Denwheel (Jasmine)

Strona 24 z 25 Previous  1 ... 13 ... 23, 24, 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sob Sty 11, 2014 6:37 pm

Złapałam szklankę i po chwili namysłu nasączyłam usta płynem i oblizałam je.
- W takim razie Mab się myli. Możesz jej to przekazać. Może i jestem "winna" chorobie Merlina, ale sama też dużo straciłam. I chcę to odkręcić, więc mamy wspólny cel. Oczywiście, Mab pewnie nie obchodzi życie jakiś tam ludzi na obrzeżu, ale mnie obchodził, więc zrobiłam, co było słuszne. - wzruszyłam ramionami. - powiedziałam i Echopatia rozpłynęła się, a przede mną pojawił się woreczek. - Rozumiem, że Strixa nadal nie znaleźliście? A paladyni denerwują się w sprawie profanacji zwłok? Cholera.. - potarłam skroń. - Czyli pokażesz mi dobrowolnie, jak działa Wanderer, a ja zniknę sobie na zawsze? Serio, nadal mogę jednak wyświadczyć Ci jakąś przysługę.. Masz jakieś marzenia? - podniosłam brew i spojrzałam na Nero. Jak to robił Vlad? Spojrzałam na worek, który powinien się już zmaterializować. - Does she have a dream? - szepnęłam do stworzenia i spojrzałam na Silver.

- Chcesz to sama jej mów, mnie w to nie mieszaj. Choć szczerze mówiąc nie wierzyłam, że to twoja wina... - otaksowała jeszcze raz łowczynię spojrzeniem.
- Jake'a? My nie... - spojrzeli po sobie porozumiewawczo.
- To nie jest dobry pomysł... - zaczął Ner, ale Silver wtrąciła: - Jest gdzieś w podziemiach. Nie wiem dokładnie, gdzie, trzymają go pod kluczem. I nie wiem co zrobiłaś paladynom - drgnęła na dźwięk profanacji zwłok. - Ale mają twój dość dokładny opis. Komuś musiałaś nadepnąć na odcisk.
W dłoni Jasmine zmaterializował się woreczek. Ten zaświergotał i wyciągnął macki w stronę Silver. Przez chwilę wydawało się, że między McNamarrą a darem coś się dzieje, ale chwila minęła.
- Tak, moim marzeniem jest, żeby wszyscy dali mi święty spokój - zapowiedziała. - Także życzę ci powodzenia, ale nie mieszaj mnie w to co robisz - rzuciła, złapała Nera za ramię i oboje zniknęli.

Woreczek dla odmiany zagulgotał, zafalował, dotknął brzucha Jasmine a potem zabrakło mu środków wyrazu, wiec schował macki. Łowczyni podeszła od szklanki z której piła Silver, ale alkohol rozpuścił ślady śliny. Rozejrzała się dookoła. Dywany, bibeloty, obrazy, wazony z roślinami. Może mogła znaleźć coś na górze albo gdzieś w innych pokojach. Cokolwiek mogło być gdziekolwiek, albo niczego mogło nigdzie nie być.
Coś przeleciało tuż nad budynkiem, wprawiając wszystko w lekkie drżenie.

- Cholera.. - warknęłam pod nosem i chwyciłam szklankę, próbują zetrzeć ślinę z jej zewnętrznej strony i momentalnie anulowałam Fair Trade, aby próbować połczyć się z darem. Wytężyłam swoje zmysły, a szczególnie dar. Replika potrafiła wariować w otoczeniu ludzi z darami, więc może dostrzegę jakiś skrawek tkanki, coś, co zwróci moją uwagę. Wyszłam z pokoju i ruszyłam na oślep przed siebie, wspomagając się magicznym zmysłem, szukając ubikacji albo czegoś takiego. Jeśli statek jest na górze, to kwestia minut, gdy tutaj wparują. Musiałam się jak najszybciej stąd wydostać. Szczotka do włosów? Szczoteczka do zębów? Coś musiało być. Desperacko starałam się znaleźć przedmiot, który przyciągnie moją uwagę. Tylko załadować dar... I jedyna wizja, która trwała w moim umyśle - śmietniki na zewnątrz. Tylko tam się wydostać. To nie jest duża odległość, nawet przy niskiej synchronizacji powinnam móc się tam przenieść. A później spojrzeć przed siebie i kilka kolejnych skoków, tak, żebym zniknęła z pola widzenia kogokolwiek, kto chciałby mnie ścigać. A później tylko trochę szybkiego marszu w czasie wyciągnięcia próbki Soul Protect i użycie go, żeby się zamaskować. Bestia potrafiła się ukryć, nawet być niewidzialna, wyskoczyła znikąd. Matt nie potrafił jej wytropić. Później znaleźć tylko jakiś przytulny skwerek, oprzeć się plecami o pień i odpocząć.
"Silver chciała, żeby wszyscy dali jej święty spokój. Miała coś wspólnego ze swoim darem. Ja żyłam niemal na końcu cywilizacji, zaszyta gdzieś, gdzie nikt nie powinien mnie znaleźć. I przez długi czas nie znaleźli. A jeśli nawet znaleźli, to nie zdecydowali się nękać. Może faktycznie było trzeba posłuchać Strixa, mieć wszystko głęboko gdzieś i ruszyć w drugą stronę, kiedy tylko zaczęło dziać się coś dziwnego? Co ja głupia myślałam? Że wypełnię swoje przeznaczenie i uratuję świat? W uszach zabrzmiały mi słowa Dany - "W najlepszym wypadku nie stanie się to podczas Twojego życia..". Ta, a nawet jeśli by się stało, to byłabym daleko stąd i miała to daleko gdzieś. Evelynn tak zrobiła." Rozejrzałam się dookoła i jeśli nikogo nie było w pobliżu, wyciągnęłam z książki Soul Protect chmurkę gazu i posadziłam ją na swoich kolanach. Oparłam się rękami z tyłu i zacisnęłam kąt ust. Chciałam się ukryć, zapaść pod ziemię, powiększyć tą małą chmurkę tak, aby całkowicie w niej zniknąć. Po chwili znowu wróciłam do Evelynn. Gdzie ona uciekła? Spojrzałam na konary drzewa. Jak duży jest świat? Czy jest gdzieś, gdzie jest szczęśliwa? Czy zaszyła się w jakiejś dziurze między wymiarami w naszym świecie, czy odpłynęła w kosmos? Zanurzyłam się w swoje ciało. Prychnęłam. Coś z niej we mnie pozostało? Różnię się czymś od innych? Przyglądałam się swojemu wnętrzu, organom, tkankom. Dany z pewnością już to sprawdzała wiele razy. Miała do dyspozycji tysiące moich przodków. Gdyby istniała jakaś nitka łącząca mnie z Eve, na pewno by już ją znalazła. Albo Shi by to zrobiły. Rosario szukała Chiariscuro od dawna. Zaśmiałam się i ułożyłam się wygodniej. Przymknęłam oczy. Może uda mi się złapać później jakiś pociąg? Chociaż przerażała mnie długa podróż do Denwheel, to dzień czy dwa w porównaniu z całą trasą nie robił zbytniej różnicy. Ile mogła taka podróż trwać? Musiałam jeszcze wcześniej zebrać odpowiednią ilość pieniędzy. Dlaczego ze wszystkich koszmarnych miejsc świata musiałam wylądować tutaj?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pon Sty 13, 2014 1:21 pm

Jasmine się nie poddała po porażce ze szklanką. Kierując się samym instynktem daru wybiegła z pokoju gościnnego i wbiegła po schodach, wymijając kogoś na schodach z naręczem ubrań. Z okna na piętrze widziała autoloty z oznakowaniami Armii otaczający posiadłość i wpadła do czegoś co mogło być pokoikiem dziecinnym. Rozejrzała się dookoła i dopadła do szczotki do włosów zostawionej na parapecie. Wyciągnęła kilka zaplątanych na dnie włosów i zacisnęła je w pięści, kopiując dar.
- Uwaga, do intruza przebywającego w budynku! - huknęło z zewnątrz. - To twoje pierwsze i ostatnie ostrzeżenie! Wyjdź z rękami w górze lub będziemy zmuszeni zastosować formę przymusu! Powtarzam, to twoje...

Łowczyni skupiła się na darze i na śmietnikach obok których się przebierała. Znowu wpadła do złocistego strumienia magii, poddając się jego niesamowitemu pędowi, po czym znowu wpadła do świata fizycznego. Jednak dwie rzeczy się nie zgadzały. Po pierwsze okolica nijak nie przypominała śmietników do których zmierzała. Po drugie w przeciwieństwie do poprzednich razów, prędkość magicznego nurtu nie do końca została zniwelowana. Pojawiła się nad chodnikiem z kostki, który uciekł jej spod nóg, a siła rzuciła nią do przodu, pozwalając zatrzymać się dopiero na najbliższym drzewie.

Ironia chciała, że znalazła się na skwerku podobnym do tego z wcześniej - z czego wnioskowała, że wciąż jest w Kapitolu - za to wyglądającym na o wiele bardziej zaniedbany i opuszczony. Sądząc z masy miasta nad jej głową znajdowała się na poziomie gruntu, jednak część lamp oświetlających górne poziomy przepaliła się, tworząc półmrok. Być może z braku światła potężne drzewo na którym się zatrzymała pożółkło i posypało liśćmi, których nikt nie zbierał. Oparła się o nie placami, łapiąc za prawy bark. Sytuacja ją zaskoczyła i nie zdążyła zareagować, przez co ramię ją bolało i puchło. Czy było wybite z barku? Biorąc pod uwagę jak bolało przy próbie poruszenia, raczej tak.

Odrzuciła Wędrowca i przywołała Soul Protect by się ukryć przed ewentualną pogonią. Przez chwilę siedziała, rozmyślając, nawet sprawdzając, czy nie ma w niej czegoś niezwykłego, jakiejś pozostałości po Chiaroscuro. Nic takiego jednak nie znalazła. Czy w ogóle byłaby w stanie? Jeśli nawet dzieci Adama były w połowie dziećmi Evelynn to ile tysięcy razy od tamtej pory ich krew mieszała się z ludzką? Być może nic już nie zostało z boskiej krwi, a może pozostałość była tak subtelna, że nie do odróżnienia. Nie dane jej było odpoczywać zbyt długo.

- Ojej, nie wyglądasz kwitnąco, czyżby coś się stało? - spytała słodko Keira, uwidaczniając się. Wyglądała jak ktoś kto przeleciał przez krainę wściekłości, gdzieś na mroźne ziemie nienawiści po drugiej stronie. - Mam nadzieję, że masz w sobie jeszcze sporo tego zaciętego ducha walki, bo przyda ci się. Przyznam, że nawet ja jestem zadziwiona, zawsze wiedziałam, że masz dużo mocy, ale kto by cię podejrzewał o tyle talentów? Znikanie, teleportacja, a nawet krycie się? Brawo, ledwo cię widzę! - zaklaskała teatralnie. - Wiesz, początkowo chciałam cię tylko postraszyć trochę, pewnie chciałam się na kimś wyładować, ale teraz nawet nie chcę, żeby cię złapano i torturowano. Te wszystkie eksperymenty brzmią kusząco, ale wolę, żebyś żyła dalej, w strachu, przemęczeniu, niezdolna zmrużyć oka. Najpiękniejsze w tym jest to, że choć nie mogę cię tknąć, to wcale nie muszę!
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pon Sty 13, 2014 2:01 pm

Warknęłam i zajrzałam do środka, do barku. Lepsze to, niż wpaść w łapska Armii. Zawsze mogło być gorzej i mogłam wylądować brzuchem w pniu. Chociaż ból z ręki cholernie promieniował. Starałam się zastosować jakąś doraźną pomoc, aby obszar nie spuchł jeszcze bardziej.

A później pojawiła się ta "little bitch". Spojrzałam na nią, sapiąc, starając się nastawić bark za pomocą magii, jeśli wyskoczył. Zagryzłam zęby i zazgrzytałam nimi.
- Na Twoim miejscu już zaczęłabym składać ofiary, żebyś nie pożałowała tego co robisz tak mocno, jak pożałujesz. - powiedziałam mrużąc oczy, czego dziewczyna pewnie nawet nie odróżniła. - Ciesz się zwycięstwem na swoim terenie. Eliza przynajmniej potrafiłaby przewidzieć swoje błędy, Ty niestety nie masz takiego przywileju. - prychnęłam i odetchnęłam na chwilę, niwelując działanie Soul Protect, ukazałam swoją sylwetkę, a szczególnie zaciekły uśmiech. Szkatułka ponownie się otworzyła i Echopatia rozpłynęła się w moich żyłach, tętnicach, mięśniach.
- Rozumiem, że dziewczynki-duszki nie potrzebują snu i czują się całkowicie bezpieczne w swoim magicznym świecie? Obyś się nie przeliczyła. To zadziwiające, że Armia nadal słucha Twoich wskazówek po tym jak sama sprzedałaś ich w ręce Imperatora Chin. Ciekawe co by Ci zrobili, gdyby się dowiedzieli. - zaśmiałam się z pogardą i obserwowałam minę Kiery. Spodziewała się? - Zdrada. Ujawnienie tajemnic państwowych. Planów obrony. Podżeganie do ataku. Myślisz, że jest im to obojętne? Myślisz, że tylko Ty potrafisz pociągać za sznurki? Może sama nie potrafię jeszcze Cię dosięgnąć, ale uwierz mi, widziałam twory Kapitolu i mogę Ci zaświadczyć, że znajdą sposób, żebyś cierpiała jak nigdy dotąd. - uśmiechnęłam się raz jeszcze. Na ten moment czekałam. Echopatia zaczęła powoli wślizgiwać się do jej dźwięków, odczytywać je, a później sondować pamięć, rozkazy od Wyroczni, jak kontaktowała się z Armią, dlaczego mnie znajdowała, jak ich informowała, przez kogo, uderzałam coraz mocniej, sięgałam głębiej, z wyrazem zaciętości na twarzy. Plany, słowa Wyroczni, co teraz zamieniała zrobić, jej słabe punkty, bolesne wspomnienia. Coś, co pomoże mi ją powstrzymać.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pon Sty 13, 2014 2:41 pm

Jasmine objęła kość ramienia magią i wsunęła ją na prawidłowe miejsce w torebce stawowej. Jej żołądek wykonał salto, a z ust wydobył się cichy krzyk. Otarła pot z czoła, oparła o pień, przytrzymując uszkodzony bark. Zajęła się zmniejszeniem obrzęku i naprawie uszkodzonej tkanki.

- Słowa, słowa, słowa - Keira wzruszyła ramionami. - W sumie, jesteś najgorszym co ma ludzkość do zaoferowania: bezmyślnym, zapatrzonym w siebie tchórzem, więc logiczne, że to wszystko na co cię stać.

Keira nie wyglądała na zdziwioną wiedzą Jasmine, per se, ale zmrużyła oczy jakby ją to rozsierdziło.
- Może więc powinnaś się oddać w ich ręce i sama się przekonać? Szczerze mówiąc, poszłabym nawet do piekła, gdybym wiedziała, że masz miejscówkę piętro niżej ode mnie...
Fale Echopatii wypłynęły z Jasmine i dopadły ducha, który cofnął się mimowolnie. Keira zaraz jednak zrozumiała, że to nie forma ataku, mimo, że jej dosięga. Przez chwilę balansowała miedzy światem fizycznym a magicznym, a fale Echopatii dostrajały się do niej póki pozostawała widoczna. Szybko okazało się, że duch jest wolniejszych od fal, choć bez dostosowania ciężko było cokolwiek wyczytać.

- Wspaniale. A więc zobaczymy, która zdoła zgotować tej drugiej większe piekło - zapowiedziała, po czym znikła ostatecznie. Z fragmentów i zgrzytów łowczyni zrozumiała tyle co nic. Po stracie ciała Keira nie musiała już spać ani jeść. Z Armią musiała kontaktować się osobiście, więc nie mogła jednocześnie obserwować Jasmine i składać raportu. Z jakiegoś powodu była przekonana, że Chiny zdołają podbić Dolumen, a ona będzie mogła zmienić stronę. No i oczywiście wróciła do krypty po tym jak Jasmine zbiegła sprzed nosa paladynów.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pon Sty 13, 2014 3:12 pm

- Ironia losu.. mówi to osoba, która sama nie może nic zrobić i tylko gada, gada, gada.. - uśmiechnęłam się po czym prychnęłam. - Widzisz, nawet Ty się boisz. I myślę, że wybierasz sobie złego wroga. Nie potrzebujesz mnie, sama doprowadzisz do swojego upadku. - fuknęłam i wzruszyłam ramionami.

Kiedy zniknęła, szybko zabrałam się do pracy. Wiedziała gdzie jestem, ale tylko wtedy, kiedy pozostawałam widoczna na jej planie. Zacisnęłam zęby i znowu zmieniam dary. Zamknięta księga Echopatii spoczęła na półce, a Soul Protect znowu wyleciała przede mnie. Okryłam się dobrą warstwą magicznego "śluzu", starając się całkowicie odciąć swoje magiczne zmysły od otoczenia. W sumie tylko w ten sposób byłam w stanie sprawdzić, czy to działa. To było przerażające. Szczególnie skwer. Musiałam się jak najszybciej wydostać. I zrobić coś, żeby Armia przestała słuchać tej szlamy. Wstałam z lekkim stęknięciem i ruszyłam przed siebie. W sumie równie dobrze mogłam rzucać monetą, gdzie pójdę. Po drodze, gdy już trochę się oddaliłam, postarałam się wyciągnąć chmurkę z księgi. Zawsze to jakiś kompan.
- Hey, would you hide me, so nobody could see me? What is you power? - powiedziałam do stworzenia, chociaż byłam niemal pewna, że ważniejszy były uczucia, czy emocje, a w tym wypadku intencje, które płynęły z mojego wnętrza. Bestia potrafiła też ukryć swoje materialne ciało.. ale może to była po prostu wyjątkowość Bestii? Westchnęłam i ruszyłam dalej, starając się jak najbardziej oddalić z miejsca, gdzie widziałam Kierę.

Po chwili wyciągnęłam wizytówkę i przekręciłam ją w dłoniach. Alicia mnie stąd nie ściągnie. Mogłabym próbować włamać się do Biblioteki, ale wtedy Dany może się jeszcze bardziej rozzłościć. Co ją w ogóle ugryzło? Podróż pociągiem wydawała się bezsensowna, ale i tak pewnie trwałaby krócej niż wystarczające opanowanie daru Silver. Prychnęłam, ale dźwiękiem bardziej podobnym do szlochu. Z drugiej kieszeni wyjęłam telefon. Nastał moment zawahania po czym wstukałam numer.
- Dzień dobry, czy to pani Ornogg? - przełknęłam ślinę - Widziałyśmy się dzisiaj, wcześniej.. w restauracji. Chciałam spytać... - zamilkłam na chwilę, starając się dobrać słowa - To, co się stało.. czy to pani mi pomogła?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pon Sty 13, 2014 3:47 pm

Jasmine wstała i ruszyła przed siebie, okrywając się warstwą Soul Protect. Braki w znajomości daru próbowała nadrabiać zaciętością i wysiłkiem. Przeszła kilka przecznic, upewniając się, że jest na poziomie gruntu. Okolica wyglądała dość ponuro i choć nie była opustoszała wydawała się pustawa. Pojedynczy ludzie lub niewielkie grupki w niczym nie przypominali tłumów z wyższych pięter. Same budynki wyglądały na starsze, zaniedbane. Niezbędne tu oświetlenie i ogrzewanie nie wszędzie działało, tworząc chłodną, mokrą atmosferę półmroku. Trochę dziwne jak na megamiasto mieszczące prawie dwadzieścia pięć milionów ludzi, nawet jeśli rozciągało się na kilometry w każdą stronę na wielu poziomach. Spróbowała odczytać tabliczki by zorientować się gdzie jest, ale oznaczone były jakimś kodem, który chwilowo niewiele jej mówił. Co znaczyło [B/0/4/15]? To miał być adres?

Otworzyła książeczkę daru i wyciągnęła dwie kulki mgły na zewnątrz. O tyle dobrze, że pomimo buntu Dany zatrzymała zdolność do sięgania po istotę daru. Lepsze to niż ponurzy ludzie, którzy starali się jej unikać.
Niestety kulki nie miały jej wiele do powiedzenia. Popiskiwały sobie do siebie i latały dookoła, ale niewiele jej to mówiło. Ciężko też było stwierdzić, czy to wina braku synchronizacji, czy może charakterystyka prostszych darów. W każdym razie nie czuła się fizycznie niewidzialna, zresztą na pewnym poziomie na którym odczuwała dary nie przypuszczała, żeby sednem Soul Protect była niewidzialność. Nie mogła sobie nawet przypomnieć czy Bestia była faktycznie niewidzialna, czy tylko wyszła z niespodziewanej strony zza jakiejś skały. Jak dawno to było? Wydawało się, że wieki temu.

Po dłuższej chwili wyciągnęła z kieszeni wizytówkę i telefon. Wybrała numer. Jeden sygnał, drugi, trzeci...
- Tak? - odezwał się kobiecy głos w słuchawce. - Tak, przy telefonie. Ach, Jasmine, skarbie! Zastanawiałam się, czy zadzwonisz. Oczywiście, że pamiętam. - Jasmine przez chwilę dobierała właściwie słowa. - Czy ci pomogłam? Jeśli przez "pomoc" masz na myśli wyciągnięcie cię sprzed nosa tych świętoszków i zaproszenie na jedno z najlepszych pastami w mieście, to tak, chyba ci pomogłam. Czemu pytasz? Potrzebujesz pomocy?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Kasminee on Pon Sty 13, 2014 3:59 pm

-  Powiedzialabym, że wiem, komu nacisnelam na odcisk.. i jakimś sposobem ta.. istotka manipuluje tymi swietoszkami.. i Armią. I może mnie wyśledzić a mam dość ukrywania się w mieście, którego nie znam. Wiem, że niemal Pani nie znam i głupio mi tak o coś prosić.. ale czy wie Pani jak mogę sie od nich uwolnić?

Kasminee
Gość


Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pon Sty 13, 2014 4:13 pm

- Coś takiego! Nie zdawałam sobie sprawy, że masz aż takie kłopoty... - Jasmine spodziwała się, że każda normalna osoba po telefonie od domniemanego zbiega i kryminalisty od razu się rozłączy, albo przekieruje rozmowę do Białych. Jednak jej rozmówczyni nie wydawała się przejęta. - Ale to się dziwnie składa - przyznała - nie wspominałam o tym, bo nie chciałam się narzucać. Jeszcze pomyślałabyś, że chcę cię wykorzystać - zaśmiała się.
- Jednak tak się składa, że jestem zainteresowana młodymi talentami. Nikt tak dobrze jak ja nie wie ilu młodych i utalentowanych się marnuje w polach i kopalniach, kiedy potrzebujemy ich właśnie tutaj. Mogłabym cię zatrudnić - podjęła - pod moim patronatem miałabyś immunitet. Jeśli jesteś zainteresowana, to powiedz tylko gdzie jesteś, to bym cię zabrała na drinka. Mogłybyśmy pogadać na spokojnie i przedyskutować szczegóły. Co powiesz?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pon Sty 13, 2014 8:49 pm

- Prawdę mówiąc, to dość normalne w moim przypadku ostatnio. A nie miałabym tych kłopotów, gdyby pewna osoba.. ale to nieważne w sumie. Nie powinnam Pani zadręczać moimi problemami, ma pewnie Pani wystarczająco własnych - powiedziałam, ale w umyśle czułam pewnego rodzaju złość. Nie powinnam wylewać się przed obcymi. Ale sama już nie byłam pewna, czy Dany była dla mnie bardziej obca, czy ta kobieta. Oferta pracy.. od Vlada wiedziałam, że podpisywanie kontraktów bez zrozumienia nie jest najlepszym pomysłem. Ile może kosztować mój immunitet?

- A co do pracy.. to zależy na czym by polegała. - zaznaczyłam, a po chwili dodałam - Ale jeśli zdoła Pani wyrwać mnie od intryg tej małej siksy.. jestem skłonna przekazać Pani pewną dużo wartą informację. Jestem.. - rozejrzałam się dookoła, chcąc przekazać informacje punktów charakterystycznych - na... B/0/4/15? Czy to coś użytecznego?

Powiedziałam, gotowa na spotkanie.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Wto Sty 14, 2014 9:58 am

- Nie wątpię, nie wątpię - zaśmiała się Ornogg - wszędzie brakuje nam rąk do pracy, więc na pewno coś sobie wybierzesz. Tymczasem wyślę po ciebie autolot, kierowca wie gdzie to jest. Pogadamy na miejscu, ja muszę jeszcze dokończyć spotkanie. Do zobaczenia!

Ornogg rozłączyła się, a Jasmine włóczyła się jeszcze po okolicy przez parę minut zanim nie pojawił się autolot z logiem HBT Investments. Wsiadła do środka. Przestrzeń pasażera i kierowcy była przegrodzona nieprzezroczystym materiałem, więc nie widziała kto prowadzi, ani czy w ogóle ktokolwiek. Wyjechali z poziomu ziemi i wspięli się poprzez kolejne piętra ponad poziom labiryntu miasta. Przelecieli do Iglicy i poczęli wspinać się tunelem powietrznym w górę.

Siedziba HBT Investments znajdowała się na siedemdziesiątym siódmym piętrze Iglicy, co znaczyło chyba, że faktycznie są ważną korporacją. Wlecieli do podniebnego parkingu i autolot wyleciał na miasto tak szybko jak z niego wysiadła. Nie wiedząc co robić dalej, przeszła do recepcji, gdzie miła blondynka poprosiła ją, żeby poczekała w sali konferencyjnej na panią prezes. Drzwi wykonane z nieprzezroczystego szkła zamknęły się za nią. Przeszła koło dębowego stołu przy którym mogło zasiąść i pięćdziesiąt osób i wyjrzała przez przeszkloną ścianę na Kapitol rozciągający się daleko w dole. Ściana okienna przywodziła dziwne skojarzenia z tamtym mieszkankiem wyciętym w zboczu góry przez Merlina i Strixa.

Przygotowano dla niej dzban wody i talerz ciasteczek, usiadła więc. Nie miała nic innego do roboty. Po kwadransie drzwi rozsunęły się, przepuszczając elegancką panią prezes. Ornogg uśmiechnęła się i uścisnęła jej rękę zanim usiadła u szczytu stołu, po prawej Jasmine. Łowczyni tak jak poprzednio, niczego nie poczuła przy dotyku. Jedynie bezdenną przepaść niczego.
- Mam nadzieję, że nie czekałaś długo? Moje sekretarki przygotowały dla ciebie standardowy formularz umowy - powiedziała podając dokumenty czarodziejce. Jasmine wspomniała kontrakt Vlada spisany przez dar w starożytnym języku i wzięła zwyczajny formularz A4 napisany zwykłym, choć formalnym językiem. Nie było w nim niczego magicznego, co więcej ledwo czuła magię na tym piętrze, pracujący tu ludzie - poza Ornogg - byli dość zwyczajni i niemal żaden z nich nie był magiem. - Zostawiłam pole stanowiska, i oczywiście podpisu, puste - podjęła, podając jej długopis.

Jasmine przejrzała dokument, który był zadziwiająco tym czego można się było spodziewać. Stwierdzał, że wraz z podpisaniem, Jasmine Hide stanie się pracownikiem HBT Investments na okres jednego miesiąca, wraz ze wszystkimi przywilejami i obowiązkami jakie z tego wynikały. Niezależnie od pracy jaką miała wykonywać i gdzie miała odpowiadać bezpośrednio przed prezes Ornogg, otrzymując oczywiście odpowiednie wynagrodzenie. Przejrzała formułki o tym, że musi powiadomić o wszelkich zatargach z prawem i problemach zdrowotnych a także, że nie wolno jej wyjawiać tajemnic firmy osobom postronnym.
- Jak już mówiłam, przez oświadczenie premiera i całą tą sprawę z festiwalem, mamy napięty grafik jak nigdy - zaśmiała się - więc potrzebujemy ludzie w zasadzie wszędzie. Choć myśląc o twoim talencie myślałam może o... - uniosła ręce i ujęła Jasmine w ramkę z palców, jakby przygotowywała się do zrobienia zdjęcia - tak, laboratorium. Potrzebujemy naukowców. Albo uniwersytet. Niestety wielu z naszej kadry zostało odwołanych do rzeczy bardziej praktycznych, więc system nauczania odniósł pewne straty. A przecież należy dbać o młodzież prawda? Co o tym sądzisz? Właściwie to tylko moje przewidywania, sama znasz się lepiej, więc jeśli uważasz, że gdzieś przydasz się bardziej, to słucham. No i jakie wynagrodzenie cię interesuje?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Wto Sty 14, 2014 12:15 pm

Nie dotknęłam ciastek. Nie były moje. A jeśli ktoś dawał coś za darmo.. to było to podejrzane. W stosunku do pani prezes starałam się być bardziej przyjazna, ale raczej wyszło mi coś w stylu "dziecka, które niezbyt wie, co się dookoła niego dzieje i przez to jest spięte".
- Nie, nie długo. Poza tym i tak nie mam obecnie zbyt dużo do roboty.

Przejrzałam skrupulatnie formularz, oczywiście na tyle, na ile pozwalałby na to moje umiejętności. Niby to jedynie kawałek papieru, ale przecież również dzięki takiemu skrawkowi papieru miałam otrzymać czyste konto. Magia umów potrafiła być bardziej przerażająca, niż ta rzeczywista. Smith wykupił Kapitol, a przynajmniej tak twierdził. Ciekawe, czy ta firma też ma z tym jakieś połączenia? Westchnęłam.
- Utknęłam w tym mieście.. ale gdyby była taka możliwość, chciałabym wrócić do domu. Gdyby udało mi się odzyskać.. coś, to nie byłoby problemu, gdybym stawiała się do pracy prosto z domu? Mieszkam w 20 Dystrykcie i.. chyba musiałabym się jakoś umówić z Silver McNamarą, ale ona nie chce się mieszać.. - spuściłam wzrok, nie wiedząc, co dalej powiedzieć. - A bez niej.. podróż pociągiem trwa zbyt długo, a moje rodzeństwo mnie potrzebuje. - wzruszyłam ramionami z bezsilności - I... czy miałabym uczyć innych? Wątpię, że mam jakiekolwiek umiejętności z tym zakresie, wszystko co umiem wypracowałam w większości sama, nie zawsze musi się to zgadzać z tym, co twierdzą eksperci i w ogóle.. - zacisnęłam usta i zastanawiałam się przez chwilę. Poważna decyzja. Ale może dzięki temu zdołam się czegoś dowiedzieć? Pomóc..

- Co do wynagrodzenia, pieniądze raczej są mi zbędne, chociaż przebywając tutaj jestem całkowicie spłukana, a ceny w Kapitolu.. mogą być różne. Myślę, że immunitet jest wystarczający.. a gdybym mogła jeszcze korzystać z urządzeń do treningu, biblioteki albo jej odpowiednika czy czegoś takiego.. myślę, że to by w zupełności wystarczyło. - postarałam się uśmiechnąć, a po chwili moja mina zbladła. - I.. mam jeszcze jedno pytanie. Czy wie Pani co mówi prawo o odwiedzaniu więźniów? Mój.. znajomy podobno został schwytany i bardzo by mi zależało, żeby się z nim zobaczyć.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Wto Sty 14, 2014 12:57 pm


Ornogg spoglądała na nią z uprzejmym uśmiechem, kiedy Jasmine próbowała wyjaśnić swoją sytuację rodzinną.
- No cóż, codzienne dojeżdżanie tu faktycznie raczej nie wchodzi w grę - splotła palce przed sobą. - Nie tylko oczekuję, że będziesz wykonywać swoją pracę, ale oczywiście mogą zdarzyć się sytuacje, gdy będę cię potrzebować pod ręką. Naprawdę brakuje nam personelu. Jeśli jednak chodzi o rodzinę, czemu nie sprowadzić ich tutaj? Oczywiście jako nasz pracownik dostaniesz zakwaterowanie, z pewnością więcej niż wystarczające. Dawno nie byłam w Dystryktach, ale słyszałam, że sytuacja tam jest godna pożałowania, czy więc twoja rodzina nie wolałaby zamieszkać tutaj? Z tego co wiem, normalnie taka przeprowadzka wymagałaby o wiele więcej niż jednego podpisu - uśmiechnęła się promiennie.

- W każdym razie, jeśli ci się nie spodoba, po miesiącu możesz zrezygnować i możecie wrócić do siebie - wzruszyła ramionami. - I nie musisz być taka skromna - zaśmiała się - czyli wpiszę cię jako instruktora magii. Szczegóły dogadasz z rektorką uniwersytetu. Z pewnością przyda im się świeża perspektywa.

- Ale nie może być - obruszyła się pani prezes - zapiszemy ci cztery... pięć tysięcy dolarów pensji. Powinno wystarczyć na drobne wydatki. Co do wyposażenia i tak dalej, to nie wiem dokładnie co zapewnia uniwersytet, ale jakby co masz do dyspozycji wyposażenie firmy w naszej siedzibie... tak? Hmm - Ornogg zamyśliła się - nie jestem pewna. Jeśli jest w więzieniu o lekkim rygorze to może go chyba odwiedzić każdy, w więzieniu o średnim rygorze wpuszczają jedynie z przepustką, a w więzieniach o ciężkim i maksymalnym rygorze zdaje się dopuszczana jest jedynie garstka uprzywilejowanych - skinęła sobie głową. - Więc jaka decyzja? - spytała spoglądając na trzymany przez Jasmine długopis.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Wto Sty 14, 2014 1:38 pm

- Moja siostra chciała w sumie zobaczyć Kapitol.. ale wątpię, że miała na myśli miesięczną wycieczkę. Może jednak uda mi się to wyjaśnić. - podrapałam się po skroni. To nie było do końca do mnie podobne. Może jednak powinnam włamać się do Biblioteki? Gdybym się teleportowała, Armia mogłaby mi tyle, co nic. A Kiera wraz z nią. Tylko... czy na pewno? Czy Kiera nie bałaby zwrócić się przeciwko Shiva? Przeciwko Jenny? Przeciwko Joshowi i Jerowi? Ściągnęłam do siebie brwi. Ten mały uciążliwy pryszcz zapłaci mi za to z nawiązką.

A po chwili zdałam sobie sprawę, że jestem w mundurku szkolnym. Zamrugałam oczami.
- Ii.. w jakim wieku.. ludzi miałabym uczyć? Wiem, że to pewnie zależy od dogadania.. - zacisnęłam usta i westchnęłam. Ciarki mnie przeszły na możliwość z kolejnym spotkaniem z Charlotte. Chociaż.. ciekawe, co by na to powiedziała. To by mogło być całkiem ciekawe przeżycie.

- I rozumiem, że próba włamania się do więzienia, nawet jedynie w celu rozmowy, i nawet udana i niespostrzeżona nie jest raczej dobrym pomysłem? - powiedziałam i skrzywiłam się. W sumie na co mogłam liczyć? Wątpię, żeby Strixa trzymali w jakiś zakładzie, gdzie ludzie oglądaliby go jak w zoo.

Wzięłam długopis w dłoń i zacisnęłam zęby. Zawahałam się na chwilę i podniosłam głowę.
- Jeszcze jedno.. co do tej wiadomości. Ta mała osoba manipulująca paladynami. W sumie to może wcale nie powinno mnie to interesować, nie wiem też, na ile to Panią interesuje, ale.. ona skontaktowała się z Imperatorem Chin. Z moich informacji wynika, że podała im wszystkie informacje, plany wojenne, plany obrony, które są potrzebne do przeprowadzenia ataku na Imperium. Nie mam pojęcia, w jakim stanie są teraz Chiny i czy ten Imperator zdecydował się ruszyć swo-.. -ich ludzi, ale ta mała jest przekonana, że oni zdołają - zmrużyłam oczy - zdołają podbić Dolumen. To co mówię, to prawda, ale niestety nie mam na to żadnych namacalnych dowodów. Jednak gdyby ta mała sprawiała więcej kłopotów.. może to mogłoby się przydać.

Odetchnęłam i podpisałam dokument.
- Więc, od kiedy mam zacząć?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Wto Sty 14, 2014 5:42 pm

- Raczej zależy od roku, ile to mają teraz studenci... od 19 do 24 bodajże? W każdym razie, na pewno sobie poradzisz. Stawiam na zaradnych ludzi - uśmiechnęła się przyjaźnie.

Następnie wysłuchała tego co Jasmine miała do powiedzenia.
- Rozumiem. Poważne oskarżenia. No cóż, bez konkretnych dowodów i tak nie da się z tym nic zrobić - stwierdziła - ale powiem ci tak: może zostawisz mi jakieś dane kontaktowe tego kogoś kogo chcesz odwiedzić, a ja zobaczę co się da zrobić?

Ornogg poczekała na odpowiedź, a gdy Jasmine podpisała, niemal klasnęła w ręce. Uścisnęła łowczyni dłoń ze słowami:
- Gratulacje! Od razu, gdy tylko cię zobaczyłam, wiedziałam, że mogłabyś zostać jedną z nas! Dziś już trochę późno na zaczynanie, ale zawsze możesz wykorzystać ten czas, żeby się zapoznać ze swoimi kwaterami i uniwersytetem. Niech ci to w recepcji skserują - wskazała na umowę - i od razu wydadzą ci kartę pracowniczą. Potem już cię skierują dalej. No cóż, ja muszę wracać do pracy, miło mieć cię u nas. Gdyby co to masz mój numer - wstała - ciao!
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Wto Sty 14, 2014 7:25 pm

- Mam nadzieję.. - powiedziałam i uśmiechnęłam się delikatnie, dla dodania sobie pewności siebie. Przecież nie mogło być tak źle. Charlotte była młodsza, a poza tym Ornogg nie wysyłałaby mnie tak, gdzie bym sobie nie poradziła.

- Trudno uzyskać dowód od ducha, który porusza się po magicznym planie i którego nie widać, a przekazuje informacje do części świata, która jest chyba niemonitorowana. Mam tylko nadzieję, że atak nie nastąpi tak nagle. Co do więźnia.. - zamrużyła oczy. I nagle je otworzyłam szerzej, niż wydawało mi się, że byłam w stanie. - Przepraszam. Przypomniałam sobie coś. Lepiej, żeby Pani o niczym nie wiedziała, bo jeśli się uda, to nagłe zainteresowanie nim przez Panią może zostać odczytane jako dowód współudziału.

Byłam w takiej euforii, że niemal nie skoczyłam w ramiona pani prezes. Uśmiechnęłam się tylko szeroko, kiedy wstałam jednocześnie z nią.
- To ja dziękuję. Mam tylko ostatnie pytanie.. czy Kapitol otacza jakaś bariera chroniąca przed magią? - uśmiechnęłam się raz jeszcze.
- Życzę Pani miłego popołudnia i wieczoru, pani prezes! - powiedziałam za wychodzącą kobietą, a nogi nie mogły ustać mi w miejscu. Gdy drzwi tylko się zamknęły zleciałam pędem do recepcji. Tam wyłożyłam umowę na stół i powiedziałam o co chodzi, trochę plącząc się w słowach. Zapytałam też, czy mogłabym dostać zamówiony zestaw kosmetyków do swojego pokoju, za które zapłacę ze swojej pensji. Gdy dostałam już swoją kopię umowy i kartę pracowniczą, poprosiłam o wskazanie mi moich kwater. Cokolwiek to było, czułam się teraz tak cudownie... że to wystarczyło. Położyłam umowę na łóżku i ściągnęłam mundurek, pozostając jedynie w bieliźnie. Rozłożyłam swoje rzeczy na stole i uśmiechnęłam się. Sięgnęłam do kieszeni, która tam powinna być. Próbki. Jedna kieszeń. Łuk w plecaku. Sztylet. Jakieś szpilki i haczyki do sideł. Druga kieszeń. Guma do żucia? Kolejna. I następna. W końcu dobrałam się do tej właściwej, do tej, na którą czekałam. Wyciągnęłam z kieszeni dwa kryształki, wyglądem przypominające kostki cukru. Jeden o stu ścianach. Drugi o sześciu. Odłożyłam pierwszy do kieszeni, a do drugiego się uśmiechnęłam.

"Joanna, nawet nie wiesz, jak mi pomogłaś. Co oczywiście nie zmienia faktu, że zamknęłaś mnie w Wonderlandzie i próbowałaś zabić." pomyślałam, ale teraz ta kobieta dla mnie nie istniała. Z uśmiechem na twarzy podeszłam do najbliższego lustra, które obejmowałoby moją sylwetkę.

Obejrzałam stłuczony bark. Dotknęłam delikatnie skóry i syknęłam. Po czym odsunęłam się, spięłam włosy w górze i.. zaczęłam tworzyć.

Suknia tworzona z Jenny została w Bazie. Czarna.. też, chociaż nie nadawała się na taką okazję. Magia zaczęła wirować dookoła mnie, układając się w warstwy materiału. Granatowy jedwab zaczął spływać na moje ciało, pokrywając odpowiednio skórę, urzeczywistniając wizualizacje z mojej głowy. Długa suknia, opadająca skośnie do tyłu i na prawo, lekkie fale, niczym nocne niebo, poniżej pasa, później przechodzące w dopasowaną górną część, bez ramiączek, niczym przylegająca do skóry, z wcięciem i zdobieniami. Później moje włosy poszybowały w górę, układając się w loki, nakładając na nie delikatne warstwy "magicznego lakieru", ostatecznie opadły na ramiona i plecy.

Kolejnym etapem było uniesienie się i wytworzenie szpilek, czarnych, wysokich, ale prostych. Opadłam miękko na ziemię. Przejrzałam się i uśmiechnęłam, po czym odłożyłam na półkę swój gwizdek z szyi, zastępując go następnie srebrnym naszyjnikiem z niebiesko-brązowym kamieniem. A przynajmniej tak wyglądał. Do tego kompletu dodałam jeszcze kolczyki.

Gdy już skończyłam, siadłam na łóżku i sprawdziłam na telefonie godzinę. Późno w nocy nikt prawdopodobnie nie sprawdza więźniów, przecież oni też śpią. A jeśli nikt niczego nie zauważy, to.. uśmiechnęłam się do siebie i przez chwilę odpoczywałam. Poczekałam prawie do północy. Paręnaście minut przed skorzystałam z dostarczonych mi kosmetyków, starając się umalować. Zastanawiałam się, czy w sukniach nie mam większej praktyki, ale zawsze mogłam wspomóc się magią dla lepszego efektu.

Przeszłam do pokoju z łóżkiem, stanęłam na jego krawędzi. Gdy wszystko było gotowe ustawiłam telefon w widocznym miejscu, z zegarkiem i czekałam na północ. Moje oddechy stały się wolniejsze, w palcach przesuwał się sześcienny kryształek. Gdy zegar pokazał godzinę 0, ścisnęłam grudkę w palcach najmocniej jak potrafiłam. Zagryzłam wargi i spojrzałam na łózko. Wstrzymałam oddech.



[Gdyby się pojawił, to do mnie należał pierwszy ruch. Uśmiechnęłam się szeroko i podeszłam do niego, nachylając się w stronę jego twarzy.
- No i gdzie się podziewałeś, tygrysie? - uśmiechnęłam się, przysuwając moją głowę do jego, tak, aby poczuć jego oddech, po czym odsunęłam się gwałtownie i spojrzałam na niego krytycznie. Skrzyżowałam ramiona na piersi.
- A następnym razem, gdy będziesz chciał ratować mój tyłek, uprzedź mnie o tym wcześniej. Ja nie wiem, co się z wami facetami dzieje, ale żeby kobieta musiała was za każdym razem ratować? Ach, tak, wystarczy zwykłe dziękuję. - powiedziałam, podniosłam brew i uśmiechnęłam się łobuzersko.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 15, 2014 10:55 am

- Normalnie nie, chyba, że teraz podnieśli barierę w związku z alarmem... stało się coś? - Ornogg odprowadziła dziewczynę z uśmiechem mówiącym "ach, młodość". Jasmine pobiegła do recepcji, gdzie ta sama blondynka - Caroline Shatner, sądząc z plakietki - przygotowała jej kopię umowy, podała kartę pracowniczą i spis numerów, m. in. do recepcji, operatora pojazdów i uniwersytetu w którym miała łowczyni pracować. Wyjaśniła jej też, że wszelkie wydatki może zapisywać na swojej karcie i zostaną jej potrącone z pensji.

Autolot zawiózł ją do dzielnicy Rubinu, gdzie odszukała numer podany jej przez Caroline. Była to gustowna kamieniczka niemal na najwyższym poziomie dzielnicy, zajmująca cztery piętra. Użyła karty żeby dostać się do środka, jej mieszkanie zajmowało pierwsze z czterech pięter kamieniczki.
Mieszkanie składało się z niewielkiej sieni, z której wchodziło się do salonu. Z salonu można było wejść albo do kuchni albo do sypialni, która z kolei łączyła się z łazienką. Całość była w pełni umeblowana i wyposażona, jakby wprost wyjęta z prospektu mieszkaniowego.

Rzuciła dokumenty na szafkę i rozebrała się, stając przed lustrem obok toaletki. Ramię w większości się zagoiło, ale wciąż pozostał tam wielki purpurowy siniak.
Zaczęła tworzyć. Tez wpływu innych magia poddawała się jej woli, formując materię wedle jej życzeń. Granatowy materiał spłynął po jej ciele, stopy wsunęły się w szpilki, włosy uniosły w górę, a szyję i uszy przyozdobiły akcesoria. Otworzyła komórkę i następnie odpoczywała prawie do północy. Pomalowała się najlepiej jak umiała, zamaskowała siniec pudrem i chwyciła w rękę jeden z kryształów podarowanych jej przez Joannę.

Ścisnęła go i struktura pękła, uwalniając magię. Przestrzeń przed maginią zalśniła, zawirowała... i czar się rozpłynął. Zupełnie jakby coś po drugiej stronie go blokowało. Wyjęła drugi, bardziej złożony kryształ i powtórzyła procedurę. Pokój zafalował, rozszerzył się, a potem skurczył, zostawiając po sobie nagą sylwetkę chłopaka. Strix przez moment wisiał w powietrzu, a potem upadł na dywan, kaszląc. Podniósł się na łokcie, gdy się do niego zbliżyła. Gdy na nią spojrzał, łzy stanęły mu w oczach. Był blady, jakby wycieńczony i wydzielał tyle co nic magicznej aury. Jego ciało pokryte było mniej lub bardziej zagojonymi ranami, poza jedną biegnącą przez środek klatki piersiowej, która wyglądała na bardzo starą.
- Czy ja umarłem? Czy to sen...? - jęknął, zaraz jednak jęknął, podnosząc się do pozycji siedzącej. - Jasmine? Co...? Jak...? Gdzie my jesteśmy... - wsunął palce we włosie dywanu i łowczyni poczuła słaby puls rozchodzący się od niego. Skrzywił się. - Nie, nie, nie, nie... - upadł na plecy, bez sił. - Czemu mnie uratowałaś? - jęknął. - Teraz przyjdzie po nas oboje... czemu nie uciekłaś, jak cię prosiłem? Teraz nie będę mógł już cię chro... - zakrztusił się.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 15, 2014 12:08 pm

Mój wyraz twarzy zmienił się, chwilowo. Prawdę mówiąc.. Czy Smith był w lepszym stanie? I Rebelianci i Kapitol potrafił pokazać, co potrafią. Przeklnęłąm w myślach. Jeśli faktycznie, to co mówił Engine było prawdą, Strix nie był byle kim. Co zmusiło kogokolwiek do takiego zachowania?

- Jesteśmy tam, gdzie mam nadzieję, że jesteśmy bezpieczni.. zawsze jest jeszcze plan B. - wywróciłam oczami, sięgając już po prześcieradło z łózka. Kiedy wywrócił się na plecy, chwyciłam go za barki i przewróciłam na bok, przytrzymując jego głowę. Prześcieradło za pomocą trzymających go magonów opadło na ciało chłopaka. Poszłam biegiem po miskę czy jakąś szklankę z wodą, nie spuszczając Jake'a z oczu, wspomagając się magią, gdyby dystans był zbyt duży.
- Humor się Ciebie trzyma - westchnęłam gorzko, kiedy znowu przy nim klęknęłam - Ale to dobrze. Rozumiem, że w takim stanie jak obecnie chroniłeś mnie najbardziej? Wiesz, spotkałam Joannę, trochę się zaprzyjaźniłam z Engine, potem odwiedziły mnie Shiva, odkryliśmy z Joshem jakiś starożytny statek, pogadałam przez chwilę z paro-stuletnim wampirem, Vladimirem Tempes, do tego Arachne drasnęła mnie odrobinę w czoło, a Dany.. Dany się chyba obraziła. - wzruszyłam ramionami - Nie wspominając o tym, że Mab chętnie obdarłaby mnie ze skóry. A ta mała siksa Kiera ściągnęła na mnie całą Armię, włącznie z tymi paladynami z Iglicy. Tak, tak mnie właśnie chroniłeś. Więc jeśli poradziłam sobie jak na razie z tym wszystkim, pozwól, że teraz ja Cię trochę poochraniam. - powiedziałam twardo, a przez cały czas, kiedy język pracował, moje ręce obmywały kurz i bród z ciała chłopaka. Moja magia wirowała dookoła, wykonując resztę pracy. Diagnozowanie, oczyszczanie, powolne, ale stanowcze, żeby jego ciało nie doznało szoku. Jednak posiadanie siostry-medyczki czasami się przydawało. Potrzebowałam jeszcze... jakichś bandaży. Obrzuciłam wzrokiem pokój, później mieszkanie. Czy była tutaj jakaś apteczka?

Położyłam swoją rękę na skroni Strixa i zaczęłam przetaczać mu odrobinę swojej magii. Na wszelki wypadek. Jego ciało, przynajmniej w miejscach uszkodzeń, i tak powinno już zostać wypełnione moimi magonami, aby użyć ich do regeneracji. Otworzyłam znowu oczy.
- Wiesz, chyba nigdy nie zrozumiem Twojej pokrętnej logiki. - westchnęłam znowu. Gdy wykonałam już wszystko, co byłam w stanie, włożyłam ostrożnie swój zdrowy bark pod pachę Jake'a i i pomocą odrobiny magii przeniosłam go na łóżko i przykryłam.
- Czegoś jeszcze potrzebujesz? I przysięgam, że jeśli jeszcze raz odważysz się zniknąć mi sprzed oczu na tak długi czas, to znajdę Cię i ból to będzie najprzyjemniejsze uczucie, jakie Cię spotka. - zmarszczyłam brwi i zmrużyłam oczy, po czym wypuściłam powietrze i jakby nigdy nic usiadłam na skraju łóżka, patrząc na niego. Zemsta i upartość kobiety.. Rosario, Kiera.. I wizja Joanny. Nigdy nie pozwolę go już sobie odebrać. Uśmiechnęłam się delikatnie. Prędzej faktycznie będą musieli mnie zabić.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 15, 2014 12:38 pm

Jasmine zbadała go, gdy owijała go prześcieradłem. Cienie pod oczami, nabiegłe krwią białka, rozpalone czoło. Sposób w jaki mamrotał do siebie. Pewnie miał nie tylko gorączkę, ale w ogóle majaczył. Wyglądał jakby nie rozumiał połowy z tego co do niego mówiła. Przyniosła z kuchni miskę z wodą i podała mu szklankę. Przyssał się do niej, jakby nie pił od dni. Być może tak właśnie było. Wspomniała tamtą podniebną scenę: wyglądał jakby nie przestawał uciekać od czasu kiedy się rozstali. Przemyła mu ciało i przeniosła na łóżko.

W łazience znalazła apteczkę pierwszej pomocy, niewiele ale zawsze coś. Odkaziła i zabandażowała co paskudniejsze rany. O tyle dobrze, że chociaż nie pozwolili im zgnić i zaropieć. Wydawało się, że Jake jest zbyt słaby by się chociaż podeprzeć, jednak gdy jego wzrok się na niej skupił, zacisnął wychudłe palce na jej sukni i podciągnął się tak, że niemal stykali się nosami.
- Nic nie rozumiesz! - powiedziały wpatrzone w nią, szkliste oczy - Wyrzuć mnie stąd! Przyjdą po mnie! Nie powstrzymasz jej! Zabiorą cię i zabiją! Rozumiesz?! Już raz zawiodłem... Nie mogę cię stracić! - niemal załkał. - Oni wchodzą ci do głowy... wsadzają tam swoje oślizłe łapska... a potem możesz już robić tylko to co ci każą... - łzy pociekły mu po policzkach, ręce straciły siłę i zemdlał z wysiłku, opadając na poduszki.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 15, 2014 1:01 pm

- Właśnie może w tym leży problem. Że nigdy nikt nie chce mi powiedzieć o co chodzi.. - westchnęłam, kiedy zemdlał i poprawiłam mu poduszkę, a później kołdrę. Dotknęłam dłonią jego czoła i przesunęłam zlepione włosy na bok.

Oby nie miał racji. Ta pokrętna logika.. co mi po tym, jak on zginie? Nawet, gdybym ja przeżyła. Kto to mówił o tej manipulacji? Jenny broniła Merlina, że nigdy by nas nie skrzywdził, gdyby nie robił tego pod przymusem. A teraz i Strix i Merlin leżeli bezradni. A może w takim razie to wcale nie moja wina i Silver miała rację? Może to wszystko zaczęło się od Merlina, a Engine był dopiero drugim ogniwem? Ale komu by zależało na tym, żeby pozbawić mnie konstruktu?
- I myślisz, że jeśli zginiesz, to mnie nie stracisz? - uśmiechnęłam się blado i wstałam. Klęknęłam przy jeden z nóg łózka i zaczęłam magią tkać sieć, która kumulowała się w tym punkcie. Później przeszłam do pozostałych czterech kątów i na końcu zawiesiłam kurtyno-sieć magonów nad śpiącym chłopakiem. Jeśli Jenny miała rację, bariera powinna być w stanie przepuścić mnie, ale nikogo innego. Włożyłam delikatnie rękę do środka i zobaczyłam, co się stało. Gdyby tylko ta właściwość magii była w stanie mnie ukryć. Przyniosłam sobie krzesło i usiadłam obok łóżka, jednak poza barierą.

Ciekawe, czy pani Prezes zdawała sobie sprawy, że mogę jej sprawić aż takie kłopoty? Żałowałam, że nie jestem w stanie schować się gdzieś, gdzie nikt nie będzie w stanie mnie znaleźć... Właśnie. Nieprzespana noc w niczym mi nie pomoże. Ciągłe czuwanie to nie jest dobry pomysł. Bałam się go jednak zostawić samego. Teoretycznie, czy szukaliby tutaj Strixa? Wstałam i oddaliłam się na chwilę od chłopaka.
- Hey, you, it's not only my problem right now. You can punish me, but you have no right to punish him. I know you don't care about him either, but.. I dunno, just let me take him to a safe place... - powiedziałam, ruszając wargami, ale tak na prawdę moje słowa płynęły wewnątrz. To było zawsze bezpieczniejsze rozwiązanie. Jeśli nie.. to musiałam spróbować czegoś innego.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 15, 2014 1:46 pm

Jasmine utkała sieć nad łóżkiem i otarła pot z czoła. Wsadziła rękę w ciemny splot i sieć zadziałała niczym membrana, wyginając się i ostatecznie ją przepuszczając. Cofnęła rękę i zaczęła spacerować po pokoju. Objęła się rękami, a następnie zdecydowała zagadać do Repliki. O dziwo, nadeszła odpowiedź.

*Oh, so now I'm a "ya", huh?* postać bibliotekarki zmaterlializowała się w salonie, zmuszając czarodziejkę do przekroczenia progu pokoju. *So? What happened? "Ya don't need me. I'm annoying and unreasonable. Ya can barge in my Library and take whatever ya like by force. All in all, I'm just yer servant." What happened to all that?* Dantalion poprawiła okulary. *Well, nothin' much I guess. Even now, ya think that I'm just a bad dog, who forgot his place, but can be brought back to his master's leg by treat or stick if need be. Hell, yer attitude towards Gifts is bad enough, and ya lack some basic human skills, but what really irks me in ya is yer inability to think, to consider. Ya just go stright ahead, dependin' on yer inhuman strenght and luck. I even told ya to rethink what ya are doin' and how, and ya didn't even slow half a step...*

Replika westchnęła i potrząsnęła głową.
*Whatever, really. So what are ya wanna do exactly? That boy of yers doesn't seem like he can take much travelin'. I could give ya somethin' to heal him with, but it will burn ya out. So? I won't get it unless ya say it clearly.*
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 15, 2014 2:07 pm

- I think that I asked you to help, not command you. I can make you pain as long as you can make me. We are connected and we both knows what that means. - powiedziałam. To było tak bardzo irytujące, że ona słyszała wszystkie moje dźwięki, a mi nawet się nie chciało za to zabrać. Przynajmniej szanowałam jej dyskretność. Mogłam próbować kilka razy sforsować drzwi Biblioteki. Mogłyśmy się nawzajem pozabijać.. może faktycznie, w moim wypadku efekt byłby gorszy, ale.. Westchnęłam ciężko.

- Please, don't make it harder for me than it is. You haven't told me about Evelynn ealier too. - zacisnęłam usta i pociągnęłam nosem, patrząc na Strixa.
- I care about him. And it kills me to ask you for something like this.. - powiedziałam, spuszczając głowę - Could to take him to Magna Bibliotheca? You've said it's unconquerable fortress. - podniosłam wzrok z nadzieją, a moje oczy zaszkliły się. Zacisnęłam mocno usta i odchrząknęłam. Nie chciałam poddać się emocjom. - Or.. or show me how to recreate my own space. They probably can find him anywhere... but not somewhere, when only I can get. I'm so desperate to try on my own. You should know tha. - powiedziałam, mocno ściskając zęby.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 15, 2014 2:31 pm

*Hmpf! Fine. Ya'll need months, preferably years to establish yer own space* Dantalion ruszyła z powortem do sypialni. *But let me warn ya. One false move, one hostile action and I will end him myself...* Podeszła do łóżka, przechodząc przez barierę i wzięła Strixa na ręce. Świat rozciągnął się i skurczył, gdy zmieniali płaszczyzny. Jasmine poczuła pod stopami znajomy kamień.

Replika umieściła Jake'a do połowy zanurzonego w sadzawce, którą widzieli wcześniej, ale nie wyglądała na zadowoloną.
*Something's off...* spojrzała na Jasmine i błyskawicznym ruchem wyciągnęła coś zza ucha Jasmine. Coś co wyglądało jak drobniutki płatek sadzy. Zgniotła go ze złością w dłoni. *Damn it all!* podeszła do Hive'a i jego ciało wynurzyło się całkiem z wody.
*That thing he has in his chest... ya didn't tell me he has somethin' like that!* spojrzała oskarżycielsko na Jasmine. *This is an outrage!!! Do ya even realize fer how many centuries this place was hidden? And now, Mother knows how many people know about it! This is a disaster!* zazgrzytała zębami.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 15, 2014 2:39 pm

- Wha...? - musiałam wyglądać na mocno zbitą z tropu. Przez chwilę ruszałam bezszelestnie wargami, starając się coś powiedzieć - I thought you know.. - powiedziałam i zaczęłam drżeć - I thought.. you didn't know anything about Engine and it's like something... similar? I thought... is it so bad? - spojrzałam niepewnie na Dany, jakby bojąc się, że mnie skrzywdzi, ale w każdym momencie byłam gotowa zasłonić nieprzytomnego Strixa własną piersią.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Sty 15, 2014 2:59 pm

*Well, I freakin' knew he wasn't completly normal. I knew humans did somethin' to him. I knew it had somethin' to do with that machine of yers. What I didn't knew was that he had a freakin' magical space thingy embeded in his heart! It ain't like this place, a place. It's a tunnel between him and somethin' else. And if someone is at the other side of that tunnel... well, go figure what happens then!* prychnęła.

*And yer no better than him! I was a fool fer noticin' so late, but what exactly were ya doin' goin' here and there with a Cor Tar behind yer ear, ah? Damn it!* oparła się o kamienne ocembrowanie i spuściła głowę. *How the hell did it turn out this way? Was it me, because I fell fer yer sister's silver tongue? Mother would be so proud... just damn.* rozejrzała się dookoła, jakby spodziewała się nagłej inwazji wszystkich armii świata i westchnęła.

*I should probably kill both of ya where ya stand, but it's like, why bother anymore? What's done is done...*
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Sty 15, 2014 3:11 pm

- Cor Tar? It's like Phoenic's Dust? I... I don't even know what it is.. - zagryzłam zęby jeszcze mocniej. Kiedy Dany powiedziała o tym, że powinna nas zabić, drgnęłam przesuwając się delikatnie w stronę Strixa. Nikt go nie skrzywdzi... Ani Dany. Musi być wyjście..
- So... if it is tunnel, we should take him from here and this place will be safe? - spytałam z nadzieję i wzięłam głęboki wdech. Wysunęłam ręce do przodu.
- Take my power. - powiedziałam stanowczo, odkręcając nadgarstki. - Conceal this place, seal it so hard as you can. I'll help you with every inch of doing so, do what you need. But just transport Jake to my sister, and ask her to take cafe of him. Tell her about tunnel about risks and everything you know. There is a place, in the mountains, created by Strix and Merlin. Maybe she will be able to hide him here. And as for me, you can kill me, if it saves Bibliotheca. - powiedziałam i spuściłam wzrok.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 24 z 25 Previous  1 ... 13 ... 23, 24, 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach