[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 4 z 16 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 9:02 pm

Na pewno chcesz to zrobić? Toż to tykająca bomba zegarowa. Kto wie, czy jej nie odbije, albo nawet zakładając, że dojdziemy co jej jest, nie wiadomo czy wpadnie w szał jeśli zacznie wspominać, cokolwiek jej się przydarzyło. Nie wiem, czy gra jest aby warta świeczki.

Leah pokręciła głową. Żadne z tych imion i nazwisk nie brzmiało dla niej znajomo. Albinoska przez chwilę wpatrywała się Natalie, po czym przygryzła dolną wargę i napisała:
WHAT IS SURNAME?

No, to było trochę dziwne. A może wcale nie. Anielica przyjrzała się dogasającym płomieniom i dorzuciła jeszcze dwie szczapki, po czym zabrała się za bazgranie po zeszycie, ponownie przy tym nucąc tą samą melodię.

Nagle zaczerpnęła gwałtownie powietrza, otwierając szeroko oczy. Rozejrzała się spanikowana po jaskini. Wyglądało na to, że chce wstać, ale spojrzała na Nevarez i zastygła. Otworzyła szarpnięciem notes, gnąc kartki, zbliżyła się do psionitki, żeby ta widziała, co pisze i zaczęła skrobać:
I FORGOT
LITTLE ONE HUNGRY
MUST GO
SEE LATER!


Ostatnie słowa niemal wcisnęła jej w ręce, po czym zerwała się i wybiegła wprost w wieczną zamieć, zanim Natalie mogła ją powstrzymać. Padający śnieg pochłonął nagą postać kobiety, ale psionitka poczuła silną falę energii z zewnątrz i usłyszała wizg powietrza, wznoszący się ponad zwykłe wycie.

No i tyle ją widzieli. Parsknęła Nya. "Mały"? Dziwne, te cycki nie wyglądały jakby były zdolne wykarmić przeciętną mysz. Zresztą wątpię, żeby znalazł się tak zdesperowany kandydat na ojca... To co teraz robimy? Wracamy? Nie mów mi, że masz zamiast czekać na powrót "siostrzyczki"...

Spoglądając na swój zegarek, pani kapitan stwierdziła, że była już 4:40 rano.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 11:54 pm

Dziewczyna westchnęła rozszerzając ponownie maskę osmotyczną.

Mój biedny kaszkiet jęknęła mentalnie do siebie ni z tego ni z owego by wrócić do swojej typowej rzeczowości Fakt nie wyglądały. Z drugiej strony odnoszę wrażenie że tej nocy trochę mieszają ci się kompetencję. Zdawało mi się że z nas dwóch to ja jestem tą wredną, drwiącą z ludzi, manipulującą nimi nierzadko zabijając w efekcie ostatecznym.

Natalie przerwała by przejrzeć co Leah zaczęła bazgrać przed ostatnim komunikatem. Następnie sama napisała na jakiejś czystej kartce " Yes, see you later. Though, as you've already found me, there is no certain reason to bother city guards. Just stay here at nights and I will come here from time to time to talk. You could bring the little one here so you would be ablee to look after him while talking." Od razu po przelaniu słów na papier Nevarez wyrwała kartkę i sięgnęła po jakąś gałąź by przycisnąć ją do podłoża w jakimś nietypowym i widocznym miejscu.

Właściwie to aż muszę rzec że nie rozumiem tego, teoretycznie nie zrobiła niczego przeciwko nam. Z drugiej strony też nie ma jej czego zazdrościć, wygląda znacznie gorzej od nas. Jakby dla podkreślenia swoich myśli Natalie zerknęła w dół na swoje idealne ciało Może trochę intensywniej wykorzystuje moce psi, ale znając życie właśnie dlatego w sporej części wygląda jak wygląda jak sądzę. Nie wiem jak ty, ale ja nie chciałabym tak wyglądać tylko po to by trochę więcej pobawić się swoimi zdolnościami. A zresztą możemy dokonać tego samego co ona a nawet więcej. Spodziewałabym się raczej po tobie tego że będziesz jej współczuła i litowała się nad nią że w takich warunkach żyje. A tu proszę, znów mnie zaskakujesz.

Natalie pozbierała swoje rzeczy notatnik długopis i VSS układając wszystko na swoje miejsce, użyła mocy psi by wymusić zgaśnięcie ognia. Nie było potrzeby by marnowało się drewno. Następnie wyszła z gościnnej jaskini.
Więc...w którą stronę? Mruknęła do Nyi Nevarez. Po wskazaniu kierunku z ciekawości aż spróbowała się unieść na jakąś przyzwoitą wysokość przy pomocy swoich zdolności psi. Jednocześnie skupiając się na tym by rozproszyć zbierające się napięcie w organizmie w postaci lekkiego podwyższenia ogólnej temperatury ciała. Jednak tak czy owak nie zamierzała nadmiernie ryzykować. Planowała właściwie tylko lepiej się rozejrzeć po okolicy, i może trochę poszybować. Jednak przy choćby sugestii konsekwencji zdrowotnych dziewczyna wolała wylądować i dokończyć podróż na piechotę.

Gdyby już dotarła do granic Kosmogradu zamierzała skierować swoje kroki ku Stacji Wschód, miała parę pytań odnośnie androida. Planowała podejść do wartowników i rozkazać im zaprowadzenie do oficera dowodzącego. Uprzednio przedstawiając się należycie jako Kapitan Armii/spec. W razie jakichś małpich ruchów wartowników stwarzających zagrożenie, miała bardzo sprecyzowane myśli, na najmniejszą próbę ataku obezwładnić ich kilkoma odrętwiającymi ciosami.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Paź 23, 2011 10:41 am

A zastanowiłaś się kiedyś jak ja się czuję, jak to wszystko na mnie wpływa? Jak...
Nya umilkła i milczała przez pewien czas.

Natalie przejrzała bazgroły Leah. Oczywiście były to tylko niemal pojedyncze słowa, podopisywane tu czy tam. Nie niosły ze sobą jakiegoś większego sensu, ale wzrok psycholożki przyciągnął obrazek, prosty, przedstawiający dwa ludziki złożone z kresek trzymające się za ręce. Nad nimi wisiała trzecia postać, której dorysowano koślawe, pierzaste skrzydła. Podpis pod obrazkiem głosił:
ALWAYS TOGETHER
Nevarez napisała wiadomość i przycisnęła ją kłodą, tak żeby była widoczna, ale żeby wiatr jej nie porwał.

To nie tak, że jej nie współczuję. Podjęła jej druga połówka. Współczuję i to bardzo, chciałabym pomagać takim jak ona, zagubionym i zranionym. Ale nie, gdy zależy od tego tak wiele. Nie, gdy pacjent może w każdej chwili wybuchnąć, albo zwrócić się przeciwko nam. I nie postawiłabym nawet pół skisłego banana, że udałoby nam się wyjść bez szwanku z tego starcia.
O ile jej współczuję, zarówno ze względu na wyniszczone ciało jak i spękany umysł, to jestem za tym, żeby trzymać się od niej jak najdalej. I mówię to w twoim interesie. To jest całkiem abstrakcyjna, nielogiczna istota, dobrze wiesz, że z takimi idzie ci najgorzej. To beznadziejny przypadek... poza tym widać, że umiera. Może powoli i stopniowo, ale nikt nie może tak szastać swoją mocą i się nie wykończyć. Ile jej zostało, tygodnie? Miesiące może? Może dni. Nie warto.

Jej wewnętrzne odbicie mocno starało się ją przekonać, że zadawanie się z Leah, czy nawet leczenie jej to zły pomysł.

Ogień zwinął się i zgasł, buchając smugą dymu. Nevarez wyszła w śnieżycę. Podmuch wiatru i atak śniegu omal nie zwalił ją z nóg. Tutaj, gdzie prawie nic nie blokowało jego szaleństw żywioł zyskiwał morderczą moc. Nya wskazała kierunek i w prześwicie między strugami bieli, psionitce wydało się, że dostrzega ciepłą łunę miejskich świateł. Zaparła się przeciw zawiei.

Teraz postanowiła spróbować lotu. Wyglądało prosto w przypadku Leah. Oplotła się siecią energii i delikatnie wzniosła w powietrze. Wiatr stawił opór. Wkładając w to więcej mocy, poszybowała w górę, na jakieś sto metrów. Tu wicher stawał się lodowaty i napierał na nią niczym ściana. Ile siły musiało wymagać latanie w tym czymś?

Lot wydawał się kiepskim pomysłem w takiej śnieżycy. Napierający wicher pozbawiał ją sił dużo szybciej niż miałoby to normalnie miejsce. Miała ochotę przetestować ideę skrzydeł, ale prawdopodobnie w tych warunkach miałoby to opłakane skutki. Opadła miękko w śnieg i zdała sobie sprawę, że wiatr niezauważenie przesunął ją w powietrzu jakieś sto metrów od miasta.

Wyglądało na to, że tamtych temperatur nawet terma cyberkombinezonu nie mogła znieść, bo żołnierce zaczęło robić się zimno, nie tylko w głowę. Zaczęła żałować, że nie ma jakieś porządnej czapki, albo choć swojego kaszkietu.

Przedzierała się przez zaspy, sięgające jej niejednokrotnie do ud, ponad godzinę. Cały czas kuliła się przed burzą i żywiła gorącą nadzieję, że pod zwałami śniegu nie kryją się zdradzieckie szczeliny, albo rozpadliny, na które mogłaby nie zdążyć zareagować.
Gdy wreszcie ujrzała pierwsze zabudowania Kosmogradu, wystające niczym poczerniałe zęby w paszczy giganta, poczuła ogromną ulgę. Co było do niej niepodobne, ale nie zmieniało faktu. Nawet warunkowanie genetyczne powłoki, cybernetyczne ubranie KEK i żelazna siła woli nie zdołały jej uchronić przed przeraźliwym zimnem i jego efektami.
Ratował ją tylko energiczny marsz i okazyjne ogrzewanie powietrza dookoła niej. Czego też nie mogła robić długo, a wiatr natychmiast niemal rozwiewał jej wysiłki. Płuca zaczęły ją boleć, nawet pomimo maski osmotycznej. Zbliżając się do Kosmogradu nie czuła się już wcale wypoczęta, łapała haustami filtrowane powietrze do obolałych płuc i szła dalej.

Minęła granice miasta o 6:15. Patrząc na północ dostrzegła zarys Stacji Wschód i tam się skierowała. Poczekała tylko chwilę, aż jej oddech się wyrówna. Na miejscu panował rozgardiasz, pozapalano dodatkowe lampy i reflektory, po terenie kręciło się o wiele więcej żołnierzy niż, gdy Natalie była tu wcześniej. Podeszła do bramy, której pilnowało sześciu wartowników, choć wydawało jej się, że powinno być tylko dwóch. Reflektory skupiły się na niej, niemal ją oślepiając.

Przedstawiła się jako kapitan Armii/spec i powiedziała, że chce rozmawiać z oficerem dowodzącym. Ktoś coś krzyknął. Reflektory skierowały się w inne miejsca. Ktoś odbezpieczył broń. Otoczyło ją trzech żołnierzy. Każdy trzymał karabin w pogotowiu, na twarzach mieli kominiarki, a ich mundury nie nosiły żadnych oznakować, czy to przydziału, czy rangi. Coś tu poważnie śmierdziało.

Spoczęły na niej wrogie spojrzenia. Miała wrażenie, że ludzie na wieżach strażniczych do niej celują.
- Słuchajcie no, towarzyszko kapitanie - zaczął jeden z żołnierzy, mówiąc z ciężkim akcentem. - Teraz mamy zamknięte. Więc jak wiecie co dla was dobre, to, że tak to złagodzę dla waszej kobiecej natury, wypierdalajcie stąd, ale w podskokach.
Idąc tu, Natalie miała zamiar pokazać im w razie czego, kto tu rządzi, ale nagle jakoś się zawahała. Za parkanem dostrzegła kolejną z tych czarnych bestii.


avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Paź 23, 2011 11:14 am

Kapitan przez chwilę nic nie mówiła, uspokoiła oddech przewiesiła VSS przez ramię tak by jej nie przeszkadzał w przyszłości...

- Ach tak.. Może nie wyraziłam się dostatecznie jasno. To NIE była prośba - wycedziła Natalie przez zęby - Nie obchodzi mnie czy jest zamknięte czy nie. Prowadzę dochodzenie i jeśli chcecie zachować swoją pracę, życie i rodzinę, nie będziecie robili mi z tym problemów.

Jeżeli taka dobitna sugestia nie odniosłaby pożądanego skutku Nevarez, albo nawet odwrotny w postaci podnoszonych do celowania karabinów...to cóż Nadya skupiła się na tym by zwolnić lekko strumień czasu dookoła niej tak by jej działania w porównaniu do reszty świata były dwa razy szybsze.

Następnie podjęła się ekspresowego obezwładniania żołnierzy. Zaczynając od ciosu otwartą dłonią w tętnicę szyjną żołdaka stojącego tuż przed nią co powinno spowodować natychmiastową utratę przytomności, przechodząc do pchnięcia go na trochę bardziej oddalonego żołnierza z prawej kończąc całość wyprowadzeniem kopnięcia trzeciego żołnierza w nogę tak by uzyskać jej pełne odrętwienie. W każdej chwili uważając na ewentualne strzały by w razie czego uchylić się przed nimi bądź przekierować albo nawet zatrzymać mocą psi. W momencie utracenia równowagi przez trzeciego żołnierza potraktowała go tak samo jak pierwszego na koniec wyrywając mu karabin z dłoni by wycelować z niego w ostatniego przytomnego żołnierza, po uprzednim wycofaniu się do pozycji z której goście na wieżach nie mogliby jej trafić. Niemniej jednak w wypadku postrzelenia wątpliwego ale jednak zamierzała się cofnąć w czasie do momentu "radzącego beztwarzowego żołdaka".

- Więc jak będzie towarzyszu, dalej chcecie sprawiać problemy?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Paź 23, 2011 11:56 am

Popatrzyli na nią, oczka zmrużone. Mówiący do niej, wzruszył ramionami. Karabiny poszły w górę. Debile naprawdę chcieli ją zastrzelić.

Natalie ponownie skorzystała ze swoich wyższych funkcji mózgu. Świat nabrał patyny szarości, ruchy żołnierzy stały się powolne i ociężałe.

Oczy pierwszego rozszerzyły się i zgasły, gdy ręka Nevarez śmignęła w jego szyję. Pchnięcie upadającego ciała posłało je na drugiego przeciwnika. Błysk odsuniętego upadkiem karabinu był przybrudzony szarością. Seria poleciała w niebo, kule przesuwały się przez powietrze z prędkością truchtającego człowieka.

Od strony Stacji Wschód rozległy się krzyki, ale Natalie nie rozumiała rozciągniętych w czasie dźwięków. Zabrzmiały serie z broni maszynowej. Żołnierka płynnie wytrąciła z równowagi trzeciego przeciwnika, jednocześnie zabierając mu karabin i posyłając do krainy Morfeusza, gdy nadleciały pierwsze kule w jej kierunku.

Pierwsza salwa. Większość niecelna, a resztę odbiła bez trudu. Wycelowała w ostatniego stojącego jeszcze i zaczęła cofać się, żeby zasłonić się tymi nielicznymi tu budynkami przed ostrzałem z wież strażniczych. Przywróciła normalny czas. Świat lekko się zakołysał.

Ostatni żołdak puścił karabin i uniósł ręce. W jego oczach czaił się strach. Kto chciał sprawiać problemy? On? A w życiu...
Czerwone kwiaty wyprysły na piersi przestraszonego żołnierza, a martwe ciało poleciało w śnieg. Natalie ledwo zdążyła zasłonić się barierą przed drugą salwą. Nagle przez głowę przebiegła jej seria niewielkich błyskawic, a coś omal nie przebiło jej tarczy.

Spojrzała ku bramie i oprócz trzech klęczących strażników, zobaczyła przynajmniej ośmiu innych, właśnie wybiegających. Za nimi stał śniegołaz z ckmem na kabinie. To seria z niego musiała ją dosięgnąć. Kątem oka zauważyła jak żołnierze klęczący za parkanem spuszczają te ich czarne psy z łańcuchów.

Poza tym dopiero teraz mogła usłyszeć co tamci krzyczą. W mieszaninie głosów rozróżniła:
- Posobnik!
- Strelaj!
- Ubili naszich!
- Ubij, suka!
- Daitie jej!

Sześciu żołnierzy rozłożyło się pod bramą, osłaniając kolejną piątkę, która rzuciła się w jej kierunku. Dwie czarne bestie wyprysły z bramy, wyminęły ludzi w pędzie i rzuciły się w jej stronę, kłapiąc paszczękami i ujadając. Śniegołaz zaczął wykręcać, chyba z zamiarem przejechania przez bramę.




avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Paź 23, 2011 2:39 pm

No proszę, powiedz mi Nya kiedy ostatnio wysłano na nas zaledwie 11 ludzi dwa psy i pojazd uzbrojony w ckm? Są nieudolni zastrzelili jednego ze swoich. I raczej nic się od nich nie dowiemy, chyba że zdecyduję się zabić cały personel tej jakże uroczej Stacji Wschód.

Natalie westchnęła i znów skupiła się na tym by spowolnić bieg czasu. Spróbowała potraktować psy litościwie wzbudzając w ich układzie nerwowym impulsy ostrego bólu, teoretycznie powinny uciec. Jeśli nie udałoby się to potraktowałaby je po łbie w miarę "delikatnie" kolbą czy kopniakiem, ostatecznie to nie ich wina. Następnie sięgnęła umysłem do dwóch automatów leżących koło nieprzytomnego i martwego żołnierza, spróbowała je wycelować w stronę bramy i nadbiegających żołnierzy by puścić z nich serię aż do wyczerpania się nabojów w magazynkach.

Następnie przebiegła do nieprzytomnych żołnierzy wznosząc dookoła siebie barierę kinetyczną, i traktując ewentualnych nadbiegających paroma wyjątkowo bolesnymi ciosami by ich unieszkodliwić. Nieważne czy na dobre czy nie. Gdy dopadła do tego żołdaka z którym rozmawiała zatrzymała się na sekundę, wycelowała ze zdobycznego karabinu w operatora ckmu i oddała w jego stronę kilka strzałów celując w głowę.
Potem przeszukała nieprzytomnego żołnierza, szukając ewidentnie dokumentów, okazyjnie zdjęła z jego łba kominiarkę by móc w razie czego rozpoznać gdzieś typa któremu groziła. Po przeczytaniu personaliów skupiła się na tym by pożytkując energię z bariery i spowolnienia czasu cofnąć się do momentu w którym idiota zasugerował jej odwrót. Dzięki dwukrotnemu zwolnieniu biegu czasu zabieg powinien się mieścić w bezpiecznym przedziale.

Po opanowaniu reakcji organizmu na wykorzystanie mocy psi otaksowała ponownie stojącego przed nią zamaskowanego sołdata. Ponownie zwolniła na parę sekund bieg czasu, wystarczająco długo by podejść bliżej do debila i uchwycić go za gardło mocno drugą ręką jednocześnie dociskając jego karabin na płask do munduru by nie wpadł na idiotyczny pomysł strugania bohatera. Przybliżyła twarz do jego skrytej pod kominiarką. Ba, obdarzyła go lodowatym wejrzeniem w oczy po czym przywróciła normalny czas cedząc przez zęby słowa.
- Słuchaj no uważnie - tutaj jeśliby okazało się że znalazła wcześniej dokumenty sołdata wstawiłaby jego imię i nazwisko - sobaczy synu, jeszcze raz powiesz do mnie "wypierdalajcie" a będziesz zbierał swoje zęby z wnętrza czaszki. Jestem w stanie zabić was trzech bez mrugnięcia okiem, zanim wasi koledzy zdążą pomyśleć o tym by spuścić psy czy odbezpieczyć ckm na śniegołazie. Więc powiedz mi KIEDY będziecie mieli otwarte, jeśli wciąż myślisz że rozsądnie jest utrudniać mi śledztwo. - po wypowiedzeniu swojej kwestii rozluźniła chwyt na gardle żołnierza, nie zamierzała go udusić. Jednak w razie powtórki sytuacji sprzed kilku minut była zdecydowana ponownie cofnąć się w czasie do momentu sprzed rozmowy z idiotami.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Paź 24, 2011 3:51 pm

Nya nie odpowiedziała, psionitka czuła jak jej odbicie skręca się i wije w głębi jej umysłu, ale nie miała czasu dociekać dlaczego. Obliczanie spowolnienie strumienia czasu i jednoczesne manipulacje energetyczne zajmowały całą jej uwagę, że o ocenie pola bitwy nie wspominając nawet.

Jednocześnie odbijając kolejne pociski ze skierowanych w nią salw, których nie mogła inaczej wyminąć, sięgnęła do systemów nerwowego zbliżającego się psa. Spróbowała na niego wpłynąć, ale przesadziła i ten zgasł niczym zdmuchnięta świeca, przebiegając jeszcze kilka metrów, zanim jego ciało zrozumiało co się stało. Nie chciała postąpić tak samo z drugim, więc gdy się zbliżył, niczym niewielka czarna lokomotywa i skoczył, już na niego czekała, z precyzyjnym kopnięciem w bok karku. Syknęła przez zęby, gdy błyskawica bólu przeszła przez jej nogę. Równie dobrze mogła kopać skałę, gdyby nie miała wzmocnionych mięśni i kości, noga pękłaby jak zapałka. Tymczasem druga bestia obróciła się bezsilnie w powietrzu i upadła nieprzytomna z boku.

Błyskawicznie zebrała się do kupy i podniosła dwa pozostałe automaty. Nadbiegająca piątka, widząc skierowane ku sobie lufy, zanurkowała w śnieg. Kałasze plunęły ogniem, tym razem z jej strony, a choć celowanie nimi na odległość okazało się problematyczne, nie obeszło się bez ofiar po stronie żołnierzy. Jeden z czołgających się, został przecięty serią, jeden z szóstki strzelającej spod bramy, zdołał się uchylić, ale dwóch jego kolegów już nie, jeden śmiertelnie ranny w pierś, a drugi martwy na miejscu z brakiem połowy głowy.

Wykorzystując chwilowe zamieszanie, Nevarez zbliżyła się do powalonej wcześniej trójki, cały czas upewniając się, by nie dać się trafić. Sniegołaz właśnie mijał bramę. Psionitka skrzywiła się, odbijając serię ciężkiego kalibru i zrekompensowała się strzałem ze zdobycznego karabinu. Ckm umilkł.

Pośpiesznie przeszukała idiotę, który nieroztropnie kazał jej się wynosić. Kilkadziesiąt pomiętych marek, talia wyświechtanych kart, paczka jakichś tutejszych papierosów, flaszeczka czegoś podejrzanego w wewnętrznej kieszeni, wojskowy nóż... żadnych dokumentów. Kolejny deszcz ołowiu zagrał o jej tarcze, wywołując iskierki bólu.

Żadnych oznaczeń, otwarta wrogość, nawet w stosunku do oficera armii, żadnych dokumentów, kominiarki... ściągnęła mu ją z tego pustego łba i spojrzała na zakazaną mordę. Kwadratowa szczęka, bulwiasty nos, mięsiste usta.
Sądząc po jej humorze ostatnimi czasy, takie coś prosiło się o komentarz Nyi, ale ta wciąż zdawała się czymś zaabsorbowana - bo przecież wcale nie walczą z wojskiem, nie? - i nic nie powiedziała.

To zaczynało być irytujące. Odpychanie tego całego żelastwa i siedzenie w spowolnionym czasie szykowało jej porządny ból głowy później, a ona wciąż nie miała czego chciała. Ktoś chyba zrozumiał, że wojskowi sobie z nią nie radzą, bo zza śniegołazu zaczęła wybiegać kolejna dziesiątka. No tak, prostacy myślą ilością nie jakością.
Ale musiało być coś... chwyciła żołnierza za mordę - gałki oczne drżały mu jak porządnemu nieprzytomnemu - i obejrzała ją jeszcze raz. Aha! Niemal to przegapiła w zaroście, ale gdy się przyjrzała, okazało się, że z boku głowy, mniej więcej na wysokości ucha, łyse linie szram tworzą jakiś wypalony znak. Rodzaj trupiej czaszki z piątką na czole.

Zanim kolejna fala rozpędzonego ołowiu zdążyła ją dosięgnąć, przerzuciła moc obliczeniową z tarcz na czas, zatrzymując go, a następnie cofając. Świat zszarzał, nabrał na chwilę srebrnej barwy rozświetlonego śniegu w księżycową noc i oto ponownie stała przed trójką przygłupów. Za parkanem trwała zaalarmowana bieganina, ale nie miała z nią nic wspólnego.
-...ale w podskokach - rzucił tam ten.

Pani kapitan dała sobie pół sekundy na opanowanie się - przez cały czas miała wrażenie, że zaciąga przykry dług i nie bardzo wiedziała jeszcze po co właściwie - po czym znów spowolniła czas na zaledwie kilka sekund. Płynnie podeszła i chwyciła draba za gardło. Był postawny i umięśniony, ale jej palce wykute przez mistrzów genetyków z KEK i zahartowane latami treningów i walk zacisnęły się niczym stalowe imadło. Dość by sprawić ból, ale nie by rozerwać gardło. Drugą ręką unieruchomiła mu karabin.

Żołdak wlepił zdziwione i skonsternowane spojrzenie w kobietę, która rozmyła się od prędkości i teraz ściskała go w żelaznym uścisku. Strach nie miał jeszcze dość czasu, żeby zakiełkować w tym prostym umyśle.
Widziała, że jego koledzy jej nie uwierzyli i szykowała się powtórka z rozrywki. Jeden zaczął unosić karabin, drugi ruszył, żeby zdzielić ją kolbą w głowę.

Jednak, o dziwo, ten którego trzymała powstrzymał ich. Tamci wzruszyli ramionami. Żołdak wyszarpnął swoje gardło z jej ręki. Pozwoliła mu, trzymanie tej świni nie klasyfikowało się jako przyjemność.
- Od 8 - warknął. - Po 8 możecie przyjść i siedzieć aż do nocy... towarzyszko - włożył w to słowo cały jad do jakiego jest zdolny mężczyzna, którego właśnie upokorzyła kobieta. Natalie nie dowiedziała się jak potoczyłaby się ta rozmowa dalej, czy może jednak musiałaby się cofać ponownie, ale ktoś pojawił się w bramie i spojrzał na nich groźnie.

- Czy ja wam pozwoliłem się dupczyć na boku, skurwiele?! Ruszać dupy na posterunek, zanim was ściągnę za jaja! - Krzyknął na nich. Najwyraźniej oficer. Poszedł dalej, najwidoczniej nie wyobrażając sobie, że tamci mogliby nie wykonać rozkazu. Tamci popatrzyli po sobie i ruszyli z powrotem do bramy, niemal nie zwracając uwagi na Nevarez. Tylko żołdak o zakazanej mordzie odwrócił się, żeby się jej przyjrzeć przez wizjer kominiarki. Po chwili zrównali się z pozostałą trójką przy bramie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Paź 24, 2011 9:52 pm

Natalie nie spodobał się do końca komentarz oficera, mógł sugerować działania będące zdecydowanie nie na miejscu. Niemniej jednak z pewnym zadowoleniem skonstatowała wyduszoną z żołdaka informację. Będzie trzeba wygospodarować trochę czasu na zwiedzanie Stacji Wschód.

Tymczasem skierowała swoje kroki w stronę czerwonej strefy, tą samą trasą co kilka godzin temu, koło parku z martwą kowcą, koło gmachu partyjnego etc. Zahaczając uprzednio o alejkę z której odleciała korzystając z linii lotniczych Albino Arctic Airlines. A nuż był tam kaszkiet..

W sumie... gdy się ocknęłaś, zwróciłaś może uwagę czy kaszkiet wciąż był z nami że tak powiem?

W razie niepowodzenia, i braku śladów Seriogina który mógłby coś wiedzieć o kaszkiecie, pod warunkiem że nie został znaleziony przez jakiegoś zboczonego wsiokowatego łowcę trofeów ze Stacyji Wschadniej...kaszkiet w sensie, nie Seriogin. Jeżeli ew ślady były zaśnieżone to kontynuowała trasę powrotną rozglądając się za jakimś niższym stopniem patrolem. W trakcie spaceru spróbowała też sobie przypomnieć czy na mapie był gdzieś zaznaczony obiekt mogący być wojskowymi koszarami gdzie mógłby ewentualnie być jej biedny kaszkiet...Jeżeli niczego nie mogła sobie przypomnieć z mapy, zaczepiłaby jakiś niższy stopniem patrol, niekoniecznie się przedstawiając, by spytać o drogę do takowych koszar. W końcu jak powszechnie wiadomo , widok zamaskowanej kobiety uzbrojonej po zęby budzi zaufanie. I stwarza potencjalnie zabawne sytuacje.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Paź 24, 2011 10:22 pm

Natalie przeszła się najkrótszą drogą do miejsca z którego zabrała ją Leah, omijając przy tym uzbrojonych żołnierzy ze Stacji Wschód. Czuła zbierające się w jej głowie ciemne plamy, ale odpędziła je, zdecydowana wytrwać w godności, przynajmniej jeszcze przez jakiś czas. Może przejście się do domu nie było takim złym pomysłem, głupio byłoby tak zemdleć na ulicy. Zanim dotarła na miejsce, jej druga połówka wreszcie zdecydowała się do niej odezwać.

Kaszkiet? Pieprzyć kaszkiet! To znowu były one! To to pierdolone spojrzenie! Zauważyłam je jak tylko rozpoczęła się zadyma na Stacji! Wpierw myślałam, że to ten krzywulec się tak na nas patrzy, ale nie! Jak padł, dalej je czułam, wiec poszukała, poszukałam i znalazłam! Było pod nami! Znikło, ale było, mówię ci, jakiś wścibski skurwiel nas obserwował, wiedziałam, że nic mi się nie pomyliło wtedy z Serioginem! Oczywiście myślałam, że to on, bo szczurzysko nieźle się kryje, ale tym razem mu się nie udało! Jestem taka wściekła...
Chwila konsternacji.
A tak właściwie długo zamierzasz kumulować w sobie to napięcie? Chcesz przyjść pierwszego dnia do pracy z workiem lodu na głowie? Nie żeby nie było dookoła lodu, ale...

Pobojowisko po spotkaniu chamów z anielicą było w opłakanym stanie. Widać było, że przewaliło się tędy sporo ludzi, ciała zabrano, choć pod świeżym śniegiem widać jeszcze było ślady krwi, szczególnie gdzieniegdzie na ścianach. Zburzone budynki stanowiły jedno wielkie rumowisko, odnalezienie tu czegokolwiek wymagało albo masy pracy, albo wielkiego szczęścia. Mimo to kilka osób wciąż próbowało. Jedni siedzieli na cegłach i kamieniach, całkiem przytłoczeni rzeczywistością, inni przewalali wsporniki i zwały izolacji w poszukiwaniu resztek swojego dobytku. A może bliskich? A może po prostu czyjegoś dobytku. Psionitka nie była pewna, czy to ofiary zawału, czy szabrownicy, ale nie byli nastawieni przyjaźnie, mimo, że nikt nic otwarcie nie powiedział. Pobieżne przeszukanie nie ukazało kaszkietu i żołnierka poszła dalej.

Seriogin przepadł tak samo jak nakrycie głowy, ale nie sposób było stwierdzić, czy odszedł z tarczą, czy na tarczy.

Natalie zaczęła wracać po swoich śladach. Oczywiście z tej turystycznej mapki nie wynikało, gdzie mogłyby być koszary, czy cokolwiek prawdziwie przydatnego. Naprawdę potrzebowała tej sztabówki, niech ich. Ulicą przejechał śniegołaz, ale kierowca się nie zatrzymał i pojechał dalej. Nevarez minęły jeszcze dwie ciężarówki z zaopatrzeniem, śmieciarka i dwoje wczesnych mieszkańców, którzy przyśpieszyli kroku na jej widok, zanim nie napotkała jakiegoś patrolu.

Ku jej zdumieniu patrolem dowodził Yegor. Dimy nie było widać, a trzech towarzyszy sierżanta nie wyglądało na rozmownych. O dziwo sam Knoroz ucieszył się na jej widok.
- Ach, pani kapitan, co za spotkanie! Martwiliśmy się o panią, odkąd usłyszeliśmy, że była pani tam w chwili zamachu. Po stanie biednego porucznika nikt nie dawał pani szans, mimo, że nie przeszukali całego rumowiska, ale nie Yegor, ja zawsze wierzyłem... koszary? Jasne - sierżant wydawał się odrobinę skonsternowany, że nie zna drogi, ale wyjaśnił jej, że każda strefa ma swoje własne koszary, które oprócz zakwaterowania dla żołnierzy mieszczą cały kompleks ważnych budynków, jak kancelaria, czy szpital wojskowy i wskazał jej drogę do najbliższego, z którego samo szli.

Okazało się, że to zaledwie trzy przecznice na południe i dwie na wschód od jej mieszkania.

avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 25, 2011 8:42 am

Mmm? Spojrzenie? Jakim cudem wobec tego ja go nie zobaczyłam? Zauważyłam twoją reakcję ale, jak ci się udało rozpoznać to cholerstwo skoro mi się to nie udało. I w ogóle gdzie te czasy kiedy natknięcie się na innego psionitę graniczyło z cudem? Na ogół nie mam nic przeciwko, tak długo jak nie są to wścibscy....Hmmm może to informator tego całego "Wielkiego Toniego" Bah, co za tytuł, założę się że gościu jest niski. Albo mały. Albo jeszcze coś by się znalazło. Co do napięcia to nie, zamierzam wrócić do mieszkania i się rozluźnić na jakieś pół godziny, godzinę. A może nawet już w ogóle nie wychodzić. Z drugiej strony nie można pozwolić by żołdacy cokolwiek wiedzieli o tym że nie wiem gdzie są koszary, Knorozov może nawet nie zastanawiać się nad tym ale ktokolwiek nas śledził nie ma prawa o czymś takim wiedzieć.

Natalie westchnęła po czym skupiła się by prawdopodobnie po raz ostatni tej nocy cofnąć się w czasie do momentu sprzed zaledwie kilkunastu sekund, zanim zadała pytanie o koszary. Po cofnięciu pozwoliła się wygadać Knorozowi po czym sama się odezwała.
- I miałeś rację Yegor, jak widać niełatwo mnie zabić. A jak się trzyma starlej Isai? Mam nadzieję że nic poważnego? Zamach spowodował że się rozdzieliliśmy, potem nie mogłam go znaleźć.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 25, 2011 9:21 am

A skąd JA mam to wiedzieć? Dziwi mnie, że nie widziałaś. Może byłaś zbyt zajęta zabawianiem się z tymi chamami... a może po prostu jestem bardziej czuła od ciebie. W każdym razie niepokoi mnie to. Nikt nie powinien łazić za nami i podglądać co robimy!
Całkiem możliwe, na razie to jedyna osoba tutaj, która nawiązywała do naszych talentów. Z drugiej strony, statystycznie mogłoby ich tu być ilu? Przyjmując, że oficjalne raporty nie kłamią i mieszka tu sto milionów ludzi to mogłoby ich być nawet tysiąc. Ale że spotykamy ich jednego po drugim? Pomyślałby kto, że te warunki ich wymrożą, nie wygląda na to, żeby mieli tu wysoki poziom opieki medycznej...

Natalie poczuła zmartwienie płynące od Nyi.
No dobrze, jak chcesz, pomogę ci się ekranować, póki nie dowleczemy się do mieszkania.

Świat na moment poszarzała i rozbłysł na nowo.
- Och, wyżyje - Knorozov machnął lekceważąco ręką. - Złamana ręka i trzy pęknięte żebra. Tacy jak on nie z takich rzeczy się wylizują...
Jeden ze stojących z tyłu żołnierzy niespodziewanie szturchnął go w ramię.
Zaskoczony Yegor speszył się, jakby uświadomił sobie, że zaczął temat, którego nie powinien. Nevarez przyjrzała się szturchającemu, może spodziewając się kolejnego Kazacha, ale tamten był biały, parę lat starszy od Yegora, choć zaledwie w randze efreitora.
- Tak, w każdym razie cieszymy się, że pani żyje. Gdy zobaczyliśmy jak starlej ściska ten pani beret, to myśleliśmy, że tylko tyle z pani zostało. Znaczy, nie ja, oczywiście. Przeklęci imperialistyczni wywrotowcy! - pogroził pięścią niewidocznemu wrogowi. - No cóż, musimy iść jakichś złapać, słyszałem, że będą poszukiwania zakrojone na szeroką skalę. Dobrego dnia, pani kapitan - Knorozov zasalutował, pozostała trójka tak samo i odeszli tam skąd przyszła.

Odprowadziwszy ich wzrokiem, Natalie powlokła się do domu. Miasto powoli ożywało, pojawiało się więcej samochodów i przechodniów. Psionitka zaczęła dostrzegać taksówki i coś co wyglądało jak autobus. Ludzie śpieszyli do pracy. Do swojej kamienicy doszła pięć po siódmej. Beczka znowu się paliła i dwóch trampów się przy niej grzało. Jeden spojrzał na nią groźnie, a drugi lekko skinął jej głową, choć nie mogła sobie w tej chwili przypomnieć czy był tu, gdy wczoraj odbierała mieszkanie.

Gdy podeszła do drzwi swojej klatki, zobaczyła, że ktoś na nią czeka. Kłęby pary otaczały gęsto głowę postaci, najwyraźniej dziecko tu biegło. Puchowa rękawica wyciągnęła się w wymagającym geście.
- Wiadomość, proszę pani. Dwadzieścia marek, poproszę - zażądała czapka z pomponem. Nevarez czuła niewidzialny palec stukający ją lekko w tył głowy od jakiegoś czasu. Z niechęcią myślała o przyszłości.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 25, 2011 5:12 pm

Dzięki mruknęła do Nyi, po czym skierowała swoją uwagę na pomponiastą obecność mokrej inteligencji. Przekrzywiła lekko głowę w lewo.
- Z ciekawości, co sprawia że nie obawiasz się że zwyczajnie odbiorę ci wiadomość pod groźbą użycia broni? - dziewczyna dała chwilę dzieciakowi na odpowiedź poprawiając włosy na potylicy, zupełnie jakby chciała złapać ów niewidzialny nieistniejący palec i go złamać. Po czym odezwała się po usłyszeniu odpowiedzi Puszki jak sądziła. Była gotowa w razie ewentualnego nagłego zrywu strachu zatrzymać dzieciaka i uspokoić, chociaż nie sądziła by była ku temu konieczność.
- W każdym razie, ostatnim razem było bodajże pięć marek? Nie wiesz że jeśli za bardzo podbijesz ceny, usługobiorca zbankrutuje przekreślając szanse na twoje przyszłe zyski? - Natalie uśmiechnęła się częściowo z uwagi na specyficzny komizm sytuacji a częściowo na myśl o rzuceniu się na łóżko, tak bliskie a tak dalekie. Starała się nie myśleć o efektach ubocznych jakie nastąpią. Jeszcze nie był na to czas. W międzyczasie sięgnęła do wewnętrznej kieszeni płaszcza wysupłując z zasobnika z pieniędzmi żądaną kwotę ostateczną czy to w bilonie czy w banknocie. Zaraz potem schowała ów zasobnik zwany też czasem szumnie portfelem, czy portmonetką czy port-czymśtam. Trzymała przez chwilę marki w lewej dłoni przy czym znów się zwróciła do dzieciaka.
- Znów przekaz ustny, czy tym razem coś bardziej materialnego? I tak właściwie ile z tego co dostajesz ląduje tak naprawdę w twojej kieszeni?
W ostatecznym rozrachunku wyciągnęła prawą dłoń po przeczuwaną kopertę lewą tymczasem przekazując tzw. "szmal".

Właściwie to ja się nimi bawiłam, nie z nimi. W końcu im nie było raczej do śmiechu. Ale fakt faktem, też nie lubię być obserwowana, niezależnie od tego czy jest to jakieś nieszkodliwe ocenianie w perspektywie przyszłego awansu w KEK czy jakiś szpicloszpieg irytujący. Co do wymrażania, w sumie stanowimy dobry przykład na to że można tu przeżyć. Przynajmniej jedną dobę jak dotychczas. Tylko o o chodziło z Serioginem "tacy jak on"? W najgorszym wypadku okaże się że facet też jest ze specnazu, i będzie trzeba się bawić w rosyjską ruletkę żeby się wstrzelić w powody dla których mamy coś delikatnie innego w papierach. Albo zmienić papiery. W najlepszym wypadku może się skończyć na pieprzeniu o nieodpowiedzialności gadatliwej funkcjonariusz specnazu. Blah, nie chce mi się o tym myśleć. Chociaż może to być zwykły nieoficjalny program usprawnień genetycznych, dajmy na to że upowłokawiają żołdaków na orbicie z dala od promieniowania planety...taak to miałoby sens.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 25, 2011 9:06 pm

Wielkie, mokre oczy spoglądały na nią poważnie. Przesunęła palcami po włosach, ale oczywiście, żadnego palca nie było. Choć pukanie pozostało, powolne, równe, w rytmie jej bijącego serca.
- Złych ludzi spotkają złe rzeczy - stwierdziło dziecko. - Wielki Toni wie co się dzieje. A jak nie wie, to się dowiaduje. Ja tego nie pamiętam, ale starsze dzieci mi opowiadały, że kiedyś niebezpiecznie było przenosić informacje po mieście. Teraz też nie jest, ale choć ludzie zwykle nas nie lubią, to nic nie robią. Kiedyś bywało tak, że posłaniec już nie wracał. Jednak później pewnych ludzi znajdowano powieszonych za ptaki - dodała Puszka z nutką mściwej satysfakcji, bo każde dziecko wie, że złym ludziom należy się kara, najlepiej krwawa, albo pomysłowa. - Choć szczerze mówiąc nie bardzo wiem jak to robili, bo tu nigdy nie było ptaków. I ptaki chyba nie utrzymałyby człowieka na tych małych skrzydełkach...

- Inna wiadomość, inna cena - pompon się zakołysał. - Toni ustala ceny, my tylko odbieramy zapłatę.
Na widok wyciąganego portfela, z zakamarków kurtki wychynęła zwykła koperta listowa.
- Dostajemy połowę - stwierdziło dziecko, najwyraźniej nie przejmując się ujawnianiem tajemnic handlowych. Pieniądze i koperta przeszły z ręki do ręki.
- Dziękuję! - i pompon odbiegł, przecisnął się obok kontenera na śmieci, zatrzeszczała siatka rozdzielająca posesje i małe stópki zamlaskały na roztopionym śniegu sąsiedniej alejki.

Natalie schowała kopertę i weszła na klatkę, wspięła się na swoje piętro i kluczem otworzyła drzwi. Zamknęła je za sobą i odetchnęła. Nie na długo, poczuła jak pękają tamy w jej mózgu, jak odwlekane osłabienie próbuje zaatakować ze wzmożoną siłą. Zanim ją zmogło zdjęła płaszcz i rzuciła go na łóżko, zapalając jednocześnie lampę naftową, by przeczytać zawartość koperty, napisana została ładnym, starannym, niemal kobiecym pismem, tak różnym od dziecinnych bazgrań Leah. Wiadomość była po rosyjsku.

Szanowna Pani,
Niniejszym zapraszam Panią na spotkanie, które odbędzie się 16 lutego b.r. o godzinie 20 w Magazynie nr 37 (dołączona mapka). Spotkanie to ma na celu wymianę informacji i ew. innych dóbr. Proszę zabrać cokolwiek poza pieniędzmi uważa Pani za cenne. Miłym gestem byłoby przyjście nieuzbrojoną, ale w trosce o Pani samopoczucie może Pani zabrać ze sobą broń.

Pozdrawiam
Wielki Toni

Kartka była co prawda tylko stroną wyciętą z zeszytu, ale styl i treść mówiły za siebie. Tyle zdążyła pomyśleć, gdy ją dopadło. Kartka sfrunęła na podłogę, a Natalie upadła na podłogę, gdy świat zmienił się w wielką łódź. Chwiejąc się, pół idąc, pół pełznąc, weszła do łazienki i zdążyła tylko cofnąć maskę osmotyczną, gdy cofnęła jej się treść żołądka.
Nie było w nim wiele, ale teraz wydawało się, że za dużo. Z wanny uderzył ostry, słodki zapach, niemal jakby chlała całą noc. Bolesna obręcz zacisnęła jej się na głowie i ścisnęła mózg. Z nosa pociekła krew.
Żołądek ponownie zacisnął się w ciasną kulę, ale z ust pociekła tylko pożółkła ślina.

No już, będzie dobrze. Oddychaj powoli.
Poczuła jak Nya przytula ją i gładzi po plecach, a choć wiedziała, że to tylko iluzoryczne wrażenia kreowane przez jej mózg, mimo wszystko poczuła się trochę lepiej. Mimo, że tamtej łatwo było tak gadać, bo to nie ona cierpiała, ale z drugiej strony była też jedyną osobą, której pozwoliła się oglądać w takim stanie.
Natalie przytuliła policzek do chłodu ceramiki. Było jej gorąco i z niejaką ulgą powitała fakt, że jednak temperatura tu spadła do jakichś piętnastu stopni w ciągu tych paru godzin. Rozpięła cyberkombinezon do pępka. Zaletą jej stanu było to, że nie cierpiała na żadne nieuleczalne schorzenie, które by ją powoli zabijało, albo co gorsza, deformowało. Minusem natomiast była pewna dowolność symptomów. Mimo mdłości, gorąca i miażdżącej obręczy, nie było tak źle. Było mniej krwi, niż w incydencie z legarami, choć wtedy nie miała takiej migreny. No i z pewnością było lepiej niż w przypadku tego cofnięcia o godzinę, gdzie skończyła jakby sama dostała tymi legarami po głowie.

Pociesz się, że nie masz drugiego zawału.
Jej druga połówka próbowała ją pocieszyć. No tak, w czasie ich spacerku przez pustkowie pewnie zdążyła nadrobić to co straciła z jej pamięci. Nevarez tak się do tego przyzwyczaiła, że nawet nie zwracała już na to uwagi.
W ogóle zamieszasz się na to zbadać? Nie żeby był tu jakiś porządny lekarz, ale mimo wszystko zawał może być poważną sprawą. Choć z drugiej strony mam przeczucie, że oddanie się w ręce tutejszych konowałów samo w sobie jest zagrożeniem dla zdrowia.
Co do naszego nowego znajomego, Isaia Seriogina, to sama nie wiem, nie miał w sobie tego czegoś, czego spodziewałabyś się po specnazie, nie sądzisz? Może Knorozovi chodziło o jego rasę, albo etniczność? W cywilizowanym miejscu bym o tym nie pomyślała, ale tutaj, sama nie wiem, trudno powiedzieć, jak bardzo ci ludzie cofnęli się w rozwoju.


Nastąpił moment ciszy, poświęcony na zastanowienie i obolałe pojękiwanie. W międzyczasie psionitce udało się schwycić słuchawkę prysznicową i spłukać jako tako wannę. Następnie obmyła sobie głowę zimną wodą, co trochę pomogło na puls, starający się zmiażdżyć jej mózg.
Hej, Nat, tak się zastanawiałam... Zaczęła Nya, nie przestając jej głaskać po plecach. Co my tu robimy? Co tak właściwie chcesz tu robić? W pierwszej chwili myślałam, że przyjeżdżamy tu, żeby odzyskać należny nam spadek, a przynajmniej sprawić, żeby złodziej przeklął swoją matkę, że go urodziła. A najlepiej oba. A ty tymczasem ty wdajesz się w relację z jakąś na wpół martwą psionitką, która nie dość, że ma nierówno pod sufitem, to w ogóle nie ma sufitu, a potem samotnie szturmujesz pluton wojska. Nie zrozum mnie źle, ale po prostu chyba się w tym zaczynam gubić, więc chciałam usłyszeć od ciebie, co z tym będzie?
Nevarez podejrzewała, że częściowo jej bliźniaczka chce odciągnąć jej myśli od torsji i migreny, ale czuła też, że w słowach tamtej kryje się powaga.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 25, 2011 9:55 pm

Natalie zaanektowała wiszący gdzieś w okolicy ręcznik, swój zresztą. Podeszła do umywalki by przepłukać usta chociażby wodą, wytarła je. Wytoczyła się z łazienki wycierając włosy, rzuciła się plecami na łóżko z jęknięciem zapewne lekkiego pobudzenia bólu przez nagły kontrolowany upadek ale też ulgi i odprężenia wynikającej z miękkiego łoża.

Przymknęła oczy na kilka sekund, zbierając myśli trochę rozerwane na strzępy przez ból po czym odpowiedziała Nyi.

Tak, to cel nadrzędny. Efektem ubocznym celu podrzędnego czyli zachowania przykrywki, i zawsze o 100% większej pensji była próba rozpoznania zjawiska "Śnieżnego Anioła". Pluton wojska, nieudolnego wojska z kolei, ech szkoda gadać. Gdyby idiota nie miał odbezpieczonego karabinu może dałoby radę się tam dostać jakby jakiś myślący oficer się pokazał. Android, ten cały Lamarantien. Ewidentnie szpieg. Jeśli dowiem się czego tu szuka otworzy się szeroki wachlarz możliwości. Od potencjalnego odwdzięczenia się Admiralicji którejśtam junty za pomoc ich wysłannikowi, która notabene mogłaby być przydatna przy dalszych próbach odzyskania fortuny, albo przynajmniej odebraniu zapłaty w bardziej fizyczny sposób. I rozgryzienia tych cholernych machinacji giełdowych, kto ukartował to draństwo.
Wracając do półmartwej, nie wiem jeszcze co z nią zrobię. Rozważam zaciągnięcie do niej dzieciaka Gorbowa, konfrontacja wyidealizowanego obrazu z rzeczywistością prawdopodobnie by załatwiła sprawę, i albinoska mogłaby się trochę bardziej unormalizować psychicznie przez kontakt z innym osobnikiem gatunku ludź. A serce...heh


Nevarez przerwała na chwilę i sięgnęła prawą ręką w okolice serca mimo oczywistych przeszkód.

Jedyni ewentualni znośni lekarze mogliby być w wojsku, albo zajmować się partyjniakami. A i tak przypuszczam że ewentualne badanie skończyłoby się na obmacaniu biustu i stwierdzeniu że wszystko jest w porządku, dziękuję bardzo. Tyle to i ja mogę zrobić. Myślę jednak że z tymi papierami co mamy można coś gwizdnąć z zapasów wojskowych leków na czysto. Bah, może nawet w gabinecie będzie coś pośrednio pomagającego na to.

Natalie z nieartykułowanym mruknięciem zmęczenia podniosła lewą rękę do oczu by zerknąć na zegarek.

Właściwie to łyknęłabym ten relaksant nawet może, ale nie sądzę by była potrzeba, nie wspominając już o tym że kiepsko zachować wiarygodność psychologa gdy ma się halucynacje. Nie minąłby raczej okres półtrwania nawet przed tym jakby się tu przywlókł Raibov by nas zaprowadzić do kancelarii wojskowej. Z drugiej strony, zawsze istnieje możliwość wykorzystania interesów innych do stworzenia zasłony dymnej ułatwiającej dopadnięcie tego przeklętego złodzieja, albo obniżającej jego czujność. To tak jeszcze w kwestii pobocznych, pozornie alogicznych działań. No i...znasz mnie lubię się czasem rozerwać, a niektórych rzeczy jestem po prostu ciekawa. Ale chyba trochę zmienię taktykę, ta jest trochę zbyt kosztowna.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 25, 2011 10:25 pm

Świat się kołysał, a przy każdym kroku obręcz zaciskała się z nową siłą, ale przynajmniej udało jej się pozbyć tego smaku z ust. Opadła na łóżko.

No nie wiem, czeka nas kolejna sesja cofania czasu, jeśli jej odbije i urwie mu łeb. To by było dopiero podtrzymywanie przykrywki. W każdym razie, martwię się, że co chwila polegamy na naszej mocy. Nie powiem, sama lubię jej używać, ale wiesz, że choć objawy mijają, za każdym razem smażysz sobie kilka komórek mózgowych. Nic nie mówiłam, póki siedziałyśmy w biznesie z jednymi z lepszych klinik medycznych w znanym wszechświecie i nie chce poddawać w wątpliwość standardów ich układów nerwowych, bo czuję się tu równie dobrze co w domu, ale chciałabym, żebyś uważała na siebie. Nie zdziwiłabym się, gdyby tu za zaawansowaną operację mózgu uznawano trepanację czaszki.

Tarcza zegarka wskazywała na siódmą trzydzieści. Mechanizm póki co chodził jak złoto. Natalie przymknęła na chwilę oczy, oddychając głęboko, przy zamkniętych oczach czułą się dużo lepiej.

Ktoś zapukał do drzwi.

Kogo diabli nieśli o tej porze? Była dopiero... zegarek wskazywał dziewiątą. Co byłoby głupie, gdyby nie fakt, że zniknęły mdłości i wyciskający łzy z oczu ból głowy. Na ich miejsce pojawił się niesmak w ustach i prawdziwy głód. Powłoka nie potrzebowała co prawda wiele, ale od wczoraj była na bodajże dwóch herbatach i ciasteczku.
To musi być Raibov, punktualny skurczybyk. Otworzysz mu, czy udajemy, że nas nie ma?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 26, 2011 3:45 pm

Zaraz tam za każdym razem, chyba tylko przy większym wysiłku. Ale obawiam się że udawanie na nic się nie zda. Jeszcze wpadnie na jakiś idiotyczny pomysł w stylu wyważania drzwi. Myślałby kto że w radzieckim Kosmogradzie będą luźno traktować godziny. Widać niższych stopniem rozstrzeliwują za to, inaczej raczej by tak punktualnie nie przyszedł...ech.

Natalie zebrała się w sobie by wstać narzuciła płaszcz oraz VSS na ramię, i udała się do kuchni rzucając w stronę drzwi wejściowych krótkie "Chwila". Dorwała jakąś sądząc po zapachu jeszcze zjadliwą kiełbasę i skonsumowała ją kilkoma szybkimi sporymi gryzami, ledwo co przeżuwając. Prawdopodobnie tempo konsumpcji takowej kiełbasy i brutalne odgryzanie kawałków mogłyby przyprawić jakiegoś amanta o francuskich korzeniach o zawał, albo stan lękowy. Ale nie było nikogo takiego kto mógłby obserwować Nevarez, znikąd nie nadeszło potwierdzenie ewentualnej reakcji

Dziewczyna oblizała zęby z resztek żywności, uznając że ewidentnie musi kupić trochę żywności, w końcu ile można pić herbatę i stolicznayą? Skierowała swoje kroki do przedsionka zerknęła krytycznie w lustro którego dobre lata już dawno minęły, poprawiła ewentualnie włosy i jakby po chwilowej refleksji będącej znakiem rozbudzania się zapięła cyberkombinezon pod szyję. Okazyjnie przełożyła swoje prawdziwe dokumenty do kieszeni kombinezonu upewniając się że jest doskonale zapięta kieszeń i jak zawsze praktycznie niewidoczna. Dopiero potem przekręciła klucz w zamku i otworzyła drzwi mruknąwszy do prawdopodobnego Raibova.
-Zdrastvujtie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 26, 2011 6:13 pm

Natalie wstała, narzucając na siebie płaszcz i biorąc karabin na ramię, gdy rozległo się ponowne pukanie. Po wstrzymaniu intruza, szybko przełknęła ostałą kiełbasę ze skąpych zapachów. Była już śliska, ale jeszcze jadalna, szybkie przełknięcie zdołało oszczędzić jej większości wątpliwych atrakcji smakowych. Oblizała zęby i skierowała się do przedsionka.

Zapach z ust. Zawróciła ją Nya. Szybkie płukanie ust i kilka niezbędnych poprawek przed lustrem. Włosy, dopięcie cyberkombinezonu, przełożenie dokumentów. Spojrzenie przez judasza. Szczęk klucza.

Efreitor wyprężył się w salucie.
- Zdrastvujtie, towarzyszko kapitanie. Gotowa? - Andrei wydawał się, zdziwiony, że Nevarez ma już karabin na ramieniu, ale nie skomentował.

Zeszli po schodach i wyszli do alejki, minęli orientacyjną beczkę - którą para bezdomnych chwilowo zostawiła - przeszli przez ulicę i ruszyli na południe. Okolica zasadniczo nie różniła się zbytnio od tej jaką przemierzyła przez Czerwoną w kierunku wschodnim: urzędy, gmachy, szkoły, sklepy, parki. Ulicami przejeżdżały samochody, zarówno dostawcze, osobowe jak i patrole wojskowe. Na ulicach było niewielu przechodniów, za to uwijały się zespoły odśnieżaczy, zgarniając świeży i zdeptany śnieg z chodników na bok i ubijając go szuflami. Niektóre zespoły pracowały same, inne szły obok pługa śnieżnego.

Kwadrans drogi od jej domu doszli do kompleksu budynków wojskowych. Po lewej znajdowała się spora brama i stróżówka, a droga wg tablicy prowadziła do baraków i szpitala. Po prawej mniejsza brama prowadziła na parking i kantynę, znajdującą się między parkingiem a wewnętrznym placem kompleksu. Całość otoczono wysokim na dwa metry murem zwieńczonym drutem kolczastym.

Pomiędzy bramami znajdował się budynek z wysokimi, grubymi drzwiami, zbudowany z szarego kamienia, chyba, że była to zwyczajnie warstwa termoizolacyjna. Napis nad drzwiami głosił "KANCELARIA ARMII". Weszli do środka.
Wewnątrz było znośnie ciepło, a pomimo braku okien na parterze, zapalono kilka lamp, przez co było dość jasno. Na parterze, przy wejściu znajdowała się portiernia. Mocne kolumny wspierały schody i pierwsze piętro. Naprzeciwko drzwi znajdowała się spora część, gdzie za ladą siedział sędziwy dyżurny. Po prawej urządzono szatnię i było bezpośrednie połączenie budynku z kantyną, po lewej znajdowały się schody na piętra i boczne wejście do budynku. Pod nogami była spora wycieraczka, o którą można było oczyścić buty.

Pod ścianami znajdowało się kilka wygodnych kanap dla oczekujących, a wokół kolumn, postawiono kilka stolików, przy których można było coś zjeść, albo wypić, czy zwyczajnie pogadać. Natalie zauważyła dwóch praporszczyków, siedzących przy stoliku nieopodal. Jeden trzymał otwarty "Głos Ludu" i coś komentował, a drugi wlepiał wzrok w parujący napar w kubku i sarkał coś z niechęcią.
- ...zawsze to powtarzam! - mówił właśnie ten pierwszy z gazetą.
- Zawsze to powtarzasz - przytaknął mu drugi z kubkiem.
- Na za dużo im pozwalamy. Zapraszamy ich, gościmy, a potem sami zbieramy tego plony. Pamiętasz tą manifestację dwa tygodnie temu?
- A jakże.
- No właśnie, to wszystko przez te imperialistyczne idee. Federacja, Hegemonia, wszystko kręci się tylko wokół tego, żeby napchać sobie własny kałdun. Dobrze mówię?
- Ta.
- A jak tak sobie napychają i napychają, i wyrywają sobie nawzajem to w końcu muszą do nas przyleźć, nie? Zazdroszczą nam, że jesteśmy tak bogatą planetą. I masz, kolejny zamach, dwa domy zniszczone, dziewięć osób martwych, czternaście rannych, reszta bez dachu nad głową... wiesz ile nas to wszystko kosztuje, te poszukiwania zamachowca?
- Nie mam pojęcia - mruknął drugi bez entuzjazmu.
- No, właściwie to ja też nie - zawahał się pierwszy, ale zaraz odzyskał rezon - ale z pewnością krocie! Budynki, ludzie, pieniądze, wszystko chcą nam zabrać. Ludzie narzekają, że nie mają gdzie mieszkać i za co żyć? Niech spróbują wpierw wyłapać tych szpiegów! Od razu życie by się poprawiło. Mówię ci, mamy za mało rąk, żeby sobie z tym poradzić - pokręcił smutno głową.

- No cóż, doprowadziłem panią, więc moja misja oficjalnie dobiega końca. Teraz musi pani porozmawiać z panem Platovem - wskazał na sędziwego portiera. - Da pani niezbędne klucze do gabinetu i inne rzeczy. Słyszałem od towarzysza Smirnoffa, że ma pani przekazać jakieś rzeczy. Proszę być z nim cierpliwa, to bardzo bystry człowiek, choć już trochę... stary. Jeden z najstarszych ludzi w Kosmogradzie. Gdyby mnie pani potrzebowała proszę mnie szukać przez dyżurkę w koszarach. Dobrego dnia, pani kapitan. - Dotknął daszka swojej uszanki, po czym wyszedł.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 29, 2011 4:15 pm

Czy ten idiota w ogóle wie na czym polega szpiegostwo? Z tego co mówi brzmi jakby chodziło o kradzież całych wagonów z żywnością czy innymi towarami tutaj luksusowymi. Myślałby kto że w tych czasach propaganda będzie miała przynajmniej pozory sensu.

Natalie odezwała się do Nyi ruszając swobodnym krokiem w stronę recepcjonisty, okazyjnie zsunęła maskę. W końcu oparła się o ladę rękoma i odezwała się z uśmiechem.

- Kapitan Nadya Levchenko, witam. Pan Platov, tak? Zdaje się ma pan dla mnie parę rzeczy, w tym klucze do gabinetu, jako że jestem tu nową psycholog.

Wyrzuciła tych kilka zdań z siebie swobodnie, obserwując jednocześnie Platova, była gotowa by podać mu rękę jeśliby ów miał siły by nimi poruszać.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 29, 2011 4:43 pm

Niektórzy wierzą we wszystko co wyczytają. Pewnie taka bezmyślna masa jest na rękę partii.

Idąc przez salę, Natalie dostrzegła jeszcze dwie inne grupki żołnierzy, najwyraźniej przed albo po służbie. Pili coś z kubków, rozmawiali. Można ich było podzielić na dwie grupki, ci z lewej grali w kości. Ci z prawej przypatrywali jej się ostentacyjnie. Jeden nawet zagwizdał prowokacyjnie. Gwizdnięciu towarzyszył wybuch stłumionego śmiechu.

- Siergiej Platov, miło poznać panią - staruszek podał jej rękę, wychudłą, chłodną, pokrytą plamami wątrobowymi. Lata przygięły jego kart, szyja wychudła, a łysina pożarła większość włosów na głowie, zostawiając smętny wianuszek z tyłu. Na nosie nosił solidne okulary, wzmocnione łańcuszkiem. Musiał mieć z osiemdziesiątkę. Poruszał się powoli, z rozmysłem, ale przynajmniej nie drżał, co często zdarza się starszym ludziom tracącym funkcje nerwowe. - Nie zwraca pani na nich uwagi - machnął ręką. Krzaczaste brwi nadawały mu wygląd bardzo starej sowy.

Sprawdził sobie coś w zeszycie za ladą.
- A tak, pani Nadya Levchenko, mówiono mi. Zajmie pani gabinet po doktorze Abelevie. Dobry człowiek, dobry doktor, szkoda, że umarł. Zaraz gdzie to ja... - podszedł do skrzyneczki z kluczami i chwilę się jej przypatrywał, zanim wybrał ten właściwy.
- Proszę bardzo - podał jej duży, stalowy klucz z przyczepioną plakietką "16". - Większość rzeczy doktora Abeleva zabrano, ale nie wszystko, więc będzie pani musiała jakoś z tym pracować. Nikt dzisiaj nie ma czasu na przenoszenie starych rzeczy, zdaje się. Każdy się gdzieś śpieszy. Klucz może pani zachować, tylko proszę nie zgubić, niechętnie dorabiają - pokręcił głową, jakby robiono mu z tego powodu problemy od lat.

- Rzeczy, rzeczy... - mruknął do siebie portier, przerzucając kilka kartek. - Dziwne, byłem pewien, że gdzieś tu mam tą listę. No trudno - podsunął jej notatnik z długopisem. - Wpisze pani co zamawiała. Rzeczy są gdzieś na zapleczu, to zaraz skompletuję i któryś chłopak pani podrzuci.
- Gabinet znajduje się na pierwszym piętrze, trzecie drzwi po prawej. Na pewno pani trafi. Reszta zespołu już tam jest.

Usłyszała kroki na kamiennej posadzce. Z prawej rozległy się stłumione parsknięcia. Obok niej stanął jeden z żołnierzy. Nieco wyższy od niej, zielonooki, blondyn, na oko dwadzieścia kilka lat. Uśmiechał się, zapewne w jego mniemaniu, olśniewająco. Nevarez odruchowo już sprawdziła, że ma przed sobą porucznika.
- Cześć, jestem Agrypin - przedstawił się tamten, przejmując inicjatywę i wyciągając w jej stronę rękę. - Ponieważ niemożliwością jest tutaj przegapić taką piękność, może skusisz się kawę po pracy? Mógłbym cię oprowadzić, skoro jesteś tu nowa - zapewnił.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 29, 2011 7:02 pm

Hmm...co sądzisz o tym poruczniku? mruknęła do Nyi.

- Dziękuję, panie Platov - odpowiedziała z uśmiechem recepcjoniście, klucz schowała do kieszeni. Zaczęła wypisywać w notatniku listę rzeczy które chciała dostać ; dokładną mapę sztabową Kosmogradu z naniesionymi trasami patroli, teczki wszystkich żołnierzy którzy raportowali lub wspominali że widzieli "Śnieżnego Anioła" teczkę Dymitra Rocheva etc. Jednocześnie kątem oka otaksowała Agrypina, pozornie poza tym nie zwracając na niego uwagi, jednak w połowie pisania odezwała się.

- To ty gwizdałeś? - zawiesiła pytanie na moment w powietrzu po czym kontynuowała, w razie otrzymania odpowiedzi przeczącej ; W takim razie miło mi cię poznać, gdybyś gwizdał musiałabym cię niestety zabić - w tym momencie Natalie uśmiechnęłaby się rozkosznie, niewinnie...jakby mówiła o jakimś drobiazgu. - A tak z czystej ciekawości... zawsze rozpoczynasz tak rozmowę z oficerem starszym stopniem? - westchnęła składając długopis na notatniku i przysuwając w stronę starczego recepcjonisty po ladzie. - Przynajmniej nie powiedziałeś czegoś tak dennego jak "śnieżny anioł istnieje, ty nim jesteś". Doprawdy. - Natalie odwróciła się bardziej w stronę porucznika opierając się teraz tylko lewą ręką na ladzie, mając skrzyżowane w kostkach nogi. Jeżeli Agrypin wyglądał w jej oczach dobrze, znośnie albo chociaż wyglądał na dostatecznie kompetentnego na potencjalne źródło informacji odezwała się - Niemniej jednak odważyłeś się podejść, więc zasługujesz na trochę wiedzy. Nadya. - jeżeli porucznik zastygł w szoku po dowiedzeniu się że zarywa do oficer starszej stopniem i wciąż trzymał wyciągniętą rękę toby Nevarez ją uścisnęła, jeśli nie to nie.

- Co do kawy i spaceru, może byłabym zainteresowana. - zawiesiła znów głos na chwilę budując prawdopodobnie napięcie nerwowe u Agrypina.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 29, 2011 7:31 pm

Ciacho, ale raczej nie materiał na więcej niż jedną nockę. skwitowała jej druga połówka.

- Ależ, gdzież bym śmiał - młodziak błysnął uśmiechem w jej stronę, przecząc gwizdaniu. Roześmiał się z groźby zabicia, najwyraźniej sądząc, że ona żartuje.
- Ale czy tak od razu musimy zajmować się pracą? To już nie wolno zwrócić uwagi na piękną kobietę, jeśli jest kapitanem? - Agrypin wzruszył ramionami, jakby niespeszony.

Zblazowany jak nic.

- A proszę bardzo - Platov poprawił okulary na nosie, przyjrzał się liście. - Pójdę skompletować zamówienie. Później ktoś zaniesie je pani do gabinetu - stwierdził Siergiej, posłał nieprzychylne spojrzenie Agrypinowi, po czym oddalił się na zaplecze.

- Gdybym wierzył w istnienie Śnieżnego Anioła, to być może... - zrobił nieokreślony ruch ręką, najwyraźniej traktując to jako pół żart, pół komplement. Na tle obecnych mężczyzn porucznik wyglądał całkiem nieźle. I podejrzanie świeżo. Ogolony, uczesany, a nawet pachnący jakąś tutejszą wodą kolońską. Wydawał się umięśniony i w formie. Ubranie i buty miał zdecydowanie lepszej jakości niż tutejsza przeciętna. Aura będąca mieszaniną pewności siebie i chłopięcego uroku świadczyła albo o wrodzonych predyspozycjach towarzyskich, albo o sporym doświadczeniu. Nya była za drugą opcją, obstawiając w myślach ile kobiet ich nowy adorator tak poderwał. Albo próbował.

Choć sądząc po tutejszych standardach, a choć nie miała pełnego obrazu, nie wydawały się wysokie, nie przypuszczała, żeby ktoś z choć przyzwoitą prezencją musiał narzekać na brak okazji.

Chłopak uścisnął jej dłoń, krótko, miękko, jakby bał się, że jest ze szkła i mocniejszy dotyk ją spęka.
- Piąta ci pasuje? - spytał, wciąż z tym samym uśmiechem.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 29, 2011 8:46 pm

A czy ktoś mówił o czymś więcej niż jedna noc? Natalie wyszczerzyła się mentalnie do Nyi W końcu czasem potrzeba człowiekowi rozrywki, przez co dochodzimy do wniosku że nas nie poderwał a został jedynie zaakceptowany jako potencjalna rozrywka.

Uśmiechnęła się rozbawiona i częściowo zadowolona swoistą obawą z jaką uścisnął jej dłoń.
- Owszem, pasuje. A więc piąta przed kompleksem. Tymczasem trzeba się kiedyś zabrać do pracy. - zerknęła czy aby Siergiej nie wrócił ze skompletowanymi rzeczami w takim wypadku zasugerowałaby Agrypinowi czyby nie pomógłby z niesieniem tego. Nie żeby to sprawiało jej jakiś problem, ale po co ma nosić skoro kto inny może? W przeciwnym wypadku pożegnałaby się z porucznikiem by pójść na piętro w straszną stronę czegoś dziwnego i groźnego o złowieszczej nazwie ; obowiązki.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 29, 2011 9:07 pm

No nie powiem, przydałaby się jakaś rozrywka. Ostatnio było wyjątkowo mało zabawnie. W dodatku szara atmosfera tego miejsca mnie wykończy wkrótce, pfff...

Niestety Siergiej się nie pojawił, ale ciężko było stwierdzić, czy dlatego, że tyle zajmowało mu szukanie, czy po prostu dlatego, że nie działał już tak szybko jak kiedyś.
- Będę czekał - Agrypin uśmiechnął się jeszcze do niej szeroko i wrócił do swoich, gdy ona ruszyła na górę. Ktoś tu dostał zastrzyk nadziei.

Wchodząc usłyszała jeszcze śmiechy i zobaczyła poklepywania po plecach. Zakład? Ktoś powiedział do blondyna "niezła jest, stary". Ktoś inny dodał "ty to zawsze masz farta". Potem zaczęło mówić kilka osób na raz i nie mogła już rozróżnić słów. Mogło być gorzej. Wręcz mogło dziwić, że zabrakło przechwałki któregoś jakby to on jej nie pokazał jakim jest ogierem. Z drugiej strony mogła zagubić się w ogólnym szumie.

Weszła po wysokich schodach na pierwsze piętro. Plakietka informacyjna na ścianie głosiła, że na pierwszym piętrze mieści się oddział psychiatryczny, na drugim gabinety oficerów Armii, na trzecim urząd certyfikacyjny a na czwartym urząd wiz i przepustek. Najwyraźniej kto chciał przepustkę musiał pokonać całą masę wysokich schodów.

Gdy dotarła na pierwsze piętro po prawej stronie zobaczyła sporą salę znajdującą się nad hallem, z wyglądu konferencyjną, albo zebraniową. Z lewej natomiast widać było przeszklone drzwi nad którymi wymalowano napis Oddział Psychiatrii Wojskowej. Przed sobą miała dalsze schody wijące się na wyższe piętra. Otworzyła drzwi przedziałowe i weszła na niewielki korytarz. Przed sobą miała gabinety po prawej i po lewej stronie. Widziała stąd trzecie drzwi po prawej ozdobione mosiężnym numerkiem 16. Po lewej natomiast miała 11, z której ktoś wyjął plakietkę z nazwą i wpisał tam "Pokój Wariatów". Zapewne miejsce zebrań psychologów.

Zrobiło się za dwadzieścia dziesiąta, miała wiec dobrą chwilę zanim będzie musiała zająć się pierwszym "przypadkowym" pacjentem. Miała nadzieję, że przynajmniej przyniosą jej do tego czasu niezbędne dokumenty.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 29, 2011 9:38 pm

Fakt, trochę tu monotonnie.

Natalie zerknęła z zaciekawieniem na drzwi do "Pokoju wariatów", ostatecznie miała 20 minut to uznała że warto wejść. Zapukała dla formalności po czym weszła bez zbędnych krępacji. Nie zastanawiała się też nad tym czy przywleczenie się do niej Agrypina było efektem zakładu czy nie. Dla niej nie miało to znaczenia, i tak to ona rozdawała karty, jak zawsze. A tak przynajmniej oszczędzono jej czasu na rozglądanie się.

Niezależnie od tego czy ktoś był czy też nie rozejrzała się z mruknięciem "Pokój Wariatów, co?" Dopiero potem w razie obecności czyjejś przedstawiłaby się i przywitała.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 29, 2011 10:11 pm

Zdrzemnę się, co? Zasadniczo nie potrzebujesz mojej pomocy przy ocenie psychologiczne to skorzystam... I już chrapała. W przenośni oczywiście, ale nagłe otępienie potylicy jednakowo znamionowało wyłączenie się Nyi z rzeczywistości wprost do krainy snów.

Szum głosów, które słyszała za drzwiami nr 11 przycichł, gdy zapukała. Pokój jak pokój, z lewej dostrzegła niewielką kuchenkę z baterią wodną, samowarem i niewielką kuchenką gazową obok pudła będącego zapewne lodówką. Pośrodku postawiono spory stół z dwunastoma krzesłami, nad stołem płoną kinkiet z dwiema lampami. Po prawej była niewielka szatnia, gdzie najwyraźniej można było powiesić płaszcz, a pod ścianami stał rząd pozamykanych szafek.

Przy stole stały trzy osoby, dwóch mężczyzn i kobieta. Mężczyzna najbliżej stołu mógł mieć trzydzieści parę lat, nosił stylowe okulary w ciemnej oprawce i miał zadbaną czarną czuprynę, choć na twarzy widać było zarost. Nosił czarny, gruby sweter, brązowe spodnie i półbuty. Trzymał w ręku kubek z parującą kawą. Z drugiej strony stał mężczyzna dobiegający pięćdziesiątki. Nosił ładny, choć przeżarty zębem czasu garnitur i lakierki. Włosy miał przylizane do tyłu, a na twarzy miał wyraz pomieszanego gniewu i wyrzutu, jakby Natalie robiła mu na złość, samym pojawieniem się. Pomiędzy nimi stała kobieta, która była pierwszą osobą wyraźnie odcinającą się na tle tutejszego społeczeństwa - może poza Lamarantienem i nią samą - którą psionitka poznała. Dwudziestokilkuletnia, ładna, spięła burzę kasztanowych loków koralową spinką. Nosiła kozaki do połowy ud, dżinsową spódnicę do kolan, takąż kurtkę. Pod kurtką widać było jeszcze top z nie tak dużym dekoltem jaki mógłby być. W uszach nosiła srebrne kolczyki, ale nic rzucającego się w oczy. Paznokcie miała zadbane, ale tylko polakierowane, a nie wściekle różowe.

- Ach, witamy, witamy nasz nowy nabytek - mężczyzna w okularach uśmiechnął się, gdy Nevarez przedstawiła się. - Nazywam się Feliks Łavrov. To jest nasza koleżanka z Hegemonii...
- Mary Kelly, cześć! - Brunetka uśmiechnęła się sympatycznie.
- A także nasz kolega, Izydor Ipatiev.
Izydor chrząknął tylko "hmpf!", jakby to wszystko było kompletną stratą czasu dla nich wszystkich.
- No cóż - podjął Feliks - mamy nadzieję, że będziesz się tu z nami dobrze czuła.
- Choć trzeba być po części wariatem, żeby tu pracować - Mary wyszczerzyła się zawadiacko.
Izydor skwitował to oburzonym chrząknięciem.
- A więc, Nadyu - Łavrov nie był bynajmniej zdeprymowany - co cię do nas sprowadza? Szczerze mówiąc nic nam nie powiedziano poza tym, że do nas dołączysz.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 4 z 16 Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach