Denwheel (Jasmine)

Strona 22 z 25 Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23, 24, 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Nie Gru 29, 2013 12:41 pm

"It's too dangerous..." szepnęłam. Na razie czułam się dobrze, ale jak długo to mogło trwać? "So we'll end it now...".
Powiedziałam, odrzucając Ignis Infernalis. Nie mogłam się wciągnąć. Założyłam łuk na plecy. Musiałam działać wystarczająco szybko. Miałam jednak jedną zaletę. O ile oni potrafili się szybko adaptować, to ja miałam dzięki Dany niemal nieskończony arsenał środków. Musiałam powstrzymać ich mutację.

- "Magna Bibliotheca: Rule over Water" - szepnęłam i magia zaszeleściła pod moimi stopami. Mimo, że znałam ten dar.. miałam nadzieję, że Dany użyczy mi jego pełnej mocy. Moje ręce powędrowały w bok i ku dołowi, palce wyprostowały się. Opuszczona głowa momentalnie podniosła się i zawirowałam w powietrzu, jednocześnie przyciągając do siebie każdą wodę, jaka była w pobliżu. Trawa i rośliny na polach skurczyły się, zwiotczały, czy nawet sczerniały, gdy jednym ruchem wyciągnęłam z nich potrzebną mi wodę. Uniosłam ręce i fala błysnęła w słońcu. Setki zabójczych biczy ruszyło w kierunku adaptujących Aberantów, w drodze przekształcając się w ostre szpile i bezlitośnie przebijając każdy skrawek ciała każdego mutanta, którego mogłam zobaczyć w zasięgu wzroku. Oprócz stającej pod drzewem dziewczynki, nawet, gdyby była w moim zasięgu.

Moje oczy błysnęły nienawiścią. Jeśli o to chodzi.. nie mogłam więcej stanąć pomiędzy. Jeśli się zdecydowałam, to muszę to zakończyć. I humanitarna śmierć.. one by mi takiej nie okazały. Puściłam więzy, które mnie trzymały i pozwoliłam wcześniejszemu gniewowi Dantalion przelać się we mnie. Magia niemal zlała się z moim nastrojem i darem w mroczną całość. Jednym ruchem zmieniłam lód w wodę i wcisnęłam ją głębiej w ciała, a później zmroziłam całą moją siłą, rozrywając molekuły ciał na strzępy.

Mój oddech stał się ciężki i głęboki. Spojrzałam na dalszy plan. momentalnie ściągnęłam wodę z powrotem do mnie, włącznie z wodą, którą byłam w stanie wydostać z ciał martwych. Podleciałam do przodu. Czy namierzę kobietę, która mnie zaatakowała i uciekła? Była ranna, więc nie powinno być z nią problemu. Gdybym ją zauważyła, ruchem ręki wysyłam wodnego węża w jej stronę, który wnika do jej nozdrzy, ust, uszu i wszystkich otworów ciała, jakie mogę znaleźć. Gdy woda już ją wypełniła, na wypadek, gdyby sama się nie utopiła, ściskam palce, zmieniając tą wodę w lód, który rozerwałby ją od środka.

Później spojrzałam na resztę. I na ludzi.
- Idźcie stąd, ratujcie swoje życie! - krzyknęłam do nich i zamachnęłam się ręką, wysyłając zgromadzoną przeze mnie falę wprost na Aberantów. Miałam nadzieję, że ludzie będą mądrzejsi i.. nie będą pragnąć mojej mocy. A Aberanci jednak nadal będą chcieli mojej mocy. Inaczej będę musiała ich ścigać. A nie miałam ani na to ochoty, ani nie zamierzałam wystawić reszty ludzi na śmierć. Zamroziłam znowu wodę i ścisnęłam lód do siebie, zgniatając wszystko, co znalazło się w środku.
"We need bolts.. or thunders." powiedziałam głębokim głosem, mrużąc oczy. Nie będą potrafili obronić się przez różnymi rodzajami ataków. Przynajmniej taką miałam nadzieję.

Wciągnęłam powietrze, szukając pozostałych uciekinierów, aby zakończyć cierpienie ich ciał i dusz.. jeśli ludzie takie mają, za pomocą kolejnego daru od Dany. To była moja przewaga, chociaż w życiu chyba nie wystawiłam się na tak intensywne używanie darów. Miałam tylko nadzieję, że z pomocą Dany dam radę.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Nie Gru 29, 2013 8:53 pm

Jasmine przewiesiła łuk przez plecy i odrzuciła Ignis Infernalis sięgając po Ruler of Water.
*Unfortunatelly, we didn't manage to perfect it either, but with yer abundant lifeforce it should somewhat suffice.*
Gdy jeden dar wyfocał się z jej ciała, a drugi je napełnił, zaczęła gromadzić wokół siebie wodę z okolicy. Roślinność poczełą wpierw żółknąć, potem czernieć i rozpadać się, a nawet parująca ziemia spękała.

Jeden z Aberantów wyłonił się z płomieni i ruszył wprost na nią. Jego ciało było niczym ceramiczne dzieło, a ręce zrosły się w ostrza, które celowały w jej gardło. Wraz z tamtym gigantem w ogniu spaliła sześcioro z siedmiu schwytanych, ale ten musiał się wymsknąć. Woda zawirowała wokół niej i niczym z armatki wodnej strumień wpierw zatrzymał napastnika, a następnie porwał go ze sobą. Aberant uderzył w ścianę jednego z domów kilkadziesiąt metrów dalej i przebił ją, lądując gdzieś poza zasięgiem jej wzroku.
*That's it?* Dantalion skomentowała wodną falę wokół nich. *Ya know, even incomplete, this Gift was intended as a precaution in case of tsunami. With yer talent we can do better than this. Gatherin' water from atmosphere is an option, but there's a more convinient water source nearby, right?*

Magia z ciała Jasmine zaczęła wypływać szybciej, kierując się ku płynącej nieopodal Denwheel rzeki. Niebo zagrzmiało i nie minęła minuta, gdy nad miasteczko zaczęły napływać chmury, zasłaniając stopniowo słońce. Same obłoki pęczniały i kurczyły się na zmianę, jednak uwagę zwracał potężny strumień wody przenikający przez parę wodną, niczym brzuch bestii. Setki hektolitrów wody pędziły po niebie na jej żądanie i niemal czuła ich ciężar na plecach. Z nieba poleciały tysiące kropel wody zamieniając się w powietrzu w lodowe igły i w kilkanaście sekund przerabiając dwóch pozostałych na polu Aberantów w stosy poszatkowanego mięsa.

Jasmine otoczyła się przywołaną wcześniej wodą, niczym spiralą wodnych węży i w kilku susach znalazła się z powrotem na granicy miasta, stając na dachu domu. Ryczący żywioł zawieszony na niebie płynął za nią. Nienawiść przeciw wybrykom natury... przeciw Dzieciom Lilith, sącząca się do niej od Repliki pozwalała jej stać prosto nawet pod taką presją. Rozejrzała się, ale nigdzie nie mogłą wypatrzeć uciekienierki. Bez Echopatii wypatrzenie Aberantów było dostatecznie trudne, a w tej sytuacji tym bardziej nie mogła skupiać się na przypatrywaniu się magicznej aurze ludzi. Oczywiście nie potrafiły ukryć się całkowicie jak Bestia, która polowała na Jenny, jednak potrafiły udać nie tylko wygląd ale i aurę zwykłych ludzi.
*That won't be a problem* Dantalion uśmiechnęła się paskudnie w jej umyśle.

Zaczął padać deszcz. Czuła jak podległe jej krople spadają na ludzi, jak woda rozlewa się wokół ich stóp. Płyn zaczął jej służyć jako medium jak wcześniej dźwięki Echopatii, choć może nie tak dobrze.

Mieszkańcy miasta, tak ci, którzy przyszli sprawdzić co się dzieje, jak i ci, którzy ukryli się w domach, spoglądali z zadziwieniem i przerażeniem na widowisko rozgrywające się nad ich głowami. Nic dziwnego, praktykowanie magii było prawnie zakazane przez Kapitol, zresztą większość magów i tak lądowało w armii, więc w rzeczywistości bardzo rzadko widywano tu cokolwiek poza domową magią.
Być może dlatego ludzie wpierw nie zareagowali na jej słowa? Może nie wiedzieli co się dzieje? Jednak trwało to tylko do momentu, gdy ruszyła po Aberantów.

Jedynie połowa wybryków natury wciąż chciała na nią polować. Jasmine nie wiedziała, czy to wciąż obecny instynkt przetrwania, czy co, jednak pozostali wciąż pozowali na ludzi i trzymali się z daleka. Być może chcieli zaatakować, kiedy inni ją osłabią? Nieliczni zaczęli uciekać. Ona jednak nie miała już cierpliwości na gierki. Nawet jeśli Aberant udawał człowieka, albo uciekał, zasłona z deszczu wskazywała jej cele.

Z nieba na miasto posypały się wodne węże, niczym głowy starożytnej hydry, polując na Aberantów. Nawet jeśli ci zdołali uniknąć jednego czy dwóch, Jasmine mogłą przywołać ich tyle ile miała ochotę. Już po chwili strumienie wody unosiły do góry szarpiące się potwory, napełniając je wodą, a gdy już je napełniły, łowczyni je zamrażała. Rozszerzająca się woda połączona z następującym po niej wyssaniem płynów z ciała niszczyły ciało niemal równie dobrze i dokłądnie co Ignis Infernalis. Na miasto posypały się krwawe ochłapy.

A ludzie zaczęli wrzeszczeć i panikować. Nic dziwnego, z ich punktu widzenia magiczna siła porywała i zabijała kogoś kto wyglądał jak zwykły człowiek. Ruszyła przez miasto, poruszając się nad oganiętymi paniką ulicami i wyszukiwała cele. Niedobitki próbowały wmieszać się w tłum, jednak coś takiego nie mogło na nią podziałać. Jeden z Aberantów wyskoczył przez dach na którym stała, próbując zaatakować z zaskoczenia, jednak otaczająca ją wodna wstęga raz dwa zrobiła z nim porządek. Choć poprawniej byłoby powiedzieć, że zrobiła z niego bałagan.

Jasmine wystawiła twarz na chłodzące działanie deszczu.
*Sorry, I might have overdid things... are ya ok?*
Niestety łowczyni nie czuła się w porządku. Może gdyby była w szczytowej formie... jednak po tamtej nocy i po tym co zrobiła teraz czuła się wyczerpana. Skupiła się na swoich celach. Z trzydziestu siedmiu Aberantów zabiła trzydziestu czterech. Nie mogła się doszukać uciekinierki, która straciła rękę atakując ją, drugiego z latających i... tuż za miastem była jeszcze ta dziwna dziewczynka-Aberantka. Zdawało się, że ciągnęła jakiegoś ze swoich, ale nie szli w jej kierunku. Zmierzali powoli na północ.

No i musiała chyba zrobić coś z fragmentem rzeki burzącym się nad miastem.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pon Gru 30, 2013 10:22 pm

Sięgnęłam po wodę i przeleciałam z nią nad miastem, starając się jak najmniej nadwyrężać.
"It's ok. Maybe I'm not so good, but.. still, I can manage it" powiedziałam i spuściłam magię strumieniem z powrotem do rzeki, kiedy już tam dotarłam. Może powinnam zrobić z nią coś innego, ale teraz nie było czasu. Miałam jeszcze jedną rzecz do zrobienia. Stanęłam na ziemi i zamieniłam dary. Pomiędzy zrobiłam jeszcze kilka oddechów, żeby pozwolić mojemu wnętrzu na odrobinę odsapnięcia, po czym sięgnęłam po Echopatię.

Cały czas jednak kierowałam się od rzeki na północ. Gdy byłam już gotowa, wysłałam zmysły przodem, aby odnaleźć ślad dziewczyny, pozostawiony przez nią w powietrzu dźwięk.. a może lekkie drżenie. Wyciągnęłam z kieszeni telefon. "Ciocia". Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Pani profesor, potrzebuję wsparcia. Tylko takiego, które nie zrobiłoby zamieszania w mieście. Nie wiem, czy ma pani tam jakieś kamery, ale.. powiedzmy, że w "akcji ratunkowej" mogłam wystraszyć trochę osób. Teraz ścigam.. jedną z Bestii. Myślę, że gdybyśmy mogli mieć ją żywą.. może wtedy moglibyśmy popracować nad remedium, które mogłoby odwrócić proces? Może to mrzonki, ale.. to co dzisiaj widziałam. Nie chciałabym, żeby to się kiedykolwiek powtórzyło.." - zacisnęłam usta - "Idę na razie na północ. Mam nadzieję, że nadajnik w telefonie nadal działa. Co robi Josh?" - zagryzłam wargę i pociągnęłam nosem, jakbym coś chciała wyczuć w powietrzu. Zmrużyłam oczy i nadal szłam do przodu.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Wto Gru 31, 2013 4:28 am

Jasmine przeskoczyła między budynkami i wróciła na pola, przecinając je w kierunku rzeki. Podniebny żywioł przesuwał się po nieboskłonie za nią. Gdy już dotarła na miejsce spuściła setki hektolitrów wody do pustego odcinka koryta, gdzie było jej miejsce. Obłe ciało wody uderzyło o ziemię rzucając falami na brzeg, a te powoli ściekły na swoje miejsce. Po jej magii pozostały jedynie ciemne chmury i mżawka. Jakby ktoś zdjął jej ciężar z pleców. Otarła twarz ze ściekających kropel, w zamieszaniu nie zdawała sobie sprawy, że przemokła do suchej nitki. Dantalion rozgrzała powietrze wokół nich niczym wyziew z suszarki. W kilkanaście sekund były relatywnie suche.

Łowczyni odrzuciła dar i przez chwilę jedynie oddychała, gdy ten opuścił jej ciało. Zamiast tego pobrała Echopatię. Wyciągnęła z kieszeni komórkę. Na szczęście wojskowej zabawce nie straszna była woda.
- Nadajnik jak najbardziej działa - odezwał się głos w słuchawce, gdy ruszyła wzdłuż koryta - więc go nie wyłączaj, to łatwo będzie mi cię namierzyć. Nie wiem na ile to się sprawdzi, ale Jedynki przebrane za Strażników Pokoju uprowadziły jeden z ich transportów więźniarskich - Jasmine przypomniała sobie budzące grozę białe furgonetki. Z tego co pamiętała to ich wnętrze wyłożone było warstwą tych kryształów chłonących magię czy coś. - Wyślę ich więc do twojej lokacji - obiecała Alicia. - A Josh na razie śpi w magazynie technicznym, prawie całą noc zajmował się drobnymi naprawami w serwerowni. Mam go obudzić? Chcesz mu coś przekazać?

Ślad dziewczynki... był niepokojąco wyraźny. Co prawda oddalała się od Denwheel na północ, ale nieśpiesznie. O ile dwójka pozostałych uciekinierów zbiegła i ukryła się, ta Aberantka nie wydawała się przejmować absolutnie niczym.
*I have a bad feelin' about this* stwierdziła Dantalion. *Usually I'm all fer killin' those sons of a bitch, but... it's like I'm forgettin' somethin' important. Maybe ya should pick another one if ya wanna study those abominations so badly?* powątpiewała.
Zrównanie się z dziewczynką nie było problemem. Jasmine znalazła się w odległości jakiś pięćdziesięciu metrów od niej. Ta nie wyglądała na starszą od Jeremiego. W lewej ręce niosła ten sam wiklinowy koszyk naznaczony do spodu krwią, a prawą ciągnęła po ziemi tamtego Aberanta o ceramicznej skórze, którego Jasmine posłała przez ścianę. Wyglądało na to, że przeżył, choć jest nieprzytomny, nawet zmiany na jego ciele częściowo się cofnęły. Normalnie drobna dziewczynka nie mogłaby ciągnąć dorosłego mężczyzny jakby był szmacianą lalką, jednak zapewne nie należało oczekiwać logiki od Aberantów.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 02, 2014 10:11 pm

- Nie, nie trzeba. Proszę mi tylko znać kiedy się obudzi. Albo Jenny. - pokręciłam głową. To może mieć swoje konsekwencje. Ale miałam tylko nadzieję, że Alicia zadbała o szczegóły. Kapitol nie mógł dysponować w tym obszarze tak wyrafinowanym urządzeniem jak pani profesor. Chyba, że jednak postanowili się zainteresować..

Uśmiechnęłam się, przesuwając wargi na prawą stronę i pokazując tą stronę uzębienia.
"You? Are you scared? Are you worried about me? That's.." zacisnęłam wargi, szukając odpowiedniego słowa. "Unusual" dokończyłam.

"But there is something. Maybe I should. But she is.. different. And I don't want to kill more of them. And she.. could you tell me more of Lilith?" zmarszczyłam brwi i spojrzałam na dziewczynę. Wyczuwała moją obecność? Powinna. Czy byłam gdzieś w pobliżu lasu? Czy mogłam liczyć na pomoc tych cholernych Shiva? Gdzie podziewał się teraz Matt? Zacisnęłam na chwilę zęby, poprawiłam barierę, wzięłam kilka oddechów i spojrzałam na dziewczynkę.
- "I'm sorry. Really. But they.. they were making more pain to others. If I only knew the better way.. - zacisnęłam usta, spoglądając realnie smutnym wzrokiem na dziewczynkę. Ona nie wydawała się zwykłą Aberantką. Czy mój dar cokolwiek czuł? Czy Dany cokolwiek z niej czuła?
"Matt.. jeśli jesteś tutaj gdziekolwiek.. pomóż mi z tym, bo zaczynam się bać.." pomyślałam, w głębi siebie prosząc, żebym miała wystarczająco mocy i siły, żeby w razie czego się obronić.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Sty 02, 2014 11:33 pm

- Oczywiście, poinformuję cię jeśli coś się zmieni - obiecała Alicia.

*Ya think? Well, ya haven't shown me that yer worth dyin' yet* Dantalion wzruszyła ramionami w umyśle Jasmine, wyraźnie zastanawiając się nad czymś innym.
*Lilith* wypluła to słowo, ale bez wcześniejszej wściekłości, mówiła raczej mimochodem, myślami będąc gdzie indziej. *Ya know how Shi are like sheep, eh? Big, white fluffy thingies, doin' their thing. Well, ya can say that in every family there is a black sheep. Lilith was special, because she was the only Dark Shi ever created. Shi and consequently Shiva govern the flow of magic in the world, keepin' it on the right track. But this system couldn't be perfect, so Dark Shi was created. Lilith's task was to manage the odd ends of the magic flow, irregularities, exhaused magons and so on. For her solitary, difficult duty she was quite revered among her bretheren.*

*She was the first Shi to open up to Adam* pozwoliła, żeby okulary zsunęły jej się na czubek nosa i zagryzła kciuk. *Other Shi didn't pay him much attention, if anything they were indifferent or didn't understand why a human was present in their realm. They never were very smart, eh? Lilith was different, she was friendly, alluring, helpful. We were completly fooled. Ultimately, it was Lilith who drove Adam into insanity and was indirectly responsible for his rampage and downfall. Ya can say that she single-handedly orchestrated the beginnin' of the fall of the magic system our Mother established and since then she constantly tries to make it spin out of control more and more. All the more reason I can't forgive her or her creations. Adam was a weak man and a coward who succombed to her whispers and I despise what he... what we did. But she is the only one I ever felt real hatred for.*

Po stronie rzeki po której się poruszali znajdowały się jedynie pola, w większości ugory i łąki. Za rzeką ciągnął się znajomy las choć w tym miejscu nieco rzadszy niż zazwyczaj. Chociaż dziewczynka powinna wyczuwać jej obecność - ci w mieście wyczuli ją z większej odległości - nie dawała tego po sobie poznać. Zareagowała dopiero, gdy Jasmine się do niej odezwała. Stanęła i obejrzała się przez ramię. Rzuciła wleczonego Aberanta na ziemię i tak samo koszyk.
- Ah! - pstryknęła palcami - You're that girl, who helped me with the selection of those worthless rejects.
Dźwięki Aberantki były wyjątkowo ciche i delikatne, ale Jasmine słyszała drapanie, klekotanie i coś innego, jakby ktoś używał szczotki o szorstkim włosiu.

Dziewczynka w jednej chwili stała pośrodku ugoru, a w następnej znajdowała się niecały metr od łowczyni.
- You're sorry? For what? What a funny creature - Aberantka uśmiechnęła się, ale nie było w tym nic radosnego. Cichy głosik tuż za uchem Jasmine szeptał:
[We are the great Arachne. Ye shall kneel down before us. We consider ye a hefty meal, yet we are in a haste. We think ye was somewhat useful, so perhaps we shall let ye live. However, we admit that removing ye limbs would prove amusing.]
- You look rather familiar... oh well, you all look so similar after a while. So? I'm a very busy person, if you want to say something, say it. It would be nice if you wanted to offer your heart to me, but that's unlikely, right? Not that I have time for snacks... well?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 08, 2014 12:39 pm

"So... is Lilith alive or died during the Great.. something." zagryzłam wargę i westchnęłam.

Podniosłam brwi. Uśmiechnęłam się delikatnie. Ściągnęłam zmysły i skupiłam się na połączeniu fragmentu, gdzie stała przed chwilą dziewczynka, a tym, gdzie była teraz. Engine o tym już mówił. Może byłabym w stanie ją odtworzyć?
- Snacks.. - zacisnęłam wargi w wygiętym uśmiechu i oblizałam wargi. - That's all right. If you don't even bother. But he - kiwnęłam głową w stronę drugiego Aberanta - You took him. And you're not like them. - odetchnęłam, starając się uspokoić oddech.
- Maybe I look more familiar than you think. You exacly know, what Chiariscuro is, am I right? And I.. I can also know something about Her. There wasn't so many of you here for a long time. Why are you here? This is my place. - zmrużyłam oczy i starałam się wyglądać odrobinę groźnie.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 08, 2014 1:13 pm


*Yeah, she's alive alright... but more importantly, we must get away from here. Now. I just remembered who she is. Arachne... this is bad. Very bad. Not mentionin' the high-speed movement, this ain't even her real body. Damn I hoped she and her kin would kindly go die in some ditch!*

Jasmine przesunęła spojrzeniem od ugoru, gdzie leżał Aberant do dziewczynki. Przemierzenie kilkudziesięciu metrów w mgnieniu oka było godne podziwu. Na tyle, że nawet w retrospekcji niezbyt widziała co działo się miedzy "tam" a "tu". Echopatia ukazywała cichutki szelest, gdzie ciało dziewczynki przemieściło się bez oporów przez powietrze, ale równie dobrze mogła się teleportować.
- Well, well, aren't you a smart girl? That's true, I'm different from them. My name's Cassandra, daughter of Priam. When I was still human, I suppose.

Przekrzywiła głowę.
- Chiaroscuro...? Ahh, that old thing? Myths and legends aren't my hobby, sorry. More importantly - pochyliła się do przodu - there wasn't so many of us here or you people just didn't notice? Well, maybe both, but no matter. We already won in the long run - wyprostowała się. - You people, Shiva... your time is up, there were more Seeds blooming in the past couple hundred years than in all the previous millenia combined. Your place? Not for long, I'd say. Say what, you're a riot, I kinda like you. Want to join the winning side?
Otworzyła usta. Jej kły były długie i nabrzmiałe.
- Normally only marked people can join, but I can make an exception for you. The age of monkeys is over, we will enter the scene as new, better humans. Care to join?
*Come with me to Magna Bibliotheca. Now.*
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 08, 2014 1:40 pm

"Czyli moje szczęście do spotykania mistycznych istot jeszcze się nie wyczerpało. Brawo.. W sumie bym się nie zdziwiła, gdyby za chwilę na mojej drodze pojawiła się Lilith z kilkoma innymi.. stworzeniami." westchnęłam wewnętrznie. "So she isn't connected with Lilith?"

Spojrzałam na Casandrę.
- So you were human.. like me. Don't count your chickens before they're hatched. Literally. Nobody said your seeds will blossom. Lilith is one of Shiva. And you're searching for her children. Isn't it against the logic? I really appreciate your offer.. - zmarszczyłam brwi. - I already have one partner.. called Smith. You probably don't know him. You weren't going very fast.. I just need one minute. - podniosłam palec do góry i moje oczy zamarły, kiedy skupiłam się na Dany w środku, jednocześnie zagęszczając swoją barierę i postarałam się ukryć myśli i to, co robię, najlepiej jak potrafię. Chociaż nie miałam nawet bladego pojęcia, jakimi mocnami może dysponować te kobieta. Przynajmniej nie broniła się przed Echopatią. To zawsze coś.
"What's wrong? Do you think I'm not afraid? And if she is so dangerous, shouldn't we gain some information? She is either crazy or really believe she can destroy manhood. So, where we're going? I don't have much time. " spojrzałam na nią, czekając, aż zabierze mnie do Biblioteki.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 08, 2014 2:26 pm

- Oh, they will. They already have. Sooner or later we will replace you as the new humans of this earth. We already are superior in every aspect, all you have left is numbers... well, I won't blabber like some third-rate villain. Just let me say this: this world is as lie - uśmiechnęła się i przymknęła oczy.
- Well, I'm not so good with rejection... - zadrżała. - I guess rude children must be punished. This will literally cost you an arm and a leg...

Bariera Jasmine zgęstniała i Dantalion wciągnęła ją do swojego wymiaru, w momencie gdy zza pleców Arachne coś wyleciało. W retrospekcji wyglądało jak ostrze kosy na czymś... ogon może? Łowczyni stanęła na kamiennej posadzce kładki między kolumnadą biblioteki. Coś ciepłego spłynęło jej po nosie. Otarła krew i zasklepiła draśnięcie na czole, które zostawiła po sobie Cassandra. Bariera, która wcześniej uchroniła ją przed bronią automatyczną i atakami Aberantów, nawet nie spowolniła tego ataku.

*She is connected with her... damn it!* Dantalion spacerowała po mostku w tą i we wtą, wściekła. Aż szata furkotała za nią. *Bitch, callin' herself new human, when she's just a monster. Aberants stray further and further away from humanity until they Awaken or perish. Still, they're not all the same, so their power, shape or intellect varies. There is a handful of Awakends with power absurd even by their standards. We call those Abyssals. They're considered beings closest to Lilith and her ideal of perfect beings or somethin'. Arachne is one of those. Last time I checked there were only three Abyssals in existence. Damn it all!*

Zatrzymała się i spojrzała w nieskończone rzędy regałów ciągnące się we wszystkie strony.
*What good is information if ya're dead?* zapytała, odwrócona plecami. *Besides, I know what they want. To turn this world inside out and turn the magic system upside down. Little, selfish bastards, followin' the whims of that traitorous bitch. At least in the past they would creep in the shadows, I see that nowadays they became so damn blatant and arrogant, just because their numbers rose a little... I don't know, where ya wanna go? Anywhere other than where she is would be fine by me.*
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 08, 2014 6:08 pm

- I'm not reje... - krzyknęłam, kiedy Dany wciągała mnie do.. czegoś.

- I'm not dead. And maybe she is strong magician, but she don't have psychic abilities. Her strenght is raw power, we have something more. Thier minds.. - pokręciłam głową, wodząc następnie wzrokiem po krążącej Dany.
- Hiding from them doesn't help either. Do you think Shi know what is going on? Were Shiva the only ones who fight against Abberants? They are becoming weaker and weaker.. And people are focused on fights between each other.. Arache could be right. It's harder than I thought - westchnęłam i klapnęłam tyłkiem na posadzkę. Lilith nie może być przecież głupsza od Joanny, Rosario czy Wyroczni.

Przez chwilę siedziałam, wpatrzona w podłogę. W myślach przebiegałam rowki pomiędzy spoidłami kamienia. Po chwili głęboko westchnęłam, otrzepałam się i wstałam.
- Where are we exacly? I thought Magna Bibliotheca was... only in my mind. That my body here.. isn't real. Is it kind of.. Gift Plane? - spojrzałam na Dany po czym zatarłam ręce.
- Do you have any ideas? Do you think that Cassandra.. is a threat? - przełknęłam ślinę. - I saw.. you looked rather.. nervous around her. So there is no chance we can vie with Abyssals, if we're not united. - przygryzłam na chwilę wargę i kontynuowałam - So we do the best we can. You said that there are Primal Gifts. And they are more intelligent than others. To me it looks like "Gift's Abyssals". Generals or whatever. Do they have any aim? I don't know. I wasn't by their birth, not in person. - spojrzałam na Dany, po czym zaczęłam, jak ona wcześniej, chodzić w kółko. - My question is - what the hell is Oracle doing? She seems devoted to Rosario. She may be interested. Her actions... were pretty impresive. Can you take me to her? Oh, and earlier I would like to inform Alicia about everything.. and ask her to take Jenny to safer place. Gods know what Cassandra would do to her, if she had known Rosario is inside her. And Alicia should try to somehow contact Shiva. That's all. Do you agree? Any sugestions? - spojrzałam na Dany i podniosłam wzrok.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 08, 2014 7:29 pm

*Ya aren't dead, yet* powtórzyła za nią Dantalion. *Ya never know with them*
Pokręciła głową.
*I'm sure they know the gist of it, but I don't know what they think or intend to do with it. We ain't exactly friends. As far as I know, mostly Shiva and their tools fight Aberrants. Of course Aberrants hunt humans so there were cases or retaliation or killin' them instead of their victim, much like what you did earlier. But that's rather rare. Besides there used to be only a handful of them, posing as humans, so I guess humans didn't consider them much of a threat. They called them demons, shapeshifters or wraiths and tried to stay away if they managed to recognize one of them.

W miarę rozmowy biblioteka przebudowywała się jak wcześniej, przesuwając kładkę miedzy rzędami kolumn i chodników. Regały przepływały obok, usłużne w razie potrzeby.
*The magic and physical planes are separate but intertwined existences* Replica odwróciła się do niej. *Their connection ain't perfect, so in between exist countless space-time pockets if ya wanna call them that. Basically, their just spaces full of twirling magic and matter, moving around at particle speed. Mostly they are between the size of an atom and speck of dust, but they can be bigger than ya imagine* rozłożyła ręce i obróciła się wokół własnej osi.
*I use it to store my collection, Shi and Shiva use them to move large quantities of magic around and to store their tools I think. Oh yeah, and I'm guessin' that Arachne is using one to hide her real body in.*
*Oh, and yeah, of course she's a threat! A humongous mutated human-bug from other dimension does seem like a threat, don't ya think? Apart from her obvious raw power, she can command other Aberrants like pets and use Lilith's negative magic, and who knows what crazy shit she can do in addition to that. So yeah, kinda dangerous. If anything, one thing that plays in our favor is that she already think that they won and she doesn't care how many years it will take to make that true. In the best case scenario, ya can avoid her fer the rest of yer life.*

*Primal Gifts? First Generation? How should I know? At the time I was still pretty much stupid and naive, but I don't remember them havin' any special tasks. They helped create the next generations, but beside that they mostly were like other Gifts, they served people. Of course many of their bloodlines died out, so only a handful are left...* wzruszyła ramionami.

Podeszła do siedzącej i klękła przed nią.
*Well, first of all, ya should take a day off. We can look fer Oracle tommorow with the Ethernal Bond. And ya might want to have a chat with yer sister. She's kinda a Shi, right?*
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 09, 2014 5:18 pm

- But if Shi maintain balance in magic world and now they are dissapearing.. What would happen if there will be no Shi anymore? Will Shiva remain? - zmrużyłam oczy. Nie to, że przepadałam za Shi czy Shiva, ale świat jest o wiele bardziej skomplikowany, niż to może się wydawać na pierwszy rzut oka. I z pewnością wolałabym dogadać się z Shi, niż z Arachne i jej minionami.
- In the best. In the worst she'll find this place and.. - podniosłam brew i spojrzałam na Dany. To było jej dzieło. Wydawało mi się, że bardzo o nie dbała. Może to w nią uderzy. - Yes, so this is not my problem. But you.. do you thnik that my line will die out? So - odwróciłam się i wzruszyłam ramionami - We haven't got enough power to face Arachne. And she remain a threat, in the best way I die before she takes control. And I won't see slughter. Godd for me - wzruszyłam ramionami jeszcze raz, jednak delikatnie zgrzytając zębami. Od kiedy to losy świata zaczęły mnie interesować?

- Ok, so we go to my sister to rest. She is only connection to Rosario. Or something like that. But maybe that's right. Oh, and you said.. - zatrzymałam się jeszcze na chwilę - First Generation, they created other Gifts. So is it possible to create new one now? How many of died First Generation have we copied? Can we track thier bearers remains? And how many still live? - powiedziałam i poszłam za Dany.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Sty 09, 2014 7:00 pm


*How should I know what will happen? It's not like anythin' like that happened in my lifetime. Your guess is as good as mine, but there will be some major changes that fer sure.*
Dantalion pokręciła powoli głową.
*It's practically impossible to find this place unless you have some kind of marker, like a signature or... like a blood sample. Well, fuck.* Przez chwilę spoglądała na czoło Jasmine, po czym poprawiła okulary i podniosła się. *Whatever it wouldn't make any sense fer her to come here. This is my space. Ya could say that it's like a fortress. This is also the reason why Arachne's so annoyin'. If she doesn't crawl out of her hole, goin' there would be equivalent to servin' her dinner. Walk with me.*

Ruszyły mostkiem i choć była to prawdziwa przestrzeń, spacer był raczej ćwiczeniem dla umysłu niż ciała.
*Everythin' ends eventually* stwierdziła filozoficznie Replica *but this is precisely the reason fer our existence. Tenacity was built into ya all, let me tell ya. It's not so easy to kill ya off, I tried. Maybe it's that precious blood in yer veins, who knows.*
*Well...* Dantalion spojrzała na nią przez ramię *we don't have the power, yet. There is room fer improvement. Mother help me, I saw my share of warriors and tacticians doin' the impossible. But it's still a risk, pretty big one. And I won't preach to ya about responsibility of the powerful and mighty. World will go on regardless of what benevolent deeds or atrocities are committed. All in all it comes down to yer personal conviction.*

Doszły do kołowego korytarza, który rozgałęział się na sześć stron. Pośrodku ustawiono ciężką, kamienną misę wypełnioną czystą wodą. Nie byłą wyposażona w fontannę, a mimo to nie wydawała się spełniać żadnej innej funkcji poza dekoracyjną.

*My generation, huh?* Dantalion spojrzała w górę. *To be honest, I thought all of them died a long time ago. But since Oracle's here... I don't know anymore. Let's see, First Generation. There's me of course, Replica the Gift of Perserverence. There's Oracle the Gift or Perception. Aura the Gift of Projection. Luna the Gift of Manipulation. Imagine the Gift of Conjuration. Etherion the Gift of Change.* Replica wróciła wzrokiem do Jasmine. *And of course I copied them all. As a matter of fact, yer friends have their direct descendants. Reflection of the Moon comes from Luna and Flame's Incarnation comes from Etherion. Both are Second Generation, ya can think of them as a transition generation between us and the other Gifts. As fer makin' new Gifts... ya don't get it at all, do ya? We are beings too, ya know? That may sound hypocritical commin' from me, but stop thinkin' about as a stamp collection. I won't say that it looks the same as with yer species, but still we are born, we grow and evolve, we even die. We accumulate experience the same as ya do, so when our host dies and we go back to the flow, we change a little and sometimes a new Gift is born. As I said before, humans - as with everythin' they touch - were tryin' to control this process through the ages. Like yer friend, Vlad Tepes. So... yeah, it's possible. My generation's reproduction cycle has ended, but it still continues with our descendants... and that's it fer now. Let's get goin'.*

Dantalion wyjaśniła, że podróż między Biblioteką a planem fizycznym może zwykle odbywać się jedynie miedzy miejscem z ktorego się do niej przenieśli, więc zamiast tego odszukali Jeremiego dzięki Ethernal Bond i przenieśli się z powrotem do namiotu, dzięki Travelerowi. A przynajmniej przed namiot.

Okazało się, że Jenny się obudziła, a Smith pożyczył komunikator od Jeremiego. Zwinęli się z miejsca. Jenny wykonała ostatnie badania na Jamesie, a ten w końcu stanął na nogi i obiecał skontaktować się jak tylko rozezna się w sytuacji. Przy okazji napomknął coś o tym, że Jasmine powinna jeszcze raz przemyśleć co właściwie chce osiągnąć, po czym pożyczył sobie więźniarkę, którą Alicia ukradła Białym. Oni sami zabrali się autolotem z powrotem do bazy.

Dany odmówiła wszelkiej współpracy zanim Jasmine nie wypocznie, skorzystali więc z rzadkiej okazji by wyciągnąć Josha z jego lochu w serwerowni i spędzić resztę dnia jako rodzina. Jasmine skorzystała z prysznica, Jenny poszła po mamę, a Josh po jedzenie. Pokrótce omówili swoje plany, a potem spędzili dla odmiany dzień na głupotach. Bracia postanowili, że spędzą kolejny dzień razem w bazie. Jenny opowiedziała pokrótce o niepokojącym spotkaniu z czymś w Umieralni i że będzie musiała sprawdzić parę rzeczy zanim wybiorą się do Kapitolu. O dziwo uznała, że wycieczka Jasmine to dobra wymówka do niewielkiego rekonesansu.

Jasmine przespała solidne dziewięć godzin i zjadła solidne śniadanie. Przebrała się i ruszyły w drogę. Nić losu łącząca łowczynię z Wyrocznią ciągnęła się aż do Kapitolu. Wyrocznia znajdowała się gdzieś pod ziemią. Łowczyni zmieniła dary i przeniosła się, wpadając do złocistej rzeki. Gdy wróciła do planu fizycznego zatoczyła się i przytrzymała ściany. Świat przez chwilę wirował, zanim wrócił na swoje miejsce. Czy chodziło o odległość, czy może wpadła na jakąś barierę Kapitolu? Rozejrzała się dookoła, na ściany oświetlone przygaszonymi świetlówkami...
*Mausoleum?* zdziwiła się Dany. Jasmine spojrzała na płytę naścienną przed którą wylądowała.
"Niech Spoczywa W Pokoju - Eliza Hawthorne, Odeszła Od Nas Mając 29 Lat."
Choć na pierwszy rzut oka wyglądało na to, że są tu same, w istocie było inaczej.
- What are YOU doing here? - postać Keiry uwidoczniła się w powietrzu nieopodal. Otarła szybko oczy, prostując się na całą, mało imponującą wysokość.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 09, 2014 8:50 pm

Zmarszczyłam brwi. Tego nie spodziewałam się tak szybko. Wyrocznia coś tam mówiła o tym, że używanie jej mocy wyciąga z niej siły witalne, ale żeby stało się to tak szybko.. Dotknęłam płyty grobowca i wniknęłam do środka, żeby sprawdzić, czy ciało faktycznie jest w środku. I jest martwe. To już serio wyglądało delikatnie dziwnie. Przeszłam wzdłuż płyty i sprawdziłam otwory oraz to, jak się zamyka kryptę. Potem zajęłam się przygotowaniami do odsunięcia płyty, która oddzielała mnie od ciała.
- Wybacz. I mówię szczerze, jest mi przykro. Miałam nadzieję, że zdołam się jeszcze zobaczyć z Wyrocznią. Widocznie się spóźniłam. - powiedziałam, zatrzymując się na moment i patrząc na dziewczynkę, po czym potarłam jej ramię, a przynajmniej spróbowałam i sięgnęłam po moc, żeby odsunąć płytę.
Westchnęłam i znowu odwróciłam się do Kiery.
- I w sumie dlatego tutaj jestem. - jeszcze raz spojrzałam na ciało Elizy. Przyłożyłam rękę do jej głowy i wniknęłam do środka, starając się ocenić przyczynę zgonu. Następnie chwyciłam za kosmyk włosów i odcięłam pukiel. Gdy już skończyłam, ostrożnie odstawiłam wszystko na miejsce i delikatnie zasunęłam kamień.
- Dobrze. W ogóle nie wiem, czy powinnam się z Tobą czymkolwiek dzielić, ale jeśli Wyrocznia odeszła, to chyba nie mam wyboru. Dobrze ją znałaś, prawda? - spojrzałam na Kierę i zacisnęłam usta. - Gdybym tylko mogła jakoś pomóc.. Ale Wyrocznia chyba sama wybrała taki los, uznała, że tak będzie najlepiej. - westchnęłam i zagryzłam delikatnie wargę. - Ale wracając. Chciałyście zabrać ode mnie Jenny z Rosario i odszukać Chiariscuro, tak? Eliza zostawiła Ci jakieś wskazówki? Wisi nad nami groźba wojny. Do tego Lilith.. wiesz kim jest, prawda? - zmrużyłam oczy szukając odpowiedzi na jej twarzy po czym kontynuowałam. - Natknęłam się na Arachne. Nie wiem, czy uważasz się za człowieka, czy nie.. - wzruszyłam ramionami - ale może to Cię interesuje, że Aberanci zwiększyli swoją liczbę. Shi się rozpadają i nikt nie ma pojęcia, co się stanie, jeśli ich zabraknie. - zmrużyłam oczy - Eliza wiedziała?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Sty 09, 2014 9:35 pm

Jasmine przez płytę wyczuła, że ciało faktycznie znajduje się na miejscu. I jest jak najbardziej martwe. Łowczyni słyszała kiedyś, że w Kapitolu ludzie chowają się w specjalistycznych komorach, jednak to był zwyczajny marmurowy sarkofag. Odsunięcie kamienia wymagało jedynie odrobiny siły. Magini wpierw zbadała ciało, a potem odcięła kosmyk.

Przyczyną śmierci było zapewne rozległe krwawienie do mózgu, wywołane przez dwa uderzenia, jedno w lewy policzek, a drugie w prawą skroń. Mógł to być nieszczęśliwy wypadek lub Wyrocznia mogła zostać zamordowana. Dość dziwne biorąc pod uwagę jej naturę.
Keira - jeśli można tak powiedzieć o kimś kto wygląda jak duch - pobladła obserwując Jasmine wielkimi oczami.

- Jesteś chora... - powiedziała, cofając się z wyrazem obrzydzenia na twarzy. - Przysięgam, że nie ujdzie ci to płazem... - jęknęła... po czym znikła.
*Great job. Nothin' says 'let's get along' like searchin' somebody's friend's corpse in their presence. Very subtle. Well, yer contact is dead and our witness run away. So, what now?*

Jasmine nie wiedziała dokładnie gdzie się znajduje, oprócz tego, że w podziemiach, ale wszędzie dookoła czuła magię i ludzi. Przeładowanie sensoryczne było dużo większe niż była do tego przyzwyczajona, ale oceniała, że najpoteżniejsze źródła magii znajdują się mniej więcej bezpośrednio nad i pod nią.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 09, 2014 9:55 pm

- Jak chcesz.. - mruknęłam po zniknięciu Kiery. Nie, żebym bardzo chciała się z nią zaprzyjaźnić, ale czułam pewną potrzebę zatrzymania jej. Dlaczego? Bo Eliza została zamordowana. Może po prostu dziewczynka nie przywykła do widoku śmierci. Ciało jak ciało, czy mogło się na coś więcej jeszcze przydać? A przecież to tylko jeden kosmyk..
Westchnęłam.
- Ok, so I should wait until this ghost starts to like me? She's blaming me for this butchery these flying creatures. I didn't know my power, I tried to help Elize. Maybe.. she just... we don't like each other. - skrzyżowałam ramiona i spojrzałam na grobowiec nadąsana.

- She could be murdered. She haven't seemed so... dead, lately. Ok, maybe it was my mistake... - zacisnęłam zęby i znowu się napuszyłam. Czemu wszystko musiało być takie skomplikowane. - Don't you have any Gift who could let us see the past events? Like... History of some stuff? - spróbowałam spojrzeć na Dany z uśmiechem godnym małego dziecka proszącego o słodycze.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Sty 09, 2014 10:49 pm

*Well, I have no intention of pressurin' ya either way, but ya should decide whether ya care or ya don't care. Actually, that girl might been one of the first people to notice that ya can change the world. Whether ya do it is up to ya, as well as whether ya will get friendly with the ghost-girl. Certainly not everybody gets along, that's fer sure.*

Dantalion odwzajemniła się uśmiechem oferującym słodkości od których rozbolą człowieka nie tylko zęby ale i brzuch.
*Of course. And we could do it in a proper manner, but where is the fun in that? Ya haven't tasted yer legacy, right? Ah, I remember it like it was yesterday. Yer ancestor spent three months trackin' members of a certain secret society through Rome's catacombs. A Gift fer interrogatin' the dead, if ya can believe the shit humans came up with: Necromancer.*

Nowy dar wypełnił jej ciało, sprawiając że zadrżała. Nie mogła sprecyzować o co chodzi, ale uczucie miało nieco inną nutę niż jej dotychczasowe doświadczenia. Macki daru wyciągnęły się i wpełzły do wnętrza sarkofagu.
Ciało Elizy było dobrze zachowane, choć zaczęło wykazywać już pierwsze oznaki rozkładu. Teraz jednak zbielało i wygładziło się niczym marmur i otworzyło wyblakłe oczy. Zmarła usiadła we własnym grobie i spojrzała na łowczynię niewidocznym wzrokiem.
- What is thy bidding, mistress? - spytały zimne usta.
*Ah, isn't she cute? Thank Mother it's just an projection* projekcja czy nie, całość wyglądała bardzo prawdziwie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 09, 2014 11:16 pm

- I don't wanna know, what they've been doing with this Gift.. - przełknęłam ślinę i spojrzałam na sylwetkę. - Maybe I should ask you if we can ressurect her? Maybe her brain isn't damaged so much.. That would be interesting. So, she isn't real? She can't be.. aggressive? - powiedziałam i odetchnęłam.

- Elize, I want to know, how have you died. Did someone killed you or it was only an accident? I would like to hear about your last memories. - spojrzałam na ducha i odrobinę się przysunęłam, chociaż dopiero po chwili namysłu.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Sty 09, 2014 11:30 pm

*Fool, what's dead is dead. It can never come back* ofuknęła ją Dantalion. *It's not even a real person, it's just an vision Necromancer is projectin' from examinin' the remains thoroughly.*

Zmarła przechyliła głowę i drgnęła nienaturalnym ruchem.
- It happened in the Cathedral, above. Archbishop Raddler came to ask why paladins came back without the angel. He wouldn't listen to me and got angry. Called me useless, liar and traitor. He struck me with the back of his hand and my legs gave way. I fell on the floor, hitting my head hard against the marble. One of my blood vessels ruptured from the head trauma and massive hemorrhaging occurred. I lost the ability to operate magic and consciousness successively. By the time medical help arrived my body functions stopped and I was declared dead.

Projekcja Elizy spoglądała na Jasmine niewidzącym wzrokiem i niemal beznamiętnie opisywała okoliczności swojej śmierci.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 09, 2014 11:37 pm

Spiorunowałam Dany wzrokiem. A przynajmniej spróbowałam.
- There are powers stronger than Death. - prychnęłam i znowu spojrzałam na projekcję.

- Why couldn't you use your power to predict what had happened? You should know.. - zmarszczyłam brwi - but something distracted you? What was that? Why Raddler managed to punch you so hard that you died?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Sty 09, 2014 11:47 pm

*Ain't that a mighty interestin' and completly groundless statement.* Dany nie wyglądała na szczególnie spiorunowaną, wzruszyła ramionami.

- I... - Zmarła zająknęła się i szerzej otworzyła oczy. - I saw it all. I saw too much. I was trying to understand the grand scheme of things, to grasp all the details. It took over my life and my reasoning, I was so absorbed in the workings of different possibilities that I lowered my guard. Archbishop Raddler seemed like a speck of dust in the background and dodging blows became irrelevant in the grand picture. By the time it hit me that I was really dying, I was already dead.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Sty 09, 2014 11:49 pm

- Interesting.. so what was your aim? What do you know about Chiariscuro? And why have you needed Rosario, one of Shi, to complete your task? - spytałam, ignorując odpowiedź Dany.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 12:06 am


- My aim...? - powtórzyła za nią zmarła, rozglądając się dookoła dla odmiany. Niemal wyglądała jakby zbierała myśli, choć Jasmine wiedziała, że to tylko dar przeszukuje dogłębnie jej zwłoki. Eliza ponownie skupiła się na swojej rozmówczyni. - My original aim was to use the trait of the Shi, the Voice. Jennifer and Rosario could became a grounds for new, better faith and change the heart of this country from within. But the Sphere intervened and everything changed. Girl lost her crystal purity and could no longer serve the purpose with the intended effect.

Zmarła zawiesiła się na sekundę z otwartymi ustami.
- Therefore I had to devise a new plan. Several new plans. I managed to extend an invitation and proposal to the Great Emperor of China, thanks to my friend, Keira. I became desperate, even more than before, ready to borrow whatever power possible to stop the completion of the Godslayer Set and the destruction of this world. Yet, then I met my untimely demise.

Kolejna krótka przerwa.
- Chiaroscuro. It's the name of the power wielded by the one called Evelynn. She is the one who created me. A sacred being, mother to both Gifts and Shi. Creator of current magic system and propagator of life, good and light. She became heartbroken after her love turned on her creation and used her power to decimate her children, the Shi. She was pushed to killing him and unable to bear the pain she disappeared. I wanted to beg her for help many times, since with her power all could have been easily saved. Yet she is obscured from my sight, hidden or perhaps dead. I miss her terribly and for centuries I was giving my best to protect her legacy from doom.

avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 12:34 am

Moja twarz tężała z każdym kolejnym słowem Elizy. Zerknęłam na Dantalion. To było spojrzenie pełne niepewności, strachu. A po chwili zmieniło się w coś na kształt złości.
- You knew. - prychnęłam - All this time, you had known about it and don't even say a word... - przekręciłam oczami - Oh, of course you said. Half-word, understatements... - zacisnęłam pięśni i wzięłam kilka głębokich wdechów - Is it the thing that keep you by me? What kept you by all my ansestors? Adam was Evelynn's lover.. - podniosłam palec, nie dając jej dojść na razie do słowa i zaciskając usta i małe kółko. Podeszłam najbliżej projekcji, jak było to możliwe.

- What had happened to their children? How could she left them after Adam's death? Do you know? - odczekałam chwilę po czym znowu zaczęłam - How do you prevent Evelynn's legacy? And what have you told China's Emperor? Search for these plans. I want to know the biggest threat Oracle was afraid of. And how Eve choose the First Generation's Gitf's Bearers. - dodałam, a moje mięśnie na zmianę rozluźniały się i napinały.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 22 z 25 Previous  1 ... 12 ... 21, 22, 23, 24, 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach