Denwheel (Jasmine)

Strona 23 z 25 Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24, 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 1:02 am


Projekcja przez chwilę wyglądała na iście martwą zanim nie podjęła.
- I couldn't comprehend Mother's thoughts and actions, but the children were cared for, their needs fulfilled so they could live on. They grew up and had children of their own. Their line mingled with other humans and continued to this day, at peak consisting of one hundred and two family relatives, yet the number consistently shrunk to a handful nowadays.
- Mother worked hard to create a stable, happy world. To preserve her legacy I had to stop those who want to destroy this world and those who want to force unhappiness on others in the name of their own ego. I told the Great Emperor... I... - jej usta poruszały się przez chwilę bezgłośnie. - I sent Keira to deliver a message. "East of your Empire lies a vast and bountiful land untouched by the cataclysm that devastated your country. People here are weak-minded, oppressed and divided. Your nation could live here prosperously. Come and take it all." I also sent naval and land maps, defensive schematics and Dolumen's troop deployment. Everything one needs for a successful conquest.

- The biggest threat I was afraid of... was... was... it was the impending destruction of this world. In the near future people will strive to complete a machine that will destroy this planet and leave it deserted and devoid of life. Everything my Mother, me and countless others were trying to achieve will be ruined and turned to grey dust by the will of a few humans.
- She searched for the best the rising humanity had to offer. Brightest, strongest, most empathetic people who would became the nodes to unite two planes of existence.


avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 2:36 pm

- Oracle... what have you done... - spojrzałam na martwą projekcję, jakby mogła mnie usłyszeć jako prawdziwa osoba. Kiera najpewniej poleciała teraz do Imperatora. Albo szwęda się gdzieś... oby.

- Why have you thought that GodSlayer Set is a threat? It was after Engine opened the Gate and established me as his Mother or before? It was after or before I with my siblings opened Replica's Gate? - odetchnęłam i spuściłam wzrok - And how much time do you need to connect youself with other human? Have you had any other relatives than your doughter? Where is she now? - przełknęłam ślinę. Czy nowa Wyrocznia może istnieć już w tej chwili? Zmrużyłam oczy. - How do you managed to survive? Dany considered you dead, your bloodline. - zacisnęłam pięści i z niecierpliwością oczekiwałam odpowiedzi.

Gdy już je usłyszałam, zwróciłam się w stronę Dany.
- It's so messed up, and.. - zacisnęłam wargi i przez moment wpatrywałam się w bibliotekarkę - Maybe I shouldn't ask for it.. but do we have any Gift which can take possesion of somebody's will? That make him do tasks as we like? If it is too much, say it. I don't want to cross the line. But there is too much to do now, and I can't be in two places at the same time.. or can I? - podniosłam kącik ust do góry i przypatrywałam się Dany.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 3:57 pm

Zmarła przekrzywiła głowę, po czym wyprostowała się jak struna.
- It was so all the way, since hundreds of years ago. When the very concept was forged. When they were created. When they failed to destroy this planet once before. And now, when they mean to complete their task. The true purpose of the Godslayer Set is and always had been to deprive this world of all and every life there is - oświadczyła. Zadrżała i zatrzęsła się zanim podjęła.
- Depends on my next host. Usually I manifest between the age of puberty and maturity, but it can vary depending on the circumstances. I survived by working in the shadows, traveling with nomadic nations. People often lusted for my power and wanted to hold me captive. It was during my time in Athens, when they tried to highten my power with halucinogenic gases, that I envisioned the future disaster that will destroy this world. From that time forward I eluded all who would like to use me for their own devices. Yet my clan shrunk in time, I used my powers too forcefully, trying to find a solution to this problem. The daughter of my last host is the only survivor of my bloodline.
Ciało projekcji wygięło się zanim nie spojrzało po raz ostatni na Jasmine.
- Thy bidding has been answered, mistress. My time has ended.
Zjawa rozbłysła i rozpadła się z wrzaskiem.

*Of course we have* zapewniła Dantalion, stając po drugiej stronie sarkofagu. *Ya already forgotten about yer friend, Smith? Hell, it's just the tip of the iceberg. Of course ya can just subdue them with sheer force, but what's the fun in that?* oparła ręce na kamieniu i pochyliła się do przodu. *Ya can make them think whatever ya like. Ya can make them do whatever ya like. Ya can make them think they're yer friend, ya can make them think they love ya. Ya wanna make them kill their own children and make a stew out of them and then eat it? They will smile, too!* Replika chwyciła kamienną pokrywę sarkofagu i szarpnięciem posłała ją przez całą kryptę aż marmur roztrzaskał się o ścianę. Łoskot wibrował w pomieszczeniu przez ogłuszającą chwilę. Najgorsze w tym było jednak to, że bibliotekarka nie wyglądała jakby podsuwała jej pomysły. Bardziej jakby mówiła z doświadczenia.

*Ya don't wanna cross the line?* spojrzała wymownie na ciało Elizy. Choć przed pochówkiem spuszczono z ciała krew, nie bardzo pomagało to w patrzeniu na pozostałości w trumnie. Necromancer przeszukał każdy kąt i zakamarek w poszukiwaniu informacji znajdujących się wprost w ciele, jednak nie przebierał przy tym w środkach. Strzaskane kości, rozdarte mięśnie, poczerniałe żyły, spękana skóra. Całość mogła właściwie pochodzić z rzeźni. *I hope ya aren't disturbed by this, right? It's just dead flesh, right? It doesn't matter what happens to it, right? Ya can put her together like a broken doll, so it doesn't matter what ya do to her before, right?*

Crypta była prostokątnym pomieszczeniem długości kilkuset i szerokości kilkudziesięciu metrów z wyjściami na obu krótszych bokach. Teraz na schodach z obu stron pojawiły się kroki biegnących ludzi w podkutych butach. Szczęk zbroi i błysk latarek przedarł się przez półmrok.
*Ya know what yer problem is?* spytała Replika, obchodząc sarkofag. *Ya are like a little kid, banancin' on the borderline, tryin' how far it can go, before someone slaps him on the wrist. Ya think it's ok to do whatever just because yer dealin' with monsters? Been there, done that, get real! I... I don't even know what to say to ya anymore. Apparently, since ya are descendant of a holy bein', ya can do whatever the fuck ya want? Rethink yerself, because this isn't a goddamn game.* Postać Repliki rozpłynęła się i zniknęła głęboko w umyśle Jasmine.

Tymczasem kroki i światła zbliżały się.
- Stać w imię Kielicha! - ryknęło kilka razy o ściany. - Wyjść z rękami nad głową!
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 5:15 pm

- Oh, yeah, it's only flesh, so what? Tell your Mother face to face what you think about Her fleeing away and messing everything up with magic. I haven't asked for my power. If your Holly Being was so perfect, so... oh, I should just go into shadows like Evelynn and Oralce is stupid that she want to change something? Right, it doesn't matter who my ancestors was. I am myself. - fuknęłam i uderzyłam pięścią w marmurową ścianę powyżej wnęki grobowca, odcinając solidny kawał materiału i zsuwając go na dół tak, aby zakrył pustą dziurę.

Ustawiłam się tak, aby znaleźć się jak najdalej jednego i drugiego źródła światła i odgłosów, po czym skupiłam się na swojej krwi, ciele i darze. Robiłam już to dwa razy. Fakt, nie sama, ale powinnam pamiętać proces. Ta szuflada w przestrzeni między światami musiała być w jakiś sposób ze mną połączona. Przecież Dany mówiła o połączeniu z moją krwią. Skupiłam się na tym i postarałam się wskoczyć do samej siebie, a następnie podążyć jak za nitką w odpowiednie miejsce.

Wewnątrz płonęłam. Gdyby udało mi się wskoczyć do Biblioteki, staję na przemieszczającej się kładce i spoglądam na zbiory. Po chwili siadam, krzyżuję nogi, a ręce umieszczam na kolanach. Zamykam oczy i wizualizuję wewnątrz Wanderer'a, wyrzucając na zewnątrz myśli, które są mi potrzebne. Po odczekaniu chwili otwieram oczy, wstaję i wyciągam do góry rękę. Książki miały jakieś dziwne właściwości lgnięcia do mnie, a całe miejsce przemieszczało się z pewnością w nie przypadkowy sposób. Gdyby udało mi się za pierwszym razem, zatrzymuję jedną książkę w dłoni i wykonuję całość czynności raz jeszcze, tym razem skupiając się na darze, który pozwoliłby mi pozyskać z człowieka dozgonnego sojusznika. Ale nie chodziło o wspomnienia. Chodziło raczej o wyłączenie wspomnień czy ich wyblaknięcie. Wspomnienia by pozostały, ale od danej chwili ktoś byłby mi bezwzględnie posłuszny. Przeprogramowanie w jego mózgu, utworzenie olbrzymiej chęci wykonywania zadań powierzonych mu przed daną osobę, zabranie wolnej woli. Czy to doprowadzi mnie do Wonderlanda? Być może. A może do czegoś, co przerazi mnie jeszcze bardziej niż obudzenie się Rosario w Jenny.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 6:04 pm


Fragment stropu oderwał się od uderzenia i spadł na odkryty grób.

Jasmine odsunęła się od zbliżających się szybko świateł i skupiła na połączeniu z Biblioteką. Widziała w umyśle ten moment, gdzie świat się zmienia i kamienna posadzka krypty zmienia się w mostek między kolumnami. Nie wątpiła, że istnieje połączenie między nią a skrytką w czasoprzestrzeni, miała też pewne pojęcie jak tam trafić. A jednak im bardziej się na tym skupiała, tym większy opór czuła. Zupełnie jakby to Dantalion chciała jej powiedzieć, że nie jest już tam mile widziana.

- Ręce do góry, no już! - krzyknął jeden z mężczyzn. Paladyni zbliżyli się do niej, świecąc jej po oczach. Przesunęła spojrzeniem po otworach celującej w niej broni i świat zatrzymał się na jedną rozciągniętą chwilę.

Zamrugała. Siedziała na krześle w miejscu, które wyglądało na taras restauracji. Za oknem rozpościerał się widok jaki znała jedynie z telewizji: nieskończone segmenty Kapitolu z odległymi, potężnymi murami. Czyżby znajdowała się w usługowej części Iglicy? Gdzie podziały się podziemia i paladyni? Jak się tu znalazła? Iluzja? Jednak nie czuła niczego ani wcześniej ani teraz...
Trzasnęło krzesiwo i siedząca przed nią kobieta odpaliła papierosa. Miedziane włosy spięła w kok, a na sobie nosiła szykowną czarną garsonkę, do tego spódnicę i szpilki. Zaciągnęła się i roześmiała zupełnie jakby Jasmine skończyła opowiadać świetny dowcip. Mimo średniego wieku miała młody głos.
- Coś takiego, doprawdy fascynujące - skomentowała coś. Pojawił się kelner niczym zjawa.
- Czy panie życzą sobie zamówić?
- Dla mnie krwisty befsztyk z dzikim ryżem i nieco brandy, a dla mojej młodej przyjaciółki pastrami, miseczka lodów owocowych i herbata po irlandzku. Nie zapomnij o czekoladowej posypce.
- Oczywiście - kelner skłonił się i zniknął.
- A więc, Jasmine - kobieta wróciła wzrokiem do magini - jak ci się podoba twoja pierwsza wizyta w Kapitolu? Spełnia oczekiwania, czy spodziewałaś się czegoś więcej?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 6:18 pm

Podniosłam brew i nic nie powiedziałam. Jej sprawa. Nie potrzebuję jej. Niech się zabunkruje na wieki w tej swojej pustelni z milionami książek, które tak kocha, a których zdobycie kosztowało tak wiele żyć. Oczywiście, wtedy koszt się nie liczy. Nie potrzebuję jej. Może przynajmniej jak będzie tam siedzieć, to niczego nie zmieni. I może tego oczekuje ode mnie.

Cokolwiek to było, nie chciałam w tym być. Skrzyżowałam ręce na piersi i po krótkiej chwili wbiłam wzrok w stół. Czy dar jeszcze tam był, czy rozpłynął się wraz z Dany? Ciekawe, co by się stało, gdybym użyła go na żywym człowieku.. bez Wanderera nie byłam w stanie się ruszyć. Sięgnęłam do swoich darów w głębi i otworzyłam w swoim wnętrzu książkę z Soul Protect, jeśli ją znalazłam. Najgorsze, że dar nie był kompletny, więc.. czy mogłam się wyrwać za jego pomocą z mentalnej pułapki? Jeśli to by nic nie zmieniło, przełączam Replikę na Echopatię i rzucam kobiecie neutralne, zmęczone spojrzenie, po czym znowu wbijam wzrok w stół.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 6:35 pm

Kobieta przez chwilę wpatrywała się w nią oczekując odpowiedzi, której się nie doczekała.
- Coś się stało? Źle się czujesz? - jednak ponownie zbyło ją milczenie. Westchnęła i zaciągnęła się.

Necromancer oczywiście przepadł wraz z zamknięciem wrót Magna Bibliotheci. O tyle dobrze, że wciąż czuła Replikę, choć Dany wciąż nie miała zamiaru się odezwać, najwidoczniej. Przywołała Soul Protect. Jej magiczne odczuwanie skurczyło się... jednak za nim nie dostrzegła prześwitu krypty, czy czegokolwiek innego. Wciąż tkwiła w stylowej restauracji na szczycie Kapitolu. Zamieniła go więc na Echopatię. Wokół jej uszu zatańczyły dźwięki tętniącego miasta, dźwięki restauracji i jedzących tu ludzi, w większości biurokratów pracujących na piętrach wyżej i mniejszych lub większych arystokratów zwabionych dobrym jedzeniem. Z dołu odbiły się dźwięki chóru z Katedry na parterze. Jedynie kobieta przed nią nie wydawała żadnych dźwięków, zupełnie jakby fale Echopatii wpadały w czarną dziurę i już nigdy z niej nie wracały.

W międzyczasie kelner przyniósł tacę z zamówionymi daniami i je rozłożył.
- Proszę bardzo, życzę smacznego.
- Dziękujemy, jesteś skarbem. - Kobieta wyjęła sztućce z serwetki i zabrała się za krojenie befsztyka. Zaraz jednak rzuciła spojrzenie Jasmine. - Skarbie, bycie młodą i zbuntowaną jest fajne i w ogóle, ale marnowanie jedzenia to brak szacunku. Mama cię nie nauczyła?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 7:08 pm

Czyli jestem tu naprawdę. Zadziwiające. Taka dziura w pamięci. I to od razu siedząca? Czy kobieta przypomniała Jamesa? W nim dźwięki Echopatii też zapadały się, jakby nic tam nie było.
Spojrzałam na jedzenie i znowu wbiłam wzrok w stół. Moja twarz nie wyrażała niczego. Albo delikatne zniecierpliwienie. Westchnęłam. I zmrużyłam oczy.
- Sądzę, że jest dużo osób, które chętnie by to zjadły. Nie musi marnować się dla mnie. Moja matka zniknęła kiedy byłam mała. - powiedziałam, patrząc w stół, a na ostatnie słowa podniosłam wzrok na kobietę, po czym znowu go opuściłam.

Powędrowałam umysłem w dół. Czy w Kapitolu były jakiekolwiek drzewa? Jeśli nie, to wsłuchałam się w dźwięki wychodzące z chórzystów i zaczęłam kołysać się w bok równo do ich dźwięków, skupiłam się na swoim wnętrzu i dostosowałam oddech do tempa, bicie serca, fale umysłu. Zaczęłam rezonować, wraz z dźwiękami, skupiać się na nich i płynąć razem z nimi. Dokładnie nie wiedziałam, co chciałam tym osiągnąć, ale teraz wydawało to się najlepszą perspektywą. Lepszą niż próba ucieczki na siłę.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 7:27 pm

- Nie wątpię, to czterogwiazdkowa restauracja! - uśmiechnęła się do niej zachęcająco kobieta. - Ale ponieważ nie ma tu nikogo innego, powinnaś to jednak zjeść. No dalej, nie jest zatrute.
Jakby za potwierdzenie swoich słów, zabrała się za jedzenie swojego posiłku.

- Współczuję z powodu matki, wiem jak to jest, rodzice też nigdy się mną nie zajmowali. Potem straciłam młodszą siostrę, świat potrafi być okrutny. Masz rodzeństwo?
Jednak zamiast odpowiedzieć, Jasmine powędrowała umysłem w dół. Kapitol nie miał wiele roślinności, w każdym razie niewiele dostrzegalnej z tego miejsca. Kilka placyków z drzewami, trochę roślinności domowej czy ozdobnej. Skupiła się więc na pieśni chóru i płynęła na jej fali, póki ktoś nie potrząsnął jej za ramię.

- No cóż, to już koniec mojej przerwy na lunch, poplotkowałabym jeszcze, ale jestem bardzo zajętą osobą. To moja wizytówka - położyła kartonik na stole. S. Ornogg, HBT Investments, CEO. Do tego numer telefonu. - Mam nadzieję, że ci się jednak spodoba u nas. Jednak na twoim miejscu uważałabym, ci upierdliwi paladyni wciąż cię szukają, nie wspominając o tamtym alarmie... miło było cię poznać - odwróciła się i ruszyła do baru i do wyjścia obok, wyciągając po drodze komórkę.
- Doktorze? To cudownie! Kiedy zacznie pan testy kliniczne...?

Jasmine została sama przy stoliku restauracji.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 8:09 pm

Kiedy kobieta powiedziała o śmierci siostry, podniosłam na nią wzrok i postarałam się uśmiechnąć współczująco. W duchu chciałam coś powiedzieć, jednak po chwili zrezygnowałam.

- Dziękuję. - powiedziałam kiedy wstała, zawahałam się na moment, jeśli kobieta się jednak odwróciła, posłałam jej delikatny uśmiech. Nadal byłam zła. Wściekła. Ale nie chciałam się wyładowywać na pierwszej lepszej osobie, którą spotkam. Z drugiej strony nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Od kiedy Dany zamknęła Bibliotekę, zostałam niemal uziemiona w Kapitolu.

Odczekałam moment i sprawdziłam, czy nadal mam najważniejsze rzeczy przy sobie. Łuk. Telefon. Próbki. Włosy Elizy. Sztylet. Kiedy już zrobiłam powierzchowne oględziny, tak, żeby nie zwrócić na siebie uwagi, spojrzałam na posiłek. Zmrużyłam oczy. Najpierw powędrowały do niego moje zmysły. Na wszelki wypadek. Później zmarszczyłam czoło, westchnęłam i zabrałam się do jedzenia. Czy miałam lepszą opcję? Kto wie, ile czasu zajmie mi wrócenie do Denwheel, a posiłek tutaj nie było zdobyć łatwo. Najprawdopodobniej, licząc, nie nie miałam przy sobie pieniędzy.

Kiedy zjadłam, obróciłam kilka razy wizytówkę w ręce i schowałam do kieszeni. Jeśli to jakiś nadajnik, równie dobrze mogła mi go włożyć do ubrania. Wzruszyłam ramionami i ostrożnie skierowałam się do wyjścia. Badając drogę Echopatią, starałam się omijać ludzi, albo wmieszać się w tłum. Gdzieś nieopodal muszą być uliczki, które nie były tak często uczęszczane, skwery, albo coś podobnego. Znalazłam ustronne miejsce i siadłam w dogodnym miejscu. Wyciągnęłam telefon i wysłałam Alicii wiadomość "Utknęłam w Kapitolu, Wyrocznia nie żyje, Dany się obraziła, nie mam jak wrócić. Mam nadzieję, że wiadomość dotrze i nikt jej nie namierzy." Później westchnęłam i schowałam urządzenie. Rozejrzałam się jeszcze raz dookoła i wyciągnęłam jeden czy dwa włosy Elizy. To było niesprawiedliwe. Dany kopiowała od razu dwie kopie.. a przynajmniej Replika robiła to dla niej. Posiadała to, co ja, ale ja nie mogłam mieć tego, co ona. Zacisnęłam zęby.

Skrzyżowałam nogi i anulowałam Echopatię. Dobrze, że przynajmniej moja część działa. Może powinnam bardziej zagłębić się w sam proces? Dany mówiła, że to jej praca, ale dlaczego nie mogłaby być moją? Też powinnam mieć do tego predyspozycje. Sięgnęłam w głąb włosa i znalazłam złote sznury, które wcześniej zaobserwowałam w książce Soul Protect. Chwyciłam jeden wolny koniec i przeciągnęłam go niczym nitkę przez moją barierę, później ciało, do wejścia do mojej skrzynki, do moich rzędów półek, a następnie stanęłam w środku, trzymając złoty ciąg liter w prawej ręce. Spojrzałam na półkę i wyciągnęłam lewą rękę, skupiając się na materializacji nowej książki z napisem "Oracle". Gdy już to zrobiłam, otworzyłam ją i włożyłam złotą nić do środka, zapełniając powoli strony. Ciągle trzymając płynące litery, weszłam do środka, do czarnej przestrzeni. Delikatnie pociągnęłam nitkę za sobą i zaczęłam koncentrycznie zawijać ją dookoła środka. Ruszałam moimi wewnętrznymi kończynami i układałam litery dookoła, intuicyjnie, tak, żeby pasowały. Przynajmniej taką miałam nadzieję. Z pewnością proces przebiegałby szybciej i sprawniej, gdybym się nad nim nawet nie zastanawiała, ale w ten sposób może zdołam odkryć coś nowego? Zawsze robiłam to mechanicznie, naturalnie. Jak dużo zdołam odczytać? Starałam się równo oddychać i pracować, dokładnie, wciągając kolejne znaki do mojego środka.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 8:56 pm

Jasmine jednak zjadła i wyszła z restauracji. Nikt nie upomniał się o pieniądze, więc kobieta musiała uregulować rachunek. Na szczęście nie musiała przemieszczać się nigdzie w pobliżu Katedry, żeby wyjść z Iglicy. Same mury Kapitolu miały sto metrów wysokości, a miasto rozciągało się na poziomach między nimi a Iglicą, do której przylegały aż do dwustu metrów wysokości. Było to nic przy jej trzykilometrowej posturze, ale pewnie pomagało w balansowaniu konstrukcji. Wyszła i ruszyła na niższy poziom. Ulice były upakowane i ciężko było w ogóle przejść, ale gdy już się oddaliła, zdołała znaleźć mniej uczęszczane uliczki. Ostatecznie doszła do alejki zakończonej niewielkim skwerkiem zbudowanym wokół dębu. Usiadła na jednej z ławeczek, w towarzystwie jedynie pary staruszków i matki z dzieckiem. O dziwo było to całkiem... ładne i imponujące miasto.

Napisała jeszcze wiadomość do Alicii, rozmyślając nad niesprawiedliwościami tego świata. Gdzieś tam przemknęło jej, że pewnie gdyby rzeczywiście wszystkim się dzieliły, musiałaby użyczać jej swojego ciała, ale myśl przepadła gdzieś w odmętach. Wyciągnęła pukiel i zabrała się do pracy. Sięgnęła darem do środka i zwizualizowała sobie przeciąganie złotej nici symboli do własnej biblioteczki. Pod jej iluzorycznymi palcami zaszeleściły strony i znaki poczęły przepływać do nowego tomu. Weszła do środka, no przestrzeni księgi. Magiczne znaki płynęły w powietrzu. Zaczęła brać je po jednym i próbować dopasować je do reszty. Była to żmudna i powolna praca. Polegała głównie na instynkcie a i tak szło to powoli.

Wreszcie wynurzyła się z powrotem na ławeczkę. Mogła minąć godzina, czy dwie, bo nieco zesztywniała. Staruszków i matkę z dzieckiem zastąpiła klejąca się do siebie parka i grupka trzech mężczyzn dyskutująca między sobą nad otwartym piwem. Oblizała usta. Pamiętała jak ciężka była jej pierwsza próba i teraz nie było wcale lepiej. Wydawało jej się, że zaczyna powoli dostrzegać pewne podstawowe prawidła kilku powtarzających się symboli, ale nie mogła być pewna. Po prawie dwóch godzinach pracy jej synergia z Oracle ledwo sięgała jednego procenta, co było nowym poziomem dna w jej życiu. To, że było to jej własne osiągnięcie było łyżeczką miodu w beczce dziegciu.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 9:11 pm

Warknęłam, niezadowolona. Czy mogłam upaść jeszcze niżej? Uderzyłam pięścią w ławkę. Czy to ze mną coś było nie tak, czy pierwotne dary po prostu nie chciały się ze mną polubić? Przynajmniej nie zniszczyłam połowy Kapitolu, jak to miało miejsce w przypadku Merlina. Trzeba patrzeć też na dobre strony. Odetchnęłam, żeby się uspokoić. Cała sytuacja mnie jeszcze bardziej denerwowała. Czy to czuły bestie? Miałam ochotę wydrzeć komuś dar, zaspokoić to palenie wewnątrz, po prostu odnieść sukces, nie patrząc na środki. Równie dobrze mogłam spędzić całe życie nad tym kosmkiem, a i tak nie doszłabym pewnie do niczego sensownego.

Przełknęłam ślinę. Zawsze byłam uparta. Odstawiłam wszystko w swoim wnętrzu na miejsce i sięgnęłam do istoty daru, do Repliki i ujęłam włosy w obie dłonie. Uwolniłam dar, jak wcześniej. I spojrzałam na świat. Czy cokolwiek zadziałało? Czy zamknięcie się Dany spowodowało, że kompletnie utraciłam zdolność do kopiowania nowych darów, a te, które mi pozostały to jedynie zasługa tego, że posiadałam własne kopie, które Dany, chcąc nie chcąc, już wcześniej skopiowała?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 9:49 pm

W złości uderzyła pięścią w ławeczkę. Dobrze, że się trochę powstrzymywała, więc całość się nie rozpadła, ale i tak jej knykcie odcisnęły się w metalicznym tworzywie. Parka była zbyt zajęta wysysaniem sobie twarzy, ale mężczyźni rzucili jej długie karcące spojrzenie jakby była nienormalna zanim nie wrócili do rozmowy.

Nie bez nutki ironii przypomniała sobie słowa Arachne by przeszła na stronę Aberantów. Odczytała wiadomość przysłaną jej w międzyczasie przez Alicię, ale ta oczywiście nie mogła na razie nic zrobić, więc Jasmine była zdana na siebie.

Odetchnęła i zacisnęła palce na kosmku. Sięgnęła do Repliki i po Wyrocznię nie bacząc jak nikłe miała z nią połączenie, załadowała dar. Świat zaczął drgać, niczym w tanim horrorze. Zupełnie jakby chciał przeskoczyć do następnej sekundy, by zaraz wrócić do teraźniejszości i spróbować znowu. Drżenie sprawiało, że słowa mężczyzn i dźwięki miasta zaczęły się zlewać i brzmieć jak kakofonia, a ruchy ludzi, a nawet liści drzewa były rozmyte i nienaturalne. Atakujący ją chaos zacisnął się imadłem na jej skroniach i zacisnął się wokół żołądka. Puściła Oracle zanim była zmuszona zwrócić przeceniony lunch na chodnik skwerku.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 10:07 pm

Odetchnęłam. Nie do końca myślałam, że dar będzie działać w taki sposób. Myślałam bardziej o jakimś wyrafinowanym wyszukiwaniu powiązań i przewidywaniu wydarzeń po podjętych decyzjach.

Odpisałam Alicii, żeby się nie martwiła i nie spieszyła. Jeśli cokolwiek będzie zbyt niebezpieczne, lepiej poczekać, na razie nic się nie dzieje.

Wyłączyłam Replikę, a przynajmniej przywróciłam ją w stan spoczynku. Schowałam kosmyk do jednej z kieszeni i spojrzałam na drzewo. Czym się różniło od tych w lesie? Oprócz tego, że było samotne? Prawie tak jak ja, teraz, stojąca pośród nieznajomych, w olbrzymim mieście, do którego nie przywykłam. Już sama wielkość Kapitolu mogła przyprawić mnie o odruch wymiotny. Odetchnęłam i wstałam, wychodząc ze skweru. W najgorszym wypadku mogłam zmusić Dany, żeby mnie odstawiła z powrotem. Shi mówiła o jakiejś umowie czy coś.. więc podejrzewałam, że musiała odpowiedzieć na moje wezwanie. Może i dary nie są jedynie przedmiotami czy urządzeniami, to jednak w zamierzeniu mają służyć ludziom. Byłam tak zirytowana, że nie zamierzałam teraz tego prostować.

Wstałam z ławki i ruszyłam przed siebie. Przynajmniej może skorzystam z okazji, żeby coś zwiedzić. Może się dowiem czegoś ciekawego. Na początku wypadałoby zdobyć jakąś mapę. Zagryzłam wargę i ruszyłam ulicami miasta, starając się zauważyć miejsce, które warto by było odwiedzić.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 10:46 pm

Jasmine była niemal pewna tego, że ma rację. Wszak, czy Dantalion nie służyła jej przodkom, nawet jeśli uznawała ich za obrzydliwych i spaczonych? Z drugiej strony... próbowała wybić w pień jej rodzinę.

Łowczyni wstała i ruszyła przed siebie. Kapitol przypominał szatański labirynt, nie dość, że ciągnął się dziesiątki kilometrów w każdą stronę od Iglicy to do tego miał kilka poziomów nad ziemią, a zapewne i pod ziemią. Do tego buzował i tętnił ludźmi, teraz po ogłoszeniu Igrzysk, jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Nie żeby była tu wcześniej. Wtopiła się w tłum i ruszyła na zwiedzanie. Choć była zdaje się w lepszej dzielnicy (może wszystkie były takie ładne?) nie znajdowali się tu tylko arystokraci i urzędasy, ale i pierwsze tłumy turystów, podekscytowanych i żadnych zobaczenia cudu, który do tej pory znali jedynie z ekranów. Przynajmniej nie powinna się zbytnio wyróżniać, nawet jeśli rzeczywiście szukaliby jej jacyś żołnierze.

Kapitol okazał się miastem zaskakująco mocno zorientowanym na pieszych. Wszystkie poziomy zaopatrzono w dogodny system dróg, chodników, schodów i wind. Autoloty korzystały głównie z nieba nad miastem, a w razie potrzeby z systemu szybów między budynkami i nad chodnikami. Minęła kilka wykwintnych domów, czy raczej rezydencji i przeszła między salonem autolotów a salonem mody. Niżej, wysokie na dwa piętra rozciągało się centrum handlowe. Zagłębiła się w dalsze uliczki mijając szyldy sklepów i salonów oferujących wszystko od biżuterii i jedzenia, przez artykuły papiernicze po magiczne kryształy i przyrządy.

Szukała może jakiegoś muzeum, czy galerii, albo czegoś, ale podróżowanie większą drogą było uciążliwe i męczące. W życiu nie musiała obcować z takim tłumem. Gdy jednak zeszła w jedną z bocznych uliczek ktoś wpadł na nią z impetem. Obie upadły boleśnie na tyłki. Zanim zdążyła dobrze się przyjrzeć dziewczynie, która w nią weszła, została zjechana z góry do dołu.
- Gdzie leziesz, pokrako?! - dziewczyna była mniej wiecej w tym samym wieku, może z rok młodsza i czerwona na twarzy. Poderwała się z miejsca na nogi, choć zgrywała pokrzywdzoną i krytycznie otaksowała Jasmine z góry na dół. Ocena widoczna na jej twarzy była daleka od pozytywnej. Ubrana była w coś co mieszkańcy Denwheel znali jedynie z telewizji, to znaczy "mundurek szkolny prywatnej szkoły". - Co ty sobie wyobrażasz?! - wydarła się pannica - Jak śmiesz wpadać na mnie swoim brudnym cielskiem?! Mogło mi się coś stać! To bolało!! - podkreśliła jakby łowczyni była zbytnią debilką by obejmować rozumem koncept bolesnego upadku.
- Ale Charlotte, to ty na nią wpadłaś... - próbowała się wtrącić jej koleżanka, która musiała podbiec kilka kroków, żeby się z nimi zrównać.
- Nikt cię nie pytał o zdanie! - odpowiedziała Charlotte na tyle mechanicznie, że można było się domyślić, że było to jej typowe zachowanie.
- Czy ty w ogóle wiesz kim ja jestem?! - wróciła swoim piskliwym wrzaskiem do Jasmine. - Jestem czarodziejką i arystokratką, natychmiast przeproś!!
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Sty 10, 2014 10:57 pm

Podniosłam się z ziemi i otrzepałam ubranie, spoglądając znad podniesionej brwi i wysłuchując słów dziewczyny. Jeszcze tego mi brakowało.
- Arystokratką? - powiedziałam wątpliwie - Wiesz jakie paskudne rzeczy mogą stać się przez przypadek arystokratkom, które wydzierają się na innych ludzi na ulicy? - opuściłam brew, po czym westchnęłam, wracając wzrokiem do jej koleżanki, ignorując krzykaczkę.
- Nazywam się Jasmine, ale to mało istotne. Jeśli już na siebie.. "wpadliśmy", nie wiecie może, gdzie znajdę Silver McNamarę?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Sty 10, 2014 11:22 pm

Charlotte zapowietrzyła się, choć ciężko było powiedzieć, czy groźba przebiła się przez jej skorupę własnej ważności, czy może uznała cokolwiek innego niż pokłon pełen skruchy za potwarz.
- Jestem Betty - przedstawiła się koleżanka krzykaczki, poprawiając okulary. - Panią McNamarę można chyba znaleźć w komnatach 12 w Iglicy - wskazała ręką dominujący nad miastem monument - albo możesz spróbować w jej domu. Jej rodzina ma rezydencję w dzielnicy Bursztynu, najłatwiej byłoby się tam dostać kolejką magnetyczną numer 2. Jeśli pójdziesz tą ulicą i skręcisz w prawo, to za dwa skrzyżowania dojdziesz do takiego wielkiego czerwonego szyldu i kolejka jest zaraz obo...
- Czemu jej to wszystko mówisz?! - wydarła się Charlotte, odpowietrzając się.
- Kiedy to zdrowy rozsądek pokierować kogoś kto pyta o dr...
- Nikt cię o to nie pytał!! Ty... - zwróciła się do łowczyni. - Chyba ktoś ci musi pokazać jak powinnaś zwracać się do lepszych od siebie, wieśniaro! Pamiętaj, że ostrzegałam cię, więc nie wiń mnie zza grobu!! - syknęła. Magia zawirowała wokół jej dłoni.

Wielokrotnie już udowadniano Jasmine, że w świecie magów światowej klasy jest wciąż amatorką. Jednak na nieszczęście Charlotte, ta była zupełnie początkująca. Do tego jej potencjał mógł uchodzić za imponujący wśród zwykłych ludzi, jednak prawda była taka, że oscylowała gdzieś w okolicach Jeremiego. Nie mając elementu zaskoczenia po swojej stronie właściwie nie miała prawa trafić w Jasmine. Z drugiej strony zwykłe zablokowanie ciosu wymagało mniej wysiłku niż jego uniknięcie. Pocisk lśniącej magii trafił ją, połaskotał i zniknął. Ciosy Aberantów z Denwheel przynajmniej były odczuwalne.
- Bez jaj... - obu dziewczynom opadły szczęki. - Mój zabójczy cios! - jęknęła Charlotte, która nagle pobladła. Jasmine musiała przyznać, że zwykła osoba pewnie zostałaby poważnie poturbowana, a może i gorzej przez coś takiego.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sob Sty 11, 2014 12:00 am

Kiedy pocisk Charlotte mnie dosięgnął, popatrzyłam na miejsce, w którym się rozpłynął, a później mój wzrok powędrował na dziewczynę, ze zdziwioną, podniesioną do góry brwią. Moje palce gwałtownie otworzyły się, a magia spłynęła po moich rękach do podłogi, gdzie podbijając kurz z chodnika, poszybowała za obie uczennice, ustawiając za nimi lśniącą ścianę.
- Zabójczy? Zdawałaś sobie jakie konsekwencje niesie ze sobą to, co zrobiłaś? A gdybyś faktycznie kogoś zabiła? Magia to nie zabawka. - powiedziałam i podniosłam jedną rękę, z której magia, jak wąż, owinęła się dookoła tali i torsu dziewczyny, miażdżąc każdą osłonę, jaką była w stanie postawić. Uniosłam Charlotte do góry i przystawiłam do ściany jednego z pobliskich budynków. Czy miałam prawo ją pouczać? Może nie. Ale nie było tutaj nikogo innego, a Betty nie miała wystarczającej charyzmy. Albo siły. A do tego coś ciepłego płynęło od tej niskiej osóbki, a arystokratka mogła to zepsuć. Wyciągnęłam sztylet z paska i podeszłam do uwięzionej. Jeden zbyt głośny odgłos i mogłam wcisnąć magię do gardła dziewczyny, żeby potrzymać dźwięk.
- W sumie, może nawet wyjdzie Ci to na dobre, że na mnie wpadłaś. Świat mógłby nie wytrzymać takiej kolejnej arystokratki w przyszłości. - uśmiechnęłam się łobuzersko i podeszłam jeszcze bliżej, unosząc się w powietrzu tak, żeby moje oczy były na wysokości jej oczu. Ciągle się uśmiechałam, a mój oddech był spokojny i miarowy. Czekałam na odpowiedni moment. Podniosłam sztylet do góry, do szyi Charlotte i jednym szybkim ruchem...
krew trysnęła z maleńkiego nacięcia na wysokości obojczyka. Draśnięcie skóry. Opuściłam sztylet i przyłożyłam momentalnie dłoń do otworu na ciele, ciągle patrząc w oczy dziewczynie.
- Uznajmy, że żyjesz tylko i wyłącznie dlatego, że Twoja koleżanka okazała się wystarczającą życzliwością wobec obcych... w przeciwieństwie do Ciebie. Przez Ciebie również musiałam użyć trochę swojej mocy. Powiedzmy, że to wynagrodzi tą stratę. - powoli przetaczałam magię z ciała dziewczyny, tak, żeby przypadkiem nie straciła przytomności. Zostawiłam jej jedynie tyle mocy, żeby była w stanie się normalnie poruszać, na poziomie między podgrzewaczem, a niewidzącym. Kiedy skończyłam, opadłam na ziemię, a więzy trzymające dziewczynę rozpłynęły się w powietrzu.

Odwróciłam się do Betty.
- Dziękuję. Przez Twoją koleżankę prawie zapomniałabym Ci podziękować. Miej na nią oko, bo następnym razem może trafić na o wiele większe kłopoty. Myślę, że lekcja powinna do niej trafić. - uśmiechnęłam się - Czy mogę Ci się jakoś odwdzięczyć? Nie wiem, może mogłabym dla Ciebie coś zrobić, albo czegoś potrzebujesz? - powiedziałam, wyciągając próbkę Vlada i ładując Fair Trade. Chciałam sprawdzić, czy to działa na takiej zasadzie. Vlad używał worka do wymiany marzeń na moc. Czy jeśli Betty posłużyła mi radą, będę w stanie to wynagrodzić jakimś przedmiotem z worka?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sob Sty 11, 2014 11:57 am

Mimo oczywistego bagna w jakie się wpakowała, resztki wychowania wzięły w Charlotte górę nad zdrowym rozsądkiem.
- No i co?! Śmiecie z Dystryktów powinny znać swoje miejsce! - krzyknęła na wzmiankę o odpowiedzialności za to co się robi. Fala magii popłynęła i oplotła arystokratkę. Ta wzmocniła barierę, ale jej desperackie wysiłki niewiele znaczyły dla Jasmine. Niesprawiedliwość świata, co? Do łowczyni przelotnie wróciło jak Alicia uznała ja za zagrożenie, które mogłoby zniszczyć całą bazę. Jak ludzie Imperium czcili Dwunastu jak herosów. Jak Shi uznawano przez wieki za bóstwa lub anioły. Ludzie tacy jak ona w przeszłości tworzyli własne imperia, zniewalali narody. Całe życie wmawiano jej, jako mieszkance Dystryktu, że jest podrzędna i że powinna podporządkować się lepszym od siebie, Kapitolowi.

A tu proszę. Dziewczyna niewiele młodsza od niej, arystokratka, z jej mocą zapewne najlepsza ze swojej klasy, czy nawet roku czy coś, bezradna jak niemowlę. Strażnicy zawsze byli przerażającą ideą, zbrojnym ramieniem Imperium, ludźmi, którzy przychodzili wyciągnąć cię w nocy z łóżka i wsadzić do więzienia. Kiedy w rzeczywistości byłą to po prostu rzesza słabych ludzi, którzy nie byli w stanie nic zrobić na własną rękę. Czy naprawdę się ich kiedyś bała? Wyłączając istoty pokroju Shi czy Aberantów, w Imperium była jedynie garstka ludzi, którzy mogliby się z nią mierzyć. No może garść.

Przykleiła arystokratkę do ściany. Betty krzyknęła przerażona i cofnęła się o krok. Jasmine musiała bardzo uważać, żeby nie zgnieść trzymanej dziewczyny. Wyciągnęła zza paska nóż i uniosła się do Charlotte. Ta zmiękła widząc stal.
- Nie mówiłam poważnie, nie miałam tego na myśli, proszę, przepraszam, przebacz mi... - magia skutecznie zamknęła jej usta. Zduszone krzyki ucichły gdy Jasmine przyłożyła ostrze do jej szyi i ją drasnęła. Dziewczyna zadrżała i zwisła w potrzasku, tracąc przytomność ze strachu. Okazała się zaskakująco wrażliwa jak na taką krzykaczkę. Łowczyni musiała się odsunąć, gdy mocz zaczął ściekać tamtej po nogach.

Pozostało jeszcze odrzeć nieprzytomną z energii i rozwiązać więzy. Betty wyglądała jakby chciała uciec, ale nogi odmawiały jej posłuszeństwa. Gdy Jasmine się do niej odwróciła, kolana w końcu się poddały i Betty usiadła z wrażenie.
- Nie proszę, nie krzywdź mnie! Nie chciałyśmy cię obrazić! Nie zabijaj mnie! - choć Charlotte ewidentnie jedynie straciła przyjemność, jej koleżanka wyciągnęła przed siebie ręce w obronnym geście jakby miała zaraz stracić głowę. Nie miała więcej jak dziesięć tysięcy jednostek, więc Jasmine nawet nie zwróciła na to uwagi czy broni się też magicznie. Zresztą nie miało to teraz znaczenia. Przywołała Fair Trade. Woreczek pojawił się posłusznie w jej dłoni i zaświergotał radośnie, wyciągając metamorficzne macki.
- Nie, proszę! - załkała siedząca, która w końcu nie miała pojęcia co to jest i do czego służy. Czy macki mogły w ogóle budzić strach? Betty nie wyglądała jakby miała powiedzieć co chce za przysługę, ale worek nie wyglądał na przejętego. Zaświergotał w odpowiedzi na chęć odwdzięczenia się Jasmine i wbił dwie macki w jej szyję, pobierając nieco magii. Z mrocznego wnętrza wysunęła się kolejna macka, przesunęła w powietrzu i wsadziła coś w wyciągnięte ręce młodszej arystokratki. Ta spojrzała na malutką muszelkę nierozumiejącym spojrzeniem. Jasmine nigdy nie była nad morzem, ale muszelka nie wyglądała dla niej w żaden sposób specjalnie. Dla Betty musiała jednak coś znaczyć, bo zacisnęła na niej dłoń... i się rozpłakała.

Jasmine zdała sobie sprawę, że owszem, nie znajdowali się na głównej ulicy, ale wciąż byli w środku miasta. Nie widziała w pobliżu żadnego Białego, ale robili widowisko, które ktoś musiał przecież zauważyć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sob Sty 11, 2014 1:35 pm

Spojrzałam z nutą smutku na Charlotte leżącą przy ścianie. Ironia losu? Może. Dopóki zostawiliby mnie i dali mi święty spokój, mogliby sobie rządzić do woli. Może się na tym znają. Chociaż to, że Smith wykupił państwo nie świadczy zbyt dobrze.
- Apologies not accepted. Till you start behaving more kindly to other people. - powiedziałam jeszcze w odpowiedzi na słowa arystokratki.

Kiedy dziewczyna się rozpłakała, westchnęłam i starałam się szybko opanować, zanim wpadnę w jakieś dodatkowe kłopoty.
- Nie wiem, dlaczego nadal przyjmujesz na siebie konsekwencje nieswoich czynów. To ta idiotka powinna teraz dziękować mi na kolanach, że trafia akurat na mnie, a nie na kogoś, kto chciałby zrobić coś więcej niż skopać jej tyłek. Uwierz mi, moja siostra pracowała w szpitalu, są o wiele okropniejsze rzeczy, nawet niż śmierć, które można zrobić młodym dziewczynom. - ugryzłam się w język, bo mój stosunek do świata.. mógł być zupełnie inny niż Betty czy innych mieszkańców Kapitolu. Przecież ja doskonale wiedziałam, że Charlotte tylko zemdlała, ale Betty, nie mając do czynienia z codziennymi wypadkami na polu czy gdzie indziej.. dla niej sam widok krwi mógłby być przerażający.
Westchnęłam.
- Betty, muszę się zmywać, zanim nagrabię sobie jeszcze więcej. Nie chcę tutaj kłopotów. Bardzo miło było mi Cię poznać. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy.. - podeszłam do niej i objęłam ją ramieniem, pomagając jej wstać, gdyby była w stanie. Sapnęłam lekko.
- Jeśli chcesz.. możesz mi powiedzieć, gdzie mieszkasz. Może zdołam Cię jeszcze odwiedzić, zanim wyjadę. Albo zanim mnie zamknął w jakimś ponurym lochu - zaśmiałam się, chcąc pocieszyć dziewczynę i ostrożnie ją puściłam lub podprowadziłam do ściany, aby się nie przewróciła - Naprawdę miło mi było Cię poznać. I jeszcze raz dziękuję. - uśmiechnęłam się - Dzięki Tobie wiem, że w Kapitolu żyją też życzliwi ludzie. - uśmiechnęłam się i wzruszyłam ramionami, zostawiłam obie dziewczyny same, dość szybkim krokiem oddalając się w kierunku kolejki drogą, którą wskazała mi Betty.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sob Sty 11, 2014 2:19 pm

Betty szczęka opadła na komentarz, że dziewczynom takim jak ona mogą przydarzyć się rzeczy gorsze niż śmierć. Ale przynajmniej przestała łkać, choć łzy wciaż płynęły jej po policzkach. Pewną osobliwością wychowania się na uboczu odludzia mogło być to, że Jasmine miała szczególny dar układania słów. Widać jej nowym talentem było układanie pocieszeń tak by brzmiały jak groźby.

Dziewczyna zesztywniała, gdy Jasmine ją objęła i wstała jak kukiełka. Szczękała zębami. Nie wyglądała na przekonaną, że łowczyni nie chce tu kłopotów, ale czego ta się spodziewała? Podziękowań, że "zabiła" jej bądź co bądź koleżankę? Z ciężkim westchnieniem oddaliła się.

Kolejka znajdowała się tam, gdzie wskazała Betty. Jasmine nie miała biletu ani pieniędzy na niego, więc zwyczajnie przeskoczyła bramkę i przeszła na platformę. Kolejka nadleciała po chwili, zwolniła i zatrzymała się. Weszła od środka i usiadła, gdy pojazd ruszał i mknął przez miasto. Spojrzała na rozpiskę. Wyjeżdżała z dzielnicy Szmaragdowej, a ta linia jechała potem przez Opalową i Bursztynową, a dalej przez Rubinową. Spoglądała przez chwilę jak budynki i drogi przemykają obok, a potem wysiadła w dzielnicy Bursztynowej. Weszła po schodach na najwyższy poziom by się rozejrzeć. Gdyby musiała szukać, pewnie musiałaby kogoś pytać o drogę, ale ciężko było nie dojrzeć ogromnej posiadłości. Złoty napis "McNamarra" na głównej bramie też pomagał. Naprawdę? Jak nisko może upaść czyjś gust estetyczny?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sob Sty 11, 2014 2:52 pm

Gdy szłam trasą do dzielnicy Bursztynu, zazgrzytałam zębami. Dlaczego ta głupia siksa musiała wpaść akurat na mnie? Nie mogła sobie znaleźć jakiejś odpowiedniejszej osoby? Nie wiem, dyrektora swojej szkoły? Zawsze muszę zrobić coś, czego nie chcę. Albo inaczej - dobre intencje nie zawsze wystarczają, żeby zrobić coś dobrego. Przez połowę drogi przeklinałam Charlotte w myślach.

Jednak powinnam coś zmienić. Niech przynajmniej na to przyda się to dziwne spotkanie. Czy dzielnica bogatych mogła posiadać jakieś ustronne miejsca? Poszukałam takiego i ściągnęłam z siebie ubranie. Dodatkowo wytworzyłam trochę brązowego materiału. Przynajmniej jak będą mnie szukać, to trochę ich to zmyli. Uśmiechnęłam się do worka, który pojawił się przede mną. Delikatnie pogłaskałam materiał.
- You've done well. I forgot to thank you. But now I have one more task for you.. - powiedziałam i wskazałam na stertę ubrań leżącą. Słowa były zbędne. W moim umyśle pojawił się obraz szkolnego mundurka noszonego przez dziewczyny, ale z dodatkowymi kieszeniami na moje rzeczy, a materiał przeformował się w plecak, który mógłby pomieścić mój łuk.
Kiedy już się przebrałam, uśmiechnęłam się, nagradzając worek odrobiną drapania w okolicy zacisku. ruszyłam w stronę napisu.

Przez chwilę przyglądałam się posiadłości, aktywując w tym czasie Echopatię. Ostrożności nigdy za wiele, co? Jak oni się tam tytułowali... starałam się przypomnieć sobie liczne lekcje o działalności Kapitolu i odpowiednich zwrotach. Jakby to mi było do czegoś potrzebne.. zawsze uważałam to za stratę czasu. W międzyczasie postarałam się obejść posiadłość, szukając jakiegoś wejścia. Może jakiś dzwonek? Jak będę w stanie wejść do środka? Włamanie się nie wchodziło w grę, ale zawsze mogłam zapytać kogoś z ulicy, jak mogę dostać się do środka.
- Przepraszam, poszukuję lady Silver McNamary? Czy byłaby możliwość, abym mogła z nią porozmawiać? Proszę jej przekazać, że czeka na nią znajoma domu Sword. - zapytałam, jeśli już zdołałam się dostać do kogoś z rezydencji.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sob Sty 11, 2014 3:53 pm


Nawet dzielnica bogaczy musiała gdzieś magazynować śmieci, więc Jasmine skorzystała z osłony kontenera by się rozebrać. Woreczek zaświergotał i pobrał nieco mocy od Jasmine... po czym zeżarł jej stare ubranie, przetrawił i wypluł jako mundurek szkolny taki jak nosiły Charlotte i Betty. Przebrała się, złożyła plecak i zapakowała go. Podrapała woreczek za zaciskiem, a macki zafalowały w powietrzu.

Odesłała Fair Trade i załadowała Echopatię, okrążając okazałą posiadłość. W przeciwieństwie do większości Kapitolu znajdowały się tu dość przestrzenne ogrody. Sama posiadłość została zbudowana w stylu wiktoriańskim i miała trzy piętra. Nad bramą zauważyła domofon z kamerą, więc zadzwoniła. Ktoś po drugiej stronie powiedział, że zorientuje się, czy lady Silver jest dostępna. Jasmine była zmuszona czekać minutę, dwie, trzy...
- Halo? - zaszczekał domofon. A potem Silver musiała spojrzeć w kamerę. Nastała chwila ciszy. - Wchodź.

Jasmine przeszła koło ludzi zajmujących się ogrodem, minęła fontannę i zanim zdążyła dojść do drzwi otworzył jej kamerdyner. Weszła do środka i zauważyła Silver schodzacą po schodach.
- Tędy - syknęła na nią. - Chodź, nie rozglądaj się. Szybciej! - zazgrzytała zębami. Przeszły do bocznego pokoju. Silver wyminęła fortepian, wyjrzała na zewnątrz zza kotary niczym szpieg z jakiegoś starego filmu i westchnęła.
- Masz tupet, żeby tu przychodzić - wskazała ją oskarżycielsko palcem i łowczyni nawet bez Echopatii wiedziała, że tamta myśli o niej niepochlebnie. - Z tym wszystkim co się dzieje, wszystkimi ludźmi, którzy na ciebie polują, musiałaś wmaszerować akurat do mojego domu? - McNamarra podeszła do barku i wyciągnęła szklankę by nalać sobie szkockiej. W drzwiach stanął Nerobimus Orthos, opierając się o framugę.
- Co się dzieje? - spytał.
- Nic.
- Kto to?
- Nikt! - połknęła płyn jednym haustem. - Po co tu przyszłaś?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sob Sty 11, 2014 4:11 pm

- Czyli wiesz? Zadziwiające, jak informacje szybko szybują nad Kapitolem. A najlepsze, że ja nawet nie pamiętam, co się ze mną stało. - wzruszyłam ramionami. Przynajmniej byłam szczera. - I muszę Cię przeprosić. Cokolwiek o Tobie nie myślałam, jednak dochowałaś obietnicy. Nie wiem, co Tobą kierowało i czy faktycznie ma to coś wspólnego z blondynem... - zerknęłam na Nero, nie wiedząc, jak wiele wie, ogarnęłam go Echoopatią, rozszerzając sferę słyszanych dźwięków i skupiając się bardziej na istocie rzeczy o których mówimy, niż na grzebaniu w dźwiękach.  - ale tak. Winna jestem Ci przeprosiny. Przepraszam. - powiedziałam, uśmiechając się delikatnie. Pomimo, że były to słowa szczere, powiedziałam to w obojętnym tonie. Westchnęłam, kiedy Silver upiła łyk.
- Pomóc Ci - wyszczerzyłam zęby w przesadzonym uśmiechu, ale po sekundzie moja mina stężała. Jednak ta sekunda pozwoliła mi zobaczyć minę, a raczej dźwięk Silver, który musiał być przezabawny. Chyba częściej powinnam używać takich żarcików. Smith był dobrym nauczycielem sarkazmu.
- A tak serio, to utknęłam trochę w Twoim mieście. - spojrzałam na Nero i zacisnęłam wargi, czując się trochę nieswojo - Nie masz wobec mnie żadnych zobowiązań, w sumie bym się nie zdziwiła, gdybyś zaraz się na mnie rzuciła, ale.. jak chcesz, możesz mi dać mapę czy wskazówki, jak dojechać do domu Swordów. Prawdę mówiąc w pierwszej chwili myślałam, że może pożyczę od Ciebie Wanderera, zapłacę Ci w jakiś sposób i sobie zniknę.. - zagryzłam wargę, spoglądając na reakcję Silver i, jeśli Nero nie wyszedł, to także jego. - Ale teraz jednak nie jestem tego pewna.


Ostatnio zmieniony przez Selainwila dnia Sob Sty 11, 2014 6:40 pm, w całości zmieniany 2 razy
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sob Sty 11, 2014 4:58 pm

- Hm? Członkowie dwunastu, tak? - uniosła brew i wskazała na nich. - W każdym razie nie wiem czy mówimy o tym samym. Ktoś doniósł paladynom, a ci zgubili intruza to przekazali to dalej. Nie wiem co zrobiłaś, ale polecieli do mnie prawie jako pierwszej. "Intruz znikł im wprost sprzed oczu, musiał się teleportować!" - sparodiowała raport zgrzytając zębami. - Debile!
Okazało się, że Nero wie o istnieniu Merlina i Mab. Przy okazji Jasmine dowiedziała się, że przedstawiono rodzeństwo Dwunastu jako nowych, nieoficjalnych członków, niemalże bez ostrzeżenia. Być może Tyron albo Madge coś o tym wiedzieli, ale nowi nie mieli nawet pojęcia o istnieniu domu Sword.

Silver przez chwilę lustrowała Jasmine spojrzeniem, po czym nalała jej pół szklanki szkockiej i podała jej w powietrzu. Szkło przesunęło się niczym po blacie wprost do dłoni łowczyni. McNamarra chwyciła butelkę, by nalać sobie więcej, ale Nero położył jej rękę na ramieniu.
- Nic się nie dzieje, tak?
Czarodziejka obrzuciła go fuczącym spojrzeniem, ale odstawiła butelkę na miejsce.
- Dom Swordów? - prychnęła. - Nie nazwałabym tego domem, ale nie sądzę, że chciałabyś tam teraz iść. Merlin się rozchorował i nie wiem, czy to prawda co mówi Mab, że to twoja wina, ale na twoim miejscu bym jej unikała. Gotowa ci uciąć głowę za to, słowo daję nie chcę się użerać z tą mała psychopatka.

- W każdym razie, pozwól, że powtórzę: nie wiem kto rozpętał tą burzę, ale jesteś na celowniku armii. A jeśli Mab należy do tej samej siatki co my - a powinna - to ona też pewnie chce cię znaleźć. Ja w tej chwili chcę tylko, żebyś sobie stąd poszła, zanim zleci się tu wojsko, albo co gorsza przyślą prośbę o interwencję. Rzygać mi się chce na samą myśl - wywróciła oczami.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 23 z 25 Previous  1 ... 13 ... 22, 23, 24, 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach