[Natalie] NRS - Kosmograd

Strona 6 z 16 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Paź 31, 2011 11:50 pm

Luka zmył się, nawet skłaniając się jej przed zamknięciem drzwi.

Natalie sprawnie zgarnęła teczki do szuflady biurka i rozłożyła sztabówkę. Mapa była o wiele dokładniejsza od turystycznej, co widać było chociażby po zaznaczeniu trzech Stacji na obrzeżach miasta: Wschód, Zachód i Południe. Upstrzono ją też schematem patroli, choć przy pierwszym spojrzeniu nie zrozumiała wszystkich oznaczeń, ale na to będzie jeszcze czas. Chwilowo użyła swojej bezcennej fotograficznej pamięci, do zapamiętania całości, po czym schowała ją do tuby, a pojemnik wcisnęła pod biurko.

Zarzuciła płaszcz na ramiona, wsadziła notatnik i pióro do kieszeni i przewiesiła karabin przez ramię. Zamknęła gabinet i zostawiła jeszcze skreśloną dla Kelly wiadomość w Pokoju Wariatów i za pięć pierwsza była już na dole w hallu. Efreitor skinął jej głową i poprowadził przez boczne wejście. Stanowisko portiera było chwilowo puste, ale Nevarez i tak nie miała czasu na wyjaśnianie sprawy akt Rocheva.

Wyszli przed bramę kompleksu i ruszyli przez plac apelowy. Pomimo sporej powierzchni był wysprzątany lepiej niż większość ulic Kosmogradu. Widać było grupki żołnierzy z łopatami odrzucającymi śnieg to tu to tam. Kara czy zwykła praca?
Ale już wchodzili na teren właściwego kompleksu. Natalie jeszcze nie wiedziała co jest czym, gdyż każda część wyglądała podobne, czy była barakami, czy szpitalem: szare, izolowane ściany i brązowe, wąskie drzwi, zapewne dla oszczędności ciepła. Oni jednak przeszli przez drzwi głównej dyżurki, jedyne szersze, bo zapewne w razie potrzeby tędy transportowano ciężkie sprzęty.

W dyżurce siedziało kilku dyżurnych, zajętych jakąś papierkową robotą, albo rozmawiających z żołnierzami, których kręciło się tu sporo. W powietrzu wisiał szum rozmów, szelest papierów i okazyjne dryńdanie telefonu, co w pierwszej chwili zaskoczyło Natalie. Być może skreśliła w myślach pomysł o jakiejkolwiek formie cywilizacji w tej dziczy.

Przeszli przez dyżurkę niezatrzymywani. Weszli w plątaninę korytarzy, mijając zamknięte i na wpół otwarte pokoje, gdzie trwały narady, posiedzenia, przesłuchania, albo zwykłe ciche pisanie po papierze. Z lewej mignęła jej niewielka salka, gdzie kilku żołdaków rozmawiało i śmiało się, najwyraźniej podrywając siedzące z nimi towarzyszki, z prawej mignęła jej scena, gdzie okrwawiony mężczyzna siedział przykuty do krzesła z miazga zamiast twarzy.

Znaleźli się w pokoju sztabowym. Na sporym stole leżała rozłożona mapa, niemal trzykrotnie większa niż ta którą otrzymała Natalie. Była wielkości porządnego dywanu, pełna niezrozumiałych symboli i oznaczeń kodowych. Pochylało się nad nią kilku mężczyzn, psionitka zauważyła kilku majorów, dwóch pułkowników a nawet generała-majora. Raibov zapukał w futrynę, by zwrócić na nich uwagę.
- Efreitor Andrei Raibov, Armia/ląd - zasalutował sprężyście. - Przyprowadziłem kapitan, Nadyę Levchenko, wedle rozkazu.

Siwiejący mężczyzna o wyraźnych zakolach rzucił coś niezrozumiałego do reszty dowódców, po czym podszedł do nich. Mógł mięć już prawie pięćdziesiątkę, ale trzymał się prosto. Wydawał się w pewien sposób czerstwy, jakby zasuszony. Przyjrzał się Natalie uważnie wyblakłymi, niebieskimi oczami.
- Major Lev Juszczenko - powiedział ściskając dłoń Nevarez. Miał krótki, mocny uścisk. - Dziękuję, efreitorze. A panią zapraszam do mojego gabinetu.

Raibov zasalutował ponownie i oddalił się rzucając jakby zatroskane spojrzenie Nevarez. A ponieważ to nie była prośba przeszli do gabinetu majora, który znajdował się zaledwie dwa pokoje dalej.
Jeśli trzeba by to pomieszczenie jakoś określić, należałoby sięgnąć po słowo "zagracony". Szafki na akta i gablotki uginały się od segregatorów, teczek i dokumentów. Biurka nie ominęła ta przypadłość. Na wolnych kawałkach przestrzeni pod ścianą piętrzyły się książki.
- Proszę spocząć - wskazał jej proste, skórzane krzesło, sam usiadł za biurkiem w fotelu z wysokim oparciem. Pogładził się przelotnie po stalowoszarym wąsie. - Miałem spotkać się z panią po pani przylocie, ale niestety nie starczyło czasu. Mam nadzieję, że pani rozumie. Udaje się pani zaaklimatyzować, towarzyszko?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 01, 2011 12:13 am

Natalie obserwowała spokojnie wąsatego majora rozsiadając się w międzyczasie wygodnie w prostym skórzanym krześle, nie tak by to wyglądało na gapienie się, raczej wyraz uprzejmego zainteresowania. Próbowała sobie pzypomnieć czy coś w ustaleniach związanych z jej przybyciem było o Juszczence czy może w życiorysie jej dokumentów, jednocześnie swobodnie odpowiadając.

- Oczywiście towarzyszu majorze, wszystko rozumiem. I tak nie mam z aklimatyzacją najmniejszych problemów. Ale, sądzę że nie wezwał mnie pan towarzyszu tylko po to by spytać o moje samopoczucie, więc?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 01, 2011 12:27 am

Psycholożka wysiliła swoją doskonałą pamięć, ale nie mogła sobie nic przypomnieć na temat tego człowieka. Oczywiście pamiętała jak Walio o nim wspominał, ale poza tym nie kojarzyła, żeby był częścią jej umowy na bazie której tu przyleciała, ani żeby był wymieniony gdzieś jako zwierzchnik, czy opiekun prawdziwej Nadyi Levchenko. Musiało chodzić więc o coś innego.

- Dobrze. Od razu do rzeczy, co? Wyśmienicie. Widzicie, towarzyszko, wynikła pewna sytuacja, w której potrzebuję pani pomocy. Czy nazwisko Hunter Devine, coś pani mówi?
Major przekrzywił lekko głowę, przyglądając jej się z zainteresowaniem. A ona poczuła jak włoski jeżą jej się na karku, choć nie dała tego po sobie poznać. Czy coś jej mówiło? Mogłaby napisać epopeję na ten temat. Hunter Devine, niech go szlag, co on tu robił?

Poznali się w trakcie jej szóstego roku w służbie KEK. Choć może "poznali" to za wiele powiedziane. Początkowe emocje pracy najemnika stopniowo opadały, zaliczyła właśnie kolejną perfekcyjnie wykonaną misję, dzięki niewielkiej pomocy swoich zdolności i prawdę mówiąc zaczynało ją to nieco nudzić. Wtedy o nim usłyszała Hunter Devine, znany szerzej jako "Oprawca", budził strach i niechęć zarówno wśród swoich współpracowników jak i instruktorów. Zawsze sam, zawsze uzbrojony, zawsze otoczony złą aurą. Już wtedy uznała, że jest godnym celem. Wpierw była to tylko gra, test jak daleko może się posunąć, jak blisko granicy może go przeciągnąć i wciąż pozostać nietkniętą. Ćwiczenia praktyczne, można by rzec. Z czasem jednak wyewoluowało to w coś dziwnego, splątanego, niczym narkotyk. Wiedziała, że mogłaby zabić go w każdej chwili, wiedziała, że byłby to logiczny wybór w zbyt wielu sytuacjach. Wiedziała, że może przerwać tę grę kiedy tylko zechce. Problem w tym, że nigdy nie chciała. Było coś takiego w tym barbarzyńskim człowieku, co działało na te ośrodki w jej mózgu, które kazały jej owijać sobie ludzi wokół palca i kraść tajemnice.

O tak, mogła powiedzieć sporo o Hunterze Devine. Problem w tym, czy chciała i mogła. Oprawca zawsze ciągnął za sobą kłopoty, niczym skunks smród z tyłka. Byli nierozłączni, ale to był fragment jego uroku.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 01, 2011 1:01 am

Natalie wzruszyła ramionami zachowując twarz pokerzysty.
- Brzmi znajomo, ale nic konkretnego. Spotkałam wielu ludzi gdy byłam poza NRS. Jeszcze większa ilość ludzi chciała poznać mnie choćby i na jedną noc. - uśmiechnęła się drwiąco, prychnąwszy po czym spoważniała - Nazwiska mają tendencję do powtarzania się, miałam dzisiaj pacjentkę o tym samym nazwisku co ja, podobieństwo żadne. Trudno mi powiedzieć cokolwiek nie widząc człowieka. Ale ale, towarzyszu co to za sytuacja która wymaga akurat mojego udziału, i dlaczego akurat mojego. Nie stanowię przecież całego zespołu psychologicznego tutaj, prawda? Jeśli jestem w stanie to oczywiście pomogę, ale nie sposób żebym działała na ślepo. - ostatecznie założyła nogę na nogę i wygodniej jeszcze rozłożyła się w krześle sprawiając wrażenie zrelaksowanej i odprężonej. Zupełnie jakby naprawdę nic nie wiedziała o Devine.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 01, 2011 1:17 am

Major nie wyglądał na rozbawionego. Ciężko było wyczytać z jego wyrazu twarzy, czy go przekonała, czy nie.
- Tak - powiedział, przesuwając jeden stosik papierów i przeszukując drugi. Wyciągnął jakąś kartkę, najwyraźniej z raportem. - Widzi pani, ten konkretny Hunter Devine, przybył na NRS dzisiejszym promem. Nastąpiło pewne nieporozumienie przy kontroli celnej i pan Devine zachował się cokolwiek agresywnie. Jak czytam "przybił on rękę starszego celnika, Iwana Walio do biurka tegoż, gdy ten zażądał rewizji osobistej agresora". Wywiązała się krótka strzelanina, w której ranne zostały dwie osoby postronne. Pan Devine powalił trzech strażników celnych i wziął na zakładnika czwartego. Później poddał się i twierdził, że to wszystko jedno wielkie nieporozumienie.

No proszę, ci tutaj przynajmniej wahali się, gdy celować jednemu z nich w łeb. Postęp. Major odłożył raport.
- Widzi pani, kapitan Levchenko, teraz pojawia się owa trudna sprawa. Wspomniany tu Hunter Devine zarzeka się jakoby panią znał. Co więcej, zarzeka się, że spotkaliście się w czasie pani.. podróży, a on tylko jechał w odwiedziny. Przyznam, że jestem lekko skonsternowany całą tą sytuacją. Oczywiście sprawdziliśmy dokumenty tego pana i są ważne. I tu pojawia się problem. Jeśli to faktycznie pani znajomy i ręczy pani za niego, moglibyśmy uznać to za drobny incydent. Pomyłkę. Mieć to za sobą. Jeśli to jednak jakiś oszust... cóż, wtedy sprawy wyglądają nieco inaczej. Czy chciałaby pani go zobaczyć zanim się określi?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 01, 2011 3:46 pm

Natalie zwalczyła w sobie chęć uśmiechnięcia się. Walio z przybitą ręką do biurka, myślała wcześniej o tym by nie połamać mu nóg krzesła na którym siedział ale to...

Ściągnęła brwi jakby sobie usiłowała coś przypomnieć. Potrząsnęła po chwili głową.

- Da, chcę pierw go zobaczyć towarzyszu. Mam raczej lepszą pamięć do twarzy niż do nazwisk - co było zresztą kłamstwem. Nevarez nie miała nigdy problemów z łączeniem faktów czy nazwisk z osobami. - Więc cóż...idziemy?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 01, 2011 4:19 pm

Major przyglądał jej się o sekundę dłużej niż było to konieczne, po czym wstał.
- Oczywiście, proszę za mną do karceru.
Ręką wskazał jej drzwi. Wyszli na korytarz i rozmijając się z tabunem wojskowych, minęli sztab i zagłębili się nieco głębiej w trzewia budynku.

Wartownik spojrzał na nich i bez słowa otworzył pozornie identyczne z innymi drzwi. Prowadziły na poziomy piwniczne. Major pstryknął wyłącznik i samotna żarówka rozświetliła betonową klatkę schodową. Nie zadbano o poręcz.

Zeszli po szerokich schodach na poziom niżej. Para wartowników zasalutowała i otworzyła stalowe drzwi. Przeszli koło dyżurki.
- Major Lev Juszczenko i kapitan Nadya Levchenko - poinformował major dyżurnego.
- Proszę wchodzić majorze. Pani kapitan - dyżurny przyjrzał im się i zanotował ich wizytę w księdze. Wartownicy po drugiej stronie więziennych krat otworzyli im kolejne drzwi. Przeszli długim korytarzem, gdzie po obu stronach poupychano więzienne cele.

Z półmroku spoglądały na nich oczy pełne albo strachu, albo rezygnacji, albo rozpaczy. Niektórzy z więźniów z gniewem stali przy kratach, podczas gdy większość albo siedziała bez celu na podłodze, albo kryła się na siennikach. Kobiety i mężczyzn trzymano w osobnych celach, ale wszyscy nosili ślady przesłuchiwania, mniejsze lub większe, ciężko było ocenić w słabym świetle.

Kolejne drzwi i rozgałęzienie, w którym trzech żołnierzy grało w karty. Na ich widok podnieśli się, ocenili ich wzrokiem i zasalutowali. Major wybrał korytarz na lewo, najwyraźniej karcer, nie więzienie. Ciekawe jak głęboko sięgały te podziemia.

Minęli kilka izolatek, po czym jeden z dwóch obecnych w tej sekcji żołnierzy otworzył metalowe drzwi z jedynie zasuwanym judaszem. W środku panowała ciemność. Skrzypnął siennik, gdy zdjęto z niego ciężar. Hunter Devine wszedł w krąg światła. Uśmiechał się paskudnie.

Mógłby być całkiem przystojnym, postawnym mężczyzną, gdyby nie dziwna upartość z jaką przenosił swoje blizny na powłoki, nawet te szpecące go. Włosy od lat strzygł na jeża, a twarz pokrywał mu dwudniowy zarost, jakby gnał za nią bez chwili odpoczynku. Miał na sobie wzmocniony cyberkombinezon KEK i brązową, sportową kurtkę, która nijak nie pasowała do otoczenia, ale miała mnóstwo kieszeni i miejsc w których można było ukryć najrozmaitsze żelastwo. Nevarez wspomniała, że jeśli Devine nie mógł dorwać się do noża wyciągał jeden z tych paskudnych szpikulców poukrywanych w odzieży, a może i - jak podejrzewała - pod skórą.

- Nadya, wreszcie! - mężczyzna wyglądał na szczerze ucieszonego ze spotkania. Dupek musiał się dogrzebać do jej celu podróży i nowej tożsamości, mimo że zwyczajowo zatarła za sobą ślady. Uparty był. - Tak się cieszę, że cię widzę. Martwiłem się, że jedziesz tu taka sama, chciałem sprawdzić jak sobie radzisz, a ci panowie na mnie napadli...
- Panie Devine, przybił pan rękę oficera celnego do biurka - wtrącił ostrym tonem Juszczenko.
- Myślałem, że ma ukryty nóż! Tak podejrzanie ruszył ręką. Więc uderzyłem pierwszy. W moim zawodzie inaczej kończy się martwym. A on przecież żyje, no nie?
Major nic nie odpowiedział, spojrzał na Natalie.
- Pani kapitan, czy zna pani tego człowieka?
Hunter posłał jej ciepły uśmiech, który przeraziłby przeciętne dziecko na śmierć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 01, 2011 7:57 pm

Natalie rozważała przez chwilę zastrzelenie Huntera, mniej problemów. Bez kłopotu wcisnęłaby majorowi że to był jakiś głupi prześladowca, co ją męczył w podróży czy coś. Z drugiej strony jakkolwiek irytujący i pojawiający się znikąd bez powodu i potrzeby mógł się przydać. Ostatecznie uznała że lepiej będzie jak zamęczy go psychicznie.

Westchnęła po czym skinęła głową majorowi.
- Tak, majorze. Znam tego konkretnego Huntera Devine. Okazyjnie przepraszam za kłopoty które mój znajomy sprawił chcąc do mnie dotrzeć.
Rzuciła na zakończenie Devine krótkie, mordercze spojrzenie które ewidentnie mogło dać do zrozumienia Oprawcy że nie jest zadowolona z rozwoju sytuacji. Pewnie jeszcze nie chciało mu się jej szukać więc uznał że wymusi w ten sposób spotkanie. Idiota.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 01, 2011 8:36 pm

Major chrząknął.
- Dobrze. Niniejszym odpowiedzialność za tego człowieka spada na panią.
Strażnik podsunął mu podstawkę z formularzem, który Juszczenko podpisał.
- Proszę podpisać formularz i od tej pory to pani kłopot. A pana ostrzegam - zwrócił się do Huntera - że jeszcze raz przybije pan komuś cokolwiek do czegokolwiek, a nie wyjdzie pan z tej celi do końca świata i jeden dzień dłużej. Wychodzi pan stąd wyłącznie dlatego, że nikt nie doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu - wychodziło na to, że Juszczenko wpierw przejrzał raporty medyczne zanim ją wezwał. Może to nie był taki całkowity pokaz na jaki wyglądał.
- Sir, yes sir! - Devine zasalutował służbiście. Nevarez zauważyła, że jego rosyjski chrzęści jak żwir pod gąsienicami czołgu.
- Tymczasem niestety muszę wracać do swoich obowiązków - poinformował Lev. - Mam nadzieję, że następnym razem spotkamy się w lepszych okolicznościach. Wartownik, proszę wyprowadzić państwa na zewnątrz, według regulaminu przyjaciołom pracowników nie wolno przebywać bez pozwolenia na terenie wojskowym.

Major wyszedł, a wartownik podsunął Natalie formularz. Nie mając wielkiego wyboru postawiła parafkę we wskazanym miejscu.
- Proszę tędy - mruknął strażnik, najwyraźniej mało zachwycony eskortą. Devine mrugnął do niej w odpowiedzi na zabójcze spojrzenie, najwyraźniej bardzo z siebie zadowolony.
Ruszyli podziemnymi korytarzami, wyszli na parter i nieco inną trasą doszli do jednych z bocznych drzwi prowadzących na plac apelowy. Wartownik zostawił ich, gdy przeszli przez drzwi na zewnątrz.

Minęli grupkę żołdaków palących we trzech jednego skręta i dopiero, gdy znaleźli się poza zasięgiem widocznych uszu, Devine się odezwał:
- Coś taka ponura, Nat? Nie cieszysz się, że mnie widzisz? - Chyba z tysiąc razy mówiła mu, żeby tak się do niej nie zwracał, ale nigdy nie słuchał.

Choć było już wpół do drugiej, Nevarez za główną bramą kompleksu dostrzegła zaparkowaną przy chodniku Cometę i kulącą się na chłodnym wietrze Mary, która mimo wszystko najwyraźniej na nią czekała. Na razie ich nie zauważyła, ale czy psionitka chciała pokazać się Kelly z Hunterem? O ile oczywiście w końcu nie zdecyduje się z nim skończyć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 01, 2011 9:33 pm

- Mówiłam ci już byś się tak do mnie nie zwracał - burknęła patrząc na Hunter'a spode łba - Wiesz jak mam na imię. Nie wiem tylko jak się tego dowiedziałeś, i co ci strzeliło do łba by tutaj przybyć nie znając nawet rosyjskiego dobrze. Uszy bolą od tego co mówisz. - Natalie walczyła ze sobą by nie przyłożyć Devine z liścia, po chwili jednak gdy zobaczyła Kelly wykwitł na jej usta diabelski uśmiech - Ale skoro już tu jesteś to się możesz przydać, za chwilę pokażę ci jak bardzo się cieszę. A teraz pójdziesz ze mną i nie będziesz czynił żadnych głupich komentarzy względem kierowcy. I będziesz pamiętał by zwracać się do mnie moim imieniem czyli Nadya, tak? Chodźże.

I ruszyła w stronę Kelly nie czekając na odpowiedź, gdy doszła w pobliże Comety i Mary odezwała się.
- Hej, mam nadzieję że nie czekałaś długo. Wykwitło pewne nieporozumienie w związku z niezapowiedzianą wizytą mojego znajomego - tutaj Natalie dokonała introdukcji obojga po czym kontynuowała z uśmiechem - Na szczęście zgodził się pomóc w pokazie praktycznym, prawda Hunty? To naprawdę miłe z twojej strony.

Nevarez wciąż z rozkosznym uśmiechem na ustach przekazała VSS Kelly by potrzymała przez chwilę po czym, zanim Devine by wyraził swoje zdziwienie, zademonstrowała na Hunterze kilka prostych nie wymagających siły obezwładniających ciosów. Uprzednio skupiwszy się na tym by delikatnie naruszyć przepływ czasu by poruszała się o 25% szybciej od reszty świata. W końcu Devine przeszedł szkolenie nawet jeśli nie był zbyt bystry odruchy mogły zepsuć pokaz. Z drugiej strony to nie były przesadnie mocne ciosy, w końcu nie chciała go kompletnie obezwładnić, albo zabić. Jeszcze nie. Chyba. W końcu przywróciła normalny bieg czasu i chwytając prawdopodobnie lekko słaniającego się "Oprawcę" zwróciła się do Kelly z uśmiechem.
- Widzisz? Mówiłam że to nie jest trudne.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 01, 2011 10:38 pm

- Nie każdy jest uzdolniony językowo - odburknął jej, ale z tym swoim uśmieszkiem. Znowu kompletnie zignorował jej uwagę. Powiedział coś jeszcze, gdy ruszyła, ale wiatr porwał jego słowa.

Zbliżyli się do Comety. Kelly w końcu ich zauważyła i pomachała Natalie. Potem zauważyła idącego za nią Huntera i mina jej zrzedła. Devine tak działał na ludzi. Nawet żołnierze, których mijali po drodze z karceru patrzyli na niego dziwnie. To pewnie przez ten jego uśmiech, Natalie sama tego nie doświadczyła, ale słyszała, że wywołuje u ludzi zimne dreszcze.

- Nie, nie, skądże, dopiero podjechałam - mruknęła Mary, spoglądając na mężczyznę. Uścisnęli sobie dłonie.
- Mary Kelly, psycholog. Miło pana poznać - powiedziała dziewczyna z niepewną miną.
- Hunter Devine, najemnik. Więc jesteś z tych psychicznych jak Nadya? - spytał i po tym niezmiennym wyrazie twarzy ciężko było stwierdzić, czy mówi poważnie, czy jednak robi sobie żarty. Choć o ile go znała, mógł nawet mówić poważnie. Czasem miał dziwne poczucie serdeczności.

Jesteś pewna, że to dobry pomysł? Zamarudziła Nya, czytając jej w myślach. Nieoczekiwane pojawienie się Huntera musiało tak ją podburzyć, że nawet nie zauważyła, gdy ta się obudziła. Możemy go mieć po naszej stronie, ale wiesz, że potrafi być nieprzewidywalny i gwałtowny.
Nevarez wspomniała instruktorów których podobno wysłał do szpitala w trakcie przyjaznego sparringu, ale się nie przejęła. To ona kontrolowała sytuację.

Kelly z niejakim zdziwieniem odebrała od niej karabin. Najemnik spojrzał na nią, jakby oczekując dalszych wyjaśnień, co to ma być za pokaz. Wykorzystała ten moment, żeby zaatakować. Z jednej strony problem z "Oprawcą" był taki, że zawsze - najczęściej niesłusznie - spodziewał się ataku, więc zareagował prawie bez opóźnienia. Z drugiej strony on także miał powłokę i wieloletnie doświadczenie. Ona poruszała się niczym żmija, on sam niczym kobra.
Poza tym, o ile była pewna, że strzela lepiej od niego, musiała mu oddać honory w walce wręcz, choć ciężko powiedzieć, czy w związku z niezdrowym zamiłowaniem broni białej, czy może jakimś silnie rozwiniętym, pierwotnym instynktom. Nieco kwaśno stwierdziła, że gdyby nie wspomagała się mocą, mogłoby z nią być krucho, przynajmniej w bezpośredniej walce.

Cios w splot słoneczny wyminął błyskawiczne zbicie i uderzył, nie czyniąc jednak spodziewanych spustoszeń. Obcas wbił się w gruby but wojskowy. Dłoń minęła gardę brody i uderzyła w grdykę, widziała jak Hunter się krzywi. Był to pierwszy czysty cios w tej walce. Poprzednie ciosy hamowała, ale jeśli tak dalej by poszło, pokaz byłby na nic. Dlatego w cios w zgięcia kolan włożyła więcej siły niż pierwotnie planowała. Nogi uciekły Devine w bok i runął ciężko na chodnik.

Przywróciła normalny bieg czasu. Kelly mrugała zaszokowana. Coś ukłuło Natalie w nerkę. Hunter trzymał jeden z tych swoich paskudnych elastycznych drutów, który wspinał się po jej nodze i wbijał ostrzegawczo w nerkę, akurat tak, że by Mary nie zauważyła. Nacisk po chwili zniknął i srebrny błysk metalu zniknął gdzieś w przestrzeniach cyberkombinezonu mężczyzny. A może kurtki. W ogóle nigdy nie zrozumiałą jak on nimi manipuluje. Upierał się, że nie są sterowane komputerowo - co zdaje się potwierdzało, że tu działają - ale nie umiał wytłumaczyć jak to robi.

Hunter zakaszlał i splunął krwawą śliną w śnieg. Usiadł.
- Pouczające, co nie? - zagadnął.
- No nie wiem, nie bardzo widziałam - zająknęła się Mary. Walka zawodowców mogła być niezrozumiała dla nieprzyzwyczajonego oka, nie wspominając o przyśpieszeniu czasowym. Zapewne dla doktorantki z Hegemonii zmienili się na chwile w szczepione dwie smugi. - Nic panu nie jest? Rozumiem, że jest pan profesjonalistą, ale wygląda pan na rannego... - stwierdziła niepewnie.

- Ja? Ależ skąd. Robimy tak cały czas - błysnął okrwawionymi zębami i zaśmiał się, od czego Kelly mocniej ścisnęła VSS.
- Aha. No, a tego. Może was podwieźć? Gdzieś. Gdziekolwiek znaczy. - Mary spojrzała jeszcze raz niepewnie na Devine, po czym oddała Natalie karabin.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 01, 2011 11:29 pm

Natalie drgnęła mentalnie gdy poczuła irytujący szpikulec. Ale zaraz się odprężyła gdy się wycofał. Widzisz? Jest tak przewidywalny w swej nieprzewidywalności, że taki drobny sparing raczej poprawił mu humor nie licząc ciosu w grdykę. Chyba Mruknęła wewnętrznie po czym przywołując na twarz uśmiech wyciągnęła jedną rękę by pomóc wstać Devine.

- Och, Hunterowi mogłoby się coś stać, gdybym nie hamowała ciosów i gdyby nie był taki gruboskórny jak jest. - mrugnęła do Kelly licząc na to że rozładuje trochę napięcie że może fakt że Nat się nie obawia Devine'a udzieli się też Mary, przynajmniej w jej obecności. - Nie przesadziłam, prawda Hunt? - odczekała chwilę na odpowiedź po czym kontynuowała przechodząc na lżejszy temat, uznała że jednak lepiej czegoś ewentualnie nauczyć Kelly bez negatywnej aury Devine'a w pobliżu. - Swoją drogą miałaś rację Mary, piękne auto. Faktycznie w Kosmogradzie cud techniki. - uśmiechnęła się ciepło do Kelly starając się widać zatrzeć efekty szoku pohunterowopokazowego. - Chętnie usłyszę jak chodzi silnik tego cuda, wiesz gdzie jest - tutaj wstawiła adres swojego mieszkania-?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 01, 2011 11:55 pm

No nie wiem, nigdy właściwie nie zrozumiałam, co was ciągle powstrzymuje. Tyle lat trzymacie się za gardła i ciągle się cofacie.

Hunter sięgnął po wyciągniętą ku niemu dłoń i podciągnął się do pionu. Przelotnie spojrzał jej w oczy i widoczna w nich mieszanina rozbawienia i morderczych zamiarów, kazała jej spojrzeć na jego drugą rękę, czy przypadkiem jeden z tych jego noży nie leci właśnie w jej stronę. O dziwo, nie.

- A gdzie tam, stęskniłem się za tym - rzucił pogodnie, choć w rzeczywistości ścierali się w przeszłości jedynie kilkukrotnie i zawsze pod pretekstem.
- Mińska? Jasne! Nie wiedziałam, że mieszkasz w tak luksusowej okolicy! W każdym razie wsiadajcie, nie ma co stać na mrozie.
Co powiedziawszy z pewną ulgą obiegła samochód i wśliznęła się na miejsce kierowcy po lewej. Sięgnęła przez fotele i odblokowała im drzwi. Drzwi na klamki, zamiast zatrzasków magnetycznych, kierownica zamiast ekranu komputera, kluczyki zamiast czytnika DNA, koła zamiast emiterów pulsacyjnych... sporo przeróbek. Ale przynajmniej koła zrobili pierwsze jakości, wyrób z utwardzanej gumy, pokryty został wymyślną plątaniną stalowych, ostrzy. Z takim czymś mogliby wjechać pewnie po prawie pionowej, lodowej ścianie.

Technikę w środku ograniczono do minimum. Natalie usiadła obok Mary, a Devine usadowił się z tyłu. Wewnątrz pachniało skórą i odświeżaczem powietrza i było przyzwoicie ciepło. Silnik zaskoczył z cichutkim pomrukiem.
- Prawie dwa tygodnie zajęło mi przestawienie się na kierownicę i skrzynię biegów - Nevarez zaskoczyło, że tamta sięgnęła po tak archaiczny system, zamiast zadowolić się automatem... ale może miało to sens w tej sytuacji. Nawet niezbędne minimum techniki musiało być tutaj dość zawodne.
- Mam nadzieję, że nas nie pozabijam - Kelly roześmiała się niemrawo, po czym ruszyli. Z kopyta. Od zera do setki w dwie sekundy, nawet w tym klimacie. Przejażdżka ze Smirnoffem zakrawała na żart. Cometa sunęła przez miasto cicho, pewni i płynnie. Wyminęli dwie taksówki i ciężarówkę, jakby te stały. Mimo własnych obaw, Mary była pewnym kierowcą i świat za oknem przemykał w ferii przybrudzonej bieli. - Objadę dookoła, będzie mniej ruchu na ulicy - zakomunikowała ich kierowczyni.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Sro Lis 02, 2011 10:39 pm

Nevarez wyciągnęła się wygodnie w skórzanym fotelu rozkoszując się jazdą. Odezwała się z uśmiechem.
- Pewnie, Mary. Ty prowadzisz. Swoją drogą, nie sposób stwierdzić że się przestawiłaś niedawno dla kogoś kto nie widział nigdy Comety, jeździsz jakbyś prowadziła samochód od zawsze. Właściwie to daleko masz do swojego mieszkania z pracy? - Natalie przekręciła lekko głowę w stronę Kelly przywołując na twarz wyraz niewinnego zaciekawienia. Jednocześnie mruknęła ni to do siebie ni to do Nyi nie skupiając się na tym by ukrywać myśli.

Właściwie to wypadałoby ograć w kości kilkunastu żołdaków, fundusze są potrzebne. W końcu nie można przez wieczność chodzić na piechotę albo sępić podwózkę. A może jest tu jeszcze jakieś kasyno..

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Sro Lis 02, 2011 11:04 pm

- Och, może tak wygląda to z boku, ale ciągle mam wrażenie, że wcisnę nie ten pedał, albo źle przestawię wajchę. Właściwie nigdy nie zastanawiałam się nad tym jak bardzo komputery zdominowały nasze życie póki tu nie przyjechałam. Aż strach pomyśleć co by było gdybyśmy byli pod butem CyberInteligencji.
Wyminęli kilka innych samochodów i zakręcili na zachód. Hunter o dziwo nic nie mówił, jakby nagle nabrał przezorności, tylko wpatrywał się w krajobraz za oknem z uśmiechem. Dobrze, że chociaż przykrył zęby wargami.
- Nie tak znowu daleko, pół godzinki spacerkiem, cały czas mieszkam w strefie turystycznej. Instytut tylko za takie zakwaterowanie płaci, a z zarobków psychologa nie stać mnie na tutejsze ceny, żeby wynająć coś bliżej. Właściwie początkowo myślałam o samochodzie jako o zbędnym luksusie, ale po drodze muszę mijać te podłe dzielnice i wtedy naprawdę ciesze się, że go mam.

Natalie za oknem dostrzegła smugę koloru: kilkoro młodych ludzi w jednakowych szalikach spoglądało za nimi z ponurą wrogością. Kelly wyminęła zaparkowaną śmieciarkę. Wjechali na Mińską.

Nat, tak się zastanawiałam. Zaczęła Nya, całkiem z innej beczki, ignorując opinię o braku funduszy. Miała ten przeciągły ton znamionujący jakieś dziwne, emocjonalne rozterki. Co ty właściwie o mnie myślisz? Kim dla ciebie jestem? Jasne pomagamy sobie wzajemnie, pewnie początkowo byłyśmy jedną osobą, ale... sama nie wiem, ostatnio wszystko zrobiło się takie dziwne. Wciąż dzielimy jeden mózg, ale jesteśmy całkiem różne, przy czym to ty masz kontrolę. Kim dla ciebie jestem? Przyjaciółką? Przeciwniczką? Wygodnym podnóżkiem emocjonalnym? Pasożytem? Ostatnio strasznie mnie to męczy. Tylko bez zwykłego pieprzenia, uważam, że po tylu latach zasługuję na szczerość.
Niezwykłe słowa i stanowczość jak na kogoś kto mógłby zwyczajnie przejrzeć jej myśli. Ale właściwie, czy mógłby? Kiedyś było to jasne i naturalne, ale teraz? Natalie nagle nie była już tego taka pewna. Ona sama zdała sobie sprawę, że właściwie nie jest w stanie rozszyfrować motywacji swojego odbicia, zupełnie jakby rozmawiała z całkiem odrębną osobą. Co zapewne działało w obie strony. Właściwie jak głęboko sięgała ta schizofrenia?

Tymczasem Mary nachyliła się nad kierownicą, wypatrując czegoś z boku. Zwolniła też znacząco.
- O! To tutaj, jesteśmy - ucieszyła się. Stanęli na krawężniku pod kamienicą Natalie. - Udało się, żyjemy - Kelly błysnęła uśmiechem. Krótka przejażdżka dobiegła końca. Było za dwadzieścia druga.
- To co, widzimy się jutro? - spytała, a psionitka nie wiedziała, czy tamta pyta szczerze, czy chce, żeby Natalie zaprosiła ją do środka.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pią Lis 04, 2011 5:42 pm

-Nie miałam żadnych wątpliwości że przeżyjemy - mrugnęła do Kelly z uśmiechem. Po chwili zerknęła na zegarek i znikł uśmiech.
- Raczej tak. - westchnęła ciężko - Niestety dzisiaj mam jeszcze trochę papierkowej roboty do zrobienia, ledwo wczoraj przyleciałam. Jeszcze mieszkanie muszę ogarnąć po poprzednim lokatorze. No ale ale, nie będę cię męczyć tymi błahostkami. - Natalie przywołała na twarz niemrawy uśmiech - Dzięki za podwózkę, i do zobaczenia jutro - mrugnęła do Mary i otworzyła drzwi zbierając karabin skinęła jeszcze na Devine'a by się ruszył.
Pomachała jeszcze Kelly zanim ta odjechała i ruszyła w stronę mieszkania warknąwszy do Huntera.
- Dobra, teraz do rzeczy. Po pierwsze co tu naprawdę robisz, po drugie dlaczego tu jesteś, po trzecie wziąłeś jakieś pieniądze i masz rezerwację w jakimś motelu w części turystycznej, tak? Nie mam teraz czasu, za dwadzieścia, nie za siedemnaście minut muszę być w innym miejscu.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Nie Lis 06, 2011 2:34 pm

- Wiem, co czujesz, na mnie też czekają stosy ewaluacji i raportów do analizy. Może jutro cię wyciągnę, gdzieś to pogadamy dłużej. Do widzenia, panie Devine - dodała.
- Do widzenia - nadeszła odpowiedź. Wygramolili się z Comety, trzasnęły drzwi. Kelly odmachała im jeszcze, po czym ruszyła. Koła pojazdu zawirowały, złapały przyczepność i samochód pomknął ulicą, rwąc warstwą zbitego śniegu i lodu.

Weszli do alejki i ruszyli do drzwi na klatkę schodową.
- Tak witasz starych znajomych? Skąd ten cały gniew? Nie wiesz, że złość piękności szkodzi? - szczerze zdziwił się Hunter. Ale też choć był niegłupi, do najbystrzejszych też nie należał. - W każdym razie, prawda jest taka, że trochę u mnie kiepsko z forsą. Więc pomyślałem, że dołączę do ciebie, jak za starych czasów, kto jak kto, ale Miss Fortune zawsze najwięcej zarabia i najwięcej wydaje. Chciałbym podczepić się do tej zarabiającej części...
Gdy doszli do drzwi, Devine nagle przystanął w pół kroku i urwał. Wciągnął powietrze niczym pies.

W głębi alejki, za drzwiami klatki stał kontener na śmieci. Za nim biegła siatka między budynkami, przecinając na pół tą alejkę, która inaczej biegła by aż do następnej ulicy. Mur od strony drzwi nie był idealnie równy, na końcu między ścianą, a siatką był niewielki załom, w którym schować mógłby się tylko ktoś bardzo chudy.
Jak na tak postawnego mężczyznę Devine skradał się jak kot, w dodatku niemal wcale nie zwalniając. Niemal zmaterializował się przy załomie. Zaskoczony pisk i szelest siatki na którą ktoś się rzucił zdradził Natalie szpiega. Hunter sięgnął, szarpnął i wyciągnął kogoś za nogę, zwisającego głową w dół.

Szpiegiem okazałą się nastoletnia dziewczyna - jeśli wnosić po długości włosów wypadających spod kaptura i głosie - ubrana w przybrudzony, puchowy kombinezon roboczy i wytrzymałe, praktyczne, niemożebnie brzydkie buty. Otworzyła usta do krzyku, ale wydobył się z nich tylko strwożony pisk.
- Co też tu kot przywlókł? - prychnął Hunter. A potem uniósł dziewczynę trochę wyżej i ją obwąchał. Na jego, zwykle maniakalnie radosnej twarzy pojawiło się coś z pogranicza gniewu i wstrętu.
- Czego tu szukasz, truposzczaku? - warknął.

- Ja nic nie wiem, nic nie słyszałam, proszę puśćcie mnie! - pisnęła dziewczyna. - Jestem posłańcem, posłańcem! Nic nie słyszałam... znaczy, słyszałam, że pojawiła się dobra klientka, więc chciałam zaoferować swoje usługi, tylko tyle! Bardzo proszę, nie krzywdźcie mnie, ja nic nie wiem!
Dziewczyna trajkotała tak szybko po rosyjsku, że Devine musiał mieć kłopoty z rozumieniem. Wyglądał na poirytowanego. Rzucił ją w najbliższą zaspę. Nastolatka zadziwiająco szybko pozbierała się po upadku i po chwili już siedziała, plując śniegiem.

Mowa jej ciała powiedziała Nevarez, że tamta chce zerwać się do ucieczki, ale metaliczny błysk zatrzymał ją w miejscu. W ręku Huntera zmaterializował się nóż wygięty do tyłu na podobieństwo pazura. Najemnik ukląkł przed trzęsącą się teraz dziewczyną.
- Chcesz, żebym okazał ci miłosierdzie, truposzczaku? Rach-ciach i po sprawie.
- Ja... ja... ja, nie... - Oczy niemal wyszły jej z orbit, spojrzała w bezlitosną twarz Huntera, na trzymany nóż, a potem błagalnie na Natalie. Całość nie mogła trwać więcej jak minutę, czy dwie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Nie Lis 06, 2011 10:08 pm

-Nie zginiesz - mruknęła dostatecznie głośno by Devine i dziewczyna usłyszeli, zaraz potem westchnęła - Dość już okazałeś, w ogóle "truposzczaku"? Co to za słowo. - Natalie pokręciła głową podchodząc powoli do drżącej nastolatki i klęczącego nożownika. - Schowaj nóż, słyszałeś co powiedziała. Przyszła tu teoretycznie do mnie w interesach. Pomijając twoje radosne przywitanie, nie ma najmniejszego powodu by teraz uciekać. Zwłaszcza że to byłaby najgłupsza rzecz jaką możnaby zrobić w tej chwili. Nie sądzisz? - zwróciła się łagodnie do dziewczyny klękając obok, powoli wyciągnęła dłoń by delikatnie odgarnąć kaptur z głowy szpiega po czym odezwała się ponownie - Nic ci nie grozi, skoro tak mówię. Możesz się już uspokoić. Jak ci na imię, dziewczyno? - spytała z uśmiechem przypatrując się młodej podsłuchiwaczce, oceniając po twarzy wiek, zwracając na kolor włosów oczu, jakieś znaki szczególne może. W międzyczasie ponowiła dialog wewnętrzny.

Masz świetne wyczucie czasu, mogłaś tę rozmowę odłożyć na noc, kiedy conajmniej kilka godzin byłoby bezczynnych. No ale skoro już zdecydowałaś się pchnąć tę metaforyczną kostkę domina i zobaczyć co się stanie...No dobra. Szczerze, bez zwykłego pieprzenia? Muah, to odbiera połowę przyjemności. Ale ale...Eeeh....Hmmm...No...Pasożyt powiadasz. Odpada, z definicji pasożyt nie pomaga żywicielowi... Szlag, miało być bez tego pieprzenia. Noo dobra, bramka nr 1. Przyjaciółka. Mimo czasem drażniących wstawek moralizujących. Takie różnice zdań są chyba normalne. Meh...Uznaj że zwariowałam. I w ogóle co ten Hunter sobie wyobraża, leci przez pół kosmosu by wysępić trochę kasy?

Natalie zerknęła na zegarek po czym ponownie skierowała wzrok na nastolatkę oczekując odpowiedzi z przyjaznym wyrazem twarzy.

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Lis 07, 2011 9:35 pm

Hunter spojrzał na nią. Znowu nadeszło ją to potworne przeczucie, że ją dźgnie, jak wiele razy w ciągu ich znajomości. Było to częścią ich gry. Wzajemne podchody, wzajemne groźby, wzajemne przyciąganie, nic erotycznego, ale jakiś taki prymitywny magnetyzm. Tym razem było inaczej. W jego spojrzeniu było coś takiego, coś co widziała kilka razy w życiu u swoich pacjentów: ta mgła, która pojawia się, gdy człowieka dopada jakieś intensywne doświadczenie z przeszłości, tak intensywne, że zapomina on o całym świecie i znowu tkwi we własnej przeszłosci. W spojrzeniu Devine'a nie zobaczyła siebie i nie wiedziała, czy on ją w ogóle zobaczył. Co gorsza, nie byłą pewna czy nie zobaczył na jej miejscu jakiejś zmory z dawnych dni, wroga, którego należy usunąć.

Trwało to ledwie mgnienie oka i bez swojego doświadczenia, Natalie łatwo mogła to przeoczyć. Zielone oczy najemnika wypełniły się błyskiem rozpoznania, skinął niemal niedostrzegalnie głową. Pazurzasty nóż szczękną, ostrze złamało się do rękojeści. Zamiast jednak schować broń, rzucił ją w śnieg przed siedzącą dziewczynę.
- Jak wiesz, co dla ciebie dobre, to uczynisz znak krzyża - zachrzęścił po rosyjsku. Wstał i spojrzawszy ponuro na Nevarez powiedział do niej:
- As you wish - wyrzucił z siebie po angielsku - Still, I think it's cruel of you. Knife would be clean and instant. Any warmth, hope or money you can offer her, will only make her suffer more. It's not my business now, so I'll wait by the entrance.

Co powiedziawszy odwrócił się i odszedł parę kroków w kierunku wejścia na klatkę. Splunął w zaspę i oparł się o mur obok drzwi, wbijając ręce w kieszenie kurtki. Wbił wzrok w zaśnieżoną powierzchnię alejki.

Dziewczyna powiodła za nim przerażonym spojrzeniem, po czym wbiła wzrok w podrzucony jej nóż, zanim spojrzała na psionitkę. Oddychała głęboko i powoli, najwyraźniej starając się uspokoić. Szybko dochodziła do siebie, najwyraźniej tacy ludzie - może nie takiego kalibru - nie byli jej obcy. Przerażające doświadczenie życiowe jak na jej wiek, który psycholożka oceniła na trzynaście, może czternaście lat.
- Na imię mi Svietłana, proszę pani. Jestem posłańcem. Jestem szybka, znam miasto. Przekradam się jak kot jeśli trzeba... - zawahała się, wypadki ostatnich minut zdawały się zadawać kłam jej słowom, ale przecież raczej na co dzień nie miała styczności z wyszkolonymi żołnierzami KEK. - Mam świetną pamięć - podjęła niemal natychmiast - wszystko zawsze pamiętam, słowo w słowo. Jeśli trzeba - dodała - jeśli trzeba nic nie pamiętam. Nic, a nic. Nie potrzebuje pani posłańca? Cena podobna jak na poczcie, a dużo szybciej i pewniej - ciągnęła.

Spojrzała na rękę, Natalie i wzdrygnęła się, gdy ta zdejmowała jej kaptur, jednak nie zaprotestowała słowem. Spod kaptura spoglądała na nią dziewczyna o orzechowych oczach i brązowawych włosach, zbitych w tłuste strąki. Pod oczami ciemniały kręgi, twarzy była raczej blada, choć policzki zaróżowione. Usta spękały na zimnym wietrze. Natomiast oczy były ostre i błyszczące, niczym u kogoś chorego, albo na głodzie narkotykowym.
- Taka wytworna dama, jak pani z pewnością doceniła by usługi dobrego posłańca - nawijała dalej Svieta, może i uspokoiła się, ale mówiła szybko i z naleciałościami tutejszego dialektu. - Tacy szanowni ludzie, jak pani zawsze mają wiele wiadomości do wysłania. Wiele ważnych spraw, mało czasu, niezbędna jest odpowiednia koordynacja.
Nie przestając mówić spoglądała od czasu do czasu na Huntera, ale ten zastygł niczym posąg i mógłby równie dobrze być pomnikiem.

Jej drugie wcielenie jakby odetchnęło z ulgą.
Przyjaciółkę mogę przełknąć. A pytam teraz, bo niektóre rzeczy nie mogą czekać na odpowiedni moment. Lekkie wahanie. No i może chciałam też wydusić z siebie, że kocham cię jak młodszą siostrę. Oczywiście, wiekiem jestem młodsza od ciebie, ale pewnie przez ten cały bagaż wydaje mi się, że jest akurat na odwrót. Nya zaśmiała się perliście.
Hmm, nie wiem, to mi do niego nie pasuje. Co prawda zawsze żył trochę na krechę, ale nie pamiętam, żeby miał jakieś poważne długi. Raczej nie chodzi tez o naszą fortunę, wątpliwe, żeby o niej wiedział, a nawet jeśli, to odzyskanie jej po z okładem dwudziestu latach graniczy z cudem, logicznie rzecz biorąc. Poza tym nie wydawał się zbytnio zorientowany co właściwie tu robimy. Jeśli miałabym coś obstawiać, to jeśli faktycznie potrzebuje pieniędzy mógł rzeczywiście postawić na naszą reputację. Miss Fortune, zawsze dostaje najlepsze zlecenia i zawsze wraca z nich zwycięsko... Sama nie wiem, trzeba by zebrać więcej danych.

Alejkę minęła z terkotem ciężarówka dostawcza. Zegarek Nevarez wskazywał za dziesięć drugą. Czyli miała dziesięć minut, żeby dostać się do rezydencji oddalonej o pięć minut drogi szybkim krokiem, a miała jeszcze tą dwójkę na głowie.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Pon Lis 07, 2011 10:47 pm

Reakcja Devine'a była zbyt intensywna jak na gust Natalie, dlatego uznała że warto sprawdzić coś, w końcu oczy i reakcja to już jakieś poszlaki. Skupiła się na tym by wytworzyć delikatny nacisk na ciało dziewczyny w miejscach gdzie najczęściej ćpuny sobie aplikują dożylnie prochy. Nie tak by zabolało gdyby była zdrowa, coś co mogłoby być odczuwalne raczej jak drobny skurcz mięśni czy coś. Jednak...gdyby faktycznie coś ćpała poharatane ręce powinny dać się we znaki. W zależności od reakcji czy też braku odezwała się. Jeżeli byłaby reakcja wskazująca na używanie prochów ;

- Cóż jestem Nadya, Svieta. Ale powiedz mi, na co tak naprawdę chcesz zarobić mmm? W każdym razie nie mam teraz tyle czasu ile bym chciała. Wróć o 16:15 wtedy omówimy sprawę.
Jeżeli jednak nie byłoby reakcji...niewiele by się zmieniło.
- Nadya. Co do ciebie Svieta, powiedz mi od kogo usłyszałaś że jestem dobrą klientką. I dla kogo pracujesz, czy może pracowałaś. Nie mam teraz tyle czasu ile bym chciała więc nie wykręcaj się, i tak rozpoznam kłamstwo na kilometr. - odczekała chwilę na odpowiedź lustrując twarz nastolatki uważnie po czym odezwała się ponownie - Haraszo. Teraz mi się śpieszy, ale wróć tu o 16;15 to omówimy kwestię współpracy.

Nevarez wstała spokojnie skinąwszy głową młodej na znak że może iść po czym machnęła ręką na Huntera by podszedł.
- Is it really cruel? I think it's not. Life is cruel. I may be cruel, but only if I want to. After all, I'm Miss Fortune, but also in meanwhile Misfortune. Ain't I? So... I have still some work to do now. Ya got some place to stay, right? Enough cash to rent a room or something. Yes? Well then, be a good boy and don't do something stupid and come back here around...let's say 16. And no, ya won't be allowed to kill the girl. Anyway, what was this whole reaction about. You smelled drugs, eh?

Nevarez w międzyczasie ruszyła w stronę wylotu alejki wskazując Devine by też szedł. Gdy doszli do chodnika ponownie się odezwała.
- And when I say don't do anything stupid, I mean it. You're alive now only thanks to me. But this won't save your life once again I guess. Usually they shoot here, and ask questions later. So, see ya later for now, Time for work...again...blah.

I poczekawszy chwilę na odpowiedź Huntera po usłyszeniu jej ruszyła w stronę Gorbov Manor, jednocześnie mruknąwszy do Nyi.

Tobie w sumie łatwiej wyrzucać karty na stół. Trochę, przez ten bagaż. Mniejsza. Zgadzam się, trzeba będzie zebrać więcej danych. Mało komu chciałoby się gonić za kimś przez pół kosmosu bez wytchnienia bo "ostatnio krucho u niego z kasą". Przecież nie... To przecież niemożliwe. Absurdalne. Nonsensowne...hm..

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Pon Lis 07, 2011 11:57 pm

Umysł Natalie lekko nagiął ciśnienie w kombinezonie dziewczyny, ale ta nie wyglądała na specjalnie przejętą tym, nie wykazała typowych symptomów ćpuna. Oczywiście mogła coś łykać, albo wciągać nosem, choć akurat nos i oczy były w normie.

- Tak, wiem, pani kapitan Nadya Levchenko - przytaknęła Svieta, wykazując się minimalną wiedzą na temat tego dla kogo zamierzała pracować. - Pracuję dla Wielkiego Toniego, ale dowiedziałam się o pani wpierw od Puszki. Jest jeszcze za mała, żeby samej pracować jako posłaniec, ale dla nas, starszaków nie ma dość zleceń - przygryzła wargę, rozglądając się na boki, ale Natalie nie wyczuła u niej fałszu. - Więc niech pani się zastanowi, a ja wrócę tu kwadrans po czwartej - zgodziła się.

Nastolatka wstała i szybko pobiegła za kontener. Szczęknęła siatka, gdy chude ciało przeciskało się przez jakąś dziurę. Nevarez nie umknęło, że dziewczyna zwinęła nóż Huntera. Posąg będący Devinem posłał ostatnie spojrzenie uciekającemu kombinezonowi i podszedł do psionitki.

- Nah, in fact I don't have anywhere to go. But it's no problem, I'll take a walk. Get to know the streets or something. Meanwhile, consider us living together, I'd share expenses with you - ta myśl budziła mieszane uczucia. Oczywiście zdarzało im się mieszkać w jednej klitce razem przez kilka dni gdy prowadzili śledztwo, czy inwigilację, jeśli wymagała tego misja. Jednak ciężko powiedzieć, żeby było to prawdziwe wspólne mieszkanie. Poza tym, to, że on zawsze próbował jedynie ją rozszyfrować i całkiem ignorował jej kobiecość jakoś działała jej na nerwy. Nie, żeby kiedykolwiek miał u niej szanse, ale mimo wszystko.

- Drugs? - Devine przez moment wyglądał na zdziwionego, po czym pokręcił głową. - No, it's not like that. She's caught some kind of corpse mold. I give her a week if it's acute or maybe even a month if it's mild. Anyway it will eat her insides, without a doubt. She's a corpse already, she just doesn't want to admit it yet. Knife to the brain, clean and instant. Now, what awaits her are weeks of intense pain, while the mold eats her.

Wyszli na chodnik Mińskiej.
- Yeah, ok, I'll try to keep low profile - zgodził się najemnik. - I'll meet you here at four. Be sure to think over my offer, I really could use those prize money - dodał, po czym ruszył w przeciwną stronę do Natalie. Najwyraźniej wciąż był przekonany, że ona jest tu na jakimś grubym zleceniu.

Psycholożka ruszyła w kierunku willi Gorbova, na kolejną sesję. Musiałą przy tym wyciągać nogi, jeśli chciała zdążyć. Minął ją śniegołaz i dwie taksówki. Po przeciwnej stronie ulicy przeszedł patrol, ale żołnierze nie zwrócili na nią uwagi.

Nie przejmuj się, w razie czego zadbam o ciebie. Zapewniło jej odbicie ciepło. Myślisz, że coś do nas jednak czuje? Znaczy do ciebie. Poprawiła się Nya, o której Hunter nie wiedział przecież. Byłoby to dziwne, zważywszy na fakt, że nigdy do tej pory nie wykazywał takich odruchów. Jakoś mi to nie pasuje do tego typa.

Zbliżyła się do bramy posiadłości akurat o drugiej. Twarz jednego ze strażników rozpoznała z wczoraj, drugi był nowy. Musieli być jednak poinformowani o jej wizycie, gdyż tylko zasalutowali i otworzyli dla niej bramę.

Przeszła przez lichy ogród i przez ciężkie drewniane drzwi do hallu. W środku było jak zwykle ciepło, a w progu powitała ją służąca w lśniąco białym fartuchu i czepku.
- Madame Levchenko - kobieta ukłoniła się. - Pozwoli pani, że wezmę płaszcz i karabin. Pana niestety nie ma. Panicz oczekuje w centralnym gabinecie, to tam, gdzie wczoraj. Natomiast madame wyraziła rozczarowanie, iż nie udało się wam porozmawiać dłużej, więc jeśli znajdzie pani chwilę, może pani znaleźć madame w północnej bibliotece na drugim piętrze. Czy życzy sobie pani coś do picia lub jedzenia?
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 08, 2011 9:42 am

Nie, to arogancja. Nie sądzę. Myślę że zdaje sobie sprawę że nie ma szans, i ewidentnie mówi tylko o kasie. Raczej zastanawia mnie co innego. Zdaje się naprawdę potrzebować pieniędzy, desperacko. Jakby mu na czymś zależało. Co jest nienormalne jak na człowieka lubującego się w przemocy i mordowaniu. Ewentualnie coś zagraża jego życiu.

Natalie skinęła lekko głową służącej zaznaczając że płaszcz jednak będzie jej jeszcze potrzebny, choć nie ze względu na temperaturę. Karabin jednak pozwoliła wziąć z niejakim zadowoleniem. To ułatwi jej w końcu trochę sesję z Ilyą jeżeli Gorbov nie okazał się zbyt gadatliwy.
- Również ubolewam nad brakiem okazji do rozmowy, niestety złożyło się tak a nie inaczej. - mruknęła do służącej jeszcze tylko podziękowawszy potem za wzięcie karabinu. Udała się do owego nieszczęsnego gabinetu centralnego na kolejną sesję rozmyślając o tym jak można a) służyć, i to jeszcze w tak pozbawionym gustu i dobrego smaku uniformie-fartuchu. Natalie prawdopodobnie wolałaby strzelić so...komuś w łeb niż się zniżyć do czegoś takiego. Chyba że w wypadku ekstremalnie dobrze płatnego zlecenia infiltracyjnego. b) dać się zredukować do roli nic nie znaczącej ozdóbki siedzącej wiecznie w domu nie robiąc niczego znaczącego. Jakkolwiek była pewna wygoda w takim wariancie w reszcie kosmosu gdzie z pomocą przy zabiciu nudy mogła przyjść technika to tutaj....Nevarez nie była w stanie tego pojąć. Mogła to zrozumieć ale i tak wydawało jej się to absurdalne i jedno i drugie.

Gdy znalazła się na piętrze z gabinetem centralnym poprawiła płaszcz upewniając się że nie widać Glocków, z drugiej strony poprawiając zapięcie kombinezonu ; nie mogła dopuścić do tego by się ugotować. Co byłoby skrajnie głupie. Śmierć z przegrzania organizmu w arktycznym klimacie. Będzie musiała rozegrać część sesji wymagającą płaszcza szybko. Inaczej będzie gorąco, i to całkiem dosłownie.

Właściwie...trupia pleśń? Fakt dziewczyna wyglądała na nieco chorą zważywszy na to że z testu wynikało że nie jest ćpunką....Ale czy tu nie powinno być za zimno żeby były w stanie rozwinąć mikroorganizmy tego typu?

Natalie zapukała krótko do drzwi gabinetu centralnego, właściwie sama nie wiedząc po co, może dla formalności, może z jakiegoś starego nawyku po czym bezceremonialnie weszła do pokoju przywołując na usta przyjazny uśmiech.

- Zdrastvujtie, Ilya - powiedziałaby jeśli zgodnie z danymi pozyskanymi od służącej "panicz" byłby już na miejscu.


Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 08, 2011 11:28 am

Może zalazł za skórę Admiralicji, czy innej juncie. Zgadywała Nya. Nie byłoby to takie dziwne. Dziwniejsze, że jeszcze chodzi w takim wypadku.

Służąca odebrała od niej karabin i nie nalegała w sprawie płaszcza.
- Dopilnuję, żeby czekał na panią, gdy będzie pani wychodziła, madame - zapewniła służka, skłaniając się jeszcze raz i odchodząc.

Natalie wspięła się po schodach na pierwsze piętro, przeszła lewym korytarzem i za załomem po drugich schodach znalazła się w salonie na drugim piętrze. Poprawiła płaszcz i zapięcie.

Jej drugie oblicze milczało przez chwilę, a Nevarez czuła delikatne palce przeczesujące ich pamięć.
Nie wiem, zdaje się, że nigdy nie interesowały nas pleśnie. Z drugiej strony, posługując się tylko logiką, jeśli żyją tu ludzie, to teoretycznie może tu żyć cokolwiek, szczególnie jeśli pasożytuje na wspomnianych wcześniej osobnikach. Poza tym przez większość czasu poruszaliśmy się po strefie uprzywilejowanej, kto ich tam wie na jakim poziomie ludzie tu żyją gdzie indziej.
Psionitka wspomniała ciemne, przybrudzone sylwetki wałęsające się po ruinach dwóch domów w szarej strefie. Gdzie indziej z miejsca otrzymaliby status meneli.
Brak higieny, kiepskie warunki sanitarne, albo cokolwiek. Właściwie wystarczyłby zapewne jeden nosiciel, żeby w odpowiednich warunkach rozeszło się to jak... zaraza. Oczywiście to tylko czysta teoria. Zastanawiają mnie też słowa Huntera, czemu niby to coś miałoby zjeść jej organy? Czy pleśń to nie choroba skóry, jeśli już? Nie wiem, samo myślenie o tym jest obrzydliwe, fuj.

Zapukawszy i wszedłszy, psycholożka zastała młodego Gorbova w jednym z wysokich foteli. Czytał coś, trzymając książkę na jednym kolanie, a na drugim zeszyt w którym coś notował. Na jej widok, zaznaczył miejsce w zeszycie długopisem, a zeszytem miejsce w książce. Zamknął je i odłożył na podłogę obok. Natalie dostrzegła tytuł "Zmechanizowane wojska Radzieckie w czasie Drugiej Wojny Światowej".
- Zdrastvujtie - chłopak zdobył się nawet na rodzaj miałkiego uśmiechu.

avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Az on Wto Lis 08, 2011 6:06 pm

- Widzę że masz dzisiaj trochę więcej energii, co? Zdaje się że lubisz motoryzację wojskową dawnego ZSRR. Masz jakiegoś faworyta z wojsk pancernych może? - Natalie dała chwilę czasu dzieciakowi by odpowiedział sama zastanawiając się i idąc w stronę drugiego wolnego fotela celem zaanektowania go.

Brak higieny..kiepskie warunki sanitarne...pasożytuje...zjeść jej organy...zjeść jej organy.... Nevarez niemal niezauważalnie drgnęła powieka Powiedz mi...nie miałyśmy żadnego kontaktu cielesnego z tymi ropnymi ranami albinoski...prawda? No i swoją drogą Devine nie miał reakcji węchowej. Taaak to rozsądne i logiczne. Nie ma powodu do obaw. Zresztą jej stan, oraz logika wskazywałyby bardziej na nadużywanie mocy psi i obciążenia tego typu. Chociaż pierwszy raz w sumie widziałam takie rany...no i z drugiej strony to nie wyglądało jak coś normalnego, pleśń nie jest w końcu zdolna do poruszania się...Chyba.

Trochę ciężej niż zwykle rozsiadła się w fotelu, założywszy nogę na nogę i kierując wzrok na Gorbowa w skali mikro. Podtrzymując swój poprzedni uśmiech Natalie odezwała się ponownie.

- Tak właściwie Ilya...powiedz mi proszę co jesteś w stanie powiedzieć o mnie w tej chwili po samym fakcie że mnie widzisz?

Az

Liczba postów : 270
Join date : 11/10/2011

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Deithe on Wto Lis 08, 2011 6:46 pm

- Oczywiście - oczy mu pojaśniały, gdy zaczął mówić o swojej pasji. - Powszechnie z tamtego okresu podziwia się IS-2, to były prawdziwe bestie, prawdziwe jeżdżące fortece, można powiedzieć. Ja osobiście wolę KW-1S, które były mniejszą i zwrotniejszą wersją równie popularnych KW-1. Nie tak wytrzymałe, z mniejszym działem, ale lepiej skracały dystans i trudniej było je trafić. Czytałem właśnie, że używano ich jako wsparcia dla czołgów lekkich podczas rajdów flankujących na artylerię wroga.

Głowy nie dam, w końcu niosła nas i w ogóle. Trzeba by obejrzeć cyberkombinezon. Mruknęła niepewnie jej druga połowa. Tak, mam nadzieję, że my nigdy tak nie skończymy. Nie wiem co trzeba zrobić, żeby skończyć jako taki, no... szalony, półtrup, czy coś. Mam nadzieję, że nie zamierzasz się już z nią widzieć? Poza oczywistościami, jest w niej coś takiego, odpychającego. Ja wiem? Nie na miejscy, można by powiedzieć.

Młodziak zmarszczył brwi, najwyraźniej zaskoczony pytaniem.
- Co jestem w stanie powiedzieć...? - powtórzył głupkowato. - Nooo... że nosi pani płaszcz? Że ubiera się po zagranicznemu? Że pani siedzi? Że jest piękna? - poruszył się niespokojnie w fotelu. - Nie bardzo wiem, co niby miałbym powiedzieć.
avatar
Deithe
World Designer

Liczba postów : 711
Join date : 08/10/2011

http://immortem.forumpolish.com

Powrót do góry Go down

Re: [Natalie] NRS - Kosmograd

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Strona 6 z 16 Previous  1 ... 5, 6, 7 ... 11 ... 16  Next

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry


 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach