: - Czy nie wydaje wam się, że w trakcie ewentualnej walki rozpieprzycie tu wszystko? No chyba, że masz jakiś błyskotliwy plan jak zmusić kogoś kto tworzy bezduszne narzędzia śmierci, żeby skruszony padł na kolana z płaczem. Byłoby mi to bardzo na rękę, bo mimo nowych zdolności jakoś nie sądzę, żebym miał tu jakieś szanse. Ani pozostałe dwa miliony obywateli tego miasta. Nie mówię, że to jacyś święci, albo że ich choć lubię, ale nie wydaje mi się, żeby zasłużyli sobie na wyparowanie przez jakichś niepojętych półbogów, których nigdy na oczy nie widzieli... - zabrakło mu chyba tchu, bo westchnął.

Do you feel like some kind of magistrate? Feel like righting wrongs?
Mówiąc to Lynch uśmiechał się lekko, co było dla niego niezwykłe. Dał jej jednak odczuć, że sobie z niej nie żartuje, a wręcz jest w jakiś dziwny sposób zadowolony z jej słów.
I was born a worker. I feel happy working. So you might be right on the mark, but caring for plants also makes me happy, so I try to divide my time between my two passions.
Tym razem już się uśmiechnął, najwyraźniej zadowolony z tego małego żarciku nawiązującego do jego zajęcia. Spojrzał na nią czarnymi oczami już poważnie.
Pretty strange point of view for someone who boasts about breaking the boundaries of Time. With your language I've learned this saying: „nothing is set in stone”. I like it, it has a nice tune to it. And it's quite accurate. It may sound strange, comming from someone who spent his whole life exploring Time, but I don't feel like an expert. Like all that work, lives of my kinsmen and my ancestors are only the tip of an iceberg. I know it of course, but at the same time it amazes me, the vastness, complexity and depth of Time and world in general.
Znowu uśmiechnął się lekko, zdając sobie sprawę z tego co robi.
Please forgive me for speaking lenghtly again. My point is, you seem to mistake two things, what may be and what is. It is a big simplification but everything that can happen will happen. But at the same time you have free will. You can choose whatever you want. As everyone else. The theory is that future is the resultant of everyone's choices and everything that occurs along them. If you change your mind, you change the future. To some extent at least. Therefore if I can change your mind, it is by all means worth trying. You may notice that I'm contradicting myself right now, saying all this, while I treated you harshly because of your possible future. The truth is no one is perfect, neither am I. The mere sight of that monster...

Zatrzymał się i Natalie czuła, że nie chciał jej urazić, zwyczajnie wspominał.
It was absolutely shocking. As the news that I would be helping raise person directly responsible for it. I'm sorry, I should have known better than that. Still, I can't seem to bring myself to like you.
Sam znowu się uśmiechnął, a Nevarez wiedziała, że choć to prawda, to kryje się w tym obietnica na zmianę zdania. Jakby małymi kroczkami udowadniała, że jednak nie jest beznadziejnym przypadkiem.
And I certainly won't help you assasinate anybody. In fact I may be obliged to stop you from it. I might try to help you not to get killed, though. Remember, as I told you that being a Transcendental is much about trying to understand each other? Try that before killing anyone. Even if they tried to kill you first. They may even deserve death afterwards, we aren't saint, we understand that. Understanding if someone is better of dead is part of the process, although, taking somebody's life should be last measure you use. I know it was different while you were human, but you're not anymore. I think I could say something about being arrogant... but it's quite enough of my morals for one time.

I don't think I know any Transcendental like you two, but I'm sure there are some at least. How would I call your energy reading... hmm... it would be best to find an expert in the field. From my point of view you seem very similar, just polarized oppositely. Like the two poles of the same magnet... maybe?
At any rate, the whole idea seems risky to me. But as for your reading, it would be best to get professional opinion on the subject. It might even be tried before, I wouldn't know.


Kiriyenko przerzucał wzrok z jednego na drugiego, na parę minut wyłączony z dyskusji. Serafim wyglądał na wybitnie znudzonego.
- To się wiąże z rozdzieleniem zapewne – skinął głową dowódca wojsk Kosmogradu. Przy okazji Natalie zorientowała się, że młody Gorbov dobiegł już zmachany do ich kamienicy i zaczął wspinać się po schodach. Gdy tak nasłuchiwała kroków na klatce, wydało jej się, że słyszy coś innego: jakby odległy warkot silnika, jednak bardzo odległy i w zasadzie nie do rozróżnienia, choć zwykle potrafiła poznać kilkadziesiąt pojazdów zaledwie po odgłosie pracy silnika.
Z drugiej strony dźwięk zdawał się dobiegać gdzieś z wielkiej dali, dużo dalej niż krańce miasta. Może dalej niż sama planeta. Zanim zdążyła się nad tym zastanowić, dźwięk zniknął tak nagle jak się pojawił. Co gorsza nie przypominał ani niczyjego szeptu, ani echa pochodzącego od Źródła, ani nawet uporczywych głosów, które słyszała przed snem z udziałem jej zmarłego ojca i przyjaciółki. Właściwie to mogło jej się przesłyszeć... ale po tym co jej się do tej pory przydarzyło, Natalie nie miała wielu powodów by nie wierzyć własnym zmysłom. Nie wiedziała co prawda co to było, ale grunt, że sobie poszło. Oby na dobre.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Az on Czw Mar 01, 2012 8:00 pm

Natalie wstała spokojnie i podeszła do okna, zupełnie jakby miała cały czas świata, wyjrzała przez nie na ulicę i przez chwilę zalegała cisza, przerwana potem przez nieco zamyślony głos Nieprzeniknionej.

- Tak, słyszałam to. I jak zwykle z tym co bełkocze większość jest to mylne. Bomba atomowa jest właściwie niczym w porównaniu z twórczym psionitą, to kwestia wiedzy i kreatywności. Dość jeśli ci powiem że z odpowiednią wiedzą miałam możliwość zainicjowania reakcji nuklearnej występującej przy detonacji bomby atomowej w wieku kilkunastu lat. Tak samo ty mógłbyś w tej chwili to zrobić. Myślisz że gdybym krzyknęła na całe miasto że zaraz nastąpi apokalipsa poczuliby się lepiej? - Natalie odwróciła się do reszty opierając się o ścianę przy oknie w sposób sugerujący rozważanie problemu - Nah, ale rozumiem o co ci chodzi. I właściwie śmiem twierdzić że owszem mam kilka asów w rękawie, jak zawsze. Jeśli przełożysz kartkę na drugą stronę, zobaczysz wstępną psychoanalizę która zrobiłam na podstawie działań wroga. Jeślibym ja wpadła na pomysł stworzenia tych "bezdusznych narzędzi śmierci" czy nawet ty, wtedy mógłby to być problem. Jako że byłoby to dokonane świadomie, wiedząc co się tworzy. Podczas gdy twórcy Sevena, nie mają na dobrą sprawę pojęcia co stworzyli, dla nich to tylko narzędzia działające tak jak im się każe, częściowo owszem, ale nie mają racji w kwestii całości. Świadczy o tym zarówno ich podejście do sprawy Cleo, próba wymuszenia zamiast lukratywnej oferty, jak i konstrukcja psychiczna Sevena. Fakt że prototyp określał ich jako "władców" świadczy o kompletnym braku zrozumienia relacji międzyludzkich przy pozorowaniu. Nawet gdy w razie niepowodzenia narzędzia umierały, to wciąż jest to kolosalny błąd. Podobnie jak fakt....uch działań Sevena które spowodowały zboczenie z pierwotnego planu. Wszystko to wydaje się kreować specyficzny sposób myślenia jednostek kierujących frakcją odpowiedzialną za prototyp. - Nevarez ściągnęła brwi - Jeżeli miałabym dać jakieś porównanie przypomina mi to konstrukcję jakiegoś programu, ślepą wiarę w to że jedna blokada czy ubezpieczenie przed czymś wystarczy. Zamknięte ramowe instrukcje, obliczenia pomijające możliwości marginalne. Słabością naszych wrogów jest raczej...stan rozwoju psychicznego i brak zrozumienia psychiki ludzkiej. Więc na ile przy założeniu że ja czy ty bylibyśmy odpowiedzialni za Sevena i resztę nieprawdopodobne byłoby wyperswadowanie jak mówisz "skruszonego padania na kolana z płaczem"... To w przypadku z którym mamy do czynienia jest to jak najbardziej możliwe. A nawet jeśli okaże się że zabawię się znowu w Śmierć, ewentualne starcie nie musi być w środku miasta. Ba! Nie musi być nawet na tej planecie, może być nawet w przestrzeni rzeczywistości tymczasowej. Więc nie ma obaw, zwłaszcza że mam też za sobą dwadzieścia lat karkołomnych zleceń. No i potrafię być całkiem kreatywną i przekonującą jeśli tylko zechcę. Zwróć uwagę chociażby na to że załatwiłam Sevena teoretycznie mając mniejsze możliwości od niego wtedy. Dlaczego tym razem robota którą chcę wykonać miałaby się nie udać? - rozłożyła prawą dłoń w geście sugerującym że oczywistym jest iż jej się wszystko uda. - Jeżeli chodzi zaś o rozdzielenie, owszem. Zaraz do tego przejdziemy co i jak, jeśli macie jakieś pomysły to mówcie, jak na razie myślę o tym by Serafim wziął Cleo tutaj zanim zaczniemy akcję podczas gdty Arkadyj byś się zajął kwestiami militarnymi i paroma rzeczami związanymi z informacjami. Ale o tym jak tylko skończymy z Ilyą Gorbovem który właśnie wchodzi po schodach. W zasadzie masz po części rację Serafim, to kwestia raczej tego co myśli że o tobie wie niż tego co faktycznie wie, ale zaraz wszystko zobaczysz na własne oczy. Tylko postaraj się go przypadkiem nie zabić, dzieciak z pewnością nie chciałby ci nic zrobić. - zakończyła krzyżując ręce na biuście i spoglądając w stronę drzwi, gdy tylko Gorbov by do nich podszedł kazałaby się im otworzyć ot efekty muszą być.

- Niezły czas jak na kogoś z bólem brzucha przez który niezwłocznie musiał się zwolnić z zajęć. - rzuciła jeszcze w stronę młodego Gorbova.

Po chwili jednak skierowała wzrok na Lyncha.
- Well you may say that, I said that in my opinion there ain't no right or wrong, although some things are just too....misplaced to be left alone to themselves. Let's take for example case of my granddaughter from the other timeline. I would gladly timeshift to the moment few minutes earlier than her death which caused most of her problems. Only thing that holds me from doing it is the amount of time to travel and count of events connected to each other, which might go let's say wild, in a different way than now after such intrusion. So I have to fix up things as they are now get to know who specificly messed up with her mind.... Hmmm...mm.. As I think about it now it might be some sort of weird psychogical test. Almost destroy one's psyche, and then watch what's it gonna be. Hm, such kind of act certainly deserves death. Or switching the roles, make the observer a subject of such experiment. Now that sounds interesting, say is it possible to degradate Transcendental to less developed being? After all you insist on not killing, I have to be creative. - posłała Samowi rozkoszny uśmiech - Seriosly though, as I said I would like to hear some explanations of this messing with people and treating them like objects. Personally I love to toy with people, although I said that I toyed with 'em instead of dolls I still treated them like people...well more or less. But now, after readin' that page of mine you must be aware that those Transcendentals who I'm considerin to kill, are treating others like objects what you said is believed to be "root of all evil". - przerwała na chwilę by zerknąć kątem oka przez okno na ulicę i zaraz potem ponownie zwróciła wzrok na Lyncha - As for my point of view, I'm not mistakin' those things. That was a mental shortcut. I meant the case when I would really like to do such thing like becoming a kinslayer. Bah, I even used few times this characteristic of reality when I was still a human, you know changing reality by changing my mind 'bout smth. Anyway I can't say that this feeling of being a magistrate is something really new. I used to fix things to shape I would like them to be. Not neccesarily in a pleasant way for others. Although usually they gained from it, even if they didn't know it. Still I'm wondering, why do you think that killing others should be different for me when I was still a human? Both Transcendentals and people have their minds thoughts, and all, right? I don't think there is a difference really. Althugh I'm not saying that I won't try to understand ones I'm considering to kill. It's a habit I would say, that is connected with military or mercenary's work. You have to understand the target if you want to kill or intercept it. Bah, I'm trying it even now. Tell me, do you know something about some groups of Transcendentals specifically interested in humans? 'Cos for me the whole thing 'bout interfering with my granddaughter's life looks like some sort of stupid experiment, which effects are so predictable that it was ignorance from those who launched the thing. It would be a lot better if they simply asked someone competent in psychology what would be the result. They could just ask, but noo better create this whole mess. Bah. - pokręciła głową z niesmakiem po czym kontynuowała - As for the Source thingy and energy reading, as I said I'm in no rush for testing it. So I agree opinion of someone more experienced in energy reading might be useful. But on the other hand, what could possibly go wrong, in case of simple energy transferrin' without the Source research thingy? - odczekała chwilę na odpowiedź po czym skinęła głową - I see, right. Well, you know what? I won't blame you for this let's say fear of possible future and all. I'm aware of that I'm not the easiest person to like, as well as I know that I can be quite frightening sometimes - uśmiechnęła się krzywo - But tell me one thing, you heard something like sound of engine far away?

- Et, zaraz tam jak nasza matka, po prostu nie jestem przyzwyczajona do tego że sobie tak swobodnie chodzisz z daleka, nie mówię że to źle. Właściwie nawet myślę że tak jest lepiej, w końcu możesz robić co chcesz co zresztą robisz, po prostu...to coś nowego - agentka przez chwilę nic nie mówiła po czym dodała - Pewnie, jak na razie nie ma nic wartego wzmianki. Swoją drogą będziesz może przechodzić w okolicy parkingu przy koszarach? Tak sobie myślałam żeby skopiować auto Kelly w przyjemnym dla oka bordowym kolorze, no i może z wyglądem przypominającym bardziej Porsche 911, wiesz o które mi chodzi nie?

Następnie skierowała swoją uwagę z powrotem na to co się dzieje w mieszkaniu, nawet wróciła do przekładania monety między palcami.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Deithe on Pią Mar 02, 2012 12:55 am

- Ciężko mi to ocenić, jestem psionitą od jakiegoś kwadransa - mruknął do siebie porucznik generał – i nie, nie uważam, że to to samo co blocker. Zupełnie nie to samo – dodał, przewracając kartkę zgodnie z instrukcją i wczytując się w tekst.

Na wieść o odebraniu Cleo, Serafim skoczył na równie nogi... zaraz jednak oczywiście opadł na krzesło wypuszczając z płuc powietrze. Szansa na rozminięcie się z młodym Gorbovem pojawiła się i uciekła.

- No cóż – Arkadyj wzruszył ramionami. Kierował się instynktem dowódcy wyrobionym przez lata, ale nawet ten instynkt na czymś musiał pracować, a obecne wydarzenia nie tylko umykały zwyczajnej wiedzy i doświadczeniu, a wręcz wydawały się całkiem nowym, nieznanym polem do działania. - Jeszcze do niedawna nawet bym o tym nie pomyślał, ale w tej chwili wierzę, że jest jak mówisz. Podróże w czasie, przemiana struktur mózgu, niewidzialni ludzie, puści ludzie... więc czemu nie. Zwyczajnie tylko się martwię, że czy wiedzą co robią czy nie, nie przyjdzie im do głowy się poddać. No chyba, że są nienormalni, bo chyba nikt normalny nie tworzy śmiercionośnego narzędzia, by zaraz rozdawać kwiaty niewiastom i zabawki dzieciom. Ech, dawno tego nie mówiłem, ale chyba zaczyna mnie to przerastać... - potarł palcami oczy.

- Do tej pory wiedziałem za co jestem odpowiedzialny, czego mogę się spodziewać i jak sobie z tym radzić. - Kiriyenko przez chwilę wyglądał na zmęczonego. - A teraz... no cóż, zdam się na was. Może czas pomyśleć o emeryturze... - zastanowił się już ciszej.

Było to mniej więcej w momencie, gdy tupot stóp dotarł do podestu ich piętra. Drzwi delikatnie skrzypnęły, odsuwając się. Ilya Gorbov chwycił powietrze w miejscu, gdzie przed chwilą była klamka i z rozpędu wpadł do mieszkania, niemal się nie rozkładając jak długi. Trzymany luźno plecak upadł na podłogę, zapomniany. Chłopak zwolnił i zatrzymał się w salonie spoglądając po obecnych. Cztery pary oczu przyglądały mu się w rewanżu. Jego wzrok zatrzymał się jednak na siedzącej Anielicy i dosłownie szczęka mu opadła.
- Co? - zdziwił się Serafim poddany uporczywemu spojrzeniu.

Zdaje się, że wszyscy o czymś zapomnieli, co jest całkiem zrozumiałe. W obecnym towarzystwie nikt już nie zwracał uwagi na to, że ciało Leah jest całkiem nagie. Serafim nie zwracał na to uwagi, bo nie czuł zimna i nie zadawał się z ludźmi, a ubranie niszczało zastraszająco szybko przy używaniu zdolności, przez co pamiętanie o nim było kłopotliwe. Arkadyj obserwował Anielicę przez ostatnie siedem lat, a kobieta przez ten czas przecież nic nie nosiła. Samuelowi nie mogło być bardziej wszystko jedno. A Natalie też zdążyła się do tego przyzwyczaić. Co prawda widziała swoją wnuczkę w tym czy w tamtym stroju, ale zdążyła już automatycznie zaklasyfikować nagość jako część jej wyglądu. Zresztą było dla niej jasne, że to kwestia wygody i roztargnienia niż cokolwiek innego. Dopiero obserwując reakcję młodzieńca, przypomniała sobie, że ludzie tak nie chodzą, szczególnie w takim klimacie. Nie widziała chyba nikogo, kto nie byłby obłożnie chory, a kto by się tak szybko i intensywnie czerwienił.

Następnie Ilya udowodnił swoje aspiracje do zostania Nieprzeniknionym, niemal teleportując się wokół własnej osi o 180 stopni. Musiał się złapać framugi, żeby nie upaść od siły obrotowej.
- Bardzoprzepraszamniewiedziałempowinienembyłzapukaćnaprawdębardzomiprzykro... - wymamrotał niewyraźnie i bardzo szybko.
Serafim spoglądał w plecy dzieciaka jakby zachowanie tamtego go zamurowało.
- Ktoś mi może wytłumaczyć o co mu chodzi? I co on mówi?
Dowódca wojsk Kosmogradu spojrzał na Anielicę i na chłopaka pomiędzy konsultowaniem się z danymi operacyjnymi.
- Chyba chodzi mu o twoją nagość – podsunął.
- A co z nią? - nie zrozumiał Serafim. Arkadyj westchnął i wrócił do studiowania kartki. Komunikacja szła wyjątkowo opornie tej dwójce.

That may be rude of me, but would you call trying to impregnate a female withouth her consent and against her will a mere „missplaced” thing? Are you that reluctant to name things as they are? Again, it may sound strange, comming from someone born a worker, who had his priorities lay out for him since birth, but I'd say it anyways. From what I heard, when children are born, everything is black or white to them, good or evil, name it as you want. As they grow up, they understand more of the world, more of its complexity and life seems to have more shades of gray that it has black or while. But some things stay as they are, no matter how old you are or how complicated the situation is. Well, what you choose is a different matter, but saying that there is no right or wrong just to feel better is just a way of deciving oneself. That's what I think anyways.
As for your granddaughter... well I'll abstain from stating my thoughts, at least before we found the ones responsible and hear them out. It just seems so odd to me, that any Transcendental would do such a thing. Of course, we are all different, and there are timelines, where our whole society is a totally different thing, but still.

Overseer zastanowił się chwilę nad następną kwestią.
If you're asking if you can revert a transcended being into its previous form, then no. Especially if it was born that way, of course. If you think about transforming one of us into a less developed being... hmm, I guess that would be possible if you took complete control over it. To visualise, it would be something as cutting a few limbs form a human and forcing him into a small box. At least that's my theory, never that it myself.
Samuel jakoś zniósł jej uśmiech i obdarzył ją spojrzeniem czarnych oczu.
So what is it? More or less? Either you treat them one way or another, there's nothing like „treating people a little like objects”. But you are right in saying that the creators of the Prototypes did something despicable. I can't judge them based on this alone, but it gives me chills – mentaly, of course.

Za oknem nie było akurat nic ciekawego: ot miliony milionów niepowtarzalnych płatków śniegu spadających z nieba na puchową pierzynę okrywającą miasto. Lynch się uśmiechnął.
So we should be happy that it isn't such a reality, right?
And of course you did. We all are. It's called the freedom of choice.

Następne cztery zdania jakby go zaskoczyły.
Oh? That's suprisingly adult thing of you to say. I know you just want to justify your way of doing things, which often include messing with people, but still that are some wise words.

I say that, because there is a huge difference, that comes with the transcendence. You may have noticed but you are more „tuned” to the world around you than when you were a human. That is because your existence is that of consciousness, thoughts and emotions. This is also our legacy, as beings developing to understand each other better. You probably noticed how you can „read” emotions of those around you or how you can understand what someone meant by something. You can feel the joy of those around you, but also their pain or sadness. It is a very deep subject, that accompanies us for the rest of our lives. Some think of it as a gift and embrace it, others think of it as a curse and try their best to block it, which is alike to cutting off the senses of a human. The reaction to it is a little different for every individual, but it is a part of everyone of us.
We could talk about it for a very long time, discuss its wonders and dreads, go into all sorts of nuances, but the bottom line is you can and will feel others. Especially with strong emotions and feelings like love, hate, joy or pain. My point is you will feel the pain you inflict and if you decide to kill, be prepared to feel killed. As far as it is true that you can prepare yourself for any kind of horror that may occure by your hand or by someone else's, it is very different from when you were a human.


I'm sure there are. Humanity interests us very much, especially since you've started to develop prematurely. Whether it is one or more groups I'm not sure but we should be capable to find them quite easily. If they're not aware of our presence yet, that is.
Nie skomentował w żaden sposób tego co ta grupa, czy grupy robią, ani czy to głupoty, czy nie. Zapewne tak jak wcześniej nie chciał ich oceniać przedwcześnie.
This is just a theory, but there are many things that could go bad. You could not synchronize properly, which would be like attacking each other. If you did, you could be unable to severe the connection after enough energy was transferred, and „bleed dry” unwillingly. If you did sever it at the right moment, you might not retain enough energy to keep yourself together. You may loose consciousness and dissolve. As a form of conscious energy most common form of death for us, beside forceful dispersion is dissolving into the universe, when our energy or will runs too low to sustain our existence. Finally you might absorb one another or fuse together. And I don't mean it as putting both of you back together. Well that's what I can think of.

Engine? How far away? Like the edge of this city? There are quite a few in overall but I didn't pay much attention to them. Why? Do you mean any in particular?

- To, że chodzę sobie samopas, nie znaczy jeszcze, że cię opuszczam, prawda? Przecież wciąż tu jestem, tak jakby – zaśmiała się Nya. - Nie wiem, chyba nie, ale to chyba nie konieczne? Mniej więcej pamiętam ten jej samochód, ale i bez tego, z naszą wiedzą motoryzacyjną nie powinno być problemu, tak mi się wydaje. Cholera, myślę, że potrafiłabym wykombinować jak ci tam mechanicy zabawili się z bebechami tej maszynki, żeby tu działała. No bo skoro ty byś potrafiła, to ja też, nie? U mnie na razie też nudy, ale jeszcze nie doszłam do celu. Znaczy, wpierw muszę go znaleźć, bo mam tylko ogólne pojęcie, ale to nie powinien być problem.

Moneta przewędrowała między palcami agentki. A w pokoju rozgrywała się następująca scena:
- Kiedy mówię, że możesz się odwrócić, nie podoba mi się, że mówię do twoich pleców – fuczał Serafim.
- Alekiedynaprawdęniemogębo...
- I przestań tak bełkotać. Uszy mi od tego puchną.
- Przepraszam. Ale to tak przecież nie przystoi...
- Co ci znowu nie przystoi?! - Anielica wyglądała na poirytowaną.
- No... taka piękna kobieta całkiem naga... to znaczy... chciałem... tego...
Serafim przez chwilę tylko uporczywie mrugał. Natalie, częściowo dzięki swoim nowym zdolnościom, mogła obserwować tą scenę też na zupełnie innym poziomie: widziała burzę różnorakich, częstokroć sprzecznych emocji, burzliwe morze tworzące psychiczny obraz Anielicy zamiera. Gdzieś tam, jakiś pierwotny instynkt, a może wręcz instynkt cywilizacyjny zdawał się przebijać przez gruboskórność alter ego Leah. Serafim rzucił szybkie spojrzenie na swoje ciało, a potem na plecy młodzieńca. Burzę i morze stopniowo zastąpiło rozlewające się poczucie wstydu i zażenowania, wielkie, różowawe i pulsujące.
Blada ręka wysunęła się w powietrze i zacisnęła się na czymś co dopiero się materializowało. Czerwono-bury koc w kratę opadł na siedzącą dziewczynę, okrywając ją od stóp do brody. Nevarez zauważyła, że na jednym z rogów materiału ktoś naszył wytarty już obrazek króliczka. Serafim musiał wyciągnąć go z otchłani pamięci.
- Już. Możesz się odwrócić – mruknął, jakoś bez zwykłej zadziorności.
Ilya odwrócił się, wpatrując z zachwytem w Anielicę, jednak nie ruszył się z miejsca. Być może nie wiedział co ma teraz robić, gdy już spotkał swoją idolkę. A może zwyczajnie zagubił się gdzieś we własnym świecie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] Alternate Reality

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 1 z 8 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach