[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 13 z 16 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 06, 2012 9:40 am

- Pewnie, pewnie. Powinieneś. Akurat, a ja jestem caryca Katarzyna – mruknęła pod nosem jedną ręką dociskając fizyczny aspekt widma samobójstwa Łavrova do jego biurka, nie siląc się na delikatność. Zerknęła na narzędzie zbrodni które zaraz potem wcisnęła za pas nieopodal Glocka. Hipnoza nie byłaby głupim pomysłem zważywszy na brak aktywności psi w okolicy, ale wymagałaby czasu chyba że myśl zostałaby wciśnięta komuś chamsko w sam rdzeń podświadomości przy pomocy psi kilka godzin temu. Nevarez zdawała sobie sprawę z tego że jest parę metod wybudzenia człowieka z transu. Przy czym ten który zamierzała wykorzystać był ponoć najgroźniejszy, przynajmniej dla lunatyków, ale kto by się tym przejmował po rażeniu prądem zmęczenia przez cały kręgosłup?
- Słuchaj Feliks, nie wiem do końca co tu jest grane ale jedno jest pewne. Musisz się obudzić – nie czekając nawet na reakcję wolną dłonią obdarzyła Łavrova liściem po twarzy o umiarkowanej sile. W końcu nie chciała zwichnąć mu szczęki a jedynie obudzić z transu. Kilka razy pstryknęła mu przed oczami palcami w ramach kontroli kontaktu z rzeczywistością. Nie było to może najbardziej profesjonalne rozwiązanie jakie miała w zanadrzu, ale pozwalało jej zyskać na czasie. I obserwować drugą rękę lekarza czy nie zaczyna mu odbijać do końca, by w razie konieczności zareagować.
- A teraz, póki jesteś w miarę przytomny powiedz mi czy coś dziwnego ostatnio zwróciło twoją uwagę. Nie licząc tego że właśnie powstrzymuję cię od popełnienia samobójstwa którego nie chcesz popełnić w przeciwieństwie do twojej ręki. Dla ułatwienia dodam że coś dziwnego powinno wydarzyć się w przeciągu ostatnich…. Dajmy na to 12-15 godzin.

Obudź się śpiąca królewno, mamy przypadek wielce interesujący w dziedzinie psychologii oraz zdolności psi. A tak, i ciężarówkę pełną przyszłych trupów w ramach jakiegoś pokracznego i niechcianego „prezentu ślubnego”. Jedyna dobra wiadomość jest taka że ten idiota najwyraźniej nie chce nas zabić. Nie ma takiego zamiaru przynajmniej, z efektami może być trochę gorzej.


Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pią Sty 06, 2012 1:07 pm

Pistoletem był taki sam Mararov jakiego widziała u większości wojskowych tutaj, pewnie wydawany każdemu wojskowemu. W końcu to NRS.
Głowa doktora odskoczyła do tyłu od siły uderzenia. Jednak sam raz chyba podziałał, Feliks spojrzał przytomniej, skupił wzrok na pstrykających mu przed twarzą palcach.
- Co... co się... o co... - mruknął. Spojrzał na nią na poły przestraszony, na poły zagubiony. Najwyraźniej nie miał pojęcia co się właściwie dzieje.

- Co się ze mną dzieje? Samobójstwa? - Skrył twarz w dłoniach i mówił dalej. - Nie wiem, wróciłem wczoraj do domu, wypiłem piwo, posiedziałem trochę nad dokumentami i poszedłem spać. To wszystko, nic niezwykłego... - jedna ręka, ta która sięgała po broń, opadła bezwładnie na kolana, odsłaniając połowę twarzy i jedno rozszerzone w przerażeniu oko. - Słuchaj uważnie, człowieku. - Powiedział zmienionym głosem. - Przekażesz ten list kobiecie, którą znasz jako Nadję Levchenko. Tak jakby zależało od tego twoje życie, rozumiesz? - spytał i pokiwał samemu sobie głową. - Świetnie. Gdy już to zrobisz powinieneś popełnić samobójstwo. To będzie dla ciebie właściwy koniec. Zrozumiałeś? - spytał i znowu pokiwał samemu sobie głową.

Łavrov spojrzał na Nevarez i z miejsca rzucił się na nią, sięgając na oślep w kierunku jej broni. Jeden precyzyjny cios na odlew posłał go z powrotem na krzesło. Trochę oszołomionego, ale żywego i zdrowego. Przynajmniej jeśli chodzi o efekty przemocy fizycznej. Jednak najwyraźniej cokolwiek mu zaimplementowano, przybierało na sile. Słyszała jak mamrocze do siebie nieprzytomnie "właściwy, właściwy, właściwy...".

Wychodzimy za mąż? Czemu zawsze dowiaduję się ostatnia o takich sprawach? mruknęła z przekąsem Nya, budząc się. No, no, hipnoza, albo moc psi powiedziała do siebie, przeglądając ostatnie wydarzenia w ich pamięci. Albo jedno i drugie. Ciężka sprawa, jakbyśmy miały choć jedną w pełni sprawą komorę inkubacyjną, można by go zamknąć, żeby nie zrobił sobie krzywdy. A tak, to prędzej czy później umrze w tym tempie. No, ale kontrolera korowego, a żadnego innego pomocnego urządzonka też nie mamy. Jak dla mnie jedynym wyjściem byłoby naszprycować go czymś, żeby się przespał, albo kombinować z usunięciem hipnozy. Tyle, że jeśli została nałożona przez psionitę, to pewnie trzeba psionity do jej usunięcia. My się nie bardzo nadajemy, jeśli ma pozostać w jednym kawałku, Kuro gdzieś przepadł, a Serafim raczej nie jest tu mile widziany. Oddanie go tutejszym służbom zdrowia raczej mija się z celem westchnęła.
Wnioskujesz po tym, że nie jesteśmy na tej całej liście? Kto go tam wie, może zostawił nas sobie na deser? Zresztą, chyba wole jak psychopaci próbują nas zabić. To jest w pewien sposób uczciwe, a tak zawsze mają jakiś pokręcony plan, który obgadali z własnym kciukiem i próbują zrzucić na nas własne fantazje.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Sty 06, 2012 8:48 pm

Nevarez spojrzała krytycznie na Łavrova. Szkoda że zdjęła płaszcz, powinny w nim być kajdanki od Woodlanda. Hmmm Woodlanda którego nie było na liście. To mogło znaczyć że rząd NRS był faktycznie zamieszany w kwestię P7. Natalie sięgnęła po wypuszczone wcześniej papiery składając je i chowając do kieszeni, cały czas obserwując Feliksa by udaremnić mu ewentualne dajmy na to wbicie sobie długopisu w tętnicę szyjną.

Nie martw się, nie tylko ty. Wnioskuję po treści wiadomości i tym cholernym pierścieniu którego na szczęście już nie mamy. Owszem kontrolery korowe byłyby bardzo przydatne... Ale nie mamy niestety ich. Można go naszprycować, ale to nie będzie miało większego sensu. Sugestia hipnotyczna może być na tyle silna że nawet otumaniony będzie chciał się zabić. Zdecydowanie zgadzam się że łatwiej jest gdy psychopaci chcą nas tylko zabić. Mniej przy tym pracy... a tak mamy blisko 30 osób w stanie zagrożenia życia. Co nie byłoby w zasadzie takie złe gdybyśmy to my wybierały kto ma zginąć. Szkoda że prawdopodobnie rząd jest w to zamieszany. To ogranicza pole manewru do półpiętra hierarchii wojskowej NRS. Cóż musi wystarczyć. Z planem psychopaty można walczyć tylko w jeden sposób ; improwizując i działając pozornie alogicznie poprzez operowanie na wartościach skrajnych, które naturalną koleją rzeczy są w stanie zaburzyć trans hipnotyczny. Po pewnym czasie mogą się co prawda na to uodpornić... ale nie sądzę by sytuacja trwała tydzień by mieli na to czas. Cóż, zobaczmy czy fakt że ludzie w stresie poddają się łatwiej niż zwykle rozkazom kogoś zachowującego się pewnie, dotyczy również żołnierzy NRS w sytuacji gdy rozkazująca strzela w koszarach armii w których zresztą pracuje. Bez powodu teoretycznie.

Nevarez zlustrowała Feliksa wzrokiem po czym podeszła do niego i nie bawiąc się w zbytnie ceregiele kantem dłoni uderzyła go lekko w tętnicę szyjną. Tak by pozbawić go przytomności nie czyniąc większych szkód, naturalnie cały czas uważając by nie zdążył zrobić czegoś głupiego w międzyczasie jak np. odebranie jej broni czy wbicie sobie długopisu właśnie w tętnicę szyjną. Sięgnęła do szuflady w której była broń szukając jeszcze jakichś poszlak może, gdy skończyła zamknęła szufladę jakby nigdy nic.

Gdy już Łavrov był nieprzytomny wyciągnęła go z krzesła klnąc pod nosem i kierując się w stronę pokoju wariatów ciągnąc ze sobą doktora po posadzce trzymając go pod ręce. Natalie była w stanie go podnieść a nawet przenieść, w końcu wbrew pozorom była całkiem silna. Ale nie w tym stanie, nie miała najmniejszej ochoty nadwyrężać swojego organizmu bardziej niż to było konieczne.

Gdy już dotarła do ostoi zdrowia psychiatrycznego na wydziale zmusiła się do wciśnięcia Feliksa na jakieś krzesło, zaraz potem idąc do płaszcza by wyciągnąć z niego kajdanki pozostawione przez Woodlanda i zakuć doktora po praniu mózgu. Potem przeszukała jego kieszenie w poszukiwaniu jakichś wskazówek czy może był gdzieś gdzie nie pamiętał gdzie był. Po przejrzeniu kieszeni i ich zawartości, ewentualne wskazówki wcisnęła do kieszeni płaszcza. Zwracając też uwagę oczywiście na klucz do gabinetu Łavrova, gdy go znalazła natychmiast skopiowała.

Włożyła na siebie płaszcz, zarzuciła karabin na ramię jak zwykle po czym wyszarpnęła z irytacją Makarova zza pasa, odbezpieczyła go i oddała dwa nieszkodliwe strzały w sufit. Zaraz po tym zabezpieczyła broń i schowała za pas, czekając aż się zbiorą gapie.

Do pierwszego żołnierza który pojawił się w zasięgu wzroku powiedziała ;
- Ty, biegnij mi tu natychmiast znaleźć Izydora Ipatieva. Jeśli nie wiesz gdzie jest ani nie znasz jego miejsca zamieszkania spytaj Platova, powinien mieć w dokumentach.
Do drugiego.
- [stopień żołnierza], biegnijcie mi tu zaraz po majora Juszczenko. Jeśli nie będzie chciał przyjść powiedz mu prawdę, jego życie od tego zależy i ktoś chce go zabić. Jeżeli spyta kto wzywa powiedz że kapitan Nadya Levchenko. Ma przyjść do gabinetu dowódcy koszar, jeśli jeszcze żyje.
Do Mary jeżeli zgodnie z przewidywaniami przyszła.
- Ach, Mary cześć. Jak zawsze miło cię widzieć, szkoda że w tych okolicznościach. Weź płaszcz, obawiam się że plan dnia ulega nagłym zmianom.
Do inszego żołnierza który był w tłumie.
- Ty, będziesz pilnował doktora Łavrova. Jeżeli coś mu się stanie, lub coś sobie zrobi odpowiadasz za to życiem. Jeśli masz wątpliwości, jest zdrowy psychicznie i fizycznie. Jedynie jest nieprzytomny i pod wpływem czegoś w rodzaju pieprzonej hipnozy. Bierz go i idź do jego gabinetu. - mruknęła idąc zaraz za nim, gdy wszedł z doktorem do gabinetu odezwała się ponownie.
- Masz go cały czas pilnować i nie spuszczać z oka, weź sobie kogoś na zmianę. Drzwi mają być cały czas zamknięte, od wewnątrz. - nachyliła się do ucha żołnierza i wysyczała - Otwierać macie tylko na trzy puknięcia w drzwi, zrozumiałeś? - w razie gdyby żołnierz miał durne skojarzenia chlasnęła by go z liścia z warknięciem "Skup się na pracy". Nie miała dobrego humoru, zdecydowanie. Kazała jakiemuś żołnierzowi zaprowadzić ją do dowódcy koszar, wskazała przy tym Kelly by poszła z nią. W razie potrzeby przypomniała żołnierzowi hierarchię.

- Powiedz mi Mary, z kim miałaś już sesje i z kim miałaś mieć? Mów w marszu, nie mamy zbytnio czasu obawiam się.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sob Sty 07, 2012 3:32 pm

Dokumenty powędrowały do kieszeni a kolejny cios przemienił otumanionego Łavrova w nieprzytomnego Łavrova.

Zawsze istnieje szansa, że to tylko część rządu, a lewica nie wie co robi prawica. Może można by to jakoś wykorzystać na naszą korzyść?

W szufladzie nie było nic ciekawego: kilka kart pacjentów, dwa ołówki, gumka do ścierania, garść spinaczy, paczka gumy do żucia i stare opakowanie proszków na zgagę. Broń musiała zostać tu włożona dziś rano, gdy Feliks przyszedł do pracy.

Wyciągnęła bezwładne ciało doktora i przeciągnęła je po podłodze do Pokoju Wariatów, gdzie wcisnęła je w jedno z krzeseł. Opadło w dość nienaturalnie rozlazłej pozie. Natalie wzięła swój płaszcz i skuła Łavrovowi ręce za plecami kajdankami zabranymi zbirom Woodlanda. Przeszukała jeszcze kieszenie doktorka, znalazłszy w nich jego książeczkę paszportowo-identyfikacyjną, do połowy puste krople do oczu, kilka marek w drobnych, paczkę dropsów i oczywiście klucz do jego gabinetu. Wzrok na chwilę przesłonił psycholożce kolorowy fajerwerk, gdy kopiowała znalezisko. Zabrała kopię dla siebie, a resztę po przejrzeniu wcisnęła z powrotem do kieszeni lekarza.

Nałożyła płaszcz i broń, oddała dwa strzały, schował pistolet i czekała na reakcję, słuchając jak otwierają się drzwi i zbliżają żołnierze.
W otwartych drzwiach pojawiły się wycelowane pistolety i karabiny. Gdy żołnierze zobaczyli, że nikt nie jest martwy, ani nikt nie jest uzbrojony, przestali celować, ale nie schowali broni.

Kazała znaleźć Izydora jakiemuś świeżakowi. Spotkała się z salutem i chłopak wybiegł z Pokoju. W następnej kolejności zobaczyła znajomą twarz Andreia Raibova.
- Ta jest, pani kapitan. Zapewne jest na to dobre wyjaśnienie – rzucił sprężyście jak zwykle, po czym także wyszedł.

Wedle przewidywań zjawiała się Mary Kelly, sprawdzając co się wydarzyło.
Żołnierz mający zająć się Łavrovem drgnął gdy na niego naskoczyła i salutując oświadczył:
- Melduję posłusznie, że nie szkolono nas do walki z hipnozą, towarzyszko kapitanie!
- To nie czas na żarty, durak. Malcziki… - jakaś sierżantka wywróciła oczami.
- Dobra, nie wydurniaj się, stary. Pomogę ci – niespodziewanie zaoferował się drugi i razem podźwignęli psychologa i zaciągnęli go do gabinetu.

Nevarez widziała jeszcze jak sadzają Feliksa na jego krześle i przeszukują mu kieszenie w poszukiwaniu klucza. Ludzie zaczęli się rozchodzić, nikt nie wyglądał na chętnego do grania roli przewodnika, a zapytany żołnierz spojrzał w bok, jakby miał nadzieję, że to nie o niego chodziło. Zaoferowała się za to ta sama sierżantka, która ofuknęła przedtem swoich kolegów. Ruszyła pierwsza, a Natalie i wciągająca w biegu płaszcz Mary za nią.
- Sesje? Rano była jak zwykle pani Machalov, później dwóch żołnierzy z grup ratunkowych, a potem miałam jeszcze mieć twoje sesje: młodą matkę, która straciła dziecko i dwóch żołnierzy wycofanych tu z Domańska ze względu na marny stan psychiczny. Co tu się właściwie dzieje?

Minęli na półpiętrze dwóch żołnierzy rozmawiających półgłosem o tym „o co tam właściwie chodziło?” zamilkli na ich widok, ale gdy poszły dalej schody poniosły kolejne szepty.

Wyszły bocznym wejściem na plac i przecięły go, idąc do nieco innych drzwi, niż poprzednio. Weszły do środka, otrzepując śnieg z butów. Sierżantka, której imienia jeszcze nie poznali, skinęła dyżurnemu głową i ruszyła dalej. Przeszli w głąb budynku i wspięli się po schodach mijając gromadę pracowników cywilnych i wojskowych jak i masę gabinetów i pomieszczeń niewiadomego zastosowanie. Wreszcie doszli do drzwi przed którymi na baczność stał Raibov. Juszczenko musiał być już w środku.
- To tutaj – oświadczyła sierżantka, zasalutowała, skinęła głową Andreiowi i odmaszerowała. Żołnierz zapukał do drzwi gabinetu. Ze środka dobiegło „Wejść!”, więc Raibov otworzył im drzwi.

Gabinet urządzony był z przepychem jak na tutejsze standardy. Na podłodze leżał gruby dywan, na ścianie wisiały arrasy, a nad oknem wisiała flaga NRS. Pod ścianami stały gabloty pełne starej broni białej i palnej, wyróżnienia i odznaczenia, a także zdjęcia z róznymi, najwyraźniej sławnymi ludźmi. Za ciężkim, ciemnym biurkiem siedział dowódca tutejszego garnizonu – jak głosiła plakietka na biurku i gabinecie – tow. Maj. Gen. Aleksander Lipski. Wyglądał po części jak niedźwiedź z powodu swojej postury, a po części jak goryl, z powodu nadmiernego owłosienia: oba wciśnięte w wojskowy garnitur. Pod ścianą stał na baczność Lev Juszczenko, który posłał jej opanowane, jedynie lekko poirytowane spojrzenie w stylu „nie myślałem, że zobaczymy się tak prędko”.
- Pani kapitan, Nadya Levchenko, jak rozumiem. Ach i pani… Kelly, prawda? – spytał ciężkim basem. – Nazywam się Aleksander Lipski – przedstawił się – co mogę dla was zrobić? – obok niego stał napoczęty talerz z obiadem, najwyraźniej złapały go w połowie jedzenia. Choć obdarzył je uprzejmym uśmiechem, mógł być równie dobrze nie w humorze.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sob Sty 07, 2012 6:43 pm

Nevarez skinęła głową dowódcy garnizonu.
- Miło pana poznać, majorze generale. Szkoda tylko że w takich okolicznościach, obawiam się że zniszczę panu apetyt. Może pan zatelefonować do Kwatery Głównej Armii/Spec i zasugerować zamknięcie jej z powodu obecności szpiega, lub zdrajcy - wskazała znacząco wzrokiem klasyczny komunistyczny czerwony telefon - Nikt nie może wyjść, najlepiej gdyby spisano przy tym listę osób które opuściły budynek w przeciągu.. - zerknęła na zegarek - ostatnich trzydziestu minut. Ważne jest by ta swoista kwarantanna została zarządzona pod pozorem zwykłych procedur wojskowych by nie spłoszyć zabójcy. Proszę zadzwonić, nie ma czasu do stracenia. Od tego zależy życie około trzydziestu osób, w tym wszystkich tu obecnych oraz sekretarza spraw zagranicznych tow. Jurija Gorbova. Po tym telefonie wyjaśnię sytuację bardziej klarownie. - Natalie przerwała wypowiedź ciągnącą się jednostajną mieszanką beznamiętnego raportowego tonu głosu oraz nieznoszącego sprzeciwu rozkazu, wszystko było w odpowiedniej proporcji by nie wnerwić przesadnie dowódcy garnizonu. Dała mu chwilę czasu na wykonanie telefonu.

W międzyczasie wyjęła z przepastnych kieszeni płaszcza swój notatnik, przerzuciła na wolną stronę i wypisała wszystkie nazwiska z listy związane z wojskiem dopisując okazyjnie nazwisko Lipskiego dla większej wiarygodności, z pamięci jak na razie pomijając oczywiście Huntera Leah i osoby związane z Toni. Następnie wyciągnęła z kieszeni zakodowany list, zerknęła na niego układając go sobie w dłoni tak by nikt nie widział zakodowanej treści po czym skupiła się na tym by zmusić tusz z pierwszej części listu do zmienienia nieco układu tak by nawet dla kogoś znającego kod odczytanie sprawiało trudności. Zostawiając tylko jako normalny, czytelny fragment "I'll eliminate all this people"

Owszem, nawet należy to wykorzystać.

- Dobrze.. zacznę może od początku, tak będzie najlepiej - wyłożyła sytuację z Łavrovem pomijając jedynie aspekty wykorzystywania przez siebie mocy psi, podkreślając jednocześnie zdrowie psychiczne doktora z jej oceny i przypuszczalną hipnozę - Nie byłoby to nic dziwnego, spotkałam się już z teoriami na temat takiego wykorzystania hipnozy, chociaż przyznaję zastosowania praktycznego do tej pory nie widziałam. Trudno mi orzec czy mamy do czynienia ze szpiegiem czy zdrajcą. Nie chcę nikogo oczerniać ani rzucać bezpodstawnych oskarżeń ale proszę mi powiedzieć towarzyszu maj. generale...czy Sherman Woodland mógłby coś zyskać na śmierci kogokolwiek z tej listy? - położyła zarówno kartkę od P7 jak i swój transkrypt nazwisk wyselekcjonowanych na biurku dowódcy garnizonu - Pytam ponieważ według klucza którym ta lista została ułożona powinien się na niej znajdować, a jednak go nie ma. Tymczasem pan jest wbrew kluczowi, co jest nieco niepokojące. Jak zresztą cała ta sytuacja. Nie widzę co prawda czysto logicznego powodu dla którego zdrajca bądź szpieg miałby zabijać wszystkie te osoby, jednak faktem jest że zaczął działać. Co nieomal nie skończyło się śmiercią doktora Łavrova. Wszystkie osoby z listy należałoby poddać obserwacji i ochronie ze względu na zagrożenie. Obawiam się że właściwym rozwiązaniem byłoby też skucie, nie jestem w stanie powiedzieć czy zabójca zamierza działać na ofiary w sposób hipnotyczny jak w wypadku Feliksa, czy osobiście zabić. W każdym razie jedno jest pewne, nie ryzykuję całej swojej kariery z powodu kiepskiego żartu, ten list został zakodowany przy użyciu szyfru grupy spoza NRS którą musiałam zinfiltrować. Świadczy to niewątpliwie o tym że ktokolwiek zlecił robotę zabójcy nie ma na uwadze dobra NRS. Oczywiście najprawdopodobniej zabójca nie dotarł jeszcze do wszystkich z listy. Dlatego też sugeruję byście zachowali najwyższą ostrożność i sprawdzili stan osób z listy usytuowanych przed doktorem Łavrovem i zadbali o bezpieczeństwo wszystkich tych którzy żyją. Nie można przy tym zostawiać ich samych sobie, nie wiadomo czy zabójca nie zdążył na nich wpłynąć tak jak na Feliksa. Uważam też że ta sytuacja może mieć związek ze sprawą sprzed dwudziestu lat dotyczącą byłego podpułkownika Nikołaja Varenkova, należałoby go zatrzymać do przesłuchania. Ja zajmę się tymczasem bezpieczeństwem pozostałych osób nie związanych z wojskiem które są na liście i próbą wyśledzenia zdrajcy, czy szpiega. Przynajmniej taki byłby najrozsądniejszy ruch moim zdaniem, dysponując obecnymi informacjami.

Natalie skończyła cofając się na miejsce obok Kelly gdzie stała przed przedłożeniem papierów dowódcy garnizonu. Zerknęła na młodą znajomą, w razie czego gotowa by ją złapać. W końcu nigdy nie wiadomo jak zareagują cywile gdy się dowiedzą że ktoś chce ich zabić...za nic co gorsza.

Mmm...chyba dopiero drugi raz w życiu zdarza nam się tak bezczelnie próbować manipulować czyimś wojskiem, nie? Przynajmniej inaczej niż kazać obydwu stronom się pozabijać poprzez podrzucenie fałszywych dowodów czy coś.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Sty 08, 2012 4:42 pm

- Widzi pani, pani Levchenko – powiedział Lipski, splatając ręce na blacie, najwyraźniej ani trochę nie poruszony. - Nie znam pani. Co więcej, o ile mi wiadomo, nikt pani tu nie zna. Wróciła pani do naszej pięknej ojczyzny, ile...?
- 2 dni temu – podpowiedział Juszczenko.
- Tak, dwa dni temu. A teraz przychodzi pani do mnie i prosi... wręcz żąda, bym zamknął KG Armi/spec. Czegoś co wahałbym się zrobić nawet dla mojej rodzonej matki. Tym bardziej, że właściwie jest pani tu gościnnie, a powinna być właśnie tam. Trochę to wygląda na prowokację... przyzna pani? - zmrużył oczy.
- Panie majorze generale, jestem pewna, że Nadya chce nam wszystkim pomóc, po prostu sytuacja wymaga... - zaczęła Mary, ale Aleksander przyhamował ją ruchem ręki.
- Pani doktor, niech się pani nie obrazi, ale pani zdanie się tutaj nie liczy. To sprawa wojskowa, nie psychologiczna. A nawet jeśli, to po pierwsze, jako cudzoziemki, pani zdanie nie byłoby brane pod uwagę, a po drugie, co tak naprawdę może pani powiedzieć o pani kapitan Levchenko? Znałyście się wcześniej?
- No... nie...
- Więc nie byłoby przesadą, gdybym powiedział, że właściwie nie zna pani kobiety stojącej obok pani? Kobiety, która równie dobrze może być szpiegiem, albo zabójcą, próbującym mnie wmanewrować w osłabienie naszej obrony poprzez zamknięcie jednego z trzech strategicznych punktów wojskowych w tym mieście?
- No... ale przecież... - Kelly zaczęła znowu, ale ponownie została uciszona ruchem ręki.
- Widzi pani, ja muszę o tym myśleć. Za to mi płacą. Bez żadnej gwarancji nie ruszę nawet palcem. Z mojego punktu widzenia życie trzydziestu ludzi, czy trzydziestu tysięcy ludzi nie ma znaczenia jeśli mam wystawić na atak całe miasto.

Niewzruszoność dowódcy mogła zwiastować kłopoty i to tym większe, że póki co nie zaczął nawet kwestionować dowodów na istnienie szpiega/zabójcy – kwestionował samą Nadję. Ciężko było stwierdzić, czy był to naturalny odruch dowódcy wojskowego NRS, czy też raczej łączył się z faktem, że kapitan Levchenko była teoretycznie z Armii/spec. Wyglądałoby to nieciekawie, gdyby nagle nie włączył się major Juszczenko:
- Poręczę za nią – stwierdził obojętnie, co najwyraźniej zdziwiło Lipskiego.
- To do ciebie niepodobne, Lev. Dlaczego?
- Przeczucie – odparł wymijająco oficer.
- Hmm – Lipski postukał wielkim paluchem o blat, po czym skinął wolno bujną czupryną. - Niech będzie.
Podniósł słuchawkę czerwonego telefonu i krótko wstukał numer.
- Witaj słońce – rzucił. - Tak, ciebie też miło słyszeć. Mogłabyś go poprosić do telefonu? Piękne dzięki. - Przez chwilę zapadła cisza. - No cześć, Arkadyj. Słuchaj jest sprawa, ale trzeba to złatwić po cichu. Dostałem cynk z wiarygodnego źródła, że masz tam szpiega w swoim gnieździe. Nie, nie wiem. Tak, potencjalnie niebezpieczny. Tak, ćwiczenia to świetny pomysł, weź kilku zaufanych ludzi i zróbcie spis. Mógł już wyjść, więc zobaczcie kto wychodził w ciągu ostatnich trzydziestu minut. Każdy kto zachowywał się podejrzanie, poddenerwowany, zresztą wiesz najlepiej. Tak, tak. Dobra, dzięki wielkie, do zobaczenia – zakończył, odkładając słuchawkę. Odetchnął i spojrzał po kolei na całą trójkę. - Posłuchajmy więc o co tu chodzi.

W czasie, gdy major generał telefonował, Nevarez przepisała odpowiadające jej nazwiska i zmanipulowała poprzedni dokument. Obie przedłożyła na biurku oficjela, który je przejrzał i słuchał wyjaśnień.
- Wyjaśnijmy sobie coś na początku, moje panie – podjął, gdy Natalie skończyła relacjonować wydarzenia i swoje teorie. - Żadna z was nic nie zrobi, ba nie opuści tego budynku, dopóki ja tak nie powiem. A nie powiem, póki nie usłyszę zadowalających mnie odpowiedzi. Póki co możecie się uznać za zatrzymane dla waszego własnego bezpieczeństwa. A teraz... wartownik!
Rzucił głośniej i Raibov wszedł do środka, stając na baczność. Lipski spojrzał na kartkę z nazwiskami jeszcze raz, po czym podał ją Andreiowi. - Wyślijcie mi ludzi, żeby sprawdzili co jest z ludźmi z tej listy, podobno ktoś na nich poluje. Jakby coś się działo, przydzielcie im straż. A i zabierzcie to – podał mu i talerz. Tamten skinął tylko głową, z krótkim „ta, jest” i wyszedł.

- No dobrze, a więc od początku i prostymi słowami – uśmiechnął się spośród brody. - Widzicie, moje panie, nie jestem doktorem jak wy, tylko prostym żołnierzem i lubię, gdy się do mnie mówi krótko i prostym językiem. Sprawdźmy więc, czy zrozumiałem. Tajemniczy zabójca z równie tajemniczej organizacji, którą pani, pani Levchenko, infiltrowała, przybywa tutaj, a następnie zaczyna mordować przypadkowych wojskowych, według klucza, którego się nie trzyma. Używa do tego hipnozy, po czym przedostaje się do KG Armii/spec... oczywiście po tym jak przekazuje pani listę osób, które zabije.
- Pani wybaczy moją naiwność, ale na usta cisną mi się takie proste, może dziwne pytania, na które chciałbym poznać odpowiedź. Po pierwsze, dlaczego pani? Po co zadawać sobie trud, żeby przekazać pani listę osób do zabicia... która szczerze mówiąc wygląda dla mnie jak raport. Po drugie sama lista, skoro zna pani ten szyfr, czemu przetłumaczyła pani tylko listę? Czemu wszystko jest kodem, a czytelne pozostawiono jedno zdanie? Po trzecie, jakiż to jest ten klucz, którego nasz teoretyczny zabójca się nie trzyma? Swoją drogą ciekawe, że zdołała pani wydedukować klucz, jeśli rzekomy szpieg się go nie trzyma. Poza tym mamy teoretyczną listę osób do zabicia i żadnych ciał jak na razie. Może źle to zabrzmi, ale parę trupów uwiarygodniłoby całą sprawę. No i ta metoda zabijania, hipnoza... doktor Kelly?
- Eee... tak? - Mary podniosła wzrok, a Natalie widziała, że tamta jest zdruzgotana tym, że ktoś próbował zabić jej kolegę, a teraz polował także i na nia.
- Czy jako psycholog, uważa pani, że możliwe jest zmuszenie kogoś hipnozą do zabójstwa, albo samobójstwa?
- Tak, w teorii tak. W transie wyłączone zostają wyższe funkcje poznawcze. Podmiot traci poczucie własnego ja i nie odróżnia snu od jawy i prawy od fałszu, działa według wpojonych zasad, które nadpisują jego zwykłe zachowanie – powiedziała nieco niepewnie.
- A czy spotkała się pani z tym w życiu?
- No... właściwie to nie.
- Właśnie. A to jeszcze nie koniec. Co w tym wszystkim robi jakiś Varenkov? Nie ma go na liście. I powtórzę jeszcze raz: jaką rolę pani w tym gra, pani kapitan, hmm? Jak dotąd logiczny wydaje mi się udział w tym wszystkim Shermana Woodlanda, ale nie dlatego, że wydaje mi się, żeby coś zyskał, na śmierci naszej, czy którejkolwiek z tych osób – choc nie twierdze, że znam wszystkie – to po prostu taki typ, po którym człowiek spodziewa się, że prędzej, czy później noga mu się na czymś powinie.
- Słucham więc?

Sama nie wiem, czy podrzucenie dowodów nie byłoby w tym momencie skuteczniejsze. Co za biurokrata, żeby czepiać się jakiś tam szczegółów. Pewnie jakby dostał na biurko rozwaloną głowę Feliksa inaczej by śpiewał... i weź tu próbuj osiągnąć doskonałość planu poprzez ocalenie tych, którzy nie powinni ginąć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Sty 08, 2012 6:21 pm

Doskonałość planu i utarcie nosa biurokracie. Przyjmuję wyzwanie.

Nevarez posłała dowódcy garnizonu chłodne spojrzenie.
- Nie sądzę by optował tak pan za kwestią trupów uwiarygadniających sprawę gdyby to pana trup wchodził w grę. Ale dobra, krótko i zwięźle po wojskowemu. Skoro pan sobie tak życzy.
Kobieta skrzyżowała ramiona na biuście wygrywając palcami na swoim przedramieniu takt zniecierpliwienia.
- Nie sądzę by to wyglądało na prowokację, wskazywałoby to na rażącą niekompetencję Armii, co należy wykluczyć z definicji, myślę że zgodzi się pan ze mną. Klucz o którym mowa to osoby które spotkałam od powrotu, który jakże trafnie został określony na przedwczoraj. Reszty wiadomości nie przetłumaczyłam ze względu na kwestię tajności działań o których dotychczas mówiłam. Ale z racji na wyjątkowość sytuacji i faktycznego zagrożenia pozwolę sobie ominąć kilka procedur. Grupa o której wspominałam to KEK, może słyszał pan o ich agentce operacyjnej nazwiskiem Natalie Nevarez, pseudonim Misfortune? By wykonać swoją robotę musiałam ją zabić i się pod nią podszyć, niestety moje informacje były najwyraźniej błędne. Wnioskuję po treści tej wiadomości.

Natalie podeszła do biurka i wzięła kartkę po czym zaczęła "czytać".
- Treść tej wiadomości w pełni brzmi " Zdrastvujtie, pozdrowienia zza grobu. Nie myślałaś chyba że ujdzie ci na sucho nieudolne zabójstwo i podszywanie się pod Misfortune, co Catherine Smith? Czy może należałoby rzec kapitan Nadyo Levchenko? Zobaczmy czy naprawdę coś potrafisz, proponuję ci grę suko ; oto lista osób z którymi miałaś styczność od powrotu do swojej ojczyzny. Mój przyjaciel je zabije, spróbuj mu przeszkodzić jeśli potrafisz. Ty jesteś następna, ale to już inna sprawa. Zajmę się nią osobiście". W ramach wyjaśnienia, Catherine Smith to fałszywe nazwisko pod którym pracowałam przed przejęciem personaliów Nevarez. Więc proszę bardzo, oto dlaczego otrzymałam tę listę. Mamy do czynienia z psychopatką pałającą żądzą zemsty i jej współpracownikiem. Błędne informacje o których wspomniałam wcześniej to posiadanie urządzenia technicznego umożliwiającego przeżycie śmierci organizmu tzw. nieśmiertelników. Wedle danych które miałam cel nie posiadał takowego urządzenia, ale nie można wiedzieć wszystkiego.

Nevarez zdmuchnęła kosmyk włosów opadający na oczy po czym kontynuowała.
- Naturalnie są to jedynie przypuszczenia, jednak są prawdopodobne. A znając reputację osoby o której mowa, której nie było łatwo zabić, proszę mi wierzyć... Zagrożenie jak sądzę jest większe niż gdybyśmy mówili o regularnej wojnie. Wojna przynajmniej jest w pewien sposób uczciwa. Nikołaj Varenkov to jedynie moje przypuszczenie i ewentualne powiązanie mógłby mieć z Shermanem Woodlandem, którego nie ma na liście, co sugeruje że mógł mieć kontakt z tą agentką. Może nawet jej zapłacił. Przy czym nie można do końca zakładać że zabójca jest również z tej organizacji. Ów wspomniany "przyjaciel" równie dobrze mógłby być zdrajcą. Jeżeli chodzi o wątpliwości dotyczące hipnozy, proszę odwiedzić doktora Łavrova w jego gabinecie. Jak sądzę jest to wszystko co mogę w danej chwili powiedzieć o tej sprawie, myślę że rozumie pan teraz dlaczego nalegam by zająć się tą sprawą osobiście. Jeśli chce mnie, to proszę bardzo dostanie mnie. Drugi raz nie popełnię tego samego błędu.

Taak....teraz zobaczmy czy kupił ten kit. Jeśli tak to doskonale, jeśli nie to go zabiję i boleśnie wracamy do puntu wyjścia...blah.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Sty 08, 2012 7:34 pm

Gra, grą, ale powinnaś się oszczędzać. Może i powłoki potrzebują tylko kilku godzin snu dziennie, ale nie były projektowane dla kogoś kto potrzebuje wielokrotnie więcej sił mentalnych niż przeciętny człowiek. Z czasem odzyskamy nieco formy, ale nie zrekompensuje to kilku porządnych godzin snu – szczególnie po grzebaniu w czyimś umyśle, co może mieć dowolny efekt. Ofiary, ofiarami, ale jak zemdlejesz w krytycznym momencie nie będzie pięknie, a widzisz, że już nawet każda pierdoła kosztuje nas coraz więcej.

Aleksander słuchał z czymś co mogło uchodzić za wyraz zainteresowania na tych częściach twarzy, które były widoczne. W pewnym sensie miał wiele wspólnego z krasnoludami, gdyby krasnolud przespał się z ogrem lub innym równie fantastycznym stworem.
- Tak, słyszałem to nazwisko – przyznał oględnie i zakręcił dłonią młynka, jakby dając znać, żeby mówiła zwięźle. Gdy doszła do końca zauważyła, że Lipski zakrywa usta dłonią, ale i tak dało się słyszeć krótkie parsknięcie. Dość niezwykłe jak na sytuację i zasłyszane wieści. Pobladła Kelly spojrzała na niego jakby miał coś nie tak z głową.
- Jak pan może śmiać się w takiej sytuacji? - nie dowierzała.
- Najmocniej przepraszam, drogie panie, ale nie mogłem się powstrzymać. - Chciał coś powiedzieć, ale musiał zakryć sobie twarz ręką. - Panie wybaczą, ale to takie piękne.
Parsknął ponownie i udał, że ociera oczy z łez.
- Jak pan może? - nie dowierzała wciąż. Mary wyglądała jakby trafiła na ciężki przypadek psychozy i na chwilę zapomniała, że powinna takie leczyć. - Gdzieś tam jest zawodowy zabójca, który chce nas zabić! Pana też!

- Och, doktor Kelly, nie potrafi pani docenić piękna tej sytuacji? Przecież jeszcze przed chwilą próbowała pani bronić osoby odpowiedzialnej za wyrok śmierci na panią – podpowiedział uprzejmie.
- Że co, słucham? - Mary zatkało.
- Tajemnice operacyjne, co pani kapitan? - zwrócił się do Natalie dowódca garnizonu Armii/ląd. - Dla moich prostych oczu wygląda to raczej na krycie własnego tyłka. W pierwszej chwili uderzyło mnie „czemu przychodzi z tym do mnie?”. Gdyby obecna tu Nadya Levchenko poszła do swojego przełożonego, albo i ba, do samego porucznika generała, sytuacja z pewnością byłaby dla niej o wiele łatwiejsza. Nie musiałaby łamać tajemnic wojskowych, potwierdzać swoich teorii, ani wyjaśniać misji. Reakcja na jej słowa byłaby prawdopodobnie szybsza i na większą skalę. Ale oczywiście tylko w przypadku, gdyby nie była na ich czarnej liście.
- Nadal nie rozumiem – psycholożka najwyraźniej straciła zdolność logicznego myślenia.
- Fakt, że Natalie Nevarez żyje – podjął dla jej informacji Lev – oznacza nie tylko, że misja, jakakolwiek by nie była, uległa porażce, udział NRS w rzeczonej operacji został potwierdzony. Dodatkowo, wracając, Nadya przywiodła zabójców wprost do nas, a co więcej, oznaczenie ludzi na tej liście jako cele, było poniekąd zależne od jej działań.
- Co znaczy, że...
- Widzę, że nareszcie zaczyna pani rozumieć, pani doktor – Aleksander pokiwał głowa. - Samo powiązanie pani z panią kapitan oznaczyło panią jako cel.

Mary spojrzała na Nevarez wielkimi oczami, ale zaraz zaprotestowała.
- Chwileczkę, przecież to całkiem bez sensu. Nadya nie mogła przecież...
- Może i nie – Lipski uciął jej naiwy monolog. - Ale patrząc jak bez wahania przyszła tu by kryć własny tyłek, biorąc pod uwagę, że to w całości jej wina, nie byłbym taki pewny. Sam nie wiem czy mam podziwiać pani ogromne jaja, czy od razu strzelić pani w łeb, pani kapitan – major generał rozłożył ręce. - No, ale przyjemności przyjemnościami, a my najwyraźniej mamy zabójcę do złapania. Czyja by to nie była wina, nie można pozwolić, by tak swobodnie sobie hasał po moim mieście.

- Do rzeczy, po pierwsze żadne „dostanie mnie”. Nie gramy wedle widzimisię terrorysty. Poza tym nie można ufać w to, że to co tam napisał to prawda. Obie panie mają zakaz opuszczania koszar do odwołania. Zbierzemy tu też pozostałe osoby z listy. Życzę powodzenia w atakowaniu naszego garnizonu choćby i całemu oddziałowi najemników. Potem skontaktuję się z porucznikiem generałem Kiryjenko, zobaczymy jak idzie szukanie szpiega w KG A/s. A pani, pani kapitan szczególnie powtórzę: ma pani zakaz opuszczania garnizonu, jako główny cel ataku, nie możemy pani spuścić z oka. Dostanie pani całodobowa ochronę. Major Juszczenko pokaże wam drogę do waszego nowego lokum. - rzucił najwyraźniej uważając to spotkanie za zakończone.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Sty 08, 2012 8:54 pm

Fakt faktem, trzeba będzie dwa razy więcej uważać na to co się robi. Gorszej sytuacji chyba nie mogłoby być... Co jest naturalnie stwierdzeniem retorycznym, a nie wyzwaniem dla świata by udowodnił że się dla odmiany mylę.

- Z całym szacunkiem, majorze generale ale muszę odmówić zastosowania się do tego zakazu. W pewnym stopniu ma pan naturalnie rację co do moich motywów, jednak zapewniam że gdybym się dowiedziała o sytuacji będąc bliżej KG A/s zwróciłabym się do do porucznika generała Kiryjenko. Rzecz w tym że sytuacja wymagała szybkich działań, a pański telefon bez wątpienia był lepszą alternatywą niż bieg na Woroniczą w kwestii czasu. Ponadto, odnośnie mojej odmowy zastosowania się do zakazu. Jest to najlepsze wyjście, po pierwsze przez okres miesiąca musiałam zachowywać się jak Nevarez, zdążyłam poznać jej psychikę w dostatecznym stopniu by móc przewidzieć jej działania. Stąd moje żądanie zamknięcia KG A/s. Osoba o której mówimy wykazuje się niespotykaną arogancją i bezczelnością. Sam fakt powiadomienia o swoich działaniach o tym świadczy. Oczywiste jest więc to że następnym jej celem będzie KG A/s. Co więcej, dając mi wolną rękę nie działamy pod dyktando terrorysty, a wręcz przeciwnie. Zaburzy to strukturę działania, Nevarez spodziewa się braku działań, jak to pan uroczo określił ze względu na moje "krycie własnego tyłka", chce się napawać bezsilnością zrobienia czegokolwiek. W życiu nie pomyśli o tym że mogłam podjąć takie działania jak obecnie. Poza tym, ja nawarzyłam to piwo więc ja muszę je wypić. Nie mogę dopuścić do śmierci tylu osób z mojego powodu, zwłaszcza biorąc pod uwagę że samo zaangażowanie armii do ochrony celów z listy jest ryzykiem niestety nieuniknionym.

Natalie mówiła twardym i pewnym głosem, ale w tym momencie zacisnęła palce na nasadzie nosa jakby rozważała coś ciężkiego.
- Naturalnie, zgadzam się, żaden oddział najemników nie jest w stanie zaatakować garnizonu. Problem w tym że mamy do czynienia z dwoma osobami, które na domiar złego specjalizują się w zabójstwach i infiltracji. Dostatecznym świadectwem na istnienie problemu jest fakt wywarcia wpływu na doktora Łavrova i podrzucenie mu do gabinetu broni którą miał się zabić. Większe szanse na wyeliminowanie zagrożenia mam ja, po pierwsze udało mi się to już raz, po drugie znam psychikę celu, po trzecie... Jest to dla wszystkich korzystne - kobieta skrzywiła się - Jeżeli mnie zabije to odpuści sobie wszystkich z tej listy, nie będzie miała satysfakcji z zabójstwa ani motywu. Jeżeli ja ją zabiję, co już raz mi się udało problem zostanie wyeliminowany raz na zawsze. A jeżeli zostanę w garnizonie wraz z Mary zagramy dokładnie pod jej dyktando, wystawiając się na odstrzał. Nie spodziewa się dosłownego wystawienia się przeze mnie na odstrzał w roli przynęty i zabójcy, to spowoduje chaos w jej działaniu. Będzie zmuszona improwizować, a w efekcie popełni błędy.

Agentka odgarnęła kolejny niesforny kosmyk włosów za ucho po czym kontynuowała.

- Jeśli ma pan wciąż wątpliwości co do moich motywów, proszę zadzwonić do tow. por. gen Arkadyja Kiriyenko. Potwierdzi że spodziewa się mnie dziś lub jutro. Między innymi w tej sprawie. O czym pan oczywiście oficjalnie nie wie, i prosiłabym by tak zostało. Wszystko co do tej pory powiedziałam ma na celu jedynie dobro NRS, wszelkie konsekwencje leżą w gestii por. gen. Kiryjenko, ale teraz najważniejsze jest by opanować sytuację.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Sty 08, 2012 9:47 pm

Major generał spojrzał na nią, po raz pierwszy mrużąc groźnie brwi. Najwyraźniej miał już co innego na myśli.
- Chyba za długo siedzieliście na misji i poznaliście zbyt dogłębnie psychikę wroga, towarzyszko. Nie jesteście Nevarez – zahuczał ostrym tonem. - A jak będę chciał, żebyście kwestionowali moje rozkazy, to o to poproszę. Nie zrozumcie mnie źle, Levchenko, nie interesuje mnie w tej chwili specjalnie czy przeżyjecie, czy nie, ten bajzel to wasza wina. Za to interesuje mnie złapanie tej psychopatki i jej pomagiera. Więc jak was zabiją i wyśliznął się stąd z triumfem, nie będę zadowolony. A to jest ewidentna próba sprowokowania was do wystawienia się jako łatwy cel. Nie żebym musiał się tłumaczyć przed byle kapitanem – dodał może nieco za ostro. Widać to zauważył, bo odetchnął.
- Jeśli będzie trzeba podetknąć was pod wrażą lufę, nie zawaham się tego zrobić. Póki co muszę zająć się kilkoma sprawami, m.in. także w obronie waszego tyłka. Zrozumiano? To odmaszerować. Jestem zajętym człowiekiem.

Zanim Nevarez zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, między nią a Aleksandrem stanął Lev.
- Panie pozwolą, że pokaże im kwaterę – powiedział, wypraszając je gestem dłoni. Gdy Mary zaczęła się cofać na korytarz, nachylił się nieco w kierunku psionitki i ciszej dodał: - No już, nie przeginaj „Natalie”.
Odwrócił się jeszcze w wejściu, salutując:
- Dziękujemy za poświęcony nam czas majorze generale – Lipski skinął tylko głową w roztargnieniu. Juszczenko zamknął za nimi drzwi. Pod gabinetem stało już dwóch nowych gwardzistów.
- Tędy – rzucił krótko major i ruszył korytarzem, skręcił w prawo i dochodząc do końca korytarza, otworzył drzwi do narożnego pomieszczenia po lewej. - Proszę – puścił je w drzwiach.

Pokój okazał się przestronnym pomieszczeniem, urządzonym zaskakująco gustownie jak na standardy koszar wojskowych. Na środku stał stół na dywanie, dookoła ustawiono fotele i kanapy. Wokoło stały biblioteczki z książkami i gazetami, a nawet roślinki, które na NRS nie występowały raczej. Paprocie nie rosną w arktycznym klimacie. Na ścianach powieszono kilka akwareli ukazujących burzliwe morze i łany zboża albo gęste lasy: widoki jakich tu także się nie uświadczy. Pomieszczenie nie miało okien, ale było oświetlane wyjątkowo szczodrze lampami gazowymi. Wyglądało na to, że pokój połączony jest z własną łazienką. Na stole ustawiono zdobne kosze pełne słodyczy, owoców i ręcznie robionych szynek.
- To pomieszczenie dla oczekujących VIPów – wyjaśnił Lev. - Raczej nie będziecie tu cierpiały – na jego ustach pojawił się drobny uśmieszek, po czym znikł. - W każdym razie zostaniecie tu, póki major generał Lipski nie zadecyduje inaczej. Przed drzwiami będą stali wartownicy, więc w razie czego możecie ich zawołać. Potrzebujecie czegoś?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Sty 08, 2012 10:34 pm

- Nie licząc ukrytego wyjścia na parking? Przydałoby się kilka odpowiedzi, Lev. Po pierwsze nie widzę powodu dla którego miałbyś się za mną wstawić tak jak to zrobiłeś. Chcę wiedzieć dlaczego to zrobiłeś. Po drugie, dlaczego zwróciłeś się do mnie imieniem osoby którą teoretycznie mamy złapać, słyszałeś majora generała "Nie jestem Nevarez". Nonsensem jest zatrzymywanie mnie, i tak będę potrzebowała żebyś coś zrobił ale najpierw chcę usłyszeć odpowiedzi. Więc? - skrzyżowała ręce na biuście spoglądając na Juszczenko ostrym wzrokiem, jednocześnie sugerując uniesioną brwią udzielanie odpowiedzi, prawidłowych i rozbudowanych.

To wygląda źle, źle źle. Nie możemy tu zostać, nie jeżeli mają wszyscy przeżyć. Jak myślisz co jest najlepszym wyjściem, cofnąć się tych kilka minut boleśnie, zwiać ignorując słusznie bzdurne zakazy czy... Czekać? Jak dziwnie brzmi to słowo...

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Sty 08, 2012 10:59 pm

Prawda jest taka, że wojsko sobie nie poradzi. Ale prawdą jest też, że nie możemy być w trzydziestu czy ilu tam miejscach naraz. Kolejne cofnięcie się znowu nas osłabi... czy faktycznie w tym stanie byłybyśmy w stanie przeciwstawić się Prototype Seven? Może nam się to nie podobać, ale to niezła okazja, żeby odpocząć... i dać nauczkę komu trzeba za późniejsze ewentualne straty. Może ci się wydać to zimne z mojej strony, ale martwe nikomu nie pomożemy.

Juszczenko nie wyglądał na poruszonego wzorkiem Natalie. W tym względzie przypominał trochę Lamarantiena: cały czas sprawiał wrażenie, że mu nie zależy. Drzwi były zamknięte, ale Mary wodziła wzrokiem od jednego do drugiego, najwyraźniej odczuwając zgęstnienie atmosfery nawet pomimo szoku sytuacyjnego.
- Jesteś pewna, że chcesz wchodzić w takie szczegóły przy świadkach? - spytał obojętnie, może z lekką nutką zdziwienia. - To strasznie dużo pytań jak na top agenta operacyjnego jednej z najznamienitszych formacji wojskowych. A zatrzymywanie was jest najwidoczniej bardzo sensowne dla szefostwa. Choć, gdybym za was nie poręczył, zapewne lokum byłoby o mniejszym standardzie. Mam nadzieje, że mnie nie zawiedziecie – ostatnie zdanie nie był pytaniem.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Sty 08, 2012 11:25 pm

- Dobra.. inaczej - mruknęła wyciągając ponownie notatnik i pióro - Wisisz mi trochę za ostrzeżenie, trochę wiesz. Dzięki też za to poręczenie. - kontynuowała dalej pisząc. W skrócie napisała by Juszczenko odnalazł Devine'a i sprowadził go tutaj. Zapisując okazyjnie adres pod którym można go znaleźć zależnie od godziny, z zaznaczeniem że to ona po niego posyła. Potem wynotowała resztę osób pomijając Leah i prawdziwe dane Toni, niech już jej będzie. Z notatką by ostrzec i ewentualnie zapewnić bezpieczeństwo jeśli będą chcieli. Z tym żeby jeszcze sprowadzić do niej Kuro.

- Nadzieja to niepewna waluta - mruknęła odrywając kartkę i wręczając ją Juszczence - Zrobisz to i nie mam praktycznie powodu by wychodzić. Wciąż chcę najdalej za dwie-trzy godziny stąd wyjść. Myślę że jesteś w stanie to załatwić, przyspieszając decyzję generała majora. A szczegóły...umiesz pisać, nie? Pytania biorą się stąd że to nie jest moja zwyczajowa praca.

Cóż trudno się z tym sprzeczać. Możemy najwyżej zminimalizować straty. Odpoczynek się przyda. Zostaje tylko mieć nadzieję że straty będą minimalne i że arogancja Serafima ma swoje uzasadnienie. To byłoby irytujące gdyby ginął akurat wtedy gdy zachciało mi się ją leczyć. I w ogóle co to za cholerna planeta...to już drugi typek który nas kojarzy, nie licząc Sławińskiej która podejrzewa i Kuro który wyrwał informacje wręcz bezczelnie. Odnoszę wrażenie że trzeba było założyć jednak te szkła kontaktowe...

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 09, 2012 12:02 am

Lev odebrał kartkę, notatnik i pióro od Nevarez. Przejrzał listę.
- Nie wiem, czy uda mi się dotrzeć do wszystkich, ale zobaczę co uda mi się zrobić.
Otworzył notatnik. Spojrzał na Mary przelotnie i zaczął pisać.
- Czemu mam wrażenie, że robicie ze mnie idiotkę i piąte koło u wozu? - mruknęła zgryźliwie psycholożka, opadając na najbliższą kanapę. Juszczenko skończył, zamknął notatnik i oddał wraz z piórem, zatrzymując listę dla siebie.
- No cóż, niezbadane są wyroki władzy, ale wrócę, jeśli się czegoś dowiem – stwierdził, po czym otworzył drzwi i wyszedł. Natalie otworzyła notatnik, żeby móc przeczytać co też nabazgrolił tam major. Mężczyzna miał ładne, proste i zwięzłe pismo:

Poręczyłem za ciebie z prostego powodu: inaczej szansa na to, że dowiemy się co tak naprawdę się tu dzieje zdawała się nikła. Obecnie wzrosła. Mam nadzieje, że gdy wrócę dowiem się o co tu naprawdę chodzi, bo trwonienie środków wojskowych na pościg za duchami nie służy nikomu.

Co do „Natalie Nevarez”, uznałem, że słysząc to imię prędzej posłuchasz głosu rozsądku. Zapewne tego nie pamiętasz, ale miałem okazję zaznajomić się z twoją osobą, gdy zabiłaś mojego młodszego brata, Iana Hawthorne'a.

Gdybyś wbrew wszelkiemu rozsądkowi zdecydowała się zbiec, upraszam o nie krzywdzenie naszego personelu.

O Serafima się nie martwię, jeśli ten zabójca ma choć krztynę logiki, wpierw weźmie na cel słabe jednostki, cywili... co ja gadam. Właściwie to niedobrze, może Serafim by go ubił i byłoby po sprawie, a tak... hmm. Widać jesteśmy sławniejsze niż myślałyśmy. Co prawda w pewnych kręgach byłyśmy dość znane, ale żeby nawet na tym zadupiu.
Swoją droga ciekawe co to za jeden ten „Ian Hawthorne”, w ogóle go nie kojarzę. No i nazwiska nie pasują, hmm.
Nya stwierdziła oczywiste.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 09, 2012 1:08 am

- Nie bierz tego do siebie Mary, robię idiotów z 90% ludzi z którymi mam styczność. - mruknęła po czym zamknęła drzwi na klucz, uprzednio nakazując wartownikom zdanie klucza z argumentem że mają pilnować by nie opuszczały terenu garnizonu a nie wręcz przeciwnie, jeśli klucza nie byłoby w drzwiach.

W każdym razie po zamknięciu drzwi Natalie udała się w stroną kanapy obok Kelly, zrzuciła płaszcz na kanapę, karabin oparła o bok mebla. Rozsiadła się wygodnie po czym spojrzała na młodszą kobietę.
- Wiesz, właściwie i tak wszystko się komplikuje. Więc mogę ci powiedzieć parę rzeczy. Pierwszy fakt ; istotnie pewien psychopata chce zabić jakieś 30 osób, a jedynym kluczem jaki dostrzegam w liście jest ten o którym już mówiłam. Drugi fakt ; w tej chwili jesteś najbezpieczniejszą osobą w Kosmogradzie. Prędzej ktoś by zdołał zabić sekretarza generalnego niż ciebie czy mnie w tej chwili. Trzeci fakt...Mmmm...zastanawiam się czy o nim mówić...ale ach co tam i tak wszystko się komplikuje jak cholera - mruknęła sięgając do kieszeni kombinezonu ze swoimi prawdziwymi dokumentami by je wyjąć. Nachyliła się w stronę Kelly i wyszeptała - Natalie Misfortune Nevarez nie stanowi w tej chwili dla ciebie najmniejszego zagrożenia. Wręcz przeciwnie. Łap - mruknęła rzucając młodej psycholog swoje dokumenty.

Zgadzam się, jest to trochę niepokojące. Mamy przy tym kilka możliwości, albo a) nasz znajomy major Juszczenko dla śmiechu również jest tu na lewych papierach b) to był jego brat przyrodni c) kotek zmienił nazwisko w obawie przed tym że będzie kolejnym celem. W ogóle co to za imię "Lev"... a może od razu.. Hmm nie jest też takie imię jak "Lionel", kwestia imion jest popaprana. W każdym razie nie wiem dlaczego też niezbyt mogę sobie gościa przypomnieć, może to przez zmęczenie a może przez braki emocjonalne i nieprzywiązywanie wagi do zabitych? Niee wtedy ty powinnaś być w stanie sobie przypomnieć. Dziwne. Przynajmniej sporo wskazuje na to że "major" nawet nie rozważa zemsty, albo uważa że jesteśmy kwita za to ostrzeżenie, albo zdaje sobie sprawę z tego że popełniłby samobójstwo w ten sposób, całkiem bolesny sposób. Tak czy inaczej, jest zaskakująco rozsądny jak na żołdaka nie tak znowu wysokiego stopnia w komunistycznej armii. Swoją drogą świta mi taki termin sprzed lat Efekt Hawthorne'a... ale to raczej nie to. Nie sądzę by zabity miał coś z tym wspólnego, termin znam jeszcze ze studiów a i wtedy był już dość stary.

- Więc wiesz już praktycznie wszystko co ważne z twojego pkt widzenia. Problem w tym że wiedza jak wynika z mojego doświadczenia może być niebezpieczna. Nie zrozum mnie źle, to nie jest groźba tylko rada. - wyciągnęła rękę po swoje dokumenty by je schować, po czym schowawszy je położyła się wygodnie na kanapie jakby świat miał się skończyć i jedyne co zostało do zrobienia to wylegiwać się i oczekiwać nieuniknionego - W sumie szkoda że tak wyszło, miałam całkiem przyjemne plany na dziś. Ot mogłybyśmy pogadać przy butelce wina o czymkolwiek... Ale tak to należy raczej skreślić z rzeczy które mogą się wydarzyć, zważywszy na to że w przeciągu ostatniego kwadransa jak sądzę straciłaś wszelkie złudzenia odnośnie mojej dobroduszności. Ale swoją drogą, sama przyznasz słowa Lipskiego odnośnie tego kim jestem są teraz całkiem zabawne, biedak nie dostrzega "piękna sytuacji". - Natalie roześmiała się pod nosem najwyraźniej odreagowując irytację sytuacją w inny sposób niż mordowanie wszystkiego co jej przeszkadza. Zerknęła przy tym kątem oka na Kelly obserwując jej reakcję.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 09, 2012 11:21 am

Przy drzwiach pojawiły się już dwie nieznane Natalie twarze. Jeden ze strażników zdał klucz z pobłażliwym uśmieszkiem. Drugi wyglądał jakby nie było mu do śmiechu. W zasadzie nie można się było dziwić pobłażliwości: pokój był projektowany jako centrum wypoczynkowe dla gości i ładne, aczkolwiek na oko słabe drzwi nie zatrzymają nikogo zdeterminowanego, żeby dostać się do środka. Poza tym nikt nie twierdził, że klucz jest tylko jeden.

Nevarez rozsiadła się na kanapie, a Mary chwyciła jej prawdziwy dokument tożsamości. Oglądała go dłuższą chwilę w szoku, przeciągając palcami po zakodowanym w tworzywie imieniu i nazwisku. W końcu zostawiła je na kanapie i wstała, Natalie zebrała swoje dokumenty i rozłożyła się wygodnie na kanapie.

- A więc to tak... - powiedziała psycholożka tylko na poły do psionitki, zaczynając krążyć po ich nowym więzieniu. - Jesteś agentką, szpiegiem. Skąd to miało być, KEK? Super, chciałam się zaprzyjaźnić z najemniczką i zabójczynią – rzuciła, krążąc wokół stołu. - Powinnam była się domyśleć, tyle czasu spędzam z żołnierzami, że powinnam była to przewidzieć, nikt tu nie zachowuje się w ten sposób, nie porusza w ten sposób. I ten twój przyjaciel, Devito, czy jakoś tak – pokręciła głową, a łzy pociekły jej po policzkach. - Kim ja dla ciebie byłam? Narzędziem? Zawadą? Nikim? Do cholery, mam chyba prawo wiedzieć! - krzyknęła chwytając wazon z orchideami i rzucając nim w losowo wybraną ścianę. - Czy ciebie śmieszy ta sytuacja? Bo mnie nie!
Sięgnęła i rozgrzebała kosze przygotowane dla VIPów, wyciągając z jednego ładnie opakowaną siwuchę. Rozejrzała się za szkłem, ale nie dostrzegając żadnego w zasięgu ręki, odkręciła butelkę i pociągnęła z gwinta kilka solidnych łyków. Nieomal zakrztusiła się na śmierć, ale zdołała jakoś odstawić butelkę i złapać kilka oddechów. Łzy pociekły szerszym strumieniem, kobieta osunęła się na dywan obok stołu, wyglądając na trochę chorą. Podciągnęła kolana do twarzy i zaczęła się kołysać. Przez chwilę Natalie sądziła, że tamta zapadnie w psychodeliczny trans wywołany silnymi emocjami i autosugestią, ale Kelly odezwała się podejrzanie normalnym głosem, biorąc pod uwagę wybuch sprzed dwóch minut:
- Kto? Kto chce mnie zabić? Chcę wiedzieć. Wiem, że wiesz – stwierdziła z twarzą wetkniętą w kolana.

O matko, cofam to co mówiłam. Odpoczynek byłby w jakiejś wyizolowanej celi, bez histeryków. Biorąc pod uwagę w jakim gównie już bywałyśmy, niektórym naprawdę niewiele trzeba, żeby się załamać. Stwierdziła Nya, choć sama przecież często miała gorsze momenty. Wracając do poważnych problemów, Hawthorne to raczej dość popularne nazwisko, gorzej jeśli ten cały Ian był jedną z bezosobowych dla nas trupów. Właściwie to aż zabawne w pewnym sensie, jak czasem ludzie kończyli wokół nas martwi, tylko dlatego, że stali nam na drodze, na polu bitwy i poza nim. W każdym razie ten spokój Lva działa mi na nerwy. Rozmawia z zabójcą brata i nic? Jakoś nie chce mi się wierzyć, że istnieją tak zimni ludzie, nie tylko z wierzchu, ale i w środku. A jak istnieją, to tym gorzej. Gdy się nad tym zastanowić, przekazał nam Huntera bez mrugnięcia okiem...
Z innej beczki, zastanawiam się, czy byłabym w stanie ściągnąć tu Kuro. Biorąc pod uwagę jak luźną kontrolę sprawuje nad nim organizacja, dla której teoretycznie pracuje, wątpię, że byle szeregowiec go znajdzie. Co myślisz?


Głos Nyi rozbrzmiewał w głowie Nevarez normalnym tonem, jednak gdy tylko zamykała oczy, powracały szumy i tamte głosy. Głosy debatowały i spierały się o jej los, z tego co mogła zrozumieć jedna strona uważała, że nie ma o czym gadać, a druga, że wprost przeciwnie. Dwa najwyraźniejsze z nich mówiły tuż przy jej uszach. Aya mówiła jej, że musi odpocząć, że w tym stanie nic nie zdziała, że w końcu wszystko będzie dobrze, poradzi sobie. Musi tylko robić to co zawsze robi. Słowa jej ojca rozbrzmiewały rozczarowaniem, mówił o tym, jak to go zawiodła, mówił, że to przez nią zginie strażniczka, że była błędem i porażką, że powinna się wycofać zanim nie narobi więcej szkód. Oczywiście Natalie nie słyszała wciąż zbyt wyraźnie – nie żeby chciała – więc to były raczej ogólne wrażenia, niż faktyczne słowa.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 09, 2012 12:03 pm

- Powoli, nie wszystko naraz. Kwestia moich relacji międzyludzkich to aspekt którego lepiej nie tykać, zbyt skomplikowane. Skoro chcesz wiedzieć to spróbuję ci to jakoś nakreślić. Nie jesteś ani narzędziem, ani zawadą ani nikim. Inaczej nie zawracałabym sobie głowy zapewnianiem ci bezpieczeństwa, nie sądzisz? Właściwie to nawet cię lubię. Dotychczasową relację określiłabym jako "koleżanka z pracy". Jeśli chodzi o to kto... po to był potrzebny Lipski między innymi. Żeby zwiększyć prawdopodobieństwo złapania zabójcy. Przy czym to zastanawiające, zabójcą jest jak sądzę człowiek powiedziałabym wręcz wyhodowany do zabijania. I jak sądzę jego zwierzchnicy odwalili jedną wielką fuszerkę w kwestii zapewnienia mu stabilności psychicznej. Jego motywy są trudne do zrozumienia nawet dla mnie. Ale bez przesady. Tak właściwie to teraz mam urlop od szpiegowania i zabijania ludzi, chyba że mniej więcej w obronie własnej. Śmieszy mnie jedynie łatwość z jaką została połknięta przynęta. Ponadto jak mówię, zrelaksuj się i odpręż wątpię by w Kosmogradzie znalazłby się ktoś stanowiący obecnie prawdziwe zagrożenie.

Przynajmniej tyle możemy zrobić by nie siedzieć bezczynnie. Dajesz. Co do Juszczenki... Cóż na razie nie stanowi zagrożenia, i może fakt że go ostrzegłyśmy wpłynął jednak na sposób postrzegania rzeczywistości? Blah a może nawet ten jego brat był skurwielem który wyciął mu jakieś świństwo? Cholera wie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 09, 2012 4:40 pm

- To fajne sobie miejsce wybrałaś na urlop – powiedziała Mary unosząc opuchniętą twarz. Ruch okazał się zgubny, zachwiała się i przewróciła na dywan. Tam też pozostała, zwijając się w kłębek. - Powiem ci... powiem ci, że... że... - kontynuowała z twarzą wtuloną w grube włosie dywanu, ale nie skończyła. Zamiast tego usłyszały chrapanie.

O mamusiu, poważnie? W każdym razie... Nya wzruszyła ramionami. Nie wiem ile mi się z tym zejdzie. Zobaczę czy uda mi się zmienić nasze postrzeganie w rodzaj szperacza, może uda mi się znaleźć gdzieś sygnaturę Kuro i dostać reakcję. Oczywiście możemy znaleźć inną sygnaturę, czy też raczej ona nas, ale nic już na to nie poradzimy.
Natalie poczuła jak Nya się skupia, a ich pole widzenia psionicznego zawęża się, ale i wyostrza. Następnie zaczęły powoli, systematycznie przeszukiwać miasto w poszukiwaniu innych sygnatur. Jej druga połówka pilnowała, żeby używać do tego minimalnej ilości mocy, jedynie tyle, żeby utrzymać zmianę skupienia ich dodatkowego zmysłu.

Męczące ją głosy na chwilę zamilkły, ale oczywiście nie mogły zachowywać się przyzwoicie. Zamiast tego głos jej ojca nakazał tuż przy jej uchu: „śpij”.

Nevarez otworzyła oczy. Wisiała w półmroku pustki. Pod sobą nic miała nic, jedynie ciemność, za to nad nią posągowa biel wyginała się w rozmyty kształt monstrualnej twarzy. Okazało się, że jest naga, ale jej ciało lśni wewnętrznym, ciepłym blaskiem, po trosze jakby przez jej ciało przeświecało silne światło, a po trosze jakby sama była źródłem blasku. Musiała faktycznie zasnąć, skupiona na powolnym, rytmicznym ruchu szperacza psionicznego.
Obok niej stali jej ojciec i Aya. Ojciec po jej lewej, takim jakim pamiętała go nie z dnia pogrzebu, ale z jego gabinetu: postawnego, władczego w idealnie dopasowanym garniturze od najlepszych krawców. Po prawej jej przyjaciółka jaką ostatnio widziała: ze świeżo obciętymi włosami i w modyfikowanym cyberkombinezonie KEK.
- Słyszysz mnie, dziecko? Śpij i śnij.
- Wystarczyłoby, żebyś pozwolił sprawom toczyć się swoim torem, Silvestre.
- Pozwól mi się tym zająć, Aya. Pewnych spraw nie można poznać inaczej.
- Jak sobie życzysz, moje zdanie już znasz.
Oba senne widziadła patrzyły na siebie, niemal nie zwracając uwagi na Natalie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 09, 2012 5:13 pm

Natalie jęknęła, zdecydowanie za często ostatnio zdarzał się jej urywać w ten sposób film niezamierzenie. Co innego jakby zdecydowała by iść spać ale tak...Zerknęła na swoje lśniące podejrzanie ciało dotykając miejsca o największym natężeniu światła podejrzliwie, zaraz potem zwracając wzrok na widziadła senne, myśląc jednocześnie że nie zaszkodziłyby jakieś ubrania, ale zaraz przemknęła przez umysł druga myśl że to najwyraźniej sen, więc co to za różnica. Zerknęła to na jedną projekcję senną to na drugą.

- Dobra...wyjaśni mi ktoś o czym mowa? Dwie osoby na jedno ciało to już teoretycznie za dużo, a teraz jeszcze słyszę was. Ba, nawet was widzę. I chętnie się dowiem o jakich sprawach które trzeba poznać mowa. Pomijając aspekt tego że nie powinnam teraz tracić kontaktu z rzeczywistością, teoretycznie nic mi nie grozi. Ale to tylko teoria i hmm...

Rozejrzała się jakby teraz dopiero zwróciła uwagę, nie było Nyi. Czyli najprawdopodobniej to jest sen, albo coś gorszego. W każdym razie dotyczące tylko jej, przynajmniej tyle że jej druga połówka dopilnuje przeżycia. A odpoczynek w sumie nie zaszkodzi...

- I w ogóle o co chodzi z tym światłem? Ostatnio zdecydowanie zbyt często zmiany poziomu świadomości łączą się z brakiem ubrań - mruknęła pod nosem próbując rozpoznać monstrualną twarz-sklepienie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 09, 2012 5:55 pm

Lśnienie zdawało się przepływać przez całe ciało i koncentrować gdzieś w okolicy piersi, jednak nie było to na tyle wyraźne, żeby zwyczajnie stwierdzić, że światło wypełniało jej żyły. Poza tym blask wypełniał ją całą, nie tylko jej krwiobieg. Gigantyczna twarz przesuwała się wolno po nieboskłonie, niby poddana dryfowi kontynentalnemu. Miała w sobie coś z woskowej maski i coś z twarzy skrytej prześcieradłem, zacierającym rysy.

- Nie martw się, Natalie. Nas tu wcale nie ma – zjawa jej przyjaciółki uśmiechnęła się pocieszająco.
- Słuchaj mnie, dziecko – jej ojciec skupił na niej wzrok, ale co dziwne jakoś nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek zwracał się do niej per „dziecko”. - Są rzeczy, które musimy poznać. Aya wierzy w naturalny bieg rzeczy, ale nie ja.
Skinął na nią, a jej ciało poruszyło się samo z siebie, zmieniając pozycję w próżni. Przekręciło się tak, że teraz stykali się niemal nosami, a blask ciała Nevarez prowadził grę świateł i cieni na twarzy jej zmarłego ojca.
- Jeśli nie masz w sobie tego czegoś, jeśli zawalisz – rzucił dobitnie – dziewczyna zostanie wymazana z egzystencji. A ty będziesz tego żałować do końca życia. Słuchaj mnie więc i słuchaj uważnie.

Silvestre zakręcił trzymaną w ręku laską, której przed chwilą nie miał, a której Natali nigdy nie widziała na oczy. Czarne drewno ozdobiono srebrną gałką w kształcie jakiegoś mitycznego ptaka. Ciało Nevarez zakręciło się wraz z ruchem laski i psionitka znalazła się ponad parą miraży, niemal na wyciągnięcie ręki z laską.
- Odpowiesz mi na pytanie. Zanim odpowiesz, zastanów się dobrze. Zależnie od odpowiedzi może spotkać cię kara, z odebraniem mocy włącznie – ostrzegł. Że niby co? Że niby jak?
- Czemu jestem przeciwna – włączyła się Aya – ale faktem jest, że Silvestre dostał wolną rękę w tej kwestii.
- Zastanów się dobrze, moje dziecko – powtórzyła się zjawa jej ojca. - Kogo kochasz? Kto kocha ciebie? Odpowiedz!
Co to w ogóle miało być za pytanie? Nagle ściągnięcie jej do krainy snu bez Nyi, wydało się ciosem poniżej pasa. Jakiej niby odpowiedzi się spodziewali?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 09, 2012 6:47 pm

Natalie zamrugała spoglądając na zjawy jak na... no zjawy. Albo jakby ktoś próbował jej wmówić że ma dzieciaka tylko tego nie pamięta.
- Że słucham że co że jak? Chwila chwila, od kogo projekcja mojego "świętej pamięci" ojca dostała wolną rękę? O ile mi wiadomo to mój umysł, więc chyba ja mam tu decydujące słowo tak? A nie przypominam sobie bym podpisywała jakieś papiery zezwalające na jakieś...machinacje tego typu. - prychnęła siadając w powietrzu po turecku ze skrzyżowanymi rękoma, przez co komuś mogłaby przypominać figurkę buddy. Gdyby nie to że wyglądała tysiące razy lepiej niż taki budda.

Zerknęła krzywo na projekcję martwego ojca z dziwną laską.
- Szczerze? Nikogo. Nie wiem co to niby znaczy "kochać" w aspekcie emocjonalnym, z tego co mi wiadomo nie odczuwam również żadnych klasycznych objawów zakochania pod względem biologicznym - wywróciła oczami - Mogę najwyżej wymienić osoby którym najbliżej do tego kryterium, o które jak sądzę chodzi. Nya Nevarez, reszta najbliższej rodziny i może nieliczni prawdziwi przyjaciele w najmniejszym stopniu się kwalifikują. Zadowolony? To teraz żądam wyjaśnień, o co tu do cholery chodzi? - na koniec znów prychnęła akcentując swoją irytację. Co to ma być, jakaś porąbana zemsta podświadomości za zmuszanie jej do ciężkiej pracy?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 09, 2012 7:35 pm

Aya przemówiła uspokajająco:
- Natalie, musisz zrozumieć, że to nie jest twój umysł. Nie tak naprawdę. A nas tu nie ma. Nie tak naprawdę. Jednak to co się tu dzieje jest bardzo prawdziwe...

- Dość - uciął jej ojciec. - Nie mam czasu na twoje żądania, dziecko. A nawet gdybym miał, my też mamy swoje ograniczenia.
Nevarez zauważyła, że koniec laski rozgrzał się do czerwoności i to nie jakimś mistycznym światłem, ale zwyczajnym żarem. Silvestre skinął na nią ręką i jej członki zaczęły się prostować wbrew jej woli, aż zawisła w przestrzeni, rozkrzyżowana. Zaczęła dryfować w kierunku mężczyzny, w kierunku rozżarzonego końca laski.

- Wiemy już, że nikogo nie kochasz. Że nie wiesz co to znaczy – stwierdził, odsuwając stopniowo laskę, w miarę jak jej lśniące ciało się zbliżało. Coraz bardziej zaczynało to przypominać postawę ciosu przebijającego. Gdyby takie pchnięcie było możliwe, gdyż ewidentnie celował w mostek. Mostek, którego równie dobrze mogło tam nie być. - Nie odpowiedziałaś jednak w pełni. Kto kocha ciebie? Nya Nevarez?

Za nimi, w polu widzenia Natalie zmaterializowało się jej lustrzane odbicie.
- Elisabeth Nevarez?
Obok Nyi pojawiła się jej matka. Wyglądała jak w dniu kiedy ich drogi się rozeszły.
- Silvestre Nevarez? Reszta rodziny? Tak zwani przyjaciele? Ktokolwiek? Nikt?
Kolejne widma wypełniały pole widzenia Natalie, ludzie, którzy stanowili część jej rodziny, ludzie których choć trochę lubiła. Nie było ich znowu tak wielu. Zjawy pokazywały jej tłum widziadeł bez wyrazu. Być może wzięły je z jej pamięci, a może spreparowały je w jakiś sposób, ale choć nie było wątpliwości, że mary zostały oparte na rzeczywistych (i wymyślonych w przypadku Nyi) ludziach, wyglądały dziwnie obco. - Odpowiedz mi, Natalie Nevarez. Określ swój los własnymi słowami.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 09, 2012 9:02 pm

Nevarez zazgrzytała zębami, nie podobało się jej to. Ewidentnie.
- A jakie to ma znaczenie do cholery? Mój los jest oczywisty, przeżyję niezależnie od sytuacji. - warknęła - Jeżeli chodzi zaś o odpowiedź, i sposób na jej otrzymanie który osobiście uznaję za gorszy od wszystkiego co do tej pory zrobiłam, to proszę bardzo. Tak, Nya Nevarez, innymi słowy ja sama - uśmiechnęła się drwiąco - Również Elisabeth i reszta rodziny. Silvestre Nevarez nigdy swojej kwestii nie wypowiedział, ja jednak swoje wiem. - przerwała na chwilę spoglądając to na jedną to na drugą projekcję mówiącą. Po chwili kontynuowała nienaturalnie spokojnym głosem, nawet na nią. - Nie wiem co się tu dzieje, nie wiem też czyim dziełem naprawdę jesteście... Ale z pewnością nie macie prawidłowego spojrzenia na sytuację. Życie to nie program komputerowy czy równanie matematyczne...No, w każdym razie nie proste równanie matematyczne - mruknęła po namyśle przypominając sobie kwestię mocy psi, odkaszlnęła - Nie można orzekać o tym w kwestiach czerni i bieli. Niektórzy powiedzą że miłość - Nevarez wywróciła oczami znacząco - jest skrajną formą przyjaźni, inni powiedzą że przyjaźń w pewnym stopniu jest odmianą miłości. Nikt nie jest w stanie całkowicie zgodnie z prawdą i rzeczywistością odpowiedzieć na pytania które mi zadajecie. Kimkolwiek jesteście w rzeczywistości, musicie pogodzić się z tym stwierdzeniem. - posłała projekcjom kolejny drwiący uśmiech - Mówię że nie wiem co to znaczy, mówię że nikogo poza sobą. Tak też uważam...rzecz w tym...że.. - spróbowała zgiąć ponownie swoje kończyny w wygodniejszy sposób napinając mięśnie czy może raczej koncentrując się na samej akcji - Nie muszę wiedzieć o tym czy to prawda czy nie. To jest jeden z problemów bycia człowiekiem. Ponadto istnieją bardziej cywilizowane formy rozmowy, i mniej inwazyjne. Wymuszając pewne sytuacje trzeba się liczyć z tym że można sobie narobić prędzej wrogów niż przyjaciół. Swój los znam, i jest jasno określony. W jego definicję wpisuje się podstawowe prawo mojego życia. Nikt nie ma prawa rozliczać mnie czy sądzić z moich czynów. A tym bardziej "karać" - skrzywiła się wypowiadając ostatnie słowo.

- Tyczy się to zresztą teoretycznie wszystkich istot żywych, rzecz w tym że nie wszyscy to pojmują. A teraz może przejdziemy do wyjaśnień?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Sty 09, 2012 10:59 pm

- Nie jesteśmy tu po to by cię krzywdzić, Natalie – zapewniła Aya. - Wręcz przeciwnie, chcemy ci pomóc. Choć z biegiem rzeczy i tak ułożą się na właściwym sobie miejscu.

- Ale pomóc możesz tylko sama sobie – dodał Silvestre. - Po prostu uważam, że nie jesteś w stanie – żar laski nagle się wzmógł, zbielał, a bijące z niego gorąco stało się nieznośne. Ten wariat naprawdę chciał ją oznakować jak jakieś bydło, choćby we śnie.
- Mam nadzieję, że jesteś pewna tego co powiedziałaś, moje dziecko. Inaczej spłoniesz...

Natalie widziała jak czubek laski, niczym jakaś dziwna kopia zbliża się wprost w jej pierś, czuła jak jej członki unieruchamia jakaś obca, potężna siła. Nie miała szans się uchylić.
- Nie!!! - wrzasnęła rozdzierająco.
Tyle, że choć głos się zgadzał, to nie ona krzyczała. Perspektywa zmieniła się nagle i Nevarez odnalazła się pośród widziadeł swoich znajomych i krewnych, spoglądając na plecy zjawy swojego ojca.
Z tajemniczej laski zwisało przebite na wylot ciało Nyi Nevarez. Buchnęło płomieniem, momentalnie się zwęglając. Reszta widziadeł także zaczęła wybuchać ogniem, rozlewając wokoło morze płomieni. Silvestre strzepnął z laski resztki projekcji Nyi i odwrócił się, spoglądając na Natalie przez ryczącą ścianę.
- Widzisz? Mówiłam – Aya rozłożyła ręce jakby rezultat był wiadomy od początku.
- Tak, wiem – Silvestre przytaknął, po czym zwrócił się do Natalie: - Nie powiem, że wygrałaś. Ognista pieczęć byłaby mniej okrutna niż ścieżka, którą jesteś zdecydowana podążać.
- Ale z ciebie ponurak, Silvestre! - skarciła go Aya. - No, ale niestety, na nas już czas. Do zobaczenia, Natalie, w międzyczasie pamiętaj, żeby się zdrowo odżywiać i nosić ciepłe ubrania, dobrze? - zjawa jej przyjaciółki pomachała jej na pożegnanie.

- Zapamiętaj moje słowa. Czas się kończy. Ona zostanie wymazana, bez cienia... - Ogień zaryczał i pochłonął obie zjawy, otaczając projekcję Natalie ciasną ścianą. Nie parzył, był po prostu bardzo ciepły. Przeogromna twarz na niebie otworzyła monstrualne usta, niczym portal w samo serce piekła i zaczęła wciągać jęzory płomieni. Ciało Nevarez także poszybowało za nimi, ciągnięte z ogromną siłą, coraz szybciej, i szybciej, otoczona wianuszkiem żółci, oranżu i czerwieni. Gdy wpadła w czeluść wielkich ust...

...otworzyła oczy. Leżała na kanapie w pokoju w garnizonie i czuła się dziwnie wypoczęta i odświeżona.
Dzień dobry, Nat! Ucieszyła się Nya. Tak słodko spałaś, że nie miałam serca cię budzić, ale już nie mogę sobie poradzić z nim... wiesz, że działa mi na nerwy.
- Konnichiwa...! - Wymamrotał Kuro, siedzący na stole i objadający się wiktuałami z koszy dla VIPów. Na blacie leżały porozrzucane opakowania po czekoladach, batonach, ciastkach, czekoladkach i innych. Kurosaki akurat pożerał czerwone jabłko, które bez wątpienia tu nie rosło. Z łazienki ustał szum wody, dotychczas słyszany w tle i zza drzwi wyszła Mary, wycierając twarz ręcznikiem, który rzuciła następnie na oparcie fotela.
- O, obudziłaś się... - wymamrotała, jakby jej ktoś wsadził garść szpilek do ust.
Udało mi się jakoś ściągnąć tu Kuro zanim Kelly się obudziła i pod nosem wojskowych. Na razie przedstawił się jej jako jedna z osób z listy, ściągnięta tu na przesłuchanie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Sty 09, 2012 11:39 pm

Taaak słodko, powiedziałabym raczej że na ostro. I to w nienajlepszym wydaniu. Dobra wiadomość jest taka że jak sądzę nie powinno być problemów z naszym stanem teraz. Ale jasne, już się nim zajmuję.

- Da, dabry dień - mruknęła w stronę Kuro po czym skinęła Kelly gdy ta się odezwała.

Wojskowym jak sądzę powiedział to samo żeby tu wejść?


Podniosła się do pozycji siedzącej, rozciągnęła sobie ścięgna szyi przechylając głowę na prawo i lewo.

- Widzę że masz niezły apetyt Kuro. Cóż... mam nadzieję że powiesz mi coś więcej o osobie która przerwała nasze ostatnie spotkanie. Stanowi teraz całkiem istotny problem. - mruknęła spoglądając niby na Azjatę, w rzeczywistości rozglądając się ponownie po pokoju czy coś się aby nie zmieniło, ewentualne dodatkowe drogi wejścia, ucieczki. Okna czy coś.

- Ba, sądzę nawet że musisz powiedzieć wszystko co wiesz o tej osobie ze względu na sytuację, tak mniej więcej ze względu na życie około trzydziestu osób, w tym jak wiesz twoje. A więc? - mruknęła opierając się o notabene oparcie kanapy rozkładając ramiona wzdłuż niego.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 13 z 16 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach