[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 14 z 16 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Sty 10, 2012 12:19 am

Ostro? Nie rozumiem, spałaś tak spokojnie, nie widziałam cię tak rozluźnionej od tygodni stropiła się Nya. Hmm... no właściwie to wojskowi jeszcze nie wiedzą, że tu jest przyznała. Natalie w wielkim skrócie zobaczyła jak Nya znalazła Ichirou, jak ten obiecał przyjść, a potem jak przekradł się na teren garnizonu. A potem jak przeszedł przez podłogę, która ugięła się i przepuściła go niczym jakaś błona... wracając potem do stanu pierwotnego. Całe szczęście, że Kelly jeszcze sobie wtedy pomrukiwała na podłodze.

- Mary-san trochę mi pomogła - Azjata uśmiechnął się, a psycholożka ściągnęła brwi:
- Przepraszam, że jem w stresie. A gdy próbuje mnie zabić jakiś zmutowany zabójca to czasem się stresuję - burknęła i zapadła się w jeden z foteli. Pokój pozostał taki jak zapamiętała go Nevarez, może poza rozbebeszonymi koszami.
- Nie da się zaprzeczyć, że wojsko nie szczędzi dla ważnych gości - przyznał Kurosaki. - Ale nie mamy wiele czasu na rozmowę, widziałem, że wojskowi zbierali ludzi na przesłuchania. Niedługo zaczną niektórych tu przyprowadzać, a niewygodnie byłoby dla mnie być widzianym.
- Mamy klucz jakby co - burknęła Mary.
- Bardzo zabawne, Mary-san. Wracając do rzeczy, Nya-sama zrelacjonowala mi większość szczegółów dotyczących listy. Niektóre rzeczy już podejrzewałem, ale zdaje się, że jest gorzej niż myślałem - wsadził do kieszeni tabliczkę czekolady, przygryzając zamiast niej kciuk.
- Nya-sama? - Zdziwiła się psycholożka, ale nikt nie zwrócił na nią uwagi.

- To co teraz powiem nie może opuścić tego pokoju. Mówię to tylko dlatego, że jest wysokie prawdopodobieństwo tego, że zostanę... wyeliminowany - wzdrygnął się. - Oto skrawki układanki, które udało mi się odkryć w ciągu siedmiu spędzonych tu lat.
- Po pierwsze i najważniejsze, na NRS to czy się zakulisowa... nie chcę powiedzieć wojna, a brakuje mi słowa - skrzywił się. - W każdym razie pewnego rodzaju konflikt... choć to też kiepskie słowo. - Pstryknął palcami w irytacji. - Ważne jest by sobie uświadomić, że można tu wyróżnić mniej więcej dwa stronnictwa, choć to nie takie proste, bo wcale nie jestem pewien, kto za jakie sznurki pociąga. Mam pewne podejrzenia, albo nazwijmy je Stronnictwem A i Stronnictwem B.
- Pamiętasz, Natalie-san, jak ostatnio skończyłem na odkryciu dziecka przez Leah vel Serafim? Najwyraźniej A miało coś z tym wspólnego, choć trudno mi powiedzieć co konkretnie, ale jestem prawie pewien, że chodzi o dzieciaka. Jakkolwiek by nie było, dzieciak kończy u Leah. Może jako w swoistym skarbcu, na lodowej pustyni, z potężnym strażnikiem u boku... to tylko przypuszczenia - zaznaczył.
- W każdym razie, najwyraźniej B też chce dzieciaka, wysyła więc... negocjatora, albo zabójcę, trudno powiedzieć. Ten jednak zostaje zabity, albo przynajmniej wyłączony z akcji. B jednak najwyraźniej się nie poddaje, włącza więc do akcji swojego kolejnego zabójcę, tego zwącego się Prototype Seven. Najpewniej nową wersję, czy coś. Ten jednak ma coś z głową najwyraźniej, bo zamiast iść prosto na cel, zaczyna polować na innych psionitów w mieście. Co z kolei prowadzi nas do obecnej sytuacji. Mogę oczywiście się mylić, może dzieciak to przypadek, a sam Serafim jest sojusznikiem A, więc B zwyczajnie chce go wyeliminować, ale mam po prostu przeczucie. Zresztą...

- Chwila, chwila, czemu nagle rozmowa zeszła na psionitów? Co oni mają z tym wszystkim wspólnego? - spytał Kelly.
- Mary-san, jeśli nie nadążasz za konwersacją, przynajmniej nie przeszkadzaj - westchnął. - Teraz zaczyna się robić ciekawie...
Rozległo się pukanie do drzwi i głos wartownika: "Otwierać, wprowadzamy nowych gości".
- Co do, za szybko... - syknął Kurosaki. Zrobiło się czternaście po trzeciej, czyli rozmawiali niecałe dziesięć minut. Jak im nie otworzą, tamci użyją swojego klucza.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Sty 10, 2012 2:21 am

Natalie zerknęła nieco krzywo na Ichirou. Po czym mruknęła do Kelly.

- Wierz mi, NIE chcesz pytać o Nyę. Reszta potem, i tak już ci ufam bardziej niż mi to sugeruje zawodowe doświadczenie.

Doprawdy, nie rozumiem pewnych rzeczy Azjaci mają jakoś genetycznie zakodowaną nadmierną szczerość w kwestiach towarzyskich, czy co? A snem się nie przejmuj, fakt faktem, miał pewne walory odprężające które mnie co prawda dziwią ale należy skupić się na korzyściach, z ewentualnymi stratami już sobie poradzimy eliminując je. Nie zawracaj sobie tym głowy.

- Dobra, dobra już idę - powiedziała celowo głośniej w stronę drzwi po czym zwróciła się ciszej do Kuro - Ty się chowaj do łazienki na razie, jeżeli nie przywołam cię w ciągu dziesięciu minut... Hmm poczekasz chwilę na zewnątrz. Dobra mniejsza dogadamy się w tej kwestii tak czy inaczej. - mruknęła trochę ciszej tak by tego fragmentu dialogu nie usłyszał ewentualny podsłuchujący wartownik.

Z westchnięciem lekkiej irytacji wstała i udała się w stronę drzwi, czekając przy nich i trzymając klucz w zamku aż psionita się nie ukrył przed ewentualnym wzrokiem gości. Dopiero wtedy otworzyła drzwi spoglądając wyczekująco na "nowych gości" by się ruszyli zamiast stać jak słupy soli w drzwiach.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Sty 10, 2012 8:10 pm

- Ech i tak nie rozumiem połowy z tego o czym tu mowa. Przez cały czas nic tylko śnieg i wiatr, a tu nagle jacyś zabójcy, mutanci, wojna... - pokręciła głową i westchnęła ostentacyjnie.
- Dobrze, ale trzeba się streszczać i tak siedzę tu dłużej niż zamierzałem. Z wielu powodów – Kuro skinął głowa, przemieszczając się do łazienki.

Skoro tak mówisz, Nat. Po prostu cieszę się, że masz takie pozytywne nastawienie. Nya mrugnęła do niej.

Nevarez odblokowała drzwi, które zrazu się otworzyły. Jeden z wartowników – ten poważny – zlustrował wnętrze, jakby mogło się w nim kryć i stado zamachowców, a potem skinął zezwalająco ludziom na korytarzu, by wchodzili.

Pierwszy wszedł Hunter, zupełnie nie przejmując się całą sytuacją – przynajmniej powierzchownie. Natomiast Natalie zauważyła, jak rozszerzają się jego nozdrza, jak przesuwa wzrokiem ku stołowi, a potem ku łazience. Zaraz jednak spojrzał na nią, nie dając nic po sobie poznać.
- No proszę, jeszcze żyjesz. Tak trzymać – wyszczerzył się głupkowato, a potem pomachał przyjaźnie Mary, która wcisnęła się głębiej w fotel.

Za nim szli Jurij Gorbov z żoną i ich sekretarz Alexiei Smirnoff. Wiera wspierała się na ramieniu męża, najwyraźniej zmartwiona sytuacją. Z drugiej strony, Ilyi nie było z nimi. Madame spojrzała na psionitkę, posłała jej krótki uśmiech i poszła za mężem do najbliższej kanapy.

Potem weszli żołnierze, wszyscy uzbrojeni. Natalie rozpoznała Kolę Uhanova, Dimę Galperina, Yegora Knoroza, Anitę Levchenko i Lukę Iwańskiego. Kola minął ją obojętnie, Dima zasalutował i wrócił do cichej rozmowy z Yegorem, który skinął jej głową. Anita szczerze się ucieszyła, że widzi swoją „krewniaczkę”, a Luka szedł jakby za nim maszerował batalion oficerów partyjnych. Najwyraźniej spodziewał się tu co najmniej demonów, albo i gorzej.

Stawkę zamykała Wiera Novotkowa i Puszka, a za nimi Andrei Raibov idący obok Lva Juszczenki. Celniczka zlustrowała otoczenie z założonymi rękami takim wzrokiem jakby trafiła do pośledniego burdelu, a nie pokoju dla, bądź co bądź, VIPów. Puszka nie miała swojej rozpoznawalnej czapki z pomponem, za to ściskała sporego pluszaka-królika, którego u niej wcześniej nie było. Właściwie z perspektywy psycholożki mogłoby to być dowolne dziecko ulicy – gdyby nie te wielkie, mokre oczy spoglądające, tym razem, spod futrzanego kaptura. Andrei i Lev bardzo do siebie pasowali, gdy tak szli obok siebie: obaj chłodni i obojętni, tylko z innych powodów.

Prosty rachunek pokazywał, że brakowało kilkoro ludzi. Bez niespodzianki był brak Leah, Toni i Dymitra. Skoro jednak znaleźli Puszkę, to czemu nie było Svietłany? Może z powodu braku nazwiska. W mieście musiało mieszkać sporo „Svietłan”. Ale brakowało też Iwana Walio, Ilyi Gorbova, Isaia Seriogina, Agrypina Nosova, Iwana Platova, Izydora Ipatieva, Feliska Łavrova i Władimira Borodina. Teraz wiele zależy od tego, czy są już martwi, czy zaledwie zaginieni. Co w tym przypadku nie jest takie dalekie od zgonu.

Ludzie rozeszli się po pomieszczeniu, które z nadmiernie przestronnego stało się nieco tłoczne. Raibov zamknął drzwi i oparł się o ścianę. Juszczenko skinął na nią, żeby odeszła z nim na bok.
- Widzę, że postanowiła pani z nami zostać. Mądry wybór. Czy ma pani coś dla mnie? - spytał jakby spodziewał się rachunku na poczcie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Sty 10, 2012 9:04 pm

Możesz wypytać Kuro o resztę historyjki tak jak się z nim porozumiałaś wcześniej? Mówił nam jak się za to zabrać więc myślę że nie będzie problemu W razie gdyby komuś się zachciało iść do jego kryjówki ostrzeż go by zwiewał do naszego mieszkania, podaj mu nawet adres.

Nevarez skinęła głową wchodzącym po czym zgodnie z sugestią poszła z Juszczenko.
- Cóż, oczywiste jest że nie mam tyle ile jestem w stanie mieć ze względu na sytuację. Oczywiście zdaje sobie pan sprawę, majorze że sprawa jest bardziej problematyczna niż wygląda na pierwszy rzut oka. - mruknęła jednocześnie pisząc notatkę dla Lva.

" Myślę że zdajesz sobie sprawę że cała ta sytuacja to gest mojej dobrej woli, od ostrzeżenia po pozostanie w tym pokoju. Mnie osobiście mało co jest w stanie zagrozić z czego musisz sobie zdawać sprawę. Jeśli chodzi o problem zabójcy to owszem istnieje. Na chwilę obecną mogę rzec tyle że prawdopodobnie został..."stworzony" na NRS specjalnie do tej roli. Problem w tym że niezależnie od tego czy w sytuację jest zamieszany rząd czy nie, spartolili sprawę. Obiekt-zabójca określający się mianem Prototype Seven jest niestabilny psychicznie, i jak sądzę nawet nie do końca przyjmuje rozkazy swoich stwórców może poza tym by ich nie zabijać. Stąd mój wniosek o ewentualnym udziale Woodlanda w tym wszystkim, jako że nie był na liście. Gdy wyjdę będę w stanie dowiedzieć się więcej, ale jest oczywiście pewien problem. Nie wiadomo do końca kto stoi za P7, innymi słowy przekazując komuś te informacje narazisz siebie i wszystkich ludzi z listy na natychmiastowy odstrzał. Przy czym wbrew temu co sądzi Lipski, co musiał usłyszeć by zacząć działać ; mój udział w tym wszystkim jest właściwie przypadkowy, stąd moja irytacja i chęć rozwiązania problemu. Nie jestem tu nawet z przyczyn zawodowych do cholery. Oczywiście w kwestii wyjścia, biorę ze sobą te osoby które wskażę jako pomocne przy rozwiązywaniu tego problemu. A tak swoją drogą, byłbyś w stanie przybliżyć dokładniej początki naszej znajomości? Czysta ciekawość wywołana niezgodnością nazwisk."

- Co z resztą? Widzę że kilku osób brakuje - mruknęła beznamiętnie podając Lvovi wyrwaną przed chwilą kartkę z notatnika.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Sty 10, 2012 11:59 pm

Nie sądzę, żeby to było możliwe w tych okolicznościach. Nie przy tylu świadkach, a nie sądzę, żeby żadne z nas chciało rozpowszechniać tą wiedzę.

Lev słuchał uprzejmie, czekając aż zapisze notatkę. Wziął od niej kartkę i przeczytał uważnie. Pokiwał głową. Pożyczył od niej notatnik i długopis, i zaczął pisać, mówiąc przy tym, jak gdyby normalnie rozmawiali:
- Istotnie, niestety nie o wszystkich mam dobre wieści. Albo w ogóle wieści – powiedział swobodnym, ale dość cichym głosem, żeby reszta słyszała bardziej ton niż same słowa. - Celnika Iwana Walio znaleźliśmy w jego domu, martwego. Zgon został ustalony wstępnie na 1-7 rano. Ktoś zadał sobie trud, by wyrwać ze stropu jego mieszkania bolce wspornikowe belek podtrzymujących, które następnie wprowadził przez oczodoły do mózgu. Zależnie od prędkości wprowadzania śmierć nastąpiła w przeciągu kilku sekund do kilku minut, najprawdopodobniej. Na ciele celnika, szczególnie na klatce piersiowej i ramionach znaleźliśmy spore sińce i ciężko cokolwiek stwierdzić na pewno bez raportu koronera, zdaje się, że był w tym czasie świadomy i próbował stawiać opór, jednak został przyciśnięty do materaca z dużą siłą.
- Znaleźliśmy też ciało porucznika Władimira Borodina. Znajdowało się w jednym z magazynów zaopatrzeniowych, na tyłach koszar, tuż za granicą garnizonu. Porucznik został powieszony na kawałku linki mocującej do bagażu i powieszony na sklepieniu stropu magazynu, osiem metrów nad ziemią, najprawdopodobniej przy użyciu specjalistycznego sprzętu, jako, że miejsce to było oddalone o kilkanaście metrów od wszelkich kładek i nie sposób było normalnie do niego dosięgnąć. Zgon określono wstępnie między 4 a 10 rano.
- To niestety nie koniec – dodał major. - Niedługo po rozpoczęciu poszukiwań, wytropiono i odnaleziono ciało Izydora Ipatieva, wraz z żoną. Nawiasem mówiąc, Alena Ipatiev pozostawała w stanie śpiączki od ostatnich 12 lat. Z relacji personelu medycznego wynika, że Izydor przychodził codziennie do szpitala, najczęściej po pracy, czasem wcześniej, czasem później, następnie siedząc przy żonie około godziny przed wyjściem. Personel zwykle starał się małżeństwu przez ten czas nie przeszkadzać. Tak było i dzisiaj, jednakże tak personel jak i pacjenci niemal cały czas chodzili korytarzem przystającym do pokoju szpitalnego Aleny, a sam pokój znajduje się na trzecim piętrze i ma wzmocnione okna przeciw mrozowi. Nikt jednak nie widział ani nie słyszał nic podejrzanego, gdy jednak zjawili się żołnierze szukający Ipatieva zastali dwa zmasakrowane ciała. Według raportu, użyto jakiegoś ostrego narzędzia i bardzo dużo siły, a cały pokój był ochlapany krwią i strzępami ciała. Zgon musiał nastąpić między początkiem wizyty, a zjawieniem się żołnierzy między 12:15 a 13.

Juszczenko odetchnął, choć ciężko było powiedzieć, czy z powodu grozy opisywanych wydarzeń czy dla uzupełnienia poziomu tlenu w płucach.
- To wszyscy z listy, których śmierć udało nam się potwierdzić. Co do innych nieobecnych: wspomniane mimochodem osoby najwyraźniej uważają, że potrafią o siebie zadbać. Chcieliśmy odszukać dwie nieletnie, przy pomocy uzyskanych informacji, jednak tylko z połowicznym sukcesem. Druga z dziewczyn wciąż jest poszukiwana. Zaginął też Ilya Gorbov, Isai Seriogin i Agrypin Nosov. Pierwszy, według zeznań rodziców, wybrał się dzisiaj normalnie do szkoły, jednak według dyrektora i wychowawczyni zaginionego do szkoły tej nigdy nie dotarł. Obecna lokalizacja nieznana. Drugi wypisał się dzisiaj z oddziału rekonwalescencyjnego na własne życzenie i stawił się na służbie, jednak dyżurny odesłał go do domu. Śledczy jednak zastali dom starszego porucznika zamknięty, według sąsiadów nie wrócił do niego od czasu wypadku z wybuchem gazu. Trzeci z mężczyzn, według zeznań jego kolegów, był widziany wychodząc z młodą, atrakcyjną kobietą, niedługo przed rozpoczęciem poszukiwań. Nie wrócił jednak na teren koszar ani do domu i obecnie jego lokalizacja pozostaje nieznana.
- Pozostaje kwestia Iwana Platova i Feliksa Łavrova – kontynuował. - Pierwszy zaprotestował przeciwko przelokowaniu go do bezpiecznego pomieszczenia, twierdząc, że cytuję „od osiemnastu lat nie opuścił ani jednego dnia pracy i prędzej go szlag trafi niż ten będzie pierwszym”. Ze względu na szacunek dla wieku i długoletniej służby pana Platova zezwolono mu pozostać tam, gdzie sobie życzy, całkiem przypadkowo wśród kilkunastu żołnierzy odpoczywających w odległości kilku kroków od jego stanowiska. Natomiast drugiemu z mężczyzn przydarzył się wypadek – Lev skończył pisać, co i tak było rozwlekłe i zamknął notatnik, wciąż go trzymając. Spojrzał w oczy Natalie. - Najwyraźniej ktoś zamknął go w jego gabinecie z dwójką żołnierzy, z dość... ogólnikowymi instrukcjami. Wedle ich zeznań doktor mówił bardzo do rzeczy i przekonał ich, że powinni go uwolnić, pod pretekstem, iż zostali oszukani. W rzeczywistości, mówił, został otumaniony, bo odkrył szpiega i musi natychmiast zdradzić jego tożsamość dowódcy garnizonu. Oczywiście posłańcy nie wchodzili w grę... w każdym razie, gdy już rzucił się na broń rozkuwającego go żołnierza, wywiązała się, powiedzmy, bójka. W efekcie czego lekarz zaliczył draśnięcie w ramię, rozkuwający go żołnierz zaliczył postrzał w ramię, ale Łavrova udało się opanować. Obecnie przebywa w kaftanie bezpieczeństwa na oddziale dla mentalnie niestabilnych.

Oddał jej notatnik.
- No cóż, ja mam jeszcze mnóstwo pracy. Mam nadzieję, że kiedy znów się zobaczymy, żadne z nas nie będzie martwe. Może wtedy poproszę o autograf – Nevarez zobaczyła jak potwarzy Juszczenki przemyka ironiczny uśmieszek, po czym major odwrócił się i stanął przy drzwiach.
- Szanowne panie i panowie – zwrócił się do reszty. - Jak już wspominałem, zostaliście tu zebrani dla własnego dobra, póki sytuacja nie zostanie zamknięta. Wszystko jest pod kontrolą. Gdybyście czegoś potrzebowali, zostanie to dostarczone w miarę możliwości.
- Kiedy stąd wyjdziemy, panie majorze? - rzucił Yegor.
- Kiedy przyjdzie na to pora, starszy sierżancie. A teraz musicie mi wybaczyć. - Odwróciłsię i wyszedł. Raibov został, opierając się o ścianę. Niektórzy rozmawiali ze sobą, większość trzymała się z daleka od pozostałych, obserwując się nawzajem. Pewnie taki cyrk trwał już od czasu przesłuchań. Co tu robię? Co ONI tu robią? Co się tu dzieje?
Jednak najwięcej spojrzeń zbierała sama Natalie, nie wszystkie przyjazne. Przejrzała notatkę od Lva:

Sherman Woodland odleciał wczoraj wieczornym promem na Pierwą. Oficjalna przyczyna: wielokrotne złamanie nogi i potrzeba pilnego leczenia medycznego. Brak dalszych danych co do ostatecznego celu podróży, szukanie wzbudziłoby podejrzenia.

Nic mi nie wiadomo o niczym nawet zbliżonym do nazwy „Prototype Seven”, ale to o niczym nie świadczy. Przeprowadzono spis osób w KG A/s, ale ostatecznie nie znaleziono nikogo podejrzanego i alarm „ćwiczebny” zniesiono. Obecnie oficjalna wersja głosi, że na terenie miasta grasuje imperialistyczny zabójca, przysłany by wyeliminować pewne strategiczne cele, więc postawiono większość okolicznych służb w stan gotowości. Spodziewam się dalszej wymiany informacji w przyszłości.

We względzie waszego wyjścia stąd, nie mam nic do powiedzenia. Oficjalnie musicie tu siedzieć, tow. maj. Gen. nie zdecydował jeszcze czy was wypuścić. Nie spodziewam się takiej decyzji w ciągu najbliższych kilku godzin. Jeśli postanowisz wyjść stąd mimo wszystko, a tym bardziej zabierając inne osoby ze sobą, radzę ostrożność: w najgorszym przypadku możesz zostać uznana za wroga NRS i oznaczona do likwidacji. Jednakże nie mam wątpliwości, że ktoś twojego kalibru zdołałby wyśliznąć się stąd dyskretnie i subtelnie, a nawet „działać ku nadrzędnemu dobru NRS”.

Ja i Ian mamy różne nazwiska, gdyż mamy różnych ojców. Moja matka wyemigrowała wraz z pewnym turystą. Ian jest twoim wielkim fanem, jest też Pretorianinem. Był w obsadzie ochrony jednego z centr handlowych, który zaatakowałaś. Mówił, że choć dostali wcześniej cynk, nic to nie dało. Długo opowiadał jak to w jednej chwili stracił świadomość, a gdy później oglądał swoje ciało nie mógł wyjść z podziwu nad pięknem i czystością uderzenia. Takie młodzieńcze zauroczenie i w pewnym sensie pasja. Poświęcił później sporo czasu na zbieranie informacji o tobie, z czym nie omieszkał się ze mną podzielić. Z pewnością byłby wniebowzięty, gdyby dostał twój autograf.

Czy wspominałam już o tym, że przyciągamy świrów, nawet jeśli o tym nie wiemy? Nya wykonała powszechnie rozpoznawalny gest niedowierzania we własne szczęście... czy też nieszczęście.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Sty 11, 2012 7:25 pm

Och, no wiesz? To przecież taaakie słodkie, pierwszy facet który się w nas na pewien sposób zabujał, ponieważ go zabiłyśmy - Nevarez zachichotała w zaciszu swojego umysłu - Sytuacja jakkolwiek absurdalna może być komiczna. Aczkolwiek jeśli moje podejrzenia są prawidłowe to nie mamy czego się obawiać ze strony tego całego P7, w przeciwieństwie do niego.

Nevarez zerknęła beznamiętnie po sprowadzonym sztucznie tłumie po czym zapisała na kartce papieru adres tej restauracji w której połamała Woodlanda. Z dopiskiem że może tam być Agrypin Nosov. Po namyśle dodała jeszcze by Juszczenko spróbował załatwić jeden kontroler korowy będący w stanie działać w kosmogradzkich warunkach. Wyrwała kartkę złożyła ją na pół, podeszła do kanapy na której wisiał jej płaszcz, odłożyła notatnik na oparcie, kartkę rzuciła niczym kartę do gry w stronę Raibova nieco wspomagając tor lotu tak by wytraciła pęd po prostej jak strzała trajektorii tuż obok rąk żołnierza. Zaraz potem narzuciła płaszcz na plecy, postawiła kołnierz i odezwała się do Raibova, poprawiając teatralnie rękawice.
- Andrei, przekaż to wartownikowi z nakazem dostarczenia tego do majora, w chwilę po tym jak wyjdę. - Nevarez sięgnęła po swój karabin, ostentacyjnie sprawdziła czy nabój jest w komorze, zerkając co chwila po wszystkich obecnych hardym wzrokiem, zwłaszcza tych którzy krzywo na nią patrzyli. Uśmiechnęła się krzywo.
- Właściwie to doskonale wiem jak się musicie wszyscy czuć, ale...tak szczerze powiedziawszy nie obchodzi mnie to ani trochę z praktycznego punktu widzenia. Dlaczego? Ponieważ znacznie bardziej od chwilowego komfortu psychicznego wolicie żyć. A ja zamierzam się upewnić co do tego że zabójca stanie się nieszkodliwy. W tej chwili problemem jest czworo zaginionych, więc potrzebuję kilku informacji. - Natalie zabębniła palcami po rękojeści VSS - Madame Gorbov, proszę mi podać adres szkoły Ilyi i ewentualnych miejsc w których mógłby jeszcze być. - agentka odczekała chwilę na odpowiedź, nagradzając ją skinieniem głowy po usłyszeniu. Następnie zwróciła się w stronę Puszki, nawet o zgrozo nachylając się trochę by tamta nie musiała zadzierać głowy. - Martina, Puszka powiedz mi proszę gdzie może być z kolei Svieta. Od tego co prawda zależy jej życie czy mi powiesz, ale od momentu gdy stąd wyjdę nie będzie to stanowiło problemu więc bez obaw. - tak jak poprzednio odczekała na odpowiedź po czym wstała zerknąwszy ponownie po wszystkich w razie czego samym lodowatym wzrokiem hamując ewentualne próby oporu czy zadawania pytań dlaczego ona ma niby iść a reszta nie. Zerknęła ostentacyjnie na zegarek.
- Hunter, Mary. Pozwólcie proszę na chwilę. - gdy ci podeszli nakazała im ściszonym głosem by się zaczęli przemieszczać w stronę łazienki gdy tylko zaczną mrugać światła i weszli tam gdy już zgasną. Następnie uśmiechnęła się drańsko do tłumu - No cóż, jak sądzę na mnie już pora. Czas by w końcu ktoś zabrał się za tę sprawę jak należy. Ach tak.. - skupiła się na tym by odessać trochę energii z oświetlenia tak by lampy zaczęły "mrugać" -.. Przedstawienie czas zacząć na to wygląda. Sugeruję wam tu zostać, będziecie tu w miarę bezpieczni. A jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z moim planem... najdalej w przeciągu trzech godzin będzie po wszystkim. A w waszym najlepszym interesie jest by jak najpóźniej wykryto moją nieobecność. Ale tymczasem... - wycofała się parę kroków aż znalazła się na w miarę wolnej przestrzeni gdzie nie zasłaniałaby jej jakaś kanapa czy coś po czym skłoniła się z drwiącym uśmieszkiem niczym prestidigitator - .... dasvidania. - mruknęła wysysając energię ze wszystkich lamp w jednym momencie, energię okazyjnie wykorzystała do pokazowego trzaśnięcia drzwiami pilnowanymi przez wartowników cały czas podtrzymując zaćmienie światła. Potem skierowała swoje kroki do łazienki orientując się na pamięć gdzie stali Hunter z Kelly by ich wepchnąć do łazienki. Ewentualnie wciągnąć Kelly gdyby się opierała. Potem po zamknięciu drzwi na klucz od wewnątrz czy to mechanicznie czy przy pomocy zdolności psi podświetliła trochę atmosferę małą kulką energetyczną. W razie czego reagując szybkim zatkaniem ust Mary jeśliby zdradzała jakiekolwiek sugestie krzyków czy czegoś równie pozbawionego sensu.
- Dobra Kuro, zmiana planów ewakuujemy się. Na raty, pora zmienić nieco sytuację w tej grze. Wolę gdy to ja gram znaczonymi kartami a nie kto inny. Żeby uniknąć nadmiernych obciążeń ty "pójdziesz" Z Hunterem, jest swój bez obaw, a ja z Mary i spotkamy się na parkingu przy ciemnozłotej Comecie. Tak? Tak no to idziemy. - odczekała jeszcze chwilę czy aby Kuro nie ma ewentualnie jeszcze mniej męczącej sugestii, ale jeśli nie to skupiła się tylko na tym by sprawdzić potrzebne koordynaty przestrzenne miejsca obok samochodu Kelly dla siebie i dla niej po czym zmusiła się do tego by przerzucić się wraz z młodą psycholog w pożądane miejsce.

A tak z czystej...czystej ciekawości skąd ci się wtedy w restauracji wzięła myśl o tym że jakoby tylko jedna z nas mogła wrócić z tej zlodowaciałej dziury w strukturze wszechświata?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Sty 12, 2012 12:04 am

Nya przyłączyła się do śmiechu Natalie, wyraźnie rozbawiona żartem. Zaraz jednak spoważniała. W sumie szkoda tamtych. Nawet tego Walio. Ten psychopata postarał się najwyraźniej, żebyśmy nie miały wątpliwości kto ich pozabijał, ale takie nadmierne i bezcelowe okrucieństwo... A co właściwie podejrzewasz?

W czasie, gdy Nevarez pisała wiadomość dla Lva, między żołnierzami wybuchła kłótnia.
- Jak możesz tak w ogóle mówić?! - pieklił się Dima.
- A co, prawda w oczy kole? - drwiła Novotkova.
- Odszczekaj to! - warknął szeregowy.
- A co mi zrobisz? No, chodź chłoptasiu, chcesz trochę? - parsknęła Wiera.
- Nie ma się o co denerwować... - spróbował zainterweniować Yegor.
- Też chcesz, spaślaku?
- Że co proszę, ty krzywa flądro?! - wybuchnął Knorozow.

Cała sytuacja zaskoczyła najwyraźniej Gorbovów. Madame patrzyła na żołnierzy jakby pierwszy raz w życiu widziała kłócących się ludzi, a Jurij poczerwieniał na twarzy.
- Uspokójcie się! Czy tak zachowują się żołnierze NRS? - zawołał do nich.
- Nie jesteśmy już żołnierzami. Jesteśmy trupami. Wszyscy zginiemy – oznajmił Ivański, siedząc pod ścianą i trzymając się za głowę.
- Niech ktoś uciszy tego idiotę – celniczka wywróciła oczami.
- Może ja ciebie uciszę? - Anita wzięła w obronę kolegę.
- Ohoho, możesz spróbować, ty mała...!

- Ktokolwiek życzy sobie dwa tygodnie karceru, może mówić dalej – odezwał się obojętnie Raibov. Zapadła nagła cisza. Uczestnicy kłótni patrzyli na siebie wilkiem, ale przestali psioczyć. - Tak mi się wydawało.
Natalie wciągnęła płaszcz. Przesyłka dla Juszczenki pomknęła niczym strzała i wpadła lekko w ręce Andreia, który złapał ją odruchowo. Efreitor wyglądał na zaskoczonego, ale skinął jedynie głową i schował kartkę do kieszeni. Psionitka czuła się świetnie, niemal jak na lekkim haju. Co tam lekkim, niemal nie poczuła, że w ogóle coś zrobiła, choć papier poleciał niczym pocisk. Właściwie coś było w tym co mówiła Nya, nie czuła się tak odświeżona odkąd przybyła na tą zaśnieżoną planetkę. A właściwie i wcześniej nie pamiętała... zresztą to nie takie ważne. Poprawiła teatralnie rękawiczki.

Zdołała skupić na sobie ponownie uwagę zebranych.
- Wszyscy zginiemy... - Luka zawtórował jej stwierdzeniu, ze wolą żyć. Niektórym zwyczajnie nie można pomóc.
Madame wyglądała na przytłoczoną całą sytuacją i zmartwioną zniknięciem syna. Spojrzała na Natalie jak na promyk światła, źródło nadziei jakim jest ktoś kto choć mgliście daje szanse na odszukanie zagubionej osoby. Kobieta podała adres szkoły i dwój najlepszych przyjaciół Ilyi, wszystkie w czerwonej strefie. No jasne.
- Wie pani, gdzie może być? Albo co się z nim dzieje? - spytał Jurij, obejmując żonę, ale agentka nie miała czasu na granie psychologa, więc zwróciła się do Puszki, która wyglądała tak jakby niewiele ją obchodziło co się dzieje wokoło. Przytulała brudną szmaciankę z obojętną miną, ale gdy tylko Natalie się zbliżyła, spojrzała na nią bystro.
- Przez całą noc była u doktora – powiedziała rzeczowo – ale zanim poszła, powiedziała, że rano wraca i że znalazła dobre źródło w Podziemiu – tu rzuciła oznaczenie, zapewne jedną z tych komór mieszkalnych, albo jakieś dawne biuro czy coś. - Były żołnierz, dobre informacje. Później wybierała się do pani mieszkania. Powiedzieliśmy żołnierzom, gdzie jej szukać, ale jej nie znaleźli. Proszę, niech pani ją znajdzie. Zawsze dzieliła się ze mną cukierkami – dodała jakby było to wyznacznikiem dobrych, zaufanych ludzi.

Natalie przywołała do siebie Devine'a i Kelly, ale lekarka pokręciła głową, jakby zamierzała zostać tam, gdzie jest. Hunter chwycił ją i jednym zamaszystym ruchem wyciągnął z fotela i postawił niemal przy Nevarez.
- Ej, co... - pisnęła Mary. Devine szybko porozumiał się z agentką w kilku prostych gestach i skinął lekko głową. Zaczynało się przedstawienie. Ludzie spoglądali na Nevarez zaskoczeni, albo oniemiali. Pierwsza ocknęła się Novotkova. Ruszyła ku Natalie i zaczęła mówić, wskazując ją palcem:
- A kto cię zrobił szefem? Wydaje ci się... że...
Devine zjawił się za kobietą jak kot. Wydawało się, że tylko ją musnął po karku, ale celniczka zgubiła krok i zwaliła się na podłogę jak kłoda. Szczęknęły odbezpieczane sztuki broni. Kłótnia, kłótnią, ale swoich się broni. Jednak przedstawienie już trwało, wszystkie lampy w pokoju zamigotały.
- Uważajcie, to pułapka! - krzyknął Yegor. Lufy uniosły się, ale nikt nie wiedział w co ma właściwie celować. Psionitka wykorzystała to by się pożegnać. Światła zgasły. Natalie i, miała nadzieję, Devine z Kelly zaczęli przesuwać się ku łazience, a otwarte i pchnięte mocą drzwi trzasnęły, rozświetlając na moment ciemność powidokami.
- Uciekła!
- Wszyscy zginiemy!
- Musimy ją gonić!
- Zostać na miejscach!
- Wszyscy zginiemy! Pozabija nas!

Otwarła cicho łazienkę i wśliznęła się wraz z pozostałą dwójką do środka, słysząc głos Andreia:
- Nikt nie zginie! Spokój! Nich nikt się nie waży strzelić, bo wszystkich tu pozabija! Zaraz zapalimy światło.
- Co tak długo? - powitał ich Kuro. Nevarez w porę zamknęła usta Mary, przestraszonej nagłym, fantomowym światłem. A potem stało się coś dziwnego. Hunter i Ichirou spojrzeli na siebie i coś musiało zaiskrzyć na jakimś prymitywnym poziomie, bo Natalie poczuła nagłą zmianę atmosfery. Choć żaden tego nie pokazał po sobie, jej intuicja mówiła jej, że dwaj mężczyźni znienawidzili się wzajemnie od pierwszej chwili.
Przez chwilę zawisła w powietrzu możliwość, że Kurosaki się nie zgodzi, ale to nie było nic tak oczywistego. Nawiedziło ją za to przeczucie, że psionita może „zgubić” najemnika albo coś w tym stylu. W każdym razie nie było wiele czasu na debaty.

Natalie sięgnęła do strumienia czasu, przeszukując prawdopodobne warianty przyszłości, aż nie natrafiła na taki, w którym wraz z Mary znajdowały się na parkingu przy samochodzie Kelly. Pozwoliła swojej podświadomości zapamiętać niezbędne koordynaty, po czym opuściła strumień czasu. Teraz następowała trudna część. Przestrzeń była jej najsłabszą Jednością. Za to czuła się tak, jakby nie miało to znaczenia. Chwyciła Mary, żeby było jej łatwiej. Ichirou podszedł do Huntera.
- Gotowy? - spytał.
- Na c...
Podłoga pod nimi się otworzyła i obaj spadli w dół i bynajmniej nie zatrzymali się na parterze. Przestrzeń podłogi zamknęła się za nimi bez śladu, tak jak skała, gdy Natalie spadała wraz z krzesłem.

Psionitka przypomniała sobie, żeby uwolnić blokady kinetyczne i przywrócić oświetlenie, a potem wraz z Nyą skupiła się na przeniesieniu. Jej podświadomość zestawiła obecne współrzędne z uzyskanymi z przyszłości. Poczuła jak jej neurony wchodzą na nowy stopień aktywności, a potem wyśliznęła się wraz Kelly z obecnej pozycji w przestrzeni i wśliznęła z nową. Łazienka się oddaliła pod dziwnym kątem, a parking przybył w równie dziwny sposób. Stały w śniegu na parkingu obok ciemnozłotej comety.

Za nimi stał człowiek, w otwartych drzwiach samochodu dostawczego. Wydał z siebie zdziwiony okrzyk i wskazał na dwie kobiety, które pojawiły się znikąd. Najwidoczniej zabrakło mu słów.
- Co do... - zaczęła Mary, ale zaraz zabarwiła śnieg na kolorowo. Niektórzy nie mają żołądka do podróży przestrzennych. O dziwo, Nevarez nie poczuła praktycznie żadnego obciążenia tym skokiem, choć niemal nigdy tego nie używała, nie mówiąc o innych osobach. Tylko nie czuła się już tak świetnie jak wcześniej, raczej całkiem zwyczajnie.

Hmm? A skąd ci się to nagle przypomniało? Właściwie to sama nie wiem, może miałam doła. Cała ta planeta ma taką przygnębiającą aurę, że czasem zadziwia mnie skąd się bierze twój optymizm. Możesz to nazwać kobiecą intuicją roześmiała się, ale nie do końca szczerze, bo i temat nie był zbyt śmieszny. Po prostu... wiesz, że miałam złe przeczucia. Wiesz jak zawsze udawało nam się wyjść ze wszystkich sytuacji obronną ręką. Tu po prostu naszło mnie takie wrażenie... że to koniec, wiesz? Że wyczerpało się nasze szczęście. A że nawet brak szczęścia nas nie zabije wydało mi się, że pewnie tylko jednej z nas uda się przeżyć... wiem, głupio to brzmi.

Tymczasem skorupa śniegu otworzyła, ukazując coś na kształt schodów wprost w skale. Wszedł po nich Kurosaki, stanął w śniegu i pomimo starań odnośnie zachowania godności wyglądał na wymęczonego tą krótką przebieżką. Za nim wypadł Devine – i całe szczęście, gdyż przejście zamknęło się tuż za jego stopą. Nawet Oprawca nie mógł złapać oddechu, najwyraźniej szkolenie KEK nie obejmowało biegu przez podziemia za psionitą biegającym przez ściany i sufity.

Kierowca samochodu dostawczego krzyknął i wpadł do kabiny wozu, szukając rozpaczliwie kluczyków.
- Co teraz? - mruknął Kuro.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Sty 12, 2012 4:01 pm

Natalie spojrzała z rozbawieniem w stronę kierowcy po czym wytworzyła drobny nacisk na jego tętnicę szyjną tak by stracił przytomność na jakieś 0,5h najbliższe. Dbając przy tym by nie opadł na kierownicę włączając klakson, w ramach dobrego w miarę humoru jeszcze kazała drzwiom się zamknąć by chłód gościa nie dobił. Dopiero potem zerknęła po osobach zabranych ze sobą, przy okazji przywołując klucze do Comety z kieszeni płaszcza Mary czy gdziekolwiek były. A w razie gdyby ta jakimś cudem ich zapomniała to otwierając auto ingerencją psi na zamki.

Podejrzewam...hmm podejrzewam że nasz drogi P7-zabójca to jedna wielka fuszerka. Wyhodowany do zabijania, ale pozbawiony wyższego poczucia własnej tożsamości i logicznego myślenia. A przy tym nieubezpieczony od reakcji fizycznych organizmu. I sądzę że właśnie taka fizyczna reakcja organizmu powstrzymała go od zabicia nas. Zresztą wskazuje na to również list i pierścień. Kwestia zabijania osób z listy może być jakimś chorym pokazem umiejętności lub poświęcenia, człowieka który nic innego nie potrafi, nic innego nie robił przez całe życie i... Tak, zdecydowanie nie ma pojęcia o tym jak zaimponować kobiecie.

- Wszystko z wami w porządku hm? - spojrzała po sprinterach i Kelly-lunchomiocie.

- Teraz...teraz jedziemy na małą przejażdżkę w trakcie której opowiesz resztę historii. najlepiej z nazwiskami. Żeby rozwiązać problem trzeba by nie tylko wyeliminować P7 ale też jego twórców hmm... Ja oczywiście prowadzę, Hunter za mną, aha jeszcze jedno łap - dodała rzucając Devine'owi VSS - Kuro z przodu i Mary za nim. Tak żeby zachować porządek. Aha, zapnijcie lepiej pasy. - mruknęła otwierając drzwi auta i wślizgując się na miejsce kierowcy, w razie potrzeby poprawiając pozycję lusterek czy fotela. Gdy już wszyscy wsiedli odpaliła silnik, wrzuciła bieg przygazowała trochę by wyczuć moc pojazdu i ruszyła w razie potrzeby manewrując nawet i w sposób wariacko rajdowy byleby w coś nie rąbnąć. Nie rozpędzała się zbytnio na parkingu pierwotnie, dopiero gdy widziała już bramę docisnęła gaz mocniej skupiając się na tym by wytworzyć barierę kinetyczną tuż przy masce auta, ot by go nie zniszczyć w przeciwieństwie do samej bramy. Zważywszy na dużą częstotliwość jazdy śmieciarek czy odśnieżarek trzymała dłoń w gotowości na ręcznym, by przez poślizg kontrolowany dzięki kolcom uniknąć zderzenia. Rozważała nawet konieczność przerzucenia biegu na wsteczny, czy zmiany biegu czasu dookoła siebie , zależnie od tego jak auto zachowa się po zaciągnięciu hamulca w takich warunkach. Po ekspresowym wyjeździe z terenu wojskowego przy bardzo przyjemnej dawce rozrywki niemal rajdowej na obliczu Nevarez zagościł szeroki uśmiech. Uwielbiała szybką jazdę, bez wątpienia.
- Mówiłeś że ten cały Prototype Seven zwariował i zaczął polować na innych psionitów. Mówiłeś też gdy ostatnio się ewakuowałeś że prawdopodobnie mnie nic nie zrobi. Mam swoje przypuszczenia, ale chętnie się dowiem co sprawiło że uznałeś że nic mi nie grozi ze strony psychola, abstrahując od moich możliwości. A więc, Kuro-san? - mruknęła beztrosko jakby wcale nie prowadziła najszybszego auta na całej planecie praktycznie jadąc po pokrywie lodu czy śniegu bo drogi raczej tu nie było.
W razie potrzeby wykręciła jadąc zależnie od sytuacji na wstecznym lub nie by w końcu ostatecznie jechać normalnie przed siebie, choć z większą niż u przeciętnych kierowców prędkością, i arogancją i bezczelnością nie dbając w gruncie rzeczy o przepisy, uważając tylko na to by nie spowodować wypadku, nie przejechać kogoś czy coś. I nie uszkodzić "swojego" auta.

Uznała że można już od razu sprawdzić te adresy przyjaciół dzieciaka w czerwonej strefie. Dlatego też skierowała koła w stronę najbliższego obecnie adresu.

Myślisz że jesteś w stanie zlokalizować tego świra, P7 tak jak Kuro? To by trochę ułatwiło sprawę.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 13, 2012 12:26 am

Szalone grzebanie w stacyjce ustało nagle. Głowa dostawcy odskoczyła i osunęła się bezwładnie po oparciu fotela, a jego ciało ułożyło się podług sieci energetycznej. Drzwi domknęły się usłużnie i zamknęły z głośnym kliknięciem.

Jednak, gdy chciała zabrać Mary kluczyki, napotkała na niespodziewany opór. Kobieta nie pozostawiła jej wiele wyboru. Korzystając ze swojej wiedzy i mocy, Nevarez zmieniła ciśnienie w zamkach i stacyjce, przemieszczając powietrze. Wszystkie drzwi otworzyły się jednocześnie, a stacyjka przekręciła, uruchamiając silnik. Widząc, że ta nie potrzebuje kluczyków, Kelly wyciągnęła je z kieszeni i rzuciła psionitce ze zbolałym wyrazem twarzy.

Zaraz jednak wybuchła kolejna kłótnia między kobietami.

Innymi słowy... mówisz, że chce nas zwyczajnie przerżnąć. Pocieszające. Zakładam w ciemno, że nie rozważasz pozwolenia mu na to, więc co? Atak z zaskoczenia, gdy krew czy co tam ma, przemieści się z mózgu gdzie indziej?

- Rób co chcesz - Ostatecznie psycholożka skapitulowała, gramoląc się niezbornie do samochodu.
- Eliminować P7? - Ichirou nie wyglądał na przekonanego. Natalie wspomniała jego naturę tchórza. - Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego co... w sumie nie mogę już tracić tu czasu, muszę udać się w pewne miejsca – zapewnił.
- Naprawdę? A przed chwilą było ci tak śpieszno do samochodu – rzucił Devine.
- Zdaje się, że nie mieliśmy okazji się sobie przedstawić – odparł lodowato Kuro, odwracając głowę do najemnika. - Kurosaki Ichirou.
- Hunter Devine.
Przez chwilę trwała cisza zimniejsza od wszechobecnego wiatru.
- A więc, Hanta-san, przyznaję mógłbym skorzystać z podwózki, owszem.
Gdzieś od głównego placu rozległa się krzątanina. Najemnik odebrał od agentki VSS.
- No to jazda, nie ma czasu, za długo tu sterczymy!

Cała czwórka zajęła swoje miejsca, zapinając przezornie pasy. Natalie usadowiła się w fotelu kierowcy, czując się jak u siebie w domu. Wprowadziła drobne poprawki, wsadziła kluczyki do stacyjki, żeby nie musieć jej kontrolować mocą. Dodała gazu, by usłyszeć słodkie mruczenie silnika, wchodzącego na wyższe obroty. Oczywiście cała maszyneria była wytłumiona, więc nie dało się usłyszeć ryku silnika, ani poczuć wibracji, ale Nevarez potrafiła poznać się na wartości samochodu i bez tego. Ojciec Kelly musiał włożyć w to cacko solidny grosz, szczególnie, żeby przystosować autolot do jeżdżenia i to w warunkach NRS. Technicznie prościej i taniej byłoby kupić zwykły samochód, jakie popularne były na mniej rozwiniętych planetach, albo u kolekcjonerów, ale efekt nie byłby tak dobry.

Tak, w ten wóz włożono więcej niż pieniądze. W sumie się nie dziwię, że tak go broniła. Założę się, że na tym pustkowiu, o pół kosmosu od domu, nie ma wiele więcej, żeby jej przypominało o rodzinie. Mruknęła Nya.

Niespodziewanie Natalie wspomniała własnego ojca. Może nie tak niespodziewanie, w końcu śniła o nim nie tak dawno, choć nie był to prawdziwy sen o jej ojcu. Wspomniała wielopoziomowy garaż pełen ręcznie robionych pojazdów i system torów wyścigowych. Silvestre Nevarez nie był wylewny w uczuciach i właściwie nigdy nie potrafił wiązać się emocjonalnie ze swoją córką, ale trudno powiedzieć, żeby jej czegoś żałował.

Cometa ruszyła, objeżdżając parking o 270 stopni, wprost na bramę. Właściwie to jedynie na szlaban, jeśli trzeba być szczerym. Psionitka dodała gazu i runęła na lichą przeszkodę. Na wszelki wypadek ochroniła maskę barierą kinetyczną, ale patrząc po tym jak drewniany drąg rozpadł się w drzazgi od uderzenia, nie było to chyba potrzebne.
Kątem oka zdążyła zaobserwować jeszcze zdziwioną minę podstarzałego wartownika siedzącego w małej budce i obsługującego szlaban. Zdaje się, że przerwali mu drzemkę, choć trochę ciężko było stwierdzić tylko po sposobie w jaki przewracał się o własne krzesło.

Samochód wypadł na lód i od razu złapał przyczepność. Mikroostrza wbiły się w lód i wyrzucały za nimi fontanny lodowych odłamków, przedzierając się wprost do ulicy. Zanim zdumiony kierowca paskarki przed nimi zdążyła zareagować, byli już za nim i mknęli naprzód. Devine musiał ręką stłumić pisk Mary.
Cometa prowadziła się jak marzenie.
Natalie wyminęła kilku innych uczestników ruchu, jakby tamci stali. Prędkościomierz pokazywał skromne sto dwadzieścia kilometrów na godzinę. Sprawdziła podany adres przyjaciela Ilyi z zapamiętaną mapą i obrała nowy kurs. Weszła w kontrolowany poślizg i mijając o centymetry jakiegoś spanikowanego przechodnia, skręciła i pojechała w kierunku celu.

- Trudno to wyjaśnić w prostych słowach – Kuro wyglądał na niepocieszonego całą jazdą. Hunter sprawiał wrażenie nieco znudzonego, a Kelly siedziała jak skamieniała, zamykając oczy przy każdym zakręcie. Przynajmniej już nie krzyczała. - Ale jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać: czy to naprawdę przypadek, że zostałem znaleziony i zrekrutowany przez Toni-san akurat, gdy pożarłem się z dawnymi znajomymi? W tamtym czasie mnie to nie uderzyło, ale im dłużej się nad tym zastanawiałem, tym dziwniejsze mi się to wydawało. Wysnułem więc taką teorię: a co jeśli jedno stronnictwo zmanipulowało nas w ściągnięcie mnie tutaj z jakiegoś powodu? Co jeśli drugie się o tym dowiedziało? Wtedy tak czy siak byłbym do odstrzału. Myślałem więc, że ten zabójca idzie po mnie, wtedy gdyby nas powiązano, wy byście także zostały wzięte na cel.
Dupek Wymamrotała Nya. Nevarez była przekonana, że Mary nie zwróci teraz uwagi na tą kwestię Kuro. Była też przekonana, że Devine zwróci, jakkolwiek nie udawałby znużenia.
- Kiedy jednak pogoń nie ruszyła za mną zrozumiałem swój błąd. Zabójca nie brał na cel domniemanego sojusznika wrogiego stronnictwa, ale każdego psionitę na jakiego trafił. Niestety, nie mogłem wtedy już nic zrobić...

- Więc zostawiłeś ją na śmierć – wtrącił mimochodem Hunter. Ichirou wyglądał jakby go kopnięto w klejnoty rodowe.
- Niestety, nie jestem wojownikiem znającym tylko walkę i nic poza tym.
- A szkoda, przydałoby ci się. Może wtedy poza robieniem dziur w skale robiłbyś coś pożytecznego. Tak dla odmiany.
Kolejna kłótnia wisiała w powietrzu. Rozmowa podejrzanie szybko zmieniała się w licytację, którą część ciała powinna stracić druga strona. O dziwo, sytuację uratowała Mary mówiąc:
- Możecie przestać? Staram się nie porzygać...
Najemnik wywrócił oczami i spojrzał za okno. Kurosaki odchrząknął.
- W każdym razie – podjął – nie o to chodzi. Natalie-san, najwyraźniej nie rozumiesz na co się porywasz. Jak zapomniałaś, pozwól, że ci przypomnę, że naukowe odkrycie moc psionicznych ma wiele porównań, ale najczęstszym jest porównanie do bomby atomowej. Nie tylko dlatego, że to rewolucyjny postęp ludzkości, ale dlatego, że jej użycie może zdmuchnąć z powierzchni ziemi całe miasta. Jak myślisz, co się stanie, jeśli psionici zaczną tu walczyć? Nie powiem, żeby to był raj na ziemi, ale żyje tu dwa miliony osób...

Hmm, jeśli używa swojej mocy i będę miała trochę czasu to pewnie tak. Chociaż pamiętasz jak nagle pojawił się na naszym radarze... jeśli potrafi maskować swoją sygnaturę to tyle... może Kuro byłby w stanie, wydaje się bardziej wyspecjalizowany w tym kierunku ze względu na swoje warunki?

Nevarez ocknęła się w ostatniej chwili i zahamowała ostro, zrywając kilka metrów lodu i ubitego śniegu z ulicy. Podróż niemal pustymi ulicami, z możliwościami samochodu i sprawnością kierowcy nie zajęła więcej jak kilka minut, więc zanim na dobre ruszyli, prawie byli na miejscu. Willa przyjaciela Ilyi przypominała dość dom Gorbova, także była ogrodzoną posesją, a bramy pilnowało dwóch, cokolwiek zdziwionych wartowników.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 13, 2012 10:41 am

Wieesz...tak właściwie mogłabym to nawet rozważyć. Gdyby nie okazał się do tej pory kompletnym świrem i chamem co się objawiło w bezcelowym zabijaniem osób, gryzieniem nas i zostawianiem na niemal pewną śmierć. Nevarez prychnęła mentalnie dając wyraz swojej pogardzie dla braku wychowania 7ki Jedyna luka w tym rozumowaniu polega na jednym pytaniu. Dlaczego nie wykorzystał okazji gdy byłyśmy nieprzytomne? Jest szansa że po prostu nie wiedziałby co robić ale... Hmm... Ale tak, taktyka z grubsza się zgadza. Atak z zaskoczenia i to mój ulubiony, przydatny wtedy gdy robota ma być czysta i bez śladu.

Natalie położyła dla odmiany obie ręce na kierownicy, dotychczas prowadziła większość czasu jedną ręką, ze względów praktycznych i nonszalancji. Zabębniła palcami o materiał. Powoli zwróciła swój wzrok na Ichirou, wzrok który mógłby zabijać gdyby tylko tego chciała. Cała do tej pory ignorowana wściekłość przez potrzebę szybkiego działania znalazła ujście w momencie skrajnej bezczelności lub głupoty azjaty.

- A więc przyznajesz że mimo fizycznych słabości, powinieneś był wtedy zostać i walczyć z P7 w konfiguracji dwoje na jednego, przy czym skończyłoby się to najpewniej jego śmiercią. Miło, w końcu używanie mocy psi może zdmuchnąć z powierzchni ziemi całe miasta. - bordowe niczym zaschnięta krew usta Nevarez wykrzywił drwiący uśmiech - A teraz... pozwól że ci przypomnę. Rozmawiasz z Natalie Nevarez, jeżeli zdecyduję że chcę kogoś wyeliminować czy też pojmać, tak się stanie z wykorzystaniem zdolności psi lub nie. Mmm.... teraz pora chyba wyjaśnić jeszcze parę rzeczy Kurosaki-san. Po pierwsze, jeżeli po usłyszeniu dalszej części mojej wypowiedzi spróbujesz uciec to obiecuję ci że w przeciągu pierwszych pięciu minut cię złapię, a następne pięć będzie przepełnionych piekielnym bólem, i będziesz miał wrażenie że trwają wieczność. Mając czas po swojej stronie to nie jest trudne. Poza tym... nie masz prawa szafować życiem milionów osób skoro nie potrafisz sprawić by życie choćby jednej ci nie zwisało. Tak naprawdę masz gdzieś to czy wszyscy zginą o ile ty będziesz żył. Po drugie, albo jesteś skrajnym tchórzem, albo cholernie kiepskim kłamcą. Współpracowałeś z obiema stronami konfliktu, mniej lub bardziej. Możliwe nawet że grałeś naraz na dwa fronty. W każdym razie podpadłeś i musiałeś w końcu opowiedzieć się po jednej ze stron na dobre. Przy czym przeceniasz swoją wartość, z twojej dotychczasowej logiki wynikałoby że powinieneś sobie strzelić w łeb byleby nie walczyć z P7. Na takich ludzi nie wysyła się zabójców, nie jest to warte zachodu. Chyba że... och tak, chyba że zdradziłeś obie strony i w rzeczywistości nic ci nie zagraża ze strony P7, a sprawy które masz załatwić to zaraportowanie stronie trzeciej o czymś. Nie obchodzi mnie czy jesteś skrajnym tchórzem czy kiepskim potrójnym agentem, ponieważ to ja tak naprawdę tu ryzykuję wszystkim. Dość rzec że w tej chwili masz jak sądzę wszelką motywację by zrobić to co teraz powiem, inaczej nic cię nie uchroni przed niechybną śmiercią. Wyobraź sobie że cholernie nie lubię ocierać się o śmierć i potem słyszeć jak to ktoś kto się do tego przyczynił najpierw mówi jaki to on bezsilny był żeby potem się przechwalać możliwością niszczenia miast. - kolejny takt wybębniony na kierownicy zaznaczył chwilę przerwy.

- Więc tak, teraz odnajdziesz w spektrum psi P7. Nie obchodzi mnie ryzyko, w tej chwili na straconej pozycji jest jedynie ten cały pseudo-zabójca. Po drugie podasz mi wszystkie nazwiska osób z obydwu stronnictw z którymi współpracowałeś, adresy osób mających decydujący głos w kwestii działania każdej z grup. Ponadto powiesz mi gdzie zwykle przetrzymują więźniów. Jak sądzę nasza czwórka zaginionych jest przetrzymywana prawdopodobnie w celu złapania Seven'a. Mogę się naturalnie mylić w tej jednej kwestii dlatego sprawdzimy te adresy. Myślę że rozumiesz że nie żartuję w żadnym aspekcie tej wypowiedzi, prawda? Świetnie. Więc teraz szukaj Siódemki w spektrum psi i przygotuj sobie w myślach listę osób i adresów które potem trzeba będzie odwiedzić. Żebyś nie miał wątpliwości, próba popełnienia samobójstwa też skończy się boleśnie. - warknęła otwierając drzwi i stając tuż obok. Oparła się o dach Comety rękoma po czym machnęła ręką na jednego ze strażników by podszedł. Gdy ten spełnił jej zachciankę odezwała się ostrym głosem.

- Nazywam się Nadya Levchenko, kapitan Armii/Spec. Czy w tym domu przebywa obecnie, lub przebywał dzisiaj Ilya Gorbov, syn sekretarza spraw zagranicznych Kosmogradu, odpowiadajcie szybko żołnierzu nie ma czasu do stracenia.

A tak w sumie... możemy sobie przecież zawsze poradzić inaczej... Przejrzałabyś może warianty przyszłości w których znajdujemy tych zaginionych? Prawdopodobnie jeżeli znajdziemy ich to i zabójcę.

W razie odpowiedzi przeczącej żołnierza nakazałaby mu w razie czego odesłać dzieciaka do koszar z których akurat zbiegła, naturalnie nie wspominając mu o tym detalu. Potem wsiadłaby do auta ruszając w stronę kolejnego adresu.

Jeżeli jednak okazałoby się że dzieciak jest na miejscu, kazałaby żołnierzowi go przyprowadzić.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 13, 2012 1:38 pm

Może chodzi o jego urojenia? Wiesz, całe te pieprzenie o pannie i panu młodych, ceremonii, obrączki... może teraz czeka na noc poślubną? Kto go tam wie, jak bardzo jest pokręcony... westchnęła Nya Mnie za to zastanawia co innego: skoro może nas uspać, czy cokolwiek to było, ale da się to odwrócić lekką manipulacją – zważywszy na to, że napaleni ludzie nie są zbyt staranni – czemu nie udało nam się to w pierwszym podejściu?

Gdy Natalie skierowała przeciwko niemu swój gniew, mężczyźnie szczęka opadła. W miarę jak mówiła, wpierw bladł coraz bardziej, a potem czerwieniał coraz bardziej.
- Nikt nigdy w całym moim życiu mnie tak nie obraził, ty... - odetchnął. - Masz paskudną osobowość, Natalie-san. Mówiłem już, że uważam, że powinnyście zamienić się miejscami? Ale... nazwiska i adresy... nie, nie mogę... - ukrył twarz w dłoniach, ale nie pomogło mu to powstrzymać parsknięcia. Po chwili śmiał się już na całego. - Och, błagam... nazwiska i adresy... - złapał się za brzuch.

Chłodna stal przy szyi na chwilę go uciszyła.
- Mimo wszystko radziłbym odpowiedzieć, gdy dama pyta – rzucił uprzejmie Devine.
- Powariowaliście wszyscy? - jęknęła Kelly. - Myślałam, że jesteście przyjaciółmi!
- Normalni, niech trzymają się od tej rozmowy z daleka – warknął Kurosaki. Pocisk ze sprężonego powietrza pojawił się znikąd i rzucił najemnikiem na tylne oparcie. Ten zaraz się poderwał i oberwał jeszcze dwa razy. - Możemy się tak bawić do siódmej nieskończoności, Hanta-san – dodał Ichirou. Devine udał obojętność, jakby w ogóle nie obchodziła go cała sytuacja, ale nawet w powłoce musiało go to boleć, Natalie widziała, że Azjata nie hamował się tak jak mógłby.

- Po pierwsze – rzucił, najwyraźniej wciąż wkurzony – nie jestem niczyim agentem. Po drugie byłem przekonany, że odciągam pogoń. I dobrze wiesz, że nie zrobiłem tego dla ciebie. Po trzecie to nie jestem wojownikiem i jestem przekonany, że jakbym wrócił, oboje byśmy zginęli. Co wcale nie wyjaśnia jak wrzucenie trzeciej bomby między dwie miałoby ograniczyć szkody... - urwał dysząc od emocji, których zwykle starał się nie okazywać.
- Zresztą, nie oczekuję, że mnie zrozumiesz, czy choćby posłuchasz... chociaż – przekręcił głowę, jakby coś mu przyszło do głowy. - Jesteś psionitką, Natalie-san, jak ja. Słyszałaś ostatnio coś ciekawego? Miałaś jakieś interesujące sny...? - zawiesił głos, zaraz jednak się roześmiał. - Nie, oczywiście, że nie – odpowiedział sam sobie. - Nieważne.

- Poszukam tego całego P7, choć uważam, że to głupota, ale kto by mnie słuchał. Oczywiście, to, że będziemy widoczni jak na talerzu jest nieważne. Przy czym ja nie zamierzam się z nim mierzyć, ani z tobą, jeśli już o tym mowa. Nie mam złudzeń, jaki byłby wynik czegoś takiego, ale nie myśl sobie, że byłoby tak jednostronnie jak ci się wydaje – zaznaczył. Następnie zamknął oczy i wyglądało jakby zaczął drzemać.

Natalie wysiadła, żeby przepytać wartowników i usłyszała jeszcze Mary:
- Nic się panu nie stało?
- Co, mnie? Oczywiście, że nie.
- Może jednak powinnam zobaczyć...
Zamknęła drzwi i skinęła na wartownika. Podeszli obaj i nic dziwnego. Obaj trzymali swoje karabiny i udawali, że wcale nie, póki sytuacja się bardziej nie wyklaruje. Nieco odetchnęli, że mają do czynienia z wojskowym.
Zapytany nie wiedział o kogo chodzi, ale jego kolega widział już Ilyę i kojarzył jego nazwisko. Przyznał, że często ma tu służbę i widział chłopaka kilka razy, ale dzisiaj go nie było. Zgodzili się przysłać go do KG A/l jeśli go zobaczą.

Jasne, mogę spróbować.
Obrazy ze strumieni czasu zaczęły wypełniać tył jej świadomości. Im bliżej jej obecnego czasu, tym mniej i tym wyraźniejsze były, a im dalej, tym bardziej rozgałęzione i zamazane. Widziała siebie jak wsiada z powrotem do samochodu.
„Znalazłem trzy dość podobne sygnatury, które mogą być P7
Usłyszała siebie jak mówi „Ta jest za blisko koszar, jedziemy do tej...”. Nya poszła dalej tym strumieniem, a potem zmieniła kilka obok, szukając na nich śladu zaginionych.
Zobaczyła ich jak wracają zbadać ominięty wcześniej ślad. Zabójcy już nie było, ale znaleźli Isaia Seriogina i Svietłanę. Starlej leżał na śniegu, dwa kwartały od koszar, widać było resztki bandaży, opasujących jego gojące się żebra. Ktoś wgniótł mu klatkę piersiową do wewnątrz i wyrwał ramiona z tułowia. Jedna z leżących obok rąk wciąż była w temblaku. Obok widać było dziewczynę, której rozpruto brzuch i wywleczono wnętrzności. Ktoś zadał sobie trud, by włożyć wyrwaną macicę w ręce zmarłej...
Nya odskoczyła od tego obrazu, cofnęła się i spróbowała innych rozgałęzień przyszłości. Zmienili lokalizację, choć nie wiadomo dlaczego, teraz znajdowali się w dzielnicy turystycznej. Stali w hotelu Astoria, bo ktoś im powiedział, że tu Nosov często zaciąga swoje dziewczyny. Stał tam w barze, uśmiechnięty i zupełnie nieświadomy, że ktoś na niego poluje...
Nya ruszyłą na dalsze poszukiwania, choć nurt zaczynał robić się rwący. Jakiś pościg w śnieżnej bieli. Cometa dzielnie trzymała się lodowej grani, pędząc jakimś cudem ponad trzysta kilometrów na godzinę po wąskiej, skarpie. Gdzieś tam z przodu widać było...
Strumienie czasu oplotły jej drugie ja i spróbowały porwać ze sobą, ściągając w coraz bardziej szalone odmęty. Nya rzuciła się do tyłu, ale...
Miasto płonęło, ludzie byli zwęglani na popiół, budynki topiły się i spływały na ulicę. Nad Kosmogradem wisiał anioł o sześciu skrzydłach i zsyłał morze ognia w dół. Serafim coś krzyczał, ale huk płomieni wszystko zagłuszał. Obok unosiła się kula skompresowanego wodoru wielkości sporego budynku...
Nya wykonała psioniczny odpowiednik wyskoczenia na brzeg i teraz dyszała i pluła widmową wodą. Była to tylko zgrabna metafora, ale jej drugie ja i tak owinęło się wielkim ręcznikiem frote i szczękało trochę zębami.
Zaczynam sobie przypominać, czemu rzadko z tego korzystamy i prościej jest cofnąć się w czasie. wyszczekała. Im dłużej zostawały w strumieniu czasu i im dalej patrzyły, tym wir próbował znieść je na bardziej dzikie warianty rzeczywistości, a powrót do właściwego nurtu kosztował coraz więcej i więcej...

Nevarez wsiadła do samochodu. Devine najwyraźniej odwiódł Kelly od interwencji medycznej. Kurosaki uchylił powieki, ukazując białka oczu.
- Znalazłem trzy dość podobne sygnatury, które mogą być P7 – powiedział. - Choć nic nie gwarantuje. Jedna znajduje się w pobliżu KG A/l, druga jest w KG A/s, a trzecia włóczy się gdzieś na wschód od miasta – dodał. Psionitka ruszyła, drugi adres przyjaciela młodego Gorbova nie był daleko.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 13, 2012 7:01 pm

Natalie uśmiechnęła się wyraźnie rozbawiona reakcją Ichirou. Zaraz potem spoważniała i śmiertelnie poważnym głosem powiedziała ;
- Ta jest za blisko koszar, jedziemy do tej... - zaraz potem skręciła lekko koła zaciągając ręczny by obrócić się idealnie o 180 stopni samochodem. Po opanowaniu Comety w odniesieniu do ewentualnych pozostałych aut ruszyła w stronę miejsca w którym w jednej linii czasowej znalazła trupy.
- Ale doprawdy, ja mam paskudną osobowość? - Nevarez zachichotała, gdyby się roześmiała w pełni tak jak się czuła mogłaby jeszcze stracić jezdnię z oczu a do tego nie można było dopuścić - Ależ skąd, jestem po prostu osobą z wykształceniem psychologicznym, która odkłada czasem na bok etykę zawodową jeśli w grę wchodzi czyjeś życie. Tak na marginesie zdałeś test, chociaż fakt że nie zaprzeczyłeś powiązaniom można różnie interpretować. Obstawiam że miałeś styczność niskiego stopnia od której raczej wolałeś się trzymać z daleka. W każdym razie, nie możesz mnie za to winić. Dzięki twojej przedostatniej ewakuacji niemal nie zginęłam, ale powiedzmy że to był instynkt samozachowawczy i że jesteśmy z grubsza kwita. No i okazyjnie wykluczyliśmy możliwość że jesteś powiązany z P7 na 97,5%. W każdym razie wypadałoby zabrać się do pracy. Ale wiesz, Kuro-san, nie drażnij się z Hunterem. Właściwie to obaj dajcie sobie spokój, jeżeli już mam mówić od biedy powiedzmy "sprawiedliwie".

Natalie wyświetliła przed Ichirou projekcje Seriogina i Sviety.
- Jakbyś mógł, to rozejrzyj się za nimi. Dobra wiadomość jest taka że się mylisz. Słucham bardzo uważnie, to takie podwójne zboczenie zawodowe. Informacja jest na wagę złota, a 75% roboty psychologa to słuchanie i analiza. Chętnie posłucham coś jeszcze o snach które na ogół są projekcjami podświadomości, tak się składa że znów się myliłeś. Z reguły mam ciekawe sny. Nawet całkiem abstrakcyjne ostatnio.

No, kochana świetna robota. Wracamy do gry - Natalie mrugnęła do Nyi mentalnie mierzwiąc jej włosy delikatnie jakby celem odciągnięcia uwagi swojej drugiej połówki od zboczeń strumienia czasowego. - Ale... mogłabyś mi pomóc? Muszę się skupić jednocześnie na prowadzeniu. Chcę zmaterializować jedno z naszych najprostszych narzędzi zbrodni, piękny i jakże "romantyczny" Pocałunek Śmierci. - przekazała Nyi obraz wspomnianego "narzędzia" z pamięci. Ot przezroczysta syntetyczna nakładka na dolną wargę grubości może włosa z mikrozbiornikiem wypełnionym syntetyczną neurotoksyną paraliżującą układ nerwowy, oraz pozbawiającą przytomności na okres ~9h w wypadku przeciętnego człowieka, nie wpływając na podstawowe czynności życiowe jak oddychanie czy przełykanie śliny. Neurotoksyna szczególnie lubiana przez NN jako że sobie zażyczyła uodpornienie na nią powłoki, podobnie jak na dwie podobne neurotoksyny o bardziej morderczych właściwościach, więc nawet jeśli jakimś cudem coś poszłoby nie tak jej nic by nie groziło. - Gotowa? No to na trzy tworzymy i podtrzymujemy w powietrzu siecią energetyczną - mruknęła gdy w trakcie jazdy trafił się spokojniejszy odcinek wymagający jedynie jednej ręki do kontroli pojazdu, bez stałej asekuracji na ręcznym czy skrzyni biegów.

Gdy narzędzie zbrodni się posłusznie zmaterializowało "uzbroiła się" po czym rozbawionym głosem rzuciła do Devine'a.
- Widzisz Hunter, swoją drogą dodatkowe możliwości... Ale po prostu pod pewnymi względami nie masz tych samych predyspozycji co ja. Nie powalisz jakiegoś biedaka w ten sposób nie wkładając w to ani trochę siły, i nie zostawiając śladów.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 13, 2012 10:17 pm

Cometa zaczęła skręcać, a potem obróciła się gwałtownie sypiąc wokoło lodowymi odłamkami. Obróciwszy się dookoła, pomknęła do przodu, wymijając wartowników wracających na swoje posterunki.

Kurosaki przez chwilę nic nie mówił.
- Oczywiście, taki żarcik, hahaha. Cieszę się, że zdałem, aż się boję co by było gdybym był nie potrafiącym kłamać potrójnym agentem, haha.
Natalie wpadła na skrzyżowanie. W Kosmogradzie nie było świateł drogowych. Nie żeby jakieś działały choć w przybliżeniu sensownie, gdyby je zainstalowano, ale zwyczajnie ruch był dość niewielki, a warunki nie pozwalały kierowcom rozwijać prędkości przekraczających jazdę na rowerze. W tej sytuacji bardzo trudno było nie zauważyć innego samochodu, zanim się w niego nie uderzy.

W tej sytuacji też wpadająca na skrzyżowanie w pełnym pędzie Cometa całkiem zaskoczyła taksówkarza z lewej i kierowcę podstarzałego merca z prawej. Nevarez musiała wejść w podwójny kontrolowany ślizg, żeby wyminąć obu, ale zanim zdążyli zareagować, ona była już kwartał dalej. Mary skuliła się na siedzeniu i nie patrzyła na to co się dzieje, trzymając oburącz swój pas. Obaj panowie udawali, że nie zwracają na siebie wzajemnie uwagi.

- O ile nie mają sygnatury... – zaczął Ichirou, ale zmienił zdanie. - Mężczyzny nie znajdę, ale dziewczynę poznaję. Mogę spróbować – ustąpił, zamykając oczy.
- Abstrakcyjne sny? - mruknął z zamkniętymi oczami. - Tematyka uwzględnia sporawe twarze, bliskich znajomych i tego typu rzeczy?
Jasne, zostaw to mnie. Raz, dwa... trzy! Nya pomogła jej z Pocałunkiem, gdy wyszły na prostą zbliżając się do koszar. Przed nimi, ponad kierownicą zmaterializował się przezroczysty płatek w kształcie ust. Poprzetykany był żyłkami płynu w kolorze bordo i opleciony siecią energii, utrzymującej go w powietrzu. Nevarez zręcznym ruchem nałożyła Pocałunek na usta.
- Jakiś ślad pewnie zostanie – mruknął najemnik, obserwując ją kątem oka. - Ale nie wiedziałem, że jedziesz na randkę...
- Będę rzygać... - zgodziła się słabo Mary.

Minęli patrol, a ci w przeciwieństwie do wartowników rozpoznali auto i najwyraźniej mieli rozkazy ich zatrzymać. Coś wymachiwali, gdy ich mijali.
- Uciekają z tamtego kierunku – nie otwierając oczu, Kurosaki wskazał ręką – w kierunku koszar.
Niepotrzebnie zresztą. Bezlitosne ostrza ugodziły ją w psioniczny wzrok. Skręciła Cometą w prawo i zobaczyła go. Stał na dachu jednej z kamienic, ciemna sylwetka na tle pochmurnego nieba. P7, była tego pewna. Zaraz jednak skrył się za załomem dachu. Goniąc tamtą dwójkę.
- Skręcili do parku! - zaraportowal Ichirou. Według tamtego strumienia Isai i Svetłana zginęli w jednej z uliczek pomiędzy kamienicami, a więc zmienili strumienie czasowe.

Agentka widziała już po prawej bramę parku.
- To szaleństwo! Naprawdę chcesz to zrobić? Wiesz jak walczyć z blockerem? Bo ja np. nie wiem. Ja się na to nie piszę – wzbraniał się Azjata. - Zresztą nie wiem po co miałabyś ciągnąć bezużytecznego ślepca ze sobą...
- Chyba nie chcecie mi powiedzieć, że jedziemy na spotkanie z tym mordercą... - jęknęła słabo Kelly.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Sty 14, 2012 11:30 am

- Skoro skręcili do parku, to jedziemy do parku - rzuciła beztroskim tonem głosu robiąc zwrot w stronę bramy by w nią wjechać w razie czego odpychając ją mocą psi. Po przejechaniu też skupiła się na tym by zmusić swój organizm do podwyższonej produkcji adrenaliny. Póki jeszcze jej zmysły psi były w stanie funkcjonować.

- A co do tego czy chcę naprawdę to zrobić... Widzisz chyba co się dzieje? A walka z blockerem nie różni się jak sądzę od walki z jakimkolwiek innym człowiekiem. Nie w tej sytuacji, wystarczy sparaliżować jego układ nerwowy i po problemie - mruknęła manewrując pomiędzy dziwnymi rzeczami egzystującymi w parkach, pomiędzy różnymi ławkami śmietnikami może nawet ludźmi. Rozglądając się za Svietą i Serioginem. - Poza tym nie każę wam wychodzić z samochodu, prawda? Co do snów w gruncie rzeczy się zgadza, wielkie białe twarze robiące za sufit, reszta tematyki też. A co, masz jakieś wyjaśnienie na te sny?

Gdy wreszcie zobaczyła zaginionych zahamowała na poły ostro na poły poślizgiem, tak by zatrzymać auto bokiem tuż obok nich. Mruknęła jeszcze tylko do reszty w odpowiedzi na gadanie Huntera i Mary.

- Nie Hunter, wręcz przeciwnie przyjechałam na polowanie, ale ofiara... ofiara zdaje się myśleć co innego. W ramach wyjaśnienia Mary, moją ofiarą będzie ten morderca, a wam nic nie grozi dopóki jesteście w samochodzie i ja żyję. Jeżeli zginę co jest dalece wątpliwe możecie stąd zwiewać.

I się zaczyna.... polowanie na Pieprzoną Siódemkę
- mruknęła do Nyi parafrazując tytuł pewnego filmu o czerwieni łodziach podwodnych i październikach

Odpięła pasy, otworzył drzwi i wyszła wskazując gestem wszystkim by zostali i by Devine nie oddawał jej VSS na razie. Uspokoiła uciekinierów i rozglądała się za P7 by w razie zobaczenia go pierwszą rzeczą jaką zobaczy byłaby wyciągnięta ręka "stop, zawiesić akcję i gadać", chociaż na ile ktoś mógłby wiedzieć wyciągnięta rozprostowana dłoń oznaczała tylko "stop".

Miejmy nadzieję że nasze przypuszczenia są trafne

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Sty 14, 2012 11:51 am

Cometa skręciła i wpadła w bramę parku, rozrywając ją na strzępy nie maską, a siłą psionicznej bariery. Natalie poczuła jak wnętrzności skręcają jej się w zalewie adrenaliny, czuła się jednocześnie wspaniale i chorowicie. Jakby ktoś ją kopnął w brzuch podczas ćpania.

- Naprawdę nigdy się nie słuchasz... niech cię szlag... - jęknął Kurosaki. A potem przetoczył się w bok, przelatując przez pasy i drzwi samochodu. Zdawało się, że wleciał w jakieś krzaki, ale Natalie nie miała czasu na rozważania na wąskiej ścieżce.

Przed nimi rozpościerał się niewielki placyk z czymś co mogło być w dziwnym zamyśle stawem, ale było bryłą lodu przysypana śniegiem. Samochód zatrzymał się przed placykiem. Isai i Svietłana klęczeli na owej lodowej misie, zmachani jakby przegoniono ich przez pół miasta, za nimi, po drugiej stronie placyku stał Prototype Seven. Choć zdawało się, że nic jeszcze nie robił, sama jego obecność drażniła jej niezwykłe zmysły.

Nevarez wysiadła, nakazując reszcie zostać w środku. Mary wyglądała jakby chciała stąd uciec, jedynie Hunter sprawiał wrażenie, jakby wolał znaleźć się tam, na polu bitwy, jednak najwyraźniej uznawał jej zwierzchnictwo w sprawach paranormalnych.

Agentka zatrzymała się mniej więcej w takiej samej odległości od uciekinierów jak zabójca, z uniesioną w dość pokojowym geście ręką. Dopiero teraz miała okazję mu się przyjrzeć. Zasadniczo mógłby uchodzić za człowieka: blada cera jak u mieszkańca zimowych krain, ciemne oczy, przeciętnego wzrostu i budowy. Jedynie gęsta grzywa czarnych włosów miała w sobie coś na poły zwierzęcego. Nosił cyberkombinezon, być może podobnej wersji do jej własnego, a na ramionach miał narzucony płaszcz... który jak rozpoznała - także po insygniach - należał do kapitana Ultima Legione.

Uciekinierzy spoglądali w obie strony z przerażeniem i konsternacją. Najwyraźniej to spotkanie nie pasowało do dotychczasowej sytuacji. P7 oblizał ostentacyjnie wargi, a Natalie poczuła jak zaczyna ją swędzieć niedawne ugryzienie.
- Changing timestream, very impressive, Darling. Points for you. Good girl - oświadczył zabójca, a coś w tym głosie wywołało u niej ciarki.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Sty 14, 2012 2:41 pm

Nevarez odsłoniła zęby w czymś co optymista lub ktoś nieznający jej uznałby za uśmiech.

-Oh yes, Indeed I am a good girl, although I can be also a very bad girl if I only want. If you know what I mean. On the other hand time is neccessity, I have to be in good terms with it as I want to have a long life being forever young, but still, thanks...

Nevarez poprawiła swobodnie włosy, zupełnie jakby nie rozmawiała z gościem który mógłby ją zabić gdyby nie uważała.
- But you know Sweetheart, bottle of expensive wine or buying some extremely good car as a present would work better, because simply I don't want those people dead. So be a good boy, let them go in a harmless way...then we can talk more...privately...

Na wszelki wypadek obserwowała dwoje uciekinierów by spróbować ich złapać w sieć energetyczną jeśliby lód się załamał by przenieść ich na stały ląd.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Sty 14, 2012 6:28 pm

- All in due time, Darling, all in due time. Things haven't matured enough yet. The game has only begun – Seven wyglądał na bardzo zadowolonego z tego spotkania, nie mógł najwyraźniej przestać się szczerzyć.
- O czym oni gadają? - Natalie usłyszała gorączkowy szept Sviety po rosyjsku, ale Isai uciszył ją krótkim gestem. Kazah zajęty był szukaniem drogi ucieczki.

- Your amnesia is pretty painful to me, but it is a necessity. As is time. Let me remind you: you will accept my gift or beat me in killing first or rescuing people from the list. Either way, you will prove to me if you are a suitable container to carry my offspring. That's the point of our mating. Who knows? If you do well, you might even get the chance to eviscerate me with your own hands. Well, until we meet again, I'll let you off easy...

Nieprzyjemne ostrza psioniczne nagle skoczyły do przodu i wbiły się w mózg psionitki niczym harpuny. Ból był nagły i powalający, bardzo rzeczywisty. Nya zaczęła wrzeszczeć, wijąc się w agonii, oczy Nevarez zasnuły płatki ciemnego śniegu. Nie wiedziała nawet kiedy upadła na kolana. Po chwili ostrza się cofnęły i ból skończył się w jednej chwili, niemniej pozostawiając oszołomienie. Musiała zacząć krzyczeć, bo dwójka uciekinierów wlepiała w nią zaskoczone spojrzenia.
A P7 stał tuż za nimi. Zdecydowanie nie poruszał się jak człowiek. Lekki wymach otwartą dłonią i głowa Sviety odskoczyła w bok, a ciało dziewczyny szarpnęło się i przetoczyło po śniegu, nieruchomiejąc prawie dwa metry dalej. Seriogin zareagował całkiem szybko jak na człowieka, ale obuta w ciężkie, wojskowe buty stopa trafiła go w brzuch, gdy się podnosił. Kazah opadł bezwładnie na kolana i przewrócił się w śnieg, wymiotując krwią.

- As I said – głos zabójcy był dziwnie zniekształcony. To krew musiała ciec psionicce z uszu. Krwawe łzy ciekły też z oczu i nosa, znacząc puch wokoło. - These two are your now, you deserve that. They're even relatively alive. The girl was pretty impressive, too, for a human – Seven wyjął z kieszeni zakrzywiony nóż w kształcie szpona, który Hunter sprezentował Sviecie. Ostrze oblepione było jakąś ciemną breją. Mutant odrzucił broń na śnieg. - Exquisite body and a sharp mind aren't enough for me. So remember, remember what I made you forget and face me again. There and then I will take pleasure in you...

Zabójca spojrzał na coś poza agentką i nagle jego aura ostrzy zniknęła... zastąpiona aurą psionity. Rozległy się strzały z VSS i dwa pociski wpadły w wielokrotną barierę kinetyczną przed twarzą Sevena. Mężczyzna prychnął i dwa kawałki metalu poszybowały skąd przybyły. Przy Comecie coś upadło w śnieg. Sygnatura psioniczna zniknęła zastąpiona aurą blockera.
- Now I must go. Time is of the essence and since you so usefully gathered many of my targets in one place I should show some gratitude by butchering them, nay?

Odwrócił się i odszedł szybkim krokiem w kierunku drugiego krańca parku. W kierunku koszar Armii/ląd. Przemieszczał się zdecydowanie zbyt szybko na to ile kroków robił i po zaledwie kilku sekundach zniknął pośród cieni, wyznaczających granice parku, choć tą bolesną aurę można było wyczuć z większej odległości niż sięgał wzrok w mieście.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Sty 15, 2012 1:00 am

Nevarez odkaszlnęła zbierając część krwi spływającą z dróg oddechowych do gardła po czym splunęła na śnieg, zdobiąc go kolejną krwawą plamą. Spróbowała się podnieść, a jeżeli to się nie udało to przynajmniej doczołgać na kolanach do murka odgradzającego staw-lodowisko czy innej ławki. Klęła przy tym na P7 we wszystkich językach które znała, i we wszystkich w których znała przekleństwa a ich już było całkiem dużo.

- Job twoju mat' sobaku, Joder! Motherfuckin' son of a bitch....skurwiel... - Natalie ponownie splunęła krwią, okazyjnie otarła ją z okolic oczu podnosząc się na nogi tytanicznym wysiłkiem - Hunter, Isai, Svieta powiedzcie mi do cholery że żyjecie... inaczej osobiście sprowadzę to miasto do ruiny...

Rozejrzała się po okolicy oceniając stan, otarła uszy z krwi...

Nya, wszystko z tobą w porządku? Błagam powiedz że tak, jeśli nie to przysięgam że cię zabiję jak nie żyjesz. A tego skurwiela nie dość że wypatroszę to jeszcze żywcem obtoczę go we wrzącym serze i rzucę szczurom na pożarcie.

Powiedzieć że Nevarez była wściekła w tym momencie to mało. Była wkurwiona, skurwiel traktował ją jak jakiś cholerny przedmiot, zabawkę ze sklepu dla dorosłych która powinna rozpływać się w podziękowaniach że pojeb zechce ją zgwałcić.

Odczekała chwilę aż do jej zmysłów dotrą ewentualne odpowiedzi rannych ale żywych lub rannych i żywych i brak odpowiedzi. Jeżeli ktokolwiek umarł lub wszystko wskazywało na to że umrze, lub chociaż był faktycznie ranny ze wściekłością wymierzyła kopniaka w murek z maksymalną siłą krusząc materiał.

Zaraz potem schyliła się by zgarnąć garść czystego śniegu, skupiając się jednocześnie by na drugiej dłoni wytworzyć dwie kapsułki wojskowych tzw. "painkillerów" dostatecznie mocnych by zneutralizować obecne otępiałe pulsowanie bólu i ewentualne kolejne użycie sygnatury ostrzy. Gdy tylko prochy zostały stworzone łyknęła ją korzystając z garści śniegu jako popity.

- You play you pay fuckin' bastard - warknęła w przestrzeń zmuszając się do cofnięcia w czasie do momentu zatrzymania się Comety.

Jeżeli zabieg się udał otarła krew płynącą z nosa pierwszą z brzegu chusteczką czy innym chłonnym i czystym materiałem po czym z warknięciem bliżej nieartykułowanym które uszy Kelly i Huntera mogłyby wychwycić jako jedno z gorszych przekleństw zerwała z szyi jeden z noży aktywując jednocześnie kamuflaż w rejonie jednej dłoni. Rozsmarowała żel po ostrzu i wypuściła je z ręki na chwilę podtrzymując mocą psi poprzez sieć energetyczną w powietrzu po czym zdezaktywowała kamuflaż ręki i chwyciła zakamuflowane ostrze. Wyszła z samochodu ze wściekłością, nie wyciągała dłoni by powstrzymać P7. Wręcz przeciwnie, od razu udała się w jego stronę przyspieszając swoje ruchy 4krotnie poprzez dyferencję czasową. Była wściekła, wściekła jak cholera. W tej chwili można by śmiało rzec że jej wściekłość była na poziomie 200% całkowitego bagażu emocjonalnego który jej przysługiwał a w 99,5% był dźwigany przez Nyę. Gdy dotarła do P7 a przynajmniej 2 metry od niego spuściła wodze czasu z uwięzi przywracając go do normalnego biegu i warknęła.

- I wait too much. To much fuckin' time passed. Five times providin' a proof ain't enough for you, bastard? Fine then, I'll take what's mine now. You said on next goddamn time, so it is now. - i z tymi słowami rzuciła się na sukinsyna sprzedając mu ostatni pocałunek w życiu, dociskając językiem zasobnik neorotoksyny by wprowadzić go do organizmu P7. Nie omieszkała przy tym objąć go wbijając nóż w kręgosłup tuż nad miejscem gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę. Jeżeli wszystko się udało mniej więcej tak jak zamierzała poczęstowała jeszcze mendę kopem w zadek z buta z wysuniętym ostrzem, warknąwszy przy tym.
- Never...just fuckin' never piss me off motherfucker.
I z tymi słowy splunęła w twarz blockerowi.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Sty 15, 2012 6:11 pm

Natalie podniosła się, choć zakręciło jej się w głowie. Ból minął i zdawało się, że nie pozostawił po sobie trwałych uszkodzeń jak użycie mocy, ale i tak pewien „posmak” pozostał. Usiadła na niskim murku odgradzającym staw-lodowisko od reszty parku i spojrzała po uciekinierach, nie przestając na chwilę kląć na czym świat stoi.

Svietłana leżała bez ruchu w śnieżnym puchu, ale najwyraźniej tylko nieprzytomna, bo agentka była w stanie zobaczyć płytkie unoszenie i opadanie klatki piersiowej dziewczyny. Gorzej było z Isaiem, kopniak musiał naruszyć mu wnętrzności. Leżał zwinięty w kłębek dysząc przez nos i usta, próbując bezskutecznie znaleźć pozycję w której by go nie bolało. Krew wokół głowy i krwawa ślina płynąca z ust sugerowały krwotok wewnętrzny, albo pęknięcie któregoś z narządów jamy brzusznej.

Nic mi nie jest, Nat. Obraz Nyi pojawił się przed oczami umysłu Nevarez niczym duch powracający zza grobu. Siedziała, rękami obejmując kolana i chowając w nie twarz, na podobieństwo Mary jeszcze nie tak dawno temu. Kiwała się w przód i w tył, jak dziecko z chorobą sierocą. Wszystko w porządku, po prostu zaskoczył mnie i tyle. Skłamała.

- Żyje, żesz kurwa… - powiedział Hunter podchodząc do niej. Z irytacją otarł krew zalewającą mu połowę twarzy. Przez jego włosy ciągnęła się krwawa szrama, odsłaniając gdzieniegdzie kość i krwawiła obficie. – Sądząc po odgłosach, ty także – posłał jej słaby uśmiech, ocierając znowu oko z krwi. – A ci dwoje?
Przekroczył murek i zbliżył się do powalonych, żeby sprawdzić sygnały życiowe.

Gniew to zły doradca. Stwierdziło jej drugie ja, nie patrząc na nią, gdy Natalie zaczęła się szykować do skoku w przeszłość. Miała sporo doświadczenia z prochami zarówno z czasów eksperymentów rozrywkowych jak i pracy w KEK, gdzie efekty uboczne zmuszały ją do zażywania środków przeciwbólowych. Zneutralizowanie czegoś takiego mogło okazać się problematyczne, jeśli weźmie za silną dawkę uśnie, albo straci kontrolę nad własną motoryką. Jeśli weźmie za słabą dawkę, może w ogóle jej nie brać. Ostatecznie zdecydowała się na jeden z doraźnych painkillerów wojskowych. Stosowano go w zasadzie tylko w przypadku ciężkich obrażeń głowy, kiedy należało stłumić silny ból, ale nie wolno było pozwolić pacjentowi zasnąć, bo już by się nie obudził. Środek miał oczywiście skutki uboczne, ale żadnych natychmiastowych i ogólnie niewiele ją w tej chwili obchodziło.

Łyknęła prochy i zagryzła je śniegiem. Mrowienie przeszło po jej kręgosłupie, a kora mózgowa ją zaswędziała, ale poczuła się zdecydowanie lepiej. Spojrzała na Devine’a sprawdzającego stan tamtych, a potem świat pociemniał i znalazła się wewnątrz Comety. Żelazna obręcz zacisnęła się na jej mózgu – zbyt gwałtowna reakcja jak na byle parę minut cofania się – ale nie miała czasu na pierdoły, strząsnęła z siebie wrażenie, a prochy zajęły się resztą. Otworzyła gwałtownie schowek i wytarła twarz leżącymi tam chusteczkami.

Obtoczyła nóż w żelu, sprawiając, że stał się niewidoczny, ale wciąż wyczuwalny w ręce. Wyglądało na to, że Hunter chce coś powiedzieć, ale jedno spojrzenie wściekłej Nevarez zamknęło mu usta. Natalie wyszła na zewnątrz, na tą samą scenę co wcześniej: dwójka kulących się uciekinierów i Seven za nimi. Nie czekając na nim, rzuciła się w stronę zabójcy, przyśpieszając swoje ruchy. Nie było łatwo używać mocy w samej tylko obecności blockera, ale zmusiła swój mózg do pracy i świat poszarzał, a ruchy pozostałych zostały spowolnione czterokrotnie. Szybko doszła i minęła zastygłą niemal w bezruchu parę i ruszyła na P7.

Niewidzialne ostrza rozdarły dyferencjację czasową i wbiły się ponownie w jej mózg. Ból był niczym dziabnięcie komara przy przebiciem na wylot, ale niemniej straciła kontrolę nad przepływem czasu wcześniej niż zamierzała, około czterech metrów przed mężczyzną. Potknęła się i niemal straciła równowagę, ale zaraz ją odzyskała, nie tracąc szybkości „szarży”. Morderca przechylił nieco głowę i wyglądał na zdziwionego tym, że Natalie może wciąż iść.

Agentka wykorzystała okazję, rzucając się na niego i całując… a przynajmniej mając taki zamiar, gdy ręka Sevena chwyciła ją za gardło i uniosła w górę jak szmacianą lalkę.
- Really, Darling, you never bore playing with me, do you? – Trzymał ją bez wysiłku, wbijając palce w krtań, niemal boleśnie. Choć ona, wyszkolona agentka w genetycznie zmodyfikowanej powłoce, nawet w obecnym stanie poruszała się z szybkością i zdecydowaniem żmii, Seven poruszał się jak jakiś cholerny robot bojowy. – But really, a frontal assult? You must underestimate me greatly. Know your place, woman…
Świat zawirował, a ziemia boleśnie uderzyła Nevarez w plecy i głowę. Stalowy uścisk nie zelżał na jotę.
- I know you forgot, that I was in your mind, but please… I know all your little tricks. How many hidden weapons did you have? Three? Four? Well, no matter… How shall I punish you, hmm? Oh, I know what will make you obedient… shall we? – Zabójca uśmiechnął się obleśnie i wyciągnął wolną rękę w kierunku jej czoła.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Sty 15, 2012 6:46 pm

- Guess what, asshole. You are dead, as am I. You want death, fine with me. We gonna die right now and end this madness. Nitrogliceryne. Tic-tac motherfucker. - wycharczała napinając mięśnie szyi, i zamierzając się na nadciągającą ku jej twarzy rękę ukrytym nożem jeżeli P7 był zbyt daleko by mu werżnąć nóż w kręgosłup tak by sparaliżować go już kompletnie bez zachowywania pozorów. Drugą dłoń zmotywowała z kolei do próby zbicia zdążającej ku niej dłoni, jeżeli dało radę wbić nóż w kręgosłup. W międzyczasie rozkazała ostrzom w butach wysunąć się czy to mentalnie jeżeli blocker opuścił gardę czy ruchem fizycznym klikając obcasami o siebie. Gdy tylko ostrza się wysunęły zamierzyła się obydwoma w miejsce które powinno baaardzo zaboleć Seven'a.

Jeżeli wszystko się udało do tej pory mniej lub bardziej skutkując uwolnieniem się z uścisku wroga a nawet przewracając go, rzuciła się na niego poprawiając nożem w łokieć by go roztrzaskać. Wolną ręką zrywając z ust niewykorzystaną broń poboczną by wcisnąć sam mikrozbiornik z neurotoksyną do wrogiego nosa i wprowadzić do jego krwiobiegu poprzez ściśnięcie, wcale nie delikatne nosa. Śluzówka w drogach oddechowych jest bardzo chłonna, efekt powinien być szybszy niż przy standardowym "ataku".

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Sty 15, 2012 11:58 pm

W chwili, gdy Natalie spróbowała zdzielić go w rękę, nożem, gdyż do kręgosłupa brakowało jej nieco zasięgu, poczuła cofający się po strumieniu impuls. Dupek się cofnął. Oczy my rozbłysły czymś w rodzaju radości, albo podniecenia.

Momentalnie złapał ją za nadgarstek ręki z nożem.
- That hurt like hell - uśmiechnął się szeroko, zupełnie ignorując słowa o nitroglicerynie. - I should be patient. But I just can't resist this...
Rzucił, a potem zrobił coś głupiego: puścił jej rękę i gardło, blokując jej żuchwę i ramię... a potem najzwyczajniej w świecie pochylił się i wgryzł w jej szyję, o wiele głębiej niż poprzednio.

Bolało jak diabli nawet mimo środków przeciwbólowych. Poczuła jak wodzi językiem po świeżej ranie, co jeszcze potęgowało ból i przechodziły ją od tego dreszcze obrzydzenia. Miała ochotę mu się odwzajemnić kopniakiem z nożem strategiczne miejsce, ale takie pochylenie się mężczyzny miało zasadnicze znaczenie: idealnie odsłaniał kark.

Oczywiście podstawową logiką byłoby zasłonięcie się w tej chwili barierą kinetyczną, ale Seven wydawał się tak pochłonięty, jakby nawet mu to przez myśl nie przeszło. Szybkie uderzenie, dokładnie między kręgi. Skóra okazała się twardsza niż można by przypuszczać, ale po początkowym oporze ostrze weszło tam gdzie powinno, a zdecydowany ruch ręki rozdzielił kręgi.

Ciało zabójcy oklapło, tracąc nadludzką siłę na rzecz bezwładu. Co innego szczęki, te dalej wrzynały się w jej ciało. Z boku pojawił się kosmogradzki but wojskowy, a Seven puścił. Nevarez zwaliła go z siebie na ziemię, wyrwawszy wcześniej nóż z którego zeszła większość żelu, a zamiast niego pojawiła się ciemna krew.

Dupek wciąż się uśmiechał. Szybki cios w łokieć... odbił się od kości, jakby to nie był staw a kamień. Wolną ręką agentka zerwała z ust Pocałunek i wcisnęła go zabójcy do nozdrza, niemal łamiąc mu nos, przy wyciskaniu neurotoksyny ze zbiorniczka. Seven się zaśmiał.
- Too much fun, just couldn't resist... - powiedział, zrazu majacząc. Jego wzrok przestał się ogniskować na czymkolwiek. - Should've waited... maybe? No good, no good... finally a mission fail, eh my man? Three little pigs I tell you...

- Co on pieprzy? - rzucił Isai, klęcząc obok. Masował sobie stopę przez but. - I z czego jest zrobiony... - dodał jeszcze kilka słów w tym charkotliwym dialekcie, ale raczej nie były psalmami pochwalnymi.
- W porządku? - zawołał Hunter, zbliżając się... ale nie zdejmując palca ze spustu a oka z celownika VSS. Podszedł do nich, celując w głowę, przysypiającego zabójcy.
Ostatnia podeszła Svietłana, Mary najwyraźniej nie wyszła z samochodu. Dziewczyna nic nie powiedziała, spojrzała jedynie na leżącego mężczyznę, a następnie splunęła na niego. Cofnęła się o krok i zaczęła drżeć.

Dobrze się czujesz, Nat? Spytało jej drugie ja, przytulając ją mentalnie. O dziwo było to pocieszające uczucie, pomagające nawet z bólem świeżego ugryzienia, który zdawał się promieniować i rozchodzić po całym ciele, nawet pomimo prochów. Grunt, że choć krew spływała jej po ubraniu, nie tryskała fontanną, znaczy główne arterie zostały zachowane w całości. Przynajmniej była to jedyna rana i nie zagrażała bezpośrednio życiu.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 16, 2012 11:19 am

Nevarez wstała podpierając się ręką o śnieg dla wybicia się. Wprawny obserwator mógłby dostrzec mikroskopijne drgania palców rąk, zarówno tych na rękojeści noża jak i tych z wolnej ręki. Widziała już wiele, rany cięte kłute postrzałowe... ale na dobrą sprawę pierwszy raz w swoim życiu zaliczyła ranę szarpaną po ugryzieniu przez z braku lepszego słowa "człowieka". To było dziwne. A już sam proces gryzienia w wykonaniu P7 był obrzydliwy. Na ustach agentki wykwitł uśmiech będący mieszanką pogardy dla siódemki, obrzydzenia i cynicznego zadowolenia ze schwytania dupka.

Tak, teraz lepiej. A już w ogóle wspaniale będę się czuć gdy spiłujemy mu te ząbki i pozbawimy kilku części ciała w trakcie przesłuchania. Ech jeszcze trzeba tego dzieciaka znaleźć by nie odwalić fuszerki. Po Nosova się pośle jakiegoś wojskowego, był zbyt wnerwiający i bezczelny szukając kolejnej panienki na następny dzień by się osobiście fatygować. Poza tym nie ma czaasu....eaah...Mrrrr...dzięki
- mruknęła odczuwając ulgę z zabiegu dokonanego przez Nyę - A tak już bardziej poważnie to co z tobą, nie pamiętam żebyś kiedykolwiek tak zareagowała na czyjąś obecność, zresztą nie pamiętam by mnie też kiedyś tak zabolało coś. Na szczęście koleżka dostanie próbkę bólu starannie wydestylowaną gdy tylko będzie przytomny.

- Da... ze mną jest w porządku... z grubsza , a tego sukinsyna mamy z głowy na jakieś cztery i pół godziny, może sześć jeśli mamy szczęście. Zależy jak bardzo zmodyfikowali gnojowi DNA i układ odpornościowy. Normalny człowiek byłby nieprzytomny przez 9 do 10 godzin. Ale po tym dupku nie ma co oczekiwać takiej kurtuazji - warknęła kopiąc jeszcze leżącego, butem bez ostrza chwilowo. Uznała że potem się z nim rozprawi i nie będzie brudziła wnętrza comety tym truchłem bardziej niż trzeba.

Nevarez odchyliła nieco kołnierz kombinezonu tak by krew spływała wewnątrz odzieży wojskowej dostosowanej do radzenia sobie z płynami ustrojowymi. Syknęła przy tym czując ból rozerwanego ciała urażonego lekkim skrętem głowy.

- Co do twoich pytań Isai... - mruknęła wycierając ostrze o śnieg z krwi i żelu by schować je za pas - Jak słusznie ująłeś facet pieprzy bez sensu. Tuż po tym jak go kopnąłeś udało mi się sukinsyna nafaszerować prochami, jest chwilowo niegroźny. Z czego jest zrobiony mogę się jedynie domyślać, obstawiam że ma jakoś pięciokrotnie zagęszczone kości. - mruknęła poprawiając włosy i stawiając kołnierz skórzanego płaszcza, wojna czy nie trzeba się dobrze prezentować - A tak w ogóle, z czystej zawodowej ciekawości w jakim jesteście stanie i czy widzieliście może młodego Gorbova uciekając przed tym dupkiem? - mruknęła wskazując wzrokiem leżącego Sevena. - I jakbyś mógł starlej, przeszukaj nieprzytomnego, a ewentualną zawartość kieszeni podaj mi.

Natalie przykucnęła opierając ręce na kolanach dla równowagi.
- Hunter, stań za głową tego sukinkota. Jeżeli zacznie zdradzać jakieś objawy przytomności to przywal mu tak by stracił tę przytomność. Teoretycznie sukinsyn jest sparaliżowany neurotoksyną i rozerwaniem kręgów w kręgosłupie ale sądząc po tym co już widziałam nie można być niczego pewnym.

Po przeszukaniu "trupa" nakazała Hunterowi zaciągnąć dupka do Comety w miejsce na nogi obok fotela pilota i stale monitorować jego przytomność, pozostałym uciekinierom nakazała wsiadać do tyłu auta. Sama z kolei oparła się plecami o samochód i ostrożnie spróbowała sama bez mieszania w to drugiej połowy która przypuszczalnie bardziej oberwała aurą blockera od niej, przejrzeć warianty strumieni czasowych w poszukiwaniu ewentualnych miejsc w których byłby Ilya Gorbov, tylko jego brakowało do kompletu.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 16, 2012 2:27 pm

Ze mną wszystko w porządku, Nat, nie musisz się przejmować znowu skłamało jej drugie ja. Nawet jeśli przyjąć, że ból był iluzoryczny, takie było też istnienie Nyi, a skoro ona uważała się za prawdziwą, jej ból był także prawdziwy. Poza tym atak skierowany był przecież w ośrodek mocy Nevarez, siedzibę osobowości Nyi. Zwyczajnie cieszę się, że żyjemy i mamy to za sobą. Teraz trzeba tylko uważać, żeby nie wywinął jakiegoś numeru… ciarki mnie przechodzą jak sobie pomyślę, że miałybyśmy wracać do tamtego momentu. Mówiła oczywiście o gryzieniu. Na chwilę zamilkła, ale zaraz się rozpogodziła. Ale nie na darmo jesteśmy nazywane Mis(s)Fortune: nieszczęścia to coś co przytrafia się innym, nie?

Hunter obniżył karabin i podszedł do powalonego. Natalie sprzedała mu kopniaka w bok, czego oczywiście, sparaliżowany, nieprzytomny mężczyzna nie poczuł. Ale przynajmniej ona poczuła się odrobinkę lepiej. Agentka wytarła ostrze noża o śnieg, krew Sevena zmieniła się w jakąś ciemną breję, więc wytarła dwa razy przed schowaniem.

- Bywało lepiej, ale się wyliżę – Natalie widziała tylko rękę w gipsie i na temblaku, ale pamiętała bandaże oplatające jego klatkę piersiową, które widziała w strumieniu czasu. Na oko zgruchotane kości przedramienia i trzy-cztery złamane żebra. To cud, że już chodzi, a co dopiero uciekał przed P7. Choć gdy się przyjrzała, łatwo było zobaczyć bladość i pot zraszający twarz starleja. – Nie wiem o czym tam gadaliście, ale im mniej wiem, tym dla mnie lepiej. Właściwie to zabawne, myślałem, że się dzisiaj od was uwolniłem, a wracacie jak bumerang… syna sekretarza Jurija Gorbova? Nie, nie widziałem – rzucił podchodząc i przeszukując kieszenie nieprzytomnego.

Devine klęknął za głową zabójcy. Przywalił mu kolbą VSS po głowie.
- Wydawało mi się, że się budzi – wyjaśnił z kamienną twarzą, przewiesił karabin przez ramię i chwycił mordercę pod pachy zaczął go ciągnąć do Comety. – Sukinsyn jest cięższy niż na to wygląda…
Natalie kucnęła, a Isai klęknął przy niej, by przekazać jej rzeczy z kieszeni tamtego. Przełożył je do jej ręki, przytrzymując jej dłoń.
- Z ludźmi sobie poradzę – powiedział, ściszając głos – ale nie z tym gównem. Żopa tam, a nie wybuch gazu, wiem co widziałem. Żaden wybuch nie połamał mi ręki. A teraz to… coś. Powiadają, że niektóre kobiety przynoszą mężczyznom pecha…
Wstał, kręcąc lekko głową.
- W każdym razie nie mam służby i oficjalnie wciąż jestem na chorobowym. Wracam do domu. Ile bym żyć nie miał, nie starczy mi przy was… - odwrócił się i odszedł w kierunku drugiej bramy parku.

Natalie spojrzała na przedmioty trzymane w ręce: kilka naboi do strzelby automatycznej, zwitek kilku setek koron i karta identyfikacyjna, taka sama jaką sama miała schowaną. Rozpoznała ją zanim jeszcze przeczytała nazwisko, za co mogła podziękować swojej pamięci. Identyfikator miał przewiercony jeden rożek i przeciągniętą przez niego czerwoną wstążeczkę. Spojrzała na zdjęcie uśmiechniętego blondyna. Daniel Evans, kapitan Ultima Legione. Wstąpił na służbę nieco po niej i brali razem udział w kilku operacjach, choć po przeciwnych stronach. O dziwo nigdy nie spotkała go na polu bitwy albo podczas misji, dopiero poznali się trzy lata temu, przypadkiem. Musiała wtedy przeczekać burzę po jednym zabójstwie, siedziała więc w barze. Rozpoznała go dopiero przy drugim drinku. On jej nie poznał, czemu miałby? Świętował urodziny córeczki, pokazywał jej nawet zdjęcia przesłane mu przez żonę, a nawet tą cholerną wstążkę, którą kupił specjalnie dla dziecka. Pogadali chwilę i rozstali się, nie myślała potem o młodym kapitanie aż do teraz.

Hunter wpakował więźnia do Comety, Svietłana wsiadła do tyłu, a Natalie podeszła i oparła się o maskę z zamiarem poszukania Ilyi. Wtedy usłyszała silniki. Ciężkie, wojskowe terenówki, wpadły do parku, po trzy z obu stron. Widziała jak samochodu z naprzeciwka zwalniają przy starleju, a za Cometą stają kolejne. Ciężkie buty uderzyły o bruk i jakieś dwa tuziny żołnierzy otoczyły ich, celując do pojazdu i do niej.
- Wszyscy jesteście aresztowani pod zarzutem złamania rozkazów dowództwa! Wysiądźcie z pojazdu, unieście ręce do góry i nie stawiajcie oporu! – rzucił jakiś żołnierz z insygniami kapitana. Co gorsza, choć samochodu jadące z ich przodu miały oznaczenia A/l, te stojące za nimi miały oznaczenia A/s.

A w drugiej terenówce siedział blocker. Natalie chciała upewnić się co do lokalizacji młodego Gorbova, ale od samej bliskości tej aury czuła jak opuszczają ją mentalne siły. Możliwe też, że narkotyk zaczął ją otępiać, gdy poziom adrenaliny i czysta siła gniewu zaczęły słabnąć po walce.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 16, 2012 4:58 pm

Natalie przeciągnęła otwartą dłonią po twarzy w niemal lustrzanym odbiciu nie tak dawnego gestu Nyi gdy ta się dowiedziała o Hawthornie dokładniej.
Coraz zabawniej, nie sądzisz? Nigdy nie lubiłam biurokracji i kwestii rozkazów, dopóki to nie my je wydajemy. A teraz... to się staje powoli męczące. Zwłaszcza gdy mam wrażenie że czegoś mi nie mówisz.



Wskazała Oprawcy wzrokiem by zachował spokój, po czym zerknęła jakby od niechcenia na krzyczącego. Machnęła na niego dłonią warknąwszy.
- Wreszcie, ile można do cholery na was czekać. Spóźniliście się na domiar złego. Rusz się tu tawariszcz, jeżeli chcesz by naprawdę nie był stawiany opór. Jeśli się nie ruszysz, odpalę zamontowaną przy zbiorniku paliwa samochodu bombę. A wtedy to już nie będzie czego zbierać w promieniu pięciu kilometrów. I nie masz czego się obawiać, nie wezmę cię na zakładnika - usta Nevarez wykrzywił wredny uśmiech - Wiem że to nie miałoby sensu bo zaraz zostałby otworzony ogień i zarówno ty jak i ja bylibyśmy wtedy martwi. Ach procedury, procedury....Ruszże się wreszcie - warknęła ponaglająco po czym otworzyła drzwi do auta i czekała przy nich na krzykacza. Wskazała mu nieprzytomnego zabójcę i zależnie od reakcji zareagowała.

Jeżeli kapitan był w szoku i rozpoznał P7 jako podobnego do Kiriyenko ;
- Pozwól że coś wyjaśnię towarzyszu, kilka osób podszywa się pod tow. por. gen. Arkadija Kiriyenko. Prawdopodobnie ten kto wydał rozkaz pojmania mnie w tej chwili również, inaczej ta sytuacja nie miałaby prawa bytu jako że działam z polecenia tow. Kiriyenko. Sugeruję więc zakończyć tę farsę i zrobić coś z tymi szpiegami, co? Jeżeli jeszcze nie skojarzyłeś ten tutaj nieprzytomny to jeden z kilku groźnych zagranicznych szpiegów o paru celach. Z tego co wiem jeden z nich dotyczy podłożenia bomby w centralnej instalacji gazowej na cały Kosmograd. Nie muszę chyba mówić jakie miałoby konsekwencje dopuszczenie do tego, tak?

Jeżeli żołdak nie zauważył żadnego podobieństwa ;

- Widzisz tego faceta, towarzyszu? To zagraniczny szpieg który między innymi miał się pozbyć całego pieprzonego dowództwa, ja działam na polecenie por. gen. Kiriyenko. Fakt że sytuacja zaistniała oznacza że szpieg ów ma współpracowników którzy chcą delikatnie rzecz ujmując "zaszkodzić" NRS. Nie muszę chyba mówić że ktoś wprowadził was w błąd i lufy waszych karabinów są skierowane w złym kierunku? tow. Kiriyenko miał mi przysłać wsparcie, ale sądząc po tym co żeś krzyczał.... Co znaczy tyle, że ktoś się podszywa pod Kiriyenko i chce uratować tego oto szpiega, sugeruję więc zwrócić lufy w kierunku tego który wydał rozkaz ścigania, możliwe że jest z wami żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo wydania się tego całego blefu i podszywania się, a potem z nim porozmawiać.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 16, 2012 6:53 pm

Może zwyczajnie jestem zmęczona, tym, że każdy płatek śniegu na tym zadupiu wykazuje perwersyjne skłonności do zamordowania nas. Wiesz, martwię się, że kiedyś szczęście nas opuści. Nya westchnęła i tym razem Natalie nie wyczuła fałszu w jej słowach. A sama wiesz: praca, praca, praca. Z tego co pamiętam, przyjechałyśmy tu łączyć przyjemność z przyjemnością: zemścić się i zabawić... mam ochotę na jakąś balangę, powinnyśmy się zabawić w wolnej chwili. Nigdy nie wiesz, kiedy następny fetyszysta-morderca zechce spróbować nas zabić, nie?

- Ręce do góry powiedziałem! - krzyknął kapitan ponownie, poparty przez dwa tuziny luf karabinów. Informacja o bombie najwyraźniej zyskała jej wiele uwagi i wyglądało na to, że są zdecydowani strzelać, gdyby wykonała podejrzany ruch. Była zmuszona więc unieść puste ręce choć odrobinę. Krzykacz wskazał samochód i dwóch żołnierzy otworzyło drzwi, ponawiając rozkazy do pasażerów.
Kelly i Svietłana wyszły z rękami w górze. Po chwili dołączył do nich Devine. Jeden z żołnierzy odebrał mu karabin; najemnik rzucił Nevarez spojrzenie i nic nie zrobił. Skuto całą trójkę elastikami (syntetyczne więzy, które łatwo zapiąć, trudno zdjąć, a które można dopasować do danej osoby). Wreszcie kapitan podszedł do Natalie: karabin oparł na pasie, przy boku, cały czas w nią celując, a w drugiej trzymał elastik. Z drugiej strony parku nadjeżdżała reszta oddziału z A/l.

Kapitan – jak mogła przeczytać z naszywki na mundurze, kapitan Fyodor Yuran, A/s – spojrzał na ułożonego przy fotelu pilota zabójcę, ale niczym nie zdradził, że go poznaje. Równie dobrze mógł go widzieć pierwszy raz w życiu.
Wysłuchał co prawda tego co miała mu do powiedzenia Natalie, ale jej słowa trafiły w próżnię. Ktoś wysiadł z nowo przybyłych terenówek.
- Mamy starszego porucznika Seriogina! - krzyknął przez placyk.
- Dobrze, mamy resztę! - odkrzyknął mu Yuran.
- To wszyscy?!
- Wszyscy!
- Dobra!
- Bardzo to wszystko ciekawe – zwrócił się do Natalie – porucznik generał Kiriyenko z pewnością chętnie tego wysłucha. Tak się składa, że nie może się doczekać tej rozmowy, jak zrozumiałem...
- Co z nimi, panie kapitanie? - jeden z żołnierzy wskazał na skutych.
- Zapakować i wracamy. Mamy tu podejrzanego rannego, potraktować ze szczególną troską – zakomenderował Fyodor. - Rączki proszę, pani kapitan – odsunął karabin na plecy i wyciągnął przed siebie elastika. Choć żołnierze zajęli się pakowaniem ludzi, przenoszeniem zabójcy i ogólna logistyką, sześciu wciąż nieprzerwanie celowało w Nevarez. Być może tak działają na ludzi groźby wiążące się z wysadzaniem rzeczy, gdy owi ludzie są w pobliżu.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 14 z 16 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach