[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 3 z 16 Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Paź 20, 2011 8:11 pm

- Mmmm....sądzę że może jednak zajdziemy jeszcze na samą Stację przed wyruszeniem do granicy. - Rozejrzała się w międzyczasie czy nie zbliża się przypadkiem szeregowiec. Sądząc po zachowaniu Isaia albo Stacja Wschód była przynajmniej częściowo w rękach bezpieki albo może nawet pełna Specjalnych, przez co starlej nie chciał się narażać.
- A przynajmniej przejdziemy się w bliższej okolicy - mruknęła kierując swoje kroki w stronę z której dochodziły okrzyki. Co ciekawe przyjęła podobną postawę co Seriogin, raczej prześlizgując się w cienia w cień. Wciąż trzymając karabin w gotowości. Jeśliby Dima zaczął się zbliżać Nevarez poczekałaby chwilę by dołączył do reszty, nakazując też spokój w kwestii okrzyków niezależnie czym by się okazało ich źródło.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Paź 20, 2011 8:48 pm

- To nie jest dobry pomysł... - zaczął Isai, ale Natalie już ruszyła.
- Naprawdę, ci goście są drażliwi jak cholera, szczególnie po nocy - syknął, gdy dogonił ją kilka metrów dalej. - Wpierw strzelają, potem pytają o nazwiska.

Jednak taka groźba nie mogła powstrzymać agentki operacyjnej KEK. Przemknęła pochylona przez ulicę i skryła się w cieniu jakiegoś magazynu. Seriogin zaklął szpetnie pod nosem i podążył za nią. Okrążali stopniowo Stację pod strony miasta, gdzie mieli więcej kryjówek.

Głosy kłóciły się dalej, zwiększając swoją intensywność. Dimy nie było nigdzie widać, ale raczej wątpliwe by młodzik odszukał ich w cieniach, nawet jeśli zdecydowałby się zbliżyć do Stacji. Dotarli już prawie do drugiego rogu i wieży strażniczej, zachowując szczególną ostrożność, żeby nie dać się wypatrzeć, gdy rozległy się strzały.

Oboje odruchowo przypadli do śnieżnego puchu, ale nie było odpowiedzi. Strzały ostrzegawcze zapewne. Zaszczekały psy. Śnieg zaskrzypiał pod czyimiś krokami. Oboje znajdowali się teraz w niezłej kryjówce, obserwując spory kawałek terenu, kryjąc się jednocześnie za dwoma rzuconymi na odwał kontenerami na śmieci.

Ulicą ktoś nadchodził. Nevarez rozpoznała ten cyberkombinezon, tak podobny do jej własnego, choć różny. Rozpoznała też te absurdalne ocieplacze na uszy przypominające dwie skarpety. Android odchodził spokojnie ulicą, najwyraźniej przepędzony - choć nie zastrzelony - spod Stacji. Można by przypuszczać, że będzie niepyszny, albo zły, ale na tyle na ile mogła się zorientować w jego twarzy spod maski osmotycznej, miał ten sam skupiony i zamyślony wyraz co wtedy, gdy próbował przekroczyć Mt. Wiera.
- A ten co tutaj robi...? - mruknął do siebie Isai.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Paź 20, 2011 9:21 pm

- Mmmm....wiesz starlej, to jest dokładnie to czego chcę się dowiedzieć.- mruknęła Natalie z niepokojącą nutą w głosie - Jak możemy go okrążyć tak bym mogła wyjść mu naprzeciw? Prowadź, tak byśmy nie zostali zauważeni. - podobnie jak wcześniej jej głoś nie pozostawiał wątpliwości co do podjętej decyzji. W momencie gdy znaleźli się w jakiejś powiedzmy alejce 15 metrów załóżmy przed androidem podała VSS Serioginowi mruknąwszy - Ufam że wiesz jak korzystać z Vintoreza, w miarę możliwości ukryj się dobrze i nie ingeruj bez danego wyraźnie znaku, powiedzmy zdjęcia przeze mnie kaszkietu by nie wzbudzać podejrzeń.
Następnie Nevarez, zapięłaby płaszcz tak by nie widać było glocków. Po to by ruszyć na chodnik, wychodząc praktycznie naprzeciwko zbliżającemu się androidowi. W momencie gdy ten by się zbliżył na jakieś 5 metrów zamierzała go przywitać rozbawionym głosem.
- No proszę, czyż to nie pan "Admiralicja nie oskarży was o nic w razie mojej śmierci, albo zaginięcia."? Ktoś mógłby rzec że chodzenie nocą po Kosmogradzie, w miejscu w którym słychać strzały to życzenie samobójcy. Swoją drogą twarzowe nauszniki.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Paź 20, 2011 9:43 pm

- Wcale mi się to nie podoba - zaznaczył Seriogin. Miał przy tym ten typowy wzrok faceta, który nie potrafi sobie poradzić ze zdeterminowaną kobietą. - Za mną! - szepnął, biorąc od niej karabin.

Gdy android ich minął, przemknęli na drugą stronę ulicy, wpadli do alejki i zaczęli biec zakosami. Isai musiał znać miasto o wiele lepiej niż sądziła, a może niż chciał pokazać, gdyż praktycznie wcale się nie wahał, a gdy dotarli niemal do następnego skrzyżowania, wyprzedzili idącego uszatego. Isai przykucnął w cieniu, przykładając sobie VSS do twarzy i celując w zbliżającego się mężczyznę.

Nevarez wyszła mu naprzeciw. Android zatrzymał się, stojąc jakieś pięć metrów od niej, ręce w kieszeniach cyberkombinezonu, maska nasunięta na nos. Złote tęczówki wpatrujące się w nią bystro, acz spokojnie. Nie wyglądało na to, że zareagował na prowokacje. Praktycznie w ogóle nie zareagował, zaledwie lekko przechylił głowę i patrzył się dłuższą chwilę.
- Nic mi nie wiadomo na ten temat. Za to o ile mi wiadomo, nie mamy wspólnych celów ani interesów. Czego więc pani chce od wysłannika Admiralicji?

Jeśli uznać, że Seriogin był chłodny i opanowany, android był jak kawałek lodowca. Właściwie można się było spodziewać po nie-człowieku.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Paź 21, 2011 3:15 pm

- Ależ oczywiście, że nic panu nie wiadomo na ten temat. Z drugiej strony może pan odrzucić fasadę, oboje wiemy że wizyta przedstawiciela Admiralicji nie ma charakteru turystycznego. - Natalie skrzyżowała ręce na piersiach, skupiając się jednocześnie na tym by dookoła kończyn androida wytworzyć jednostronną barierę kinetyczną ściśle przylegającą do ciała w ten sposób jakby jego kończyny wmurowano w ścianę uniemożliwiając jakikolwiek ruch - Ale pytanie, choć rażąco bezpośrednie jest pytaniem niewłaściwym. Właściwym pytaniem byłoby ; Czego tak naprawdę chcą niektóre junty. Niekoniecznie oficjalnie. Zważywszy na to że klimat jest niezbyt sprzyjający dla niektórych, zdarzają się ołowiane deszcze przy próbach wyjścia poza granicę Kosmogradu, szczególnie częste po dłuższych rozmowach z wojskowymi. Nie wspominając o interesujących wahaniach temperatury, zwrot zastygnąć ze strachu zanika tutaj, na rzecz zamarzania ze strachu.

Natalie ze swoim typowym rozbawieniem puściła oko do androida, podchodząc swobodnym krokiem do uszatego. Gdy była tuż przy nim a bariera którą zamierzała wywołać spisywałaby się znakomicie, dziewczyna planowała przejrzeć kieszenie złotookiego w poszukiwaniu dokumentów z danymi personalnymi, jakimiś notatkami czy czegokolwiek co było w kieszeniach. Po dokładnym przeanalizowaniu danych Nevarez zerknęła na wyraz twarzy androida. W razie jakiegoś zagrożenia z jego strony, którego nie dałoby radę usunąć przy pomocy kilku sprawnie wymierzonych ciosów, zdjęłaby kaszkiet.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Paź 21, 2011 4:24 pm

Cząsteczki w powietrzu zostały skupione przez umysł Nevarez i spętały androida niczym sznury. Jedyną reakcją mężczyzny było przeniesienie wzroku na niewidzialne pęta, które musiał poczuć i podniesienie go. Nie wyglądał na specjalnie przejętego.
- Sprawy Admiralicji nie powinny interesować ludzi - stwierdził najzwyczajniej w świecie, jakby wcale nie był związany jak wieprzek. - A ja przybyłem tu odwiedzić grupkę przyjaciół - powiedział z kamienną miną.

W ogóle brak reakcji na liczne aluzje, sugestie, a nawet bezpośrednie ataku słowne był w pewien sposób irytujący. Najwidoczniej uszaty planował grać głupka do samego końca. Upewniwszy się co do skuteczności swojej bariery, zbliżyła się do złotookiego. Ten nie wykonał żadnego ruchu, żeby jej przeszkodzić.

Gdy sięgała ręką do kieszeni jego kombinezonu, szepnął do niej. Nie mogła się oprzeć wrażeniu, że czekał na moment, aż wiatr zagłuszy jego słowa:
- Jesteś pewna, że chcesz stać się naszym wrogiem, Natalie?
Kobieta na moment się zawahała. Spojrzała w złociste, poważne oczy. Ale nie tacy jej już grozili. Przeszukała jego kieszenie. Wyciągnęła z nich żałośnie mało. Odruchowo schowała do kieszeni dwieście osiemdziesiąt marek w gotówce, nie poświęcając im uwagi. Za pieniędzmi powędrowało opakowanie trzech kulek, które wyglądały na zwykłe suplementy wojskowe. Otworzyła jego książeczkę paszportowo-identyfikacyjną. Dokument stwierdzał, że android nazywał się Lamarantien i choć było to wpisane jako imię, przy braku nazwiska nie miała pewności. Dwadzieścia siedem lat, nieżonaty, bezdzietny, z zawodu technik sieci komputerowych. Wpuszczony na wizie turystycznej. Jasne. Ta książeczka była tak samo prawdziwa jak i jej, były nawet tak samo fachowo podrobione, jedyna różnica polegała na tym, że jego byłą kompletnie niewiarygodna.

Oprócz tego znalazła niewielki notesik, prosty, bez oznaczeń, ale o wiele lepszej jakości niż ten znaleziony w jej nowym mieszkaniu. Za okładkę był zaczepiony długopis. Przekartkowawszy go, stwierdziła, że notesik wypełniają wiersze, dla odmiany spisane po angielsku, w większości pozbawione tytułów, niczym strzępki spisanych myśli. Przesunęła wzrokiem po pierwszym lepszym:

"As the uncaged birds they fly
Flapping wings with all their might
Golden chains around their necks
Pull them to the ground
Oh, how lovely they are
In their grace, peace and flight..."


I tak dalej i tym podobne, z pobieżnych oględzin wyglądało, że wszystkie utrzymane są w podobnej tonacji. Co gorsza, była to jedyna osobista rzecz, jaką miał ze sobą. Oczywiście, to że był szpiegiem, było jasne i oczywiste, ale co gorsza, najwyraźniej z góry założono jego śmierć i postarano się, by żadne ślady nie prowadziły do niczego konkretnego.
- Mógłbym prosić o zwrot swoich rzeczy? - rzucił Lamarantien, tym samym spokojnym, irytującym głosem, ale gdy spojrzała w jego oczy, zdało jej się, że gdzieś tam, pod lodową pokrywą spokoju dostrzega błyskawicę... czegoś. Czy może chodziło o ten tomik poezji?

Nevarez poczuła ciśnienie zbierające się miedzy oczami, na wysokości zatok, które wkrótce miało przemienić się w znajomy, tępy, pulsujący ból.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Paź 21, 2011 7:50 pm

- Prosić zawsze można, to czy będą tego efekty to już inna sprawa. - mruknęła przekartkowawszy notatnik jeszcze raz szukając czegoś ciekawszego, jakichś nieścisłości. Na koniec zerknęła na jeszcze ze trzy ciekawsze jej zdaniem wiersze.
- Ale sądzę że to wszystko na tę chwilę, Lamarantien. - powiedziała z błyskiem rozbawienia w oku - Jednak notes myślę że zachowam. Tymczasem życzę miłej nocy.

Natalie schowała notes do kieszeni zewnętrznej płaszcza cały czas trzymając go w dłoni. Cofnęła się o dwa kroki, następnie skupiła się na tym by zwolnić blokadę z androida, aczkolwiek by nie marnować energii zamierzała ją wykorzystać do cofnięcia się w czasie do momentu gdy android odpowiedział na przywitanie. Koncentrując się też na tym by wraz ze sobą przenieść też notatnik wciąż trzymany w dłoni. Teoretycznie powinno być to możliwe. I byłoby zdecydowanie przydatne.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Paź 21, 2011 8:34 pm

Nieścisłości jako takich nie było, albo mówiąc inaczej, nie mogła ich znaleźć, nie wiedziała czego miałaby szukać. Każdą stronę przeznaczono na wiersz, jeden podobny do drugiego. Spojrzała na jeden z początkowych:

“There cannot be any trust
Grown
On the soil of fear
Betrayal
Runs deep in the veins of men
Murky
Shadows always behind them...”


Większość z nich nie miała tytułów i gdyby nie podział na strony ciężko byłoby przewidzieć gdzie kończy się jeden, a zaczyna drugi. Przewróciła kartki mniej więcej do środka i jej wzrok przykuło:

“In all potent life
There is eternal strife
Whether you rise
Or you fall
Whether you live
Or that life give
Always keep your beak high
Straight into the unrelenting sky...”


Niewiele jej to mówiło, poza tym, że Lamarantien lubił ptaki. Dziwne hobby jak na androida, ciężko chyba oczekiwać po kimś takim zamiłowania ornitologicznego. Spojrzała na ostatni zapisany wiersz. Ten wyjątkowo miał nawet tytuł. Brzmiał:

“Darkness

There they are
Twisted minds
Twisted hearts
Leaning over naked souls
Spreading their corruption
With their malicious thoughts

Where is the one who could
Save them?
Where is the one who could
Save them?

Oh, ye, Angel of Death
Descent upon them
Drag them
Into the deepest Darkness
Where only weeping
And gnashing of teeth
Awaits”


Ciekawe. W każdym razie lepsze od nieba ornitologów. Nevarez zwolniła blokadę narzuconą na androida i momentalnie przerzuciła ją ku strumieniom czasu. Świat zwolnił i zamarł, płatki śniegu stanęły w powietrzu. Scena uliczna zszarzała i ostatecznie pociemniała nieprzeniknionym całunem ciemności.

Natalie potrzebowała każdej odrobiny swoich zdolności, gdyż czekało ją dość trudne i bardzo precyzyjne zadanie, jeśli chciała zachować skradziony pamiętnik. Oczywiście reszta rzeczy wróciła na swoje miejsce, ale kobieta zacisnęła palce na porwanych cząsteczkach i siłą zatrzymała je w miejscu, nie dając im uciec. Czuła jak palą jej palce, choć nie był to oczywiście rzeczywisty ogień.

Nagle poczuła drgania. W pierwszej chwili pomyślała, że to rezonans pamiętnika, ale nie wyglądało na tym. Z narastającym zaskoczeniem i być może czymś w rodzaju przerażenia, Natalie skojarzyła te wrażenia. Gdzieś tam, w ciemnym, cichym, nieruchomym świecie, pędzącym wstecz po wstęgach czasu, ktoś używał mocy psi. Ktoś cofał się wraz z nią. Przypadek? Jeśli tak to ekstremalnie mało prawdopodobny.

Dokończyła przeskok. Zaledwie kilka minut. W kieszeni, w palcach czuła niewielki prostokącik notatnika, jakby stygnący, gdy rzeczywistość niechętnie przyjmowała do wiadomości, że coś zmieniło swoje położenie. Psionitka przygotowała się psychicznie na nadchodzący cios... który nie nadszedł. Co prawda zrobiło jej się dość gorąco, czuła fale ciepłą rozlewające się po jej ciele, ale to wszystko. Podejrzanie niewiele i Natalie ogarnęły złe przeczucia przed nieznanym. Gdyby kiedykolwiek przyszła jej do głowy tak bzdurna myśl, że wszechświat może być świadomy, to teraz podejrzewałaby go o mściwe zamiary wobec niej.

Rozejrzała się nawet przezornie wokół, ale nic nie wydawało się odmienne, nikt nie wariował, nie widać było też nigdzie drugiego psionity, choć przecież musiał tu gdzieś być.
- ...od wysłannika Admiralicji? - dobiegło ją. Spojrzała w oczy uszatego. To samo spojrzenie co wcześniej, żadnej furii, żadnego olśnienia co do jej osoby. Tak jak być powinno.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Paź 21, 2011 9:58 pm

Świat był niepewny politycznie względem Natalie obecnie, przynajmniej jej zdaniem. No ale cóż, ryzyko zawodowe jak to się mówi. Otaksowała wzrokiem androida tymczasem po czym odezwała się.
- Może i na to nie wyglądać na pierwszy rzut oka. Niemniej jednak mogą być zaskakująco zbieżne, parafrazując słowa poety ;

There they are
Twisted minds
Twisted hearts
Seeking vengeance
Just for their inner peace.
Angels of Death...their deeds, their will.
The beginning of another cold day in hell.


Wyrecytowała z odpowiednią dozą emocji dawkowanych do tekstu.
-Myślę że to podsumowuje sytuację w adekwatny sposób. Właściwie to o nic nie pytam. W końcu, "Sprawy Admiralicji nie powinny interesować ludzi", Inna rzecz tyczy się samej Admiralicji - wzruszyła ramionami. - Z drugiej strony, zapewne wysłannik admiralicji posiada jakieś imię. Ale jeśli się pan śpieszy na jakieś szokująco pilne spotkanie gdy niemal wszyscy w Kosmogradzie śpią, to nie zamierzam pana zatrzymywać. - Natalie uśmiechnęła się pod maską osmotyczną. Jeśli jej spostrzeżenia były prawidłowe wyrecytowanie choćby sparafrazowanej twórczości androida powinno nim lekko wstrząsnąć, przez co mógłby stać się nieostrożny. Albo nawet zdolny do tego by uwierzyć w jej sugestię że jakoby jest tu również z polecenia Admiralicji, o której notabene nic nie wie. Z drugiej strony nasłuchiwała, wszechświat zachowywał się podejrzanie....niezwykle zważywszy na niedawne użycie mocy psi, ostrzej niż zwykle. Z doświadczenia Nevarez nie wynikało by był kiedyś tak wspanialomyślny by coś darować.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Paź 21, 2011 10:41 pm

I już, gdy recytowała, zobaczyła to: pękający lodowiec, walące się góry, tonące w mroźnym morzu. Pęknięcie pojawiło się całkiem fizycznie, w postaci długiej, głębokiej, pionowej zmarszczki na gładkim czole androida.

Seeking gain
Dirty pigs
Caring not for anyone
Knowing not of grace...


Złotooki zaczął recytować jakby w transie, ale przerwał w pół słowa, zaciskając usta w wąską kreskę. Na próżno jednak, zobaczyła wszystko co można było zobaczyć, w tej chwili, gdy opuścił gardę. Rozszerzone źrenice, zaskoczenie, zmieszanie, panika, gorączkowe myśli, zastanowienie.

Androidy różniły się od ludzi i było to widać, ale zdaje się, że rdzeń nie miały wcale tak bardzo odmienny od swoich twórców. Widziała jak coś w nim wzbiera, choć starał się to ukryć. Gniew, być może? A potem przyszedł drugi szok.

Widziała ruch jego ręki w kieszeni, być może nieświadomy, albo jakiś zwyczaj. Widziała jak palce zaciskają się na pustce. Jak pogłębia się zmarszczenie brwi. Widziała jak jego oczy strzelają na dzielącą ich odległość, a potem dookoła. Jak szacuje i analizuje. Zrobił krok w jej stronę i czuła w tym ruchu energię, cel i emocje. Przez jedno uderzenie serca była pewna, że będzie musiała się bronić. A potem Lamarantien się uspokoił, pozwolił by lód zarósł świeże rany.

Wszystko to trwało cztery, może pięć sekund i łatwo można było to przegapić bez odpowiedniej wiedzy i sprawnego oka. Na szczęście Nevarez posiadała oba.

Atak płynnie przeszedł w spokojny krok i uszaty powiedział tym swoim normalnym, neutralnym głosem:
- Nazywam się Lamarantien.
A gdy zbliżył się na odległość kroku, powiedział tym samym szeptem pod osłoną wiatru, jak w poprzedniej linii czasu.
- Grasz w niebezpieczną grę, Natalie. Nie wątpię, że jeszcze się spotkamy.
Po czym ruszył przed siebie, pokazując jej plecy w cyberkombinezonie, zasadniczo prosty cel. Nevarez poczuła jak jej ciało się rozluźnia, gdy się zbliżył przez chwilę była pewna, że będzie musiała zareagować na jakiś atak. Czemu nic nie zrobił? Nie mogła ocenić, jak wiele Lamarantien wiedział, a jak wiele się domyślał. Na pewno wiedział za mało, żeby uznać ją za wroga, z pewnością nie miał pewności, że miała coś wspólnego z jego notatnikiem, czy w ogóle z czymkolwiek. Jej słowa mogły być dowolnie zinterpretowane.

Ale domyślał się. Niemal czuła jego chłodny intelekt, z pewnością przewyższający okoliczne, Seriogina nie wyłączając. Spojrzała na oddalającą się sylwetkę, zaledwie dwadzieścia metrów od niej. Wierzył, że nie strzeli mu w plecy? Testował ją? A może był zbyt wstrząśnięty by logicznie myśleć?

Bardziej niż złotooki martwiło ją ciepło jej własnego ciała. Znikało, przynajmniej to nadmiarowe. Zupełnie jak bokser, cofający rękę przed zadaniem nokautującego ciosu. Nie mogła pozbyć się wrażenia, że coś jest na rzeczy. Poczuła jak Nya przewraca się w jej umyśle, pogrążona w lekkim śnie. Kątem oka zauważyła, że Isai wyszedł z cienia i stanął u wylotu alejki, trzymając Vintoreza lufą do góry, oburącz.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 11:17 am

Natalie uznała że skoro znał jej imię, to prawdopodobnie zdawał sobie sprawę że mógł zginąć w ciągu tej rozmowy pięć razy, nawet bez użycia mocy psi. To było nieco niepokojące z drugiej strony, jednak trudno zaprzeczyć ; była zdecydowanie zjawiskową osobą. Odprowadziła androida wzrokiem aż ten znalazł się za granicą słuchu powłoki, co narzucałoby też przekroczenie mniejszej granicy słuchu androida teoretycznie...a następnie wślizgnęła się do alejki wyciągając jedną rękę po VSS.
- Wszystko zgodnie z planem, teraz myślę że możemy wracać pod Stację Wschód. Przypuszczam też że dzięki tej małej operacji Dima mógł dotrzeć na miejsce w międzyczasie. Dzięki czemu nie musieliśmy też czekać w bezruchu marznąc.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 12:49 pm

Android minął skrzyżowanie i ostry powiew wiatru skrył go przed ich wzrokiem. Śnieżny pył opadł, a Lamarantien zniknął. Musiał skręcić w którąś z bocznych alejek.

Gdy weszła do alejki, gdzie czekał starlej, ten z pewnym wahaniem zwrócił jej karabin.
- Zgodnie z planem? - zdziwił się. - Co to niby za plan? Co to za pomysł, żeby gadać z jakimś uszatym? - syknął. Zacisnął usta w wąską, pobielałą kreskę. Spojrzał w stronę w którą odszedł Lamarantien i omiótł wzrokiem całą szerokość ulicy.
- No dobrze, lepiej będzie, jeśli obejdziemy to...

Nagle przypadł do ściany, ciągnąc impulsywnie Nevarez ze sobą. Ulicą zbliżały się głosy. Szybkie spojrzenie zza winka ujawniło grupę żołnierzy idących od strony Stacji Wschód. Wyglądali na kłopoty. Dziewięciu, plus dwa psy bojowe i to nie takie jak widziała tu do tej pory, ale jedna z tych genetycznie zmodyfikowanych, paskudnych odmian. Wszyscy nieśli broń w dłoniach i wyraźnie szukali bitki. Najprawdopodobniej śledzili Lamarantiena, choć trochę się z tym spóźnili. Spotkanie z nimi mogło znamionować kłopoty.

- Wyminiemy ich od północy, przejdziemy skrótem przez podziemny magazyn i tyłem przez krańcowe bloki... - syknął Seriogin, najwyraźniej zapominając na chwilę, że jego towarzyszka najprawdopodobniej nie wie o jaką drogę mu chodzi.

Jednak Natalie go nie słyszała. Zanikające stopniowo ciepło nagle wybuchło, niczym wulkan w jej ciele. Stalowa siatka oplotła jej lewe ramię, pod pachę wbito jej włócznię. Druga trafiła ją pod żebra. Lewa strona jej ciała stała się gorąca i ociężałą. Psionitka poczuła jak nagły skurcz wypycha jej powietrze z płuc wraz z krwawą śliną. Osunęła się bezwładnie po ścianie wprost w śnieżną zaspę. Nie czułą nóg, ani ręki. Serce waliło jej w piersi, zdumiewająco mocno, szaleńczo, nieregularnie. Niczym ptak szamocący się o pręty klatki, próbujący wyrwać się na wolność.

- Dobrze się czujesz? Ej, co się dzieje! Nadju...!
Słowa Isaia dobiegały jakby z odległości, pole widzenia, zawężało się stopniowo, niczym wąż zaciskający swoje sploty na ofierze. Słyszała coraz bliższe kroki, warkot psów. Była pewna, że jeśli tylko mogłaby posiedzieć tu chwilkę, byłaby w stanie wstać, byłaby w stanie się ruszać. Jednak nie miała tej chwilki, żołnierze byli tuż tuż, za chwile ich spostrzegą.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 1:15 pm

Natalie dała sobie dwie sekundy bezruchu, następnie skupiła się na tym by wstać zaciskając zęby. Odrętwienie było groźne, jeżeli udało jej się dźwignąć na nogi jednak cały czas musiała uważać na to by stawiać kroki zgodnie z mechaniką poszczególnych kości i stawów, gdy nie czuła czegokolwiek jej ruchy były siłą rzeczy ociężałe. Nevarez przełknęła ślinę zmieszaną z krwią, nie mogła jej wypluć. Nie z tymi psami w odległości kilku metrów. Próbowała się wycofać w stronę sugerowaną przez Kazacha, jednocześnie trzymając w sprawnej 100% ręce VSS wiszącego częściowo na pasie. W najgorszym wypadku zaczęłaby się wycofywać po śniegu, na plecach jeśli jednak nie dałaby rady wstać. Starała się jednocześnie uspokoić oddechem pracę serca. Nie po to przeżyła tyle sytuacji żeby zginąć najgłupszą możliwą śmiercią przez zawał bo wszechświat się na nią obraził.
- Pewnie, ledwo co się ruszam żeby było śmieszniej - mruknęła z przekąsem. Wiedziała że to nie jest wina Kazacha, niemniej jednak irytacja sytuacyjna chwilowo brała górę.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 2:06 pm

Świat chwiał się w posadach, ale pomagając sobie sprawną ręką, Natalie podniosła się, opierając się o ścianę. Powoli, spokojnie, kawałek po kawałku. Byleby ustać, a potem noga za nogą...
Kolana się pod nią ugięły, dwie włócznie poruszyły się w jej ciele. Runęła wprost w śnieg. Seriogin złapał ją w locie. Spojrzała mu w oczy, przez zbierające się przed jej wzrokiem cienie. Widziała jak zastanawia się, czy jej nie zostawić.

- Job twoju' mać...
Poczuła jak mężczyzna ją odwraca na plecy i chwyta pod pachy, a potem zaczyna ciągnąć alejką. Próbowała mu pomóc nogami, które wydawały jej się obce i odległe. Prawą ręką podniosła VSS i opierając go sobie o udo, wycelowała w wylot alejki.

Akurat, gdy pojawiła się jedna z tych czarnych bestii, jeszcze bardziej cienista na tle lamp ulicznych. Odwróciła głowę w ich kierunku i zaczęła ujadać. Pojawiły się sylwetki żołnierzy. Słyszała odległy szum głosów. Ktoś coś krzyknął. Nevarez nie mogła się zdecydować czy strzelić w łeb którejś bestii, czy człowiekowi. Nie wiedziała, czy w ogóle ma strzelać. Ogarnęło ją dziwne uczucie oderwania od rzeczywistości i wydarzeń. Świat rozmywał jej się przed oczami. Ktoś zaczął machać na nich rękami. Kazach zdołał z jej niewielką pomocą dociągnąć ją do połowy alejki, ale było już za późno, zostali zauważeni.

Wtedy to usłyszeli. Wysoki, ostrzy, przeszywający wrzask. Taki dźwięk nie mógł się dobyć z gardła żywej istoty. Ten ryk ją otrzeźwił i przywrócił nieco do rzeczywistości. Serce, tracące do tej pory co chwila uderzenie, znowu poderwało się do działania. Krew popłynęła w skostniałych kończynach. Co prawda Natalie nie poczuła się wcale lepiej, ale przedarła się przez opadającą na nią woalkę ciemności.

W prześwicie, grupka żołnierzy wpadła w panikę. Ujadanie przeszło w crescendo, ktoś otworzył ogień maszynowy, a za nim podążyli inny. W alejce powiał silny wiatr, ściągając powietrze i śnieg ku ulicy. Biel skłębiła się i zasłoniła widok niewielką zamiecią. Terkot broni maszynowej nie ustawał.

Odgłosy walki umilkły, choć Natalie nie wiedziała, czy dlatego, że zamarły, czy dlatego, że wizg powietrza je zagłuszył. Coś weszło do alejki. Powietrze przepełnione było porwanym śniegiem, ściany kruszały od naporu skondensowanego powietrza. Ogłuszający huk spotęgował się, gdy implodowały nieliczne okna, a parapety i ściany były ścierane warstwa po warstwie.

Kobieta szła ku nim całkiem naga w szalejącej burzy i zimnie. Kiedyś mogła być całkiem piękna, w pewnym sensie, jednak teraz wyglądała koszmarnie. Wychudzenie prezentowało im obraz wystających kości i zarysowanych mocno węzłów mięśni i żył. Różowe sutki określały niewielkie piersi w na bieli skóry. Włosy, również białe, były zmierzwione i brudne. Czerwone oczy odsłaniały naturę albinosa.

Jednak prawdziwie niepokojące były szramy. Ciało kobiety pokrywała sieć blizn, niczym weterana wojennego z jakichś średniowiecznych wojen. Jednakże widać też było kilka świeżych, otwartych ran, prezentujących różowe mięso i coś czarnego, co wyglądało na ropę. Trzy albo cztery takie rany pełzły po jej ciele. Przez pełzły należy powiedzieć, że wyglądało na to, że jeden kraniec orał zdrowe ciało, poszerzając ranę, podczas gdy drugi zasklepiał się, starając się ją zamknąć. Niczym dwie przeciwstawne siły, walczące o dominację. Właściwie to przypominały one jakieś dziwne węże pełzające po nagim ciele.

Musiały być strasznie bolesne przy tym, jednak kobieta nie wyglądała tak jakby coś ją bolało. Uśmiechała się lekko, niemal serdecznie. Jej oczy patrzyły na nich, a jednocześnie przez nich. Poruszyła ramionami i masy powietrza oderwały się od ścian, niczym zwijane skrzydła zbliżając się do kobiety. Natalie dopiero teraz zobaczyła, że skupione węzły powietrzne oplatają ją niczym węże, wyginając się sporadycznie. Za każdym razem, gdy zbita masa powietrza wyginała się konwulsyjnie, powietrze przeszywał okropny, przenikliwy wizg.

Nevarez wydało się, że Seriogin podnosi się szykując do strzału, gdy słup powietrza zaatakował niczym kobra i mężczyzna zniknął. Przybyszka, nie przestając iść, podeszłą do leżącej na odległość góra siedmiu metrów. Zdawała się nie widzieć wycelowanej w siebie lufy karabinu i patrzyła na leżącą psionitkę niemal serdecznie, choć jakby nieobecnie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 3:09 pm

Natalie otaksowała wzrokiem drugą kobietę, korzystając chętnie z chwili odpoczynku. Niewątpliwie była człowiekiem, prawdopodobnie albinoską, choć z drugiej strony równie dobrze mógł to być efekt uboczny tego co przyczyniło się do powstania blizn.

- Heh, nie jest ci trochę chłodno? - mruknęła w stronę przybyszki. Przychodziło jej na myśl parę niekoniecznie legalnych substancji które mogły spowodować podobne zmiany. Z drugiej strony nie powinny wpłynąć na oczy...oczy, czy ta kobieta zwróciła na nią uwagę właśnie przez jej jedno oko? Brzmiało niedorzecznie, z drugiej strony skoro była ewidentnie po jakichś nieprzyjemnych eksperymentach zważywszy na jakby pasożytniczy charakter ran, i wykorzystanie jak Natalie sądziła mocy psi mogły i powinny generować zmęczenie.

Nie wspominając już o stałym użytkowaniu mocy psi, która ku irytacji Nevarez wyglądała na bardziej skoncentrowaną od tych posiadanych przez nią samą. Niemniej jednak zaraz połączyła to z wychudzeniem albinoski, irytacja znikła jak ręką odjął ; "Nadya" była bardziej niż zadowolona ze swojego ciała. Nie chciałaby wyglądać jak anorektyczka tylko po to by trochę dłużej korzystać ze swoich zdolności, z którymi i tak bardzo dobrze sobie radziła zawsze. "Kapitan Specnazu" przypomniała sobie niedawno znalezione zdjęcie ze starości pozostające w kolorach sepii, z ciekawości spróbowała porównać obraz z pamięci z obliczem "anielicy" która zdawała się znosić chłód dużo lepiej od samej NN. Jeśliby podobieństwo jakieś znaczące było odezwałaby się tymi słowy.
-...Katya, tak? Może mogę ci pomóc, ale musiałabym coś pierw wiedzieć na ten temat.
Gdyby jednak podobieństwa nie było no cóż..Natalie przyjęłaby inną linię dialogową ;
- Masz pewnie jakieś imię, co? Jeżeli o mnie chodzi to Nadya. Zapewne jest jakiś dobry powód dla którego nie skończyłam jak pozostali, prawda? Jeśli sądzisz że mogę ci w czymś pomóc, to owszem jest to możliwe ale najpierw musiałabym coś wiedzieć na ten temat.

Tak czy owak Natalie obserwowała uważnie albinoskę, będąc gotowa do wytworzenia wokół siebie bariery kinetycznej na choćby najmniejszy strzęp śladu zagrożenia. Niemniej jednak nawet mimo przerzucenia niemal całego bagażu emocjonalnego na Nye, Nevarez nie mogła trochę współczuć osobie przed sobą, taka...degradacja cielesna musiała być nieprzyjemna. Zarówno w trakcie jak i po fakcie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 4:02 pm

Przy drugim spojrzeniu, Natalie dostrzegła coś więcej: to co w pierwszej chwili wzięła za cienie na białej skórze okazało się czerwono-brązowymi plamami. Psionitka zrozumiała, że brodę i ręce tamtej porywają zacieki starej i świeżej krwi.

Przybyszka nic nie odpowiedziała. Nie poruszyła się też, po prostu stała, uśmiechała się i patrzyła. Zdawało się, że nad czymś się zastanawia, albo stara się coś sobie przypomnieć, ale Nevarez miała spore trudności, żeby coś wyczytać z jej mętnego spojrzenia. Czy to możliwe, żeby jej nie rozumiała? Albo w ogóle nie słyszała?

Natalie spróbowała porównać zapamiętany obraz dziewczynki z stojącą przed nią kobietą, co okazało się niemożliwością. Może gdyby nie było tych wszystkich blizn i śladów degradacji fizycznych, można by stwierdzić czy to Katya, czy nie, ale w tym stanie było to niemożliwe.

Nevarez spróbowała wypytać ją o imię i motywy, ale bez rezultatu. Nie było pewności, czy kobieta w ogóle ją usłyszała, ale przynajmniej się ruszyła. Podjęła marsz i podeszła tuż do leżącej psionitki. Żołnierka czułą ostry wiatr chłoszczący ją po twarzy.

Śnieżny Anioł, o ile to była ona, pochyliła się i sięgnęła ku Natalie, klękając. Jej paznokcie były popękane i ciemne od zaschniętej krwi. Psionitka zawahała się, ale postanowiła zaryzykować i zawierzyć nieznajomej. Gdyby tamta zamierzała ją zabić, prawdopodobnie miała ku temu już okazję.

Anielica podniosła ją niczym małe dziecko i przycisnęła do chudej piersi. Byłą ciepła. Wiązki powietrza rozplątały się, unosząc tumany śniegu. Kobieta rozłożyła śnieżne skrzydła na pełną, imponującą szerokość. Budynki po obu stronach alejki eksplodowały pod naporem, sypiąc odłamkami niczym szrapnelami, ale tamta jakby tego nie zauważała. Masy powietrza uniosły się i opadły, a one wystrzeliły w górę, ponad miasto.

Natalie nigdy nie byłą wrażliwa na przeciążenia i dobrze znosiła treningi nawet w wysokim g, ale tym razem ktoś wbił niewidzialne włócznie w jej ciało, stalowa siatka się zacisnęła i opadła na nią ciemność. Zdawało jej się jeszcze, że wykręcają nad miastem, lśniącym w dole łuną latarni gazowych i lecą ku lodowej pustyni. Owinął je prawdziwie arktyczny wiatr, wizg wypełnił uszy, ale Nevarez już tego nie czuła. Odpłynęła w ciemność.

Zdawało jej się, że znowu śniła ten sen, choć nie mogła być pewna. Po ostrej wyrazistości poprzedniego razu, nastał rozmyty, mglisty obraz. Widziała oślepiające światła, widziała żołnierzy-demony, strzelających do niej. Jednak wszystko mieszało się i traciło ostrość, sens i chronologię na krawędziach. Gdzieś tam hulał przenikliwy wiatr, gdzieś tam krzyczały nieziemskie stwory. Ktoś ją wołał.

...Natalie! Nat, do kurwy nędzy, wstawaj! To nie pora na drzemki! Proszę cię, obudź się! Nat!
Pod czaszką dzwonił jej krzyk Nyi, który z trudem rozpoznała. Jej świadomość niechętnie wynurzała się z mroku. Obok trzaskał ogień. Ktoś coś nucił.
Otworzyła oczy. Bok wciąż ją bolał... ale nie wewnątrz. Okazało się, że rękojeść VSS wciąż przewieszonego przez jej ramię wbija jej się pod żebra, za to ból i odrętwienie wywołane przez poprzednie użycie mocy zniknęło kompletnie.

Rozejrzała się dookoła. Znajdowały się w jakiejś jaskini. Miejsce miało najwyżej kilkanaście metrów kwadratowych powierzchni i nie całe dwa wysokości. Pośrodku płonęło niewielkie ognisko, dym uciekał przez pęknięcia w suficie. Po okopceniu szczelin można ocenić, że jaskinia byłą już kilkukrotnie używana. Pod przeciwną ścianą leżały gałęzie mchodrzewa, sądząc po końcach zostały wyrwane z drzew raczej niż ucięte. I kości. Kilka zwierzęcych szkieletów, wraz z pozostałościami skóry i ścięgien.

Sama Natalie leżała na kamienistej posadzce, z głową ułożoną na kolanach albinoski. Tutaj, w przeciwieństwie do mroźnego wiatru na zewnątrz, wyraźnie czuła ostry zapach jej ciała i ostro-słodką woń ran. Same rany spowolniły swój bieg po jej ciele, może miało to coś wspólnego ze skończeniem używania mocy anielicy. Mimo to, choć powoli, szramy wciąż rozdzierały ciało, które następnie zrastało się, kontynuując swój powolny bieg po skórze i głębiej. Tamtej nadal to nie przeszkadzało.

Nuciła coś pod nosem, powtarzając jakąś prostą, znaną melodię, której Nevarez nie potrafiła w tej chwili umiejscowić. Krwawe oczy spoglądały na nią w pewien ciepły, przyjazny, ale jednocześnie nieobecny sposób. Jedna jej ręka delikatnie gładziła włosy Natalie.
Nareszcie! Dzięki ci! Mamy problem.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 4:45 pm

Fakt, nie wiem dlaczego zasnęłam. To się nie powinno zdarzyć, wcześniej spałam...może to ta podróż. Blah, owszem mamy problem nie wiemy gdzie jesteśmy i dlaczego i jeszcze parę tego typu pytań. Na szczęście to tylko kwestia czasu. No i żyjemy, co też warto zanotować na plus w ostatecznym rozrachunku. Ile właściwie spałam?

Natalie uznała że zdecydowanie poważniej będzie wyglądała przeprowadzając przyszłą rozmowę siedząc o własnych siłach, a nie z głową na kolanach anielicy jak jakiś kot. Złapała delikatnie dłoń albinoski odsuwając ją od głowy by się podnieść do pozycji siedzącej, obracając się by być zwróconą twarzą ku nieznajomej mruknąwszy w miarę łagodnie. Okazyjnie też przełożyła VSS na ramię by nie męczył jej boku dalej.
- Tak wiem, moje włosy są bardzo miłe w dotyku. Twoje zresztą zapewne też, ale już jestem przytomna. Rozumiesz co mówię - bardziej stwierdziła niż zapytała - Skiń głową na tak pokręć na nie. Najwyraźniej z jakiegoś powodu masz problemy z mową, tak? Ale jak sądzę wciąż pamiętasz jak się pisze i czyta, tak?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 5:05 pm

Właściwie to nie wiem. Ocknęłam się, gdy zasnęłaś. Jakieś pół kilometra nad ziemią, w rękach tego kogoś, dziękuję bardzo. Chwilę leciałyśmy, potem wylądowaliśmy w śniegu i wleźliśmy tutaj. Ogień buchnął, ona położyła sobie naszą głowę na kolanach. Od tamtego czasu głaszcze, nuci i dorzuca szczapy co jakiś czas. Całą wieczność, jeśli o mnie chodzi. Ale obserwując ogień, powiedziałabym, że minęły jakieś dwie, może trzy godziny, pobytu tu mi się zlewa w jedną wielką próbę dobudzenia cię.

Natalie chwyciła głaszczącą ją dłoń i delikatnie odsunęła. Podniosła się do pozycji siedzącej, przekładając przy okazji karabin.

Najwyraźniej odsunięcie się sprawiło tamtej przykrość. Brwi jej się uniosły, kąciki ust opadły. Oczy wciąż pozostały mętne, ale wydawały się żywsze niż w tamtej alejce. Pojawiła się w nich sugestia zawodu i smutku. Śnieżna Anielica wyciągnęła ku niej dłoń, zawiesiła ją w powietrzu i opuściła jakby niepewnie.

Spoglądała teraz na nią, lekko przechylając głowę. Powoli, przesadnie rozważnie skinęła głową raz i drugi. Rozejrzała się po jaskini, jakby czegoś szukała, po czym skinęła głową trzeci raz, niemal niezauważalnie. Chwyciła jedną z gałęzi i rzuciła ją na płonące głownie. Mech zajął się i zapłonął, wydzielając smugę słodkiego dymu, który powoli przeniknął przez szczeliny w suficie.

Kilka metrów dalej, przy wyjściu widać było padający śnieg, lód pokrywający krawędzie i nic poza tym.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 5:46 pm

Dobra wiadomość jest taka że ci się to udało. I to że czegoś się dowiemy, mimo że jest niemową. Chociaż trochę mnie niepokoi to zabranie do jaskini. Mniej by mnie niepokoiło gdybym nie przysnęła nie z mojej woli. Lepiej bym się czuła znając drogę powrotną, tak jakoś.

Natalie zsunęła maskę osmotyczną na szyję, najwyraźniej uznała że bardziej uspokajające będzie rozmawianie z kimś kto faktycznie ma twarz a nie maskę. Uśmiechnęła się w zamierzeniu przyjaźnie do hospodiny jaskini, wyciągając z kieszeni skonfiskowany niedawno notatnik z długopisem. Przekartkowała go do znalezienia kilku-kilkunastu pustych stronic po czym zawiesiła na chwilę długopis nad jedną z nich. Zerknęła na Anielicę po czym zlitowała się pisząc jedno zdanie "Opowiedz mi proszę o sobie" uznała że może na chwilę odłożyć przepytywanie rzeczowe, Nevarez coś nie pasowało w intensywnej w miarę reakcji na jej odsunięcie się. Albinoska zachowywała się trochę jak dziecko, i z pewnością nie potrafiła ukrywać swoich emocji co było przydatne. Wyciągnęła dłoń z notatnikiem o zaznaczonej stronie do pisania długopisem wewnątrz w stronę wychudzonej, wciąż z tym swoim przyjaznym uśmiechem. Który niekoniecznie odzwierciedlał wewnętrzne emocje Natalie, ale przynajmniej nie były one wrogie. Trudno by od razu była przyjazna jak diabli nic nie wiedząc o drugiej osobie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 6:07 pm

Myślę, że mniej więcej orientuję się, w którą stronę stąd jest miasto. Z drugiej strony nie pamiętam, żebyśmy kiedyś wracały gdzieś z lodowego pustkowia, niemal na ślepo i bez sprzętu.

Anielica wyglądała na zadowoloną, że Natalie zdjęła maskę. Odwzajemniła jej uśmiech, ukazując pożółkłe zęby. Nevarez zauważyła, że tamta, zaabsorbowana, przestała nucić.
Z niejakim zdziwieniem, ale i zainteresowaniem przyjęła przekazany jej notatnik Lamarantiena i zaczęła go ostrożnie oglądać.

Spojrzała na napisane cyrylicą zdanie, ale na jej twarzy nie odmalowało się zrozumienie. Spróbowała spojrzeć na to bokiem potem do góry nogami. Podniosła wzrok na psionitkę, po czym wróciła do zeszyciku. Zamknęła go i zaczęła przewracać strony, przesuwając oczami po wierszach. W końcu wróciła do zdania "Opowiedz mi proszę o sobie" i przekręciła notatnik poziomo, zasłaniając kartkę drugą połową przed Natalie. Rzuciła jej podejrzliwe spojrzenie, po czym przyjrzała się długopisowi.

Przez chwilę po prostu się w niego wpatrywała, ale najwyraźniej podjęła jakąś decyzję, gdyż chwyciła go wychudłą piąstkę. Posłała jeszcze jedno spojrzenie żołnierce, po czym zaczęła pisać. Na jej twarzy odmalowało się skupienie aż koniuszek języka wyszedł jej z boku ust.

Na oko mogła mieć dwadzieścia, może dwadzieścia kilka lat. Fizycznie mogły być nawet rówieśniczkami, jednak albinoska wyglądała teraz jak mała dziewczynka pochylona nad zadaniem domowym z przedszkola. Nevarez póki co ciężko było określić czy przyczyną jest faktyczne mentalne zacofanie, odzwyczajenie, czy może umysłowa degeneracja.

Po całej minucie albinoska skończyła i pokazała jej rezultat, unosząc otwarty notatnik ku Natalie. Dużymi, topornymi i chwiejnymi literami alfabetu łacińskiego napisano tam:
SISTER
Kobieta uśmiechała się szeroko, promieniejąc z dumy. Przyjrzała się uważnie psionitce, oczekując na jej reakcję.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 6:26 pm

No cóż, myślę że powrót nie będzie koniecznie taki znów trudny. Jednak ta "rozmowa" może być trudniejsza niż myślałam. Reaguje bardzo emocjonalnie, niczym kilkuletnie dziecko. Chyba, raczej nieszczególnie lubię dzieciarnię więc nie mam pewności. Tyle pamiętam o nich co z zajęć.

Natalie skinęła lekko głową z uśmiechem przechodząc na angielski.
- Yes, in some manner. I wrote there "Please tell me about yourself"
Uznała jeszcze że warto puścić oko do albinoski, konkretnie krwistoczerwone. Zapewne do niego się odnosiła.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 6:59 pm

Mam nadzieję, że nie. Dzieciaki są kapryśne, co jak się obrazi i zdecyduje urwać nam łeb?

Albinoska wyraźnie ucieszyła się, że Natalie doceniła jej wysiłki. Następnie przekręciła głowę w drugą stronę, skupiając się na następnych słowach Nevarez, wyglądała na zadowoloną, że ta przeszła na angielski. Mrugnięcie przyjęła z zadowoleniem, ale ciężko było powiedzieć, czy dotarła do niej jakaś specjalna wiadomość.

Wydęła popękane usta, przekręciła kartkę i gryzmoląc z wysuniętym językiem, napisała coś na drugiej stronie. Podniosła do oczy psionitki napis:
TELL WHAT
Po czym wróciła do poprzedniej strony i pod napisem zrobiła dopisek o połowę mniejszymi literami. Głosił teraz:
SISTER KNOW ALL

Czy mi się wydaje, że... ta osoba, myśli, że naprawdę jesteś jej siostrą? Nie wiem, czy powinnam czuć się urażona, czy nie. Przecież nawet po ciężkim treningu, gdy zaczynałyśmy się uczyć sztuk walki, nie wyglądałyśmy nawet zbliżenie podobnie! żachnęła się Nya.

Tymczasem albinosce najwyraźniej spodobało się pisanie, bo przeszła na nową stronę i literami o połowę mniejszymi od pierwotnych, mniej więcej równymi i prawie nie chybotliwymi napisała:
FEEL OK? HUNGRY?
Co także podsunęła pod nos Natalie, choć tym razem nie czekała na aprobatę, tylko przyglądała jej się uważnie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 7:25 pm

Myślę że raczej chodzi o same oczy, niewiele osób ma krwistoczerwone czy elektrycznie niebieskie. Nie wspominając już o posiadaniu obydwu różnych. Ale zdaje się że tak właśnie myśli. Chociaż nie sądzę by problemem było ewentualne zagrożenie, tuż przed twoim przebudzeniem to mógł być problem. Ale teraz jesteśmy niemal w szczytowej formie. W przeciwieństwie do niej. Wygląda jakby ledwo żyła.

Z uśmiechem obserwowała albinoskę szacując jej stan psychiczny, odpowiadając na jej pytanie odezwała się ;
- I'm fine, thanks. I've already ate this night. - nagle jakby ją coś tknęło, przeczesała włosy niby odruchowo licząc na to że natrafi na znajomy kształt kaszkietu.
Niezależnie od efektu odezwała się ponownie.
- Sure sister know all, but still long time no see. What were you doing' all these years. Remember Dymitra Rocheva, Katya?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Paź 22, 2011 7:47 pm

Albo jakby dopiero co wstała z grobu. Dodała Nya. Wydawała się nieprzekonana co do ewentualnego starcia.

Natalie miała poważne problemy z oszacowaniem stanu albinoski, który spełniał wiele kryteriów na raz, ale nie mogła się pozbyć wrażenia, że rozmawia z jakąś formą zewnętrzną tej kobiety, że w jej umyśle są jakieś potężne bariery skrywające część jej jaźni. Trauma? Degradacja mózgu? Leki?

Kaszkietu niestety nie było, musiał spaść w którymś momencie lotu. Kobieta skinęła głową w stylu "jak chcesz", gdy psionitka odmówiła jedzenia. Następnie pokiwała energicznie głową, przyznając, że nie widziały się całe lata. Jednak, gdy dotarła do nazwisk z książeczki znalezionej w mieszkaniu i zdjęcia, na twarzy anielicy nie odmalowało się zrozumienie.

Przez chwilę się zastanawiała nad czymś, a potem zaczęła pisać. Jej pismo stopniowo stawało się coraz lepsze, jakby przypominała sobie jak się właściwie powinno pisać. Nevarez zauważyła, że nawet chwyciła długopis tak jak się powinno, zamiast trzymać go w garści niczym kij. Wyraz ogromnego skupienia pozostał na bladej twarzy, ale koniuszek różowego języka był ledwie widoczny.

A potem zaczęła pokazywać wyniki swojej pracy Natalie. Dobrze, że jej literki były zaledwie dwukrotnie większe od normalnych, bo inaczej szybko skończyłby im się niewielki notatnik. Zaczęła od:
YES LONG TIME NO SEE
Potem dodała:
WE WERE SMALL GOT BIG

Albinoska zastanowiła się głębiej, przygryzając koniec długopisu, spojrzała w sufit na przeciskające się smużki i jakby doznała olśnienia:
I WAS LOOKING FOR YOU
ALWAYS WAITING

Uśmiechnęła się zadowolona, ale zaraz spochmurniała i zabrała się do energicznego bazgrania.
KATJA NO!
ME LEAH

Pokazała jej ostatnie zdania z wyrzutem. Rocheva w ogóle pominęła.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Paź 22, 2011 8:10 pm

Zastanawiam się co teraz z nią zrobić, można ją niby zabrać do mieszkania i jak sądzę wyleczyć z tej traumy którą chyba ma, jednocześnie likwidując problem znikających sołdatów chyba. Okazyjnie z dzieciakiem Gorbowa możnaby zrobić krótką piłkę poprzez konfrontację... Problemy to to że rzuca się w oczy bardziej niż ja, tyle że w negatywnym sensie raczej. I to że trudno przewidzieć obecnie co zrobi. Ech, jak myślisz?

Natalie przywołała na usta lekko rozbawiony uśmiech.
- No silly, I remember your name. I was asking if you remember person named Katya Dymitra Rocheva. Though, you surely remember our surname, right Leah?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 3 z 16 Previous  1, 2, 3, 4 ... 9 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach