Denwheel (Jasmine)

Strona 14 z 25 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15 ... 19 ... 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Paź 30, 2013 9:22 pm

Zmarszczyłam brwi i schowałam telefon po skończonej rozmowie. Musiałam wyglądać, jakbym przed chwilą przeżuwałam cytrynę.
- Nie ma czasu do stracenia, w takim wypadku. Idziesz z nami, czy zostajesz tutaj? - odwróciłam się, zapinając klamry na swoim ubraniu i przypinając łuk ciaśniej do ciała, nie przerywając mówić - Pani profesor, ma może pani na składzie pudełeczko z aspiryną? Do tego coś dobrego na ból głowy, jeśli ma Pani coś szczególnego. - kiwnęłam głową w stronę Ena - Will you be able to transform something from here into some kind of gravity-hoovercraft? - spojrzałam na konstrukt i znowu przeskoczyłam - Pani profesor, proszę również przygotować Josha do podróży. Wyjaśnię mu wszystko po drodze. I proszę dostarczyć Enginowi wszystkich potrzebnych materiałów do budowy. - How long it takes? Do we have another way to go out beside this where Diana is? And.. Tell Alice to give us some weapons and two Ones. - podeszłam do konstruktu i dotknęłam jego czoła, transferując obraz z mojej głowy. - Like this, for six people. We have to set off immediately. - Musimy zdążyć. - Spuściłam wzrok i wypuściłam powietrze, kiedy cały proces ruszył.
Gdy wszystko było gotowe, zebrałam Josha, mamę, Jenny, Ena i ewentualnie Matta, wsiadłam razem z całą ekipą do mojego nowego pojazdu. Jedynki ulokowałam w bagażniku lub poprosiłam Engine, żeby "przykleił" je do części bocznych lub dachu "samochodu". Następnie skierowałam go w stronę Glendale, na spotkanie ze Smithem. Oczywiście w odpowiednim czasie odebrałam paczuszkę od Alicii i umieściłam otrzymaną broń pod siedzeniami. Na wszelki wypadek. Wolałam nie dawać jej teraz bezpośrednio Joshowi, ale później mogła się przydać.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 1:18 am

...of course, as you wish...
Przytaknął jej En, niemal od razu wychodząc by wykonać polecenie.
- Idę, oczywiście. Można by rzec, że póki co jesteśmy na siebie skazani, ha ha - żart nie wywołał przesadnego odzewu u zgromadzonych.

Zawrzało jak w ulu. Matt wziął Jenny w ramiona i wszyscy stopniowo ruszyli kilka pięter wyżej, gdzie En zajmował się budową autolotu. Jedna z Jedynek przekazała jej dwa pakunki. Jednym było wytłaczane pudełeczko z logiem pokładu medycznego.
- W środku znajdują się trzy składowe - wyjaśnił głos Alicii w windzie - Białe tabletki to kwas acetylosalicynowy wzbogacony o witaminy i minerały. Należy je rozpuścić w wodzie przed przyjęciem. Niebieskie pigułki to pochodna syntetycznej morfiny. Należy je popić, ale nie brać więcej niż dwie na sześć godzin. Fiolka zawiera lek na migrenę. Także należy go rozpuścić w wodzie, jednak po przyjęciu nie można prowadzić żadnego pojazdu przez następne 12 godzin, gdyż otępia umysł i opóźnia reakcje, szczególnie motoryczne.
- To natomiast - podjęła temat drugiego pakunku, niewielkiego nesesera - są dwie sztuki pistoletów Orson Personal AP Firearm. Broń kalibru .45, ładowana magazynkiem od rękojeści, każdy magazynek mieści dwanaście pocisków. Do obu sztuk dostarczyłam dwa magazynki. Pistolety mają specjalnie obciążone lufy, żeby zmniejszyć odrzut, ale i tak należy na niego uważać, jak i na zwiększoną w efekcie masę broni.

Poziom na którym wysiedli musiał być magazynem części, sądząc po ciągnących się we wszystkie strony półkach, zawalonych od stropu do podłogi częściami zapasowymi. Różnorakie urządzenia były zachowane w lepszym stanie niż te w drugiej bazie, jednak nie to było w tej chwili ważne.
- No chyba se kurwa jaja robisz... - skomentował Josh, który już był na miejscu. Wstęgi rozgrzanego do białości metalu płynęły w powietrzu, formując karoserię po drugiej stronie magazynu. Całość w kilkanaście sekund uformowała wybrany przez Jasmine kształt i poczęła stygnąć. W tym czasie En zaczął ściągać ku autolotowi zwoje światłowodów, przekładnie, elementy wykończenia i oczywiście generatory Higgsa-Eppsona.

W momencie, gdy Rebecca wysiadła z windy, wciąż parujący autolot był praktycznie gotowy.
- Ojej, co tu się dzieje? - zdążyła spytać ich mama, zanim porwał ich wir wydarzeń. Ponieważ Jedynki były pierwotnie składowane w pozycji embrjonalnej, nawet bardziej kompaktowej niż możliwa dla ludzkiego ciała, upakowanie dwóch w bagażniku nie było trudne. Można by nawet rzec, że ich karabiny zajmowały więcej miejsca niż same roboty.

Jasmine zajęła miejsce za sterami pojazdu, wsuwając neseser pod siedzenie i chowając paczuszkę medyczną do kieszeni.
- Jesteś pewna, że w ogóle wiesz jak się tym posłużyć? - spytał Josh, spoglądając wymownie na wciśnięty pod siedzenie pakunek. Przy okazji Alicia musiała nastawić mu nos i zaaplikować pomoc medyczną, gdyż prawie nie było widać, że niedawno siostra zmiażdżyła mu pół twarzy .
- Raczej, czy ty umiesz to prowadzić, skarbie? - spytała Rebecca z jednego z tylnich siedzeń. Pozostałe zajął En i Matt z Jenny. - No i gdzie właściwie jedziemy? I kim są ci ludzie? - dodała.

- Za tamtymi drzwiami znajduje się jeden z szybów dostawczych - powiedział hologram pani profesor, zjawiając się obok uchylonego okna kierowcy. - Jednak w przeciwieństwie do głównej śluzy szyby te nie miały być ponownie używane, były więc zamknięte na głucho od bardzo dawna. Chciałam je otworzyć, ale silniki nie dają sobie rady z naleciałą glebą i porastającą ją roślinnością, więc gdy będziecie na górze, Engine będzie musiał przeładować serwomotory śluzy poziomej. Poza tym stan samego szybu może pozostawiać wiele do życzenia - dodała.

...this vessel drives very much like a Chaser...
...only besides the brake it has two acceleration pedals...
...because it engines are more powerful than a regular Chaser...
...it can accelerate not only horyzontaly but also vertically...

Spore, kwadratowe odrzwia na końcu magazynu, po drugiej stronie windy, rozsunęły się ze zgrzytem. Za nimi pojawił się stary, zamokły szyb. Czerwone światła awaryjne tylko podkreślały przerdzewienie wsporników. Jasmine ruszyła do przodu.

...there is a cargo lift on the bottom...
...but it was rendered inoperable since long ago...
...by time and corrosion...

Autolot wyleciał poza krawędź magazynu. I zaczął opadać niżej.

...remember about a vertical propulsion...

Pojazdem szarpnęło i przez chwilę balansował w miejscu, zanim łowczyni zdołała w miarę równo poderwać go do góry.
- Na pewno wiesz co robisz...? - mruknął Josh, trzymając się uchwytów.

...I will overload the servomotors now...

Nad ich głowami coś zawarczało, zaskrzypiało, a następnie zawyło potępieńczo. Sklepienie trzasnęło i wpuszczając do ciemnego tunelu powiększający się snop nocnego światła. Wraz z blaskiem pierwszych gwiazd i wschodzącego księżyca posypały się grudy ziemi, kamienie i rozerwane korzenie, uderzając o dach autolotu. Gdyby spadł na nich jakiś większy głaz...
Jednak bezpiecznie wylecieli, dosłownie spomiędzy drzew pokrywających wzgórze nad bazą. Jasmine wzniosła pojazd ponad gałęzie, po czym wyprysnęła do przodu. Lecąc nisko nad koronami drzew, wyszukali przecinkę i dalej już podążyli leśnymi drogami ku Glendale.

Zebranie się w bazie, wraz ze stworzeniem autolotu i wyleceniem z bazy zabrało im około dziesięciu minut. Tak samo przelecenie przez mniej uczęszczane drogi, ku prawdziwym drogom i dotarcie do miasteczka zajeło im kolejne dziesięć. Po kolejnych pięciu wymanewrowali w końcu między uliczkami i stanęli przed hotelem Entropia. Entropia była budynkiem w kształcie literu U, gdzie między ramionami znajdował się parking, a dookoła urządzono pokoje. Te zaczynające się od 1 znajdowały się w prawym skrzydle, gdzie też się skierowali i odszukali właściwy pokój. Jasmine zapukała. Nie wiedziała czego się spodziewała, ale mężczyzna w drzwiach jedynie odlegle przypominał tego, którego spotkali w lesie. Właściwie mógłby być jego wymęczonym bratem-bliźniakiem na odwyku. Oparł się o framugę drzwi, w samym szlafroku i bokserkach w serduszka, oceniając towarzystwo spod półprzymkniętych, zapuchniętych oczu.
- Wchodźcie... - mruknął, miętoloc w ustach język. Wnętrze tonęło w półmroku, gdyż ktoś pozasłaniał wszystkie okna. Smith podreptał w kapciach z powrotem do łóżka i usiadł na krawędzi, biorąc ze stoliczka coś co pachniało ziołami na kilka metrów.
- Dzień dobry - powiedziała Rebecca, wchodząc do środka razem z resztą ferajny. W pokoiku nagle zrobiło się całkiem tłoczno.
- Dzień dobry - przytaknął doktor, poruszając głową bardzo ostrożnie. Jeszcze raz zlustrował grupkę. - Dość dosłownie wzięłaś moje słowa by "wziąć kogo chcesz"... no więc, co mogę dla was zrobić?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 5:53 pm

- Dziękuję, pani profesor. Czy mogłaby Pani zająć się ukryciem szybu po naszym wylocie? Może renowacja tunelu i jego naprawa zajęłaby dużo czasu, ale chyba warto by zacząć. Jeszcze raz za wszystko dziękuję. Gdyby cokolwiek się działo, proszę nas informować na bieżąco. - powiedziałam i zniknęłam z jej pola widzenia, w szybie.

- Jak widać, potrafię. Człowiek uczy się przez całe życie, tak? Wszystkie mechanizmy są teraz łatwiejsze. Pismo obrazkowe. Ale wracając do celu naszej podróży; idziemy przekonać się, kto miał rację. Dowiemy się, co tak naprawdę się wydarzyło. I przy okazji postaramy się ocalić życie Jenny bez zbytniego kłopotania starożytnych istot. -powiedziałam i uśmiechnęłam się pod nosem. Moje słowa były tak nieprawdopodobne, że nadawały się na dobrej klasy fabułę do filmu. Albo książki. - Zastanawiam się, czy będziesz pamiętać tego człowieka, Josh. Przychodził do nas kilka razy, przynajmniej według moich wspomnień. Mam nadzieję, że się nie rozczarujesz. - powiedziałam i skupiłam się na jeździe.

Gdy już dotarliśmy do pokoju, bezpardonowo podeszłam do najbliższej szafki czy stolika i wypakowałam otrzymane od Alicii pudełeczko. Wcześniej ruchem dłoni dałam Mattowi znać, żeby położył Jenny na łóżku. Rozstawiłam wszystkie trzy specyfiki i poszukałam wzrokiem szklanki lub kubka. Wlałam do niego odrobinę wody i wrzuciłam dwie tabletki aspiryny z dodatkami. Całość delikatnie podgrzałam do temperatury około 60 stopni. Później odwróciłam się w stronę doktora i wyciągnęłam rękę do przodu - Proszę. - powiedziałam i stanęłam pod ścianą. Poczekałam aż wypije, uparcie się w niego wpatrując. Kiedy już skończył, nabrałam powietrza do płuc i odepchnęłam się rękami od ściany.
- Josh uważa, że nie jest moim bratem. Rebecca uznaje, że jestem jej jedynym dzieckiem, a Jenny nie jest w stanie uporać się z trzecim zestawem wspomnień, nie mówiąc o czwartym, który jej wepchnęłam - zadziwiająco, nawet dla siebie, nie spuściłam wzroku, tylko przeniosłam go na bezwładną Jenny - Shiva ją zabiorą, jeśli nie odzyskam kontaktu z Rosario. Oczywiście, jeśli bym im na to pozwoliła, co nie zmienia faktu, że wolę pokojowe rozwiązanie. - znowu spojrzałam na doktora - Jestem wdzięczna za spełnienie mojej prośby. - zrobiłam pauzę i podniosłam wzrok; zmrużyłam oczy - Ale to miało służyć ich bezpieczeństwu, a nie spowodować, że Jenny zgniotła Joshowi nos, kopnęła mnie w piszczel, a później mój własny brat starał się mnie zabić, bo chciałam go uzdrowić. Nie mówiąc o tym, że Jenny zmieniła się niemal w niecywilizowaną istotę. - westchnęłam - I ja nie chciałam ich stracić. Stracić w ich oczach. Bo mieliśmy nie istnieć w oczach innych, ale nie we swoich własnych. - znowu zrobiłam pauzę - Więc, jeśli to możliwe, chciałabym im pomóc. Jenny, Joshowi, mamie. - uśmiechnęłam się delikatnie i zamrugałam oczami - Jednak Twoja praca nie jest też idealna z innego powodu. Shiva zdołały odtworzyć, lepiej lub gorzej, wcześniejszą pamięć. Chociaż muszę przyznać, że całe przedsięwzięcie to nie lada wyczyn. -pokręciłam głową i pociągnęłam nosem - Dlatego jeszcze ciężej jest mi prosić o.. o to, żeby oni odzyskali swoje poprzednie wspomnienia. Stan Jenny jest fatalny, a ja sama nie potrafię nic zrobić. - spuściłam głowę i wzrok. Już nie mogłam dłużej. Jeszcze raz pociągnęłam nosem i wraz z wdechem uniosłam po chwili głowę - Czy jesteś w stanie pomóc Jenny? Albo powiedzieć mi, co mogę zrobić, żeby jej pomóc, tak jak.. powiedziałeś Strixowi?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 7:16 pm

- Dziękuję - powiedział Smith, biorąc od niej szklankę. Upił łyk. - Mmm, dużo lepsze od tego co tu sprzedają. Może powinienem dodać trochę cytryny...?
- To jakaś bujda! - warknął Josh. - TO jest ten twój magik?! - zwrócił się z niedowierzaniem do Jasmine. - Spójrz tylko na niego! Przecież to jakiś narkoman!
Smith upił kolejny łyk, unosząc palec do góry.
- Czy ludzie z fałszywą pamięcią usiedliby i poczekali w milczeniu na swoją kolej? Tam są krzesła - wskazał stolik obok drzwi. Josh i Rebecca drgnęli i usiedli na nich. Josh wyglądał jakby chciał coś powiedzieć, ale zmilczał. - Od razu lepiej. No więc, mówiłaś...?

- Mhm - przytaknął, gdy skończyła opowiadać swoją wersję wydarzeń. - No cóż, wydaje mi się, że nie bardzo zrozumiałaś o co poprosiłaś - powiedział - a potem majstrowałaś przy mojej pracy - rzucił okiem na leżącą obok niego Jenny.
- Nie można mieć wszystkiego - podjął, wracając wzrokiem do niej. - Zmieniłem im wspomnienia specjalnie dlatego, że chciałaś ich chronić. A to wymagało o wiele więcej pracy niż dziesiątki ludzi, którzy widzieli popis twojej siostry w telewizji. Odmiana ich miała służyć dokładnie temu: chronieniu ich i ciebie. Dzięki nowym wspomnieniom chcieliby się odseparować od ciebie, a co ważniejsze, ukryć od ludzi. Oczywiście nawet na torturach nie przyznaliby się do ciebie, ale głównie chodziło o to, żeby twoja siostra ukrywała się w lesie, a twój brat siedział w bazie. Ukryci, z dala od wojny. Czy może wierzysz w to, że pamiętając cię pozwoliliby ci samej się narażać i zostaliby w bezpiecznym miejscu? Oczywiście to, że chciałaś ich zatrzymać przy sobie, stało się pewnym... wybojem na drodze... ale żaden plan nie jest doskonały.
- Co do twojej mamy, nie wiem co chciałaś z nią zrobić. Bycie jedynaczką to nie bycie bez rodziny w ogole, ale jestem pewien, że mogłabyś ją zostawić z Jeremym i... damy na to, zniknąć. No i tak dochodzimy do rzeczy, które chciałem wcześniej omówić. Mówiłem, że prawie skończyłem, pozostały jednak pewne kwestie. Jak twój młodszy brat, na którego nie mam wpływu, albo pewne siły - jak Shiva - na które też nie mam wpływu. Jestem tylko pojedynczym człowiekiem i tak wydaje mi się, że dokonałem cudu - powiedział skromnie.

- No, w każdym razie, bez przedłużania. Ta dwójka jest prosta, mogę się zająć nimi później - skinął na siedzących przy stoliku. - Jeśli chodzi o Jenny... - spojrzał na leżącą i przeczesał mokre od potu włosy. - Kto by pomyślał, że Shi tak zareaguje. Fascynujące. - Wrócił spojrzeniem do łowczyni.
- Nie mogę jej pomóc. Ale ty możesz. Jej umysł został zalany wspomnieniami różnych ludzi i jej Ja nie może się zdecydować, kim właściwie jest - powiedział. - Potrzebuje bodźca, żeby pchnął je we właściwym kierunku. Jeśli Jenny sama zadecyduje kim jest, reszta to tylko kosmetyka. Jednak ja nie jestem w stanie dać jej tego bodźca. Jak mówiłem, nie daję gwarancji, ale jeśli tylko chcesz jej pomóc...
Mężczyzna chwycił w lewą dłoń, prawą rękę Jenny, a swoją prawą dłoń wyciągnął ku Jasmine.
- Oczywiście, bez Echopatii - zaznaczył.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 7:33 pm

- Czyli jeśli moja siostra nawet na torturach byłaby pewna, że to nie ona zrobiła show w telewizji, uważasz, że to przekonałoby Kapitol czy kogoś innego do tego stopnia, żeby zostawić ją w spokoju? Wydaje mi się, że wygląda tak jak wcześniej. A o historie o siostrze bliźniaczce byłyby chyba zbyt wytartymi sloganami.. - wzruszyłam ramionami - Ta flaszka i pigułki pomogą Ci się otrząsnąć później. Teraz.. wolałabym nie ryzykować. Płyn ma skutki uboczne i może zaburzać koordynację. Nie chciałabym, żeby ktoś pod wpływem zajmował się kimkolwiek, a tym bardziej moją rodziną. Więc wracając do Jenny... jeśli to jakakolwiek pułapka.. - spojrzałam na Ena i uśmiechnęłam się - nie chciałabym być w Twojej skórze. To, że nie mam powodów do tego, aby Ci nie ufać, nie znaczy, że Ci ufam. Nie bierz tego do siebie. - powiedziałam i zacisnęłam usta w wąską kreskę.
- Nie wiem też, jak mój dar zareaguje. Staram się go kontrolować, ale po ostatnich wydarzeniach nie mogę być pewna niczego. Może się okazać, że nie tylko Ciebie Josh może wziąć za narkomana. - zmrużyłam oczy.
Odetchnęłam i wyłączyłam Echopatię. Podeszłam do Smitha i ostrożnie złapałam go za rękę. Zamknęłam oczy i zrobiłam kilka wdechów i wydechów. Powinno wystarczyć. Ale czy faktycznie bym się broniła, gdyby mój dar zaskoczył automatycznie?
- Dobrze, to co mam teraz robić?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 8:07 pm

- Przekonać Kapitol w sprawie...? Oblężenia, którego nie było? Nie ma dowodów, nie ma świadków. Nie ma sprawy - uśmiechnął się lekko, najwyraźniej dumny z siebie. - Nikt nie miałby powodu, żeby ścigać wariatkę po lesie. Może nie brzmi to miło, ale jest lepsze niż wiele innych rzeczy - wzruszył ramionami.
- Zapewniam, że jestem przerażony - powiedział bez cienia strachu w głosie. - Z drugiej jednak strony, skoro chodzisz z czymś takim przy boku, to chyba nie masz powodu obawiać się biednego, starego mnie, co? I oczywiście nie musisz się martwić o swój dar. Znam cię praktycznie od urodzenia, nic mi nie będzie - zapewnił. Wyraz twarzy, spojrzenie i ton głosu wyrażały szczerość i troskę. A jednak nie mogła pozbyć się uczucia, że była to w najlepszym razie przechwałka, a w najgorszym, groźba.

Chwycił ją za rękę. Niczego nie poczuła. Replika niczego nie poczuła, albo przynajmniej tak to wyglądało. Smith przyciągnął rękę Jenny i splótł ręce sióst, zamykając je w swoich.
- Dobrze, to co mam ter... - zaczęła Jasmine, kiedy nagle zatonęli. Stali w nieprzeniknionej ciemności, w świecie, gdzie istniała tylko ich dwójka. James wyglądał dużo lepiej niż w pokoju, zostawił swoje wymęczone ja za sobą, razem z szlafrokiem. Ubrał skórzana kurtkę i dżinsy, a wokół jego szyi gnieździło się łasicowate stworzenie. Zwrócił się ku niej, przeczesując palcami włosy.
- Witaj Po Drugiej Stronie Lustra - zaśmiał się. - To będzie interesująca wycieczka - zapewnił. - Pomogę ci się przedrzeć do Ja, Jenny. Do sedna, centrum. Tam musisz przejąć pałeczkę. Jakieś pytania zanim wejdziemy do środka? - spytał, choć nigdzie nie było niczego, żeby do tego wejść.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 8:19 pm

Czy znał mnie aż tak dobrze? Czasami miałam wrażenie, jakby mój dar żył własnym życiem. Ale nie aż takim, jak Wonderland, to trzeba było przyznać. Zastanawiałam się, czy to, że Replika posiada Echopatię broni ją w takim samym stopniu przed dostępem do Wonderlanda, jak Wonderland broni się przed moim darem. I w ogóle kto się broni przed czym? Być może nigdy miałam się nie dowiedzieć.
Kiedy wylądowaliśmy w zmaterializowanym przez Smitha świecie, zaśmiałam się.
- Nie, nie jestem Alicją. Zadziwiające, że Cię nawet nie poczułam. To tak samo jak z Jerem? To dlatego nie byłam w stanie wykryć jego daru, chociaż rozwijał się on już od samego poczęcia? To on musiał mi go pokazać? Zadziwiające. - zacisnęłam usta i wzruszyłam ramionami, wypuszczając powietrze z płuc.
- Na co powinnam uważać? Coś powinnam wiedzieć? Co będę musiała zrobić, jak już się tam dostanę? To chyba wszystko, co muszę wiedzieć. Teraz nie jest dobry czas na pogawędki przy herbacie. - podniosłam brew i poczekałam na odpowiedź. Byłam gotowa.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 8:47 pm

- Mmm... dla uproszczenia powiedzmy, że tak - przytaknął. - Na to co zwykle, będziemy intruzami w już i tak zbyt zatłoczonym umyśle. Musimy przejść przez warstwy myśli, czyli obecnie walczących ze sobą wspomnień, żeby dostać się do Ja. W drodze nie powinno być problemów, możesz zdać się na mnie, ale nie zapominaj, że jesteśmy tu obcy. Po prostu rób co mówię, póki nie dojdziemy do prawdziwej Jenny, tak będzie bezpieczniej. Potem już twoja w tym głowa, żeby twoja siostra wypłynęła na wierzch. No to w drogę...

Jeszcze przed chwilą byli sami w ciemności, teraz jednak przed nimi rozpościerała się nieskończona ściana wiatru. Wicher gnał przed siebie z ogromną prędkością, grożąc rozerwaniem wszystkiego co pechowo wpadłoby w jego obręb.
- Wonderland... - łasica zakaszlała i wypluła coś na dłoń Smitha. Ten rzucił tym w ścianę wiatru. Wicher zawył, zaryczał i przez chwilę mocował się z nieznaną przeszkodą. Po chwili jednak przegrał. Z jednej strony obiektu wytworzył się pas bezwietrznej przestrzeni, która zadrżała, zatrzepotała, walcząc z siłą huraganu, by wreszcie utworzyć trójkąt bezpiecznej przestrzeni.
- Szybko, zanim przejście się zamknie - Smith chwycił ją za dłoń i przeszli po świetlistej ścieżce w ciemności wprost przez dziurę w ścianie cyklonu.

Gdy tylko ją minęli, ciemność i wiatr znikły bezpowrotnie. Stali na placu miejskim, jednak Jasmine nigdy nie była w takim mieście. Architektura była dziwna, jakby stara. Murowane domy, wysokie, smukłe okna. Dookoła placy zebrał się motłoch brudnych, gniewnych ludzi, którzy krzyczeli w nieznanym języku. Na środku placu stało podwyższenie ze słupem, do którego przywiązano Jenny. Wokół podwyższenia usypano stosy chrustu i siana, nieopodal stał żołdak, trzymający pochodnię. Nieco dalej stało kilkoro ludzi w ciemnych szatach, z krzyżami na piersiach. Jeden z nich czytał coś w tym samym nieznanym języku, ale Jasmine bardziej niż mówcę, bardziej niż tłum, słyszała słowa szeptane przez Jenny:

Kyrie, eleison.
Christe, eleison.
Kyrie, eleison.
Christe, audi nos.
Christe, exaudi nos.
Pater de caelis, Deus, miserere nobis.
Fili, Redemptor mundi, Deus,
Spiritus Sancte, Deus,
Sancta Trinitas, unus Deus,
Cor Iesu, Filii Patris aeterni,
Cor Iesu, in sinu Virginis Matris
a Spiritu Sancto formatum,
Cor Iesu, Verbo Dei substantialiter unitum,
Cor Iesu, maiestatis infinitae...


- Fascynujące - skomentował Smith stojący obok. - To musi być wspomnienie Shi. Co prawda podmieniono prawdziwą kobietę na twoją siostrę, ale sądząc po otoczeniu, języku... hmm, Joanna d'Arc? Wojna Stuletnia? Trochę szkoda, że Francja już nie istnieje - dodał, gdy herold skończył mówić i żołdak ruszył podpalić stos. - Czytałem, że było tam naprawdę ładnie. Choć bardziej byli znani z dekapitacji niż palenia na stosie, o ile pamiętam.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 9:08 pm

Potrząsnęłam głową.
- O czym Ty mówisz? Joanna? I dlaczego oni ją podpalają? Shi by na to nie pozwoliła. To nie jest prawdziwa Jenny. Po co więc tutaj jesteśmy? Mam stać i patrzeć jak palą obraz mojej siostry? To chyba jakaś pomyłka.. - fuknęłam nosem i skrzyżowałam ręce na piersi - Bardzo łatwo zmienić teraz czyjeś wspomnienia. Ale my mieliśmy dojść do Jenny, a nie Shi.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 9:44 pm

- Joanna d'Arc, znana też jako Dziewica Orleańska. Z tego co pamiętam to chłopka, która urosła do rangi świętej podczas wojny krajów bardzo dawnej Europy. Mówiono, że dokonywała cudów dosłownie i w przenośni, przez pewien czas mówiło się, że jest wybranką Boga - uświadomił ją jej towarzysz - potem jednak im się odwidziało i ogłoszono ją heretyczką. Potem spalono ją na stosie. A my tu jesteśmy, bo szukam przejścia dalej. Wolałbym znaleźć drogę przez jak najmniej wspomnień... i w sumie sam nie jestem pewien, czy na stosie postawiono twoją siostrę, bo zagubiła własną tożsamość, czy dlatego, że chcą cię stąd odstraszyć - dodał, gdy drewno zajęło się ogniem i postać na stosie zaczęła krzyczeć pośród płomieni. Tłum zaczął krzyczeć z radości. Smith chwycił ją pod ramię.

- Znalazłem następne przejście, chodź - pociągnął ją i XV wieczna Francja zmieniła sie w lasy, które znała z własnego życia. - Ojej. To pamiętam.
Stali w progu leśniczówki, głęboko w lesie. Drzwi były wyważone. W środku kłębiły się postacie. Na podłodze leżało dwoje ludzi, kobieta i mężczyzna, oboje martwi. Nad nimi stała piątka mężczyzn, wyglądająca niczym demony z piekła rodem. Jasmine przypomniała sobie zniekształcony obraz siebie, widziany przez odmienioną Jenny. Dwójka rabusiów łupiła chatkę, podczas gdy reszta pochylała się nad martwą kobietą. Nie, żeby jej stan im przeszkadzał. Pośród niemal zwierzęcych posapywań, łowczyni niemal przegapiła głosik kilkuletniej Jenny, wciśniętej w kąt. "Mamusiu. Tatusiu."
- Niedobrze... biegnij! - Smith niemal porwał ją z nóg, wyciągając z domku w stronę lasu.

Przebiegli może kilkanaście metrów, gdy leśniczówka eksplodowała. W jej miejscu unosiła się półprzezroczysta sylwetka skrzydlatego pancerza Shi. Zawieszone w środku ciało dziewczynki darło się w niebogłosy. Nie głośniej jednak niż mężczyźni, którzy próbowali uciec w las. Rękawica złapała jednego z nich. Trzasnęło, chrupnęło i spomiędzy półprzezroczystych palców popłynęła krew. Druga rękawica opadła na kolejnego demona, wbijając go w ziemię. Reszta dołączyła do towarzyszy w kilka sekund.
- Przynajmniej wiemy, że idziemy w dobrym kierunku: robi się coraz niebezpieczniej - skwitował, odciągając ją od wyjącego stwora, górującego pośród drzew.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 10:00 pm

- Czy to znaczy, że jeśli tutaj zginiemy, to.. to zginiemy naprawdę? - spojrzałam na Smitha i wysiliłam swój umysł, starając się zmaterializować w swoich ustach gumę do żucia. Jeśli to tylko projekcja, powinna wystarczyć myśl. Jeśli nie, zawsze mogłam użyć odrobiny magii. A jeśli i to by się nie udało, to przynajmniej byłabym bogatsza w nowe doświadczenia.
- Jesteśmy w zmienionych wspomnieniach. Ale ich mam nie ruszać, tak? Nie da się ich teraz wymazać? W ogóle oni nas widzą? Że jesteśmy w jej wspomnieniach? Jenny nas widzi? - pokręciłam głową. To prawie jak podróż w przeszłość. Tylko.. od środka. Za pomocą echopatii byłabym w stanie zobaczyć to wszystko bez przeżywania. Przynajmniej tak mi się wydawało. Tylko.. wtedy bym to odczytywała. Teraz czułam się niemal tak, jakbym brała w tym udział. Zmarszczyłam brwi.
- Mam nadzieję, że długo tutaj nie zostaniemy. Walczyć z Shi w jej własnych wspomnieniach..
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 10:40 pm

- Hmm... nie mam pojęcia. Raczej nie. Prawdopodobnie nie. Ale to by było takie... niefajne - zaczął grymasić jak stary dziadek. Jasmine poczuła w ustach smak truskawkowej gumy balonowej. Przesunęła językiem kawałek gumy między zębami.
- One nie są teraz istotne, potem się tym zajmę - zbył kwestię, gdy młodsza wersja Jenny użyła wizji Rosario by wznieść się ponad las i odlecieć. - Ogólnie, powinni nas widzieć, jesteśmy praktycznie częścią wspomnienia. Trochę dziwne, że do tej pory nas ignorowano - przyznał. - Co nie zmienia faktu, że dyskutowanie ze wspomnieniami jest bezcelowe. A jej Ja nam nie pomoże, nawet jeśli nas widzi, nie różnimy się niczym od postaci z tysięcy innych wspomnień. No dobra, myślę, że jesteśmy blisko...

Pozbierali się i sceneria rozmyła się, gdy przenosili się do kolejnego wspomnienia. Znaleźli się w ich domu, w kuchni. Kociołek bulgotał. Jenny odwróciła się od krojonej marchewki i obdarzyła Jasmine promiennym uśmiechem.
- Już wróciłaś? Podaj mi to, to oprawię i za niedługo zjemy - powiedziała jej siostra. Łowczyni zdała sobie sprawę, że trzyma w ręce upolowanego królika, którego Jenny od niej odebrała i zabrała się za oprawianie. - Jak ci minął dzień? Wiadomo coś o tym stadzie, które tropiłaś?
- Aha - Smith przewrócił oczami. - Cudownie.
- Pan doktor zje z nami? - spytała Jenny.
- Nie zostaniemy na kolację - wzruszył ramionami.
- Ach, tak? - Jenny zrobiła smutną minę. - A ty Jas? Nie pamiętam już kiedy ostatnio jadłyśmy razem...
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 11:02 pm

Starałam się szybko odszukać wspomnienie tego dnia w moim umyśle. Dzień jak co dzień. Spiorunowałam doktora dziwnym spojrzeniem, po czym się uśmiechnęłam.
- Nie wiem, być może, nie wiem, co mi wypadnie. - jeszcze raz się uśmiechnęłam - Jenny, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że Ciebie widzę. Jesteś moją siostrą i Cię kocham. Nigdy o tym nie zapominaj. - podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam. Nie przejmowałam się, że ubrudzę się królikiem. Jeśli doktor miał rację, to moje działanie nie powinno zaszkodzić. A może było w stanie pomóc? Tak rzadko okazywałam rodzeństwu uczucia. Zawsze starałam się je ukrywać, być surowa. W sumie, w większości spraw musiałam zastąpić matkę.. i ojca. A do tego doszedł mój charakter i to, że rzadko uzewnętrzniam uczucia. Nie byłam pewna, czy bardziej pomogłam Jenny, czy sobie. Pociągnęłam nosem.
- Jenny. Pamiętaj. Zawsze, zawsze będę Cię bronić i nigdy nie pozwolę Cię skrzywdzić. Nikomu. Zawiodłam Cię już raz i więcej na to nie pozwolę. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby Cię chronić, najlepiej jak potrafię. Kocham Cię, pamiętaj. - powtórzyłam jeszcze raz. Zacisnęłam usta, powstrzymując się od płaczu. Tysiące wspomnień. Ale te dobre pamiętamy najlepiej. A każde z nich składa się w jakimś stopniu na Jenny. Na moją siostrę. Smith zniknie ze wspomnienia, albo się ulotni. Ja zostanę. Może nie jako ja, ale cząstka mnie. Spojrzałam na doktora i kiwnęłam głową. Trzymając się blisko niego, zaczęłam pomagać Jenny w przygotowaniu posiłku.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 11:17 pm

- Ja też cię kocham, Jas. Nie zostawiaj mnie już, nie chcę być sama... - poprosiła Jenny, obejmując mocno siostrę.
- Tak, tak, ale musimy już iść - napomniał ją Smith.
- Pan mi się nie podoba - stwierdziła Jenny, wyglądając zza ramienia Jasmine. - Myślę, że powinien pan już sobie iść - dodała, a nieznana siła pchnęła doktora do tyłu, szurając jego butami o posadzkę przez kilkanaście centymetrów.
- Ty mała... - James wycedził przez zęby. - Nie ma czasu na takie głupoty! - dodał.
- Łeee! Jas, ten człowiek jest straszny! To zły człowiek, obroń mnie, proszę! - Jenny uczepiła się koszuli łowczyni jak miała w zwyczaju, gdy była dużo młodsza i się czegoś przestraszyła. - Nie chcę go tu, proszę spraw, żeby sobie poszedł!
Smith miał coś na końcu języka, ale zrezygnował. Zamiast tego powiedział:
- Nie ma czasu na zabawę w dom. Twoja prawdziwa siostra czeka, pamiętasz?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Czw Paź 31, 2013 11:29 pm

Zmarszczyłam brwi.
- To jest moja prawdziwa siostra.. - powiedziałam, mrużąc oczy. - To są jej prawdziwe wspomnienia. Może dla Ciebie nie jest ważne, jak będzie widziała mnie moja siostra, ale mnie tak. - kucnęłam i popatrzyłam Jenny w oczy. - Jenny, musisz być dzielna. Ten pan jest bardzo niecierpliwy i to dlatego. Ale teraz chce nam pomóc. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nie pozwolę, żeby Cię skrzywdził. Wiesz, gdzie jest Josh? Poszukasz go dla mnie? Albo zajrzysz do Jera? Ja porozmawiam z Panem doktorem i jak wrócisz, to już go nie będzie, zgoda? I pamiętaj, że jestem Twoją siostrą i Cię kocham. Oddałabym za Ciebie swoje życie. - powiedziałam do siostry i pogładziłam ją po policzku. - No, zmykaj już. - uśmiechnęłam się jeszcze raz i wstałam. Spojrzałam znacząco na Smitha. Przecież wcześniej przeskakiwaliśmy między wspomnieniami w mgnieniu oka. Teraz nie mógł tego zrobić? Podeszłam do niego, gdy Jenny już zniknęła w pokoju.
- To moja siostra. Albo jej część. Wiem, że jesteś tutaj mądrzejszy, ale nie zamierzam zrobić z siebie potwora. A takie wspomnienia mogą nam pomóc, tak? Idziemy dalej? - podniosłam brwi i czekałam na odpowiedź.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Czw Paź 31, 2013 11:54 pm

Jenny wydawała się teraz mniejsza niż, gdy tu się pojawili. Zacisnęła kurczowo piąstki na koszuli siostry. Przez chwilę milczała, wbijając wzrok w podłogę, zaraz jednak się uśmiechnęła, jak tylko ona potrafiła.
- Ja też cię kocham, Jas - powiedziała. Wspięła się na palce i cmoknęła siostrę w policzek, po czym wyminęła ją i pobiegła przed siebie. Gdy mijała framugę pokoju chłopców jej sylwetka rozmyła sie i znikła. Zostali tylko we dwoje w tym wycinku wspomnienia.
- Żyjemy. Wow. Jestem w szoku - Smith spojrzał na swoje dłonie. - Przepraszam, chciałem skrócić naszą podróż i zawędrowaliśmy w takie niebezpieczne miejsce. Nie wiem co mnie bardziej dziwi, to, że wybrałem takie miejsce, czy że żyjesz. Szczerze mówiąc, nie rozumiem co tu zaszło.
- To wspomnienie było przesiąknięte urazą do ciebie. "Nigdy cię nie ma, gdy cię potrzebuję." "Zawsze znikasz." "Zawsze zostawiasz mnie samą." "Nienawidzę się o ciebie martwić." Nie czułaś tego? W każdym razie jestem pewien, że to wspomnienie miało nas zatrzymać... czemu więc nas puściło? Prędzej bym się spodziewał, że dostaniesz nożem pod żebra - przyznał i podrapał się po głowie.

- Wybacz, zamyśliłem się, a przecież nie mamy czasu na rozważania. Jesteśmy już prawie na miejscu - chwycił ją za dłoń i sceneria znowu się zmieniła. Stali na wypalonej ziemi. Za nimi i dookoła widać było mieszające się ze sobą fragmenty wspomnień: miejsca, ludzie, zdarzenia. Jednak istotna część znajdowała się przed nimi. Wzgórze, złożone w całości z szarych, pozbawionych detali ciał. Ciała te wiły się, usiłując wspiąć się wyżej po swoich pobratymcach. Wszystko dlatego, że na szczycie tej sterty siedziała cielista postać. Jenny miała rozpostarte, błękitne skrzydła, była naga, niemal jak tamtego dnia, gdy przebudziła się Rosario. Chciwe ciała obłapiały jej nogi i próbowały wspiąć się wyżej, choć paradoksalnie nie wyglądało na to, żeby Jenny się tym przejmowała.
- To jest jej Ja. Wspomnienia walczą o jej uwagę, chcąc stać się tymi prawdziwymi - powiedział Smith. - Ja nie mogę iść dalej - wskazał na koło błękitnego płomienia, otaczające stertę żywych trupów. - To jest granica jądra jej jaźni. Ma już dość obcych, nie potrzebuje więcej - skwitował. - Poczekam tutaj. Reszta należy do ciebie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pią Lis 01, 2013 12:38 am

- Mówiłeś, że prawdopodobnie byśmy nie zginęli, ginąc tutaj.. - przełknęłam ślinę i nie dokończyłam.

Gdy już dotarliśmy na miejsce, rozejrzałam się dookoła.
- To Ty stworzyłeś taką scenerię, wizualizację, czy to Jenny? I dlaczego ma te cholerne skrzydła? Nie ważne, odpowiesz później.. - powiedziałam i podeszłam do kręgu. Zrobiłam kilka kolejnych uspokajających wdechów. Robiłam to nawet w mojej projekcji. Ciekawe, czy działało. Uśmiechnęłam się w duchu. Nabrałam powietrza i zrobiłam krok do przodu. I pierwsze, co przyszło mi do głowy, to spojrzeć na swoje ręce. Straciły kolory? Czy też stałam się wyblakłym wspomnieniem? Czy jednak byłam bardziej podobna do siedzącej na szczycie Jenny?
Pierwszy krok. Jeśli zdołałam zmaterializować gumę, może uda się to samo z dyskiem? Tylko czy było to rozsądne posunięcie? Z drugiej strony nie chciałam też deptać po wspomnieniach, czymkolwiek one nie były. Poszukałam wzrokiem wolnej przestrzeni między ciałami. To mogło być z drugiej strony niebezpieczne.
Wybierając pierwszą opcję zdałam sobie sprawę, że to nie zadziała. Może gdybym spróbowała mocniej.. Spojrzałam na Jenny. Jakie są szanse, że mnie zauważy? Czy centrum jaźni różni się od obrzeży? Takie drugie myśli..
- Jenny? - powiedziałam dość cicho, spoglądając na postać w górze. - To ja, Jasmine. Przyszłam tutaj, bo Cię kocham. Bo jestem Twoją siostrą. I chcę wyciągnąć Cię z bagna, w które sama Cię wpakowałam. Chciałam Cię chronić, a jak zwykle wszystko popsułam.. ale postaram się to naprawić. Obiecuję. - powiedziałam, stopniowo coraz głośniej, aż mój głos przybrał normalne natężenie, niczym w rozmowie. Spojrzałam jeszcze raz na ciała i znowu na Jenny. Westchnęłam. Czy słowa poskutkowały? Bardzo, ale to bardzo nie chciałam mieć kontaktu z tymi ciałami. Mimo, że były tylko wizualizacją. W każdej chwili mogłam coś uszkodzić. Podeszłam do granicy pierwszej linii ciał i natychmiast odwróciłam wzrok. Później skierowałam go wprost na Jenny.
- Przepraszam. Przepraszam, za to, że nie potrafiłam Cię chronić, kiedy tego potrzebowałaś. Że mnie nie było, kiedy powinnam być. - skupiłam wzrok na sylwetce na górze i wspięłam się na pierwsze sylwetki, starając się robić to jak najdelikatniej. Od razu zrezygnowałam z wchodzenia na dwóch nogach i zaczęłam pełzać na czworaka.
- To ja jestem odpowiedzialna za ten bałagan. Za to, że te wszystkie wspomnienia są takie chaotyczne. Jestem Twoją siostrą, kocham Cię, ale nic dziwnego, że wzięłaś mnie za demona. Czasami tak się zachowywałam, jakbym nim była. Dlatego wspomnienia tak się dopasowały. Przepraszam. Proszę, powiedz mi, jak mogę to naprawić? - wspinałam się coraz wyżej i wyżej, ciągle mówiąc. Przytaczałam opowieści z dzieciństwa, uśmiechałam się czasami, a czasami napełniałam się smutkiem. Opowiadałam o Joshu, o naszych wspólnych przygodach w szkole, później o mamie, która się obudziła ze swojego dziwnego stanu, o Jerze, który ciągle wywoływał uśmiech na twarzy swoimi pytaniami. Szłam i szłam, ciągle patrząc w postać, i mimo, że droga wydawała się nieskończona, przypominając sobie te wszystkie fakty napełniłam się jakimś nadzwyczajnym spokojem i radością. Czułam, że nic mnie nie powstrzyma. Że muszę dojść tam na górę, ponieważ tam jest moja siostra.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pią Lis 01, 2013 1:10 am

Jasmine poczęła ostrożnie wspinać się na wzgórze z ciał, szybko jednak zrozumiała, że zrobienie tego delikatnie wcale nie będzie proste. Wspomnienia wydawały się bezmyślnie piąć się ku Jenny, próbując ją powstrzymać przed wspinaniem się, albo wspiąć się po niej. Już po kilku pierwszych metrach musiała niemalże walczyć o każdy kolejny krok, spychając z siebie łapczywe ręce.

Tutejsza Jenny nie przypominała małej siebie ze wspomnienia ich domku. Była bardziej dorosła niż swoje rzeczywiste ciało, może w wieku Jasmine, może nawet nieco starsza. Początkowo nie zwracała uwagi na siostrę, jednak słowa tej musiały zwrócić jej uwagę, gdyż nie tylko odwróciła głowę w stronę wspinającej się, ale i spojrzała na nią. Spojrzenie to, początkowo puste, zaczęło nabierać wyrazu i znaczenia, w miarę jak kolejne słowa opuszczały usta łowczyni, w miarę jak zbliżała się do szczytu.

- Ja... znam cię - powiedziała Jenny wyraźnie, gdy Jasmine znalazła się niecałe trzy metry od niej. Drżenie przetoczyło się przez zaskoczone wspomnienia. Nawet ich czepliwe palce zaczęły miętosić powietrze, zamiast swoich pobratymców. - Jesteś Jasmine. Czasami jesteś moją siostrą. Jesteś w moich wspomnieniach... ale nie jesteś moim wspomnieniem - Jenny oceniła ją uważnie. - Po co tu jesteś? - zapytała, zupełnie jakby puściła mimo uszu wszystko co mówiła jej siostra od wkroczenia do kręgu płomieni. - Chcesz, żeby wrócił ból i strach? Chcesz wpuścić ten świat tutaj?

Zatoczyła ręką wokoło. Jasmine była teraz blisko szczytu wzgórza, kilkanaście metrów nad ziemią, miała więc lepszy widok na rozpościerające się dookoła morze obrazów. Widziała niekończoącą się procesję przerażających scen. Okrucieństwo, wojny, zarazy i śmierć, ciągnące się przez wieki, które musiały należeć do Rosario. Łamiącą ducha napaść i niekończące się dni w ukryciu i strachu zaimplementowane przez Smitha. Wspomnienia wtłoczone w Jenny przez samą Jasmine: płaski, jednowymiarowy obraz szczęśliwej dziewczyny, widziany oczami kogoś innego. Wreszcie wspomnienia prawdziwej Jenny: dni spędzone w skwarze na polu albo w mroku Umieralni, bieda, szykany, utrata rodziców, samotne noce...

- Czemu mnie nękasz? - jęknęła Jenny, a wspomnienia odbiły ten jęk echem. - Czemu miałabym tam wrócić? Na zewnątrz czeka na mnie tylko ból! Nie ważne kim jestem, w żadnym przypadku nie czeka mnie szczęście!
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Pon Lis 04, 2013 8:34 pm

Uśmiechnęłam się delikatnie, w duchu. Trudno było uwierzyć, że to Jenny. Przy Jerze i niej, czułam się niczym niemowlak szukający na ślepo drogi.
- Racja, nie jestem wspomnieniem. Przyszłam, żeby pomóc Ci je uporządkować. Oddzielić te prawdziwe od dodanych. Tutaj - zatoczyłam ręką koło wokół - znajdują się cztery rodzaje wspomnień. Te, które należą do Rosario, odradzającej się Shi. Są też te, które wstawił Ci Smith, za pomocą swojego daru - ból, strach, te, które nawołują Cię do ukrycia się. Są też te włożone przeze mnie, to, jak ja Cię widzę. Na końcu, są również takie, które są prawdziwe, należą do Jennifer Hide, należące jedynie i włącznie do istoty ukrytej wewnątrz Ciebie, w głębi. - pociągnęłam nosem. Jak wiele razy ja chciałam ukryć się przed światem?
- Gdybym tylko potrafiła, wyrzuciłabym całe cierpienie, strach, ból.. gdybym mogła. Wiesz, że Twoje ciało umiera? Powinnaś też wiedzieć, że przez to, że w tym ciele 'mieszka" też Shi, Rosario, pewne stworzenia zwane Shiva chcą Cię "uratować", zabrać do siebie. Nie wiem, jakich użyłyby argumentów, ale obawiam się, że traktują Cię, Twoje ciało, jak naczynie i mogłyby przywrócić Cię do świata żywych siłą. Poza tym zabraliby Cię ode mnie. Musisz to czuć, to co ja, ponieważ ta część umysłu jest teraz w Tobie. Inaczej nie zwróciłabyś na mnie uwagi.
Nie zrobię tego za Ciebie. Mogę Ci wskazać, które wspomnienia są prawdziwe, ale nie mam tutaj żadnej mocy, nie oddzielę ich od siebie. Nie będę mówić, że będzie lepiej, że świat jest idealny i wspaniały. Jednak mogę obiecać, że zrobię wszystko co z mojej mocy, aby Cię chronić. Są jednak siły, które mnie przerastają. Śmierć. Może będziemy w stanie jednak zmienić ten kawałek naszego świata, na lepsze? Chciałaś zobaczyć się z Jerem, z mamą.. – zacisnęłam usta i spojrzałam w dół – Są momenty, do których nie chcemy wracać. Ale czy nie znajdziesz żadnego wspomnienia, które chciałabyś zapamiętać? Przeżywać na nowo? Może dla takich wspomnień warto żyć? – spojrzałam na siostrę i wyciągnęłam do przodu rękę.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Pon Lis 04, 2013 10:00 pm

Jenny pokręciła energicznie głową.
- Nie ważne, kim jestem, nie rozumiesz? Jestem tymi ludźmi i nie jestem żadną z nich. Te wspomnienia... czemu miałabym chcieć być Jennifer Hide ponad którąkolwiek inną? W czym ona jest lepsza od innych? Jej życie jest tak samo smutne... - zabrakło jej słów.
Spojrzała ponad siostrę, na kłębiące się na widnokręgu fragmenty przykrych wspomnień. Zagryzła wargę i pokręciła głową, tym razem powoli.
- Nie chcę tego. Tego wszystkiego. Tego bólu. Tego rozdzierającego bólu, na który nie mam słów by go opisać... - zacisnęła dłoń wokół lewych żeber. - Tu jestem bezpieczna. Tu mogę trzymać ból na odległość. Ale boję się, że nie zdołam, że to cierpienie, ten świat znowu tu wtargnie. Tak jak tego pragniesz. - Posmutniała i odwróciła głowę. - Chwilami spoglądam na ciemność kłębiącą się za horyzontem i marzę, żeby mnie pochłonęła, żeby skończyła to wszystko. Żeby nastała cisza i spokój, żebym nie musiała się już bać.
Przeniosła wzrok na wyciągniętą ku niej rękę.
- Jakie wspomnienie możesz mi zaoferować... - zawahała się, wskazując ponownie na otaczającą ich scenerię. - Jakie cudowne wspomnienie może istnieć, żeby zrównoważyć całe to przerażające zło? Co w moim życiu budziłoby dość szczęścia, żebym chciała stąd wyjść? Podaj mi choć jedno takie wspomnienie, a pójdę z tobą gdzie zechcesz. Jak nie, to przepadnij! - Jenny pochyliła się ku niej i Jasmine nie wiedziała już, czy ta bardziej chce ją wygnać ze swojej bezpiecznej przestrzeni, czy wprost przeciwnie, pragnie, żeby siostra przekonała ją, że się myli i żeby razem stąd wyszły.
Jednak już, gdy Jenny rzucała jej to wyzwanie, prosta odpowiedź zaczęła kołatać jej się z tyłu umysłu. Od początku otaczające je negatywne wspomnienia zwracały uwagę. Nie tylko z powodu ich niesprawiedliwego skupienia się na ciemnej stronie życia. Nie, chodziło o coś bardziej fundamentalnego. Czegoś brakowało. Kogoś. Pomijając wspomnienia Rosario, doliczyła się każdej istotnej osoby z życia Jenny, poza jedną.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Wto Lis 05, 2013 9:53 am

Westchnęłam.
- A czy lepiej być kimś, kto tak naprawdę nie istniał? Lepiej zostać wyciągniętym przez brutalną siłę? Być może nawet tylko ze wspomnieniami Rosario? Tracąc swoje własne? A tak, przecież Ciebie nie ma.. - powiedziałam, opuszczając wzrok. To było bez sensu. Po co w ogóle ja żyłam? Dla nich? Dla samego życia? Czy Jenny bez wspomnień straciła też swój charakter i wolę walki? Wszystko wydawało się takie wyblakłe. Dlaczego nie ma tutaj kolorowych wspomnień? Wielki cios w plecy.
- Czyli uważasz, że całe moje, nasze, życie to jedna wielka pomyłka, strach, ból i cierpienie.. może też powinnam zamknąć się w sobie? Wszystkie wydarzenia z zeszłego roku, a szczególnie te w ciągu ostatnich kilku dni.. To wszystko jest tak nieprawdopodobne, a zarazem przerażające. - spojrzałam w dół, na wspomnienia, podnosząc jedną brew i zaciskając usta.
- Jeśli chodzi o wspomnienie.. jest ktoś, kogo brakuje. Twoje wspomnienia przyprowadziły mnie tutaj. Te prawdziwe i te fałszywe. Mała Jenny.. - uśmiechnęłam się i przymknęłam oczy - wiem. Nie było mnie wtedy, kiedy mnie potrzebowała. Ale nie potrafiłam się rozdwoić. Też mi było trudno. Ale musiałam wybierać, jak zawsze. Nie było ani mamy.. ani - uśmiechnęłam się, wzdychając. - Ani jego. Jednak mama wróciła. Czy nie tego pragnęłaś? We wspomnieniach wrzuconych przez Smitha rodzice zginęli.. ale to nie jest prawda. To jedynie projekcja. Fakt, ja też obwiniałam mamę po tym, jak wycofała się po.. po tym jak tata zniknął. - podniosłam wzrok na Jenny - Gdzie są te wspomnienia? Kiedy byliśmy mali? Kiedy świat wydawał się kolorowy i pełen nadziei? Tata miał brata, Silver Foxa. Mając dar Jera.. ojciec może nadal żyć. Tak jak Matt.. - plątałam się. Przełknęłam ślinę. - Chcesz go odszukać? Dowiedzieć się, co się z nim stało? - spuściłam znowu głowę. Czy to nie taką samą obietnicę złożyłam Rosario? Że pomogę jej odszukać jej "przodka", a przynajmniej pozostałość po nim? Przypomniałam sobie jak tata bawił się z naszą trójką przed domem i na polach, jak podchodziliśmy do granicy miasta, do strumienia. Jenny nie nadążała jeszcze za mną i Joshem, przewracając się do chwilę na kolana. Wstawała z uśmiechem i biegła dalej. Tata śmiał się, wtedy i udawał, że ją goni. Ale od tamtej pory.. stawałam się coraz bardziej obojętna. Odcinałam się od świata, tak jak Jenny. Co mogłam zrobić więcej? - Nie wiem. Świat nie będzie na pewno łaskawy. Szczególnie po tym, co zobaczyłam w ciągu ostatnich dni. Ale wierzę, że są też takie momenty, kiedy zza chmur wygląda słońce.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Wto Lis 05, 2013 5:39 pm

- Co? Jakie wspomnienia? O czym ty do mnie mówisz...? - zaczęła bronić się Jenny, jednak jej głos cichł z wolna. Wspomnienie ojca, tych odległych, szczęśliwych dni, coś poruszyło w Jasmine. Poczuła w środku promieniujące ciepło, oblewające ją i zmywające trud ostatnich dni. Jej ręce zaczęły lśnić własnym światłem, a światło to rozlało się po przedramionach, obejmując całe ciało. Złoty blask stawał się mocniejszy, jaśniejszy. Jenny cofnęła się do tyłu, zaskoczona, a otaczające je wspomnienia zadrżały w przerażeniu, starając się odsunąć od źródła światła.

Wraz ze światłem coś wyszło od Jasmine, tworząc między kobietami świetlistą sylwetkę. Jenny wskazała ją palcem.
- Ja... ja cię znam... ty... ty...
Artur Hide pochylił się i objął córkę. Oczy Jenny momentalnie napełniły się łzami, a usta zadrżały.
- Pseplasam tatusiu, ja nie kciałam! - wybełkotała - Ja nie kciałam, nie odchoć, pseplasam, nie odchoć...
Jasmine widziała już tą scenę. W tę pamiętną noc, gdy po raz ostatni wychodził do pracy. Zanim zdarzył się wypadek z udziałem Kapitolu. Stał w drzwiach, kiedy przybiegła Jenny. Jasmine nie pamiętała już co takiego zrobiła, zgubiła coś? Zbiła? Coś nieznaczącego, jednak w oczach trzylatki, gdzie cały świat kręci się wokół niej, przez nią tatuś odchodził. Jasmine pamietała jak jej młodsza siostra wpadła w histerię z tego powodu, tak samo płakała i tak samo nie mogła się wysłowić. A ich ojciec tak samo ją wtedy trzymał i gładził po włosach. Ostatecznie zebrali się tam wszyscy i to był ostatni raz, gdy mieli prawdziwy, rodzinny uścisk w komplecie.

Teraz były tu tylko one. Mimo to złota sylwetka odwróciła się do Jasmine i wyciągnęła rękę ku jej głowie. W krainie wspomnień, wspomnienie mierzwionych włosów było tak samo rzeczywiste jak wszystko inne.
- Wierzyłem, że ci się uda - powiedział jej ojciec, uśmiechając się. - Dobrze się spisałaś - przesunął dłonią po jej twarzy - Teraz musicie już wracać - dodał.

- Czas na nas - powiedział Smith, zjawiając się z jej lewej i biorąc ją pod ramię. - Nie chcemy tu zostać i się usmażyć.
- Pseplasam, nie bąć zły, nie kciałam się poddać, już siem nie poddam, pseplasam... - łkała Jenny w pierś ojca. Spojrzenia Artura i Jasmine spotkały się po raz ostatni, a potem ona ze Smithem odepchnęli się od stosu wspomnień i polecieli do tyłu, a on przytulił swoją młodszą córkę.

Oddalali się z dużą prędkością, obserwując jak złote światło rozlewa się od postaci na szczycie stosu i obejmuje pozostałe wspomnienia. Kolumna złota wystrzeliła w niebo i zaczęła się powiększać. Rozlane po horyzoncie fragmenty wspomnień były systematycznie wsysane przez kolumnę, która z kolei pęczniała i rozrastała się. Jasmine widziała migawki dotąd brakujących, szczęśliwych wspomnień, odbitych na powierzchni światła. James jednak nie wyglądał na zadowolonego. Mruczał coś pod nosem, coś co brzmiało jak "How sly of you Arthur, hogging all the good parts...". Zaraz jednak zwrócił się do niej.
- Wychodzimy stąd, zanim to nas dogoni!

W jednej chwili lecieli przed rozlewającym się światłem, a potem byli już z powrotem w pokoju. Jenny otworzyła oczy i usiadła prosto na łóżku. Rozejrzała się dookoła szeroko otwartymi oczami.
- Wooooow... ale odjazd - zachwyciła się dość zwyczajnym pokojem.
- To tylko jej mózg kompensuje to co się stało zastrzykami z endorfin i serotoniny - powiedział Smith. Wyglądał jeszcze gorzej niż gdy otworzył im drzwi. - Przejdzie jej - zapewnił. - A teraz państwo wybaczą.
Wstał i podreptał powolutku do łazienki. Tymczasem Jenny odwrociła głowę i spojrzała na siostrę. Jej oczy momentalnie się zaszkliły.
- Jas... ty... ty... łaaa! - zamiast dokończyć, rzuciła się na siostrę, ściskając ją tak mocno jakby chciała ją udusić. - Przyszłaś po mnie! Byłaś taka bajerancka! Wyczapista! Odjechana! - sięgnęła po słowotwórstwo zaawansowane. - Nie wiedziałam, że jesteś taka niesamowita!!
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Wto Lis 05, 2013 7:05 pm

Kiedy Smith mnie chwycił, zaczęłam się wyszarpywać. Wyciągnęłam ręce w stronę ojca i Jenny.
- Ja nie chcę, ja chcę tam.. - powiedziałam patrząc w tamtą stronę. Spuściłam głowę.

A później byłam już w pokoju. Przycisnęłam mocno siostrę do siebie i uśmiechnęłam się. Dobrze było znowu mieć ją przy sobie. Jednak niepokoiło mnie to, jak te nagłe zmiany nastrojów wpłyną na jej stan psychiczny.
- To Ty tego dokonałaś, Jenny. Ja tylko wskazałam Ci kierunek, nic więcej. - powiedziałam, przymykając oczy. Wszystko byłoby o wiele lepsze, gdyby to nie było spowodowane moją głupotą.
- Bałam się, że Cię zabiorą. Że już nigdy Cię nie zobaczę. - pociągnęłam nosem. - Ale teraz już wszystko będzie dobrze. Musi. - powiedziałam, ale niezbyt wierzyłam we własne słowa. Po tym wszystkim, co się stało.. spodziewałabym się co najmniej przylotu kosmitów w najbliższych dniach. Teraz, po ochłonięciu z emocji, zastanowiło mnie coś innego. Czy ojciec zablokował Jenny wspomnienia? Dlaczego ich tam nie było? Czego dotyczył komentarz Smitha? Dlaczego wspomnienie ojca wyglądało, jakby żyło? Wiedziałam, że to mi się nie spodoba.
- Jer został gdzie indziej, jemu na szczęście nic nie jest.. - powiedziałam do Jenny i spojrzałam na Josha i mamę. - En, jak długo nas nie było? - spojrzałam kątek oka na konstrukt.
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Deithe on Sro Lis 06, 2013 12:44 am

...49 seconds...
...real time...

- Oczywiście, że będzie dobrze - Jenny oddała jeszcze raz uścisk, po czym puściła siostrę. - Poza tym, mówiłam ci już chyba, że cię nie zostawię, prawda? Wtedy, gdy przyleciał sterowiec? I ta dziewczyna. Keira - pokiwała głową do siebie. - Pamiętam ją. Pamiętam wszystko. Hmm. Gdzie jest Matt? Pamiętam, że był z nami, chciałam z nim porozmawiać...

...as soon as your neural activity started to spike...
...and your vitals were getting back to normal...
...he left, saying he wasn't needed anymore...
- Tak? Och - Jenny przeniosła spojrzenie na konstrukt. - Jesteś En, tak? - wyminęła Jas i podeszła do sfery.
...yes...
...a part of the Godslayer Set, Engine...
- Jennifer Hide - wyciągnęła do niego rękę - miło cię poznać, En.
Mężczyzna spojrzał na wyciągniętą rękę, po czym uścisnął ją delikatnie.
...the pleasure is mine...
- Słyszałam, że ogromnie pomogłeś mojej siostrze. Mam nadzieję, że będziemy mogli na ciebie liczyć w przyszłości - powiedziała z uśmiechem.
...of course...
...serving my parents is my reason d'etre...

Jenny spojrzała zaskoczona na siostrę.
- Rodzicom...? No, no, no - przez chwilę utrzymywała powagę, po czym parsknęła śmiechem. Zaraz jednak spojrzała w bok. - Co im się stało? Czemu tak siedzą i milczą...?
- Sugestia posthipnotyczna. Sygnał podprogowy. Nazwijcie to jak chcecie, ot, mała sztuczka, żeby nie robili zamieszania - powiedział Smith, wracając z łazienki. Otarł usta rękawem szlafroka i zgasił światła. - Całkowicie niegroźna, zapewniam.
Skierował się do niewielkiej kuchenki, nalał wody do czajnika i wstawił go na palnik.
- Pamiętam pana. Robił pan okresowe badania lekarskie dla Kapitolu.
- Owszem, tak było - przyznał.
Przez chwilę ich spojrzenia się krzyżowały w milczeniu.
- Pomógł pan Jas mnie uratować.
- Można tak powiedzieć.
- Ale też to przez pana byłam taka... chora.
- Nie zaprzeczę.
Znowu zamilkli oboje, pozwalając jedynie wodzie szumieć w czajniku.
- Jednego nie rozumiem - podjęła Jenny. - Dlaczego? To nie jest normalne zmęczenie. To w ogóle nie jest zmęczenie... dlaczego?
Smith tylko się uśmiechnął. Nasypał sobie ziółek do szklanki i zalał je wrzątkiem. Zamieszał. Wyminął powoli Jenny, idąc w kierunku Rebecci i Josha.
- Chcesz, żeby pamietali co się działo między zmianą a teraz, czy wolisz, żeby mieli dziurę w pamięci? - spytał, przenosząc uwagę na Jasmine.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Selainwila on Sro Lis 06, 2013 5:53 pm

Spojrzałam na Jenny odsuwając tułów do tyłu i machając rękami przed sobą.
- Ej, nie patrz tak na mnie, to on mnie tak nazywa, mówiłam mu już dwa razy, że jestem Jas - powiedziałam i wytrzeszczyłam oczy.

Potem spojrzałam na Smitha. Zamknęłam na chwilę oczy i sięgnęłąm do swojego wnętrza, po dar, po coś, czego nie można było wyczuć magicznym zmysłem, ale zwizualizować w moim jestestwie. Przyjrzałam się mu i otworzyłam oczy, po czym je zmrużyłam. Coś się zmieniło? Po chwili wahania sięgnęłam po Echopatię.
- Chcę dla nich tego, co najlepsze. I najbezpieczniejsze. Jeśli dzięki dziurze ominie ich szok albo zmieszanie.. ale jeśli ich wspomnienia mogą zostać oddzielone w ten sposób, że oglądali wydarzenia z punktu osoby trzeciej i im to nie zaszkodzi, to niech tak będzie. - spojrzałam na Josha i mamę. Potrząsnęłam głową.
- Jeśli to nie zmęczenie, to co? - znowu zmrużyłam oczy. Czym płacił za używanie swojego daru. Czy wyglądał tak jak Jer? Starałam porównać się symptomy obu, przynajmniej zewnętrznie. Tylko... Jer przekazał mi swój dar, nauczył mnie go, za to Smith używał swojego. Jednak działają na zasadzie przeciwieństw. Czy nie?
avatar
Selainwila

Liczba postów : 327
Join date : 16/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: Denwheel (Jasmine)

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 14 z 25 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15 ... 19 ... 25  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach