[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 15 z 16 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 16, 2012 11:15 pm

- Doprawdy? Coś podobnego - Fyodor uśmiechnął się uprzejmie. - No cóż, w takim razie, ku chwale NRS, co pani kapitan? - zagadnął. - Co prawda nie lubię tracić czasu, ale poczekamy sobie tu chwilę - po czym zaczął odlicząć: 1... 5...
- Panie kapitanie, naprawdę myślę, że... - zaczął jeden ze stojących obok żołnierzy, wyraźnie spanikowany.
- Zamilknijcie, żołnierzu, bo się pomylę. Jeśli będzie mnie interesowało wasze zdanie to o nie zapytam. Gdzie to ja byłem? A tak, 10...
Kilkoro innych spojrzało po sobie i zaczęło się nonszalancko cofać.
- Jestem pod wrażeniem waszej sprawności panowie, pięć kilometrów w pięć sekund? Pozazdrościć... 15...
Natalie widziała, że więcej niż jeden z nich zamknął oczy, gdy kapitan doszedł do 15.
- 16, 17, 18, 19, 20... dobra, dość tego - westchnął Yuran. - Osobiście wątpię, żeby była tu jakakolwiek bomba, ale czujniki wagi? Na NRS? Naprawdę? - wywrócił oczami i spojrzał po swoich ludziach, otwarcie okazujących ulgę, że żyją. - Banda idiotów - warknął - nie wierzę, że was w ogóle przyjęli na służbę... dobra, wy dawaj, skuć ją. A wy pilnować, żeby nie zrobiła nic głupiego. Jak choćby spojrzy krzywo, to kulka w łeb i do śniegu - dodał dla jasności.

Dwóch żołnierzy zbliżyło się do agentki od tyłu. Oczywiście nawet bez mocy mogła ich bez problemu obezwładnić, ale czterech innych celowało w nią z kilku metrów i uniknięcie postrzału w tej sytuacji było mało prawdopodobne.
Gdyby oczywiście debil nie odwrócił się, wydawszy rozkazy i oczekując ich spełnienia. Nadal była szybka jak żmija. Rzuciła się do przodu, używając Comety jako bariery przeciwko dwóm z celujących w nią i licząc, że pozostała dwójka nie zdąży przycelować. Widziała jak lufy podążają jej torem, jak palce naciskają języczek spustowy... ale ona już była za Fyodorem, a pomimo zmęczenia nie tylko była piekielnie szybka jak na człowieka, ale i silna. Jedyną sekundę zajęło jej założenie dźwigni kapitanowi, przewrócenie go na ziemię, i przykucnięcie plecami do Comety. W ten sposób zyskała metalową tarczę za plecami, żywą tarczę przed sobą i karabin w tej ręce, którą nie sprawiała bólu Yuranowi.

Do dwóch celujących w nią żołnierzy dołączyli ich koledzy zza samochodu i ci którzy mieli ją związać. Otoczyli ją półkolem i co drugi przykląkł. Widać było, że palce ich świerzbią, ale nie mieli bynajmniej czystego strzału.
Robi się coraz ciekawiej... westchnęła Nya.
Natalie kazała wezwać dowódcę tego burdelu.
- To nie będzie konieczne. Już tu jestem – powiedział mężczyzna, któremu żołnierze natychamiast ustąpili miejsce w kręgu. Nevarez nie była zaskoczona, nieprzyjemna aura blockera nasilała się z każdym jego krokiem.
Do przyjęcia dołącz wielką szklanicę pełną aspiryny, co? rzuciło jej drugie ja masując skronie jak podczas migreny.
- Porucznik generał Arkadij Kiriyenko – przedstawił się mężczyzna. Mógł przekroczyć właśnie pięćdziesiątkę, włosy pokrywała mu stalowoszara siwizna, tak samo krótką brodę na twarzy. Zmarszczki i ogólny stan skóry też wskazywały na wiek, ale trzymał się prosto. Ubrany był w czarny, wojskowy szynel narzucony na mundur i proste, wojskowe buciory. Natalie zauważyła, że lewą rękę ma jakby na stałe przymocowaną do tułowia, podczas gdy prawa była nieproporcjonalnie umięśniona w stosunku do masy ciała. Trzymał w niej szklanicę z rżniętego szkła, wypełnioną czymś mętnym. Alkoholowy smród docierał do niej nawet z kilku metrów. Łyknął z niej płynu. - Powiem ci tak, mała psionitko. Zasadniczo masz dwa wyjścia. Wyjście numer jeden: puścisz Fyodora i pogadamy jak cywilizowani ludzie, którymi udajemy, że jesteśmy. Wyjście numer dwa: sprawię, że mózg ci wypłynie uszami. Podpowiedź: kapitan to dobry chłopak, a ja nienawidzę psionitów – dodał i pociągnął kolejny mały łyczek.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Sty 17, 2012 12:31 am

Biedny Fyodor, pchnięty z dużą siłą, nieomal złapał równowagę. Ostatecznie jednak poleciał twarzą prosto w śnieg, pod stopy kolegów.
- Jaka cywilizacja, taka rozmowa - stwierdził filozoficznie porucznik generał - choć biorąc pod uwagę, do kogo tu celujemy, to, że nie strzelamy klasyfikuje się jako pełen savoir-vivre. Mniejsza, opuśćcie broń chłopcy - rzucił, a żołnierze natychmiast posłuchali. - Rozkujcie też naszych przyjaciół, w końcu byłoby im niewygodnie, gdy pojadą z nami z własnej, nieprzymuszonej woli.

Żołdacy zajęli się rozkuwaniem pozostałej trójki, dwóch podeszło, żeby wywlec Sevena. Gdy natomiast Natalie wspomniała o blockerach, Kiriyenko wyraźnie się zdziwił.
- O czym ty bredzisz, dziecko? - spojrzał zrazu na P7 i najwyraźniej dodał dwa do dwóch. - Podejdźcie mi tu z tym - rzucił do dwóch żołnierzy uginających się pod ciężarem zabójcy.
- Ale ciężki... - jęknął jeden z nich.
Arkadyj obszedł ich, oglądając sobie mordercę, a w końcu stanął przed nim i przysunął twarz do jego twarzy. Przez chwilę wydawało się, że Seven nagle ocknie się, ale oczywiście neurotoksyna wciąż działała.

Dowódca wyprostował się i pociągnął łyk ze szklanki, jednak zamiast połknąć, przepłukał sobie usta i wypluł zawartość w śnieg. Rzucił psionitce zaintrygowane spojrzenie.
- Coś takiego, zaczyna naprawdę mnie interesować co masz do powiedzenia, mała psionitko. Zapraszam do siebie. Gwarantuję, że twoim przyjaciołom nic się nie stanie. W końcu wszyscy jesteśmy po tej samej stronie, jedna wielka szczęśliwa, pokręcona rodzina, nieprawdaż?

Może Lux? Nefrytowe Plaże muszą być obłędne o tej porze roku. Trzydzieści pięć stopni, szum wody, mroźny drink w ręce i paru przystojniaków w samych kąpielówkach... może nawet mogłybyśmy spotkać się z Ayą na taki babski wypad, albo coś...

Pozostali zostali rozkuci i skierowani do parkujących terenówek. Hunter przekazał jej w paru gestach: "idealne opanowanie i spokój" podkreślone krzywym uśmiechem.
Obie grupy wojskowe porozumiały się poprzez placyk i zaczęły zbierać do odejścia. Porucznik generał czekał przy środkowym wozie, pozwolił jej wsiąść pierwszej, choć jak się okazało nie miało to wiele wspólnego z uprzejmością: przy miejscu które zajął umieszczony był plastikowy stojak na szklankę z resztką mętnego płynu. Rozległo się mnogie trzaskanie drzwiami.

- Jedziemy do domu - rzucił do kierowcy, po czym spojrzał na Natalie. - No dobra, przykułaś moją uwagę. Nieprzytomny człowiek niemalże nie wydziela sygnatury, ale przyznaję, że było tam... coś. Coś co można by uznać za aurę blockera - odstawił szklankę. - W dodatku twoja sygnatura... jeśli się przypatrzeć, zdradza pewne ślady, które można by uznać za rany po ataku blockera. Tylko, że to niemożliwe. Akurat wiem z całą pewnością, że nie stawiłaś się łaskawie na wezwanie, a na NRS nie ma innego blockera niż ja - powiedział, ale w obliczu faktów zabrzmiało to niemalże jakby chciał, żeby mu zaprzeczyła.

Pojazdy zaczęły cofać i po chwili znaleźli się na ulicy, choć przez przyciemniane szyby niewiele było widać.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Sty 17, 2012 1:50 am

- Zaraz, zaraz, chwileczkę. Chwilowo pomijam wątek wrogiego szpiega podszywającego się pod oficera armii NRS, ale z pewnością do tego wrócimy. Póki co muszę to sobie ułożyć, bo chyba nie do końca rozumiem.
Porucznik generał zamyślił się, pocierając zdrową ręką tą przymocowaną do tułowia, jakby było mu w nią zimno. Spojrzał przez przyciemnione szyby.
- No proszę, może mamy ze sobą więcej wspólnego niż myślałem. Do tej pory myślałem, że jesteś zwykłym szpiegiem, dywersantką. A ty myślisz, że ja mam coś wspólnego z tym twoim pseudo-blockerem? Poza tym zdajesz się gubić w zeznaniach, psionita i blocker w jednym? Nie rozśmieszaj mnie - zmarszczył oczy i pochylił się ku niej.
- To fascynujące, że walczyłaś z blockerem, ale najwyraźniej umyka ci istota problemu. Pojmujesz czym w ogóle jest blocker? Albo czemu tak nienawidzę waszego gatunku? Blocker to pomyłka.
Potarł brodę i wyprostował się.
- Nawet dzisiaj, prawie pięćdziesiąt lat później pamiętam dzień, w którym stwierdzono u mnie potencjał psioniczny. Byłem taki szczęśliwy! Naukowcy nafaszerowali mnie opowieściami o waszych "cudownych" zdolnościach. Co prawda urodziłem się z tą ręką, ale hej, co znaczy jedna ręka w porównaniu z niemal magicznymi zdolnościami, prawda? Dlatego nie poddawałem się i trenowałem, choć nie byłem w stanie zrobić najprostszej z tych waszych sztuczek, mimo całego "potencjału". Jajogłowi też byli skołowani, ale nie dziwię im się, sprzęt mieli do dupy, a blockerzy są bardzo rzadcy. Wiesz jakie są statystyki? Jeden na sto tysięcy ludzi jest psionitą. Jeden na tysiąc psionitów jest blockerem. Przy czym oczywiście większość umiera... pamiętam ten dzień, gdy wreszcie skapnęli się o co chodzi.

Sięgnął po swoją szklankę i wlał w gardło resztę zawartości.
- Fachowy termin to "negatywny psionita". Człowiek, którego jedyną umiejętnością jest blokowanie i niszczenie mocy innych psionitów. To wszystko, zamiast cudów dostałem to... - dotknął się w skroń. - Ale oczywiście wiąże się to ze schorzeniami, wadami... no i oczywiście bólem przy używaniu. Żadnych korzyści, same wady. Nie mów mi więc o psionitach i blockerach w jednym. Jestem nawet skłonny uznać, że ktoś mógłby chcieć stworzyć sztucznego blockera, cholera mam niby dowód w bagażniku, ale coś takiego jest fizycznie niemożliwe. Jak ci się wydaje, geniuszu, co dostajesz wkładając dwie zwalczające się zdolności do jednej głowy, oprócz gąbczastej brei?

Sam pomysł najwyraźniej irytował dowódcę.
- Nie wiem, co ci się wydaje, że wiesz, ale pierwsze słyszę o czymś takim. Przy czym od razu dodam, że owszem, przeprowadzano na mnie masę eksperymentów gdy byłem dzieciakiem, a większość tych tutaj sprzedałaby własną matkę, gdyby mogłaby na tym zarobić. Mogliby nawet ściągnąć czyiś kod z innej części galaktyki, kto wie. Ale psionita i blocker w jednym? - nie mógł przeżyć tego pomysłu. Sięgnął pod fotel i wyciągnął stamtąd całą butelkę tego płynu i dolał sobie. - Albo to kiepski żart, albo kiepskie kłamstwo, sam nie wiem, które...

Spojrzał na agentkę jak na uosobienie migreny.
- Nie wygląda na to, że łżesz jak pies, a szkoda. Sprawa byłaby prostsza. A o co chodzi z tym psionitą i płonącym miastem? Wydaje się dość istotny, a pierwsze słyszę... aha – pstryknął palcami. - Kierowca, dopilnuj, żeby odstawili tą Cometę na parking, dobrze?
- Oczywiście, panie poruczniku generale.
- Swoją drogą, wygłaszasz sporo gróźb jak na kogoś, kto jest niebezpiecznie blisko granicy mentalnej integralności. Na czym...? A, moja wyimaginowana krucjata przeciwko komuś. O co w tym chodzi?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Sty 17, 2012 9:51 am

- Otrzymasz psychotycznego debila z obsesją na punkcie reprodukcji którego masz w bagażniku - Nevarez mruknęła pod nosem, po czym już głośniej dodała.

- Jeżeli chodzi o moją mentalną integralność jestem z niej całkiem zadowolona, i nikomu dotychczas nie wyszły na zdrowie próby zakłócenia tej integralności. Właściwie to moja nienawiść do blockerów jest bardziej praktyczna, nienawidzę tego dupka z bagażnika, wywarł fatalne pierwsze drugie i trzecie wrażenie poprzez swoje zachowanie, głupotę i obrażanie mnie. Przeciwko tobie na razie nic nie mam, wykazujesz się inteligencją i wysoką kulturą osobistą, w porównaniu do tego tam - wskazała gestem dłoni na bagażnik - W każdym razie będzie potrzebne długie tłumaczenie jak sądzę - Natalie westchnęła - Nie mówię że ten psychol z bagażnika jest przerażająco inteligentny czy bystry, fakt faktem przełączał się między sygnaturą blockera i psionity. Wierz lub nie, nie mam w zwyczaju chronić osób które chcę zabić, i nic nie zyskuję na tym że uznasz moje słowa za kłamstwo. Szczerze to było moje pierwsze spotkanie z jakimkolwiek blockerem, więc nie będę się wypowiadać na temat prawdopodobieństwa istnienia tego cielska w bagażniku, mnie wystarczy że jest. To i tak za dużo jak na mój gust. - agentka zabębniła palcami po podłokietniku - Jeżeli chodzi o płonące miasto to jedna z możliwości zaledwie. Mówisz że naukowcy zrobili ci nadzieję na cuda, pytanie czy byli w stanie ci powiedzieć jak to wygląda w praktyce? Nie? O rany... to będzie dłuuga rozmowa - Nevarez pokręciła głową z westchnięciem - Dobra, od początku. Są cztery elementy rzeczywistości na które można wpływać czas energia materia i przestrzeń. Rzeczywistość sama w sobie składa się ze strumieni czasowych w których wydarza się wszystko co wydarzyć się może. Mogę przeglądać te strumienie czasowe jeśli zechcę, zmieniać je. Oczywiście to kosztuje zależnie od tego jak daleko chcę wyjrzeć w to co może się wydarzyć albo cofnąć... jak już mówiłam jedna z możliwości jest taka że ci idioci, albo ten idiota nie wiem czy ten drugi "blocker" to nie jest klon tej łajzy z bagażnika... zaatakują złą osobę powodując zniszczenie miasta w trakcie walki. A wbrew pozorom słyszysz jak sądzę co drugi dzień od dobrych siedmiu lat o tej osobie. Mieszkańcy określają ją jako "Śnieżnego anioła" ze względu na kolor skóry i specyfikę manipulacji przestrzenią czy tam materią przez którą przemieszcza się w powietrzu z czymś w rodzaju skrzydeł. Wiąże się z sytuacją oczywiście kilka złych wiadomości, jak choćby to że częściowo przez strach czy głupotę kilku żołnierzy którzy zaczęli strzelać do tej osoby gdy tylko ją zobaczyli zamiast zostawić w spokoju... no cóż nie masz co liczyć na jej negocjacje z wojskiem. Jedyną osobą która jest w stanie z nią porozmawiać tak naprawdę to ja. Wiem oczywiście dlaczego, ale nie jest to aspekt sprawy który chcę omawiać. Jeżeli potrzebujesz zobrazowania zagrożenia.... to wyobraź sobie chmurę zagęszczonego wodoru, gdzieś tak wielkości tamtego budynku, chmurę która ma wybuchnąć, a w międzyczasie dorzuć do tego topiące się budynki i płonących żywcem ludzi. - Nevarez wskazała dłonią odpowiadający rozmiarom chmury z wariacji strumienia czasowego budynek po czym poprawiła kołnierz płaszcza i wyciągnęła z kieszeni ID Evansa. Przez chwilę nic nie mówiła po czym rzuciła głosem osoby nieprzyzwyczajonej ewidentnie do takich wypowiedzi.

- Co do kwestii twojej sytuacji, tej całej historii z ćwiczeniem i zawiedzionymi nadziejami... Współczuję, to nie mogło być w najmniejszym stopniu przyjemne. Na pocieszenie możesz stwierdzić że u zwykłych "nienegatywnych" psionitów też występują wady i schorzenia. Na ogół. - odkaszlnęła - Taaak, może teraz kwestia tożsamości gościa w bagażniku, co? Trudno powiedzieć, ale domyślam się jak przybył do Kosmogradu. Tydzień temu do NRS przybyła śpiewaczka Gaja. Z oddziałem Ultima Legione dla ochrony i skrzynią, skrzynią która z tego co mi wiadomo ominęła procedury celne, innymi słowy nikt nie zbadał jej zawartości. Dupek z bagażnika określa się mianem Prototype Seven. Przypuszczam że płaszcz który nosi ukradł właścicielowi - pokazała Kiriyenko dokumenty Evansa - Prawdopodobnie go zabił. I tutaj pojawia się kilka możliwości. a) zabójstwo miało miejsce przed przybyciem do NRS, więc cała ekipa "Ultima Legione" to podpucha, podobnie jak śpiewaczka, ewentualnie ona może z nimi współpracować b) ktoś na NRS chciał by dostarczyć mu tego typka z bagażnika, i to on był w tej skrzyni którą wspaniałomyślnie ominęła kontrola celna... co wskazywałoby na to że za obecność tego typa jest odpowiedzialny ktoś z rządów NRS... Hmmm...może był to Woodland, jako jedyny praktycznie został pominięty na liście celów tego wynaturzenia z bagażnika. W każdym razie, wypadałoby też znaleźć pozostałe 2 osoby z listy. Młodego Gorbova i porucznika Nosova, którego może już znaleźliście w barze hotelu Astoria. Jeśli zależy ci na czystości roboty bez podejmowania ryzyka stracenia więcej osób niż już zabił ten debil którego obezwładniłam mogę się rozejrzeć, ale wolałabym żebyś przez zaskoczenie nie zwolnił swojej sygnatury. Tak w ogóle to według planu już mnie tu nie powinno być, na dobrą sprawę mam urlop, albo emeryturę. Albo coś w każdym razie nie pracuję, więc kwestia określania mnie jako wrogiego szpiega jest nie na miejscu, zgoda to mój zawód, zgoda mam takie a nie inne dokumenty z przyzwyczajenia. Ale prawda jest taka że pierwotnie nie miałam najmniejszego zamiaru mieszać się w sprawy NRS, tylko załatwić swoje prywatne. Wy na tym tylko zyskalibyście przez wyeliminowanie starego zdrajcy sprzed dwudziestu lat, a ja bym zaraz potem zniknęła ot, tyle. Ale jak widać ten strumień czasu w którym jesteśmy woli bardziej "urozmaiconą" hierarchię zdarzeń. W każdym razie... To jak, chcesz znaleźć ostatnie osoby z listy jakie zostały czy nie, czy może już je znaleźliście gdy walczyłam z tym idiotą z bagażnika?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Sty 17, 2012 7:31 pm

Na samą myśl o Sevenie, Natalie czuła ogień płynący z ugryzienia i rozlewający się lawą po całym krwiobiegu. W brzuchu ktoś rozpalił jej żar, serce pulsowało gdzieś pod czaszką i omal nie zwinęła się w kulkę z wrażenia. Z drugiej strony mogło mieć to coś wspólnego z legionem pająków, które wspinały się po jej plecach na małych, kosmatych nóżkach. Otrząsnęła się z majaków i zdała sobie sprawę, że generał rozchyla jej kołnierz i przypatruje się ranie.
- Mam nadzieję, że da się z niego wyciągnąć coś sensownego, ludzie którzy gryzą innych ludzi zwykle nie mają do powiedzenia nic czego warto wysłuchać – porucznik generał zabrał rękę, a Nevarez wspomniała usta zabójcy i ich okolice, umazane krwią, jej krwią. - Kierowca, zmiana planów. Jedziemy do kosmoportu, zasygnalizuj pozostałym, żeby jechali za nami, oprócz Comety.
- Tak jest!

- W kosmoporcie trzymamy trochę sprzętu do przesłuchań – wyjaśnił agentce – tylko tam cokolwiek chce działać.
Dowódca zamilkł zamyślony, słuchając jej relacji. Gdy skończyła, powiedział:
- Teorię znam – skinął głową – oczywiście tylko teorię. Choć osobiście uważam, że to to samo co ja robię, tylko na odwrót. Choć może nie? Niby wiem, że istnieją tzw. Cztery Jedności, ale dla mnie to nie ma znaczenia, jak kolory dla daltonisty, tylko jeszcze mniej. Blocker po prostu niszczy, bez różnicy co – wzruszył ramionami. Gdy wspomniała o Leah w jego oczach rozbłysło rozpoznanie, ale zaraz zastąpiło je niezrozumienie.

- Ach, Anielica. Udało mi się nie myśleć o niej od jakiegoś czasu – odetchnął głębiej. - Abstrahując od waszych tajemniczych kontaktów, to kolejna sprawa, która nie trzyma się kupy. Gdy pojawiła się znikąd jakieś siedem lat temu, po pierwszych incydentach góra zatrzęsła portkami, obawiając się strat materialnych i zmniejszenia zysków. Kazali mi więc ją wytropić i zabić, no bo rozumiesz, co ich to obchodzi jak, jeśli załatwi to problem. Spędziłem na obserwacji kilka tygodni, dochodząc ostatecznie do wniosku, że prawdopodobnie byłbym w stanie ją obezwładnić, przy okazji zmieniając sobie mózg w papkę. Uprzejmie więc powiedziałem, żeby mnie pocałowali, tam gdzie nawet Brama nie sięga – uśmiechnął się lekko, po czym podjął – oczywiście nie przyjęli tego lekko i zaraz chcieli wynająć kogoś, żeby Anielicę sprzątnąć... tyle, że wynajęcie profesjonalnych zabójców kosztuje krocie. Wysłanie regularnej armii niewiele mniej. Sęk w tym, że mijały miesiące kalkulacji zysków i strat, a nic się właściwie nie działo. Anielica latała sobie w tą i w tamtą, czasem znajdowaliśmy rozszarpane kowce, czasem jakiś patrol miał pecha się na nią natknąć i ktoś zginął bądź zaginął. Jednak prawdę mówiąc, samo zimno powoduje wielokrotnie więcej szkód niż tak zwany Śnieżny Anioł. Nawet góra to zauważyła i dała sobie spokój, zamiatając całą sprawę pod dywan. Podstawowe pytanie brzmi więc: po co ktoś miałby sobie zadawać cały ten trud? - pokręcił głową. - Przyznaję, że bez twardego dowodu w bagażniku ciężko byłoby mi nawet zacząć to rozważać.

- Dzięki – skinął głową powoli, odnosząc się do jej współczucia. - Nie było to przyjemne doświadczenie, ale to stare dzieje, stare rany. Tyle, że czas nie leczy ran, nie ważne co mówią. Na szczęście mam to – poklepał się po uschniętym ramieniu – żeby mi przypominało, że nie ma nic za darmo, a każdy cud ma swoją cenę... nie, żeby była to jakaś prawda objawiona, ale ludzie to takie bestie, które lubią w coś wierzyć – wzruszył ramionami i przyjrzał się karcie identyfikacyjnej kapitana Ultima Legione.
- Taaak, zastanawiało mnie czemu Gaja się tu zjawiła. Ostatnio mało co ma sens: znana technomantka i gwiazda gwiezdnej sceny przyjeżdża z własnej woli na NRS? Ale jeśli miała tu coś przemycić, to wreszcie jakiś kawałek układanki pasuje do drugiego. Jestem pewien, że mogła sobie zażyczyć bagażu dyplomatycznego. Zgodzili by się dla samego prestiżu, a gdyby zaproponowała koncert charytatywny to jeszcze sami przepchnęliby jej ten bagaż przez kosmoport – westchnął. - Ile razy bym nie powtarzał, że bezpieczeństwo jest ważniejsze od pieniędzy... jakbym miał do czynienia ze stadem wiewiórek, albo chomików, których obchodzi tylko gromadzenie zapasów – gorzkie słowa nie pasowały do stanowiska zajmowanego przez Arkadyja, ale zasadniczo pasowały do jego osoby. Choć mogło dziwić, że ktoś tak pozbawiony złudzeń zajmował wysokie stanowisko w państwie istniejącym tylko dzięki pustym obietnicom i propagandzie.

- No dobra, ale coś mi tu nie pasuje. Jeśli „Prototype Seven” to jakaś prosta nazwa kodowa, to co się stało z One, Two i tak dalej? Chociaż może zwyczajnie skończyli jako bezkształtna masa tkanek... wciąż trudno mi uwierzyć, że ktoś był na tyle szalony, żeby nie tylko odgrzewać te stare eksperymenty z psionitami, ale i podnosić je na tak absurdalny poziom jak łączenie oby typów psionicznych. Cholera, właściwie uwierzyć w szaleńców jest dość łatwo, ciężej uwierzyć, że naprawdę im się powiodło – skrzywił się – implikacje tego... - pokręcił głową. - No dobra, wszystko po kolei.

- Wpierw musimy przesłuchać to tam, dziwadło. Potem zdecydować jak rozprawić się ze śpiewaczką i ewentualnym spiskiem z tej strony. Przy okazji zapobiec niszczycielskiemu starciu całkiem szurniętej psionitki i jakiegoś wytworu wrogiej technologii wojskowej... takie właśnie dni przypominają mi czemu postanowiłem zostać alkoholikiem – co powiedziawszy wlał sobie do gardła resztę świeżej zawartości szklanki. - Szkoda, że Woodland połamał sobie kulasa, chętnie bym mu zadał kilka pytań. Co prawda nie wierzę, żeby miał z tym coś wspólnego, bo nie widzę w tym wszystkim zysku dla tej hieny, ale nie zaszkodziłoby – skrzywił się, zaraz jednak zdołał lekko uśmiechnąć.

- Plany planami, a fakty faktami – stwierdził w zasadzie bardziej życiowo niż filozoficznie. - W każdym razie rozejrzyj się za dzieciakiem, sekretarz się ucieszy. Aleks wspominał, że Gorbovie są załamani całą sytuacją. Czekaj, spróbuję ci pomóc...
Zamknął oczy i zaczął oddychać równo i głęboko. Z każdym wdechem, jego aura, wypełniająca całą przestrzeń terenówki i atakująca nadnaturalne zmysły agentki w pasywno-agresywny sposób, zaczęła się cofać, aż skłębiła się wokół Kiriyenki.
Natalie poczuła ulgę. Zauważyła, że wymęczona Nya mimowolnie zasnęła. Sama też nie odzyskiwała sił mentalnych, siedząc przy blockerze, ale lubiła wypełniać własne założenia. Skupiła się więc i wstąpiła do nurtu czasu. Głowę wypełniły jej na wpół rozmazane obrazy i wrażenia, gdy wariacje na temat jej życia zlewały się w jeden kalejdoskopowy mariaż przesuwany z dużą szybkością. Ruszyła do przodu, poszukując przyszłości, gdzie los jej i Ilyi Gorbova splatają się w jeden węzeł.

Gdy go znalazła, strumień jego życia się skończył. Obraz pojawił się i zatonął w strumieniu czasu: zobaczyła siebie jak stoi w śniegu, nad ciałem młodego człowieka. Ilya spoglądał w niebo, niewidzącym wzrokiem. Jego ciało zostało rozcięte na pół od lewego ramienia do prawej strony miednicy i leżało tak jak padło. Za nim leżał rozpruty plecak, pełen jednak nie książek, a jedzenia, picia w termosie i rozgrzewaczy. Widać było strzępy materiału, przypominającego koc, ale samego koca już nie. Wyglądało to tak, jakby chłopak przed kimś uciekał, ale w ostatniej chwili odwrócił się do ścigającego, tylko po to, żeby zostać przeciętym na pół. Zmarły ściskał coś w ręce, jakiś kawałek wyprawionej skóry, ale wyprawionej prosto i nieumiejętnie. Nevarez zdawała sobie sprawę, że czymś tu przyjechała i z kimś, ale nie wiedziała z kim, wiedziała za to mniej więcej gdzie jest: na wschód od Kosmogradu, nie tak daleko od kryjówki Leah.

Zalała ją fala nieprzyjemnej aury, wypłukując ją ze strumienia czasu. Wróciła do własnej głowy, wraz z nowym pulsowaniem pod czaszką. Byłoby łatwiej jej je zignorować, gdyby nie roiły się tam pszczoły. Musiała się zmusić, żeby odegnać od siebie obrzydliwe wrażenie stworzonek pełzających w jej korze mózgowej. Arkadyj pocierał skroń i grzbiet nosa, jego aura znowu rozlewała się wokoło.
- To dość ironiczne, że przeżycie najbardziej zbliżone do wstrzymywania oddechu najłatwiej wykonać oddychając głęboko – mruknął do siebie, po czym spojrzał na nią. - I co? - w czasie jak udzielała odpowiedzi, najwyraźniej dojechali na miejsce, bo samochód stanął. Ktoś zapukał do okna, które dowódca opuścił. Znaleźli się w jakimś garażu albo magazynie.
- Melduję, pani poruczniku generale, że przenosiny zostały zakończone – za oknem jakaś poruczniczka próbowała znaleźć kompromis między pochylaniem się do okna i staniem na baczność.
- Doskonale. Jest z nami reszta, oprócz Agrypina Nosova i Ilyi Gorbova, znaleźliście ich?
- Jeszcze nie, towarzyszu poruczniku generale.
- Porucznika znajdziecie w hotelu Astoria, ściągnijcie go tu. Chłopaka nadal szukajcie.
- Przyjęłam.
- Cofnijcie się, poruczniku.
Kobieta się odsunęła, a Kiriyenko wysiadł, pozwalając także wysiąść agentce.
- Akilino, zaprowadzisz tą tu kapitan do Dobrego Doktora, dobrze? Mamy dla niego pacjenta. Jakby chciała wziąć kogoś to może. Zaraz się tam zjawię, muszę wpierw czegoś dopilnować – powiedział do ich obu, po czym zwrócił się do Natalie – Wiesz, „Levchenko”, nawet mógłbym cię polubić, gdybyś nie przyprawiała mnie o migreny – rzucił z lekkim uśmiechem, po czym odszedł w głąb magazyny, zrazu obskoczony przez dwóch poddenerwowanych czymś wojskowch.

Pomieszczenie było spore i zapewne choć częściowo znajdowało się pod ziemią, z uwagi na brak okien. Z sufitu zwisały liczne, choć nagie żarówki, za to świecące prawdziwym, elektrycznym światłem. Pod ścianami poustawiano półki magazynowe zawalone różnorakimi skrzyniami i oprzyrządowaniem, stało tu też kilkanaście pojazdów, tak terenówek, transporterów jak i śniegołazów, także ich konwój oprócz Comety psycholożki. Samochody A/l stały w pewnej odległości od reszty, bliżej rampy wyjazdowej, zachowując odstęp od reszty należącej najpewniej do A/s.

Żołnierze się wypakowywali z samochodów i Natalie zaraz dostrzegła swoich towarzyszy, wyróżniających się z wojskowego tłumu. Dwóch łebków dźwigało też P7, ciągnąc jego nogi po betonie. Nevarez przez chwilę wydawało się, że Seven uchyla powieki, ale mogła to być tylko gra cieni. Musiała się zebrać do kupy i przestać machać uszami.
- Pozwoli pani za mną – zwróciła się do niej kobieta, wskazując ruchem głowy drzwi między stojącymi pod ścianą kontenerami. Naszywka na mundurze głosiła, że to porucznik Akilina Abramova.


avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Sty 17, 2012 9:54 pm

Nevarez potarła lewą dłonią skroń po czym mruknęła.
- Nie sądzę by się ucieszyli. Ilya Gorbov jest od jakiejś godziny martwy. I dla śmiechu nie został zabity przez tego tam debila w bagażniku tylko przez własną głupotę. A kazałam mu się trzymać od tej sprawy z daleka, ale nieee on wiedział lepiej - Natalie prychnęła - W każdym razie nie ma powodu by powiadamiać jego rodziców. Na oko jest jakieś 5% szans na to że problem zniknie a dzieciak będzie żył. Ale będę do tego potrzebowała samochodu, najlepiej tej Comety jednak. Mówiłeś że naukowcy naopowiadali ci o cudach, cóż ja zamierzam zrobić coś więcej. A mianowicie jeden załatwić. Chociaż po wszystkim dzieciak oberwie ode mnie za głupotę i sprawianie problemów - agentka fuknęła najwyraźniej zła że ktoś dobrowolnie z własnej nieprzymuszonej woli psuje jej statystyki dotyczące po pierwsze śmiertelności wśród pacjentów a po drugie nieskazitelności działań operacyjnych.

Gdy Kiriyenko powiedział swoje odpowiedziała jeszcze z krzywym uśmiechem.
- Zawsze są środki przeciwbólowe.

Skinęła głową w odpowiedzi na słowa porucznik Abramowej.
- Da, haraszo. Chcę tylko wziąć ze sobą Huntera Devine. I te tam nibyzwłoki - mruknęła wskazując ruchem głowy na ciągniętego P7 - Nie zamierzam dawać temu dupkowi najmniejszych szans na ucieczkę. Tyle i możemy iść.

Mówiąc to kazała swoim uszom się uspokoić i schować za włosami, jak przystało na dobrze wychowane narządy słuchu, zabójczo wyglądającej agentki specjalnej ogarniętej lekką irytacją i zmęczeniem. Oczywiście wszystko w zaciszu swojego umysłu. Okazyjnie pocieszyła się myślą że wyimaginowane owady można zawsze zabić równie wyimaginowanym insektocydem

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Sty 18, 2012 6:10 pm

Zanim Akilina zapukała, porucznik generał zdążył tylko lekko skinąć głową.
- Nie zwrócę ci za paliwo – zastrzegł, a potem upoważnił jeszcze panią porucznik do sprowadzenia pojazdu do kosmoportu.

- Oczywiście – Abramova wskazała na Devine'a i tragarzy P7, by zbliżyli się. Mary i Svietłana trzymały się razem, najwyraźniej niepewne co do rozwoju całej sytuacji.
Podszedł do nich Fyodor Yuran.
- Gdzie porucznik generał? - spytał.
- Poszedł do siebie. Wysłałbyś kogoś po tę Cometę? Ja muszę zaprowadzić naszych gości do Doktora – poprosiła Akilina.
- Tę którą dopiero co odstawiliśmy?
- Tę samą.
- No dobra, nie ma sprawy. Tylko wpierw znajdę jakieś lokum, dla tamtej trójki – skinął głową za siebie.
- Wielkie dzięki – pani porucznik uśmiechnęła się z wdzięcznością, a Yuran poszedł zająć się logistyką. - Pozwolą państwo za mną – zwróciła się do reszty.

Przeszli przez parking dla maszyn, weszli między wspomniane wcześniej kontenery. Jeden z żołnierzy usłużnie otworzył im spore drzwi załadunkowe, które jednakże chodziły gładko. Gdy przez nie przechodzili, rozległo się ciche parsknięcie. Wszyscy spojrzeli na Sevena, od którego dźwięk najwyraźniej pochodził, ale zabójca zwisał tak samo bezwładnie w rękach swoich tragarzy jak od początku.

Za drzwiami kryła się spiralna rampa samochodowa, opadająca pod niewielkim kątem w dół, przez to dłuższa niż mogłaby być dla wygody. Oznaczenia na ścianach głosiły, że wyszli z poziomu -1, minęli dwoje kolejnych drzwi i weszli do pomieszczenia poziomie -4. Tym razem Abramova musiała sobie sama poradzić ramieniem.

Weszli do czegoś czemu najbliżej było do nieślubnego dziecka szpitala i złomowiska. Po lewej stał rząd łóżek i urządzeń ewidentnie medycznej natury, jednakże po prawej panowała całkowita samowolna: sprzęty najróżniejszych kształtów, rozmiarów i zastosować leżały gdzie popadnie bez żadnego porządku, czy sensu. Na środku, nieco z prawej stały trzy stoły robocze, równie zawalone co reszta pomieszczenia, a nieco bardziej po lewej ustawiono spory, metalowy fotel, który przypominał odlegle stołek dentystyczny. Ale oczywiście nie takie było jego zastosowanie.

Oświetlenie nie było najlepsze, ale dostrzegli wstającą, białą postać. Mężczyzna w pobrudzonym kitlu laboratoryjnym spojrzał na nich dobrodusznie zza okularów. Był po czterdziestce, może nawet pod pięćdziesiątkę, niższy niż przeciętna. W ręce trzymał okrwawiony skalpel.
- Doktorze, przyprowadziłam panu gości na polecenie porucznika generała. To pani kapitan Nadya Levchenko, a to pan Hunter Devine.
- Hmm? A świetnie, świetnie, miło poznać – mężczyzna wyciągnął skalpel do Natalie, ale zaraz spostrzegł gafę i przełożył narzędzie. - Przepraszam, właśnie jadłem – wskazał na talerz z soczystym stekiem. - Jak mówiłem, miło poznać, doktor Vasili Juszczenko, choć wszyscy tu nazywają mnie po prostu doktorem – uścisnął obojgu ręce. - Czujcie się jak u siebie w domu. Usiądziecie?
- Wpierw wolelibyśmy jego posadzić – wtrącił się Hunter.
- A tak, oczywiście. Posadźcie go tu chłopcy.

Tragarze zaciągnęli Sevena na fotel i z ulgą go na nim zostawili. Zajęli się mocowaniem stalowych zaczepów. Zadziwiająco wielu zaczepów, najwyraźniej budowniczy tego fotela nie chciał, żeby ktoś sobie z niego wstał.
Akurat skończyli wiązanie, gdy Natalie wyczuła zmianę w atmosferze pokoju. Zmianę, którą tylko ona wyczuła. Reszta zwyczajnie zobaczyła jak P7 otwiera oczy i unosi z trudem głowę. Potoczył po nich mętnym wzrokiem. Wydał z siebie coś co mogło być pogardliwym prychnięciem.
- Bunch of utter fools... - wymamrotał. - You should've killed me... - spróbował ponownie, ale najpewniej nie odzyskał w pełni kontroli nad mięśniami. - You're all fucking dead, a room full of deadmen... - znowu parsknął, po czym potrząsnął głową. Spróbował skupić wzrok i spojrzał na Natalie. - Give me water, woman – rozkazał. - Fucking neurotoxin, shit...

Nevarez zauważyła kątem oka jak Hunter obraca w ręku sztylet o cienkim ostrzu.
- Dziękuję wam, chłopcy. Jesteście wolni – Vasili zwolnił dwóch tragarzy, którzy skinęli głowami, zmachani po targaniu ciężkiej dupy mutanta, po czym wyszli. - Zaczynamy? - doktor spytał niezobowiązująco.
- Porucznik generał zaraz przyjdzie – podpowiedziała Akilina.
- Ach... oczywiście, oczywiście. Państwo mi więc wybaczą – rzucił, przysiadając do biurka i wracając do przerwanego posiłku.

Choć zabójca obudził się zadziwiająco szybko, efekty neurotoksyny jeszcze nie ustąpiły. Aura blockera, która powróciła wraz z pobudką P7, rozlewała się po pomieszczeniu bezwładnie i zasadniczo bezcelowo. Z góry zaczęła zbliżać się druga aura, w której Nevarez rozpoznała Arkadyja Kiriyenko.
Ugryzienie przestało krwawić jeszcze zanim wsiedli do samochodów w parku, ale bynajmniej nie przestało irytująco pulsować bólem. Teraz jeszcze zaczęło swędzieć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Sty 18, 2012 6:57 pm

Natalie nie czekała aż zabójca odzyska sprawność, wyszarpnęła zza pasa nóż i jak gdyby nigdy nic podeszła do przykutego szybkim krokiem nóż lekko osadziła ostrzem w skórze głowy P7 w rejonie który wedle jej wiedzy zwykle w głównej mierze odpowiadał za zdolności psi. Potem bezceremonialnie wbiła nóż w czaszkę i mózg dbając o to by nie naruszyć przypadkiem fragmentów odpowiedzialnych za odczuwanie bólu, bądź nie spowodować co gorsza przedwczesnej śmierci. W razie potrzeby poprawiła zabieg.

- Oh, all in due time "darling"- Nevarez roześmiała się cytując P7 - I will kill you of course, it will be my pleasure although before that will happen I have to show you all levels of hell and pain. And you WILL answer my questions. But for now... I am afraid I have to remove those teeth of yours. I don't like them. - i z tymi słowy Natalie ścisnęła mięśnie żuchwy P7 od zewnątrz wymuszając otwarcie ust, zerwała z szyi drugi nóż pierwszy zostawiając w głowie zabójcy. Wcisnęła mu nóż do ust i poprzez prostą dźwignię wywichnęła mu żuchwę wyciągnęła nóż z jego jamy gębowej po czym wbiła go w jego udo, wcale niecelowo omijając tętnice i kości by zamiast nich zerwać podstawowe ścięgna.

Wyprostowała się by podziwiać swoje dzieło, skinęła samej sobie z zadowoleniem po czym ze swobodnym uśmiechem zwróciła się do lekarza.
- Doktorze Vasili, mogłabym prosić o jakiś przyzwoity pilnik... albo osełkę do noży? Muszę się odwdzięczyć naszemu drogiemu gościowi za jego jakże miłą prezentację siły zgryzu... Ach okazyjnie, jest pan może spokrewniony z majorem Lvem Juszczenko? - zapytała głosem uprzejmego zainteresowania zupełnie jakby nie wbiła przed chwilą facetowi noża w czaszkę i mózg i nie zamierzała piłować mu zębów. - W sumie przydałaby się też zapalniczka - mruknęła pod nosem obserwując P7.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Sty 18, 2012 8:13 pm

Natalie podeszła i przyłożyła nóż do miejsca w którym powinien znajdować się ośrodek mocy psi, a przy okazji i blockerskich. Pchnęła. Ostrze przecięło skórę, popłynęła ciemna krew, ale metal zatrzymał się na kości. Agentka włożyła w to dużo siły, ale wciąż nie uzyskała penetracji, tylko nóż zaczął drżeć jej w dłoni, grożąc ześliźnięciem się z kości.
Hunter stanął za fotelem P7, jedną ręką złapał jego głowę - tak czy siak unieruchomioną - a drugą położył na ręce Nevarez, dociskając ostrze. Czubek jeszcze chwilę balansowało na śliskiej powierzchni, aż dał się słyszeć trzask i metal przeszedł przez barierę, zagłębiając się w gąbczastej materii, milimetr po milimetrze.

Seven wygiął szyję i spróbował się szarpnąć, wydając z siebie coś pośredniego między jękiem a skrzekiem. Devine puścił rękojeść, gdy czaszka poddała się naporowi, a aura blockera osłabła i stała się chaotyczna, wątpliwe by mógł jej dłużej używać. Wiele więcej nie dało się zrobić byle nożem.

Zabójca spojrzał na nią. Zamierzał najwyraźniej sprawić jej sporo radości oporem.
- You dumb bitch... - zaczął, ale ona już naciskała mięśnie jego żuchwy. Były nieprawdopodobnie twarde, ale jak u każdego człowieka mimowolnie poddały się specyficznemu naciskowi punktowemu. Wcisnęła mu do ust koniec noża i nacisnęła. Morderca wydał z siebie zduszony jęk, któremu towarzyszyło ciche, mokre plaśnięcie kości wyskakującej ze stawu.

- Hmm - doktor musiał przełknąć kawałek steku zanim mógł odpowiedzieć. - Mam oczywiście dobry zestaw do piłowania niewielkich części maszynowych, ale nie dam wam, bo mi połamiecie. Gdzieś tu się wala kilka pilników do broni, możecie sobie ich użyć. Chłopcze, poszukałbyś? Są gdzieś w tamtej kupie - rzucił do Huntera, wskazując na jeden ze stołów.
- Jasne – Devine zaczął przeszukiwać stos przyrządów i rupieci.
- O, czyżby poznała pani mojego syna? - ucieszył się Juszczenko. - Nie, nie, tam po prawej – poprawił najemnika Vasili. - Bliżej środka. Trochę wyżej. Tak, gdzieś w tamtym pudle. - Zapalniczki nie mam, ewentualnie gdzieś tu leży palnik acetylenowy.

Drzwi otworzyły się i wszedł porucznik generał. Spojrzał na scenę i zmarszczył brwi.
- Czyżby ominęło mnie całe przesłuchanie? Czy ten... osobnik powiedział już wszystko co miał do powiedzenia, że ma nóż w głowie i wywichnietą szczękę? - spytał.
Oprawca wrócił do agentki niosąc w jednym ręku przenośną pilarkę, przypominającą zwyczajny pistolet, tylko strasznie pękaty, z zamocowaną niewielką, półokrągłą głowicą, najpewniej używaną do polerowania wykończeń. Urządzenie wydało z siebie satysfakcjonujący, wysoki wizg, gdy Hunter nacisnął spust.

- Porucznik Abramova? - Kiriyenko przyjrzał się uważnie wojskowej.
- Tak, towarzyszu poruczniku generale? - spytała tamta.
- Słyszałem, że macie teraz przerwę na papierosa, czy na co tam – zauważył.
- Tak?
- Owszem. Idźcie zanim się wam skończy – poradził.
Pobladła pani porucznik skinęła głową i ruszyła do drzwi na chwiejnych nogach. Po chwili odrzwia się za nią zamknęły.

- Khafnewumlyk... - spróbował coś powiedzieć zabójca, ale mu nie wyszło.
- Mogę cię prosić, Vasili? - spytał Arkadyj, podchodząc do fotela.
- Pewnie, już idę. - Doktor wyciągnął chustkę z kieszeni, otarł usta i podszedł do pozostałej trójki, zgromadzonej przy jeńcu.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Sty 18, 2012 9:39 pm

- Owszem, całkiem inteligentny młody człowiek. - skinęła w odpowiedzi na radość doktorka. - Wykazał się nawet zaskakującą zdolnością kojarzenia faktów.

Nevarez wytarła nóż o ubranie P7 po czym pobawiła się nim chwilę obracając między palcami.

- Och? Nie, skądże. Dopiero zaczynamy, to swoiste nakrycie głowy to tylko gwarancja bezpieczeństwa że nasz drogi gość nie spróbuje uciekać mimo tego że chwilowo jest sparaliżowany od szyi w dół. A jego szczęka... No cóż zaraz po odzyskaniu przytomności nie wykazał się wolą współpracy więc trzeba zadbać by poczuł radosnego ducha pracy zespołowej i odpowiedział grzecznie na nasze pytania. Może nawet przypomni sobie pozostałe języki jakie zna i nie będę musiała tłumaczyć? Kto wie...

Odwróciła się do Devine'a z wyciągniętą dłonią i uśmiechem.
- Hunter, byłbyś tak miły by podać mi to cudo? Och okazyjnie możesz poszukać obcęgów, nie zaszkodzi upewnić się by nasz kolega nie zregenerował się przedwcześnie...prawda?

Natalie wzięła od Huntera przenośną pilarkę i z uśmiechem nachyliła się do P7.

- That was mean how you called me. You almost hurt my feelings, definetly you don't know how to treat a lady don't ya? Now smiile...that's right just like that - mruknęła zbliżając głowicę do zębów Sevena drugą dłonią odciągając jego górną wargę by je odsłonić. A potem... potem nacisnęła spust i zaczęła piłować zęby gdzieś tak do połowy długości. Najpierw niedbale z grubsza, a potem je wyrównała żeby wyglądały estetycznie. W trakcie trwania całego procesu radośnie sobie nuciła jak gdyby nigdy nic. Po zakończeniu działań ortodontycznych wytarła głowicę o ubranie Sevena i po chwili zbliżyła ją na pięć centymetrów do oka mordercy, zacisnęła palec na spuście i zaczęła powoli zbliżać głowicę... zbliżać... by ją wyłączyć w chwili gdy ta weszła w interakcję z rzęsami P7. Po chwili zresztą odłożyła narzędzie na jakiś podręczny mebel, stolik czy coś.

- Well, don't you look better now with polished teeth? What do you think Hunter? Ah, now it's time for a few questions. Try to remember them, I don't like to repeat what I say. First of all, who is your employer. Second, what was your main goal before you met me. - Nevarez wywróciła oczami - Third question ; do you have any co-workers, how many and where they are. On the other hand, are they the same type of motherfuckers as you are. You know, mix-up of blocker and esper. Fourth one... What happened to captain Daniel Evans, and do you have any connections with singer Gaja or the Government of NRS? Now I'll let you talk, but better choose your words wisely. I don't have much patience. - i z tymi słowy szarpnięciem nastawiła P7 żuchwę z powrotem, dbając przy tym tylko o to by nie uszkodzić jej zanadto by w razie czego móc zabieg powtarzać. Jeżeli by go przy tym zabolało, jeszcze lepiej.

Na zakończenie jeszcze z obydwu stron twarzy zaserwowała Prototypowi po liściu by przywrócić mu zdolność mówienia.
- So? Speak up.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Sty 19, 2012 1:51 am

- Oh, that won't be necessary – zapewnił Vasili w czystym angielskim.
- Military officers, especialy high-ranking ones, are expected to know foreign languages – sprostowal Kiriyenko z akcentem równie płynnym co rosyjski u Devine'a.
- For me it's just a hobby – doktor wzruszył ramionami, przypatrując się przy tym Natalie, jakby starał się coś sobie przypomnieć.

- Rozejrzę się za czymś odpowiednim – obiecał Hunter, podając kobiecie pilarkę. Nieco niechętnie ruszył przeszukiwać sterty sprzętów i najróżniejszych rupieci. Mimo swojej pękatości, pilarka dobrze leżała w dłoni, nawet kobiecej.
Widząc do czego zmierza, Juszczenko dał dwa kroki w tył. Arkadyj przezornie poszedł za jego przykładem. Pilarka wydała z siebie wizg, gdy głowica zaczęła wirować, a potem dźwięk wspiął się wyżej po skali, gdy agentka zaczęła piłować zęby zabójcy.

Szkliwo jest najtwardszą substancją w ludzkim ciele, a u Sevena były zapewne wytrzymalsze niż u większości ludzi. Mimo to pilarki nie projektowano jako narzędzia dentystycznego, tylko sprzętu do polerowania stali. Głowica zaczęła zdzierać warstwy szkliwa i kości. P7 nie miał się gdzie cofnąć, ale nic nie mówił i niemal nie reagował, gdy redukowała mu uzębienie warstwa po warstwie, w obłoku kościanego pyłu. A potem dostała się do kanałów, piłując wprost nerwy.

Mężczyzna nie mógł wydawać odpowiednio zrozumiałych dźwięków ze zwichniętą szczęką, ale nie stanowiło to problemu. Mógł sobie być zmutowanym zabójcą, ale zawył jak każda torturowana żywa istota, choć bardziej jak zwierze niż jak człowiek. Pył i drobiny krwi wypełniły okolicę i spryskały Natalie, co było drobną niedogodnością w porównaniu z dość satysfakcjonującym przeżyciem. Ostatni szlif dopełnił dzieła, akomapniowany przez radosne nucenie i wrzask bólu.

Nevarez wytarła głowicę, po czym zbliżyła ją do oka mutanta. Mogłaby przysiąc, że drań spoglądał na nią hardo pomimo sytuacji. Jednak gdy głowica rozorała mu rzęsy i zbliżyła się krytycznie do gałki ocznej, mogłaby również przysiąc, że drgnął, gdy wyłączyła urządzenie.
Porucznik generał podsunął jej pusty stolik na narzędzia chirurgiczne, żeby mogła odłożyć pilarkę.

- A pity he can't feel his hands. Nails are always a viable option. Sorry, this was all I could find – Devine pokazał jej parę najzwyklejszych w świecie kombinerek.
- Aha! - wykrzyknął Vasili i obrócił się do Natalie. - Teraz pamiętam, syn pokazywał mi pani zdjęcie, ale to było kilka lat temu, zdążyłem zapomnieć. To chyba niegrzeczne z mojej strony, pani wybaczy.
Nevarez zadała kilka pytań i szarpnięciem nastawiła szczękę. Poprawiła jeszcze liściem z obu stron. Zabójca splunął krwawą śliną na podłogę. Powietrze zaczynało cuchnąć, nie tylko od krwi, ale i od słodkiej woni zgnilizny. Mężczyzna zaczął się cicho śmiać, a śmiech ten zaczął niebezpiecznie balansować na granicy poczytalności i przez jedną chwilę agentkę ogarnęło straszne przeczucie, że mutant całkiem zwariował.

P7 jednak zaraz przestał. Dotknął językiem świeżej dziury w zębach i skrzywił się natychmiast. Spojrzał po nich, cierpienie wypłukało resztki neurotoksyny z jego systemu i spojrzenie miał wyostrzone.
- Wheeer... - poruszył szczęką, co najwyraźniej sprawiało dodatkowy ból, ale nie tak wielki w porównaniu, do, powiedzmy, piłowania zębów. - Well, why not? We're all dead, so it doesn't matter either way. Let's have a little chat, before we continue our little fun, shall we? - najwyraźniej miał zamiar zgrywać twardziela do końca.
- My masters... - nagle wybałuszył oczy, jego ciało szarpnęło się konwulsyjnie w więzach, a sam zabójca rzygnął strumieniem krwi. Natalie musiała odskoczyć, żeby nie zostać skąpana w obrzydliwym płynie. - ...don't like to be discussed – dokończył, dysząc i przełykając spazmatycznie.
- What was my previous objective? Oh, you know, little things: find and capture the Indigo Child, eliminate its Guardian. Pretty simple, really.
- Oh, in fact I do. You remember the little things I tried to tell you, well, before you stabbed my head with a fucking knife and broke my jaw? You see, I had two „co-workers”. More like a siblings, really. So I woke up my little brother, so he could finish our mission, while we had our sweet time together. But now that I've failed and been captured things won't be pretty. Six will wake up Nine, and she is quite different from us, a part of clean-up crew, a back-up plan. I told you to kill me and toss me out into the streets, then you might've been saved, but now... you're all deadmen as much as I am.

- I don't know any Evans – twarz mordercy wyrażała brak zrozumienia. Co jeszcze nic nie znaczyło na dobrą sprawe. - Gaja. Singer. Ah, her... as far as my connections go, I can't really say anything, but let's say that I wouldn't be here if it weren't for the singer – parsknął śmiechem, co najwidoczniej go zabolało, więc przestał. Zaraz jednak się uśmiechnął.
- But really... - musiał znowu splunąć. - You're such a stupid bitch, Natalie. I might be a tool bred for war, but even I just wanted to protect my own offspring. I wanted you to get the fuck off this planet, somewhere safe... somewhere safe...! - zaśmiał się jakby to wyrażenie było bardzo zabawne, zaraz jednak się zakrztusił. Być może wcześniejszy wylew naruszył mu płuca. - So... shall we continue, or what? It's as good a passtime as any...
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Sty 19, 2012 7:02 am

- Offspring, offspring only fuckin’ offspring you just can’t think about anything else, can you? – warknęła Nevarez do P7 – Face it you don’t have any, and you won’t… Definitely not with me. There was no intercourse, I would obviously… - nagle twarz kobiety wykrzywił grymas, odsłaniający zęby - …unless you’ve already raped me last time when you knocked me unconscious… - palce zacisnęły się na rękojeści noża, nozdrza rozszerzyły się gdy wciągała powietrze z głośnym świstem. Spojrzała na Seven’a jakby cierpienia które do tej pory mu obiecała były niczym w porównaniu do piekła które zamierzała mu teraz zgotować. Nawet nie zauważyła kiedy przytknęła mutantowi nóż do szyi. Z wyraźnym trudem odsunęła rękę z nożem od więźnia. – I will kill you, that’s obvious. But first I’ll take all the intelligence ‘bout your siblings and “masters” as you call them. You must know everything, judging by reaction after just mentioning them. You can’t say it, so I’ll just steal it. – Nevarez odwróciła się na pięcie I zrobiła kilka kroków w przód po chwili zawracając. W międzyczasie mruknęła pod nosem „Worst fuckin’ holiday ever” gdy wróciła do pozycji wyjściowej schowała nóż za pas z niemal niedostrzegalnym drżeniem ręki – You won’t try resisting me when I’ll be plundering your mind, if you really want that fucking offspring of yours. You will be as cooperative as you can be. – warknęła wyraźnie wściekła. Minęła chwila czasu w której zabójca mógł albo wyśmiać jej podejrzenia albo je potwierdzić, albo zasugerować “poprawkę dla pewności”. Natalie w tym czasie zagłębiła się w swoim umyśle przyglądając się śpiącej Nyi i z ciężkim mentalnym westchnięciem zaczęła ją delikatnie budzić.

Wstawaj kochana, wdepnęłyśmy w najgorsze bagno w całej naszej karierze. Na domiar złego nikt nam za to nie płaci, ale to się zmieni. Wciąż będzie to chyba ostatnia rzecz którą zrobimy w tej karierze, potem pora pozbierać oszczędności na kontach bankowych zagrać za nie w kasynie i przekwalifikować się na wypoczywanie w miejscach takich jak wspomniane wcześniej Nefrytowe Plaże… Będę potrzebowała pomocy by zrobić to o czym Ichirou mgliście wspominał, synchronizacja układów nerwowych i wyrżnięcie sukinsynowi całej wiedzy jaką posiada…

- One more thing, never just fucking never, ever call me a bitch, or stupid. – warknęła ponownie tym razem zdzielając P7 pięścią w ten uśmiechnięty wiecznie pysk.

Jeżeli mutant przyznał że sobie na niej użył, kazała ostrzu w prawym bucie się wysunąć i sprzedała mu kopniaka tam gdzie najbardziej zabolałoby gdyby nie był sparaliżowany nie zatrzymując nogi aż do linii jego pasa. Potem z grymasem wściekłości na twarzy ściągnęła rękawiczkę z lewej dłoni i przytknęła ją do szyi szui próbując przy pomocy Nyi zmusić układ nerwowy drania do dostosowania się do rytmu jej układu i wyszarpnąć po kolei wszystkie interesujące ją dane z umysłu mutanta.

Jeżeli jednak ten się roześmiał negując jej dotychczasowe obawy to… no cóż skończyło się na bolesnym ciosie w nos mającym na celu ów narząd powonienia złamać.
- Fine, you will get what you want - wycedziła jadowitym głosem – But first I need this data, all of it – i z tymi słowy ściągnęła rękawiczkę i wykonała wcześniej wspomniany zabieg z pomocą Nyi.

Niezależnie od wariantu po zakończeniu plądrowania umysłu warknęła jeszcze „I WILL kill all of you, even if the number is bloody 666.” Po czym sięgnęła po rękojeść noża wbitego w głowę więźnia i z całą swoją siłą wspomaganą wściekłością przeciągnęła go przez resztę czaszki. Och chyba że złośliwość rzeczywistości kazałaby P7 zażądać „przedpłaty”. Ale to już wariant na inny odpis.

W każdym razie tak czy inaczej po wszystkim zaprezentowanym w tym odpisie Nevarez z okrwawionym nożem zwróciła swój wzrok na generała, a warto zaznaczyć że po tym przesłuchaniu wzrok ten był ewidentnie morderczy i zdolny przerazić nawet Oprawcę… I odezwała się.

- Ten million crowns, not even half a crown less. I’m no bloody charity, changing timeline by a few days, killin’ nine of those fuckers – wskazała nożem na truchło Seven’a – And cleanin’ all this bloody conspiracy mess which you have here on NRS like it never happened ain’t cheap. Not mentioning that I’m risking my damn life more than ever by messing with time in such manner. If you have some goddamn second thoughts… - wyciągnęła dłoń z nożem w bok, nikomu nie grożąc. Jedynie przywołała ze swojej pamięci obraz ze strumienia czasu w którym Leah spala całe miasto I wyświetliła go przy pomocy energii w wielkości gdzieś tak obrazu wyświetlanego na 60 calowym antycznym telewizorze plazmowym. – I don’t give a fuck where from you’ll get those money. You’re in or everybody dies, trying to force me to do this bloody work for free or killin’ me will only make things worse. Of course I’ll tell you what I know from that piece of shit – wskazała wzrokiem Seven’a – That’s obviously included in the price.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Sty 19, 2012 10:23 pm

Chrząstka pękła z chrzęstem pod jej knykciami. Głowa P7 odskoczyła na tyle na ile mogła na uwięzi. Krew pociekła strumyczkiem ze złamanego nosa, a Seven zyskał nowy, gardłowy pogłos w trakcie mówienia. Zaczął oddychać przez usta.
- You seem upset when I call you „stupid, dumb bitch”, but really, you don't seem to think at all before you speak – zaśmiał się co zabrzmiało dość kuriozalnie, gdyż towarzyszył temu jęk bólu. Gwałtownie ruchy skatowanej głowy bywają dość bolesne.
- What's more, you seem strangely paranoidal about your own chastity – uśmiechnął się, ale zrezygnował ze śmiechu. - Who knows why, you were changing men like disposable garbage, so why care? But... - przymknął na chwilę oczy. - Before you render me incapable of speech, there are some things I would like to say. So, no, we never had sex. As a matter of fact, going back to your intelect level, intercourse as a pretty random method of impregnaton by itself, is pretty pointless, while both parties are sterile, wouldn't you say?

- But what matters is that this isn't definite. We still can have children. You're aware that espers can manipulate their bodies to some extent? Of course you suck at it, but that's not the point. Point is, that I was able to mix the DNA I taken from you, with my DNA and create a perfectly good, normal embryo. After that it was only a question of inserting it into you... - Zabójca uniósł głowę na ile pozwalały mu więzy i otworzył usta na ile pozwalała mu zwichnięta szczęka. Wysunął język przez dziurę w zębach. Język, który następnie rozdzielił się na pół, ukazując pustą komorę, czy też kieszeń. No, prawie pustą, jeśli nie liczyć niewielkiej wici, jakby szypułki, rozdzielonej na końcu, niby maleńka rączka. Mutant powrócił do poprzedniej pozycji. - You may not believe me, but it's a completly normal child. I'm not as insane as you think I am. Maybe a half of that amount – parsknął śmiechem, który mało miał wspólnego z radością.

- Still, if you hate it for no reason, be sure to remove it in better place than here. Carelessness could kill you both. Ah, i guess I'd like a son, eh? Well, if you really mean to get this info out of my head, do it quickly. I can feel my regenerative processes breaking down, there is high possibility of my death with some more damage. And then, all this knowledge will be gone... well I don't advise it in the first place, 'cos my masters tend to be quite nasty if angered. But it's not that you ever listnened to me. For a good reason, but still...

Nya obudziła się i przetarła twarz.
Sssooo? Mhmmm...
Chwilę zajęło jej połapanie się w sytuacji. Za to gdy już zrozumiała, reakcja była piorunująca. Dosłownie.
Nie! Absolutnie nie zgadzam się! Impuls nerwowy przeszedł przez całe ciało Nevarez w nagłym proteście. O czym ty myślisz w ogóle? Po pierwsze, słyszałaś, że coś takiego może mieć skutki uboczne? Po drugie, wiesz, że nie najlepiej nam idzie operowanie na poziomie biologicznym. Po trzecie, zasadniczo nawet nie wiemy jak to zrobić... Po czwartek i najważniejsze, chcesz się synchronizować Z NIM?! Nawet jeśli gdzieś tam są dane na temat tego kto stoi za tym burdelem, to... urgh... nie warto moim zdaniem. Nya objęła się za ramiona i wzdrygnęła.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Sty 19, 2012 11:32 pm

Zważywszy na to że ten dupek wie za dużo, najwyraźniej już zrobił nam to co ja zamierzam teraz zrobić. I to był skrót myślowy, myślę raczej o tym by jego układ nerwowy zmusić do posłuszeństwa. Pomijając aspekt tego że zaraz potem go zabiję, warto czy nie warto od tej wiedzy zależy nasze życie. Pal sześć dwa miliony ludzi z tego komuchlandu, chociaż im też to wyjdzie na zdrowie. Co do kwestii poziomu biologicznego, cóż może pora to zmienić. Nie będę płakać jeśli wypalę mu przy tym cały układ nerwowy i jego mózg wypłynie uszami i nosem. Tak czy inaczej musimy to zrobić, niezależnie od tego jak bardzo go zakatuję teraz ani nawet czy będzie chciał coś powiedzieć, prędzej zdechnie niż to zrobi. Więc to jedyne wyjście. I tak to zrobię, poza tym mamy gorsze problemy teraz na głowie jak sobie przejrzysz ostatnie pięć minut zanim cię obudziłam.

Nevarez przez chwilę obserwowała język P7 jakby nie dopuszczała kompletnie takiej możliwości do rzeczywistości w której się wszyscy znajdowali. Zadrżała jej lekko powieka krwistego oka, wyprostowała się powoli. Zgięła i rozgięła palce obu dłoni.

- Right now, I think that killing you, even for whole eternity just wouldn't be enough pain for your sorry ass. But hey, if your so called "masters" tend to be quite nasty when angered... It's nothing, 'cos I'm considerin' now destroying only half of the universe. Well, those masters of yours will have to do the thing. On the other hand you might want to tell my how to plunder your mind in a better way. It would be less painful in that case. Don't get me wrong. I don't care about your feelings, in my opinion the more pain you'll get from me, the better. Although I want this intel. So, shall we dance now? - rozprostowała dłoń pozbawioną rękawiczki i odczekała chwilę na ewentualne instrukcje Seven'a po czym przytknęła palce do jego czoła z wściekłością wypisaną na twarzy i w oczach, wbrew spokojnemu głosowi. I spróbowała swoich sił w plądrowaniu umysłu wkładając w to całą swoją wściekłość i zdolności psi.

Po zakończeniu zabiegu otrząsnęła się z ewentualnych efektów ubocznych z mruknięciem.
- Now.. that's what I call unpleasant experience. - potrząsnęła głową po czym zwróciła się w stronę Kiriyenko - Arkadij, I suppose you've got some liquor with you, right now. Don't you? Give it to me, don't argue just give it. - po otrzymaniu flaszki czy innej piersiówki z alkoholem otworzyła ją, powąchała zawartość po czym wylała jej część na głowę P7.

- Farewell, asshole. I hope that you'll rot in hell. - i po tych słowach pstryknęła palcami otaczając głowę Seven'a elegancką siatką energii mającej na celu spowodowanie zapłonu.

Po wszystkim udała się w stronę najbliższego krzesła opadając na nie ciężko, flaszkę wciąż trzymała w dłoni nic z nią nie robiąc chwilowo. Przez dłuższą chwilę nic nie mówiła. Nie na głos.

I co sądzisz? Piękny urlop, prawda? I piękne problemy, doprawdy. A tak się śmiałam czytając czasem w gazetach spanikowane pytania idiotek czy po fellatio zajdą w ciążę. Ale nieeee.... w dzisiejszych czasach wszystko jest kurwa możliwe, nawet przez pieprzone ugryzienie.

Spojrzała beznamiętnie po pozostałych żywych zgromadzonych w sali przesłuchań, nic nie mówiła, może trawiła sytuację. Dłużej niż zwykle. W końcu się odezwała.

- Well then, there is an apocalypse to stop, right? Although as you must be aware, general nothing is for free in this fucked up universe, right?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 20, 2012 1:25 am

Skoro tak mówisz, Nat, wiesz, że jestem po twojej stronie...

- There isn't a nice way to do it – poinstruował ją P7. - Just imagine that you use your power to penetrate useless flesh, straight to information. Imagine that you search for it and it will come to you eventually...

- Chwileczkę, czy dobrze zrozumiałem, że jesteś w ciąży? - Kiriyenko złapał ją za rękę, zanim zdążyła przytknąć ją do ciała jeńca. - Co ty tu w ogóle robisz w takim razie? - był najwidoczniej autentycznie zdziwiony. Co samo w sobie mogło dziwić. Natalie wyrwała mu się z wściekłością.
- Ona wie co robi – zapewnił generała Hunter, choć Nevarez widziała w jego oczach zwątpienie. Mężczyźni i ich bezpodstawne obawy i absurdalne porównania.

Doktor odkaszlnął. Schylił się i zebrał na chusteczkę trochę krwi Sevena.
- Nie chcę przeszkadzać, ale czy moglibyśmy już zrobić co mamy robić? Nie specjalizuje się w patologii, ale usuwając z obrazka naszego wciąż żywego przyjaciela – powąchał swoją próbkę – tak, jakieś kilka miesięcy rozkładu. Prawdopodobnie został zaplanowany na samozniszczenie w przypadku porażki. Czas nagli, że tak powiem.

Agentka nie czekała dłużej, zwyczajnie złapała czoło swojej ofiary, wyobrażając sobie przy tym, że jej moc jest jak niewidzialne wici, które przenikają jakieś nic nie znaczące zapory fizyczne i zagłębiają się wprost w wiedzy przenoszonej przez neurony. Widziała je nawet, przed oczami pojawiły jej się mentalne nibynóżki, które zanurzyły się wewnątrz umysłu P7 i podłączyły do przepływu informacji. Umysł Sevena stanął przed nią otworem. Zabójca zaczął wrzeszczeć na całe gardło.

Podziemne laboratorium zniknęło, zastąpione przez zalew informacji w każdej możliwej postaci. Miała co prawda dostęp do całości, ale żadnego sposoby żeby sensownie ją przefiltrować. By znaleźć to czego chciała, niejako stała się tym znienawidzonym mężczyzną.

Pierwszym co zrozumiała, było to, że pamięć mordercy sięga tylko dwóch dni wstecz. Widziała jego oczami, słyszała jego uszami, jego myśli płynęły przez nią. Widziała komorę inkubacyjną, ekranowaną w jakiś fikuśny sposób. Zrozumiała, że to jego władcy zadbali o sprawność urządzenia w tych warunkach. Stała tam wraz z nim, naga, na zimnym kamieniu. Komory były gdzieś pod ziemią. Przed nim stała kobieta w wieczorowej sukni i dziwacznie spiętych włosach. Natalie nigdy jej nie widziała na oczy, ale wiedziała, że to piosenkarka Gaja. P7 wiedział, że kobieta pomyliła komory, które powinna była otworzyć, a także, że była to pomyłka całkowicie celowa. Zaplanowana.
Kłóciła się z jakimś mężczyzną. On kwestionował całą misję, podobno nie powiedziano im o kwestionowalnej zawartości ładunku, czy coś, zabójcy nie bardzo to obchodziło. Mógłby wytrzymać dość niskie temperatury, ale było mu zimno. Mężczyzna nosił ciepłe ubranie, które wyglądało na pasujące. Wyglądał na zdziwionego, gdy P7 bez ostrzeżenia złapał go i skręcił mu kark. Następnie zdjął i zabrał mu ubranie. Kobieta coś krzyczała, ale nie interesowało go to zbytnio.

Natalie rozpoznała ciało Daniela Evansa, który dla Sevena był po prostu ludzkim mężczyzną. Dopiero w tej chwili agentka zrozumiała, że dla mutanta ludzie byli tylko zwierzętami, które miał zabijać. Był narzędziem i był tego w pełni świadomy. Taki był plan i tego też był świadomy. Został zaprojektowany by wykonać misję i zwariować, jako kozioł ofiarny tak w wypadku porażki jak i sukcesu.
Ubrał się i ruszył do wyjścia. Czuł niepowstrzymany, wszczepiony mu nacisk, by wykonać misję: znaleźć i zabezpieczyć Dziecię Indygo i w razie konieczności wyeliminować jego Strażniczkę. Nie marnował czasu, miał mnóstwo przygotowań, a choć dopiero co się narodził, miał przed sobą jedynie kilka dni życia.

Natalie obserwowała jak zabójca krąży po mieście wykonując pomniejsze zadania rozpoznania, jak przygotowuje sobie teren do działania porównując plany z rzeczywistą zabudową, analizując liczbę przechodniów, wojskowych i psionitów w mieście. Przez cały ten czas nie mogła przyszpilić informacji o tak zwanych „władcach”, wszelkie informacje jakby pojawiały się wprost w umyśle mordercy.

Zauważyła moment w którym Seven załapał jej sygnaturę, gdy cofała się kilkukrotnie będąc u Toni. Widziała swoją aurę oczami blockera: piękną ferię błękitów i turkusów, tak samo wyjątkową jak każda inna, ale inna niż każda. W pewnym sensie wyjątkowa. Widziała jak P7 tłumi własną aurę i jak schodzi do podziemia, tropiąc ją. Widziała jak wyzwala ją, by wystraszyć Kuro, jak spotykają się po raz pierwszy. Najdziwniejsze w tym było obserwowanie siebie samej oczami mordercy, jakby widziała nowy gatunek człowieka, ani zwierzę jak reszta, ani narzędzie mordu jak on, ciekawostka.

Przed jej-nie jej oczami rozegrało się starcie zupełnie nie przypominające tego w parku. Zabójca psionitów był gotowy ją wtedy zabić, gdyby nie sprostała jego oczekiwaniom. Blocker nie tylko jest w stanie tłumić emanację mocy, ale w efekcie oddziaływać na same ośrodki psi, a ich uszkodzenie może być bardzo szybką drogą do grobu.
Widziała siebie, jak pada oszołomiona, zaskoczona. Psychiczne ostrza przebijały jej mózg, niemal pozbawiając przytomności. Seven zbliżył się. Potrzebował dowodu na potwierdzenie swojej szalonej teorii, więc odgryzł jej kawałek skóry z szyi.
Jego usta musiały działać jak cholerny sekwencer DNA, bo widziała jak w jego głowie pojawiają się wyniki analizy. Analizy twierdzącej w wielkim skrócie, że Natalie Nevarez nie jest tak do końca zwykłym, człowiekiem, czy zwykłą powłoką. Jest wyjątkowa.

Poczuła jak myśli zabójcy rozbłyskają chaotycznie. Chciał wiedzieć więcej o tym człowieku. A jego władcy wyposażyli go w sposób na szybkie pozyskiwanie informacji. Położył rękę na jej czole i podziemną jaskinię wypełnił kobiety wrzask.
Zobaczyła swoje wspomnienia odbite w umyśle mutanta: od pierwszych wspomnień kolorowym strumieniem aż do przylotu na NRS. Widziała swoje pierwsze rozmowy z Nyą, którą uznawała wtedy za niewidzialnego przyjaciela. Tory wyścigowe. Studia. Służba wojskowa. Widziała wszystkich ludzi jakich poznała na tej skutej lodem planecie.

Jej przeszłe ja zwisło bezwładnie w rękach potwora, ale ta technika nie pozwalała ani na obronę ani na popadnięcie w niebyt nieprzytomności. Słyszała jak P7 obiecuje jej, że nic z tego nie zapamięta, że wyśle ją na wycieczkę w inne miejsce.
Widziała jak wraca na powierzchnię, niosąc ją przerzuconą przez ramię jak tobołek i jak potem zmierza na wysokości dachów do jej mieszkania. Czuła przepływające przez nią myśli szybko narastające do rangi obsesji. Czuła rodzący się bunt, całkowicie wliczony w równanie, a tym samym jeszcze potężniejszy.

Nie miała przy tym najmniejszej wątpliwości, że Prototype Seven był potworem, nie tylko dlatego, że takim go stworzono. W małym wszechświecie we własnej głowie starał się wyciągnąć z życia tyle ile mógł, a jeśli było to kosztem innych, nic go to nie obchodziło. A jeśli nie za to zasługiwał na wieczne płonięcie w piekle – gdyby coś takiego istniało – to już na pewno dlatego, że nawet o samej Natalie myślał jako o czymś niewiele lepszym od inkubatora, od rzeczy, środka do celu. Celu, którym mogłoby być wolne, normalne dziecko, żyjące normalnym życiem.

Nie żeby ją to zbliżało do poszukiwanych przez nią informacji. Krótkie życie P7 prześlizgiwało się przez jej świadomość, a wiedza o tajemniczych twórcach i zleceniodawcach mordercy pozostawała gdzieś ukryta, jakby tuż poza jej zasięgiem. Co było całkowitą bzdurą, musiała zwyczajnie odnaleźć schowane dane i tyle.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 20, 2012 10:46 am

Nevarez przeglądała wspomnienia z umysłu mordercy, czasem skupiając się na detalach. Ot z ciekawości przyjrzała się dokładniej procesowi gryzienia zarówno w pierwszym jak i drugim wypadku. W końcu jeżeli menda wprowadziła swój wytwór tylko do jej krwiobiegu cała kwestia rozwoju ewentualnego dzieciaka miała tyle sensu co gorący śnieg. Przypuszczała że przemieścił to wszystko przy użyciu mocy psi, ale nie pamiętała by korzystał z niej gdy ją gryzł. W każdym razie od tego zależał jej stan faktyczny więc wolała sprawdzić. Nie wspominając już o tym że skoro Seven miał uwarunkowany rozkład w razie niepowodzenia czy porażki... to jakim niby cudem miałby tego nie mieć ewentualny dzieciak. Z czysto praktycznego punktu widzenia przejrzała proces modyfikacji genetycznych i tworzenia "w pełni zdrowego embrionu" prychnąwszy mentalnie.

Przez chwilę przyjrzała się analizie swojego kodu DNA, nie miała wątpliwości że daleko przeciętnemu człowiekowi do jej możliwości ale potwierdzające to badania, nawet w tak obrzydliwym wykonaniu w pewien sposób łechtały jej próżność. Nawet częściowo przeważało to nad odrazą i pogardą żywioną do zabójcy z powodu jego mentalności.
Następną rzeczą która przykuła uwagę Natalie był sposób w jaki P7 zmieniał sygnaturę z blockera na psionitę i w drugą stronę. Okazyjnie przejrzała wszystkie zakodowane mu sposoby korzystania ze zdolności psi i blockerskich. A nuż coś da radę wykorzystać i zwiększyć swoje własne możliwości. Następnie spróbowała wyszperać coś o tym Dzieciaku Indygo, dlaczego jest tak ważny i po co chcą go pojmać. W tym momencie już właściwie nie myślała o przeszukiwanym nawet jak o istocie żywej, był dla niej tylko nośnikiem danych gdy przyglądała się z mieszanką fascynacji i obrzydzenia jego myślom i wspomnieniom z perspektywy właściciela umysłu.

Dopiero potem sięgnęła już najdalej jak się dało wgłąb umysłu Seven'a by wydrzeć z niego informacje o jego pracodawcach, stwórcach. Poznać dokładną lokalizację miejsca w którym się obudził, oraz tego w którym było przechowywane jego tzw. "rodzeństwo" o ile to nie było to samo miejsce. Spróbowała przy tym wymazać z umysłu narzędzia warunkowanie śmierci w wypadku niepowodzenia lub pojmania i częściowo, uważając by nie zbyt bardzo przywrócić proces regeneracji. Zawsze można by go dłużej przesłuchiwać wtedy. I sprawić więcej bólu.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 20, 2012 4:42 pm

Natalie powróciła myślami specyficznie do momentu ugryzienia. Przy pierwszym razie, czuła jak zęby zabójcy niecierpliwie chwytają kawałek jej skóry, wraz z kawałkiem ścięgien i odgryzają ją, by przekonać się ile prawdy jest w jej wyjątkowości. Prześledziła los kawałka jej ciała, poprzez analizę i wchłonięcie, poprzez rekombinację genetyczną, do uformowania komórki, która z założenia powinna rozwinąć się w człowieka.
Rozumiała samo założenie zmiany genetycznej, widziała cały proces, od przemiany zwykłej komórki w komórkę rozrodczą i samo łączenie jej materiału genetycznego z materiałem genetycznym Sevena. Czuła nawet sygnaturę psi, która posłużyła tu zamiast specjalistycznego sprzętu, co samo w sobie wydawało się podejrzane, zupełnie jakby ktoś mu pomagał. Najdziwniejsze jednak było to z jaką starannością geny zostały przemieszane by wyeliminować wszelkie ślady manipulacji genetycznych rodziców, a także nieregularności w ich kodzie. Było to absurdalne, ale zarodek był stworzony jako najbliższa człowiekowi istota, która mogła powstać z połączenia psionitki w powłoce i sztucznie wyhodowanego potwora.
Jedyną nieregularnością była powłoka jaką otoczono przyszły zarodek. Z wiedzy wyszarpniętej z umysłu P7, Nevarez wiedziała, że była to osobliwa wariacja na temat powłok ochronnych niektórych pasożytów i superbakterii.

Przewinęła informacje do wydarzeń w parku. Znalazła się w umyśle przygniatajacego ją Sevena, który dopiero co cofnął się w czasie. Słyszała przemożny huk zewu rozbijający się pod jej czaszką. Zabij kobietę. Dokończ misję. Wbudowane rozkazy powtarzały się bez końca. Widziała jak morderca toczy niewidzialną walkę pomiędzy zamordowaniem jej, a unieszkodliwieniem jej tymczasowo. Przynajmniej w teorii. A tymczasem pojawiła się trzecia myśl. Było jeszcze za wcześnie, zarodek dojrzał dopiero w czterech piątych do formy którą miał osiągnąć. Jednak to mogła być jedyna okazja.

Zobaczyła jak wgryza się w jej szyję, jak wpija się językiem, który z kolei się rozszczepia. Poczuła jak szypułka odnajduje jaj arterię i wsuwa do niej zarodek, zamykając następnie niewielką rankę, której musiała nawet nie poczuć w ogólnym bólu. Jako P7 wyczuła swój własny ruch w przeszłości i instynkty, które ruszyły do obrony przed ciosem, zostały stłumione. Inaczej mogliby skończyć w śmiertelnym pojedynku i cały wysiłek poszedłby na marne.

Jednak to nadal nie miało sensu, wiedziała już, że blocker nie użył mocy psi do wprowadzenia zarodka do jej ciała, jedynie wśliznął go do krwiobiegu. Oczywiście, gdyby zarodek dotarł jakimś cudem do macicy, miałby szansę się zagnieździć, ale bardziej prawdopodobne było że spowoduje udar mózgu, albo zator gdzieś w węższych naczyniach krwionośnych. A mimo to słyszała myśli zabójcy, pewnego tego, że wszystko się udało i sama nie wiedziała czy wynika to z rażącego niezrozumienia anatomii, czy jakichś dodatkowych zabezpieczeń samej komórki.

Wróciła myślami do analizy swojego własnego kodu genetycznego. Oczywiście widziała go już, każdy mógł jeśli miał ochotę, ale nie powierzała go nigdy żadnemu specjaliście. Analiza przedstawiała skomplikowany zapis, obleczony dodatkowymi obliczeniami i wnioskami porównawczymi, którego w ogóle nie pojmowała, zresztą P7 też nie rozumiał, ale podobnie jak niektóre informacje, implikacje tej analizy po prostu pojawiły się w jego myślach, a on nie widział w tym nic dziwnego.
Następnie poszukała danych na temat jego zdolności paranormalnych. Sam zabójca jedynie mgliście rozumiał samą teorię, działał na podstawie wbudowanych w niego instrukcji, ale założenie było dość proste: jedna półkula jego mózgu odpowiadała za funkcje blockera, a druga za funkcje psionity. Wyniszczający proces został złagodzony poprzez wszczepienie mu do mózgu sieci barier, odbijających częściowo wpływ jednej połowy na drugą.
Przełączenie się między jedną a drugą półkulą było automatycznym procesem, bez udziału woli, częścią programu. Korzystał z tego czego potrzebował w danej chwili, żeby być efektywnym zabójcą.

Przejrzała informacje na temat korzystania z poszczególnych mocy, ale były instynktowne i trudne do zrozumienia jak właściwie działają. Zrozumiała natomiast jak Seven zahipnotyzował Feliksa: używając odwróconej metody pozyskiwania informacji, wmusił` pewien program do jego mózgu. Co też nie było zbyt pomocne, bo w jej przypadku najprędzej skończyłaby z jednym trupem więcej.

Zeszła trochę głębiej, na poziom zaimplementowanych celów misji, żeby znaleźć coś o owym Dziecięciu Indygo. Nie było tego wiele, ale Seven był tylko zabójcą, zapewne nikim ważnym z punktu widzenia wielkiego obrazka.
Zobaczyła zdjęcie dziecka, które zasadniczo wyglądało tak jak każdy noworodek. Jedynym czym dziewczynka się wyróżniała był osobliwy kolor oczu, indygo właśnie. Oprócz tego, poza wspomnianymi celami misji było kilka prostych informacji i wytycznych:

PRZECHWYCIĆ W CELU OBSERWACJI I BADAŃ
W WYPADKU NIEMOŻLIWOŚCI PRZECHWYCENIA: ZNISZCZYĆ
SPOSÓB ELIMINACJI: ABSOLUTNA
NIE DOPROWADZIĆ DO ROZLANIA KRWI
NIE DOPUŚCIĆ DO INFEKCJI
SPOSÓB INFEKCJI: PRZENOSZONA WRAZ Z KRWIĄ
CZAS INKUBACJI: OD 12 DO 24 H
SZANSA NA ZNISZCZENIE OBECNEJ LUDZKIEJ CYWILIZACJI W PRZYPADKU PANDEMII: 74,6 %

Natalie zostawiła cele misji i sięgnęła tak głęboko jak była w stanie, by sięgnąć rdzenia umysłu mutanta. Niejasno zdawała sobie sprawę, że ktoś krzyczy, ale było to tylko bzyczenie muchy koło ucha.
„Rodzeństwo” zabójcy zostało przetransportowane do piwnic w willi, którą rząd NRS hojnie przydzielił Gaji na jej pobyt tutaj. Zapamiętała adres, niedaleko granicy czerwonej i zielonej strefy. Rozejrzała się za jakimś przełącznikiem, czy innym sposobem na wyłączenie procesu autodestrukcji, ale nie mogła nic takiego znaleźć, więc albo nie mogła do niego dotrzeć z poziomu umysłu, albo był sprytnie schowany.

Za to w końcu znalazła tajemnicze źródło informacji Sevena. A także jego „władców”, co w jego umyśle było tożsame.
Przed jej oczami pojawił się ogromny, okrągły ekran hiperłącza. Tylko, że hiperłącza nie działały na NRS tak jak w ogóle infosfera. I faktycznie, gdy tylko połączyła te fakty, znalazła myśli zabójcy zastanawiającego się mimochodem, czemu połączenie z „władcami” czasami słabnie. Słabnie, ale nie zanika. A potem zrozumiała czemu tak szybko się obudził po neurotoksynie, gdy trafili do kosmoportu. Łącze odzyskało pełną sprawność pod kopułą tarczy.

Natalie setki razy korzystała z hiperłączy, jak każdy. Tyle, że zwyczajny interfejs hiperłącza, był po prostu holograficzną projekcją ekranu komputera. Dlatego widać było kilka różnic, jak choćby to, że były tradycyjnie prostokątne, nie okrągłe. Ten miał do tego kilku warstwową obwódkę przypominającą jako żywo szyfrowanie.

Gdy ekran się pojawił, widziała przepływające przez niego linie kody, ale języki programowania zmieniały się co chwilę i nic z tego nie rozumiała. Teraz jednak wszystko znikło, a ekran zaczął w milczeniu pulsować ostrzegawczą czerwienią, mimo że nic nie zrobiła. Nagle przestał, a zamiast tego pojawiły się napisy po angielsku:

CRITICAL ERROR
PROJECT „PROTOTYPE SEVEN” YOUR OS VERSION IS INCONSISTENT
PLEASE WAIT WHILE SYSTEM FIXES THIS ERROR
ESTABLISHING CONNECTION... DONE
UPLOADING...

Natalie poczuła jak coś wyrzuca ją z powrotem do właściwiej perspektywy do jakiej przyzwyczaiło ją czterdzieści lat życia: z jej własnych oczu.
Seven przestał krzyczeć. Musiał zedrzeć sobie gardło. Krew ciekła mu z nosa, uszu, ust i przekrwionych oczu. Trójka mężczyzn musiała zasłonić sobie uszy, ktoś znalazł w jakimś stosie rupieci nauszniki przemysłowe. To wszystko jednak nie miało znaczenia.

Znaczenie miała jej ręka, która zacisnęła się na czaszce P7 z taką siłą, że cała dłoń zbielała. Straciła kontrolę nad mięśniami, które zaciskały się z pełną siła. Agentka jednak tego nie czuła, dlatego, że coś wspinało się po jej ręce, paląc jej nerwy żywym ogniem. Zanim zdążyła zorientować się w sytuacji, niewidzialny ogień minął nadgarstek, prześliznął się po przedramieniu, pnąc się w górę.
Ostrzegałam cię, Nat. Ostrzegałam... szepnęła Nya przy jej uchu w czasie, gdy palące wrażenie minęło ich łokieć..

Devine zauważył, że otworzyła oczy, ale obecni najwyraźniej jeszcze nie zorientowali się, że coś złego się dzieje.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 20, 2012 8:38 pm

Nevarez syknęła czując ból. Nie czekała nawet sekundy z reakcją. Kazała strumieniowi czasu zmienić swój bieg by jej reakcje były 5 razy szybsze po czym wyszarpnęła Makarova zza pasa i przystawiwszy go do głowy P7 tak by nie uszkodzić sobie przypadkiem przy strzale ręki nad którą chwilowo straciła kontrolę, oddała kilka strzałów dziurawiąc w zamierzeniu jak najwięcej mózgu Sevena, uważając też przy tym na nóż w jego głowie. Gdy ten umarł zwolniła bieg czasu do normy i odłożyła Makarova na pobliski stolik na narzędzia chirurgiczne i odciągnęła swoją drugą rękę od resztek Seven'a. Spróbowała nią poruszyć. Zaklęła przy tym pod nosem mamrocząc coś o pieprzonych psycholach ich planach zagłady wszechświata i programowaniu istot żywych.

Udała się na najbliższe krzesło by na nie opaść z irytacją.

Tak, ostrzegałaś. Miałaś rację, co mnie zresztą nie dziwi. Ale to zawsze tylko... uszkodzenie organizmu chwilowe. Myślę że da radę to zmienić, Leah albo Serafim myślę że daliby radę to odkręcić. Ostatecznie już dzięki jej ingerencji przeżyłyśmy zawał, tak? Hmm... A co sądzisz o tej całej sytuacji, zważywszy na uzyskaną wiedzę? Bo ja szczerze powiedziawszy nie mogę się zdecydować, śmiać się z tego że sytuacja zaczyna się układać jak każde dotychczasowe zlecenie, czy zabić kogoś za głupotę. Hmmm myślę że się pośmieję, w końcu śmiech to zdrowie.

Jak pomyślała tak też zrobiła. Po chwili dał się słyszeć jej śmiech, szczery ale jednocześnie balansujący na cienkiej granicy rozbawienia i szaleństwa. Może to nadmiar wrażeń w końcu wpłynął na jej mentalną integralność, a może zwyczajnie potrzebowała wyrzucić z siebie część szczątkowych emocji nagromadzonych jak wściekłość, i przy okazji zaobserwować przerażenie w oczach kosmogrodzian. Trwało to jakieś pół minuty, może minutę. Potem Natalie podniosła zdrową dłoń uspokajająco i wzięła głęboki oddech.

- Wybaczcie, wszystko niemal w porządku. Po prostu ta sytuacja zakrawa na sen szaleńca. Ba, pełno w niej ludzi obłąkanych. I głupich, i powiązań z rządem NRS. I paradoksów czasowych. - krótki śmiech znów rozbrzmiał w pomieszczeniu, jako niemrawe echo poprzedniego wybuchu - Ooch...taak. Generalnie rzecz biorąc mam teraz kilka wiadomości złych i parę dobrych. Od których zacząć?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 20, 2012 9:47 pm

Devine widząc co się świeci ledwo zdążył rzucić się w bok, gdy Makarov z nieprawdopodobną prędkością znalazł się przed oczami Sevena. Twarda czaszka zabójcy ustąpiła pod naporem pięciu pocisków z bliskiej odległości i zmieniła się w krwawą papkę, opryskując fotel i ściany.

Palące wrażenie urwało się przy jej barku i tam zostało. Bark ją bolał, ale reszta ręki nie. Wcale. Uniosła bezwładną kończynę. Mikroodłamki kości podrapały jej dłoń, linia podstawy była lekko poparzona od wystrzałów. Nic z tego nie czuła. Natalie opadła na fotel Juszczenki, który był najbliżej. Zakręciło jej się w głowie.

O ile przeżyjemy dość długo, żeby się spotkać, z jedną ręką... Nie wiem co o tym wszystkim myśleć, chce się już tylko stąd wynieść. Olejmy to wszystko, wskoczmy na najbliższy prom, porwijmy go jeśli trzeba i spadajmy stąd. Cokolwiek zrobimy, nie sądzę, żeby spotkało nas tu coś dobrego...

Obecni spojrzeli na nią dziwnie, gdy zaczęła się śmiać.
- Vasili, może być ją opatrzył? - pierwszy obudził się Kiriyenko.
- Hmm? Jasne – doktor podszedł do części medycznej i wyciągnął bandaż z jakiejś szafki. Ukląkł przy niej i obejrzał bezwładną dłoń. - Kawałki kości nie zostały chyba w rankach – stwierdził, po czym przewiązał jej dłoń gazą, zatrzymując nieliczne krople krwi.
- Co to było? Psioniczne mambo-dżambo? - Oprawca podniósł się i podszedł do agentki.
- Słyszałem o tym – przyznał Arkadyj – że niektóre rządy trenują swoich psionitów do przesłuchań. Nigdy nie widziałem tego na oczy... całkiem głośne. I efektowne – zerknął na zmaltretowane ciało. - Biorąc pod uwagę okoliczności, jestem zaskoczony, że w ogóle możesz się ruszać.

- Powinniśmy się stąd wynieść – stwierdził Hunter, spoglądając wokoło.
- Powinniśmy dowiedzieć się co tu jest grane – uciął porucznik generał. - Mów Nevarez, cokolwiek masz do powiedzenia. Dobre czy złe, bez znaczenia, jeśli wiesz o co chodzi w tym burdelu to nas oświeć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 20, 2012 10:35 pm

Och przeżyjemy, nie ma wątpliwości. W przeciwieństwie do sporej ilości idiotów jak sądzę. Widziałaś co miał w tym łbie, wygląda na to że dzieciak którego nasza droga 'krewna' przygarnęła jest nosicielem jakiegoś cholernego wirusa. I nie wiadomo co chcą z nim zrobić. Ba, poza tym zepsuli nam wakacje. No i jeszcze to chore narzędzie ośmieliło się cię pogryźć tą cholerną aurą blockera. Hm...khm nas pogryźć tak, fizycznie i psychicznie. I jeszcze uroił sobie że urodzimy mu dzieciaka. Najbardziej porąbana sytuacja jaką pamiętam.

- Och? Tak, Kiriyenko ma rację. To było przesłuchanie, choć robiłam to właściwie pierwszy raz, przez co nie byłam w stanie zareagować dostatecznie szybko na reakcję obronną... To akurat jest ta śmieszna część. Ten tam, Seven. Nie myślał na dobrą sprawę. Został dosłownie zaprogramowany. To nawet w pewien sposób fascynujące. Ohydne, pewnie ale wciąż. Hmmm a ja myślałam że to ja mam problemy z przestrzeganiem etyki zawodowej psychologa - Nevarez znowu się zaśmiała krótko, zerknęła na swoją lewą dłoń i mina jej nieco zrzedła - Dzięki - mruknęła do doktora po czym westchnęła i zerknęła na generała.

- Wiesz.. migreny migrenami ale mam wrażenie że ta sprawa z rękoma jest zaraźliwa. Albo po prostu czasoprzestrzeń nie jest w stanie znieść sytuacji i wariuje. - dotknęła zdrową ręką bezwładnej zgięła palce bezwładne palcami zdrowymi i zaraz potem je rozgięła.

- Ale tak właściwie to zgadzam się z Hunterem. Opuszczenie planety byłoby genialnym posunięciem dla większości ludzi. Otóż dlaczego hmmm...
Jakby to elegancko ująć... Jest jakieś 95% szans na to że wszyscy na tej planecie zginą, i zaledwie 75% szans na zagładę całej ludzkości w wyniku rozprzestrzenienia się wirusa lub choroby. Dobrym rozwiązaniem byłoby wysadzenie planety na kawałki. Ale oczywiście to się nikomu nie opłaca. Co sprowadza się do tego że osoby niezameldowane na stałe w Kosmogradzie teoretycznie powinny się ewakuować, gdzieś tak teraz. Ale tak się nie stanie, mimo że myślę że tak byłoby poniekąd lepiej. Ale do rzeczy do rzeczy...

Westchnęła i pokręciła głową, podparła zdrową dłonią czoło. Po chwili się wyprostowała.

- Po pierwsze, nie wiem wszystkiego. Ale wiem na pewno że suka artystka powinna zasiąść na tym fotelu następna. Jest w to ewidentnie zamieszana, wypuściła tego dupka z komory inkubacyjnej hmm mhm. Tak, tak... Celem Sevena jak i jego twórców jest przechwycenie dzieciaka będącego nosicielem wirusa czy choroby czy jeszcze czegoś dziwniejszego. W każdym razie jest to w jakiś sposób związane z tymi psycholami którzy prawdopodobnie wyhodowali tego wirusa chorobę jeden pies, jako broń biologiczną. Jedno jest absolutnie pewne. Jego zleceniodawcy, oraz ci którzy z nimi współpracują... nie wystawiłabym im żółtych papierów tylko kazałabym ich rozstrzelać. Reszta jemu podobnych narzędzi - wskazała palcem na truchło P7 - jest w podziemiach willi którą rząd NRS jakże hojnie udostępnił śpiewaczce Gai. Gratuluję, wiecie jak sprowadzić na siebie zagładę. Nie wiem czy zastanawiałeś się nad tym Arkadij, ale zmiana ustroju mogłaby pomóc - uśmiechnęła się nieco drwiąco - Ale, to nie twoja wina sam mówiłeś że debilizmem było wpuszczenie tej suki artystki nie zważając na względy bezpieczeństwa. Taak... to właściwie była większość wiadomości ważnych, nie miał za dużo pamięci, jego życie trwało zaledwie dwie doby. Gdybym go nie zabiła, żyłby niewiele dłużej. Ach, zapomniałabym macie kreta albo w rządzie albo w obsłudze placówek dysponujących technologią wyższą. Jak już wspomniałam Seven nie myślał właściwie, wykonywał polecenia. Polecenia przekazywane mu przez hiperłącze, które najlepiej odbierało tutaj. Więc wypadałoby to wszystko wyłączyć by choć trochę zaburzyć system działania tych genetycznie wyhodowanych narzędzi mordu.

Agentka zabębniła palcami o podłokietnik krzesła.
- Teraz możemy właściwie przejść do rzeczy praktycznych. Zważywszy na to że straciłam władzę w ręce i na to że nawet jeśli byś zmobilizował całą armię NRS to nie ma szansy wyjść na to obronną ręką nie niszcząc co najmniej jednego miasta... Biorąc pod uwagę ryzyko, skomplikowanie machinacji czasoprzestrzennych koniecznych do uporządkowania tego.... Hmmm.... hmmm.... Cóż myślę że dziesięć milionów koron za sprzątnięcie tego burdelu to nie jest dużo. Tak, właściwie to w sam raz, potem się omówi kwestię dodatków. Ach, mówiłam już Arkadij dlaczego Anielica jak ją nazywasz mnie jako jedynej osoby w całej NRS nie zabije? Nie, nie mówiłam.. Ale pewno ucieszysz się na wieść że osoba którą kazano ci kiedyś wyeliminować a z czego się wycofałeś w obawie o własne zdrowie jest moją krewną, prawda? To tak w kwestii negocjacji cenowych.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 20, 2012 11:49 pm

Kiriyenko skinął jej głową ze współczuciem odnośnie ręki.
- Przykro mi, wiem z doświadczenie, że nie jest to sytuacja w której ktoś chciałby się znaleźć – przyznał. - Wracając jednak do sedna, nie wygląda to pięknie, ale przynajmniej pewne rzeczy nabierają sensu. Kawałki zaczynają pasować do układanki.

- A jak ta zmiana miałaby wyglądać? Zamienić żądnych zysku socjalistów na żądnych zysku kapitalistów? Jeśli o mnie chodzi, to jedni nie różnią się w zasadzie od drugich, no ale mniejsza...
- Podsumujmy więc, co wiemy, dla jasności. Mamy więc wyhodowanego genetycznie zabójce – wskazał na zwłoki na fotelu. Trup zaczął już czernieć, kawałki skóry odpadały od ciała jak stopione, choć nie minęło jeszcze nawet dziesięć minut od śmierci mordercy. W powietrzu zaczął królować słodkawy fetor rozkładu. - Kontrolowanego zdalnie przez jakiegoś wariata przy pomocy hiperłącza...
- Wybacz, że ci przerwę, Arkadyj, ale to brednie – Juszczenko oparł się o stół i patrzył powątpiewająco. - Nasze hiperłącza nie dość, że działają tylko pod kopułą, ledwo nadają się do komunikacji z Pierwą, nie wspominając o zdalnym kontrolowaniu kogokolwiek. Mówię to jako osoba odpowiedzialna za sprzęt tutaj.
- Wciąż w to wierzysz, Vasili? - dowódca spojrzał na niego. - Że to najlepszy sprzęt jaki można tu mieć? Daleko stąd do Zebova i siedziby partii, skąd możesz wiedzieć co grube ryby sobie przemyciły i co knują? Dla nich to nie planeta, ale słupki, które sumują każdego miesiąca by wiedzieć ile przeleją sobie na konto.

- Nie ma się co kłócić i debatować – wtrącił Hunter – dowód właśnie rozpuszcza się nie więcej jak pięć metrów od nas.
Doktor wyglądał jakby miał zamiar coś powiedzieć, ale wzruszył ramionami.
- A więc mamy zabójcę – podjął Kiriyenko – który ma za zadanie zdobyć jakiegoś dzieciaka... wiemy co to za dzieciak? Muszą ich tu być tysiące... - porucznik generał strapił się na chwilę, ale zrazu podjął – w każdym razie dzieciaka, który jest nosicielem jakiejś zarazy, o ile rozumiem. Mieliśmy już kilka prób bio-terroryzmu, choć żadna się nie powiodła. Mam nadzieję, że z tym będzie tak samo. No więc mamy zabójcę, cel i stojącego za nim kogoś na samym szczycie. A tak, mamy też śpiewaczkę-szpiega i więcej jemu podobnych czekających na wyklucie w piwnicy. Może to nie dzień jak co dzień, ale przynajmniej mamy mgliste pojęcie co należy zrobić i nie błądzimy w zamieci.

- Tylko co teraz zrobić? Wyłączenie kopuły i sprzętu nie wchodzi w grę. Jak tylko ją wyłączymy, wszystko szlag trafi i nie pozbieramy się co najmniej przez kilka dni, albo i dłużej, zależy od warunków. I czy naprawdę mam zostawić w spokoju całą militarną potęgę Kosmogradu i polegać na zmęczonej kobiecie w ciąży? - zastanawiał się głośno. - No cóż, mam pomysł jak to rozwiązać. Widzisz, Natalie, nie noszę takiej kasy za pazuchą, bo by mi się nie zmieściła piersiówka. Z powietrza też jej nie wezmę, a jak skądś wezmę 10 milionów koron, pojawią się bardzo niewygodne pytania... ale wiem, gdzie może być parę milionów, nie wiem dokładnie ile, ale jeśli ktoś sprytny chciałby sobie je wziąć posiadając kilka istotnych informacji, to co ja mogę na to poradzić? Przy okazji ugodziłabyś paru obrzydliwych typów po dupie. Nie wiem, czy spotkałaś się w czasie swojego krótkiego pobytu tu z czaszkami... no, nieważne, wierz mi na słowo, że to coś czego brzydziłabyś się zdrapać z buta. Tylko wpierw chciałbym, żebyś powiedziała mi...

Zamilkł raptownie. Oboje obrócili głowy w tą samą stronę. Devine i Juszczenko spojrzeli na nich dziwnie, jak na psy nasłuchujące trzęsienia ziemi.
Choć oczywiście był to psioniczny odpowiednik trzęsienia i nie miał nic wspólnego z ruchem tektonicznym. Nagle sygnatura Serafima wybuchła z zastraszającą siłą niecałe kilka kilometrów od nich, na powierzchni, gdzieś w zielonej dzielnicy. Emanacja była tak silna, że niosła ze sobą wplecione uczucia gniewu i strachu, splecione w jeden węzeł. Nieskończone pokłady gniewu i strachu.
- Coś się stało? Czemu nagle zamilkliście? - spytał podejrzliwie Hunter, który nic nie czuł. A tymczasem anielica wzbiła się w niebo. Nie bawiła się w subtelności, jej sygnatura rozproszyła się we wszystkie strony i jej fale, niczym ogromne promienie szperaczy zaczęły przeczesywać miasto. Aż nie trafiły na nich. Aura Serafima odbiła się i wytworzyła rezonans między sygnaturami Natalie i Arkadyja, nie tak znowu duży, ale wystarczający.

Anielica wystrzeliła jak pocisk w ich stronę. Po chwili laboratorium zatrzęsło się nieco raz. Potem drugi. Następnie przez pomieszczenie przetoczyła się fala pomniejszych trzęsień, ale tylko agentka i dowódca mogli obserwować ferię wściekłych rozbłysków. Światła zamigotały, zanim się znowu nie rozpaliły.
- No pięknie – najwyraźniej anielica nie była w nastroju na subtelności i przenikanie przez barierę, więc zwyczajnie ją rozwaliła. - To tyle jeśli chodzi o kwestię tarczy – dodał generał kwaśno, gdy kobieta runęła w kierunku garażu nad nimi.
- Wszystko mi teraz mówi, że powinienem tam wybiec w trosce o tych wszystkich biednych głupców nad nami – mruknął, spoglądając na Natalie. - Zatrzymuje mnie tu tylko myśl, że być może, wiesz jeszcze coś, czego nie wiem, a co pozwoliłoby nam się obyć bez ofiar. Np. dlaczego to się w ogóle dzieje byłoby pomocne. Choć wolałbym chyba: jak ją powstrzymać?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Sty 21, 2012 9:47 am

- Tak właściwie to masz rację. Wiem jeszcze kilka rzeczy. To że moja krewna raczyła tu wpaść z wizytą oznacza kilka rzeczy. Parę dobrych wiadomości i kilka złych jak zwykle. Pierwsza dobra wiadomość to bardzo duża szansa, a właściwie pewnik na to że odzyskam władzę w drugiej ręce. Druga dobra wiadomość ; jestem pewna że pomoże mi w uprzątnięciu tego burdelu, przy czym z jej pomocą możliwości wyeliminowania tego wszystkiego dążą do 100%. Trzecia, naturalnie wiem o jakiego dzieciaka chodzi. A teraz parę złych wiadomości, sądząc po bezceremonialności z jaką się tu zjawia, nie próbując nawet ominąć tarczy, nasi wrogowie z Kółka Wzajemnej Adoracji dla Psycholi Chcących Zniszczyć Wszechświat, przechwycili już dzieciaka. Albo zabili, to też… chociaż nie, wtedy jak sądzę zaczęłyby się topić budynki. W każdym razie, ona ma pewien uraz do ludzi. Trudno się dziwić, w końcu już raz ją zabili zdradzając kompletnie zaufanie…. – Nevarez westchnęła – To jest bardziej niż skomplikowane – machnęła zdrową dłonią sugerując wyraźnie by się w to nie próbowali zgłębiać.

- Pytasz mnie jak można ją powstrzymać? To nie jest problem, sama przestanie gdy w końcu do mnie dotrze. A zresztą zaraz ją zawołam. Co do kwestii tego dlaczego to się wszystko dzieje, lepszego pytania już nie mogłeś zadać. Wytłumaczenie całości zajęłoby zbyt długo, a mimo że w tej chwili możliwość cofnięcia się w czasie mogę liczyć w latach, nie jest to powód by ten czas marnować. Za to powiem ci o co może chodzić z kwestią broni biologicznej. Wspomniałeś że mieliście już kilka nieudanych ataków bio-terroryzmu. Jak na mój gust to wasz rząd się bawi, wykorzystując mieszkańców jako króliki doświadczalne, współpracując przy tym z jakimiś psycholami. W końcu na broni biologicznej można zarobić, jak na wszystkim. I jeszcze taka miła dobra wiadomość, widzę w tej chwili co najmniej trzy sposoby by się pozbyć problemu na zawsze. Nie wiem tylko jak zareaguje na nie rzeczywistość. Samo przeniesienie przedmiotu z teraźniejszości w przeszłość, ze zmianą jego lokalizacji już sprawia problemy… A co dopiero przeniesienie czterech osób, i to w dwie strony. Hmm chociaż to zależy od tego ile czasu zajmie rozprawienie się z tymi idiotycznymi „władcami” do niedawna Sevena. Z drugiej strony… ja i ciąża? – Nevarez znowu się roześmiała krótko – Prawdopodobieństwo tego jest właściwie zerowe, zadbałam o to. Co prawda przygotowania nie zakładały spotkania chorego psychicznie komputera organicznego zaprogramowanego by zabijać, mającego możliwość odczytywania kodu DNA poprzez ugryzienie mnie, i co gorsza łączenie swojego DNA z moim. Przyznaję, trochę niepokojąca perspektywa. – Natalie wzruszyła ramionami – Wciąż, mam za sobą dobre dwadzieścia lat wykonywania karkołomnych zleceń. Więc nawet jeśli jakimś pokracznym cudem jestem w ciąży od jakiejś godziny z winy tego psychola, to śmiem twierdzić że gdybym nawet była pijana, to wciąż byłabym w stanie uporządkować to wszystko, a nawet pozbyć się potęgi militarnej porównywalnej do tej o której wspominasz. Musiałabym tylko się trochę wysilić. Ale na szczęście nie to jest problemem, prawda? Tylko banda psycholi z wyhodowanymi mordercami, będącymi krzyżówką psio nity i blockera, z kilkudniową zdatnością do użytku. I przypuszczalna zaraza zdolna unicestwić ludzkość w całym znanym wszechświecie. Nic wielkiego, prawda? – agentka się roześmiała ponownie, ale po chwili spoważniała. – Och, żarty na bok. To jest problem. Duży. – kobieta zwróciła swój wzrok na Oprawcę – Widzisz Hunter, wygląda na to że jest więcej roboty niż planowałam. – kobieta westchnęła po czym zerknęła na porucznika generała – Mam przy tym nadzieję że te miliony związane z czaszkami są tam gdzie mówisz że wiesz że są Arkadij, chociaż z drugiej strony… Jeśli to rząd sobie robi te eksperymenty, kto wie może pora zmienić rząd, a wtedy może nawet nie musiałabym się bawić w konfiskatę mienia zakutym łbom pilnującym stacji kolejowych i nie byłoby pytań o kwestie pieniężne. Właściwie to myślę że kilka jeszcze usprawnień można tu zrobić po drodze. Ale o tym gdy już znikną z horyzontu główne problemy – uśmiechnęła się blado.


No i widzisz kochana, wszystko zaczyna się mniej lub bardziej układać. Zaraz odzyskamy sprawność w drugiej ręce i uporządkujemy ten burdel zgodnie z naszym upodobaniem. – pogładziła Nyę mentalnie po włosach, wręcz pieszczotliwie. Może cała ta sytuacja i porąbane sny zaszkodziły jej w końcu, a może prawie cztery dekady przyzwyczajenia jednak coś w tych resztkach emocji które sobie zostawiła ruszyło. – Rozumiem w pełni jak się czujesz, sytuacja nie wygląda chwilowo zbyt pięknie, to prawda. Ale tak czy inaczej musimy pozbyć się tych psycholi, po pierwsze jeżeli nawet byśmy zwiały to jak sądzę któryś z tych twórców P7 mu pomógł w manipulacjach genetycznych, poszło mu zdecydowanie zbyt łatwo, nawet jakby był wyspecjalizowany w manipulacjach biologicznych. Więc nawet jak zwiejemy to ktoś nas na chwilę obecną będzie ścigał. Po drugie, ten dzieciak Indygo cały, widziałaś szacunki. Jeśli im zostawić dzieciaka możemy mieć problemy z jakąś zarazą w całym znanym wszechświecie… A wtedy nici z odpoczynku – Natalie westchnęła w zaciszu swojego umysłu, po czym przytuliła swoją druga połówkę. Wyraźnie jej się pogarszało, jak tak dalej pójdzie to jeszcze się wyrówna podział bagażu emocjonalnego. Albo nie, kto tam nadąży za tak skomplikowanym umysłem. – Zaufaj mi jeszcze ten jeden raz, dobrze? Jeszcze tylko rozprawimy się z Varenkovem i zamkniemy tę sprawę na dobre. A potem… potem zasłużony urlop, i żadnych więcej zleceń, myślę że nam ich starczy na najbliższe sto lat, jeżeli nie do końca życia. Do diaska, jedno ratowanie wszechświata to o jedno za dużo. – zachichotała krótko, gładząc Nyę delikatnie po twarzy, zsunąwszy dłoń z włosów – Wszystko będzie dobrze, kochana jak zawsze. Nawet jeśli szczęście spróbuje się od nas odwrócić, wtedy zwyczajnie je sobie stworzymy. Nie? - przerwała na chwilę po czym wyszeptała do widmowego ucha swojej drugiej połówki - I… tak właściwie to myślę że myliłaś się co do jednego, raczej nie mogłabym bez ciebie żyć. Właściwie sama myśl wydaje mi się dziwna i nie na miejscu. – i z tymi słowy złożyła pocałunek na widmowym policzku Nyi, ale zaraz jakby otrzeźwiała w nietypowym dla niej zakłopotaniu – Och, no i popatrz co ty najlepszego ze mną robisz, nasze życie się waży podobnie jak milionów innych osób a ja myślę o przyjemnościach. Taak….mmm….hmm…. Tak, teraz pora na pracę. Byłabyś tak miła by mi pomóc z przywołaniem naszej krewnej? Myślę że trzeba jej najpierw powiedzieć parę rzeczy żeby się uspokoiła trochę… - dorzuciła już pewniejszym głosem wkroczywszy na bezpieczny teren pracy.
Cała ta scena rozegrała się w ciszy ze strony Nevarez jeżeli chodzi o świat zewnętrzny, ze względu na fakt że całość się rozwijała z prędkością myśli trudno byłoby uznać to za dłuższą chwilę ciszy i coś zauważalnego. Jedyną ewentualną oznaką że w chwilowej ciszy coś się jednak dzieje mogły być niemal niewidoczne drgnięcia mięśni mimicznych na twarzy agentki.
W każdym razie po tym wszystkim zebrała się w sobie i z pomocą drugiej Nevarez skupiła się na tym by przekazać trzeciej i czwartej Nevarez, tym z wybrakowaniem w kwestii barwnika skóry, żeby przyszła do Natalie, w miarę możliwości nie zabijając przypadkowych ludzi będących tylko ofiarami machinacji osób odpowiedzialnych za porwanie przybranego dziecka Leah. Przekazała też w kilku oszczędnych słowach że poza nią jest tu trzech innych ludzi którzy też chcą pomóc, a ona sama domyśla się gdzie może być ofiara porwania, jako że przesłuchała już jednego ze sprawców. I zabiła jeśli to poprawi humor albinosce. Całość starała się przekazać uspokajającym tonem głosu, w ten sam sposób w który wcześniej Nya porozumiewała się z Ichirou, zapewniając jednocześnie że Leah vel Serafim nie jest z tym problemem osamotniona i Natalie chętnie jej pomoże, jeśli tylko da sobie pomóc.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Sty 21, 2012 11:25 am

Oczywiście, że ci ufam, Nat... Nya poddała się pieszczotom. Wiesz, że oddałabym za ciebie życie. Jesteś moją małą siostrzyczką. Rozsądek mi podpowiada, że masz rację, że trzeba uporządkować tu sprawy, zanim będziemy mogły odpocząć, tylko, że gdy wyczuwam niebezpieczeństwo mam ochotę uciekać, z uwagi na ciebie... widzisz, ty się uczysz czegoś ode mnie, ale ja najwidoczniej od ciebie niczego się nie uczę. Po tylu latach, po tylu misjach wciąż dręczą mnie te same zmartwienia... jej drugie ja pokręciło głową z niedowierzaniem. Oczywiście, że ci pomogę, Nat.

- Wszystko to bardzo ciekawe i z chęcią bym podyskutował o eksperymentach i zmianach i o czym tam jeszcze, ale wpierw rób co masz robić – porucznik generał zagryzł wargę do krwi, gdy na górze rozpoczęła się zawierucha. Coś ciężkiego upadło, rozległy się odlegle krzyki, a następnie wystrzały i łupnięcia wybuchów. Tynk posypał się z sufitu laboratorium, a rzeczy pospadały z półek i stołów. Zadziwiające jak uzbrojeni ludzie, napotkawszy coś przerażającego i niezrozumiałego mają tendencję do porzucania logiki i strzelania do tego czegoś aż sobie nie pójdzie. - Głupcy, ostrzegałem ich, żeby uciekali, gdyby ją kiedyś spotkali – warknął dowódca.

A anielica nie miała zamiaru sobie pójść, jej sygnatura zbliżała się nieubłaganie, niemal nie zwracając uwagi na wybuchy czy przeszkody w ogóle.
- Wybaczcie jeśli to głupio zabrzmi – rzucił doktor – ale czy przypadkiem nie czekamy tu na śmierć?
- Ona nic nie zrobi Natalie – zapewnił go Hunter. - Prawdopodobnie.
- A nam? - dopytywał się Vasili, na co jednak Devine nie miał już odpowiedzi. - Tak przypuszczałem – westchnął Juszczenko, cofając się pod ścianę, z dala od drzwi.

Obie części Nevarez sięgnęły do albinoski, przemawiając tuż przy jej uchu, szepcząc uspokajające, wspierające słowa. Mimo to nie wiedziały, czy to miało jakikolwiek efekt, ich krewna zdążyła już wejść na rampę prowadzącą na niższe poziomy i impuls gniewu i strachu jaki wydzielała był powalający. Dla logicznego umysłu Natalie taka mieszanka paniki, wściekłości i rozdzierających serce emocji był obca i niezrozumiała. Za to zrozumiała inną rzecz: to wcale nie Serafim sterował w tej chwili, tylko Leah.

Drzwi do laboratorium rozjaśniły się i ich środek spłynął w dół rozżarzoną strugą, rozlewając się po podłodze. W całą czwórkę uderzył nieznośny żar, zmuszając do zasłonięcia twarzy. Pierwsze do pomieszczenia wśliznęły się „skrzydła” anielicy, a wszystko czego dotknęły przechodziło wprost do topienia się, całkowicie pomijając efekt spalania. Za skrzydłami weszła Leah, rozchlapując roztopiony metal jak wodę. Na ciele miała spopielone skrawki czegoś co kiedyś mogło być ubraniem, ale obecnie zmieniło się w grudki węgla. Mężczyźni musieli cofnąć się pod ścianę, żeby jakoś uciec gorącu, jedynie Natalie była w stanie zostać na miejscu, ekranując część fali ciepła, pomimo nagromadzonego zmęczenia.

Leah spojrzała wpierw na Arkadyja, z tak dziką wściekłością, jakby to on ją osobiście poświęcił na tamtym ołtarzu, a potem odlał się na jej zwłoki, zaraz jednak spojrzała na swoją babkę. Łzy płynęły jej po twarzy i zaraz wyparowywały, odrywając się od brody dziewczyny.
Uniosła rękę, wskazując Natalie, a jej skrzydła wygięły się niczym ogony skorpiona, z amorficznymi „ostrzami” wycelowanymi wprost w psionitkę.
W momencie, gdy Leah weszła do laboratorium, agentka już wiedziała: jej krewna nie szukała jej w panice i zamieszaniu w związku z porwaniem dziecka. Szukała jej, bo kazano jej Nevarez wyeliminować, jak i pewnie wszystkich w zasięgu. Psycholożka wróciła myślami do metody zacierania śladów używanej przez tak zwanych „władców”, którzy chcieli upozorować bunt i szaleństwo własnego narzędzia i nie musiała się długo zastanawiać o co tu chodzi.

avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Sty 21, 2012 3:51 pm

- Now I'm really pissed off. Trying to turn my own family against me? Unacceptable. Well, let's change a situtation a little bit, shall we? - mruknęła skupiając się na tym by wytworzyć przed albinoską projekcję przygarniętego przez nią dzieciaka i okazyjnie tej melodii co ją nuciła zarówno w tymczasowym mieszkaniu NN jak i w swojej jaskini. - What about the little one, eh? You know, those people who messed up your mind to make you think that you must kill me, what in fact is a nonsense but, those people are even worse than Maras was. Seriously. Just think about it, that bastard "only" killed you and Anne. He well deserved to be burnt down to ashes. Although those who made you go crazy right now, are even worse. They want to make you their tool - Nevarez pstryknęła palcami przywołując kolejną projekcję obok poprzedniej, tym razem był to rytualny kris użyty do zabicia albinoski - They're trying to use you, as tool for mass murder. To kill everyone on this planet including the ones you love. Just like that - w tym momencie kazała widmowemu krisowi przebić drugą projekcję. - Using well known to you nomenclature they're demons trying to make you one of their own, and kill you. Point is that as you said angels are meant to kill demons.

Natalie rozwiała resztki dwóch projekcji zostawiając melodię, odkaszlnęła.
- On the other hand, I am the only person in bloody universe who gives a fuck whether you're alive or not. But what's the reality now? Maddening chaos at the let's say frontline, next few hours will be spent on the edge of sanity... This is madness anyway - Neverez wzruszyła ramionami - So I've got a proposition for you. Break those mental chains, to live free again, and let me help you with the problem while you'll help me in the same time. After all, there won't be a single trace of this whole situation. So what do you say? Come 'ere and let's talk. And it wouldn't be bad if you would turn off the heating you know. I'm a little bit tired and the rest of our friends ain't fireproof.

Jeżeli jednak albinoska jakimś cudem by nie przezwyciężyła zakodowanych rozkazów, no to cóż. Nevarez była zdecydowana pozbawić ją przytomności poprzez przyduszenie tętnicy szyjnej sprężonym powietrzem, a potem... potem spróbować ją naprawić, albo przynajmniej przełączyć kontrolę na Serafima. Zdaniem Natalie prawdopodobnie nie byli twórcy Sevena w stanie zaimplementować rozkazu na przypadek jej czy Leah, z drugiej strony fakt że korzystała teraz z sygnatury Serafima sugerował ujednolicenie osobowości i zakodowanie. Wtedy sprawa byłaby bardziej skomplikowana i trzebaby sięgnąć po próbę wyrwania tego programu z podświadomości jej krewnej.


Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 23, 2012 5:18 pm

Leah nie wyglądała na zdolną słuchać logicznych argumentów. Jej twarz ukazywała całą gamę emocji i to z rodzaju tych, które nie pozwalają myśleć jasno. Co gorsza, regresja do osobowości Leah była też w pewnym sensie regresją całej mentalności do poziomu nastoletniej dziewczynki. Nastoletniej, chorej, skrzywdzonej dziewczynki, która obecnie była kłębkiem gniewu, strachu i czystej paniki.

Jednak o ile słowa Natalie zdawały się spływać po niej wierzchem, o tyle projekcja dzieciaka zatrzymała ją w miejscu. Patrzyła z niemą fascynacją na unoszący się przed nią miraż i wydawało się, że być może odzyska szczątki rozsądku. Nevarez wplotła w projekcję melodię i dopiero teraz, gdy przywołała ją z pamięci, zrozumiała, że było to najzwyklejsze w świecie „Twinkle, twinkle, little star...”. A potem przywołała kris. Albinoska odchyliła się odruchowo do tyłu. Ostrze obróciło się w powietrzu. Gdy Leah zrozumiałą co miało się wydarzyć, sięgnęła ręką i niemal rzuciła się do przodu, próbując pochwycić i ochronić iluzoryczne niemowlę.

Otworzyła usta i dobył się z nich urywany, chrapliwy skrzek, jak u kogoś kto nie mówił od lat, choć przecież Serafim mówił ze swadą jeszcze nie tak dawno temu:
- Noooooooooooo! - kris i przebite dziecko rozwiały jej się w rękach. Kobieta zwiesiła głowę, przypatrując się pusty, drgającym dłoniom. Jej „skrzydła” zwinęły się jak węże i rozprostowały nagle, przemieniając się z amorficznych kończyn w pełne, anielskie skrzydła. A każde pióro było niczym płonące ostrze. Nowe skrzydła w pełnym rozłożeniu były zbyt duże by zmieścić się w pomieszczeniu, więc sufit i ściany obok drzwi natychmiast spękały i popłynęły w dół w gęstej masie rozgrzanego metalu i spopielonego żużlu. Gorąc w pomieszczeniu stał się nie do zniesienia, agentka słyszała jak trójka mężczyzn za nią osuwa się po ścianach, próbując odgrodzić się meblami od żaru. Ona sama ledwo mogła wysiedzieć, mimo że wkładała wraz z Nyą resztki sił w ekranowanie energii termicznej. Gdyby tylko nie była tak zmęczona...

Żar był tak duży, że podłoga musiała się stopić, gdyż kilkanaście dziur zaczęły wsysać płynny metal, gdzieś w szczeliny skalne lub na niższe poziomy.
- I... - przemówiła Leah, walcząc z niewładnym językiem. Gdy uniosła wzrok jej oczy lśniły purpurą, jak oczy Natalie, gdy używała swojej pełnej mocy, znak że władzę przejął Serafim. Tyle, że to wciąż była Leah, a oczy miała jeszcze bardziej mokre niż wcześniej. Łzy parowały gdy tylko opuściły barierę jej oczu. - I don't want to... kill sister... - powiedziała łamiącym się głosem.
- But I must... if I don't... they'll kill my baby... If I do, they'll give... her back to me... - wyznała, a psycholożka zobaczyła błysk desperackiej nadziei w oczach swojej krewnej. Oczywiście nikt rozsądny nie uwierzyłby w tak bzdurną obietnicę. Nikt rozsądny. Świadomość tego nie czyniła setek ostrzy kierujących się w psionitkę mniej zabójczymi.

- I'm so sorry... sister...
Leah uniosła prawą rękę, celując w agentkę, a ta zrozumiała, że musi działać. Tylko, że jeśli poświęci choć część z tej resztki sił na uderzenie w albinoskę, wystawi się na działanie żaru. Nawet sekunda byłaby bardzo bolesna...
Niespodziewanie odezwał się Vasili Juszczenko, choć Nevarez zdążyła już prawie zapomnieć o mężczyznach, uznając całkiem słusznie, że skupiają się na tym, żeby nie zostać usmażonymi żywcem. Głos doktora był zaskoczeniem nie tylko dlatego, że odezwał się nagle, ale przede wszystkim dlatego, że w odróżnieniu od zwykłego, pogodnego, towarzyskiego tonu, brzmiało w nim ostrzeżenie, naleganie i autentyczny strach:
- Don't do it! Your sister's pregnant! - krzyknął rozdzierająco.
- Huh? - Anielica zamarła, całkiem dosłownie. Gdyby sytuacja nie była tak poważna całkiem zaskoczona, głupia mina dziewczyny mogłaby być zabawna. - Wha... what? - wydusiła z siebie, spoglądając na brzuch Natalie.

Brzuch agentki był oczywiście idealnie płaski i nawet przedszkolak nie nabrałby się na to, że jest w ciąży. Nevarez nie widziała, czy doktor strzelał na ślepo, czy miał jakieś podejrzenia, ale z pewnością nie mógł widzieć tego co ona dostrzegła w spojrzeniu swojej krewniaczki. Leah wcale nie widziała już Natalie, jej rozszerzone komicznie oczy były niemalże bramą, którą jej umysł wracał do wydarzeń z przeszłości. Dla Leah, Natalie była Anną, a Anna była w zaawansowanej ciąży. Leah obserwowała śmierć jej i jej dziecka.

Przez moment widać było jeszcze, że walczy, że próbuje zebrać się w sobie do zadania ciosu. Chwila jednak minęła i Anielica rozpłakała się na dobre. Jej ogniste skrzydła rozpadły się w w chmurę gorącego powietrza. Oświetlenie elektryczne popękało i zgasło od temperatury, ale blask rozżarzonego metalu dawał dość światła by widać było jak Leah opada na kolana. Większość stopionej stali zdążyła wsiąknąć, ale kałuże stały tu i tam, wciąż bijąc gorącem.
- I can't do it. I'm so sorry, little one... mommy failed you... please forgive me, Cleo, mommy's so sorry... so sorry... - Leah upadła, uderzając czołem o wciąż rozgrzaną podłogę, ale nie zwracała na to uwagi. Zaczęła rozdzierająco łkać.

Trójka za nią, zaczęła powoli podnosić się, pokasłując w rękawy, z powodu podrażnionych płuc i śluzówek, cali czerwoni i spoceni jak świnie.
- Well, that was suprisingly effective... - szepnął do siebie Vasili, niemal zwykłym, towarzyskim tonem, ale nawet on wyglądał na wstrząśniętego. Powietrze w laboratorium stało się gorące, duszne i zadymione.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 15 z 16 Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach