[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 2 z 16 Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 18, 2011 5:32 pm

Wygrzawszy się i umywszy, Nevarez spuściła wodę i spłukała wannę. Wytarła się, szczególną uwagę poświęcając włosom. Założyła bieliznę i szlafrok, obwiązując się w pasie. Uznawszy, że włosy są zadowalająco suche rozwiesiła ręcznik na suszarce podwieszanej do sufitu.

Na szyi zawiesiła noże, Glocka zatknęła za pasek. Mieszkanie nagrzało się do zadowalających dwudziestu dwóch stopni. Powiesiła cyberkombinezon w szafie między trzema męskimi paltami i przerzuciła płaszcz i pas z bronią na krzesło. Na stoliku zostawiła pistolet i lampę naftową.

Łóżko wydało się w porządku, choć oczywiście nosiło ślady użytkowania. Zauważyła ciemniejszą plamę na poszwie poduszki pod ścianą, znamionującą, że ktoś tam sypiał. Poduszka z brzegu byłą czysta, więc skorzystała z niej. Wśliznęła się pod dwie, puchowe kołdry i chwilowy chłód pościeli poraził ją, zanim nie zaczęła się ogrzewać.

Przez następne dwadzieścia minut trudziła się nad odtworzeniem ścieżek grafitu i tuszu na podstawie wgięć w kartkach. Nabawiła się od tego pulsującego bólu w skroniach, a efekt nie był powalający. Odtworzyła kilka słów, które jednak nie miały osobno żadnego sensu i mogły znaczyć cokolwiek. Jedną nagrodą za trud były dwie rzeczy.
Nazwisko (zapisane w dopełniaczu):
"...Dymitra Rocheva..."
I zdanie:
"...dla odmiany śniłem o tych kazamatach. Jedno dziecko, jedna cela. Tylko my i szczury i wszy i..."
Stało się jasne, że póki co z książeczki nie da się więcej wycisnąć.

Choć z sypialni nie było go widać, zegar naścienny wskazał właśnie wpół do dziesiątej.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 18, 2011 6:05 pm

Zirytowana brakiem większego efektu po 20 minutach starań zwieńczonych irytującym bólem głowy zamknęła zeszyt i wrzuciła go do najbliższej szuflady w szafce nocnej. Następnie przełożyła Glocka ze stolika pod poduszkę uprzednio upewniwszy się że jest zabezpieczony.

Po tych paru zabiegach szturchnęła mentalnie Nyę mruknąwszy. "Pobudka śpiąca królewno, dwie-trzy godziny twojej wachty. Muszę się zdrzemnąć. Jeśli chcesz i masz możliwość to możesz nawet się trochę poruszać, bylebyś nie wychodziła z mieszkania i ciepła. Dobranoc"

Z mruknięciem na wpół odprężenia po kąpieli i wygody łóżka a na poły irytacji po nieudanym eksperymencie z zeszytem zgasiła lampę naftową zamykając oczy.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 18, 2011 7:04 pm

Twardy kształt pistoletu znalazł się pod poduszką. Natalie przyłożyła głowę do poduszki, słysząc mentalne mruknięcie budzącej się Nyi. Jednak, gdy tylko zamknęła swoje oczy, poczuła jak tamta otwiera swoje, oczywiście mentalnie.

Zanim jednak zdążyła zasnąć, poczuła jak Nya przesuwa się niespodziewanie i z niezwykłą siłą psychiczną na jej miejsce. Ona sama została brutalnie wepchnięta gdzieś w zakamarki własnego umysłu, stając się zaledwie pasażerem we własnym ciele.

Nya otworzyła ich oczy, odrzuciła kołdry i wyciągnęła Glocka spod poduszki. W pośpiechu nałożyła cyberkombinezon i płaszcz, po czym pędem odblokowała drzwi i już była na klatce. Drzwi zatrzasnęły się za nimi, gdy pędziły po schodach niemal w ciemności, przeskakując po trzy na raz, niemal jadąc po barierce.

Wylądowały na posadzce i już były na zewnątrz. Ogień w beczce się wypalił, ludzie zniknęli. Wokół widać było tylko ciepłe światło lamp odbitych w śnieżnych porywach wiatru. Niemal biegiem Nya znalazła się na pustej ulicy. Zadarła głowę do góry i było tam: ciemny kształt w szarościach nocy.

Natalie zdawało się, że słyszy szum ogromnych skrzydeł, a potem noc rozdarł nieludzki głos, jakby wydarty z gardła śmiertelnie rannej istoty. Splótł się z wyciem wiatru i zamarł. Cień poszybował wzdłuż ulicy, Nya pędziła za nim, odbezpieczony Glock w dłoni, płaszcz furkoczący na lodowatym wietrze.

Nagle coś rozbiło lampy przed nimi. Chmura szkła zaryła w śnieg i coś zawarczało na granicy ciemności. Ogromne wilcze ślepia wyłoniły się z mroku. Nya przymierzyła się do strzału, gdy bestia o białej, gęstej i zlepionej krwią sierści weszła w krąg ulicznego światła. Była wielkości samochodu i bardziej przypominała jakiegoś przerośniętego lwa niż wilka, ale nie był to idealny moment na analizę gatunkową.

Słyszała co prawda, że używają tu zmodyfikowanych genetycznie zwierząt, ale to trochę przesada. Za nią zapłonęły reflektory. Nya obejrzała się. Za nią stał cały pluton żołnierzy, a właściwie sylwetek żołnierzy nie do rozróżnienia w oślepiającej łunie reflektorów.
- Proszę odłożyć broń i położyć się płasko na ziemi! Proszę natychmiast zejść z linii strzału! - wydarł się ktoś przez megafon. - Powtarzam...

Z drugiej strony białe bydle obnażyło kły i wydało z siebie coś co było wypadkową ryku i wycia. Długie, krwawe szramy na bokach musiały wpędzić zwierzę w krwawy amok. Nagle Natalie poczuła, że znika potworna siłą więżąca ją w jej własnym umyśle, że wypływa na powierzchnię, mijają się z szamoczącą się Nyą. Jej drugie ja szamotało się i wściekało, przeklinając tak paskudnie jak się dało.

Natalie znalazła się znowu w pełnej kontroli swojego ciała, wiatr wiał jej w twarz, z jednej strony stała pierwotna bestia, a z drugiej pluton gotowy do strzału.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 18, 2011 7:48 pm

Pierwszą myślą Natalie po odzyskaniu kontroli był czas. Oszacowanie ile czasu minęło od utraty kontroli. Jeżeli mieściło się to w granicach bezpieczeństwa które sobie wyznaczyła to spróbowała cofnąć się do momentu w którym była jeszcze w mieszkaniu chociażby. Pilnując w każdej sekundzie swojej samokontroli, we wszelkich znaczeniach tego słowa.

Jeśli jednak okazałoby się że nawet cofnięcie się na klatkę schodową wykraczało poza strefę, albo jakimś cudem byłaby zbyt zmęczona by się cofnąć czy nie udałoby się jej to no cóż zaczęłaby improwizować rozpoczynając od odkrzyknięcia człowiekowi z megafonem.
- Nazywam się Levchenko, kapitan Levchenko do cholery. I ostatnia rzecz na jaką mam w tej chwili ochotę to odłożyć jedyną szansę przeżycia na dodatek kładąc się na ziemi jak mięso na talerzu. Nie ważcie się wystrzelić choćby jednej kuli dopóki nie zejdę z linii strzału.
W międzyczasie skupiła się na tym by wytworzyć barierę kinetyczną dookoła swojej osoby, dostatecznie luźną by przepuszczała tlen ale też dostatecznie mocną by powstrzymać kule, lub cios szczęką bądź łapą bądź czymkolwiek tego dziwnego stworzenia. Potem...potem zaczęła się powoli wycofywać w stronę plutonu, po skosie tak by jednocześnie schodzić z linii ognia, cały czas celując w łeb białemu skrzydlatemu stworowi.
W międzyczasie odezwała się do Nyi mentalnie.

Mieszkanie, ciepło. Spokój. Tak trudno to zrozumieć? Na dodatek nie wzięłaś kaszkietu. Ani karabinu. Ja ci pozwalam rozprostować trochę kości a ty chcesz się zabić. Co gorsza zabijając przy tym mnie. Doprawdy, dziewczyno co ci strzeliło do łba? To nie Kansas, tutaj raczej rozstrzelają za bieganie jak obłąkana z bronią na wierzchu. Potem pomyślą o zadawaniu pytań. I spróbuj tylko być przez chwilę miłą empatyczną osobą, a skończysz między sierpem a dziesiątkami młotów z karabinami

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 18, 2011 8:31 pm

Odzyskawszy kontrolę Nevarez sięgnęła do osnowy czasu, by go wycofać. I zamarła. Nie miała czym sięgnąć. Po raz pierwszy odkąd mogła sięgnąć pamięcią, nie miała kontaktu ze swoją mocą psi. Zupełnie jakby tą część jej odpowiedzialną za wyższe funkcje mózgowe usunięto. Albo jakby jej nigdy nie było.

Co gorsza ludzie za reflektorami zachowywali się tak jakby w ogóle jej nie słyszeli. Zaraz, ludzie? Nie, to musiała być pomyłka, gdy Natalie jeszcze raz się im przyjrzała to wcale nie byli ludzie. Smukłe, zwiewne, demoniczne sylwetki, plamy cienia kryjące się w świetle. Widziała jedynie zawieszone w mroku uśmiechy kotów z Cheshire, tyle że zamiast równych białych zębów, były tam kły bestii.

Z megafonu doszedł kolejny, monotonny komunikat, identyczny z poprzednim. Nya przeklinała ją w głębi jej głowy. Potworny lew-wilk zaryczał i skoczył. Dziesiątki karabinów plunęły ogniem. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie. Nie mogła się ochronić, nie mogła uskoczyć. Czuła jak pociski penetrują jej ciało, tak jak ćwiczyli na symulatorach w KEK. Wiedziała, że musi zachować spokój.

Potem straciła jedno oko, wraz z częścią głowy. Widziała jak biała bestia pada ze śmiertelnym rykiem przeszyta siecią ołowiu. Zwróciła przygasający wzrok ku szaro-białemu niebu. Na jego tle pojawiła się sylwetka, sylwetka człowieka z ogromnymi skrzydłami. A tak, goniła coś latającego, a przecież lew-wilk nie miał skrzydeł. Anioł czy demon?

Nie wiedziała, gdyż, gdy jej umierające ciało dotknęło ulicy, ta pękła niczym kra lodowa i zapadła się. Nevarez runęła w ciemność, sparaliżowana uściskiem śmierci. Obok niej przeleciała więzienna cela bez ściany. Widziała zawszony siennik, kubeł na nieczystości i drewniane drzwi z zakratowanym judaszem. Dziewczynka w sepii - Katja? - patrzyła na nią i uśmiechała się.

A potem w ciemności coś się obudziło, potworne macki oplotły ją niczym całun. Ogromna, wyposażona w niezliczone rzędy zębów paszcza otwarła się i uderzyła ją w czoło. Uderzyła ją w czoło?

Nevarez zamrugała i oprzytomniała. Bolało ją czoło.
No nareszcie, nie mogłam się ciebie dobudzić. Śniło ci się coś, jęczałaś i rzucałaś się. Wszystko w porządku?
W głowie Nyi było prawdziwe zaniepokojenie. Natalie rzadko śniła, a tym bardziej tak wyraźnie i gwałtownie. No tak, sploty macek okazały się jedną z kołder, a paszczą szafka nocna, w którą w końcu uderzyła głową szamocąc się. Pewnie albo to albo lądowanie na podłodze. Lampa naftowa, nastawiona na minimalny płomień ledwo rozpraszała mrok, a tej chwili właśnie wracała do pionu po uderzeniu. Całe szczęście, że się nie rozbiła.

Nevarez jak zwykle czuła się wypoczęta po okresie spania, ale w głowie miała jeszcze senny mętlik, obrazy przenikały się. Pokój i ulica. Odruchowo rozmasowała czoło.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 18, 2011 8:55 pm

Ulga, cielesność, spokój i ciepło. Zbadanie dłoni, czy są na niej ślady krwi po masowaniu czoła.
Próbowałaś się ruszyć..? mruknęła nieprzytomnie do swojego odbicia w krzywym zwierciadle. Sen...tak sen. Logika, brak. Absurd. Nieprawidłowości zachowań. Zamrugała by pozbyć się sennych widziadeł. Następnie spróbowała wstać na wszelki wypadek asekurując się o łóżko czy coś. Niemal bezwiednie zaczęła powtarzać niektóre ruchy ze snu. Jednak znacznie wolniej, spokojnie. Ubrała się, wsunęła buty, zgarnęła maskę. Przypięła pas z pistoletami, pamiętając o tym by zgarnąć Glocka spod poduszki na swoje miejsce. Potem płaszcz. Kaszkiet.
Właściwie...jakie zwykle masz sny?
Natalie zarzuciła pas karabinu na ramię ruszając w stronę salonu. Herbata jakkolwiek mogła być zimna, mimo cukru musiała być trochę gorzka. Dziewczyna wzięła szklankę, skierowała swoje kroki do kuchni. Upiła trochę herbaty. Potem sięgnęła po flaszkę wódki, dolała trochę do herbaty. Wypiła resztę stworzonej mieszanki. Udała się do okna w salonie i odsunęła odrobinę kotarę tak by móc wyjrzeć przez okno, niekoniecznie będąc widzianą jednocześnie. Zerknęła po chwili na zegar.
Czy wszystko w porządku? Tak, chyba tak. Żyję. Tutaj. W przeciwieństwie do snu.

Potrząsnęła głową, sen. Powinna była się domyślić. W końcu Nya jest nią jakkolwiek na tę sprawę spojrzeć, przynajmniej po części. Nie byłaby tak głupia.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 18, 2011 9:13 pm

Krwi brak. Prawdopodobnie obędzie się nawet bez guza, w końcu powłoki regenerują się szybciej niż ludzkie ciała.
Ruszyć...?
Natalie napotkała falę niezrozumienia ze strony swojej współtowarzyszki. Czuła jej zmieszanie. Jakoś nigdy nie dzieliły się snami, a do tej pory żaden nie wstrząsnął tak Nevarez, by zaniepokoić Nyę.

Kobieta ubrała się metodycznie i uzbroiła.
Sny? Różne. Czasem śnię o przeszłości, o czasach jak byłyśmy małymi dziewczynkami, albo jak dorastałyśmy w domu. Czasem śnię o tym jakby to było być samą sobą i żyć swoim życiem. Czasem śnię zupełnie absurdalne rzeczy. Szczególnie dobrze pamiętam ten sen, gdzie wraz z Alicją z Krainy Czarów skakaliśmy z Yggdrasila, Drzewa Świata na taktycznych spadochronach, wprost za linię wroga. Z jednej strony Natalie widziała, że tamta przywołuje stare bzdurki, żeby ją rozbawić i pocieszyć, a z drugiej wyczuwała jakiś ciężar wiszący w tych słowach. Czemu pytasz? Jakoś nigdy cię to nie interesowało?

Zimna herbata smakowała okropnie. Może dlatego, że była letniawa, mrożona prawdopodobnie byłaby znośniejsza. Smak poprawił się z dodatkiem. Nic wyszukanego, ale od razu poczuła się lepiej, gdy płyn rozlał się ogniem w jej żołądku. Wódka odpędzała resztki snu i jego majaków, przeganiała zębate uśmiechy z cieni pokoju.

Odzyskawszy rezon, podeszła do okien saloniku. Żar w piecykach zmienił się w ciepły popiół, musiała więc wspomagać się trzema strategicznie rozmieszczonymi lampami, przy poruszaniu. Wyjrzała za okno.

Spokojna zimowa noc (o ile jest tu kiedykolwiek inna pora roku). Ulica skąpana w ciepłym blasku latarni gazowych. Tak jak w jej śnie. Nic specjalnego, pusta ulica, prószące płatki śniegu. Jakiś nocny kierowca ostrożnie przejechał ciężarówką. Żadnych bestii, żadnych demonicznych plutonów. Z pewnością żadnych skrzydlatych cieni na niebie, choć patrząc w jednolitą ścianę chmur wątpiła, czy zobaczyłaby tam supermana paradującego bez gaci. Miasto zdawało się wymarłe, choć Nevarez nie podejrzewała, żeby to była do końca prawda. Takie miejsca nigdy do końca nie umierają.

Zegar w salonie wskazywał kwadrans po północy, czyli spała jakieś dwie i pół godziny.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Paź 18, 2011 9:40 pm

Przed zaśnięciem wspominałam że jeśli chcesz i możesz to z mojej strony możesz się przejść po mieszkaniu w trakcie mojego snu. Tak mi się wydaje przynajmniej...
Ponownie wyjrzała przez okno z niemrawym półuśmiechem przyjmując opisy snów Nyi. Potem zwróciła wzrok na tarczę zegara, znowu. Nieufnie. Jeśli to nadal był sen powinna tu wykwitnąć nieprawidłowość. Pamiętała coś o snach z zajęć, niektóre teorie mówiły o wewnętrznych lękach i pragnieniach. Inne wspominały o charakterystycznych nieprawidłowościach snów, w tym afunkcjonalności zegarów.
Dlaczego...dotychczas nie miałam tak boleśnie żywego snu. Nieprawidłowości ukrytych za chwilowymi emocjami. Chwila przerwy, kilka kroków w stronę drzwi, postój na środku salonu. Zabranie zapasowego magazynka do VSS. Ukrycie go w wewnętrznej kieszeni płaszcza. Dokładne zapięcie kieszeni skrywających dokumenty i amunicję. Zamknięcie walizki, po wzięciu zestawu wytrychów i ukryciu podwójnego dna. Najdziwniejsze było oderwanie od zdolności. Czas i energia istniejące jako odrębne niezależne całkowicie byty. Kilka kolejnych kroków do drzwi. Niezręczne ciche mentalne mruknięcie Wybacz zwątpienie i kilka innych rzeczy. Wyciągnięcie jednego Glocka, wycelowanie go w drzwi. A teraz...teraz idziemy na spacer. Terapeutyczny spacer. Dowód na to że sny są tylko snami. Tak

Natalie sięgnęła drugą dłonią po klucze, dłoń zatrzymała się w pół drogi. Kontrola pieców. Zagaszenie kolejnych lamp. Wzięcie zapalniczki ze sobą. Nie można dopuścić do mikropożaru. Nie w jedynym dostępnym im lokum. Jej. Przekręcenie klucza w drzwiach i otwarcie ich na oścież przy asekuracji Glockiem. Wyjęcie klucza, ostrożne wyjście. Zamknięcie za sobą drzwi. Na klucz. Schowanie kluczy do wewnętrznej kieszeni płaszcza jeszcze wolnej. Dokładne zapięcie tej konkretnej kieszeni. Rozciągnięcie maski na twarzy. I ostatecznie powolne ostrożne zejście po schodach.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Paź 18, 2011 10:03 pm

Pamiętam, ale czemu miałabym to robić? Trudno to nazwać odpoczynkiem, a biorąc pod uwagę nasz tryb życia, musimy odpoczywać, nawet będąc w powłoce. Z drugiej strony rzucanie się w koszmarze też trudno nazwać odpoczynkiem...
Kolejne spojrzenie na zegar. Szesnaście po północy. Siedemnaście. Minuty płynęły wolno, acz konsekwentnie.

Magazynek znalazł swoje miejsce w płaszczu, wytrychy także, szczęknęły obie warstwy zamków walizki.
Oczywiście, że sny są tylko snami. Na pewno dobrze się czujesz? Może lepszym pomysłem byłoby chwilę jeszcze posiedzieć?
Mruknęła Nya najwyraźniej zbita z pantałyku naprzemiennym wykładaniem snu, przeprosinami i nagłą propozycją terapii. Ale oczywiście nie miała żadnego fizycznego wpływu na decyzje czy czyny Natalie. Nie pojawiła się znikąd obezwładniająca siła, jej drugie ja nie wyrywało się, nie szamotało z nią. Tak jak zawsze.

Piece zostały zabezpieczone, lampy zgaszone, a zapalniczka bezpiecznie schowana. Ostrożne wyjście, schowanie kluczy. Zamiast pędu na złamanie karku, powolne zejście. Jednak klatka, choć ciemna, okazała się tylko klatką. Dotarły do drzwi wejściowych.

Za nimi czaił się tylko wylot alejki. Ta sama wypalona beczka, ten sam brak ludzi. Światło lamp gazowych kładło się na miękkim puchu tak jak w jej śnie. Wiatr owinął jej maskę i warstwę termiczną, szukając ujścia dla ciepła i nie znajdując.

W dali zawarczał silnik jakiegoś samochodu. Obok Nevarez spadła pacyna śniegu, strącona pewnie wiatrem z któregoś z wyższych parapetów, albo dachu.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 19, 2011 7:22 am

Taaak. Myślę że tak. W końcu jakiekolwiek obawy w tej chwili są niedorzeczne. W końcu...czyż nie jestem prawdopodobnie najgroźniejszą osobą w tym mieście? Nawet gdyby pojawiły się jakieś cuda-niewidy dałoby radę je opanować. Albo wyeliminować. Albo ich uniknąć.

Niemniej jednak dziewczyna nie mogła się powstrzymać przed małym testem i skupiła się na tym by zmusić oświetlony skrawek śniegu kilka metrów przed nią do uformowania się w kształt śladu stopy przeciętnego człowieka. W międzyczasie schowawszy Glocka do kabury, i zamiast niego biorąc do rąk VSS.

Dopiero po udanym eksperymencie i braku podejrzanych istot interesujących się nagle pojawiającym się śladem na śniegu Natalie udała się w stronę ulicy. Szczerząc się do ciemności pod maską osmotyczną jeśli tylko rzeczywistość pozostawała rzeczywistością odmienną od snu.

Niezależnie od tego na co natrafimy, to będzie zła noc dla tego kogoś, nie dla nas. Zdecydowanie

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 19, 2011 9:28 am

Nevarez sięgnęła w głąb swojego umysłu, do ośrodków sterujących wyższymi funkcjami mózgu... i z pewną ulgą spotkała tam dokładnie to czego się spodziewała. Wyższe funkcje mózgu, nazywane też zdolnościami psionicznymi, albo ESP były na swoim miejscu, tak jak od najdawniejszych dni do których sięgała jej pamięć, część niej, zmysł pozwalający sięgnąć do podstaw świata.

Śnieg kilka metrów od niej posłusznie zbił się w ślad czyjegoś buta, a jej podświadomość dorzuciła od siebie typowo wojskowy, toporny kształt z dodatkowymi pofałdowaniami podeszwy. Przełożyła pistolet do kabury i chwyciła karabin w oczekiwaniu na pojawienie się czegokolwiek, ale jedynym odzewem świata były dwie kolejne pacyny śniegu, opadłe gdzieś z parapetu, czy dachu.

Podeszła do wylotu alejki, nieopodal wypalonej beczki i rozejrzała się uważnie. Ulica wyglądała identycznie jak w jej śnie, choć z drugiej strony wyglądała podobnie, gdy tu szli z Raibovem. Żadnych podejrzanych bestii, żadnych demonicznych plutonów. Z prawej, zza rogu sąsiedniej ulicy wyłonił się patrol wojskowy, ale trzech opierających się wiatrowi żołnierzy w niczym nie przypominało mrocznych sylwetek z jej snu. Skręcili w jej stronę, rozmawiając cicho między sobą, choć wiatr porywał konkretne słowa. Zdaje się, że jeszcze jej nie zauważyli.

Nya zdawała się nie podzielać optymizmu Natalie, ale to akurat było całkiem w normie. Pomimo wielu podobieństw, Nya rzadko wykazywała typową pewność siebie Nevarez.

avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 19, 2011 3:35 pm

Natalie wycofała się w miarę niezauważenie w najbliższy cień, tak by nie być dostrzeżoną przez żołnierzy sama jednak widząc ich doskonale. Następnie z cienia skierowała swój wzrok wspomagany celownikiem optycznym VSS na patrolujących mężczyzn. Przyjrzała się im przez kilka sekund zapamiętując najważniejsze informacje, stopnie, uzbrojenie, nazwiska jeśli mieli plakietki bądź naszywki na mundurach i twarze.

Po tych pozornie nie mających znaczenie czynnościach opuściła karabin do odprężonego chwytu marszowego. Nie miała najmniejszego powodu by zabijać żołnierzy. Ba, teoretycznie byli jej sojusznikami. Przynajmniej tak długo jak są niżsi stopniem, nie padnie jej przykrywka czy też może nie narazi się przypadkiem jakiemuś bardzo wysoko postawionemu w hierarchii partyjniakowi albo oficerowi bezpieki.

Odpręż się, uśmiechnij. Miałaś co prawda rację, przez krótką chwilę nie czułam się najlepiej. Ale to minęło. Pomyśl lepiej o tym że załatwimy tu sprawy w międzyczasie zażywając może trochę przyjemności. Nie jesteś ciekawa co grają w teatrze nieopodal?

I znów "Nadya Levchenko" miała podejrzanie dobry humor, na tyle dobry że zaczęły krążyć po jej umyśle sposoby zabawienia się kosztem żołnierzy. Nieszkodliwie raczej, ale ostatecznie miała prawo do odrobiny śmiechu zanim podejmie decyzję czy dołączyć do patrolu jeśli idzie po pożądanej trasie czy śledzić patrol licząc na jakąś dziwną obecność anielicy nie ryzykując że spłoszy ją sama obecność NN.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 19, 2011 4:13 pm

Niestety w pobliżu nie znajdowały się żadne, dogodne do obserwacji zbliżającego się patrolu cienie. Światło z ulicy rozpraszało mrok u wylotu i musiałaby się cofnąć ponad połowę drogi do drzwi klatki, żeby znaleźć się w cieniu mogącym ją skryć. Na szczęście z odległości pół kwartału, jej świetny wzrok poradził sobie z zadaniem szybko, sprawnie i bez wspomagania lunety karabinu. Zebrała wiadomości i wycofała się w plamę cienia w głębi alejki.

Żołnierze nie nosili plakietek z nazwiskami, co zdążyła już zauważyć (co było poniekąd przydatne, oszczędzało jej roboty z własnym cyberkombinezonem). Musiała się chwilę zastanowić nad naszywkami ze stopniami, ale wyszło jej, że oprócz zwykłego szeregowca (najmłodszy, idący po prawej, o szerokiej, słowiańskiej twarzy) i starszego sierżanta (idący po lewej, wysoki i chudy z niepasującą mu brodą na twarzy) dowodził nimi starszy porucznik, czyli zaledwie o stopień niżej niż podawała się Nevarez.

Żołnierz i sierżant nie wyróżniali się niczym szczególnym, poubierani w długie, wojskowe ocieplane kurtki, wysokie buty i czapki uszanki, przez ramiona mieli przewieszone współczesne wersję AK-47. Rozmawiali między sobą i śmieli się najwyraźniej z jakichś dowcipów. Za to dowódca z jakiegoś powodu od razu przykuł jej uwagę. Być może był z nich najstarszy, ale ciężko było powiedzieć, gdyż był z tej szczególnej odmiany azjatów jaka dawno temu była kojarzona m. in. z Kazachami. Ubrany jedynie w wojskowy szynel z podbiciem twarz miał w połowie zasłoniętą przez kaptur, a ręce wbite w kieszeń. W przeciwieństwie do pozostałej dwójki, milczał.

No nie wiem, dziwnie się czuję. Może po prostu nie jestem przyzwyczajona, żeby widzieć cię roztrzęsioną.
Natalie poczuła mentalne zagryzienie warg tamtej. Obie spojrzały na wznoszący się po drugiej stronie gmach teatru, kiedyś imponujący zapewne, dziś nie wyglądał na zbytnio używany.
Też mi teatr. Dziura snajperska, co najwyżej.

Skrzypienie świeżego śniegu świadczył o zbliżaniu się patrolu do wylotu alejki. Ulicą przejechał leniwie pług śnieżny, robiąc powalające dziesięć kilometrów na godzinę.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 19, 2011 5:20 pm

Fakt, to nie jest moja normalna reakcja na sen. Niemniej jednak jest już w normie. Nie ma żadnego powodu do obaw. Przynajmniej my nie mamy. Z drugiej strony teatr może być przydatny i w tej roli... W każdym razie muszą tu być jakieś rozrywki, a w najgorszym wypadku zostają przypadkowi ludzie czy żołnierze na patrolu. Przyjrzyjmy im się nieco bliżej. Myślę że może być ciekawie. Wygląda na to że w czerwonej dzielnicy jest zbyt spokojnie.

Kazach był podejrzany, niemniej jednak Natalie miała ochotę trochę się zabawić kosztem żołnierzy. Ułożyła pas VSS tak by stabilnie utrzymywał się, dając jej możliwość celowania bronią na bliską odległość bez konieczności używania obydwu rąk. Następnie wyjęła lewą ręką Glocka. Skupiła się przy tym by na wszelki wypadek wytworzyć dookoła siebie standardową barierę kinetyczną. A potem, potem idąc w miarę cicho tak by nie hałasować podeszła do skraju budynku i odezwała się wychodząc bokiem przed patrol.
- Zdrastvujtie towarzysze. Proszę wyciągnąć ręce z kieszeni, podać imiona i nazwiska, a także odłożyć broń na śnieg. - gdy tylko pierwsze słowa rozbrzmiały w powietrzu kobieta przesunęła lufę VSS tak by trzymać na muszce Kazacha, podczas gdy Glockiem wodziła od jednego operatora kałacha po drugiego wyraźnie dając do zrozumienia że próby zgrywania bohatera ostatniej szansy to pewna śmierć.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 19, 2011 5:56 pm

Tylko nie przesadź, póki co jesteśmy tu ustawione.
Nya nie wyglądała na przekonaną, ale póki co nie marudziła już, a tym bardziej nie przeszkadzała.

Patrol stanął jak wryty, gdy niespodziewanie pojawiła się przed nimi kobieta z karabinem w jednej i pistoletem w drugiej dłoni. Reakcje były różne. Kazach patrzył przez chwilę beznamiętnie, po czym wyjął ręce z kieszeni i uniósł je na wysokość ramion. Makarov upadł w śnieg pod ich nogami. Natalie mogła przysiąc, że tamten dostrzegł jej barierę kinetyczną, choć delikatnego lśnienia nie powinno być widać w tym świetle.

Sierżant wyglądał jak wryty w ziemię, stojąc jak idiota z otwartymi ustami, zamarły w połowie jakiegoś zdanie - może żartu? - jedną rękę miał luźno przy boku, drugą ściskał pasek AK-47, ale nie wyglądało, żeby chciał z niego strzelać. W ogóle wyglądał na tak zaskoczonego, że w ogóle zapomniał spełnić polecenia Nevarez.

Szeregowy za to zareagował zupełnie inaczej. Widząc wcelowane w siebie lufy rzucił się zdejmować karabin z ramienia, ale pasek zaplątał mu się w kurtkę i młodzik poczerwieniał szarpiąc pasek, próbując umieścić karabin w rękach w standardowej pozycji strzeleckiej (udało mu się to tylko w trzech czwartych). W tym czasie Natalie mogła go zastrzelić z pięć razy.

Kazah skrzywił się pod kapturem, orientując się na słuch co robi jego podwładny. Machnął ręką i rzucił coś w tak ciężkim akcencie, że Nevarez nie zrozumiała. Możliwe, że było to coś w jakimś dialekcie, albo jakiś kod, ale szeregowiec zamarł z wielkimi oczami i zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Czy zdaje sobie pani sprawę, że celuje do żołnierzy Nowej Republiki Socjalistycznej? Za coś takiego grozi długoletnie więzienie a nawet kara śmierci - zwrócił się do niej Kazach w czystym rosyjskim.

Oczywiście pod płaszczem nie było widać jej insygniów, ale widoczne kawałki cyberkombinezonu i obca broń sugerowały wywrotowca, albo wrogiego agenta. Czy on myślał, że ona przestraszy się takich bzdur? A może chodziło o coś innego? Dwóch idiotów z tyłu to małe piwo, ale dowódca mógł się okazać cięższym orzechem do zgryzienia. To jak nie pokazywał po sobie strachu z lufą karabinu wycelowaną w niego było irytujące. Przynajmniej dla Nyi.

Ostrożna zwykle, jej druga połówka zdawała się dziwnie poirytowana i wbrew własnym zaleceniom czuła chęć wyżycia się na tym mężczyźnie. Nevarez zobaczyła wyobrażenia tamtej: Kazah klęczący przed nimi, niegroźna, ale potwornie bolesna rana brzucha barwiła jego szynel na karmazynowo.
Ukorz się.
Nevarez omal nie wypowiedziała tych słów. Łagodna, współczująca zazwyczaj Nya stała się nagle krwiożercza.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 19, 2011 6:32 pm

Natalie tymczasem przyjęła reakcję Kazacha całkiem odmiennie od Nyi. Facet mógłby być nawet godnym przeciwnikiem. Ciekawe. Odezwała się do siebie mentalnie.

Odpręż się, to jawna prowokacja. Wiem bo sama z tego korzystałam. Chce wymusić jakiś głupi ruch, a do tego nie można dopuścić. To ma być rozrywka, nie rzeź.

Po chwili z błyskiem w oczach zwróciła się do Kazacha.
- Da, starlej. Doskonale zdaję sobie z tego sprawę, podobnie jak ty zdajesz sobie sprawę z tego kim ja jestem, przynajmniej częściowo. Zważywszy na to że żyjecie. Jednak nie sądzę by groźba więzienia lub kary śmierci przeraziła ewentualnego imperialistycznego agenta, towarzyszu. Musicie pamiętać o tym że musieliby zaistnieć świadkowie. Żywi. Aczkolwiek wciąż nie znam waszych imion, a nie wypada by dama przedstawiała się pierwsza. Właściwie to można rzec że mieliście szczęście trafiając akurat na mnie, a nie kogoś bardziej...mmm jak by to ująć krwiożerczego. A tak, sołdat i starszy serżant, przypominam broń na śnieg. I bez małpich ruchów sołdat, mogłam z pięć razy sprawić że byłbyś ubit' gdy się męczyłeś z pasem. Doceń moją dobrą wolę, dla własnego dobra.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 19, 2011 6:48 pm

Poczuła jak Nya sztywnieje, a potem wzrusza mentalnie ramionami i opanowuje się. Jej myśli, które wdarły się przed chwilą w świadomość Natalie, powoli zaczęły się wycofywać, niczym cofająca się fala.

Nevarez zobaczyła, jak Kazach orientuje się, że nie słyszał dwóch upadków metalu o śnieg.
- Rzucić broń, chłopcy - zakomenderował.
Sierżant jakby się opbudził, AK-47 zsunęło mu się z ramienia i wylądowało na chodniku. Szeregowiec odrzucił swoją broń, jakby ze złością, wciąż cały czerwony na twarzy.

Dowódca wzruszył powoli ramionami. "Może tak, może nie" zdawała się mówić jego postawa.
- Zwykle staram się być dżentelemenem, ale cóż... Starszy porucznik, Isai Seriogin, Armia/ląd - krótka przerwa, ale ponieważ się nie doczekał, dodał: - Tamci to są starszy sierżant, Yegor Knoroz i szeregowy, Dima Galperin, obaj z tej samej dywizji. Więc co teraz? Podamy sobie ręce i będziemy się z tego śmiać przy kubku śliwowicy? - spytał Isai tym samym neutralnym, niemal pogodnym tonem. Pozostała dwójka wyglądała niepewnie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 19, 2011 7:16 pm

Natalie była zadowolona. Wszystko szło wręcz idealnie.
- Właściwie Isai, to dlaczego by nie? Kapitan Nadya Levchenko Armia/spec. Wybaczcie ten drobny "żart", najzwyczajniej w świecie nie chciałam by jakiś wywrotowiec faktycznie was zaskoczył. Na przyszłość sugeruję trzymać broń w pogotowiu. Przynajmniej wam, Yegor i Dima.

Nevarez z lekkim uśmiechem który mógł być ledwo co widoczny poprzez mimikę twarzy powyżej linii maski osmotycznej schowała Glocka, opuszczając jednocześnie lufę VSS tak by nie celować w żadnego z żołnierzy dla odmiany.

- Naturalnie możecie wziąć broń z powrotem, jest to wręcz wskazane. A teraz, skoro już mamy uprzejmości za sobą, macie może część trasy patrolu przy granicy miasta?

Nie widząc żadnych małpich ruchów, na przykład szeregowego który w furii nie mającej nic wspólnego z instynktem samozachowawczym zamierzającego się z kałachem na nią dezaktywowała barierę, i faktycznie wyciągnęła prawą dłoń w stronę Seriogina.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 19, 2011 7:35 pm

Żołnierze schylili się po swoje karabiny. Seriogin ukląkł po pistolet.
- Ach, to taki żart, głupio mi - roześmiał się Yegor przez brodę. Miał głęboki, rubaszny śmiech rzadko widywany u człowieka jego postury. - Przez chwilę myślałem, że natknęliśmy się na prawdziwego obcego agenta, mogłem się domyślić! - rzucił zawiesiwszy sobie AK-47 na ramieniu. Niektórzy po prostu się nie uczą. Dima wyglądał ni to na niepocieszonego, że sobie nie postrzelał, ni to na obrażonego, że go nabrano, ale na szczęście nie postanowił w nią celować. Za to karabin zostawił sobie w rękach.

- Właściwie to... - zaczął dowódca i zamarł. Wiatr strącił więcej śniegu z dachu kamienicy Nevarez i Kazach rozejrzał się uważnie w górze, marszcząc brwi. Zamrugał.
- Przepraszam, wydawało mi się... w każdym razie - powiedział, ściskając dłoń Natalie dłonią w rękawiczce: krótko i mocno - nie mamy patrolu przy samej granicy. Idziemy teraz Swarną - wskazał na obecną ulicę - do końca, po czym obchodzimy z prawej do Miszkina i dalej nią aż do końca strefy, potem w lewo po granicy strefy i znowu jesteśmy na Swarnej - Objaśnił.

Po drugiej stronie ulicy nadszedł drugi patrol, tym razem dwóch ludzi z psem. Spojrzeli na nich, ale widząc Kazacha tylko pozdrowili ich rękami. Trójka odpowiedziała na pozdrowienie, żołnierze odprowadzając tamtych wzrokiem, Isai jednak niemal nie spuszczał wzroku z psionitki.
- A czego szukacie o tej porze na granicy, kapitanie Nadyu? Zorganizować wam eskortę?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Paź 19, 2011 8:14 pm

Natalie nigdy nie wierzyła w prorocze sny, z drugiej strony teraz była w rzeczywistości, nie sennych marach. I Seriogin zobaczył coś w górze, nie ona. Dostatecznie podejrzane by wzbudzić uwagę, no i z drugiej strony kiedyś nikt nie wpadłby na to że istnieją moce psi, więc istnieje jakaś możliwość przecieków czasowych... Cholera wie. Niemniej jednak Natalie bardzo chciała wiedzieć to samo co cholera.

- Niekoniecznie, kilka minut temu też miałam wrażenie że coś widziałam w okolicy dachu. - mruknęła obracając się o jakieś 70 stopni by zerknąć w to samo miejsce co Seriogin. - Odpowiedzi, starlej Isai. Odpowiedzi. Irytuje mnie ilość zaginięć żołnierzy na przygranicznych patrolach. Podobnie jak szerzące się pogłoski o tak zwanym "Śnieżnym Aniele". Początkowo myślałam by sama się tam przespacerować, ale teraz gdy o tym wspomnieliście... Hmm nie ma potrzeby zbierania większej ilości osób, wzrasta ryzyko zgubienia kogoś w wypadku burzy śnieżnej. Z drugiej strony, jeśli bylibyście tak uprzejmi by się ze mną tam udać po kolejnej rundzie po trasie, nie odmówiłabym.

No i proszę, wszystko w porządku. Nie sądzisz? I tak z ciekawości...dlaczego tak cię zirytował Seriogin? Fakt faktem jest bardziej inteligentny od reszty, ale spodziewałabym się prędzej irytacji z mojej strony niż z twojej. Aż muszę spytać, wszystko w porządku? Mruknęła do Nyi, w zamierzeniu z jakąś troską być może i egoistyczną ze względu na swoją wygodę a może nie.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Paź 19, 2011 8:43 pm

- Jeśli coś tam było, to już nie ma - skwitował Isai. I faktycznie, Natalie nic nie mogła dojrzeć na dachach. Jeśli cokolwiek tam w ogóle było, poszło sobie. Dowódca spojrzał na nią spod kaptura.
- Tak, mnie też to nasuwa na myśl sprawę tego tak zwanego "Śnieżnego Anioła". Tym bardziej, że ostatnimi czasy ludzie widują go wszędzie, kogo nie spytacie, ma własną opinię na ten temat...

- Totalna bujda dla starych bab - Yegor machnął ręką. - Nie ma czegoś takiego i nigdy nie było. Ludzie ze skrzydłami ze śniegu... niedługo czeka nas inwazja bałwanów a przewodził jej będzie Dziadek Mróz!
- Nieprawda! - niespodziewanie obruszył się Dima. - "Śnieży Anioł" istnieje, mój kolega go widział na patrolu i masa ludzi też. Nie powiecie mi, że tyle ludzi się myli, albo, że coś im się przywidziało w śniegu.
- Masowa halucynacja, sugestia... - zaczął sierżant, ale porucznik machnął na nich ręką.

- To prawda, zaginięcia żołnierzy są poważną sprawą, tyle tragiczną, co normalną przy takiej pogodzie - zaczął Seriogin - a przynajmniej chciałbym tak powiedzieć, bo takie jest stanowisko dowództwa, ale nie wydaje się to możliwe. Za dużo świadków, poza tym ludzie ginął nie tylko przy granicy, ale ostatnio także w mieście. I ciężko coś takiego zrzucić na wywrotowców nie kompromitując całej armii NRS. Osobiście nie obchodzi mnie czy odpowiadają za to anioły, demony, czy grupa głodnych wilków śnieżnych, co jest moją osobistą teorią, ale strach puszczać kobietę samą po nocy na poszukiwanie straszydeł, nawet jeśli jest ze specjalnych.

Odwrócił głowę:
- Dima, pójdziesz i powiesz dyżurnemu, żeby ktoś nas zastąpił. Niech młodszy porucznik Yusupov ruszy tyłek z koszar i popracuje trochę, a my tymczasem zadbamy o bezpieczeństwo pani kapitan Levchenko. Pójdziemy do końca Swarną, a potem obrzeżami do granicy. Jak się pośpieszysz to nas dogonisz przy Stacji Wschód, zrozumiałeś?
- Tak jest - młody zasalutował.
- No to ruszajcie się.
Seriogin wcisnął ręce do kieszeni, rękawiczki czy nie, wiatr hulał ostry. Gdy szeregowy oddalił się ulicą, biegnąc truchtem, dodał:
- Pani przodem, będziemy ubezpieczać w razie czego.

Po drugiej strony jej umysłu nastąpiła dłuższa chwila zastanowienia.
Ja... w zasadzie nie wiem. To musi być przez niewyspanie, ale wydawało mi się, że tak paskudnie się w nas wlepia. Po co nas tak obserwował? To spojrzenie doprowadzało mnie do szału, miałam ochotę wydziobać mu oczy i sprawić, żeby pełzał u naszych stóp. Sama nie wiem czemu. Pewnie ten brak snu. W każdym razie już mi przeszło, wszystko w porządku.
Nya wyglądała na uspokojoną i bardziej przypominała zwyczajną siebie, ale jej reakcja była trochę dziwna, bo Nevarez nie przypominała sobie, żeby Seriogin patrzył się jakoś szczególnie wyzywająco. Owszem nie pokazał po sobie strachu i dobrze zniósł całą sytuację, ale patrzył się tylko pewnie i w zasadzie neutralnie, szacując swoje szanse i pozycję. Z czysto psychologicznego punktu widzenia takie spojrzenie może budzić różne reakcje, ale raczej nie ślepą furię.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Paź 20, 2011 5:36 am

Natalie nie mogła zdecydować, Seriognin chciał ją eskortować ze względu na swoje wcześniejsze zapewnienia czy raczej miał wątpliwości co do jej przykrywki i chciał mieć na oku osobę potencjalnie nieuzbrojoną. Teoretycznie ta mała gierka powinna rozwiać wątpliwości. Nie zabiła ich, a taki teatr co przed chwilą odstawiła trafiał w podstawy arogancji elitarnych jednostek. Jeżeli akurat nie były zajęte drapaniem nosem chmur. Taka jest przynajmniej teoria.

- Dziękuję, często macie tu patrol? - odezwała się faktycznie idąc trochę bardziej z przodu grupy, trzymając VSS w chwycie marszowym by w razie czego móc natychmiast wymierzyć we wroga. Miała jednak trochę złe przeczucia, ostatecznie mimo wszystko to ona była zwrócona do nich plecami. Z drugiej strony tylko Kazach wykazywał inteligencję w postaci ukrytego Makarova. Sierżant w końcu się niczego nie nauczył. No ale dobra, ruszyła wspomnianą przez Isaia trasą nie za szybko nie za wolno tak by reszta nadążała. Jednocześnie spróbowała porównać sobie wspomnianą wcześniej drogę do granicy z zapamiętaną mapą. W końcu...ona sama jeśliby nawet jakimś cudem zaufała na słowo by przetestowała podejrzaną osobę, chociażby badając orientację w terenie. W międzyczasie mruknęła do Nyi ;

A może jakimś cudem opóźniona reakcja na Walio, przynajmniej z tym typem bym kojarzyła taką reakcję, tamten miał faktycznie obleśny wzrok. Jeśli jesteś zmęczona to się zdrzemnij, obudzę jakby było coś ciekawego np ta cała "anielica" chyba że wolisz spać i potem przejrzeć wszystkie wspomnienia z tego na spokojnie?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Paź 20, 2011 2:44 pm

Tamci dwaj idioci połknęli wszystko jak... no w każdym razie uwierzyli bez zastrzeżeń. Za to na tego Kazacha trzeba będzie uważać, bo co to za "eskorta" i "panie przodem", gdy przed chwilą ich rozbroiłaś. Mam nadzieje, że nie jest dość głupi, żeby starać się strzelać nam w plecy.

- Nie ma za co. Różnie bywa, czasem mamy tu, a czasem gdzie indziej, zależy jaki humor ma dyżurny - odparł wymijająco Seriogin.
- Ja to dłuższy czas miałem patole w strefie dla turystów - dorzucił się Yegor - ale potem mnie awansowali na starszego sierżanta i teraz zwykle chodzę po czerwonej.
Natalie zastanowiła się nad przedłożoną trasą i zapamiętaną mapką. Jeśli mieli przejść w poziomie całą strefę dla partyjniaków, to potem faktycznie jest szary pas, jeden z tych nieoznaczonych na mapce. Dalej mapka się kończyła, co zapewne oznaczało koniec miasta i śnieżną pustynię. Za to nie było żadnej "Stacji Wschód", ani na ich trasie, ani nigdzie. W ogóle w całym Kosmogrodzie nie było żadnych stacji poza kosmoportem. Ściema, czy niedoinformowanie turysty?

Nie sądzę, tamten typek nie wyewoluował dość wysoko, żeby zwrócić moją uwagę. W każdym razie się zdrzemnę, nie budź mnie, to będzie tylko pięć minutek...
Mruknęła sennie jej druga połówka i Nevarez poczuła jak odrętwienie rozlewa się leniwą, znajomą falą po jej potylicy.

Poprzeczną ulicą, do której się zbliżali, przejechał śniegołaz z paką przykrytą brezentem. Ciemne sylwetki żołnierzy wewnątrz przyjrzały im się, po czym pojechały dalej, ku swojemu przeznaczeniu. Minęli kilka okazałych domów i urzędów, kilka sklepów. Przeszli obok czegoś co gdzie indziej mogłoby być parkiem, ale mchodrzewa po prostu nie robiły odpowiedniego wrażenia. W końcu przeszli przez środek strefy uprzywilejowanej, oznaczony wzniosłych gmachem, potężnego Domu Partii w Kosmogradzie. Po drodze minęli jeszcze dwa patrole, ale nikt się nie zatrzymywał na pogaduszki.

Minęli centrum strefy i sceneria powoli zaczęła normalnieć po stopniowej wzniosłości, która do tej pory im towarzyszyła. Mijali właśnie kolejny part i znajdujące się naprzeciwko Muzeum Sztuki Socjalistycznej, gdy wiatr przywiał do nich zapach świeżej krwi.

Isai już był za uchyloną bramką parku, odbezpieczony Makarov w dłoniach i Natalie musiała pośpieszyć za nim, gnana nagłą mieszkanką instynktu łowcy, akcji i rywalizacji. Tylko Yegor patrzył za nimi jakby pogłupieli. Dobiegła na miejsce zaraz po Serioginie, Kazach drapał się poirytowany po głowie pod kapturem, Makarova trzymał opuszczonego wzdłuż uda. Przeszukiwał wzrokiem zaspy i skupiska mchodrzew, ale ofiara była już zimna i ktokolwiek to zrobił, musiał się ulotnić jakiś czas temu.

Leżąca w krwawej zaspie kowca była już częściowo przysypana świeżym śniegiem. Z pobieżnych oględzin wyglądało na to, że cokolwiek ją rozszarpało, zdążyło się nią pożywić przed pozostawieniem tu truchła.
- Może wilki? - mruczał do siebie Isai.
- Gdzie tam, pewnie dzieciaki - rzucił Yegor, który jednak postanowił do nich dołączyć, zamiast stać jak kołek na ulicy. - Nie takie rzeczy robią z nudów. Niektórym się wydaje, że to takie mroczne, wiecie, ofiary ze zwierząt, czarne msze, zbiorowe... - zawahał się w obecności kobiety. - W każdym razie nie takie głupoty im przychodzą do głowy, dzieciaki tak mają.
Dowódca skinął głową, jakby myślał o czymś zupełnie innym.
- W każdym razie trzeba to sprzątnąć - skwitował.
- Można zostawić, śnieg przysypie i po sprawie... - sierżant wzruszył ramionami. Seriogin wreszcie odwrócił się do niego.
- Sierżancie - wycedził - czy chcecie być oficerem odpowiedzialnym, gdy jakieś dziecko sekretarza przypadkiem znajdzie zamrożone, rozszarpane zwłoki? Aż tak palicie się do roboty po szyję w śniegu, gdzieś na Szelfie Równikowym?
Knoroz tylko skrzywił się i pobladł pod brodą, ale nic nie odpowiedział.
- To do roboty i uprzątnąć mi padlinę! Tylko wpierw przebadać, czy nie jakaś zakaźna.
Yegor zasalutował bez entuzjazmu.

Nevarez i Seriogin wyszli na chodnik przed parkiem.
- Pani wybaczy, pani kapitan - zwrócił się do niej Isai. - Nie powinienem był tak bez słowa odbiegać, gdy mówiłem, że będę panią eskortował, ale to mógł być nagły wypadek - Natalie tylko dzięki wiedzy i doświadczeniu mogła wychwycić tą lekką nieszczerość w jego słowach. Tak naprawdę mówił "pani wybaczy, ale zrobiłbym to jeszcze raz".
- Zdaje się, że aż do Stacji Wschód będę pani jedyną eskortą - chyba, że zechce pani rekrutować jeszcze jeden patrol - a tymczasem noc nie zapowiada się na spokojną. Mimo, to idziemy dalej?
Makarov zniknął w kieszeni szynela i dowódca uśmiechając się zachęcająco skinął głową w stronę ulicy.

Spory mechaniczny zegar na wierzy Domu Partii wybił właśnie pierwszą.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Czw Paź 20, 2011 6:34 pm

- Oczywiście, wszystko rozumiem starlej. Nie sądzę jednak by była potrzeba zbierania kolejnego patrolu. Zwłaszcza jeśli Dima nas dogoni. Z drugiej strony zgadzam się. Noc nie zapowiada się na spokojną. Ale to się nawet dobrze składa. Byłabym rozczarowana gdybyśmy nie natrafili na żadne ślady. - w odpowiedzi na skinięcie ruszyła odprężonym krokiem we wskazanym kierunku dając możliwość marszu w równej linii Serioginowi.

- Wasza teoria z wilkami zdaje się znajdować potwierdzenie, przynajmniej sądząc po ranach kowcy. Nie były to rany jakie mógłby zadać znudzony dzieciak nożem. - Nevarez przez chwilę milczała po czym znów się odezwała

- Właściwie to nie jestem pewna czy powinniśmy zostawiać Knoroza samego z tym zamiast poczekać aż skończy. Generalnie rzecz biorąc to wyglądało na idealną pułapkę. Padlina spełniająca rolę przynęty w zacienionym miejscu w które zwykle nie zaglądają patrole.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Czw Paź 20, 2011 7:14 pm

- Osobiście z doświadczenia wolę spokojne noce.
Isai przez chwilę wpatrywał się w park za bramą, po czym pokręcił powoli głową. Nie skomentował potwierdzenia swojej tezy, być może w jego oczach jeszcze się nie potwierdziła.

- Nie, nie warto - Isai pokręcił głową. - Sam tego bydlęcia nie udźwignie, będzie musiał poprosić o pomoc najbliższy patrol, albo przejść się do dyżurki. Wielka szkoda zmarnować tyle mięsa, ale najpierw trzeba zbadać, bo jeśli to jakieś dzikie zwierze, to mogły się jakieś nieprzyjemne zarazki wdać. Całość zajmie im z godzinę, może dwie, zależy czy znajdzie ludzi tutaj, czy ściągnie ich z bazy, ale nie warto marznąć tu w oczekiwaniu - Kazach wzruszył ramionami.

Seriogin ruszył za nią, trzymając się po prawej, pół kroku za Nevarez. Przeszli obok parku, minęli kilka następnych sklepów, wysokiej klasy zakładów i urzędów. Wille powoli przechodziły w dobrze utrzymane kamienice czynszowe i domki jednorodzinne.

Granica między strefą czerwoną a szarą strefą byłą widoczna gołym okiem, niemal jak namalowana. W zakresie jednego kwartału dobrze utrzymane, ozdobne budynki przeszły w szarą prowizorkę. Czynszówki zastąpiły bloki i chropowate bloki kamienic. Oczywiście ze względu na wichury i śnieżyce budynki nie mogły być zbyt wysokie, ale zdawało się, że o ile partyjni lubią wygodę i swobodę, tutaj starano się upchać jak najwięcej ludzi w jednym miejscu. Sklepy i zakłady były mniej okazałe, wręcz zwyczajnie podlejsze. Nawet lampy uliczne wydawały się rzadziej rozstawione i przygaszone. W alejkach zalegał grubymi warstwami mrok.

- Jesteśmy na miejscu - oświadczył Isai, gdy przeszli kolejny kwartał niemal do granicy miasta. Osamotnione budynki, tulące się do siebie bezradnie i zagrzebane w śniegu wyglądały wręcz na opuszczone. Po lewej wznosił się spory, niski, kwadratowy budynek. Na jego szarej, chropowatej ścianie przymocowano spore metalowe litery w cyrylicy...
- Stacja Wschód - mruknął dowódca. O dziwo starał się jakby nie pokazywać, trzymać cienia kamienicy przy której stali.

Stacja Wschód - oprócz swoich sporych rozmiarów - byłą otoczona grubą siatką z drutem kolczastym. W rogach poustawiano obsadzone wieże strażnicze. Przy bramach stało po czterech żołnierzy, a po terenie patrolowali ludzie z psami. Ciekawy dworzec.
- Dima powinien niedługo do nas dołączyć i możemy ruszać do granicy - dodał Seriogin, przestępując z nogi na nogę. Przy granicy wiatr wydawał się ostrzejszy i bardziej przeszywający niż bliżej centrum Kosmogrodu.

Tymczasem zdaje się, że coś się działo przy samej Stacji Wschód, niestety od wejścia, którego nie było widać z ich pozycji (jeśli przyjąć, że byli na czwartej od Stacji, to Natalie oszacowała, że głosy dochodzą gdzieś z dziewiątej). Przez wiatr i odległość nie dało się rozróżnić słów, ale nie przypominało to zwyczajnych pokrzykiwań żołnierzy, raczej gniewne okrzyki.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 2 z 16 Previous  1, 2, 3 ... 9 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach